menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Fałszywy news z Mazurem w tle 29-06-2007 21:26

Telefon. Oddalono ekstradycje Edwarda Mazura, słyszę. Kilkanaście minut później dementi. Korespondent Informacyjnej Agencji Radiowej źle przetłumaczył, źle zrozumiał. We mnie ten news nie wywołał emocji. Nazbyt dużo oczekuje się w związku z Edwardem Mazurem. Z góry zakłada się, że po ekstradycji pęknie w areszcie i zacznie mówić. A jeśli zacznie mówić, dlaczego nie zakładać, że będzie mówił to, co mu wygodne? Mazur jako człowiek od lat związany ze służbami może także odegrać jakąś grę, w której w cale nie musi chodzić o prawdę. 


(1) komentarzy / skomentuj

Skok SOK-istów na kasę? 28-06-2007 22:32

Jak zyskać szybciej uprawnienia emerytalne? Wystarczy mieć  za sobą senatora PIS Stanisława Koguta, do niedawna przewodniczącego Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ "Solidarność" w Warszawie. Ten załatwi swoim, by nadano uprawnienia policyjne wybranej grupie zawodowej, tworząc nową służbę specjalną. Dzięki temu ok. 3 tys. SOK-istów zyska możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę i inne świadczenia. Projekt ustawy ma wkrótce ujrzeć światło dzienne. Czy Polska ma obrosnąć w szereg służb o charakterze policyjnym? Jakie grupy zawodowe mają mieć jeszcze  swoją policję?


(3) komentarzy / skomentuj

Powolne zapominanie 26-06-2007 21:26


Wczoraj odbyła się uroczysta Masza święta w kościele św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu poświęcona dziewiątej rocznicy śmierci Marka Papały. Zaledwie garstka ludzi. Nie było tych, którzy jeszcze niedawno publicznie nazywali się przyjaciółmi Marka Papały.

(0) komentarzy / skomentuj

Dziewięć lat minęło od zabójstwa i... nic 25-06-2007 00:21

(3) komentarzy / skomentuj

Zakończenie roku szkolnego 24-06-2007 00:08
Wczoraj wróciłem o drugiej w nocy do Warszawy. Po drodze na poboczu co jakiś czas mijałem młodych ludzi. Podpita młodzież ciągnęła ze sobą nie mogących iść o własnych siłach jeszcze bardziej pijanych kolegów.
(2) komentarzy / skomentuj

P.S. W załączniku podsyłam zdjęcie z historycznego spotkania Pińskiego z PR-em 17-06-2007 22:38

Szymon Jadczak z krakowskiego oddziału Gazety Wyborczej przesłał mi zdjęcie z ogólnopolskiej konferencji o tendencjach i przyszłości dziennikarstwa śledczego „Misje czwartej władzy”, jaka się odbywała w Krakowie, organizowana przez stowarzyszenie Villa Deciusz, w której także wziąłem udział. Słusznie wybrał takie, które dokumentuje najciekawszy panel dyskusyjny na tej konferencji. Wywołał najwięcej emocji. Omal nie zakończył się procesem o zniesławienie. Tytuł: „Po drugiej stronie barykady - dziennikarze śledczy w PR. Kariera, konformizm, wyzwanie?”


Jacek Łęski, tak na swoim blogu podsumował konferencję: "Z jednej strony pełno było w niej narzekań na to, co zawsze: mało czasu na badanie spraw, manipulacje dziennikarzami przez informatorów, redakcje i polityków, liche pensje, niemożność uprawiania dziennikarstwa śledczego poza największymi redakcjami, wreszcie na to, że czasem teksty nie idą, bo są samej redakcji nie na rękę, ze duże media zbytnio uwikłane są w interesy swoich właścicieli by być bezstronne i tak dalej i tak dalej. Poziom narzekania był spory, co pokazuje, że podstawowe problemy dziennikarstwa śledczego nie zmieniły się mimo upływu lat, a jego słabość pokazuje rzeczywistą kondycję polskich mediów jako czwartej władzy.

Zabawne było jak dziennikarze protestowali przed nazywaniem dziennikarstwem śledczym wypisów z życia policji czy prokuratury, jakich dziś pełno. Robili to czasem dziennikarze sami znani z tego, że byli kronikarzami przez wiele lat. Okazuje się, że ludzie dojrzewają, co cieszy.

Ciekawy był wątek przewijający się w wielu rozmowach a dotyczący obecnej sytuacji w dużych redakcjach. Presja na liczbę tekstów, szybkość pracy i „wyniki” jest tak ogromna, że nie sposób prowadzić normalnych śledztw. W efekcie dziennikarze skazani są na bylejakość, a robienie dużych i pogłębionych tekstów jest rzadkim przywilejem nielicznych. W miejsce politycznej presji pojawił się terror wierszówki. Nie wróży to dobrze na przyszłość.

Byłem uczestnikiem konferencji jako emerytowany dziennikarz śledczy i obecnie PR-owiec. Pytano mnie jak wyjaśnić to, że jestem „po drugiej stronie barykady” ?

Moja odpowiedź jest taka: prawdziwa barykada nie do przejścia stoi między ludźmi uczciwie uprawiających swój zawód a hochsztaplerami. I jedna i druga kategoria występuje i wśród dziennikarzy i wśród PR-owców. Przekonanie, że świat mediów to kraina Judymów zatroskanych o dobro społeczne, a PR to sprytni specjaliści od wykręcania kota ogonem – jest po prostu nieprawdziwa. I tu i tu niestety zdarzają się ludzie podli, i tu i tu wielu jest sensownych, rzetelnych i uczciwych. Generalizowanie jest niesprawiedliwe.

Oczywiście PR i dziennikarstwo to dwa różne zawody, ale zasadniczego konfliktu tu nie ma.

Rafał Kasprów powiedział w czasie konferencji, że o ile można ludzi z PR-u porównać do adwokatów swoich klientów to dziennikarze, szczególnie dziennikarze śledczy powinni być jak sędziowie, a nie jak prokuratorzy. Tymczasem różnie to bywa." http://jacekleski.salon24.pl/19480,index.html

Na zdjęciu od lewej Rafał Kasprov, Jacek łeski, Jan Piński.

http://www.villa.org.pl/index.php

http://www.villa.org.pl/okno/95/

 

(0) komentarzy / skomentuj

Wstyd wyzwolonych artystów? 17-06-2007 00:01

Niestety wolność w internecie także jest mitem, więc ocenzurowano i zablokowano nagranie video, które zamieściłem we wpisie „Misja kulturalna w TVP Kultura”. Kadr z tamtego występu, bo tylko on ocalał, jeszcze go nie zdjęto, zamieszczam.

Zastanawiam się, czy tak walcząca z konwenansami, tak wyzwolona grupa artystów i realizatorów tego dzieła artystycznego jest w stanie przywrócić do sieci zdjęte nagranie. Czego się wstydzą? Swojej sztuki? Swojej misji kulturalnej?

Pozostawiono inne nagrania. http://www.youtube.com/watch?v=-9tcnuK0vKA&eurl=http%3A%2F%2Fgrzesiootv%2Eblox%2Epl%2Fhtml


(5) komentarzy / skomentuj

Oleksy mówił prawdę? 16-06-2007 23:41

(7) komentarzy / skomentuj

J&S na festiwalu w Opolu 16-06-2007 21:41

Na festiwalu  w Opolu w koncercie „Premiery”Mario Szabo zaśpiewał nastrojową piosenkę „Jak natchnieni”, do której słowa ułożył Jacek Cygan a muzykę skomponował Wiaczesław Smołokowski.

Źródło informacji RK w czasie powrotu z ogólnopolskiej konferencji "Misje Czwartej Władzy - Dziennikarstwo Śledcze", która odbywała się w Krakowie. Miejsce pozyskania bar Warsu.


(5) komentarzy / skomentuj

Misja kulturalna w TVP Kultura 12-06-2007 22:02
 
(31) komentarzy / skomentuj

Desperacja chirurgów 12-06-2007 14:06

Jeden z lekarzy: „Najbardziej zdesperowaną grupą w szpitalu na Banacha są chirurdzy, którzy dostali po kieszeniach po tym jak CBA weszło do kliniki MSWiA. Strach brać koperty. Oni gotowi są wyjść na ulice z lancetami.”


(4) komentarzy / skomentuj

Kant na pół miliona? 12-06-2007 04:28

Mariusz Łapiński zaczął pisać bloga. Podesłał mi link. Wreszcie zajrzałem. Przeczytałem intrygujące słowa Łapińskiego: „Słowo o Chorzowie, w nawiązaniu do poprzedniego maila, nie dziwię się, że w Chorzowie i na Śląsku kasa chorych funkcjonowała dobrze, ale pragnę zauważyć, że kosztem innych kas. Śląska Kasa Chorych wykazała, że ma ponad 500 tys. więcej ubezpieczonych niż rzeczywiście miała, dzięki temu miała 500 mln lokat bankowych, a obok Dolnośląska Kasa Chorych zbankrutowała, gdzie większość szpitali upadła finansowo”

Kto za tym stał?


http://lapinski.blog.pl/

(2) komentarzy / skomentuj

Nocny sms do Wiśniewskiego 12-06-2007 03:33

Wpół do czwartej w nocy. Przebudzam się przed trzecią w nocy, po nieudanej próbie uśnięcia, wierceniu się w łóżku, przekręcaniu z boku na bok. Efekt ostatniego montowania po nocach filmu "Zabić Papałę". Postanawiam wstać. Wyciągam piwo z lodówki i zasiadam do komputera. Wchodzę w sieć. Przeglądam blogi. I natrafiam na skutki mojego ironicznego sms-a po kilkuminutowym zerknięciu na festiwal Top trendy, wysłanego nocą do Michała Wiśniewskiego. Po nim Michał napisał w swoim blogu:

08 czerwca 2007
top czy trendy ?
dostałem dziś sms-a, że nie jestem top ani
trandy ... ups ... no cóż ... idę się popłakać
...
EEE...ważne, że płyty sie sprzedają w ilości większej
niż top and trandy :-)
po prostu: ruch w muzyce !                        
siad polsat ... siad !
mw (23:25
)”

Z kolei Robert Sankowski recenzując Top Trendy w swoim blogu napisał:

Przyczajony Rubik, ukryty Wiśniewski
Polsat może odtrąbić sukces TOPtrendów. Nie dlatego że festiwal przyciągnął przed telewizory parę milionów widzów i przy okazji zarobił dla stacji przyzwoitą sumkę. Jest powód o wiele ważniejszy. Oto impreza skutecznie skrzywdziła dwóch największych gwiazdorów naszej sceny, o czym zresztą od rana trąbią dziś mniej i nieco bardziej poważne media. Piotr Rubik nie dostał należnej mu (co nie podlega przecież najmniejszej wątpliwości) nagrody, bo zdezorientowani widzowie słysząc z telewizora jego piosenkę jak te barany głosowali na ludzi, którzy już z Rubikiem nie współpracują. Teraz Rubik robi dobrą minę do złej gry, opowiada na prawo i lewo że i tak sie cieszy, bo poza nagrodą publiczności na TOPtrendach były tez inne wyróżnienia, a te akurat przypadły jemu. No bo niby co innego mu pozostało.
To i tak jeszcze nic w porównaniu z nieszczęściem Wiśniewskiego, którego przy obsadzaniu programu koncertów w ogóle pominięto. A był na widowni, kamera go pokazywała (pewnie złośliwie, żeby naród zauważył, że jest ktoś taki, ale na scenę go nie zaprosili). Teraz pozostały mu tylko płacz i zgrzytanie zębami. Z niewielką domieszką wątpliwej ironii (w tym miejscu podlinkowano do wpisu Michała Wiśniewskiego).

No i to się nazwa zrobić imprezie odpowiednią prasę. Teraz spróbujcie to przebić na festiwalu w Opolu, spece od promocji w telewizji publicznej.

Wniosek. Nie pisać po nocy smsów, zwłaszcza po whisky. Choć fiestując Rubika a zapraszając na ławki Wiśniewskiego Nina Terentiew nazbyt ukłoniła się niechęci establishmentowi naszego szołbiznesu  do Michała. Tym bardziej, że potem na bankiecie Nina nie ukrywała swego serca dla niego. I nie był to fałszywy gest, zapewniam.

PS. Wolę pisać o Wiśniewskim i Top trendach niż o zdekompletowanych teczkach Wałęsy i dawaniu w czapę przez Walentynowicz.


http://robertsankowski.blox.pl/html;jsessionid=3E9DE05BA9BA40F41A853642308E8882.ib3tom1

http://ania-i-michal.blog.onet.pl/2,ID216814510,index.html

(1) komentarzy / skomentuj

322 km za Warszawą 06-06-2007 21:38

Duża wioska, 322 km za Warszawą. Godzina po uroczystości Bożego Ciała. Spędziłem tam dzień realizując zdjęcia do „Zabić Papałę”.


(1) komentarzy / skomentuj

Budujemy IVRP czy Londyn? 04-06-2007 21:40

(1) komentarzy / skomentuj

MW z wodą mineralną 03-06-2007 22:02
Dwugodzinne spotkanie z MW. Przy szklance wody mineralnej. Co u nas raczej nie należy do tradycji. Zazwyczaj była whisky.
(0) komentarzy / skomentuj

Nowotwór PRL i III RP z przerzutem na IV RP 01-06-2007 22:51

Geralt, prawicowy bloger, pisze o tragicznej sytuacji, która dotknęła jego rodzinę: „Cóż za tragiczny zbieg okoliczności. w dniu gdy minister Religa operowane miał płuco, moja ciotka otrzymała wyniki wstępnych badań. Nowotwór płuc.

Pocieszałem ją, że trzeba to jeszcze zdiagnozować, powtórzyć badania, pobrać wycinki i takie tam (ponoć dawna gruźlica ma takie samo echo jak nowotwór). Uwierzyła. Poszła dziś zapisać się na wizytę i badania. Jeden lekarz ją wyśmiał, drugi zapisał na 24 czerwca i to tylko dlatego, że stryj ma wówczas wizytę i ustąpił jej miejsca.

To ja mam KURWA pytanie, jak to możliwe, że Religa dowiedział się w poniedziałek a w czwartek był już po zabiegu??? Dlaczego pana ministra nie wyśmiano i nie zapisano w JEBANĄ kolejkę oczekujących na śmierć?”


http://geralt.blox.pl/html
(4) komentarzy / skomentuj

Zdrojewski upadł na głowę? 01-06-2007 21:54

Upały dają się coraz bardziej we znaki. Janusz Kaczmarek niepotrzebnie wdał się z dziennikarzami w rozmowę o kontach ludzi lewicy, oczywiście wszyscy wiemy, że żaden polityk SLD ( tak jak i PIS, PO, Samoobrony, LPR, PSL) nie miał i nie ma żadnego konta z lewą kasą, ale Bogdan Zdrojewski twierdzący w TVN24, że dla niego w sprawie kont tak samo wiarygodny jest minister Janusz Kaczmarek i Peter Vogel upadł na głowę.

PS. Czy Bogdan Zdrojewski nie mógł zostawić siedzącemu obok niego posłowi SLD Grzegorzowi Napieralskirmu obronę swojej formacji? Oto dzisiaj na konferencji LiD Platforma Obywatelska stała się marnym klonem PIS.


(1) komentarzy / skomentuj

M jak miłość 31-05-2007 02:00

Zawsze po wyjściu z pokoju redakcyjnego Piotra Pytlakowskiego, lub po wspólnej jeździe jego samochodem marynarka idzie do czyszczenia lub ląduje w ogrodzie do wietrzenia. Reszta do prania. Jest kilka osób, która może palić przy mnie do woli. Ważniejsi są od nałogu, zapachu nikotyny, którego nie znoszę. To dla nich trzymam w domu popielniczkę.

Czytam, że prawie każdy Polak obejrzał "M jak miłość". Właśnie wyemitowano 500 odcinek. Przynajmniej jeden odcinek serialu od początku jego emisji w 2000 roku obejrzało ponad 35,1 mln osób (97,2 proc.) powyżej 4. roku życia.


Kiedy byłem na wręczaniu Telekamer, gdy  prezentowano gwiazdy serialu Telekamer, pytałem kto to? Myślano, że żartuję, ale ja naprawdę nie obejrzałem ani jednego odcinka tego serialu.  Przyznam jednak, że posiadam ręcznik z napisem "M jak miłość."

Wieczorem Przemek Wojciechowski z TVN wyciągnął mnie pod Dworzec Centralny. Wraca do tematu pedofilów.

Właśnie czytam, że sprawa doktora G. opatrzona został kryptonimem "Mengele". Rozumiem, że łapówkarz, ale porównywać go do obozowego lekarskiego kata. Słów brakuje.

 Na zdjęciu. Biurko dziennikarza śledczego, Piotra Pytlakowskiego.

(4) komentarzy / skomentuj

Łapiński o kontach w Szwajcarii. Bogucki liczył na SLD. Giertych miał rację. 30-05-2007 02:16

Właśnie skończyłem pisać kolejny rozdział książki „Zabić Papałę”. Przerwałem montaż filmu, by nabrać dystansu, odetchnąć. Wszedłem w swoją pocztę, a tam e-mail od Mariusza Łapińskiego. Czytam i myślę sobie, czy z tymi kontami to nie tak jak z Macierewiczem i Kluzkiem. Kiedy ukazał się raport WSI, zapytałem ironicznie Krzysztofa Kluzka,  że mógłbym go podejrzewać o bycie agentem służb, byciem członkiem grupy hakowej, ale nie WSI, na co on odparł mi sms-em, że ten raport to „Inflanty”. Potem zacytował mi odpowiedź Maciarewicza, którą opublikował aktualny Newsweek.

Mam nadzieję, że SLD nie poda mnie do sądu, ale rozmawiałem z osobą, która widziała na własne oczy dane o kontach pewnych osób, a która raczej nie należy do zwolenników tworzenia zamków na piasku. Należały do ludzi lewicy. Inna sprawa, że jeden z lewicowych ludzi nie ukrywał przede mną, że ma tam konto, tłumaczył tylko, że nie ma tam „lewych pieniędzy”. Na marginesie, konto założył z naruszeniem ówcześnie obowiązującego prawa dewizowego. Ale za to już nie może być ścigany, bo prawo się  zmieniło a i jest coś takiego jak przedawnienie. Zresztą przedawnienie będzie dotyczyło większości korupcyjnych afer lat 90-tych, ku zadowoleniu niektórych polityków od lewicy do prawicy.

Ale wracając do e-maila Mariusza Łapińskiego. Zacytuję (mój rozmówca, który widział konta innych, nie widział jego konta):

Warszawa 26.05.2007. Mariusz Łapiński. Były minister zdrowia. Oświadczenie: W związku z nieprawdziwymi informacjami rozpowszechnianymi ostatnio w mediach na mój temat pragnę poinformować, że nie mam i nie miałem zagranicznych kont, w tym numerycznego konta w Szwajcarii.  Nie znam pana Dohnala i pana Vogla. Tak zeznałem w prokuraturze w Katowicach uprzedzony o odpowiedzialności karnej. Zeznania na mój temat pana Dohnala, na które powołują się media są nieprawdziwe, w związku z tym zawiadamiam prokuraturę o składanie fałszywych zeznań przez pana Marka Dohnala.  

Według mojej oceny zeznania Pana Dohnala mogą wynikać z prowadzenia przez niego w przeszłości działalności lobbingowej dla firm farmaceutycznych, w tym także przeciwko mojej osobie. W tej sprawie był on przesłuchiwany przez prokuraturę w 2004 roku. 

Publikowanie w mediach informacji o tym, że posiadam konto w Szwajcarii w oparciu o zeznania pana Dohnala powodować będzie moje wystąpienie na drogę sądowa o naruszenie  dóbr osobistych i odszkodowanie. 

Oświadczenie to jest  wydane dopiero w dniu dzisiejszym ponieważ miałem nadzieję, że lista osób posiadających zagraniczne konta zostanie ujawniona przez Ministerstwo Sprawiedliwości i dzięki temu rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na mój temat zostanie zaprzestane. Jednak jak można sadzić nie będzie to miało miejsca w najbliższej przyszłości."

Na koniec wracajac do sprawy zabójstwa generała Marka Papały, może warto wyjawić, że Ryszard Bogucki w grypsie opatrzonym w aktach numerem 4 stwierdził, że na jesieni, po zmianie rządów (z AWS na SLD – przypomnienie ode mnie), otworzą się pewne możliwości w jego sprawie. Jak czas pokazuje, nie otworzyły się. Nadal siedzi.

Najbardziej mnie rozbawił we wtorek Roman Giertych paradujący z Teletubisiem, z Tinky Winky, by wręczyć go potem znienawidzonej przez niego Monice Olejnik. Choć przyznam mu, że coraz lepiej sobie radzi na wizji z tak zwanym sytuacjami kryzysowymi. A kiedy "opieprzył" na konferencji  dziennikarza za zadawanie pytań "w plecy" miał całkowitą rację.


(3) komentarzy / skomentuj

Przesłuchanie świadka Piotra W. 28-05-2007 23:55

Postscriptum do dzisiejszej bytności mojej i Piotra Pytlakowskiego w magazynie 24 godziny Bogdana Rymanowskiego.

Jeden z prawników przesłał mi kiedyś projekt skargi związanej z zeznaniami Piotra W.. Jest tam coś nad czym warto się zastanowić. To nie sztuka wiedzieć, trzeba jeszcze udowodnić. I najważniejsze właściwie, zgodnie z prawem, pozyskać materiał dowodowy, tak by go nie kwestionowano.

„Piotr W. pierwotnie przesłuchiwany był jako podejrzany. Przedstawił wówczas swoje kontakty z oskarżonym Ryszardem Boguckim, wyjaśnił, że rozmawiając przez okno w Areszcie Śledczym w Katowicach uzyskał informacje o udziale oskarżonego w szeregu przestępstw. Piotr W. podał wiele szczegółów działalności przestępczej Ryszarda Boguckiego i przedstawił interpretację pochodzących od niego grypsów. Zgodnie z obowiązującym w Polsce kodeksem postępowania karnego podejrzany nie jest zobowiązany do mówienia prawdy i nie  ponosi żadnej odpowiedzialności za kłamliwe wyjaśnienia.


Sąd Okręgowy w Bielsku Białej dopuścił dowód z zeznań świadka koronnego Piotra W. Od tego momentu Piotr Wierzbicki słuchany był jako świadek, jednakże analiza sporządzonych wówczas protokołów budzi zasadnicze wątpliwości. Otóż 50% tekstu zostało skopiowane z protokołów przesłuchań w charakterze podejrzanego (wynika to z opinii stanowiącej zał. 10). Osoba prowadząca czynność przeklejała istniejące już zapisy, nie przedstawiając w protokole tego co rzeczywiście relacjonował świadek. Trzeba podkreślić, że osoba słuchana w charakterze świadka zobowiązana jest do mówienia prawdy, zaś podanie okoliczności nieprawdziwych, bądź zatajenia prawdy zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 3 (art. 233 k.k.). Niezależnie od tego świadkowi koronnemu grozi utrata tego statusu w związku z podawaniem nieprawdy. Skopiowanie relacji Piotra W. z protokołów przesłuchań w charakterze podejrzanego, do protokołów przesłuchań w charakterze świadka, łamie zatem zasadę rzetelnego procesu, bowiem uniemożliwia stwierdzenie jakie były zeznania świadka - zobowiązanego do mówienia prawdy. Wcześniejsze relacje mogły być przecież kłamstwem, za które Piotr W. nie ponosił żadnej odpowiedzialności, toteż odebranie jego relacji, w czasie przesłuchania w charakterze świadka nabierało szczególnego znaczenia. Powstają też dalsze wątpliwości:

- niewykluczone, że przesłuchanie w ogóle nie miało miejsca
- niewykluczone, że świadek relacjonował całkowicie odmiennie, jednakże przesłuchujący nie chciał zapisać tej relacji

Nie bez znaczenia jest również to, że w innych procesach Piotr W. oceniany przez biegłych psychologów był uznawany za osobę skłonną do manipulowania i konfabulacji

naruszenie zasady rzetelnego postępowania, a naruszenie to nie zostało konwalidowane w toku postępowania sądowego. 

