menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

O książce "Zabić Papałę"
Porwane wątki

Po dziesięciu latach od śmierci generała policji Marka Papały wciąż nie wiemy, kto zabił i dlaczego. Schwytanie sprawców tej zbrodni, to punkt honoru organów ścigania. Trzeba więc zadać pytanie: gdzie są sprawcy i gdzie jest honor?

Marek Papała nie był wyłącznie, jak go przedstawiano, ascetycznym komendantem głównym policji. Po jego śmierci nikt nie odważył się publicznie powiedzieć, że ta tragiczna postać miała nie tylko zalety. Sylwester Latkowski, autor wielu filmów dokumentalnych, od kilku lat tropiciel afer w licznych programach telewizyjnych i artykułach prasowych, ujawnił we właśnie wydanej książce „Zabić Papałę”, że generał bywał na salonach, przyjaźnił się z politykami, biznesmenami i księżmi (m. in. prałatem Henrykiem Jankowskim), kłócił się z żoną, miewał romanse.

Do dzisiaj nikt także nie miał odwagi powiedzieć wprost, iż ci, którzy prowadzili śledztwo w sprawie śmierci generała, błądzili we mgle i błądzą nadal. Latkowski nie tylko to powiedział, ale i przekonująco udowodnił. Dotarł do wszystkich świętych sprawy Papały. Na szczęście nie szukał sprawców morderstwa, nie epatował wiedzą tajemną, nie stawiał nawet – jak to czasem ma w zwyczaju, karkołomnych hipotez - i nie mnożył listy podejrzanych. Po prostu chciał się dowiedzieć, jak przebiegało śledztwo i dlaczego nie przyniosło efektów. Zadawał suche pytania i sumiennie egzekwował odpowiedzi. Zdobył nieznane opinii publicznej dokumenty ze śledztwa, stenogramy przesłuchań, prywatne listy, ekspertyzy.

Pracował nad książką ponad dwa lata (równolegle nad filmem, którego premiera zapowiedziana jest podczas wrześniowego festiwalu w Gdyni). Napisał ją językiem prostym, wręcz chropawym. Trochę się spieszył, chciał zdążyć na dziesiątą rocznicę śmierci, dlatego zdarzają się błędy w imionach i nazwiskach ważnych postaci, kilka przekręconych dat, czasem styl reporterskiej opowieści zmienia się w niedbały język policyjnego raportu, ale te niedostatki to drobiazg. „Zabić Papałę” to w gruncie rzeczy potężny akt oskarżenia wobec tych wszystkich, którzy przez lata ogłaszali opinii publicznej, że nie spoczną, aż zabójcy Papały trafią za kraty. Postawili ok. 18 hipotez, możliwych scenariuszy zdarzenia, ale sami, bez głębokiej analizy, skupili się ostatecznie na jednym tropie, tym wiodącym do Chicago, do Edwarda Mazura.

Latkowski nie broni Mazura, ale pokazuje krok po kroku, jak śledczy brnęli w wersję, która nie wydaje się bardziej prawdopodobna niż inne wątki. Początkowo badano m. in. czy: Marek Papała padł ofiarą przypadkowego sprawcy; zabójstwa dokonano na tle seksualnym, z powodu nieporozumień rodzinnych; zabójcą był inny policjant; zabójstwo wykonano na zlecenie z powodu wiedzy, jaką generał posiadł. Na koniec przyjęto, że zginął z ręki wynajętego zabójcy, a wśród zleceniodawców był Mazur. I już tylko takiego scenariusza się trzymano.

Latkowski odsłania kulisy pracy grupy śledczej „Generał”. Ujawnia, jak ewoluowały zeznania Artura Zirajewskiego, najważniejszego świadka na udział w spisku Edwarda Mazura. Śledczy przyjęli, że zabójca może wywodzić się z kręgu trójmiejskiego tzw. klubu płatnych zabójców. Trafili do siedzącego w areszcie Marka Ruprechta, podejrzanego o udział w morderstwie gdańskiego biznesmena. Innym podejrzanym w tej sprawie był Zirajewski. Ruprecht złożył zeznania, z których wynikało, że w śmierć gen. Papały zamieszany jest gangster Kazimierz Hedberg, kiedyś współpracownik SB, potem UOP, po wyjeździe do Szwecji zorganizował tam kanał przerzutowy amfetaminy. Skazany w Szwecji, karę odbył na własne życzenie w Polsce. Rok po śmierci Papały Hedberg (ps. Kartofel) zmarł na raka. Zeznania Ruprechta potwierdził Zirajewski. Ani słowem nie wspomniał o Edwardzie Mazurze. Dopiero pięć miesięcy po pierwszych zeznaniach nagle pamięć mu się odświeżyła. W sierpniu 1999 r. po raz pierwszy wymienił nazwisko Mazura, jako uczestnika spisku na życie „grubego psa” (takim kryptonimem przestępcy określali gen. Papałę). Latkowski zauważa, że w każdych kolejnych zeznaniach pamięć Zirajewskiego cudownie się powiększała. Dodawał nowe szczegóły, daty, nazwiska. Czy wpływ na to miały spotkania z członkami grupy śledczej „Generał”?