Zapis protokołu stanowi gwarancję zachowania praw oskarżonego, możliwości podejmowania działań obronnych, kontroli poczynań prowadzących postępowanie przygotowawcze. Przy takim sposobie postępowania wykluczone jest zbadanie czy podstawą rozstrzygnięcia stały się prawdziwe ustalenia faktyczne, co również godzi w jedną z naczelnych zasad procesu karnego. Niepokojącym jest również fakt, że jednostki Prokuratury w Katowicach niejednokrotnie w podobny sposób „pozyskiwały” zeznania świadków, co miało miejsce w innych postępowaniach. Orzeczenie ETPCZ w tym zakresie będzie zatem miało zasadniczy wpływ na praktykę organów wymiaru sprawiedliwości w Polsce.”

(2) komentarzy / skomentuj

Pechowa 13 Boguckiego. Dlaczego Niemczyk nie ma przedstawionego zarzutu pomocnictwa? 28-05-2007 22:27

Czytając zeznania Piotra W., ksywa Generał zaskakujące jest to, że Ryszard Bogucki, ksywa Niedźwiedź opowiedział mu z detalami, włącznie w jakim ubraniu był, gdzie je kupił, przedstawił prawie minuta po minucie przebieg zabójstwa generała Marka Papałę, że aby dojść do samochodu to najpierw przeszedł przez trawnik, potem wszedł w krzaki i tam przy samochodzie musiał jeszcze zejść parę kroków w dół. Charakteryzował nawet drzewa, które rosły wśród krzaków. Były niewysokie, ale miały dużą koronę gałęzi. Przyznam, że zasób słownictwa Piotra W, jest zdumiewająco dobry jak na podstawowe wykształcenie.


Komendant zginął według zeznań Piotra W. z sześciostrzałowego rewolweru firmy „Smith and Wenson.” Naboje były specjalnie przygotowywane. Oczywiście Generał zeznał jak były przygotowane.

Jeśli tak wierzyć temu co mówił Bogucki Piotrowi W. to, aż dziwne, dlaczego Ryszard Niemczyk, ksywa „Fartołek” nie ma przedstawionego zarzutu pomocnictwa, bo według niego Niemczyk znajdował się w odległości 150-200 metrów od miejsca zabójstwa i czekał w samochodzie. Niestety tu już nie znamy marki, poza charakterystyką „popularna”. Oczywiście miejsce postoju też poznał dokładnie Piotr W. Niemczyk był kierowcą w tym zabójstwie. Potem spalił samochód, ubrania i amunicję. Niemczyk wrzucił amunicję do kratek ściekowych. Oczywiście po każdym naboju do innej kratki ściekowej.

Wszystko to Bogucki wyszeptał mu przez okno, gdy siedzieli w celi obok, bo w grypsach i listach takich detali aż nie było. Mówiąc przez okno Bogucki musiał wiedzieć, że słyszą go inni współwięźniowie, w celach obok.

Myślę, że sprawdza się przysłowie, że trzynastka jest pechowa. Bogucki siedział w celi numer 13 a Piotr W. w celi numer 9.

PS.1. Z grypsów i zeznań wynika, że w czasie kontaktów z Piotrem W. Ryszard Bogucki był pod wpływem narkotyków, które miał do stałej dyspozycji. Dostarczane były w pieczonych kurczakach dzięki firmie Pocztex. Bogucki będzie się mógł w związku z tym tłumaczyć, że był na haju i nie może brać odpowiedzialności co mówił i pisał.

PS.2. Mój chwilami ironiczny wpis nie wyklucza udziału Ryszarda Boguckiego w zabójstwie generała Marka Papały, odnosi się raczej do rzeczywistej wartości dowodów pozyskanych w śledztwie.

PS.3. Piotr W. wkrótce po wypuszczeniu z więzienia, stając się świadkiem koronnym spotkał się z dziennikarzami i podał im motyw, uszczegółowił wysoko postawionych zleceniodawców. Zachowała się taśma z tego nagrania.

PS.4. Jedyna szansa wyjaśnienie tej sprawy to media, dziennikarze, którzy w swoich publikacjach, odkrywają kolejne sektory śledztwa. Tak jak to się dzieje ostatnio, choćby z ujawnieniem treści zeznań Piotra W.

(1) komentarzy / skomentuj

Tinky Winky 28-05-2007 02:48

Przez trzy lata pokazywałem synowi „Teletubisie”, a teraz zacząłem puszczać filmy córce i nie dostrzegłem utajnionej antyheteroseksualnej indoktrynacji. Proszę, a pani rzecznik praw dziecka Ewa Sowińska od razu zauważyła i informuje we „Wprost”, "że jeden z bohaterów ma damską torebkę, ale nie skojarzyłam, że jest chłopcem. W pierwszej chwili pomyślałam, że ta torebka musi temu teletubisiowi przeszkadzać. Taki balast niepotrzebny. Później się dowiedziałam, że w tym może być jakiś ukryty homoseksualny podtekst".

Jakim ślepcem jestem! Teraz syn stanie się gejem a córka lesbijką! Podam do sądu za to producenta serialu BBC oraz TVP, która emituje w naszym wolnym od grzechu kraju taką potworność.

 


(11) komentarzy / skomentuj

Dwa e-maile od byłego UOP-owca 25-05-2007 23:38

Przedwczoraj: „Widzę, że Papapła znowu w łaskach??? Mimo wszystko mam jakieś wrażenie, że jest propaganda jednej wersji. Jak Bieszczyński był w ABW i UOP to był dobry a teraz esbek??? Lansuje sie jedną tezę a ciągle nie bada różnych wątków. Dziwne.”

Wczoraj: „No cos mi sie widzi że niech choć ktoś poda MOTYW tej zbrodni. Tylko to. A tu nic. Dupa. Raz heroina raz kokaina ale z czasem wszystko pęknie. Pozdrawiam”


(1) komentarzy / skomentuj

Błąd Bieszyńskiego 24-05-2007 23:40

Nie rozumiem jego ruchu, decyzji. Może mieć taki a nie inny pogląd na sprawę, ale dlaczego pojechał i stanął w szeregu obrońców Edwarda Mazura w USA przeciwko reprezentantom rządu polskiego? Znam poglądy Ryszarda Bieszyńskiego na tę sprawę. I to zanim aresztowano Mazura. Przyznam, że w jakieś tam części ma rację, i nie dotyczy to jak od wczoraj przekazują media wyłącznie wdowy po Marku Papale. Choć jeśli tak miało wyglądać przesłuchanie. Kartka papieru i długopis i lepiej niech się pani przyzna, to skandal.

Stanowisko, przemyślenia Bieszyńskiego powinno być zaprezentowane w Polsce, a nie w USA.

Teraz czytam o tym, że wrabiał Małgorzatę Papałę. Słyszę w rozmowach, że musiał wziąć kasę od obrony Mazura, bo jak inaczej wytłumaczyć jego zachowanie, pyta mnie kilku rozmówców? W tym jego znajomych. Nie chce mi się w to wierzyć. Wielu myślących tak jak on ludzi nie akceptuje jego decyzji.

Teraz po powrocie będzie miał na karku ABW, które nie zwolniło go z tajemnicy służbowej. Zapomniał się o to zwrócić?

A po procesie ekstradycyjnym pójdzie w świat: Po przerwie obrona przedstawiła kilka swoich „dowodów”. Wśród nich znalazło się oświadczenie samego Edwarda Mazura. Oskarżony polonijny biznesmen odrzucił wszystkie oskarżenia kierowane pod jego adresem. Między innymi stwierdził, iż podczas policyjnego okazania jako jedyny stanął w garniturze, ponadto był o kilkanaście lat starszy od pozostałych uczestników policyjnej konfrontacji. Asa z rękawa wyciągnęło oskarżenie. Zorganizowano telekonferencję z polskimi prokuratorami, podczas której przesłano zdjęcie z okazania. Sędzia zdecydował się dopuścić dowód w sprawie i wszyscy zobaczyli, iż Mazur ubrany był w czerwony sweter, a nie garnitur. Podważyło to wiadygodność oświadczenia binzesmena oskarżonego o zlecenie zabójstwa Marka Papały.(http://progressforpoland.com)

Zresztą to nie jedyne rozmijanie się Edwarda Mazura z prawdą.

Dlaczego Ryszard Bieszyński postanowił dokonać ułańskiej szarży na czołgi?


(4) komentarzy / skomentuj

Egzekucja medialna 23-05-2007 22:24

Dzisiejszy program Bogdana Rymanowskiego „24 godziny” w TVN24, omówienie sprawy ekstradycji Edwarda Mazura, zeznań złożonych przez płk. Ryszarda Bieszyńskiego (Poważny błąd Bieszyńskiego). Warto się zastanowić, czy niektórzy nie powinni wpierw napić sie szklanki zimnej wody, a potem przeprowadzać medialną egzekucję .


(2) komentarzy / skomentuj

Arek prowincjałem zakonu Kamilianów 22-05-2007 22:35

Po południu sms z wiadomością, że ks. Arek Nowak został wybrany prowincjałem polskiego zakonu Kamilianów. Przed chwilą telefon od niego. Czyżby rewolucja w polskich zakonach? Wybór księdza Arkadiusza Nowaka oznacza otwarcie zakonu na dzisiejszy świat. Nie znam większego liberała w habicie niż Arka.

Z Arkiem poznaliśmy się z 10 lat temu, w pociągu z Katowic do Warszawy. Po latach stał sie bohaterem  mojego filmu „Kamilianie” i kimś bliskim, taka mocna męska znajomość. Oddałem mu do chrztu swoje dzieci, Marcela i Marianne. Chyba ufamy sobie.

Jeśli kościół ma nadal coś znaczyć we współczesnym bezideowym świecie, to tylko dzięki takim ludziom jak on, jak kamilianie.


(2) komentarzy / skomentuj

Mazur na Ziobrowym haku 22-05-2007 21:29

Kiedy słyszę jak posłanka Jolanta Szymanek-Deresz uzasadniając wniosek SLD o odwołanie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry uzasadnia to sprawą ekstradycji Edwarda Mazura, ogłoszeniem przez Ziobrę sukcesu na wyrost, ujawnia tak naprawdę przekonanie środowisk lewicowych na temat udziału Edwarda Mazura w zabójstwie generała Marka Papały. Dosadnie takie myślenie wyraził w czasie zdjęć do filmu „Zabić Papałę” Jan Bisztyga, były doradca premiera Leszka Millera, a obecny Aleksandra Gudzowatego.

„Ja traktuję pana Ziobro, jako człowieka lekkiego słowa. Może to pan nagrać.(…) Nie mam zaufania do tego co mówi Ziobro (…) Ziobro ma syndrom zera, panie Ziobro jest pan zerem. Więc zdaje sobie pan sprawę, że pozbyłby się  wszelkich frustracji, osobistych animozji, gdyby powiedział „jestem 10 a nie 0”.(…) Ziobro zrobił cholerny błąd, że zawiesił wszystko na haku Mazura. Jeśli ten hak się urwie całość tej sprawy leży bykiem. Trzeba było traktować jako jeden z jakichś tam aspektów…”

Ziobro jednak w sprawie Edwarda Mazura odniesie sukces, ekstradycja nastąpi, jak zapewnia mnie wczorajszy rozmówca.

Inną sprawą jest to, czym zakończy się sprawa sądowa w Polsce. Ale Ziobrę nie można winić będzie za to, że hak z Mazurem się urwie. Winna będzie ekipa śledcza, która wyrosła ponad ministrów sprawiedliwości, prokuratorów krajowych, komendantów głównych. Zbigniew Ziobro wie tyle o sprawie Papały, ile mu zreferowano. Ze zrozumiałych względów nie jest w stanie zapoznać się z całością akt śledztwa.

Błędem Zbigniewa Ziobry jednak będzie to, że nie ma odwagi zażądać sprawdzenia wszystkich kart jakimi dysponuje ekipa śledcza. Poznać ich rzeczywistą wartość. Z każdym upływającym miesiącem i rokiem przynosi to szkodę w śledztwie w sprawie zabójstwa generała Marka Papały.


(8) komentarzy / skomentuj

Tajna wizyta Stelmachowskiego w Chicago 21-05-2007 09:56

„Pewnie nikt nie zauważył, ale do Chicago przyleciał profesor Andrzej Stelmachowski prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska. Wizyty nikt nie zauważył, gdyż lider organizacji, która z ramienia kraju ma wspierać Polonię jak zwykle uczestniczy w wydarzeniu o charakterze podziemnym. Przyjechał bowiem na obrady Rady Dyrektorów Kongresu Polonii Amerykańskiej. Bierze więc udział w zebraniu organizacji, która istnieje tylko w statystykach prowadzonych w warszawskiej centrali Wspólnoty. „ – pisze Andrzej T. Jarmakowski na internetowym portalu Progress For Poland.


Polonijny dziennikarz jest bezlitosny dla kongresu, który powołano po Jałcie.

„Obecnie stanowi stowarzyszenie skupiające kilku starszych panów, przypisujących sobie nie swoje zasługi. Dla podtrzymania swojej firmy będą kłamać w żywe oczy, przypisując sobie choćby zasługi w uchwaleniu przez Kongres USA rezolucji uznającej traktaty w Jałcie za nieważne od samego początku. Panowie widać zapomnieli, że kiedy trwała polityczna batalia w tej sprawie, to byli przeciw. I to zdecydowanie przeciw.(…)

Czyżby szef Stowarzyszenia Wspólnota Polska nie ma rozeznania o stanie organizacji polonijnych?

„Z rozbawnieniem więc można słuchać wypowiedzi profesora Andrzeja Stelmachowskiego, który bredzi coś tam o 900 tysiącach członków KPA. Papier każdą bzdurę wytrzyma. Podczas ostatniej parady 3 majowej w Chicago wystarczyło palców u rąk, aby policzyć maszerujących w kolumnie KPA. Byle polonijna drużyna piłki nożnej zorganizuje dzisiaj więcej osób niż KPA w całych Stanach Zjednoczonych.”

Skąd więc taka miłość do starszych panów z KPA?
 
„Oczywiście nad wszystkim unosi się polityka, na pewno zaś unosi się nad Stemlachowskim. W nielicznych wywiadach prezes Wspólnoty Polskiej zauważył, że władze RP nieodpowiednio traktowały Edwarda Moskala. O Edwardzie Moskalu zawsze u niego sporo komplementów.”

Tymczasem „Edward Moskal już za życia w Ameryce był politycznym trupem. Nikt znaczący z nim nie rozmawiał na przykład z powodu jawnego antysemityzmu. Przypomnieć można choćby jego wypowiedzi w czasie kampanii Rahma Emanuela, czy ataki na Jana Nowaka Jeziorańskiego. To przecież z inspiracji Moskala w polonijnej prasie publikowano brednie o rzekomej współpracy Jana Nowaka Jeziorańskiego z gestapo. Stelmachowskiemu to nie przeszkadzało.”
Andrzej Jarmakowski słusznie zauważa, że w kontaktach z Polonią „decyduje intelektualna egzotyka”. Władze w Polsce są oderwane od rzeczywistej sytuacji Polonii.

„Widzimy brak koncepcji, jakiegokolwiek pomsłu. Z ust wiadrami wylewa się woda, ale nic z tego nie wynika. Panowie się więc kontaktują, spotykają, Senat przyznaje fundusze na działalność „Wspólnoty”. Jeżeli chodzi o praktykę zaś, to nie potrafiono do tej pory opracować nawet porządnego podręcznika dla polonijnych szkół sobotnich do nauki języka polskiego, uwzględniając fakt, iż dla zdecydowanej większości uczniów język polski jest tym drugim.”

Nic dodać, nic ująć.

(1) komentarzy / skomentuj

Napisy zlikwidowane a strona dla pedofilów ma się dobrze 19-05-2007 18:18

Proszę, a jednak można zamknąć stronę, zatrzymać jej administratorów, o czym świadczy likwidacja strony „Napisy.org.”  W akcji wzięli udział policjanci z czterech województw. Walka o o interesy dystrybutorów filmów jest jak widać ważniejsza niż zwalczanie pedofilii. Tymczasem strona „Mały Książe” ma się dobrze. Nadal publikuje „Bhp dobrego pedofila”, czy na przykład RADY DLA DZIECKA, KTÓRE PRAGNIE UWOLNIĆ PRZYJACIELA:


”To wspaniale, że chcesz walczyć o swojego starszego przyjaciela. Pewnie chcesz nie tylko go uwolnić, aby bandyci z więzienia nie zrobili mu krzywdy, ale również aby rodzice zaakceptowali w końcu Waszą przyjacielską miłość? Niestety, nie możemy pomóc Ci bezpośrednio, ale możemy doradzić ci, co robić... Nie wiemy, czy rady te okażą się pomocne, ponieważ żadne dziecko nie walczyło jeszcze w sądzie o prawo do własnej miłości i o swojego przyjaciela-pozytywnego pedofila. Dzieci były bezbronne wobec woli rodziców i ulegały presji społeczeństwa, policji i psychologów.(..)

„Poproś rodziców, aby wycofali oskarżenie i wyjaśnij im dlaczego. Mów szczerze co czujesz i myślisz. Np. że go kochasz, chcesz z nim nadal być, dlaczego Was krzywdzą i inne rzeczy, które przyjdą Ci do głowy. Najprawdopodobniej nie posłuchają Cię, bo jak wszyscy ulegli stereotypom i histerii, ale warto spróbować. Być może Twoja determinacja otworzy im oczy, a w najgorszym wypadku dostaniesz lanie. Ale nie zniechęcaj się, o miłość i przyjaciół należy walczyć, bo to najcenniejsze rzeczy na świecie. (…)

Nie składaj żadnych zeznań, ponieważ możesz zaszkodzić niechcący przyjacielowi. Jeśli rodzice i policjant będą namawiać Cię do mówienia (np. obiecując Ci zabawkę lub cukierki) zażądaj adwokata lub powiedz, że będziesz zeznawać tylko w sądzie (patrz punkt "Pomoc w czasie rozprawy sądowej") - nie otrzymasz go bo nie jesteś oskarżony, ale zrobi to dobre wrażenie i zrozumieją Twoją determinację.

Najważniejsze zdanie, które musisz zapamiętać bo bardzo ci się przyda i pozwoli uniknąć przykrych rozmów z policją, prokuratorem i lekarzami (psychologiem, ginekologiem i innymi) brzmi: "Skoro uważacie, że jestem ofiarą przestępstwa, to chcę skorzystać z prawa ofiary do odmowy składania zeznań i brania udziału we wszelkich badaniach medycznych i innych działaniach, które mogłyby zaszkodzić mojemu przyjacielowi (i tu podaj jego imię i nazwisko)".

Uparcie odmawiaj jakichkolwiek rozmów na temat przyjaciela i powołuj się na wyżej podane punkty z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Jeśli dadzą Ci adwokata - nie będzie reprezentować Twoich interesów, lecz interesy Twoich rodziców (on będzie chciał wsadzić Twojego przyjaciela do więzienia). Możesz jednak poprosić go o pomoc w odmówieniu składania zeznań i pomoc w wyciągnięciu przyjaciela z aresztu. Kiedy przejdzie pierwsza fala problemów z dorosłymi, możesz zacząć działać.”

Jaka strona jest groźniejsza dla społeczeństwa? "Napisy.org", czy pedofilska "Mały książe"? Jak widać w policji, prokuraturze zdecydowano, że siły i środki lepiej włożyć w likwidację tłumaczeń napisów filmowych niż zakończenie edukacji pedofilów jak mają uniknąć wymiaru sprawiedliwośći.

List otwarty tłumaczy-hobbystów w sprawie zatrzymań osób tworzących napisy do filmów http://www.hatak.pl/

http://latkowski.com/blog/komentarze/lista/id,960

(7) komentarzy / skomentuj

Zawiedziony 19-05-2007 00:28

Fragment nagrania w czasie realizacji filmu „Zabić Papałę”: „Tyle lat tym k… służyłem, tym k…. komunistom jeb… Od 1984 roku… Znaczy ja tam nie jestem komunistą, bo ja tam służyłem Polsce. Ja to tak uważałem. Czy pracowałem w W…., w tym WSI, k… I powiem ci tak, tyle lat ch… służyłem. Dla nich między innymi służyłem. Wiesz, że zawsze miałem lepiej za prawicy?”


(4) komentarzy / skomentuj

Trzy zdania świadka koronnego 18-05-2007 17:43

Niedawno rozmawiałem z policjantem, któremu zeznania świadka koronnego zniszczyły karierę. Udało mu się tyle, że nie skończył jak Piotr Wróbel, policjant, który trafił do aresztu w związku z pomówieniami śiwadka koronnego pseudonim Masa.

Udało mi się dotrzeć do pierwotnych zeznań świadka koronnego, które przyczyniły się do gehenny policjanta. Nie wierzyłem własnym oczom. Trzy zdania. Dosłownie trzy  zdania wystarczyły by bardziej wierzyć skruszonemu przestępcy niż policjantowi.

To co zarzucał mu świadek było tak naprawdę  grą policyjną, pracą operacyjną. Policjant miał na tyle szczęścia, że akurat o zarzucanych mu przestępczych działaniach sporządził służbowe notatki. I tak osoba, od której miał wymuszać zwrot długu była tak naprawdę werbowana. Do czego się ostatecznie przyznał werbowany osobnik. Związek z inną osobą był zaplanowany.

Policjantowi udało się nie zostać oskarżonym, nie wylądować w areszcie, ale jego kariera ostatecznie legła w gruzach. Oczyszczanie z zarzutów trwało zbyt długo. Do dzisiaj wlecze się za nim ogon plotek o niby jego współpracy z mafią.


(0) komentarzy / skomentuj

Czy przekręty szły? 15-05-2007 23:41

Panie premierze, „czy przekręt szły”? – pierwsze pytanie posła Artura Zawiszy. Na co Józef Oleksy, stwierdził, że niczego nie pamięta. Zawisza zadał jeszcze kilka pytań i zakończył. Czy taki będzie koniec komisji bankowej?

Wczoraj zadzwonił G. i zapytał, dlaczego nie odnoszę się do faktu wypuszczenia na wolność Krzysztofa Rutkowskiego? Dzisiaj T. zapytał, dlaczego media przemilczają ostatnie wyznania byłego prokuratora Czyżewskiego?