Niezależnie od śledztwa grupy prokuratorsko-policyjnej swoje zadania wykonywali funkcjonariusze UOP (potem ABW). Dochodziło do nieporozumień. Oficerów UOP interesowały bowiem wątki z życia osobistego generała policji. Jeden z funkcjonariuszy UOP-ABW płk Ryszard Bieszyński nie wierzył w udział Mazura w spisku na życie Papały. W 2005 r. odszedł ze służby na emeryturę. Sam zgłosil się w charakterze świadka, aby złożyć zeznania podczas rozprawy ekstradycyjnej Edwarda Mazura w Chicago. Całość jego zeznań Latkowski zamieszcza w swojej książce. Na pytanie obrońcy, dlaczego Bieszyński zgłosił się na świadka, ten odpowiedział: „Ponieważ wierzę, że pan Mazur jest niewinny”. Ale jego wiary nie podzielali inni. Dlatego trop Mazura przesłonił wszystkie pozostałe, a kiedy  sąd w Chicago odmówił ekstradycji, grupa „Generał” wykorzystała to jako alibi: bez Mazura sprawy nie dokończymy.

Latkowski charakteryzuje tło zbrodni, opisuje sylwetki przyjaciół i znajomych Marka Papały: Romana Kurnika, Wojciecha i Andrzeja Długoszów, Józefa i Jacka Sasinów. Przedstawia galerię znanych postaci ze świata przestępczego: Ryszarda Boguckiego, Andrzeja Zielińskiego ps. Słowik, Zygmunta Raźniaka, wspomnianego Hedberga, Baraniny, Kanigowskiego, Herszmana, Papiny. Każdy z nich mógł mieć związek z zabójstwem, ale żadnemu winy nie dowiedziono. Śledztwo wciąż pozostaje w stadium domniemań. Nie ma dowodów, a zeznania świadków brzmią mało wiarygodnie. Latkowski pyta: „Czy w wymiarze sprawiedliwości znajdzie się ktoś na tyle odważny, by podjąć zdecydowane działania w sprawie śledztwa, które tylko od czasu do czasu odżywa w mediach?”. Niech ktoś wreszcie mu odpowie.

Piotr Pytlakowski, Polityka, 3.09.2008
„Zabić Papałę” – wydawnictwo „Rosner i Wspólnicy”, Warszawa 2008


ZABIĆ PAPAŁĘ” Śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Papały to kompromitacja polskich organów ścigania.


Sylwester Latkowski, znany reżyser dokumentalista i publicysta może śmiało dopisać sobie kolejny tytuł – dziennikarz śledczy. Mało tego, śmiem twierdzić, że „Zabić Papałę” to książka jakiej jeszcze nie było. Zasługuje na miano biblii polskiego dziennikarstwa śledczego.
To nie jest broszurka powielająca wątpliwe ustalenia bezskutecznie działającego od dziesięciu lat zespołu policyjno-prokuratorskiego. To wielowątkowe śledztwo prowadzone z wielkim rozmachem i rzetelnością.

Najpierw trzeba rozwiać złudzenia. W książce Latkowskiego nie ma jednoznacznego wskazania kto zabił i kto kazał zabić generała polskiej policji. Na przeszło 400 stronach Latkowski przedstawia kilkanaście tropów. Większość nie zbadanych przez śledczych, którzy w zasadzie od samego początku z uporem maniaka przywiązali się do jednej, własnej hipotezy. Zresztą z książki Latkowskiego jasno wynika, że hipoteza ta ulegała znacznej modyfikacji, wraz ze zmieniającymi się wciąż zeznaniami głównych świadków. Grupa policyjno-prokuratorska swoją wersję zabójstwa oparła o wyjaśnienia zatwardziałych bandytów, w większości skazanych na gnicie w więzieniu przez kilkadziesiąt lat. Nic zatem dziwnego, że zmianie ulegały podstawowe ustalenia śledztwa – osoba cyngla, zleceniodawcy, uczestników mordu. Czytelnik nie może oprzeć się wrażeniu, że przestępcy chociaż siedząc za kratami, mieli ogromny wpływ na działanie spec-grupy tropiącej zabójców Papały, kręcąc nią w dowolnym kierunku. Taki sposób prowadzenia sprawy musiał zakończyć się kompromitacją – spektakularną odmową amerykańskiego sądu wydania biznesmena Mazura. Efekt: przywiązana do jednej wersji ekipa śledcza, pozbawiona głównego podejrzanego, otoczona świadkami zmieniającymi wciąż zeznania, staje przed ścianą.