W sejmie posłowie idąc śladem marszałka Ludwika Dorna zorganizowali psią rewię. Widząc Dorna z psem, zastanawiałem się, czy upadł na głowę. A może taki głupi pijarowski chwyt mu ktoś doradził? Nieważne, wyszło, że Dorn z Sejmu tworzy psiarnie.

Kończy się dzień. Lech Wałęsa wyciągnął papiery na Gwiazdę, który ostatnio stwierdził, że Sierpień 80 inspirowało SB. Według dokumentów Gwiazdę także mieli inspirować SB-cy przy pomocy „Romana”.


(1) komentarzy / skomentuj

Wojewódzki na świadka koronnego showbiznesu 14-05-2007 23:10

W USA jakaś burdelmama, by bronić się, zdecydowała upublicznić listę swoich klientów. Jak widać jakiś diler postanowił  w swojej obronie sypnąć także swoich odbiorców, czyli Wojewódzkiego, Sojkę, Stańkę, Korę i Lady Pank.  Miejmy nadzieję, że nie za to dostał prawo do bezkarności, czyli status świadka koronnego.

Ponieważ mało rozgarnięty, mało pamiętający świadek koronny nie może sobie przypomnieć kim był jeden z jego biznesowych partnerów, ksywa Aniołek, a za to dobrze pamiętający niby swego klienta, w celu pomocy dla świadka koronnego ABW wzywa Kubę Wojewódzkiego na przesłuchanie. Reszta jest znana. Najtajniejsza z tajnych służb, jaką jest ABW okazuje się być jednak tak szczelna jak durszlak i dzisiaj Wojewódzki niemal staje się członkiem gangu. Stańce i reszcie media darują, nie trafiają do newsów, na okładkę, bo raczej nie są idolami popkultury.

Na okładkę nie trafią też dzienniakrze, którzy brali i biorą. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić okładki i tytułu „Dziennikarze na haju” z listą dziennikarzy biorących narkotyki i palących jointy. Jak wiadomo przecież powszechnie dziennikarze nie biorą narkotyków i nie palą jointów.


(4) komentarzy / skomentuj

Dyżurna(y) lustracyjna(y) 14-05-2007 12:31

Według Kamila Śmiałkowskiego Polskie Radio za brak podpisania oświadczenia nie płaci swoim gościom, nie płaci też  w wypadku, gdy ktoś napisał, że współpracował. Czy mam rozumieć, że teraz przy każdym studio siedzi dyżurny ze stosownymi oświadczeniami i łapie każdą osobę wchodzącą i wychodzącą ze studia radiowego? Nie wierzę, po prostu nie wierzę.

Kamila Śmiałkowskiego dopadnięto z druczkiem lustracyjnego oświadczenia po wyjściu z programu „Cztery pory roku” (PR1), gdzie jak pisze w  swoim blogu był „poopowiadać o tym, co wchodzi w ten weekend do kin i o festiwalu w Cannes.” Miało to miejsce 8 godzin przed werdyktem Trybunału Konstytucyjnego. Jak pisze Kamil podpisał oświadczenie lustracyjne „jak Szwejk - bez sensu i w ramach radośnie pojętego legalizmu.” 


http://kiamil.yz.pl/kamil/

(0) komentarzy / skomentuj

Okólnik ABW i Misja specjalna. W supermarkecie akcja rabatowa i ani słowa o lustracji 11-05-2007 22:44

W supermarkecie nie usłyszałem słowa o lustracji, a wychodząc z domu, zerkając w telewizor, malowano obraz wojny polsko-polskiej. Dyskusja była tak nudna i przewidywalna patrząc na rozmówców (tak sie zastanawiam czy niektórzy dziennikarze w ogóle przebywają w swoich redakcjach, pracują w terenie, bo ciągle ich twarze widać w TV), że żal mi było każdej minuty i wolałem dopaść wózka w supermarkecie, by kupić dzieciakowi pieluchy, a sobie whisky i rum.

Gdzieś przeczytałem o śledztwie w sprawie „Misji specjalnej”, którą oskarżono o współpracę z ABW. W tej akurat sprawienie nie popadajmy w skrajność, to nie „Misja specjalna” stoi za sprawą Blidy. Co najwyżej ktoś chciał się posłużyć „Misją specjalną”, by nagłośnić kolejny sukces. Czyli tak jak zwykle służby posługują się mediami, dziennikarzami. Zresztą w tej gonitwie newsa, ekskluzywnych materiałów wszyscy uczestniczą. Kiedyś głośno było o wejściu ABW do J&S, gdzie dziennikarze TVN byli szybsi niż kamerzyści ABW.

Po co nagrywane są wejścia ABW na zatrzymania i wyjścia z zakajdankowanymi osobami reguluje wydany dla służb specjalny okólnik, gdzie czarno na białym widnieje, że rejestracja ma być na potrzeby środków przekazu. I tak miało być w przypadku Barbary Blidy. Skandal czy rozumienie istoty dzisiejszych mediów, które chcą mieć obraz kosztem nawet praw jednostki? Nie słyszałem, by ktoś odmówił opublikowania materiałów z zatrzymania znanej osoby. W okólniku nie wpisano TVP, ani „Misji specjalnej”. Z tych nagrań korzystają także stacje TVN i Polsat. A to, że są redakcje, dziennikarze bardziej i mniej uprzywilejowani to juz inna sprawa.


(0) komentarzy / skomentuj

Nowy numer Matwieja 08-05-2007 21:20

Spotykam Zbigniewa Matwieja. Nie w mundurze, ani w garniturze. W jeansowej kurtce i spodniach, z plecakiem. Właśnie załatwia sobie telefon komórkowy, przed chwilą otrzymał wezwanie do oddania aktualnie używanego służbowego telefonu. Przeniesiono go do rezerwy po likwidacji biura komunikacji społecznej komendy głównej policji. – Ciesz się, że nie wysłano po niego smutnych panów - stwierdzam.- Przynajmniej zdążysz przekopiować numery.


Po sprawie z utopionymi funkcjonariuszami z dworca ówczesny dział prasowy poszedł do likwidacji. Spadła głowa Biedziaka, czas przyszedł na Matwieja. Tymczasem dygnitarze z MSWiA mają się dobrze.

A co w ogóle w śledztwie? Jakoś ucichło o sprawie. Media zapomniały?

(6) komentarzy / skomentuj

Bhp dobrego pedofila 07-05-2007 13:32

Internautka przesłała link ciągle działającej propedofdilskiej strony „Małego księcia”, o której dawno temu pisałem. Także media poruszały temat. T. pisze: "przerażajace jest to, że znalazłam tę stronę chcąc znaleźć informacje o książce "Mały książę". Gdzie są nasz służby? Gdzie policja? Prokuratura? Dlaczego nie ustalili właściciela, osób zarządzających stroną?  Przesłuchano ich choć raz? Może tak naprawdę a nie propagandowo zacznie się wreszcie walczyć z pedofilami w Polsce? Ci bezczelnie, spokojnie zamieścili na swojej stronie: „BHP DOBREGO PEDOFILA,”  który przedstawię w skrócie, by nie upowszechniać swoistego instruktażu, przeczytać można jak zakładać skrzynki pocztowe, skutecznie ukrywać adres IP: 1. Zakładaj skrzynki pocztowe i strony internetowe na (…) 2. Nie wchodź na legalne strony o tematyce dobropedofilskiej podczas obecności innych osób. Pracownik kawiarenki może na swoim monitorze zrobić podgląd twojego i zawiadomić policję 3. Wysyłaj maile i aktualizuj strony korzystając z różnych kawiarenek internetowych, dbając o anonimowość w sieci. (…) Adres IP można ukryć w prosty sposób. Należy skorzystać z: (…) 6. Stosuj zasadę ograniczonego zaufania w stosunku do osoby z którą nawiązujesz kontakt poprzez Internet, a której nie znasz z realnego życia. NIE wysyłaj w listach swojego prawdziwego imienia i nazwiska. Od tego są pseudonimy, żeby je wykorzystywać.(…).Do rozmowy o dzieciach takie dane są zbędne. W sieci kobieta może podawać się za mężczyznę, mężczyzna za chłopca, a chłopiec może być funkcjonariuszem wymiaru sprawiedliwości. Tu jest wolność, ale trzeba z niej korzystać z rozsądkiem. Może się okazać, że na wycieczkę do lunaparku przyjdzie nie dziecko, ale policjant z CBŚ, który to dziecko udawał. Generalnie odradzam poznawanie przyjaciół przez internet. 7. Po każdym korzystaniu z komputera usuwaj zawartość katalogów (…)


10. Gdy umawiasz się z małym przyjacielem na spotkanie (oczywiście w celach nieseksualnych!), nie rób tego w miejscach publicznych, gdzie są kamery, blisko domu, placu zabaw i szkoły. Pamiętaj, że ktoś kto zna to dziecko może zorientować się, że nie jesteś jego krewnym i nawet jeśli nie narobi od razu hałasu na całą ulicę, może o tym powiedzieć rodzicom. Idealną sytuacją byłoby, gdyby rodzice dziecka cię znali i pozwalali oficjalnie zabierać je do kina czy na mecz. Ale rzeczywistość jest taka, jaka jest.

11. Zachęcaj małego przyjaciela, aby w miejscach publicznych nie mówił do ciebie "proszę pana" i wyjaśnij mu dlaczego (..)

13. Nie chwal się, że jesteś pedofilem. Ukrywaj to. Gdy ktoś mówi o pedofilach, nie broń ich, bo to nic nie da a może narazić cię na kłopoty w przyszłości.

14. Zapoznaj swoje ukochane dziecko z "Radami dla dziecka pragnącego uwolnić przyjaciela" (znajdziesz je w innym miejscu strony). Być może to właśnie twój dzieciak uratuje ci życie i zmieni bieg historii?

(13) komentarzy / skomentuj

Sprawa Blidy to punkt zwrotny dla PIS-u 05-05-2007 22:18

W maju miało dojść do spektakularnych zatrzymań, uderzeń w tzw. przestępczość białych kołnierzyków. Dzisiaj wydaje się błędem przyśpieszenie akcji prokuratorskiej w aferze węglowej. Zrobiono ją w pośpiechu i to zemściło się samobójczym strzałem Blidy. Zbigniew Wasserman stracił fotel marszałka i jak mówi jeden z moich rozmówców wkurzony kordynator służb, że nie był nawet poinformowany o akcji, zaczął wnioskować o zawieszenia. Nerwy puściły wielu osobom i wiele osób niepotrzebnie płaci teraz cenę za tamto tragiczne zdarzenie.

W ABW sprawa Blidy to sygnał, że nie wszystko przejdzie tak gładko. Dla wielu to ostrzegawcze światło. Tym bardziej, że nikt nie broni służb. Funkcjonariusze ABW stają się kozłem ofiarnym, a prokuratura umywa ręce. Konsekwencje? Wielu ludzi służb stanie w rozkroku.

Katowicka prokuratura i sądy to jedyny pewny i lojalny przyczółek ministra Zbigniewa Ziobry, obecnego rządu. Dlatego najważniejsze sprawy trafiają na Śląsk. Tutaj można przeprowadzić akcję zatrzymania i wtrącić do aresztu nawet w oparciu o jednoźródłowe dowody.


Ale właśnie wykorzystywanie jednoźródłowych dowodów do robienia spraw prędzej czy później stanie się największym problem obecnej prokuratury. Ta polityka będzie skuteczna przez pewien czas, umożliwi spektakularne zatrzymania, areszty, ale po czasie może zakończyć sie fiaskiem. Zbigniew Ziobro jest zbyt mądry, by nie zdawać sobie z tego sprawy, ale idzie na takie ryzyko. Czy dlatego, że sądzi, iż się nie da naczej?

 

Nazbyt niektórzy liczyli na szybkie działanie CBA, bo dopiero za jakiś czas mogą być efekty.  Chyba, że ktoś będzie chciał sprowadzać walkę z korupcją do łapania wyłącznie lekarzy, bo to najprostsze, wystarczy w większości gabinetów założyć podsłuchy. Ale skończyć się to może tym, że nie będzie, kto miał w Polsce wykonywać specjalistycznych badań i przeprowadzać skomplikowanych operacji medycznych. Już jest wyciszany dramat w transpantoogii po akcji z "lekarzem bez serca". Jednak Mariusz Kamiński wydaje się być człowiekiem rozumiejący realia, a przede wszystkim szybko uczącym się tego, jak powinno działać CBA. Wierzę, że wyciągnął wnioski z nieprzemyślanej i źle przygotowanej konferencji prasowej po zatrzymaniu doktora G. Jeśli wytrzyma naciski na swoją osobę, płynące także z jego najbliższego otoczenia politycznego, z PIS, poprawi fatalną politykę informacyjną, naprawi źle zbudowane stosunki z mediami, ma szanse wkrótce być najbardziej wiarygodnym organem walki z korupcją Polsce. Jak na razie nie można CBA zarzucić upolitycznienia w swoich działaniach. Bo krytyka, że nie widać efektów jest pozbawiona sensu, to niezrozumienie faktów, tego ile czasu tworzy się od podstaw służbę, jak wygląda śledztwo w dużej sprawie korupcyjnej.
 
Ten rok jest decydujący, zostało jeszcze siedem miesięcy. W 2008 roku służby, prokuratury włączą hamulce. Zaczną kalkulować, kto wygra w następnych wyborach? Sprawa Blidy, która to do granic dobrego smaku wykorzystuje SLD, wiedząc, że to oni, obok środowiska platformy obywatelskiej,  są celem prokuratury i służb, staje się zwrotnym punktem. Jeśli nie opanuje się tej kryzysowej sytuacji, nie wyciągnie z niej wniosków marnie widzę realizację zapowiedzi rozbicia układów przez PIS.
(3) komentarzy / skomentuj

Bezwzględność kamery 04-05-2007 22:03

Po kilku dniach podchodzenia, wgryzam się w kilkadziesiąt nagranych godzin rozmów zarejestrowanych kamerą filmu „Zabić Papałę”. Tnę na montażu zdania, słowa, zostawiając samą istotę przeprowadzonych dotąd rozmów. Kamera jest jednak bezwzględna i nie da się nią jednak tak władać jak myślały niektóre osoby. Nawet ja w czasie rozmowy nie wychwytywałem wszystkiego.


(3) komentarzy / skomentuj

Widacki wspiera dziennikarzy i demokracje 01-05-2007 12:37
Pierwszy maja. Poczytałem biografię Franka Sinatry, skosiłem trawę i po trzeciej dzisiaj kawie, zajrzałem na chwilę w sieć, by dowiedzieć się, co się dzieje na świecie? Co się wydarzyło w naszym kraju?

„Chcą walczyć o demokrację” – donosi Dziennik.pl. Czytam i nie wierzę własnym oczom. Przez chwilę myślę, że to jakiś żart, ale to nie pierwszy kwietnia a pierwszy maja.

Oto w tym czerwonym od flag i nie tylko święcie 1 maja (Na ich pochodzie w stolicy wzięło udział z 800 osób. Frekwencja znacznie spadła po zlikwidowaniu przymusu uczestniczenia w pierwszomajowych pochodach.),takie postacie jak Aleksander Kwaśniewski, Włodzimierz Cimoszewicz i Jan Widacki stworzyli Ruchu na Rzecz Demokracji. Jako ozdobę zdobyli noblistkę Wisławę Szmborską, która z racji wieku chyba zapomniała jak to jej kiedyś służył miraż z polityką, gdy zbłaźniła się socrealistycznymi wierszami.

Sygnatariusze oświadczenia twierdzą, że "łączą ich m.in. szacunek dla demokracji i państwa prawa oraz stosunek do integracji europejskiej, którą traktują jako słuszny wybór". W oświadczeniu podkreślają też szacunek dla zrywu "Solidarności" i jej przywódców oraz dla "okrągłego stołu".

Jakże oni, Kwaśniewski i Cimoszewicz, znakomicie kiedyś rozumieli, co to demokracja, wolność słowa, jakże wspaniałą Polskę nam od lat 80-tych budowali, którą tak dobrze podsumował Józef Oleksy w rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym i Janem Bisztygą.

"Jesteśmy zdecydowani wspierać środowisko dziennikarzy broniących swej niezależności i wolności mediów. Bez wolnych mediów nie ma demokracji" - napisali w oświadczeniu.

Jan Widacki wspierający dziennikarzy? Dlaczego tak nie broni ich niezależności i wolności, gdy chcą się zająć fundacją ”Bezpieczna służba”? Wówczas unika dziennikarzy, zasłania się za parawan kruczków prawnych.

Przypomnę krótko o co chodziło. Nieżyjący już Wojciech Papina zeznał: „Herszman założył fundację na rzecz polskiej policji z zoną Jeremiasza Barańskiego, Krystyną Barańską i Markiem Minchbergiem. Krystyna Barańska figurowała wprawdzie w fundacji, ale była tylko figurantką. Fundacja została założona po to, żeby można było prowadzić nielegalne interesy. Herszman pokazał mi zdjęcia z okazji otwarcia szkoły policyjnej w Szczytnie, na których był. Na zdjęciach byli także generałowie policji, ksiądz Jankowski i chyba Marek Minchberg. Była taka sytuacja, że w mojej obecności Barański i Herszman rozmawiali o założeniu fundacji.” Zeznania te znajdują potwierdzenie w relacji innego świadka, członka Fundacji Pomocy Osobom Poszkodowanym przy wykonywaniu zadań na rzecz Bezpieczeństwa Państwa i Porządku Publicznego „Bezpieczna Służba”, Romuald Marka Minchberga, złożonych 15 marca 2003 roku w Warszawie: „Z rozmów, które wobec mnie prowadzono wynikało, że fundacja ma być „przykrywką” dla prowadzenia interesów polegających m.in. na przemycie spirytusu. W czasie organizacji tej fundacji główną osobą, która miała „wejścia” na wysoko postawione osoby był Herszman. Natomiast sprawy formalne załatwiał Tomasz Cymerman. Tomasz Cymerman prowadził razem z Władkiem Komarem klub bilardowy, którego nieoficjalnym właścicielem był Leszek Barański. (…) Dwa albo trzy razy jako członek fundacji byłem w ministerstwie spraw wewnętrznych. Były to spotkania z ministrem Widackim,( w rządzie Mazowieckiego) i panem Nóżką (byłym Szefem Urzędu Ochrony Państwa). W nawiązaniu, byłem też w towarzystwie wiceministra Widackiego, Herszmana na otwarciu szkoły policyjnej w Szczytnie. Razem polecieliśmy tam helikopterem – opowiadał Minchberg prokuratorom. Jak wynika z jego relacji, organizatorem wylotu na uroczystość do Szkoły Policyjnej w Szczytnie był ówczesny wiceminister spraw wewnętrznych profesor Jan Widacki. Herszman mówi: „Spotykałem się parę razy z nim, powiedział, że do Szczytna pojedziemy, bo tam będzie dobrze, bo się poznamy z nową władzą.”  Zwieńczeniem spotkania był wspólny lot Zdzisława Herszmana i wiceministra Jana Widackiego ze Szczytna do Mrągowa, na prywatną kolację.”

Jan Widacki mógłby też pomóc dziennikarzom w kilku innych sprawach swoją otwartością.

Na zdjęciach:Jan Widacki oraz Zdzisław Herszman i Marek Minchberg  w Szczytnie podczas opisywanych wydarzeń (1990)

(3) komentarzy / skomentuj

Nasze Akwarium 01-05-2007 11:53
Panie Sylwestrze,
współprowadzę wydawnictwo.. gazetki akwarystyczne. Mógłby pan zostać dziennikarzem jednorazowo, w celu złożenia oświadczenia:)
Tytuł nazywa się Nasze Akwarium
www.akwarium.pl
z poważaniem
Krzysztof Stefko

(0) komentarzy / skomentuj

Znalezione w internecie 28-04-2007 22:45
„Oczywiście, nie może być pobłażania dla przestępców, ale sztucznie nakręcana atmosfera lęku powoli prowadzi do ograniczenia wolności obywatelskich. Wbrew temu co napiszą w tym wątku półinteligenci , uważający siebie za zwolenników prawicy, wolności te nie są lewackim wymysłem. To właśnie konserwatywna prawica zawsze broniła przeciętnego obywatela. Pochopne aresztowania, pokazówki, szafowanie prewncyjnym aresztem nie są typowe dla państw demokratycznych. Niektórzy zrozumieją to dopiero, gdy ich to bezpośrednio dotknie."

(2) komentarzy / skomentuj

Masa podważa wniosek ekstradycyjny 27-04-2007 02:50
Jarosław S., świadek koronny, w wywiadzie z Ewą Ornacką i Pawłem Biedziakiem podważa wniosek ekstradycyjny Edwarda Mazura. Ten fragment wywiadu przejdzie bokiem. Choć nie powinien. Dziennikarze pytają: - „Co pan wiedział na ten temat?

- Doszłyby mnie jakieś słuchy, gdyby rzeczywiście zrobili to pruszkowscy. Nie chcę nikogo wybielać, szczególnie Ryszarda Boguckiego, który ma zarzuty w tej sprawie. Być może za zorganizowaniem zamachu rzeczywiście stał "Słowik". Ale jakoś trudno mi uwierzyć w spotkanie, o którym opowiadał świadek koronny w tej sprawie. O ile dobrze pamiętam, miał on brać udział w rozmowie na temat zabójstwa generała, w której uczestniczyli: Edward Mazur, "Słowik" i "Nikoś". To mało prawdopodobne. Ci dwaj ostatni po prostu się nienawidzili! Nigdy nie usiedliby do rozmowy przy jednym stole. Coś tu się nie zgadza. Przecież "Nikosia" wiosną 1998 roku uśmiercili właśnie "starzy" i współpracujący z "Pruszkowem" kilerzy z Łodzi.”

(3) komentarzy / skomentuj

Stosunki polsko-niemieckie 26-04-2007 12:25
Rozmowa młodego niemieckiego reżysera jednej z reklam z jej polskim operatorem. Po pobycie w Warszawie znajdują się w Krakowie. Siedzą w jednej z restauracji na starówce. W pewnej chwil, reżyser pyta operatora. – Wytłumacz mi, dlaczego stolica Polski, Warszawa ma gorszą starówkę niż Kraków? Operator przez chwilę się zastanawia, czy ten nie żartuje z pytaniem. Ale jego niemiecki współtowarzysz jest poważny. – Zapytaj swego dziadka – odparł mu po chwili. Od tego momentu reżyser już nie wracał do tematów Polski. Całe szczęście, że praca nad reklamą trwała krótko. Kwestie historyczne położyły się cieniem na współpracy reżysera z operatorem.

(1) komentarzy / skomentuj

10 sekund filmu, a gdzie reszta? 25-04-2007 23:31
Sprawa śmiertelnego postrzelenia Barabary Blidy. Świętoszkowate oburzenie SLD jest irytujące. A jak było za ich czasów, gdy sprawowali władzę? Nie wchodzono do domów o szóstej? O 13? Z kwiatami w ręku?  Nie stosowano aresztów wydobywczych?

Jednak informacje płynące dzisiaj z ABW były niejednoznaczne, chwilami sprzeczne. Wersja zdarzeń niewiarygodna. Kropką nad i jest zachowane tylko 10 sekundowe nagranie z realizacji zatrzymania i rewizji. Co stało się z resztą rejestracji? Zwraca uwagę początkowe zaprzeczanie przez ABW w ogóle istnienia filmu. Czwarty funkcjonariusz zajmował się przecież tylko nagrywaniem. - Nie potrafię powiedzieć, czy funkcjonariusze po wejściu wyłączyli kamerę, czy też nagranie w jakiś sposób uległo zniszczeniu – mówi dla Wprost informator z ABW. Śmieszne. Cały dzień mija, a służba specjalna nie wiem, jak do tego mogło dojść? Może tak lepiej niech zajmie się tym kolejowy komisariat policji? Może tak też zastosować zatrzymania dla funkcjonariuszy przeprowadzający akcję w celu zabezpieczenia matactwa śledztwa? Dlaczego mają być równi i równiejsi?

Wierzę jednak, że ta sprawa zostanie wyjaśniona, nie zostanie zamieciona pod dywan. Nie będzie tak jak ze sprawą niby to samobójstwa Irenusza Sekuły.

(7) komentarzy / skomentuj

Nikt nie chce zlustrować 23-04-2007 16:26
"Niektórzy protestują, postanowili nie złożyć oświadczenia. Ja chcę, ale nie mam możliwości prawnej. Gdybym wysłał samodzielnie do IPN oświadczenie, zostałoby odrzucone. Trafiłem w niebyt lustracyjny" - napisał na swoim blogu Latkowski.

Latkowski to autor znanych filmów dokumentalnych ("Blokersi", "Gwiazdor", "Klatka", "Pedofile") i reportaży telewizyjnych. W TVP 2 prowadził program "Konfrontacja", pisze też teksty do gazet.

- Chciałem być w porządku wobec prawa, poza tym robię teraz film o śmierci gen. Marka Papały i obawiałem się, że ktoś, kogo będę chciał postawić przed kamerą, zapyta mnie, czy się zlustrowałem, i np. uzależni od tego swój udział w filmie - tłumaczy Latkowski.

Już 15 marca, w pierwszy dzień obowiązywania nowej ustawy lustracyjnej, napisał do IPN, że jako dziennikarz, czyli osoba podlegająca lustracji, chce złożyć oświadczenie lustracyjne, ale ponieważ nie jest zatrudniony w żadnej redakcji i zajmuje się robieniem filmu, chciałby przekazać je bezpośrednio do IPN.

Po miesiącu z IPN przyszła odpowiedź. Szef biura lustracyjnego Jacek Wygoda napisał: "Dziennikarzami, oprócz osób pozostających w stosunku pracy z redakcją, są również te osoby, które zajmują się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji. Osoby niepozostające w stosunku pracy powinny były zostać powiadomione przez redaktora naczelnego przyjmującego materiał do wykorzystania o obowiązku złożenia oświadczenia lustracyjnego".

- Wykonałem telefon do biura lustracyjnego, by upewnić się, co zrobią, jeśli jednak sam prześlę im oświadczenie. Odpowiedziano, że nie zostanie przyjęte - mówi Latkowski.

W podobnej jak on sytuacji jest duża grupa dziennikarzy - tzw. wolnych strzelców lub publicystów okazyjnie piszących do gazet. Co mają zrobić, chcąc się zlustrować?

- Prawo przewiduje, że pośrednikiem w przekazywaniu oświadczeń lustracyjnych jest określony organ i rzeczywiście samemu nie można skutecznie wysłać oświadczenia do IPN - mówi rzecznik Instytutu Andrzej Arseniuk. Jego zdaniem w momencie gdy dziennikarz zaproponuje redakcji materiał (artykuł, film, audycję radiową), to zamawiający redaktor, przyjmując propozycję, ma wysłać mu pismo wzywające do złożenia oświadczenia w ciągu 30 dni. - Jeśli już raz złoży takie oświadczenie, to przy kontaktach z kolejnymi redakcjami nie będzie do tego wzywany - podkreśla Arseniuk.

Gazeta Wyborcza, Nikt nie chce zlustrować Latkowskiego, Wojciech Czuchnowski, 2007-04-23
(1) komentarzy / skomentuj

Nie każdy może złożyć oświadczenie lustracyjne 19-04-2007 09:50
Odpowiedź z IPN nie pozostawia wątpliwości. Ponieważ na dzień dzisiejszy nie współpracuję z żadną redakcją, realizuję film niezależnie przy dofinansowaniu PISF, więc nikt mnie nie wzywa do złożenia oświadczenia. Ustawodawca nie przewidział takiej sytuacji jak moja. Niektórzy protestują, postanowili nie złożyć oświadczenia. Tymczasem ja chcę, ale nie mam możliwości prawnej. Gdybym wysłał samodzielnie do IPN-u oświadczenie zostałoby odrzucone ze względów prawnych. Trafiłem w niebyt lustracyjny.

(5) komentarzy / skomentuj

Wreszcie oskarżono Jaruzelskiego 17-04-2007 22:11
Akt oskarżenia przeciwko generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu jest "symbolicznym sukcesem" Jarosława i Lecha Kaczyńskich, może jednak stać się "ostatnim świętowanym przez nich zwycięstwem" - napisał w wydaniu internetowym niemiecki dziennik "Der Tagesspiegel". Gorbaczow pisze do polskich parlamentarzystów w obronie Jaruzelskiego. Władysław Frasyniuk zamienia się w adwokata diabła i współczuje „starszemu panowi nad grobem”.  Słucham tego z niedowierzaniem. Stan wojenny zastał mnie w szkole średniej i nigdy nie zapomnę sceny wycia bitego w policyjnej suce chłopaka, za to, że wziął udział w demonstracji przy grobie poległych w roku 1970. Nigdy nie zapomnę tolerowanych przez Jaruzelskiego „ścieżek zdrowia” na komisariacie przy ulicy Gdyńskiej.

Tyle lat trzeba było czekać na to, co dzisiaj się stało. Na to symboliczne oskarżenie Jaruzelskiego. Bo znając realia naszego sądownictwa wyrok nie zapadnie szybko.

(2) komentarzy / skomentuj

Poranny telefon z IPN 16-04-2007 10:42
Rano pierwszy telefon z Instytutu Pamięci Narodowej. Zaspany nie dosłyszałem przedstawiającej się mi osoby. Odezwali się wreszcie po miesiącu. Dzwoni z zapytaniem o mój adres zamieszkania. Podaję. – „Ale może tak mi krótko, powie pan, jak ja mam złożyć oświadczenie?” Na to on mówi, że wysyła mi pismo, w którym IPN wyjaśnia mi, że nie odpowiedzą na moje zapytanie bo nie podałem adresu. Na to ja, przecież właśnie pan go uzyskał? Nie wysłałem tylko zapytania e-mailem, ale także faksem. Podałem go. Nie ważne. Macie adres. Mogliście wcześniej zadzwonić, a nie przed wysłaniem odpowiedzi, że nie udzielicie odpowiedzi, bo nie macie mojego adresu. Głos po drugiej stronie miły, widać, że rozumie absurdalność wynikłej sytuacji. Mówię, że chcę złożyć oświadczenie lustracyjne, a jestem ustawiany po stronie protestujących przeciwko lustracji. Głos proponuje, bym wysłał e-mail z adresem i tym samym pismem. To natychmiast czynię. Jednak głos z IPN zauważa, że wyśle tamte pismo o braku adresu mimo, że wysyłając je IPN wysyła właśnie na mój adres zamieszkania.
(3) komentarzy / skomentuj

Kto chronił Niemczyka? 15-04-2007 00:21
Przeprosin i 100 tys. zł zadośćuczynienia żąda od wydawcy "Wprost" i „Rzeczpospolitej” snowboardzistka Jagna Marczułajtis za sugestie, jakoby była przyjaciółką skazanego niedawno na 25 lat więzienia gangstera Ryszarda Niemczyka oraz że mogła mu pomagać po jego głośnej ucieczce z więzienia w 2000 r.

Zacytuję jednego z moich rozmówców filmu „Zabić Papałę”, nie jest to policjant, ani świadek koronny Masa. Inne źródło niż „Wprost” i „Rzeczpospolitej”. Według niego była taka informacja dotycząca Niemczyka i Marczułajtis także w UOP od jednego ze sportowców. Nie potwierdzono jej jednak. Tylko z tym potwierdzaniem informacji w ogóle było wówczas w tej sprawie trudno. Nikomu na tym nie zależało. Przynajmniej tam gdzie służył B.

Pojawiały się inne informacje, B. wspomina „o załatwianiu dokumentów przez jakiegoś menta dla Niemczyka na wyjazd za granicę, że niby jak Niemczyk wróci z zakopanego, tylko że nikt na to nie reagował - mieli to w dupie.”

Ryszard Niemczyk uciekł zaraz po tym, jak pojawiła się informacja o jego związku ze sprawa zabójstwa generała Marka Papały. Warto by było się przyjrzeć, jak na parwdę był ściągany po głośnej ucieczce Niemczyk?

(0) komentarzy / skomentuj

Czy o taką Polskę walczyliśmy? 13-04-2007 23:05
W sejmie wielkie podniecenie zmianami w konstytucji. Posłowie przejęci, wali się koalicja, rozłam w PiS, marszałek podaje się do dymisji, dwa planowane przeze mnie spotkania z posłami z uwagi na przesuwane głosowania nie dochodzą do skutku, tymczasem ludzie poza Wiejską mają inne problemy. A. wysłał sms-a: „Stoję w mega wolnej i długiej kolejce w hipermarkecie. Powiedz mi Sylwek, czy o taką Polskę walczyliśmy?” Odpisałem, stojąc przy kasie innego hipermarketu: „W Realu na Ursynowie nie ma kolejek”.

(3) komentarzy / skomentuj

Blogi w antyraporcie 12-04-2007 21:10
Znalazłem się w antyraporcie WSI pod redakcją Marka Biernackiego, czyli opinii zespołu ekspertów Platformy Obywatelskiej dotyczącego publikacji „Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI” autorstwa Antoniego Macierewicza. Tzn. zacytowano fragmenty niektórych moich wpisów w blogu.

"•    28.01.07 r. - znany dziennikarz telewizyjny Sylwester Latkowski na swoim blogu napisał m.in., że:
1) pewna dziennikarka „zapewniła mojego znajomego”, że jej nazwisko nie zostanie upublicznione w raporcie,
2) „znam dwie osoby, które od wielu lat były w zażyłych stosunkach z oficerami WSI, które w swojej pracy wielokrotnie oddały im przysługę. Będą w raporcie?”.
3) polskie media nie zostały uwolnione od wpływu służb, a obecni współpracownicy tychże są groźniejsi od współpracowników SB.
•    Po publikacji raportu - 17.02.07 r. — Latkowski wyraził swoje oburzenie, że pojawiły się tam w pewnym kontekście nazwiska Macieja Gorzelińskiego i Piotra Najsztuba, zaś usunięto nazwisko dziennikarki, które w wersji dokumentu dostarczonej komisji sejmowej widniało „jak byk”. W raporcie nie znalazł też dwóch osób, których kontakty z WSI były mu znane."

W pierwotnej wersji antyraportu stałem się Sławomirem, a nie Sylwestrem.  Jak widać każdy raport nie jest dziełem idealnym. Dochodzą mnie głosy, że trafię teraz na czarną listę Macierewicza, dziennikarki (podobno w pierwotnej wersji ktoś dopisał nazwisko, o kogo chodzi, o jej kolegach i koleżankach nie wspomnę, PIS-u z to, że zacytowano mojego bloga. Rozumiem, że za zamieszczenie wpisu „Piński: Afera billboardowa była" rozumując w ten sam sposób trafię na czarną listę Tuska i PO, na którą to niby trafiłem już za udział Jacka Kurskiego w Konfrontacji. Przepraszam wszystkich, ale moje myślenie nie jest zawsze zgodne liniowo z konkretną opcją partyjną czy medialną, bo media także się podzieliły politycznie.

Antyraportu nie znam, bo jeszcze nie miałem się czasu zapoznać. Spotkałem się nawet wczoraj z Markiem Biernackim, ale bardziej interesowała mnie sprawa zabójstwa generała Marka Papały niż antyraport. Staję się monotematyczny. Wierzę jednak w zdrowy rozsądek Biernackiego. Bo znając realia większość dochodzących do mnie opinii z mediów nie zostały oparte o lekturę. Tylko z zasady ktoś jest na nie lub za. W Polsce trudno o rzeczową dyskusję, każda musi być zamieniona w mecz piłkarski, gdzie są dwie drużyny i każda chce wygrać, a nie dojść wspólnie do jakichś konstruktywnych wniosków.
(2) komentarzy / skomentuj

Tym może był cwaniakiem, ale lubianym 08-04-2007 22:51
Przeczytałem rozmowę ze Stanisławem Tymem zamieszczoną w tygodniku „Polityka”. Ewa Winnicka rozmawia z nim o szpetocie życia publicznego, a tak naprawdę o lustracji i IV RP.

Przyznam, że Tym to człowiek charakterny, nie bał się, nie brzydził się tego wyklętego bękarta IV RP (dla niektórych), czyli Janusza Iwanowskiego-Pineiro, który może zniknął z mediów, ale jednak tkwi w nich po uszy, choćby mając związek z ekranizacją filmową Grocholi. Tym miał gdzieś to, co mówią o Pinejro i to z nim zrobił kolejny komercyjny sukces polskiego kina, czyli „Rysia”.

Stanisława Tyma spotkałem po raz pierwszy jako 16-17 latek w Elblągu, gdzie kilka miesięcy po zniesieniu stanu wojennego został dyrektorem tamtejszego teatru dramatycznego. Przyszedł do mojej szkoły na spotkanie z młodzieżą. Było nas z sześć osób. Nie wiem, czy dlatego, że reszta gdzieś miała Tyma, czy wiązało się to z tym, że władze szkoły wytypowały tzw. bardziej rozgarniętych intelektualnie uczniów. Miejsce spotkania odbywało się w technikum mechanicznym, gdzie przedmioty humanistyczne były traktowane na poziomie wufu. Mało zapamiętałem ze spotkania. Poza ironią i takim trochę brzydkim zapaszkiem unoszącym się nad nim. Miało coś z obowiązkowego spędu, zarówno my jak i on przyszedł tu, bo musiał lub tak wypadało.

Stanisław Tym okazał się wtedy być człowiekiem, który w realnym życiu uznał, że nie będzie się kopał z PRL-em, nazywało się to wówczas zdroworozsądkowym kompromisem. Po jakimś czasie usłyszałem opinie, że dyrektorowanie w Elblągu było obrzydliwym utytłaniem się Tyma z ówczesną władzą. Jeśli tak było, to zrozumiałe dla mnie jest, że w od czasu do czasu  w trakcie wystawiania jego sztuk aktorzy i on sam byli pod wyczuwalnym w grze aktorskiej wpływem alkoholu. Jakoś trzeba było zalać wyrzuty sumienia. Elbląg huczał wówczas od skandalizujących plotek. Dla mnie osobiście był to skowyt niezadowolenia elbląskich prowincjuszy, tamtejszej elity kulturalnej. Ponadto jako autor sztuki, aktor, reżyser i dyrektor, a tym potrafił być w Elblągu jednocześnie na afiszu Stanisław Tym (zawistnicy twierdzili, że to skok na kasę), także bym pił wiedząc, co robię, w jakim miejscu i w jakich czasach.

Wracając do wywiadu, pamiętając tamtego Stanisława Tyma z okresu bycia dyrektorem teatru w prowincjonalnym Elblągu, gdzie komitet wojewódzki PZPR był instytucją najwyższą i Tym bez akceptacji komitetu nie miał by nic do gadania, musiał zagryzać zęby, chować dla siebie to, co naprawdę myśli, zrozumiałe jest jego dzisiejsze lekceważenie, trywializowanie przypadku bycia agentem przez Marka Piwowskiego i kilka innych wyrażonych antylustracyjnych poglądów.

Mając na koncie takie doświadczenia, jak choćby dyrektorowanie w elbląskim teatrze dramatycznym w latach 1984-1986, tym bardziej zrozumiała jest jego dzisiejsza niechęć do przypodobania się władzy, tym bardziej, że tamte czasy PRL-u podobno minęły, że dzisiaj można być wolnym i niezależnym twórcą. Nie trzeba niby podlizywać się, zagryzać język. Ktoś kto doświadczył PRL-u, nie chce by współcześnie w Polsce wracały jakiekolwiek jego podobieństwa.

Czytam wywiad i przyznaję Stanisławowi Tymowi rację, gdy kipi z tego, że niektórzy dzisiaj uznali archiwa sporządzone ręką oficerów SB za wyrocznię. „ Nasza władza nie ma wątpliwości, że to są najuczciwsi pisarze historii, którzy najpełniej dokumentowali rzeczywistość. Najbardziej uczciwą grupą w PRL byli szeregowi oficerowie ubecji! O każdym można powiedzieć, że był mitomanem, że źle prowadził podziemny związek zawodowy, że pił, że zdradzał żonę itd.”

PS. IPN nie odpowiedział na mój list z zapytaniem, gdzie mam składać oświadczenie lustracyjne. O tym, że to urząd państwowy, że IPN także obowiązują takie same zasady jak i w przypadku innych instytucji państwowych nie muszę przypominać. We wtorek dzwonię na infolinię informacyjną IPN. A może tak warto wybrać się tam z kamerą. Prawdopodobnie nagrałbym tam takie same sceny jak te zamieszczone w filmie PUB 700 z rozmową z dyrekcją teatru muzycznego w Gdyni.
(2) komentarzy / skomentuj

Piński: Afera billboardowa była 04-04-2007 13:28
Jan Piński, dziennikarz Wprost, przesłał idący pod prąd komentarz do wczorajszego wyroku w sprawie bilboardowej Kurskiego. Uważa on, że błąd Jacka Kurskiego polegał na podaniu zbyt dużej liczby detali zamiast powiedzeniu o ogólnych nieprawidłowościach, które obiegowa plotka tłumaczyła właśnie transferem kasy z PZU do PO. Dlatego tak naprawdę przegrał. Gdyby inaczej opowiedział o tej sprawie w programie "Teraz My" zostałby uniewinniony przez sąd, a być może Donald Tusk  nie zdecydowałby się na podanie Kurskiego do sądu.

Jan Piński pisze: „Wyrok w sprawie Kurski-Tusk sugeruje, że nie było afery bilboardowej. To oczywista nieprawda, bo afera była, a PO powinno się wytłumaczyć z raportu Fundacji im. Stefana Batorego, która zebrała dowody wskazujące, że Kurski mówiąc o mechaniźmie przepływu bilboardów z PZU do PO mógł mieć rację.

Kampanię PZU "Stop wariatom drogowym" przeprowadzono tak, że do dziś nie wiadomo, czy na wszystkich tablicach wykupionych przez firmę rzeczywiście wisiały plakaty PZU. Ponadto przekroczono budżety i rozszerzono zakres umowy z firmą wykonującą zlecenie.

Nie dowodzi to jednak, jak sugerował Jacek Kurski, że pieniądze lub powierzchnia reklamowa z PZU trafiły do komitetu PO. Takie przypuszczenie można za to wysnuć z nieprawdziwych wypowiedzi przedstawicieli PO, którzy wielokrotnie zaprzeczali, iż korzystali z usług firm AMS i Stroer, w których billboardy kupowało PZU. Co innego ustaliła w 2005 r. Fundacja im. Stefana Batorego, która skontrolowała podczas kampanii 100 billboardów. Według fundacji, plakaty Tuska wisiały m.in. na powierzchniach firmy Stroer w Rudzie Ślaskiej i Świętochłowicach. W Olsztynie i Katowicach były zarówno na tablicach Stroera, jak i AMS, w Warszawie - AMS. Grażyna Kopińska z Fundacji im. Stefana Batorego powiedziała wyraźnie: gdyby w grę wchodził jeden obserwator, mogłabybyć pomyłka, gdy jest kilku z różnych miast, to nie było możliwości. Tymczasem w PO powiedziano mi, że fundacja Batorego się pomyliła, bo żaden "Tusk" nie wisiał na AMS i Stroer

W sprawie pojawiło się jeszcze wiele innych nieprawidłowości. Trudno wytłumaczyć to, że cena druku plakatów przez Just była w sierpniu o 20 proc. wyższa niż w lipcu (przy tej samej liczbie egzemplarzy - 580). Just otrzymał także zlecenie z PZU na "regionalne wsparcie kampanii "Stop wariatom drogowym"" warte ponad 3,3 mln zł, a więc więcej niż główne zlecenie. Podpisali się pod nim prezes Cezary Stypułkowski i członek zarządu Witold Walkowiak. Czym podyktowane było rozszerzenie kampanii? "W oparciu o przedstawione dokumenty zespół [kontrolujący wykonanie kampanii] nie jest w stanie zweryfikować wiarygodności kosztorysów przedstawionych przez agencję Just ani potwierdzić, czy akcje eventowe zostały zrealizowane zgodnie z zamówieniem" - stwierdzono w raporcie dla zarządu z 5 lipca 2006 r.,

Nawiasem mówiąc Just miał mocne powiązania z PO. pracował przy kampanii posłów PO Janusza Palikota i Łukasza Abgarowicza. Co więcej: dom mediowy Media Concept, którego udziałowcy są rodzinnie powiązani z udziałowcami Just przeprowadzał kampanię wyborczą PO!

Jak na mój gust, to błąd Jacka Kurskiego polegał na podaniu zbyt dużej liczby detali zamiast powiedzeniu o ogólnych nieprawidłowościach, które obiegowa plotka tłumaczyła właśnie transferem kasy z PZU do PO.”
(6) komentarzy / skomentuj

Paranoja czy mądra ostrożność? 04-04-2007 13:10
Rozmawiam przez telefon z ważnym politykiem opozycji. W pewnej chwili postanawiamy przejść z telefonów komórkowych na zwykłe. Jednak i tak nie rozmawiamy otwarcie, staramy się unikać nazwisk, używamy skojarzeń. Zaczyna nas to obu męczyć, postanawiamy jednak, że porozmawiamy, gdy się spotkamy. W cztery oczy, by nikt nie nagrał nas dyktafonem. Smutno konstatujemy, że doszło do sytuacji, w której poczucie bycia podsłuchiwanym stało się nieznośnie uciążliwe.

I nie dotyczy to tylko polityków opozycji. Politycy koalicji rządzącej także unikają rozmów telefonicznych. A już bezwzględnie unikają tego funkcjonariusze obecnych służb, którzy chyba już z własnego doświadczenia wiedzą jaka jest prawda.

Niedawno jeden z prawników szanowanej kancelarii umawiał się przy mnie na „odszczurzanie”. Zdziwiony zapytałem, czy tu są szczury? Zaprzeczył uśmiechając się i wyjaśnił, że odpluskwia co jakiś czas biuro, by nie być podsłuchiwanym.

Niedawno jeden z prawników szanowanej kancelarii umawiał się przy mnie na „odszczurzanie”. Zdziwiony zapytałem, czy tu są szczury? Zaprzeczył uśmiechając się i wyjaśnił, że odpluskwia co jakiś czas biuro, by nie być podsłuchiwanym.

Jeśli dotąd broniłem się przed tą wszechwładną paranoiczną podejrzliwością przed nagminnym podsłuchiwaniem, ironizowałem na ten temat, także na blogu, samokrytycznie muszę przyznać, że zaczynam ulegać tendencji do zakładania w czasie rozmów, że mogę być podsłuchiwany.

Często mijam szpital dla nerwowo i psychicznie chorych na Sobieskiego, zastanawiam się, czy wszyscy nie powinniśmy tam się udać na badania przed natręctwem „bycia podsłuchiwanym”, jakie zaczyna nas ogarniać. Obawiam się tylko, że psychiatra stwierdzi, że jesteśmy zdrowi, że on także nie rozmawia o wszystkim przez telefon z obawy przed podsłuchem.
(4) komentarzy / skomentuj

Jak u Hitchcocka 03-04-2007 15:39

(5) komentarzy / skomentuj

Nie tylko „Trybuna” 02-04-2007 22:25
Dzisiaj redaktor naczelny „Trybuny” nieudolnie tłumaczył się, dlaczego nie wspomnieli o drugiej rocznicy śmierci Jana Pawła II, udając, że w Polsce nie będzie to temat dnia. Ale czy można to tylko sprowadzić do miernej medialnej prowokacji? Jak wytłumaczyć to, że jeden z większych amerykańskich polonijnych portali internetowych Expatpol także nie zająknął się na ten temat? Ważniejszymi wiadomościami były nowy Chevrolet i prawa jazdy dla nielegalnych.

(7) komentarzy / skomentuj

Muzyka do „Zabić Papałę” 01-04-2007 09:42
Piotr Krakowski przesłał mi szkic muzyki do filmu „Zabić Papałę”. Słucham od kilku dni w samochodzie, pomiędzy jednym a drugim spotkaniem. Po chwilowym zastoju wnikam coraz bardziej w film. Praca nad filmem to jednak przede wszystkim rozmowy (off the record), sczytywanie zapisków i dokumentów, porównywanie wersji zdarzeń. Niedługo powinna odbyć się kolejna seria zdjęć.

Ostatnio po jednym ze spotkań miałem porysowaną maskę samochodu. W czasie realizacji filmu „Pedofile” obrzucano mój samochód kamieniami i butelkami, próbowano się wedrzeć do niego, co policja zakwalifikowała jako kolizję drogową, teraz na szczęście tylko rysują karoserię samochodu.

Piotr Krakowski jest autorem muzyki do wcześniejszych moich filmów „Pedofile”, „Śledczak” i „Kamilianie” a także muzyki, która była czołówką i tłem „Konfrontacji”. To 26 letni chłopak, który jest jednym z najbardziej utalentowanych twórców muzyki filmowej w Polsce.

Piotr Krakowski jest także liderem i kompozytorem istniejącego od 4 lat zespołu MILKSHOP. Wydali dwie płyty. Na koncie tzw. "komercyjnym" ma m.in. zwycięstwo w opolskich "Debiutach" (2004 r.) oraz wykonanie czołówki (przebój "Chodź, pomaluj mój świat") do serialu "Magda M."(TVN).
(2) komentarzy / skomentuj

Potknięcie czy upadek poważnego wizerunku Agory? 31-03-2007 17:51
Przyznam, że nie wierzyłem, póki nie przeczytałem u dołu strony Copyright © Agora SA. Oto Agora stała się właścicielem serwisu erotycznego. Nazwa jest niewinna - Limetka, ale treść już nie za bardzo. Możemy tam uzyskać np. wyjaśnienie, co to znaczy „Mieć kogoś w dupie”. Według autorów –„W potocznym rozumieniu znaczy to mniej więcej, że ktoś nas obchodzi tyle co nic. Ale czy tak wdzięczne powiedzenie amerykanie mogliby pozostawić bez drugiego dna? Na szczęście nie. I tak oto powstał pomysł na stworzenie "buttplug" co w wolnym tłumaczeniu można nazwać "dupo-wtyczką". Ten uroczy przedmiot raczej nie aspiruje do roli wibratora analnego, ale za to ile dostarcza radości.”

By nie być uznanym, że to wybiórczy przykład podaję następny. Oto co można dowiedzieć się z artykułu „Głęboko w gardle”: „Od dzisiaj parówka już nigdy nie będzie tym samym. Jeżeli twój facet mówi, że nie lubi seksu oralnego, to znaczy, że albo kłamie, albo zwyczajnie nie umiesz robić "loda". Smutne, co? Ale zostawmy tą jakże wrażliwą kwestię, dla rozluźnienia pokaże wam, co kobiety w Ameryce potrafią zrobić z parówką specjalnie dla Howarda Sterna.

Bo Howard Stern to facet, który jeszcze nie raz zagości na Limetce z racji niebanalnego programu radiowego, w którym to laski robią różne fajne rzeczy, z dostaniem orgazmu włącznie. W zasadzie to takie show radiowo telewizyjne, ale mniejsza z tym.

W dzisiejszym odcinku naszych zabaw ze Sternem będzie obiecana parówka, której zadaniem jest znalezienie się jak najgłębiej w gardle czterech dziewczyn zaprawionych w oralnych bojach.

To co widziałyście to Constar Deep Throught, blondyna w środku imponuje, nie zaprzeczę. Nie pytajcie mnie, dlaczego facetom tak zależy, żeby włożyć go jak najgłębiej, wiem natomiast, że zrobią wiele, żeby tak się stało.”

Jeden z moich znajomych pracujących w Gazecie Wyborczej, który podesłał mi link, jest zniesmaczonych rozszerzeniem przez Agorę swego portfolio o chamską, beznadziejnie głupią i niesmaczną erotykę w postaci serwisu Limetka. Obawia się, że zaniżanie poziomu stanie się trwałym trendem.

Wydawało mi się, że są ludzie, firmy, koncerny, które nigdy dla zysku nie zniżą się do całkowitego bruku. Agora, obojętnie, co by mówili krytycy, to marka kojarzona z wysokim poziomem. Wpadka czy upadek?
(6) komentarzy / skomentuj

Sprawa Szeremietiewa od początku 31-03-2007 13:44
Romuald Szeremietiew pisze krótko (sms-em), że jego sprawa ma być wznowiona w czerwcu od początku. Ponownie trzeba będzie przesłuchać 74 świadków, „no i po drodze będą urlopy.” W drugiej sprawie dotyczącej fundacji, nawet terminu nie wyznaczono! Na koniec dosadnie, jak to Szeremietiew potrafi, kończy zdaniem: „Może dać komuś w mordę, to mnie osądzą w 24 godziny?”

Były i są sprawy, które nigdy szybko nie zostaną wyjaśnione, jeśli w ogóle poznamy prawdę.

http://szeremietiew.blox.pl/html
http://www.szeremietiew.com
(1) komentarzy / skomentuj

Córeczko, żyjesz bo nie miałam 5 tysięcy złotych 29-03-2007 23:06

(11) komentarzy / skomentuj

Rutkowski to klucz do wielu spraw, ale czy ktoś zechce go użyć? 28-03-2007 01:03
Jerzy Dziewulski  w wywiadzie dla "Polityki" twierdzi, że detektyw Krzysztof Rutkowski przez wiele lat był tajnym współpracownikiem UOP i ABW; dzięki temu wielokrotnie uniknął odpowiedzialności za łamanie prawa i mógł eliminować swoich przeciwników politycznych. Dodałbym, że także biznesowych i towarzyskich. W ogóle Rutkowski to klucz do kilku spraw i kilkunastu ważnych osób.

Nasze drogi skrzyżowały się przy programie „Konfrontacja”, w związku ze sprawą porwania syna Włodzimierza Olewnika i programie o prywatnych detektywach. Wraz z Piotrem Pytlakowskim zarejestrowaliśmy przy kamerze jego ostatni wywiad. Dwugodzinny zapis leży u mnie w archiwum. Upubliczniono kilkanaście minut. Powiedziałem mu wówczas wprost, że będzie siedział. Nie oponował, chyba już zakładał, że pętla wokół niego się zaciska.

Po raz trzeci wypłynął w czasie pracy nad ośmiornicą warszawską. Okazało się, że ścigał  Andrzeja J. jednego z ważniejszych świadków w sprawie ministerstwa finansów  i Janusza Grafa PS. Graf.

Wiedza i dokumentacja jaką posiadał Andrzej J. okazała się być na tyle cenna, że ten przez kilka miesięcy był ścigany przez gangsterów, prywatnych detektywów oraz służby specjalne. Nagrodę za dotarcie do Andrzeja J. i posiadanych przez niego dokumentów wyznaczono na kilka milionów złotych. Wśród ścigających okazał się być Krzysztof Rutkowski., który przyjął zlecenie od Janusza Grafa. ps. Graf. Odnaleźliśmy z Piotrem Pytlakowskim świadków, którzy potwierdzili nam, że detektyw chwilami był blisko J. Rutkowski odkrył miedzy innymi, że osobą, która pomagała ukrywać Andrzeja J. był Tomasz S. z Komorowa. Ekipa detektywa na przełomie sierpnia i września 2005 roku weszła do mieszkania przyjaciółki Tomasza S. na Ursynowie.. Wtargnęli o szóstej rano, demolując mieszkanie. Po tym zdarzeniu przerażona dziewczyna porzuciła Tomasza S., zerwała  z nim związek. Kolejna wizyta ekipy detektywa Rutkowskiego miały miejsce trzy tygodnie później w domu Tomasza S. w Komorowie. Działania te odbyły się przy naruszeniu prawa przez Rutkowskiego. Nie zarejestrował tego zlecenia, a winien to zrobić, nie mówiąc o jego działaniu na Ursynowie. Zachowanie Rutkowskiego przypominało zwykłą bandycką pogoń za ukrywającym się świadkiem, który negocjował wówczas z wymiarem sprawiedliwości stawienie się przed jego oblicze.  Mógł on jednak cieszyć się bezkarnością, ponieważ przyjaciółka jak i rodzice Tomasza S. zastraszeni nie chcieli zeznać o tym na policji. Prokuratura także pomimo posiadania wiedzy o nielegalnych działaniach prywatnego detektywa Rutkowskiego nie wydawała się być zainteresowana podjęciem śledztwa tego wątku sprawy. Kilka dni po tym, jak pojawiliśmy się z Piotrem Pytlakowskim u rodziców Tomasza S., ten, pomimo, że jest osobą aresztowaną, zadzwonił do nich, prosząc, by ci zaprzestali kontaktów z dziennikarzami w tej sprawie.

W czasie programu „Ośmiornica warszawska” pokazaliśmy dziwną rolę detektywa Krzysztofa Rutkowskiego w ściganiu jednego z kluczowych świadków w sprawie korupcji w ministerstwie finansów. Pokazaliśmy materiał filmowy dotyczący działań Rutkowskiego i zaprezentowaliśmy wymowną telefoniczną rozmowę z nim. Czy prokuratura zareagowała? Z moich informacji wynika, że nic się nie dzieje w tej sprawie.

Czemu właściwie ma służyć areszt Krzysztofa Rutkowskiego? Za co jest ścigany, a za co nie? A może za chwilę Krzysztof Rutkowski stanie się ofiarą nie tylko swojego postępowania ale i rozgrywek wokół niego?

http://tvp.pl/5101,20060622375998.strona
http://v1.itvp.pl/konfrontacja/odcinek/i.tvp/cat/84/lp/2350
(4) komentarzy / skomentuj

Naga prawda o polskim szołbiznesie :) 27-03-2007 14:45

Ich troje: Michał Wiśniewski i Jacek Łągwa.
http://ania-i-michal.blog.onet.pl/
(1) komentarzy / skomentuj

Trzecia rocznica pisania bloga 26-03-2007 15:43
Od trzech lat prowadzę bloga. Mój pierwszy wpis miał miejsce 25 marca 2004 roku. Oto jego fragment:

„Pisząc zawsze coś spłaszczamy. Być może, dlatego tak polubiłem rzeczywistość obrazu. Ale to w pisaniu odnajduję więcej spokoju. Czuję przy tym, że nad słowem mam większą kontrolę niż nad tworzonym filmem, który zawsze musi uwzględniać coś poza mną. Skąd zatem decyzja pisania blogu, czyli dzisiejszej formy dziennika?  Nie zastanawiałem się nad tym. Impuls.”

Blog ten pisany był docelowo by być wydanym w formie książkowej. Wyszłaby 645 stronicowa książka. Obecnie zaczął już żyć tylko swoim internetowym życiem.

PS. Dziękuję  Kamilowi Śmiałkowskiemu za zwrócenie uwagi w sprawie prawdziwego określenia czasu prowadzenia mojego bloga. Wszystko przez zmianę tekstu. Miało być, że to już będzie czwarty rok pisania bloga. Inne czynniki wpływające na nieumiejętność policzenia do trzech, pominę. :)
(3) komentarzy / skomentuj

Paradowska obraża kolegę redakcyjnego Pytlakowskiego 25-03-2007 12:06
Janina Paradowska w "Loży prasowej" w TVN24 stwierdziła, że nie ma dziennikarstwa śledczego w polskich mediach, że dziennikarze śledczy zamieniają swoje teksty w spust przecieków z prokuratury i służb. Tak, bardzo dużo takich tekstów było i jeszcze powstanie. Dziennikarstwo śledcze w Polsce jest rachityczne. Wielokrotnie wyrządza zło zamiast dobro. Ale dlaczego Janina Paradowska uogólnia?

Janina Paradowska z taką łatwością przekreśla pracę innych, bo jako publicystka, odrealniona, od dawna żyjąca tylko na salonach, w studiach telewizyjnych i radiowych, nie wie, zapomniała, nie widzi, co to narażanie się dziennikarzy swoimi tekstami, reportażami, programami. Po jej artykułach najwyżej obrazi się polityk, z którym i tak wypije potem kawkę.

Czy mam rozumieć, że jej kolega redakcyjny Piotr Pytlakowski nie pisze tekstów śledczych, że na łamach Polityki publikuje tylko kwity, jego teksty to tylko przecieki z prokuratury, policji, służb? Nie weryfikuje uzyskanych informacji, nie opracowuje, nie sprawdza źródeł? Nie jeździ po Polsce by pozyskiwać informacje, nie spotyka się z bohaterami swoich tekstów?

Może nie wszyscy dziennikarze uprawiają kwitologię w swoich tekstach, nie wszyscy dziennikarze są społecznymi rzecznikami prokuratury, policji, służb?

Kadr z "Loży prasowej" TVN24
(5) komentarzy / skomentuj

Nie każdy Road Runners MC to bandyta 24-03-2007 21:27
Dwu i półgodzinne spotkanie z runnersami w Piasecznie pod Warszawą, w czasie  Boruta Rally Cup Imola 2007. Rozmowa, w czasie której upewniam się, że nie wszystko jest tak czarne jak to maluje się ostatnio. Nakłada się przeszłość na teraźniejszość. Dawne zdarzenia na dzisiejszy obraz klubu. Nie można wszystkich ustawiać pod jedną linię – "runners" to bandyta. Rzeczywiście Road Runners MC to zorganizowana grupa motocyklistów i to raczej nie grzecznych chłopców, większość z nich to chłopaki z robotniczych rodzin, których polska rzeczywistość pozostawia samych sobie i spycha na margines. Ale uproszczeniem jest robienie z niej zorganizowanej grupy przestępczej.

Niedługo także inne kluby motocyklowe mogą być spostrzegane podobnie jak runnersi. Jak każde hermetyczne środowisko, o sznycie, które kojarzy się ze strukturą gangu.

Myślę, że warto zacząć od wyjaśnienia śmierci S.P. w areszcie śledczym w Tarnowskich Górach. Zapytać o to, co pytają runnersi: Czy to prawda, że był niewielkiego wzrostu i wagi?
Czy to prawda, że od lat pracował jako kierowca w firmie zajmującej się pielęgnacją zieleni miejskiej?
Czy to prawda, że próbowano podczas przesłuchania wywierać na niego "presję", w wyniku, której zmarł?
Czy to prawda, że przed aresztowaniem był młodym, zdrowym mężczyzną przechodzącym jako zawodowy kierowca regularne badania?
Czy to prawda, że po przesłuchaniu jego stan zdrowia dramatycznie się pogorszył?
Czy to prawda, że objawy, na które uskarżał się w celi przypominają wstrząśnienie mózgu?
Czy to prawda, że gdy skarżył się strażnikowi w celi, jego prośby zostały zignorowane?
Czy to prawda, że nie dopuszczono do niego adwokata?
Czy to prawda, że gdy stracił przytomność, współwięźniowie prosili strażnika o pomoc, a ten przez 40 minut ignorował ich prośby?
Czy to prawda, że karetka z człowiekiem w ciężkim stanie czekała w więzieniu około trzech godzin na zorganizowanie konwoju do szpitala?
Czy to prawda, że w szpitalu nie wykonano tomografii komputerowej, tłumacząc to tym, że pacjent był w śpiączce? ( Przypomnę tylko, że czeskiemu skoczkowi, który przewrócił się w Zakopanem, właśnie w śpiączce wykonano takie badanie).
Czy to prawda, że nie chciano dopuścić rodziny do widzenia z synem?
Czy to prawda, że ten młody i zdrowy wcześniej człowiek, po dwóch tygodniach spędzonych w areszcie śledczym, przesłuchaniu i opiece, jaką zapewnił mu wymiar sprawiedliwości, zmarł?
Czy to prawda, że sekcja zwłok nie wykazała przyczyny śmierci?
Czy to prawda, że jak na tak dziwne okoliczności zgonu nadzwyczaj pospiesznie wydano rodzinie zwłoki i zgodę na pochówek?

Przedstawię także inne pytania zadawane mi przez członków Road Runnersów MC:

Czy to prawda, że zaraz po aresztowaniach ukazał się na stronie Komendy Policji w Katowicach szkalujący artykuł, w którym sugerowano, że klub zleca lub wykonuje zabójstwa, a także handluje bronią i narkotykami?
Czy to prawda, że podczas zatrzymania przeszukano 10 domów i nie znaleziono w nich nic, co mogłoby być podstawą do postawienia takich zarzutów?
Czy to prawda, że w publicznej telewizji, zaraz po aresztowaniach, ukazał się program przygotowywany już wcześniej, do którego materiały nakręciła CBŚ?
Czy to prawda, że podczas tego programu pokazano właściciela domu w małej miejscowości, niewinnie oskarżonego człowieka i pomówiono go publicznie o nielegalne posiadanie broni, narkotyków i przywództwo w gangu motocyklowym?
Czy to prawda, że od razu było wiadomo, że broń pokazana w programie jest bronią gazową, a w dodatku jej właściciel od lat posiada na nią zezwolenie?
Czy umyślnie nie podano tej informacji w telewizji?
Czy to prawda, że pomawiany mężczyzna w określonym nakazie aresztowania czasie nie był nawet członkiem klubu Road Runners MC Poland?
Czy to prawda, że próbuje mu się przypisać przywództwo grupy przestępczej, tylko, dlatego że obecnie jest prezydentem klubu Road Runners MC Poland?
Czy to prawda, że przez trzy miesiące pan prokurator nie miał czasu go nawet przesłuchać?
Czy prawdą jest, że wykorzystuje do tego celu skruszonych przestępców, którzy w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary, zgodzili się z nią współpracować?
Czy ci agenci, CBŚ próbują skłócić ze sobą kluby motocyklowe w Polsce, w celu osiągnięcia szybszych i spektakularnych wyników?
Czy to prawda, że w środowisku motocyklowym w Polsce bójki zdarzają się bardzo rzadko?
Czy to prawda, że dwa razy do roku polskie kluby motocyklowe spotykają się na kongresie, na którym mogą w spokoju przedyskutować wszelkie problemy?
Czy to prawda, że klub Road Runners MC Poland był inicjatorem i wielokrotnym organizatorem takich kongresów?
Czy to prawda, że tego rodzaju spotkania rozwiązują w sposób cywilizowany wszelkie nieporozumienia i konflikty między klubami?
Czy to prawda, że na kongres może przyjechać każdy, kto ma dobrą wolę i chce uczestniczyć wspólnie z innymi w tworzeniu środowiska motocyklowego w Polsce?
Czy to prawda, że zloty motocyklowe organizowane, co roku przez kluby zrzeszone w kongresie, gromadzą wiele tysięcy ludzi, których łączy wspólne braterstwo i motocyklowa pasja?
Czy to komuś przeszkadza, że wielkie masowe imprezy w wielu miastach Polski są organizowane przez pasjonatów nie czerpiących z tego żadnych korzyści finansowych?
Czy to prawda, że obecność policji na tych imprezach ogranicza się do asystowania podczas parady motocyklowej?
Czy można porównać sporadyczne wypadki naruszania porządku przez nietrzeźwych motocyklistów z regularnymi bitwami, jakie policja toczy na stadionach piłkarskich?
Czy komuś przeszkadza, że w Polsce oddolnie tworzy się środowisko ludzi połączonych wspólną pasją i mogących w przyszłości upomnieć się o swoje prawa?
Czy kibicom piłkarskim policja strzela w plecy, tak jak motocyklistom naruszającym przepisy o ruchu drogowym?
Czy próbuje się nas zastraszyć: Nie organizujcie się, bo oskarżymy was o uczestnictwo w gangu!?
Czy to prawda, że cała sprawa stała się już tak niewygodna, że prowadzi ją już czwarty prokurator?
Czy to prawda, że polskie służby udostępniły dane osobowe członków klubu, sugerując policjom innych krajów, że należą oni do zorganizowanej grupy przestępczej.
Zdjęcie z dokumentacji filmu. Zlot Road Runners MC w Skarżysku Kamiennej, rok 2003.
(4) komentarzy / skomentuj

Dwie wersje lewicy 23-03-2007 22:46

Oficjalna wersja lewicy według Józefa Oleksego: „Lewica jest szansą na przyszłość Polski nowoczesnej – przekonywał Józef Oleksy na wczorajszym spotkaniu z lubelskimi sympatykami Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Spotkanie przebiegało pod hasłem: Co dalej z lewicą i Polską? Były przewodniczący SLD, przemawiał do zgromadzonych w siedzibie lubelskiej SLD przy ul. Beliniaków - informuje "Kurier Lubelski z 27 lutego 2007.

Na taśmach Aleksandra Gudzowatego w prywatnej rozmowie Józef Oleksy mówi: "Lewica nie jest wspólnotą ludzi i poglądów. A partia, która nie jest wspólnotą ludzi i poglądów, jest niczym. Jest grupką karierowiczów, którzy chcą bez przerwy stanowisk. I tak jest. Szmajdziński, Janik, ten cały Olejniczak. To wszystko są ambicjonerzy(...)Żadnemu nie wierzę z lewicy. Wszyscy są upaprani w różne kombinacje, interesy"

Zdjęcie z portalu www.sld.org.pl
(5) komentarzy / skomentuj

Sms ministra Jerzego Polaczka 23-03-2007 22:19
Złota płyta – RAPER Józef Oleksy – „Teraz będę k… jak brzytwa”. Wytwórnia GUDZOWATY COLLECTION - Sms wysłany przez ministra transportu Jerzego Polaczka.
(3) komentarzy / skomentuj

Niedoinformowane dziecko 23-03-2007 11:01

Wydaje się, że nad państwem zwanym Urząd Skarbowy nadal nikt nie panuje. "Gazeta Wyborcza" podaje, że „urząd skarbowy domaga się, by 12-letnia dziewczynka zapłaciła zaległy podatek dochodowy po zmarłym ojcu.

Kasia mieszka razem z mamą. Cały jej majątek to książki do szkoły, tornister i rolki. Jest jeszcze Sylwester, wielki puchaty kot-przytulanka.

W połowie lutego dziewczynka dostała z Urzędu Skarbowego w Świdnicy pismo, że musi zapłacić 4 tys. zł podatku dochodowego, którego przed śmiercią nie uregulował jej ojciec. Kilka dni temu urząd wysłał na jej nazwisko upomnienie o zapłatę. Ostrzegł, że jeśli w ciągu siedmiu dni Kasia nie spłaci zaległości, sprawa trafi do komornika. - Rolki niech zabiorą, ale Sylwestra nie oddam - mówi ze łzami w oczach dziewczynka.”

Wydawałoby się, ze to pomyłka, za którą szybko przeprosi stosowny urząd. Jednak dzieje się inaczej. Naczelniczka US w Świdnicy Grażyna Koniuszewska trwa przy swoim i spokojnie wyjaśnia: - „Jakby tego nie nazwać, dziecko przejęło pewien majątek, choć to nie są zbyt duże pieniądze. Społeczeństwo jest niedoinformowane i ludzie nie wiedzą, że przyjmując jakieś dobra po zmarłym, biorą też na siebie jego zobowiązania. Wiek spadkobiercy nie ma tu znaczenia.”

No, tak niedoinformowana 12-latka!

(4) komentarzy / skomentuj

Przyznaję rację 22-03-2007 20:05
W dniu dzisiejszym zamieściłem w blogu wpis „Niech Zemke pokaże swoje badania psychiatryczne”, który był komentarzem do jego wypowiedzi uzasadniającej wprowadzenie ustawowego poddawania obowiązkowemu badaniu zdrowia psychicznego szefów służb specjalnych. Stwierdziłem także, że jeśli już, to warto by także poddawać badaniom członków sejmowej komisji specjalnej. Przytoczyłem także to, co w świetle przytoczonych informacji w komentarzu przez Roberta Zielińskiego i Tomasza Butkiewicza okazuje się być plotką.


Robert Zieliński, Tomasz Butkiewicz napisali: „Poseł Zemke był (jest chory) na raka. Stąd jego wizyty w szpitalu. Są granice, których nie powinniśmy (dziennikarze) przekraczać.”

Mogę ubolewać, że takie informacje przekazały mi ważne, prominentne osoby. Informację tę pozyskałem od jednej dziennikarki i dwóch posłów.

W związku z informacją Roberta i Tomka postanowiłem natychmiast wykasować omawiany post.

Może jedyną zasługą tego postu będzie to, że jak się okazuje rozsiewana fałszywie informacja wreszcie legnie w koszu jako plotka.

Przyznam także, że kontekst wprowadzania obowiązkowego badania zdrowia psychicznego szefów służb, zilustrowany zdjęciami konkretnych osób, także jest w jakimś stopniu insynuacją.

Dziękuję Robertowi i Tomkowi za reakcję. To, że blog nie jest tym samym co artykuł prasowy, film nie jest do końca prawdziwym wytłumaczeniem i winieniem jednak w tym wypadku dwa razy się zastanowić, nawet pytając, przytaczając plotkę.

Przepraszam także posła Janusza Zemkiego za to, że powieliłem nieprawdziwą informację na jego temat, pomimo tego, ze zaznaczyłem, iż może jest to plotka, czarny PR.
(1) komentarzy / skomentuj

Branża filmowo-serialowa ma gdzieś lustrację 21-03-2007 13:44
IPN milczy. Nie mam odpowiedzi na moje zapytanie. Nadal nie wiem, gdzie skutecznie i ostatecznie złożyć oświadczenie lustracyjne. Jeden z dziennikarzy, który był wczoraj no konferencji szefa pionu lustracyjnego Jana Wygody, przekonuje mnie bym dał sobie spokój, bo trybunał konstytucyjny obali lustrację dla dziennikarzy. Powód to brak definicji – kim jest dziennikarz? O tym przekonani mają być także w IPN.

Bronisław Tumilowicz z tygodnika „Przegląd” zapytał: „Czy lustracja dziennikarzy powinna objąć również aktualnych współpracowników służb?” Odesłałem mu odpowiedź e-mailem: ” To jest niemożliwe i nie interesuje redaktorów naczelnych, elitę mediów, polityków. Dlaczego nie żąda się oświadczenia, że nie jest się współpracownikiem obecnych służb cywilnych i wojskowych? Czy to mniej groźne niż bycie agentem nie istniejących służb PRL-u? Polskie media nie zostały uwolnione z oddziaływania służb. Te nadal mogą przeprowadzić dzięki swoim dziennikarzom akcję. Wywołać aferę, zdyskredytować, inspirować, wpłynąć na rzeczywistość przekazywaną przez media społeczeństwu.”


Znajoma będąca blisko branży filmowej, szołbiznesu, artystów, stwierdziła, że środowisko rzeczywiście uwierzyło Markowi Piwowskiemu, iż jego współpraca z SB to była hucpa! Chyba jednak nie wszyscy, bo  Janusz Głowacki w rozmowie z RMF FM wydaje się być zmieszany postawą Marka Piwowskiego. W ogóle temat lustracji w świecie filmowym nie cieszy się większym zainteresowaniem, nie rozpala emocji. „Nie takie rzeczy się u nas działy – wyjaśniła znajoma.” Choć jest mała awanturka. Ostatnio Jerzy Sthur natrafił na problem w tym temacie chcąc zrealizować z grupą młodych film fabularny. Uznał, że chcą mu cenzurować scenariusz, a on na to nie pozwoli.

Na koniec dwa głosy z forum internetowym.
x2468 pisze: „Właśnie dostałem z Gdańskiego IPN list. Ponad dwa lata temu złożyłem wniosek o wgląd do teczki bliskiej mi osoby. Dostałem natomiast zaświadczenie ze byłem represjonowany,pomimo ze o takie cos nie prosiłem. Kiedy powiedziałem ze to pomyłka, ponieważ prosiłem o cos innego, odpowiedzieli ze teczki osoby o która proszę nie ma. A jest to kłamstwo. Teczka była i to pokaźnych rozmiarów. Osoba której akta chciałem obejrzeć była wiele lat prześladowana przez NKWD,UB i SB.
Problem leży w tym ze jednym z donosicieli był ktoś z rodziny historyka IPN mocno związanego z PIS.
Tak wiec to co dotyczy mojej osoby wywaliłem nie czytając, a do IPN w Gdańsku więcej nie mam zamiaru wchodzić.

x2468: „Jak to się dzieje ze IPN potrzebuje 2 lata na to aby odpowiedzieć ze teczki nie ma? Skoro istnieje tzw. Lista Wildsteina i odszukanie nazwiska na tej liście zajmuje 3 minuty? Jak to możliwe ze nazwisko na liście jest, a teczki nie ma i nie było? Czyżby Wildstein nazwiska i sygnatury katalogowe spisał z listy lokatorów? Może z sufitu?”

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=59285419&v=2&s=0
(6) komentarzy / skomentuj

Córeczko, dlaczego ciebie nie mogłam usunąć? 20-03-2007 17:55
„Dlaczego doszło do tego trzeci raz.” – pyta dziennikarz. „No doszło” – odpowiedziała bohaterka dzisiejszego dnia Alicja Tysiąc. Pani Alicja wygrała w Trybunale w Strasburgu. Złożyła skargę na uniemożliwienie jej dokonanie aborcji ze wskazań medycznych.

Nie rozumiem pani Alicji, czemu pcha się do mediów? Po to, by kiedyś jej trzecie dziecko, dowiedziało się, że żyje wbrew woli jej matki? Pani Alicja zapewnia, że kocha swoje dziecko. To nic, że walczyła by go nie było na świecie, że żąda teraz odszkodowania za to, że jej ukochana córka żyje, a nie została wyskrobana, wyssana sprężonym powietrzem z jej łona.

Mając do wyboru pogorszenie wzroku, czy życie dziecka, co wybierzemy?

Pytana, co zrobiłaby dziś w takiej samej sytuacji odparła: "dziś, gdybym zaszła w czwartą ciążę, usunęłabym ją".

Boże, nie mogę patrzeć na te kobietę. Wyłączam telewizor.

PS. Jestem przeciwny zmianie ustawy, jaka obecnie obowiązuje. Uznaję prawo do aborcji w pewnych przypadkach. Ale Alicji Tysiąc nie rozumiem.
(8) komentarzy / skomentuj

Trumna z żołnierzem (IV rocznica wojny w Iraku) 20-03-2007 09:15

(1) komentarzy / skomentuj

Tajne drzwi 19-03-2007 22:08
Komenda Główna Policji, MSWiA, lokal gdzieś koło politechniki. Zdjęcia zakończone, choć nie obyło się bez incydentu. Sprawa generała Marka Papały dla jednej z osób jest tak tajna, że nie pozwoliła nawet sfilmować drzwi. Interwencja w sprawie nie filmowania drzwi dotarła na najwyższy szczebel władzy.

(0) komentarzy / skomentuj

Ponownie ruszają zdjęcia 18-03-2007 22:31
Jeszcze niedawno, kiedy zapytano mnie o bieżącą rzeczywistość polityczno-medialną w Polsce, odpisałem: „Mam inne problemy na głowie. Staje mi praktycznie produkcja filmu o zabójstwie Marka Papały. Na razie ze swoich pieniędzy finansuję film. Ale, ileż mogę? Zawiesiłem zdjęcia.”. Minęły dwa miesiące. Dzisiaj sytuacja się zmieniła. Mając w ręku zapewnienie, że Państwowy Instytut Sztuki Filmowej dofinansuje dokument „Zabić Papałę” mogę kontynuować produkcję. Przygotowuję się do jutrzejszego dnia zdjęciowego.

Mogę dziękować za to dyrektor PISF Agnieszce Odorowicz i v-ceministrowi kultury i sztuki Jarosławowi Selinowi. Oboje przyjęli ze zrozumieniem, że dokument śledczy w jakimś stopniu to produkcja na wariackich papierach. Mieli odwagę wesprzeć produkcję obarczoną dużym ryzykiem.

Zacząłem rozumieć, dlaczego Annie Marszałek wycofał się producent, a i ona straciła serce do filmu dokumentalnego o zabójstwie Marka Papały. Tym bardziej, że jej żywiołem jest słowo pisane.

Sprawa zabójstwa Marka Papały to sprawa, o której nikt nie chce rozmawiać. Nikt nie jest do końca niczego pewien. Najchętniej wszyscy by o niej zapomnieli. I zbyt wielu ludziom się człowiek naraża chodząc po jej rewirach.

Na zdjęciu rozmowa z Hipolitem Starszakiem.
(3) komentarzy / skomentuj

Polakom obojętna wojna w Iraku 18-03-2007 10:17

Ponad 50 tysięcy uczestników demonstracji przeciwko wojnie w Iraku w Waszyngtonie. Sześć tysięcy manifestowało w Los Angeles. Około sto tysięcy w Madrycie. Około 2000 osób manifestowało w Barcelonie. W Stambule demonstrowało według różnych źródeł, od 3 do 6 tysięcy ludzi. W Atenach w marszu pod ambasadę USA wzięło udział około tysiąc osób. Kilkaset osób demonstrowało pod amerykańską placówką w stolicy Cypru Nikozji. W Seulu około tysiąca osób. W stolicy Czech około 150 osób manifestowało zarówno przeciw wojnie w Iraku jak i planom umieszczenia w tym kraju elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. W Polsce nikt nie protestował w sprawie Iraku, a w związku z Romanem Giertychem.

To jednak także i nasza wojna. Zdjęcie otrzymane od jednego z polskich żołnierzy w Iraku. Prawdę o polskim Iraku nadal się jednak przemilcza.
(3) komentarzy / skomentuj

Zapytanie do prezesa IPN w sprawie oświadczenia lustracyjnego 15-03-2007 11:16
Warszawa, 15 marca 2007
Pan
dr hab. Janusz Kurtyka
Prezes IPN

Szanowny Panie,

Pragnę w pierwszym dniu obowiązywania ustawy z dnia 18 października 2007 roku złożyć oświadczenie lustracyjne, stwierdzające zgodnie z prawdą, że nie pracowałem, nie pełniłem służby ani nie byłem świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa.

Mam jednak problem. Komu mam złożyć takie oświadczenie? Nie pracuję na żadnym etacie, nie jestem współpracownikiem żadnej redakcji.

Obecnie pracuję nad filmem o zabójstwie generała Marka Papały. Film powstaje niezależnie przy dotacji PISF. Nie wiem, w jakiej ostatecznie telewizji się znajdzie. Nie wiem także w jakiej redakcji opublikuję artykuł prasowy (w tamtym roku publikowałem na łamach Polityki, Wprost, Metropolu, ale nie oznacza to, że w tym roku tak samo się stanie)?

Czy mam rozsyłać oświadczenie naokoło wszystkim, tak na wszelki wypadek?

Czy mam od tej pory jako załącznik dołączać oświadczenie do swoich filmów, książek i artykułów?

Dlaczego mam być skazywany na ciągłe wydawanie oświadczeń? Dlaczego nie mogę uczynić to w jednym miejscu, tak by inni nie mieli już prawa ode mnie tego żądać?

Dlaczego w związku z „wolnym” statusem wykonywania swojej twórczości mam być uznany za osobę, która nie chce złożyć oświadczenia i stracić prawo do wykonywania swojego zawodu?

Z poważaniem,
Sylwester Latkowski
(10) komentarzy / skomentuj

Nie jestem agentem i co z tego wynika? 15-03-2007 00:00
Dzisiaj powinienem złożyć oświadczenie lustracyjne, stwierdząjące zgodnie z prawdą, że nie pracowałem, nie pełniłem służby ani nie byłem świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa. Ale komu mam je złożyć? Nie jestem na żadnym etacie, nie jestem współpracownikiem żadnej redakcji. Mam teraz jako załącznik dołączać oświadczenie do swoich filmów, książek i artykułów?

Pytania do tych, którzy zawężają problem współpracy dziennikarzy tylko do współpracy z dawnymi służbami:

Czy środowisko dziennikarskie zrobi coś z dziennikarzami, którym darowano współpracę z WSI w raporcie w wersji prezydenckiej? Mówi się o tym w warszawce, na korytarzach redakcji i ani słowa w mediach, nawet najmniejszym drukiem.

Czy środowisko dziennikarskie zwróci się o to, by redakcje żądały także podpisania oświadczeń, iż dziennikarze nie współpracują z dzisiejszymi służbami? Czy uważa, że to mniej groźne niż bycie agentem nie istniejących służb PRL-u?

Czy naprawdę podpisując oświadczenie lustracyjne zgodne z ustawą z dnia 18 października 2006 roku człowiek staje się natychmiast uczciwym?
(11) komentarzy / skomentuj

Polski Easy Rider? 14-03-2007 21:58
Artykuł Violetty Krasnowskiej w Newsweek „Aniołowie Piekieł po polsku” opisuje mroczną, wręcz bandycką, stronę klubu motocyklowego Road Runners MC. Poznałem część członków tego klubu pięć lata temu w czasie realizacji zdjęć do filmu „Klatka”. Postanowiłem jednak nie wprowadzać ich wątku. Uznałem, że jest to materiał na oddzielny film. Spotykałem się potem z nimi już bez kamery kilkakrotnie, jednak ciągle odkładałem decyzję, by przystąpić do zdjęć.

Autorka prezentuje poglądy anonimowych motocyklistów, że runnersi swoim „brutalnym zachowaniem chcą przypodobać się najsłynniejszemu gangowi motocyklowemu na świecie, amerykańskim Aniołom Piekieł, by ci przyjęli w ich szeregi.” Podaje zaprzeczenie niejakiego „Doktora” z Road Ranners. We wrześniu 2003 roku byłem z ekipą filmową świadkiem spotkania przedstawiciela Hells Angels z runnersami, nagraliśmy kilka minut z tego spotkania. Pamiętam, co mówił wówczas nie żyjący już prezes Mirek „Miro” Stefańczyk. Bezwzględnie był przeciwny podporządkowaniu. Atmosfera była napięta. Zakładano, że za chwilę rozpocznie się jatka. Hellsi mieli już swoich przedstawicieli w Polsce. Ale nie byli to runnersi. Jeśli wtedy mieli to i dzisiaj mają.

Nie wiem, co dzieje się obecnie z Road Runners. Przytaczane są jednak zdarzenia z ubiegłych lat. Czy jednak mógłbym stwierdzić tak jak wypowiadający się w artykule  prokurator, że na bazie klubu założono grupę przestępczą? Fakt, chcieli podporządkować sobie inne kluby motocyklowe, jednak ktoś kto nie pozna światka motocyklowego, nie zrozumie tego, że większość klubów przypomina społeczność gangów. Taki sznyt. I niech nie odziewają się w skórę niewinnych owieczek motocykliści z innych klubów niż Road Runners.  Czy bycie runnersem oznacza bycie bandytą? Sam prokurator zaznacza, że nie każdy klubowicz musiał być członkiem gangu. Wolę wierzyć, że nie o to chodziło i chodzi runnersom by z motocyklowej pasji uczynić przestępczy gang.

Dzisiaj dowiedziałem się, że Mirek „Miro” Stefańczyk zmarł na zawał serca, a Maciek Waligóra, v-prezes, zaczadził się niesprawnym piecykiem na jednym z kempingów. Poczułem smutek. Wolę pamiętać ich z tej lepszej strony, którą poznałem.
(4) komentarzy / skomentuj

Grzesiuk za trzy złote 13-03-2007 21:32
Scena z filmu Mateusza Szlachtycza i Alex Kłosia „Grzesiuk, chłopak z ferajny”. Alex na bazarze Różyckiego znajduje płytę winilową Stanisława Grzesiuka. Rarytas. Pyta ile kosztuje? Pada odpowiedź – Trzy złote. Chwila zaskoczenia. Także mojego. Choć czy powinienem się dziwić? Kogo interesuje warszawski folklor?  Tamten świat? Nie wiem nawet, czy producenta filmu. Ten od października ubiegłego roku czeka gdzieś na półce na Woronicza 17 na swoją emisję.

(2) komentarzy / skomentuj

Rafał, zaprotestuj przeciwko amerykańskiej procedurze wizowej 12-03-2007 11:50
To nie jest głos w sprawie oświadczeń lustracyjnych a o amerykańskich wnioskach wizowych. Może ktoś wreszcie także się nimi zajmie. Rafał Ziemkiewicz w Rzeczpospolitej pisze: „Składanie w ambasadzie amerykańskiej oświadczenia, że nie jest się dziwką, alfonsem ani terrorystą, dziennikarzy jakoś nie upokarzało, a składanie państwu polskiemu oświadczenia, że nie było się konfidentem bezpieki, upokarza tak, że gorzej nie można?"

Byłem zaskoczony, gdy wczytałem się w dokumenty wizowe. Zaskoczony tym, że tak mało osób z elity protestowało i protestuje przeciwko upokarzającej procedurze jakiej poddaje Polaków nasz amerykański przyjaciel, sojusznik.

Nie byłem w stanie się podpisać pod takim oświadczeniem i wysłałem list do ambasadora.

„Warszawa, 24 marca 2004
U.S. Ambassador to Poland Christopher R. Hill

Szanowny Panie!
Zostałem zaproszony z moimi dwoma filmami „Klatka” i „Gwiazdor” do udziału w Festiwalu Filmów Polskich w Los Angeles.
Organizatorzy przesłali mi wniosek wizowy. Nie wierzyłem własnym oczom, zawarte w nim pytania są upokarzające. Już nie wspomną o procedurze pobierania odcisków palców i kilkugodzinnym przesłuchaniom na lotnisku po przylocie do USA. Załóżmy, że to ostatnie – przesłuchanie na lotnisku i procedura otrzymania wizy w Polsce zostanie mi darowana, bo organizator stara się o wizę poprzez MSZ, ale sama już zawartość wniosku jest skandalicznym traktowaniem Polaków.

Zirytowała mnie bezczelność pytań i ich głupota, bo na pewno terrorysta nie odpowie na nie twierdząco.  Pytacie Państwo: Czy stara się Pan/Pani wjechać do Stanów Zjednoczonych, żeby prowadzić działalność wywrotową , terrorystyczną(…)? Czy jest Pan/Pani członkiem lub przedstawicielem organizacji uznawanej obecnie przez Sekretarza Stanu USA za terrorystyczną? Czy kiedykolwiek uczestniczył/a Pan/Pani w prześladowaniach prowadzonych przez nazistowski rząd Niemiec (na to jestem za młody); lub czy kiedykolwiek uczestniczy ł /a Pan/Pani w ludobójstwie?

To nie wszystko, co Państwa interesuje: Czy cierpi lub cierpiał/a Pan/Pani na chorobę zakaźną stanowiącą zagrożenie dla zdrowia publicznego lub na niebezpieczne zaburzenia fizyczne lub umysłowe? Czy nie jest naruszeniem praw człowieka pytanie o moje zdrowie psychiczne? Czy chory na AIDS nie ma prawa odwiedzić Waszego kraju?

Stany Zjednoczone traktują Polaków jako ludzi stanowiących zagrożenie, gorszy gatunek ludzki.

To, że niektórzy przedstawiciele polityczni mojego kraju akceptują poddawanie swoich obywateli upokarzającej procedurze, nie zwalnia mnie od wyrażenia choćby w ten sposób protestu – rezygnacji z pobytu w Pana kraju.

Mam nadzieję, że także inni obywatele zaczną bojkotować wizyty w Stanach Zjednoczonych, póki Polaków, których używacie za listek figowy w irackiej wojnie i być może użyjecie w następnych, zaczniecie traktować na równi z obywatelami innych krajów.

Polacy tak jak Amerykanie mają poczucie godności, którą Pana kraj narusza.

Z poważaniem!
Sylwester Latkowski”

Po tym liście „Fakty” TVN zrobiły felieton, w którym ambasada USA w drętwy sposób się tłumaczyła, dlaczego tak traktuje obywateli swojego sojuszniczego kraju. Okazało się, że taki gest uczyniło jeszcze kilka osób, niestety, tylko kilka.

Uważam, że takiej formy protestu powinno się oczekiwać nie od zwykłych ludzi, a od twórców, dziennikarzy, artystów.
(7) komentarzy / skomentuj

Dziennikarz poskarżył się na informatora 11-03-2007 22:03
„Chciałbym jeszcze dodać parę przykrych słów odnośnie dziennikarzy oto w moim pięknym mieście jedna pani redaktor po tym jak wcześniej nie mogłem się z nią spotkać a następnie zapomniałem zmienić datę rozmowy zwróciła się do mojego 02 ze skargą na mnie oczywiście imiennie a następnie biegając po komendzie szukała ze mną kontaktu pomimo wcześniejszych zapewnień że rozmowa będzie anonimowa.Reasumując w ostatnim tygodniu byłem częściej u 01 niż w całym ubiegłym roku. pzdr dla pani ,,redaktor”.

Dzejdzej. Skąd: Śląsk. Zawód: jeszcze trochę glina. http://www.ifp.pl
(1) komentarzy / skomentuj

Agenci i pedofile 10-03-2007 21:16
Rano wpada do mnie Alex Kłoś z kolegą, rozstawia dwie kamery i nagrywa godzinną rozmowę, z której ma zrobić czterominutowy wywiad dla Gazeta.pl. Wszystko jak widać jest możliwe.

Nie obyło się bez pytania, czy złożę oświadczenie lustracyjne? Na Czerskiej to teraz temat numer jeden. Odpowiadam, że poddam się lustracji. Choć nie wierzę, że ona zmieni świata mediów. Mam tylko jeden problem, komu mam złożyć oświadczenie lustracyjne? Ustawodawca nie przewidział niezależnych, nie związanych z żadną redakcją, telewizją twórców, dziennikarzy. To nie żart. To nie jest prowokacja, ale komu mam złożyć oświadczenie? Nie wiem przecież w jakiej ostatecznie telewizji znajdzie się film o zabójstwie generała Marka Papały, który obecnie realizuję. Nie wiem, gdzie opublikuję jakiś felieton czy artykuł jeśli się zdecyduję? Mam wszystkim naokoło składać oświadczenia lustracyjne?

Słucham teraz o molestowaniu kleryków w Płocku. O pedofilii wśród księży. O zamykaniu się kościoła przed tym problemem. Kiedyś chciałem ulokować  u znajomego księdza w podległej mu placówce jednego z bohaterów mojego filmu „Pedofile”, świadka twierdzącego, że uprawiał jako nieletni seks z ks. Henrykiem Jankowskim. Znalazł się wówczas na ulicy. Ksiądz ten udał się do episkopatu, z pytaniem, co ma robić? Powiedziano mu, że nie chcą by się angażował w pomoc tej osobie. Po jakimś czasie ślad po chłopaku zaginął. Dzisiaj ks. Jankowski rozlicza agentów służby bezpieczeństwa.

Na zdjęciu: Alex Kłoś przeprowadza wywiad.
(8) komentarzy / skomentuj

Policyjne forum internetowe organizatorem protestu 09-03-2007 11:42

Czy Komenda Główna Policji i szef MSWiA poza związkami zawodowymi musi zacząć także liczyć się z policjantami tworzącymi internetową społeczność? Wszystko wskazuje, że takie nadeszły czasy. Szef MSWiA Janusz Kaczmarek w rozmowie z Dziennikiem nie ukrywa, że przegląda policyjne forum internetowe. Dlaczego? Co go do tego skłoniło? Za dzisiejszym protestem „Dzień bez policjanta” stoi właśnie  „Internetowe Forum Policyjne”.

Według nieoficjalnych danych policyjne forum internetowe to głos 400 policjantów. Na tyle ocenia się aktywnych uczestników. Czytelników jest oczywiście więcej.
(1) komentarzy / skomentuj

TVN24 kontra TVP3 07-03-2007 14:20

Quiz: Godzina 14.13. Na antenach TVN24 i TVP3 transmisja z sali sejmowej, jednak w TVN24 przemawia premier Jarosław Kaczyński, broniąc ministra Polaczka, a w tym samym czasie w TVP3 nieznany mi poseł. Która stacja podaje fałszywy obraz tego, co się dzieje aktualnie w sejmie?

(12) komentarzy / skomentuj

Nie o prezesa PZPN chodzi a o prawa do transmisji polskiej ligi 07-03-2007 11:47
Człowiek jak staje się politykiem zaczyna mówić naokoło, kluczyć, co nazywa się językiem dyplomacji. Tak można powiedzieć po przeczytaniu wywiadu Romana Koseckiego dla Życia Warszawy „Ufam tylko Kasperczakowi, inni załatwiają interesy”. Zamiast wprost powiedzieć o co chodzi Ryszardowi Czarneckiemu i innym kandydatom Roman Kosecki mówi tylko między wierszami. „Inni funkcję prezesa traktują tylko jako sposób na załatwienie swoich interesów. Na pewno nie myślą o polskiej piłce (…) Są przedstawicielami pewnych grup, które chcą zrealizować własne cele. Mam na myśli między innymi prawa do transmisji telewizyjnych. Dlatego mogą sobie pozwolić na potężną kampanię medialną. Ja nie reprezentuję żadnej takiej grupy i, broń Boże, nie chcę być z nikim kojarzony. Dlatego postanowiłem jak najszybciej wycofać się z tego wyścigu.”

Rozmawiałem z nim telefonicznie właśnie o tym przed chwilą i przekonywałem go, że może wreszcie niech to powie otwartym tekstem. Niech wszystko ujrzy światło dzienne. Dalsza część rozmowy to niezła dokumentacja do serialu dokumentalnego „Piłkarska mafia”, autorstwa mojego i Piotra Pytlakowskiego. Serialu, który miał się ukazać na wiosnę, ale w ostatniej chwili nastąpiła jego blokada. Teraz ponownie temat wrócił, tym razem filmu dokumentalnego. Jednak chyba z wiadomym skutkiem. Raczej nikt nie będzie chciał pozwolić na wsadzanie nosa w piłkarski światek, gdy właśnie teraz ubijany jest interes.

Wszystko rozbija się o zakup praw do transmisji polskiej ligi. Roman Kosecki nie będąc po żadnej z zainteresowanych stron nie miał szans w starciu z grupami biznesowymi, politykami, telewizjami, mediami, które ostro grają o to, by móc mieć u siebie mecze polskiej piłki nożnej.
(3) komentarzy / skomentuj

Poddam się lustracji 06-03-2007 14:48
Kiedyś odpowiedziałem blogerowi Bernardowi, dlaczego jeszcze się nie zlustrowałem. Po 15 marca się jej poddam. Nie wiem, czy reżyser filmów dokumentalnych, autor książek i od czasu do czasu autor tekstów prasowych musi się jej poddawać, ale skoro weszła taka a nie inna ustawa nie widzę sensu protestować.

Wczoraj kilku dziennikarzy zjawiło się w telewizji EDUSAT, w której normalnie by się nie pojawili. Większość z nas stawiła się z szacunku dla walki Włodzimierza Olewnika o wyjaśnienie prawdy o jego porwanym i zamordowanym synie, Krzysztofie. Półtorej godzinna rozmowa ze smutną konstatacją, że nie wszyscy jeszcze trafili za tę zbrodnię w ręce wymiaru sprawiedliwości. Czy trafią? Wątpię, bo ślady prowadzą właśnie do ludzi reprezentujących wymiar sprawiedliwości.

Pytają mnie, dlaczego nie komentuję ostatnich wydarzeń w TVP. Od miesięcy niczego nie komentuje o TVP. Słucham tej hipokryzji w komentarzach i zastanawiam się, kiedy ucho od dzbana się urwie.
(2) komentarzy / skomentuj

Narysuj komórke (http://olgierd.wordpress.com) 04-03-2007 16:20

(3) komentarzy / skomentuj

CBA i branża samochodowa 03-03-2007 23:00
Tekst "Agent w superbryce" w Dzienniku Zachodnim jest kolejnym populistycznym artykułem albo kryje się za nim inspiracja związana z biznesem samochodowym. W  drugim przypadku byłby to czarny pijar, tak chętnie wykorzystywany w Polsce przez grupy biznesowe. Zaczyna się mocno. „Centralne Biuro Antykorupcyjne kupuje 108 luksusowych aut. Właśnie ogłosiło na nie przetarg. Superagentów interesują auta z górnej półki, wyposażone niestandardowo i komfortowo np. w zdalne automatyczne domykanie szyb po zamknięciu zamków drzwi, albo podgrzewane lusterka zewnętrzne. Koszt luksusu jest spory. Licząc wg najniższych cen modeli, państwo zapłaci za nie ponad 8 mln zł!” 

Prawda, cóż za piękne granie na populizmie! Większość czytelników nie wgryzie się w artykuł, nie zastanowi się nad tym co on naprawdę przekazuje. Po przeczytaniu tytułu reakcja będzie taka jak moja. Kamiński agentów chce umieścić w Porshe? Volvo S80, XC90? Mercedesach? Zwariował? Czytam jednak uważnie. A tam autorka podaje, że chodzi o „audi 3, toyota avensis, wolkswagen golf i passat, skoda octavia”.  Luksusem jest audi A3? Myślałem, że A6, A8, a nie A3? Golf, passat, skoda oktawia mają być luksusowymi autami? A może niezawodnymi autami z dolnej średniej klasy?

Cóż za luksusowe wyposażenie mają mieć auta? ABS, sześć poduszek powietrznych (dla kierowcy, trzech pasażerów i dwie kurtyny boczne), radio z odtwarzaczem CD. Toć to już standard. Klimatyzacja? Też zaczyna być standardem, samochód agenta CBA, czy też policjanta, powinien mieć ją obowiązkowo. Patrolowanie w lato bez klimatyzacji jest koszmarem. Jako aberację podaje się wymóg „zdalne automatyczne domykanie szyb po zamknięciu zamków drzwi i elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne”. Czy na pewno jest to wymóg związany z luksusem, czy bezpieczeństwem? W przypadku konieczności szybkiego wyjścia z samochodu, dobrze by służbowy samochód miał zamknięte wszystkie szyby. Dla autorki lepiej by wcześniej przez minutę, dwie kręcił korbką. Zamiast alufelg miał kołpaki, które co jakiś czas odpadają. Nie wiem, czy posiadanie kompletu opon zimowych jest też odbierane jako luksus, bo w tekście jest jakieś narzekanie, że to problem dla sprzedawców samochodów. Rozumiem, że w zimę funkcjonariusze CBA mają jeździć na letnich oponach?

Zastanawiające jest jednak to, że spora część tekstu sprowadza się do wykluczenie pewnych marek, francuskich i GM. I tu warto zapytać, czy ktoś nie zainspirował do napisania tekstu? Sprzedawca Peugota, Citroena, Opla?

Na marginesie. Czy CBA nie stał się dobrym chłopcem do bicia? Wszystko przejdzie? Mariusz Kamiński nigdy nie był ulubieńcem mediów, ale po ostatniej niefortunnej, czy wręcz można powiedzieć skandalicznej konferencji prasowej w związku z aresztowaniem doktora G. wydaje się, że niedługo zamieni się w tarczę strzelniczą. Przyznam, że za taki stan rzeczy w jakiejś części jest sam sobie winien. Wątpię czy zdaje sobie z tego sprawę, być może woli wszystko zwalać na niechęć „układu” do niego. A nie na fatalną politykę informacyjną CBA. Kolejni dziennikarze się zrażają do tej instytucji, gdy doświadczą kontaktów z nią w czasie tworzenia jakiegokolwiek artykułu lub materiału telewizyjnego. Traktowani są jak nieznośne komary lub muchy. Potem w CBA się dziwią, że znowu ktoś wkłada im szpilkę.
(4) komentarzy / skomentuj

Skutki nowej emigracji? 02-03-2007 22:22
P., mój internetowy korespondent, przesłał kolejnego e-maila z Anglii: „Wg. danych z kraju wyjechało 1,5 miliona Polakow, z czego na wyspach legalnie pracujących jest nie całe 400tys. a nielegalnie pewnie drugie tyle. Powodzi nam się tutaj rożnie, Ci z językiem maja dobre i bardzo dobre prace, ale spora część rodaków zarabiająca w gorszych pracach i bez dobrej znajomości języka jest wykorzystywana, oszukiwana, jednym słowem dyskryminowana. Ostatnia wpadka w angielskim Big Brotherze pokazująca przypadek dyskryminacji jest po prostu odzwierciedleniem, gdzieś tam schowanych, postaw Anglików. Oczywiście nie można uogólniać, ale na pewno nie jest tak kolorowo jak przedstawiają to Anglicy, pod ta powłoką angielszczyzny sprzedawanej innym czuć smród, i to poważny.

Ale chciałem się skupić raczej na Polakach niż Anglikach. Otóż fala emigracyjna, która obecnie następuje jest zjawiskiem wg. mnie poważnym, nie wiem czy odbije się to dla Polski źle czy dobrze, ale to co się dzieje nie przejdzie bez echa i konsekwencji dla Polski, zresztą już nie przechodzi.

Emigracja, która trwa od paru lat, będzie trwać dalej. Młodzi  ludzie tylko czekają aż pokończą szkoły, załatwia ważne sprawy i już planują dołączyć do znajomych w Anglii, bo już chyba nie ma Polaka, który nie ma znajomego na wyspach, i u którego nie może się jakoś zaczepić. Wszystkie deklaracje o powrocie lub wyjeździe na stałe, które głoszą wyjeżdżający tutaj, na miejscu biorą w łeb, gdyż dopiero tutaj tak naprawdę człowiek podejmuje decyzje. Ja byłem święcie przekonany że wrócę, teraz wiem, że mógłbym tu zostać, co prawda wrócę na pewno, ale tutaj doszedłem do wniosku, że jeśli pozna się tutaj wystarczającą liczbę Polaków, jeśli opanuje się język, to wszystkie plany jakie miałem mógłbym realizować tutaj. Dlatego uważam że wszystkie deklaracje, którymi podpiera się rząd, które mówią, że większość chce wrócić są niewiarygodne. Inna sprawa to to, że Ci którzy zamierzali wracać, myśląc o tym z czego wyjeżdżali, czytając o tym co się dzieje teraz, mając w perspektywie znów walkę o każdą złotówkę, a jednocześnie zaznając dobrobytu tutaj - zmieniają zdanie. A nawet jeśli decydują się na powrót, to nie do pracy za 1000 złotych, i wiem, że jeśli ktoś wraca, i nie daje rady znaleźć czegoś dobrego - przyjeżdża z powrotem tutaj, i kto wie czy już nie na stałe. Już teraz w Polsce brakuje pracowników, moim zdaniem oni ciągle są, ale płace nie wystarczające na nic, nikogo nie przyciągają, to tak jak tutaj, mało który Anglik bierze prace za 5.35 na godzinę, my łatamy te dziury w ich gospodarce.
 
Ciężko jest przewidzieć skutki tej emigracji, która jak mówię będzie trwać. Polska traci ogromny potencjał, Ci którzy mówią, że Polacy będą wracać i inwestować zarobione pieniądze tylko po części maja racje, przecież nie każdy założy swój biznes, nie każdy się do tego nadaje, część ludzi odkłada na coś, ale to wszystko musi być podparte jakąś pracą w Polsce! Za godne pieniądze! Chyba nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak to się wszystko skończy? W każdym razie masa młodych ludzi teraz zdobywa doświadczenia, uczy się samodzielności, życia, języka, nabiera pewności, rośnie pokolenie przebojowych, wolnych ludzi(które swoją drogą już było takie w Polsce, tylko bez możliwosci pokazania tego),które może być wielką szansą dla Polski, albo jej katem.”
(5) komentarzy / skomentuj

Internet kontra kino 02-03-2007 14:51

Serwis internetowy Stopklatka donosi, że po wprowadzeniu do dystrybucji internetowej "Świadka koronnego" niektóre kina w Polsce rezygnują z wyświetlania tego tytułu.

Prezes firmy Helios Tomasz Jagiełło tak uzasadnia swoja decyzję: „Od momentu wprowadzenia tego filmu do Internetu, z naszego punktu widzenia automatycznie na ekranach pojawił się towar wybrakowany. Istotą, w ogóle kina jest to, że jest to pierwsze pole eksploatacji. (…)  Nie można uznać tego za rzecz normalną, i to pod każdą szerokością geograficzną, kiedy film dostępny w kinach jest też dostępny gdzie indziej. (…) Jeżeli dystrybutor czy producent podjął decyzję, że jest to dobry moment na puszczenie filmu w Internecie, dla nas jest to jednoznaczne, że podjął decyzję o zrezygnowaniu z pierwszego pola eksploatacji.

To wydarzenie wydaje się oznaczać koniec traktowania internetu w Polsce jako marginalnego pola eksploatacji filmów i muzyki.

Zastanowić się można, jako które pole dystrybucji umieszczą w Polsce producenci filmów interent? Obecnie pierwszym jest kino, potemwypożyczalnie, sprzedaż DVD, telewizje kodowane, na końcu telewizje ogólnie dostępne.
(2) komentarzy / skomentuj

Zginęli z biedy 01-03-2007 09:55
Czytam „Katastrofa w Krakowie - zginęli, bo kradli gaz?”. Cóż za tytuł, robiący z ofiar złodziei?! A może tak inaczej -„Zginęli bo nie mieli na gaz?” Nikt nie podłącza się nielegalnie do gazu z bogactwa. Dosyć, że nie ma co do garka włożyć, to jeszcze nie ma na czym ugotować. W katastrofie zginęła cała rodzina: 57-letni ojciec, 57-letnia matka, ich synowie w wieku 31 lat, 9 i 11 lat.

(2) komentarzy / skomentuj

Gdzie ta whisky i czyste interesy w Orlenie? 28-02-2007 23:14
Rafał Kasprów i Maciej Gorzeliński piszą w blogu, że „Trwa zacięta walka o whisky”. Artykuł Jana Pińskiego w tygodniku Wprost ma niby o tym świadczyć. Rafał, Maciek dajcie sobie już spokój z tą whisky. I tak whisky nikomu nie przyznacie. Jak zwykle to bywa z pijarowcami, dużo gadania, z którego nic nie wynika.  Nawet na waszej corocznej firmowej imprezie przez półtorej godziny szklaneczki whisky nie mogłem się napić. Nikt nie poczęstował, nie zaproponował. Na szczęście dobrze się rozmawiało z jednym z v-ce prezesów Rzeczpospolitej. W porządku gość. W ogóle z whisky to macie problem, pierwszej nocy w Genewie Rafał nie potrafił znaleźć lokalu, gdzie by serwowano whisky a nie piwo lub wino. Drugiego dnia sam znalazłem.

Ale nie o tym miałem napisać. Choć to jak się okazuje whisky jest ważniejsza niż ropa naftowa.

Oto jeszcze niedawno był taki rwetes, komisja orlenowska, telewizyjne wejścia ABW do J&S. Okradają nam Polskę. Zagrażają bezpieczeństwu energetycznemu. Jan Piński, we współpracy z Krzysztofem Trębskim teraz napisał tekst, w którym stwierdza delikatnie, że „polskie rafinerie wciąż prowadzą dziwne interesy”, o czym ma świadczyć podpisany przez Igora Cholupca, byłego prezesa Orlenu”, pięcioletni kontrakt na dostawy ropyz firmą Petraco Oil. I co się dzieje? Wydawałoby się, że po takim tekście przynajmniej członkowie komisji orlenowskiej powinni zareagować, a tu jak kamień w wodę. Cisza. Poglądy się zmieniają jak widać w zależności od  zajmowanego miejsca. A może nowi mają swoje J&S w postaci Petraco Oil?

(11) komentarzy / skomentuj

Emigrant z Anglii kandydatem na bohatyra 28-02-2007 21:21
Od jakiegoś czasu koresponduje ze mną jeden z tych 1,5 mln Polaków, który wyemigrował z Polski zarobkowo. Zaczęło się od krótkiego e-maila: „Dzień dobry. Panie Latkowski, niech Pan nakręci film o emigrantach, temat na czasie i ciekawy, jak cos to ja idę na jednego z bohatyrów;).” Poprosiłem z grzeczności, by napisał coś więcej o sobie. Kolejny e-mail był obszerniejszy.

P. pisze: „Mam 25 lat, tytuł magistra, obroniłem się w czerwcu 2006, potem przez 3 miesiące pracowałem w Praktikerze (market budowlany), ani ja, ani Praktiker nie chcieliśmy przedłużać mojej umowy, więc za zarobione (śmieszne) pieniądze znalazłem się u kumpla tutaj (jestem tu od października 2006)(…)

Po dosyć ciężkim okresie aklimatyzacyjnym, czuję się tu coraz lepiej. Zanim znalazłem się tutaj nigdy nie byłem za granica, a tu nagle wsiadam w samolot i znajduje się w zupełnie obcym, dziwnym kraju, ze średnią znajomością języka i po paru dniach zaczynam prace w nowym środowisku.(…)

Pracuję w 4 gwiazdkowym hotelu (sprzątam pokoje)mam najniższą stawkę, 5.35, choć codziennie obiad za friko (plus parę pierdoł które się wyniesie;).

Czasami nie jest kolorowo, na naszych stanowiskach Anglików raczej nie ma (wszyscy to Polacy i dwie Kosowianki), więc dają nam dużo pracy, nawet starszym kobietom. W sumie one maja najciężej, z racji wieku(maja tyle samo pokojów co my, młodzi), nieznajomości języka, no i boją się o prace(czasami dziwie się jak one się wyrabiają, czasami po prostu nie schodzą na przerwę). Ogólnie panuje atmosfera że coś musimy z tym zrobić, bo nawet dla nas jest ciężko. Tak naprawdę to sami Polacy sobie
zaszkodzili, bo zanim "ambitny Polak" nie zaczął się wyrabiać ponad plan, to ilość pokoi na pracownika była mniejsza, ale skoro Polacy mogą więcej, to podnieśmy standard. Myślę,  że Polacy przywożą tutaj sporo złych myślo-kształtów. Boimy się, wiec robimy więcej żeby się przypodobać, ale tutaj to działa inaczej. Takich błędów i nieznajomości tutejszych obyczajów jest więcej, co utrudnia Polakom życie.

Mam najniższa stawkę, ale i tak stać mnie na życie i odłożenie w przeliczeniu ok. 2500 złotych na miesiąc.

Powoli zaczynam dostrzegać inne aspekty pobytu tutaj niż finansowe. Tu pierwszy raz tak naprawdę poczułem się samodzielny, stałem się pewny siebie, poczułem, że po tej przygodzie tutaj poradzę już sobie wszędzie. Zanim tu przybyłem miałem już plany na życie w Polsce, i choć jest tu nawet nieźle, to zdania nie zmienię, posiedzę tu jeszcze z pół roku i wracam dalej walczyć o swoje marzenia:) W Polsce. Po powrocie mam zamiar przeprowadzić się do Krakowa, poszukać pracy, założyć kapele i wierze, że mi się powiedzie. Ostatnio napaliłem się na samochód, więc moje plany pobytu tutaj mogą się przedłużyć. Ogólnie myślę, że ludzie, którzy mają tu pracę, i którym się jakoś wiedzie zaczynają myśleć o dłuższym pobycie, część z nich pewnie zostanie na zawsze, tutaj naprawdę jest lżej, i stać człowieka na wiele, nawet przy najniższych zarobkach. Pieniądze zaczynają smakować:)

Inna sprawa jak człowiek radzi sobie z własnymi emocjami, czy zaczyna tęsknić, czy nie czuje się dyskryminowany, czy miał jakieś plany, czy też żyje z dnia na dzień(wtedy decyzja o pozostaniu jest łatwiejsza), i czy ma w ogóle zdolność do przystosowania się do nowego świata.(…)

To chyba tyle, historia jak setki innych."
(5) komentarzy / skomentuj

Sądy potrafią bezmyślnie aresztować 28-02-2007 10:54
Areszt w Polsce zbyt często zastępuje rzetelne prowadzenie śledztwa. Areszt zbyt często służy łamaniu człowieka, by ten przyznał się do winy lub obwinił kogoś innego. Wiele osób nie wytrzymuje i ulega presji nawet wbrew prawdzie. Wybiera wolność, choćby chwilową, kosztem kłamstwa.

Przykład Norberta Stępnia z Sosnowca, który został aresztowany przez sąd, pomimo odbycia kary za to samo przestępstwo pokazuje, jak bezmyślnie i pochopnie sądy podejmują decyzję o zastosowaniu aresztu tymczasowego.

Często słyszymy prokuratorów zasłaniających się, by uwiarygodnić swoje zarzuty, stwierdzeniem, że decyzję zweryfikował sąd, decydując o areszcie. A sąd tak naprawdę traktuje pobieżnie wnioski prokuratury. Jaki sąd tak naprawdę wnikliwie czyta akta? Nie ma  na to czasu. Zastanawia się bardziej, co najwyżej nad aresztowaniem VIP-a.

Przyznam, że zaczynam przychylniej patrzeć na działania rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego, który idzie pod prąd, wbrew klimatowi jaki panuje w sprawie stosowania aresztów w Polsce.

Profesora Kochanowski bije na alarm: – „Tymczasowe aresztowania trwają zbyt długo. Choć powinno się po nie sięgać w ostateczności, są w Polsce najczęściej stosowanym środkiem zapobiegawczym – wynika z obszernego raportu rzecznika praw obywatelskich. Takie rozwiązanie funkcjonuje np. we Włoszech i ponoć się sprawdza. W Niemczech i Francji maksymalny czas spędzony w areszcie to – jak mówi praktyka – najwyżej rok. (…) Blisko 3,4 tys. osób w areszcie przebywa rok, aż 2,4 tys. spędza tam od roku do dwóch lat. A przeszło tysiąc jest izolowanych bez wyroku ponad dwa lata, rekordziści nawet sześć lat. – podaje Życie Warszawy.

Czy jego działania coś zmienią? Wątpię, większość mediów tak jak i polityków w tej sprawie jest populistyczna. Ważne jest jednak to, że ktoś ma odwagę publicznie podnosić ten problem a nie udawać, że nic się złego nie dzieje.
(3) komentarzy / skomentuj

Bomba chemiczna w Warszawie pod policyjnym dozorem? 25-02-2007 17:19
„20 września 1995 roku w Woli Karczewskiej w niewielkim domu wybudowanym na działce należącej do Wiesława Niewiadomskiego, ksywa Wariat, policja rozbiła największą znaną wytwórnię amfetaminy w Europie. To od tamtego czasu Wariata zaczęto nazywać również „amfetaminowym królem”. Wariatowi udało się jedynie udowodnić, że dostarczał chemikalia służące do produkcji narkotyków. O produkcję i handel oskarżono chemiczkę i jej konkubenta - mieszkańców i właścicieli domu”. Tyle można znaleźć w internetowym archiwum.

W czasie jednego z moich spotkań dokumentacyjnych w związku z praca nad filmem i książką o zabójstwie generała Marka Papały jeden z moich rozmówców wspomniał nie tylko o tym, że to działania byłego prokuratora Zbigniewa Goszczyńskiego doprowadziły do zwolnienie z aresztu „Wariata”, zwrócił mi uwagę, że powinienem się zainteresować, co stało się z zawartością tamtej wytwórni amfetaminowej.

Składowisko niebezpiecznych substancji chemicznych przejętych w Woli Karczewskiej  od wielu lat według mojego rozmówcy (wysokiej rangi oficer z kierownictwa warszawskiej policji) ma być składowane w policyjnym magazynie położonym na jednym z osiedli warszawskich. Nie zostało zniszczone. Chyba, że stało się to niedawno. Gdyby doszło do pożaru wybuch spowodowałby bardzo duże zniszczenia.

Według raportu amerykańskiego Departamentu ds. Walki z Narkotykami, kiedy uda się wykryć laboratorium narkotykowe konieczne jest jego natychmiastowe zniszczenie. Wymaga to przeprowadzenia ekspertyz technicznych, pozwalających na uniknięcie zagrożenia zdrowia i środowiska oraz dużych nakładów finansowych. Jak mówi Luke Galant z Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, przeciętny koszt likwidacji laboratorium meta-amfetaminy w Kalifornii wynosi 3.100 dolarów, ale może również siągnąć kwotę 150.000 USD. Czy dlatego od razu nie zniszczono laboratorium z Woli Karczewskiej? Czy w Polsce w ogóle niszczy się laboratoria produkcji amfetaminy i w jaki sposób? Zgodny z wszelkimi regułami?

Ostatnio policja aresztowała Lecha Grobelnego w związku z przechowywanymi przez niego chemikaliami, może warto zapytać, czy nadal, tym razem pod dozorem policji, nie tyka w Warszawie chemiczna bomba?
(0) komentarzy / skomentuj

Bezradność i samotność nauczyciela na lekcji 23-02-2007 18:48

(1) komentarzy / skomentuj

Polacy w skansenie PRL-u 23-02-2007 12:22
Wynik sondażu Gazety wyborczej, w której IV RP przegrywa z PRL pokazuje jak zaciera się prawda o Polsce Bieruta, Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego.  Smutne. Obciąża to III RP, która tak naprawdę zatarła gdzieś prawdę o tamtym czasie. Rozmyła, strywializowała. Sprowadzono PRL do powtarzanych niezmiennie filmów o psie Szariku, Hansie Klosie, Czterech Pancernych i Pies i Czterdziestolatka. Doszliśmy do czasów, że dzisiaj publikacja książki z wyborem tekstów Lenina nikogo nie dziwi, nie wywołuje większego oburzenia, a poprzedzający ją wstępem autor jest ulubieńcem dzisiejszej niby to odmienionej, nie mającej nic wspólnego z PRL-owskim PZPR, lewicy.

(3) komentarzy / skomentuj

Wielki Brat z prawicy 22-02-2007 21:24
Ponownie w sejmie rozpoczęto prace nad zwiększeniem do 5 lat okresu przechowywania informacji o naszych rozmowach telefonicznych, sms-ach, emailach. W krajach europejskich okres ten wynosi dwa lata, tyle co u nas obecnie. I wystarcza.  Konserwatywna prawica zawsze broni przeciętnego obywatela, a u nas w pewnych kwestiach prawica zaczyna mieć lewackie myślenie.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Artur Zawisza kiedyś powiedział: "Bracia Kaczyńscy poszukują tymczasem modelu demokracji nieliberalnej, w którym wybrana demokratycznie władza podejrzana z definicji nie jest. Ma więc prawo do nadzwyczajnych interwencji w różne dziedziny."

Może tak podesłać niektórym wnioskodawcom książkę „Rok 1984” George Orwell’a?

(4) komentarzy / skomentuj

Dlaczego zawsze winny jest kierowca? 21-02-2007 09:54
Na marginesie rozpoczynającego się dzisiaj procesu Otylii Jędrzejczak. Winna? Nie winna? Czy prokuratura uwzględni w sądzie to, co w poufnych policyjnych opracowaniach mówi się wprost?

Przed sobą mam opracowanie przygotowywane przez byłego komendanta głównego policji Marka Papałę „Kierunki rozwoju Policji – Policja 2000,” z jego odręcznymi notatkami. Czas mija, ale wnioski końcowe tych opracowań są takie same. Kolejni szefowie tylko przerabiają teksty. Nie ma w nich mowy o tym, że najważniejszym problemem jest zbyt szybka jazda kierowców, brak umiejętności prowadzenia pojazdów.

W przygotowywanym przez Marka Papałe opracowaniu można przeczytać: „Nie przewiduje się poprawy bezpieczeństwa na drogach publicznych, gdyż w najbliższych latach ich stan się nie zmieni, natomiast będzie wzrastać liczba pojazdów”.

„Bezpieczeństwo na drogach jest uzależnione od następujących czynników (…):
- wzrostu liczby zarejestrowanych pojazdów(…),
- zwieszenia natężenia ruchu na głównej sieci drogowej  o 44% (w ciągu ostatnich pięciu lat);
- nierozbudowywania sieci drogowej, niemodernizowania dróg i infrastruktury drogowej, a nawet jej degradacji;
- niedostatecznego uzbrajania dróg w środki automatycznego nadzoru ruchu;
- brak stałego źródła finansowania bezpieczeństwa ruchu drogowego.”

Ani słowa o tym, co zawsze przed każdym weekendem, po tragicznym wypadku, mówią policjanci, obciążając winną użytkowników dróg.

Kto obok Otylii Jędrzejczak powinien w takim  razie jeszcze być oskarżony w tym procesie i wielu innych? Czy zawsze winnym ma być tylko kierowca?

(2) komentarzy / skomentuj

Internet ponad wszystko 20-02-2007 19:47

Aneta stworzyła plakaty do moich filmów (Blokersi, Gwiazdor, Klatka). Teraz rozmawiamy o następnym, do filmu „Zabić Papałę”. Szukałem ją wpierw klasycznie. Telefon. Stary numer jednak przestał być aktualny. Obdzwanianie znajomych? Wybrałem interent. Wyszukiwarka. Wpisałem: Aneta Badziąg i natrafiłem na internetową stronę z jej pracami. Zajęło to kilka minut i już słałem do niej e-maila.

Zamieszkała w Hiszpanii. Rok temu jej szef ze Stanów Zjednoczonych zobaczył jej fotografie w internecie i zatrudnił. „Ponieważ pracuję przez internet mogę żyć w każdym miejscu na świecie, ale Barcelona i Hiszpania zawsze była moim marzeniem, wiec.... sprzedałam wszystko i przyjechałam tu:)”

http://flickr.com/photos/anetabadziag/



(0) komentarzy / skomentuj

Raport WSI i wódka 18-02-2007 23:30
List Piotra Najsztuba i Macieja Gorzelińskiego do Prezydenta RP nie pozostawia suchej nitki na fragmencie raportu WSI, w których obaj autorzy wyszli na dziennikarzy inspirowanych przez WSI do pisania tekstów, czyli współpracowników, agentów, bo tak się potocznie odbiera wszystkich, którzy się w nim pojawili.

Najsztub i Gorzeliński piszą w liście: „Reportaż śledczy „Belvedere wojna” naszego autorstwa (…) zaczęliśmy pisać w czerwcu 1998 roku, przez dwa miesiące prowadziliśmy rozmowy ze świadkami, urzędnikami i uczestniczyliśmy w głośnych wydarzeniach związanych z tą sprawą. Jak podaje Raport z majorem Trylińskim spotkaliśmy się w sierpniu 98 roku, tuż przed publikacją reportażu. W sposób więc oczywisty nie mógł nas on „zainspirować” do napisania tekstu. Inspiracją prawdziwą był właściciel praw autorskich do butelki wódki „Belvedere”, który uważał, że amerykańska firma, wraz z polskimi wysokimi urzędnikami państwowymi i funkcjonariuszami służb specjalnych chce mu te prawa ukraść.

W rzeczywistości spotkanie w końcowy etapie pisania reportażu z majorem WSI Mieczysławem Trylińskim zaowocował w tekście fragmentem poświęconym nielegalnym działaniom tych służb. Opisaliśmy więc fakt ochraniania przez te służby samego majora i jego brata, współwłaściciela francuskiej firmy, która była stroną konfliktu, jak i fakt usługi sprawdzania przez służby WSI, czy w warszawskiej siedzibie tej firmy nie ma zainstalowanych podsłuchów. Czyli ujawniliśmy to, czemu dziewięć lat później ma służyć podpisany przez Pana Raport.

Ponadto w tej samej części reportażu opisaliśmy ze stopnia, imienia i inicjałów nazwiska funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa, którzy nielegalnie działali na rzecz drugiego uczestnika sporu, firmy amerykańskiej. Przez dziewięć lat państwo polskie nic z tymi ujawnionymi przez nas patologiami nie zrobiło, a teraz doczekaliśmy się z jego strony autoryzowanego przez Pana oszczerstwa. W swoim reportażu opisaliśmy też nieformalne i naszym zdaniem nielegalne działania w tej sprawie kilku wymienionych z nazwiska wysokich urzędników państwowych, działających na rzecz firmy amerykańskiej, próbując w ten sposób pokazać zjawisko niebezpiecznego lobbingu na styku państwa i biznesu. Wymienionym urzędnikom nigdy nic się nie stało.

Nadto, w tym reportażu, jako jedni z pierwszych, opisaliśmy sytuację w której przedstawiciel zagranicznego biznesu próbuje wpływać na swoich polskich partnerów, przedstawicieli skarbu państwa, powołując się na wpływy u prezydenta Kwaśniewskiego i jego żony, zdobyte dzięki wspomaganiu fundacji Jolanty Kwaśniewskiej.”

Antoni Maciarewicz wspominał, w obecności prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że ma twarde dowody, więc niech je wyłoży na stół. Tylko niech nie zasłania się tajemnicą i dobrem służb. Jeśli to wpadka, niech czym prędzej przeprasza.

Jestem po lekturze raportu. Lektura wciągająca i na pewno nie pozwalająca mieć dobre samopoczucie wielu osobom.

Marysia Wiernikowska po lekturze raportu na pewno bardziej zrozumie, dlaczego chodząc za Rudolfem Skowrońskim, natykając się na Aleksandra Makowskiego, Konsalnet, natrafiła na interwencję Jerzego Szmajdzińskiego u będącego wówczas szefem programu pierwszego TVP Sławomira Zielińskiego, który zażądał, by zatrzymał realizację filmu „Zwariowałam”. Bardziej też można zrozumieć niechęć i opór, na jaki natrafiłem forsując premierę filmu Marysi Wiernikowskiej w „Konfrontacji”.

Jeden z moich rozmówców powiedział kiedyś, że problemem jest sposób wykonania likwidacji, a nie fakt jej zrobienia. To samo dotyczy przygotowania raportu. Może warto było jeszcze przełożyć termin oddania raportu. Popracować dalej. Pośpiech w tak czułej materii jest zbędny i może być przyczyną wyrządzenia wielu szkód.

Ten raport jest kolejnym puzzlem w opisie naszej najnowszej historii. Prawdziwą jego wartość i sens powstania zweryfikuje czas.
(12) komentarzy / skomentuj

Wzloty i upadki raportu WSI 17-02-2007 00:03
Raport WSI. Jestem na 72 stronie. Przerwałem lekturę by wpaść na chwilę na imprezę MDI, gdzie zresztą od razu po wejściu zacząłem rozmawiać o raporcie z Maciejem Gorzelińskim, który znalazł się w nim wraz z Piotrem Najsztubem. Nie miał rozrywkowego nastroju. Trudno mu się dziwić.

Jeśli na Gorzelińskiego i Najsztuba jest tylko to, co w raporcie, to większość dziennikarzy piszących artykuły śledcze mogłoby się w nim znaleźć. A jeśli nie w związku z naturalnymi kontaktami przy pracy nad artykułami, telewizyjnymi reportażami z oficerami WSI, to z UOP, ABW, CBA, AW i CBŚ. Specyfika pracy dziennikarzy śledczych wymaga kontaktów z ludźmi służb. Ale nijak to się ma do bycia współpracownikiem realizującym zadania służb.

W raporcie nie ma także faktu, że napisali w sumie prawdę. A chyba to jest najważniejsze. Papierów, kwitów, nie znajduje się na wycieraczce. Ważne jest jednak, czy są one weryfikowane. Sprawdzane

Kilkanaście dni temu napisałem, że „Nie będzie trzęsienia ziemi w polskich mediach”. (28-01-2007 10:58). I tak jest. Napisałem także: „Ostatnio jedna z dziennikarek zapewniała mojego znajomego, że nigdy nie zostanie upublicznione jej nazwisko w raporcie WSI, pomimo, że tam się znalazło.” W raporcie likwidacyjnym WSI dostarczonym komisji sejmowej widnieje tam jak byk. Tak jak było do przewidzenia oficjalnie nie ma takiego samego wpisu jak Maciej Gorzeliński i Piotr Najsztub ze swoją osobą w roli głównej.

Przyznam, że tak samo jak w przypadku Gorzelińskiego i Najsztuba pytałbym, czy umieszczenie jej nazwiska nie jest nadużyciem.

Jeśli się jej nie umieściło w prezydenckiej wersji, także nie powinno się umieszczać Gorzelińskiego i Najsztuba. Tego wymaga sprawiedliwość. Nie może być tak, że aktualnie swoim dziennikarzom, tym, którzy współpracują z nami się daruje, a naszym wrogom, krytykom nie. Inaczej zawsze ktoś zarzuci manipulację pozyskanymi faktami. Podważa to wiarygodność raportu.

Nadal mogę powtórzyć: „Zastanawia mnie także, czy na pewno poznaliśmy wszystkich ludzi mediów współpracującymi z WSI? I nie jest to pytanie rzucone ot tak sobie. Znam dwie osoby, które od wielu lat były w zażyłych stosunkach z oficerami WSI, które w swojej pracy wielokrotnie oddały im przysługę. Będą w raporcie?”

Nie ma ich. Także w pierwszej wersji.

W przeciwieństwie do głosów, dyskredytujących całość raportu o działaniach WSI, które słyszę, raport, po niepełnej na razie lekturze, przynosi informacje, które powinny porażać, jak np. rozdział „Penetracja rosyjska: zagrożenia dla Wojska Polskiego”. Nie trywializujmy tego co jest tam  zawarte. Zastanowić także powinna czwarta część „Wykorzystywanie przez WSI aparatu Służby bezpieczeństwa- studium przypadku.” To co opisywane jest na przykładzie w Bielsku-Białej od miesięcy poznaję przy pracy nad filmem i książką o sprawie zabójstwa generała Marka Papały. Tam do dzisiaj wydaje się rządzić mafia służb.

I na koniec kolejny cytat sprzed kilkunastu dni: „Upublicznienie raportu z likwidacji WSI nie wywoła trzęsienia ziemi w polskich mediach, jak sądzą niektórzy. Ten raport nie zawiera całej prawdy o gangrenie toczącej środowisko mediów. Co z UOP, ABW, Agencją Wywiadu, CBŚ? Dzisiejsi współpracownicy służb są gorsi od współpracowników dawnego SB, bo groźniejsi. To oni obecnie bezkarnie wyrządzają najwięcej szkód.

Polskie media nie zostały uwolnione z oddziaływania służb. Te nadal mogą przeprowadzić dzięki swoim dziennikarzom akcję. Wywołać aferę, zdyskredytować, inspirować, wpłynąć na rzeczywistość przekazywaną przez media społeczeństwu.”
(12) komentarzy / skomentuj

Kubeł zimnej wody dla nawiedzonych lustratorów? 15-02-2007 20:19

(1) komentarzy / skomentuj

Czy lekarz może jeździć BMW? 15-02-2007 13:47
Przymusowa wizyta w jednej z klinik. Mimowolnie z mojego problemu zdrowotnego przechodzimy z lekarzem do wczorajszego upublicznionego zatrzymania ordynatora kardiologii szpitala MSWiA. – „Dzisiaj niektórzy profesorowie przyjechali do szpitala maluchami” – rzuca ironicznie.

(4) komentarzy / skomentuj

Pierwsza medialna ofiara raportu WSI 14-02-2007 21:42
Sms od D: "JMN padł." Pytam: "Tzn?" D: "To znaczy sczyścili chłopa z Wprost."
(8) komentarzy / skomentuj

BHP-owiec w areszcie, a węglowi mafiozo liczą kase 13-02-2007 23:53
Jak zwykle musi być kozioł ofiarny. Ktoś kogo można rzucić na żer mediów, by zakryć gangrenę od lat ogarniającą Śląsk.

„Na polecenie gliwickiej prokuratury policja zatrzymała we wtorek pierwszą osobę podejrzaną w związku z listopadową katastrofą w kopalni "Halemba" w Rudzie Śląskiej. Zatrzymany to odpowiedzialny za sprawy bhp nadsztygar z prywatnej firmy. Prokuratura chce jego aresztowania.” BHP-owiec jest odpowiedzialny za całe zło.  A co z szefami firmy, która go zatrudniała? Co z dyrekcją kopalni, która tej a nie innej firmie zleciła roboty? Oczywiście wybrała najlepszą ofertę, prawda?

W połowie ubiegłego roku powstał specjalny zespół prokuratorów mający zająć się przestępczą gangreną na Śląsku. Co dzieje się obecnie ze śledztwem?

Jak widać, prawdziwi winni tego co dzieje się w kopalniach, na Śląsku, mogą spać spokojnie. Na razie aresztowany został BHP-owiec.

(2) komentarzy / skomentuj

Dobre mniemanie o swojej niezależności polityka Samoobrony Ryszarda Czarneckiego 12-02-2007 11:36
Ryszard Czarnecki kiedyś wspomniał, że bloga pisze często późno w nocy i jak widać, kiedy ogarnia senność, zwłaszcza po jakimś drinku, człowiek traci orientację w rzeczywistości i pisze takie bzdury jak ostatniej nocy. Czarnecki oznajmił w blogu „Teraz przynajmniej sytuacja jest jasna: mamy kandydata "rządowego" – Kasperczaka, "opozycyjnego" – byłego senatora SLD Lato i wreszcie kandydata niezależnego – Czarneckiego.” Grunt to dobre samopoczucie. Czarnecki wytknął wszystkim jakąś przynależność, zapomniał tylko o sobie dodać, że jest aktualnym eurodeputowanym Samoobrony.

Wymienienie znaczka w klapie marynarki ze znaczka Samoobrony na UEFA, tak jak to ostatnio widziałem w kuluarach sejmowych u posła Czarneckiego, to za mało by stać się niezależnym kandydatem na szefa PZPN.

(4) komentarzy / skomentuj

Czy chodziło tylko o śledztwo w sprawie warszawskiej ośmiornicy? 10-02-2007 18:45
Trwają spekulacje na temat kulis dymisji Ludwika Dorna. Dzisiejsza Rzeczpospolita w tekście „Dymisja z podejrzeniami w tle” poruszyła temat konfliktu wokół CBŚ pomiędzy byłym szefem MSWiA a ministrem sprawiedliwości i prokuratorem krajowym . Warto do dzisiejszych doniesień Rzeczpospolitej dorzucić kamyczek.

O tym konflikcie dowiedziałem się w lipcu 2006 roku przy pracy nad programem „Konfrontacja” o ośmiornicy warszawskiej. Pod pojęciem ośmiornicy warszawskiej należy rozumieć łączące się ze sobą sprawy tzw. układu warszawskiego, samorządu i korupcji w ministerstwie finansów. Odcinek ten został wyemitowany 20 lipca ubiegłego roku. Rzeczywiście szefa warszawskiego CBŚ Jarosława Marca przed egzekucją miał uchronić Janusz Kaczmarek. Zdumiewające w świetle dzisiejszego artykułu w „Rzeczpospolitej” jest to, że od ośmiu miesięcy trwał stan zawieszenia w tej sprawie.

Przypomnę to, co w programie Konfrontacja i artykule zamieszczonym w lipcowej „Polityce” powiedzieliśmy wraz z Piotrem Pytlakowskim o sprawie Jarosława Marca:

„Do aresztu w którym przebywa Adam Ch. dochodzą niepokojące dla niego wieści. Zapewne wie już o fragmencie zeznań Tyszkiewicza, które dotyczą jego wizyty u Sekuły. Wie też, że od wiosny naczelnikiem warszawskiego zarządu CBŚ został Jarosław Marzec, poprzednio naczelnik zarządu gdańskiego. Adam Ch. ma powody, aby obawiać się Marca, który tropił jego przestępstwa jeszcze w Trójmieście. Do kilku stołecznych dziennikarzy trafiły niedawno materiały, które mają Marca skompromitować. Dotyczą jego przeszłości, konfliktu rodzinnego jeszcze z czasów, kiedy był szefem CBŚ w Gdańsku. Według naszych informacji Adam Ch. byłby skłonny sporo zapłacić za unieszkodliwienie szefa warszawskiego CBŚ. Jarosław