Wśród hipotez, które nie cieszyły się wzięciem śledczych Latkowski wymienia tak zaskakujące jak chociażby wątek gejowski. Były szef MSWiA Marek Biernacki tak o tym mówi na łamach ksiązki: „Papała był zainteresowany nie tylko paniami. Mówiono, że lepiej, by to nie wyszło na zewnątrz, bo wtedy będzie skandal – komendant główny policji podejrzany o związki homoseksualne”. Inne wątki związane z życiem osobistym komendanta Papały też nie zostały należycie sprawdzone. Nie wyjaśniono do końca roli żony Papały, która jako pierwsza odnalazła zwłoki i z nieznanych przyczyn w chwili znalezienia ciała męża zabrała jego portfel. Nie znalazł definitywnego rozstrzygnięcia inny trop, prowadzący do kuzyna komendanta, Wojciecha G., który był w wielkiej zażyłości z komendantową. Również dom, który wielkimi nakładami środków budował Papała w podwarszawskim Chotomowie, sąsiadujący z posiadłością „Dziada” – domniemanego herszta wołomińskiej grupy towarzyskiej, nie specjalnie interesował śledczych. Chociaż, było oczywiste, że jak pisze Latkowski „... Papała wykorzystywał swoją pozycję do celów prywatnych. Korzystał ze sponsorowanych wyjazdów, gościn. Przyjmował drogie prezenty”. Nie był więc kryształowym pogromcą bandytów na jakiego wykreowały go media.

Innym tropem zlekceważonym przez śledczych a znanym między innymi z łamów „NIE” były częste wizyty w klasztorze na Jasnej Górze.  „... Marek Papała regularnie, dwa albo trzy razy w miesiącu przyjeżdżał na Jasną Górę. Cel tych wizyt nie zostanie wyjaśniony. Nie pomoże w tym już o. Ireneusz Pompa, do którego na krótko przed śmiercią zadzwonił Marek Papała, ujawniając mu, że jest śledzony” – stwierdza Latkowski. Ireneusz Pompa, przeor klasztoru zmarł 18 marca zeszłego roku, zabierając ze sobą nie tylko tajemnicę kontaktów z Papałą, ale i swoich wcześniejszych stosunków ze służbami specjalnymi PRL.

Książka Latkowskiego przeraża. Liczyłem trupy świadków, potencjalnych informatorów mogących wnieść coś do sprawy zabójstwa komendanta policji. Takich podejrzanych zgonów jest już kilkanaście. Do tego dodać trzeba następne, samobójstwa i naturalne odejścia – śledztwo trwa już dziesięć lat... Wyjaśnienie tajemnicy morderstwa Papały staje się coraz mniej prawdopodobne...
Wbrew pozorom to nie jest książka o jednym zabójstwie. To wstrząsająca relacja o panujących w Polsce obyczajach, o tym jak już dawno zatarły się granice między światem polityki, światem biznesu, światem służb specjalnych a światem zorganizowanej przestępczości. Latkowski nie odpowiada na pytanie kto zabił Papałę. Ale czy jakiekolwiek głośne morderstwo polityczne zostało wyjaśnione? Czy wiemy kto zamordował Jaroszewicza? Czy wiemy kto zabił Dębskiego?
– Ta książka wywoła trzęsienie ziemi – dzielę się z Latkowskim pierwszymi wrażeniami po przeczytaniu.
– Zostanie przemilczana. A nawet jeśli nie, to będą próbowali mnie zniszczyć, skompromitować... – spokojnie odpowiada – Zbyt wiele interesów pokazałem, naruszyłem.

Książka nie wyczerpuje całości dwuletniego śledztwa Latkowskiego. Jest tylko preludium do filmu, jego głównego dzieła. Premiera – 20 wrzesień 2008 Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni. Przemilczą czy zniszczą?

Andrzej Rozenek

Sylwester Latkowski „Zabić Papałę” Wyd. Rosner & Wspólnicy, Warszawa 2008.

Wersja autorska. Tekst ukazał się w tygodniku „NIE” pod tytułem „Paplanina o Papale”.



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film dokumentalny, Produkcja Program II TVP & TPS Studio Filmowe, czas 64 minut; produkcja 2002 rok.
Nagroda: Najlepszy Polski film dokumentalny Festiwalu Filmowego w Kazimierzu nad Wisłą 2002.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS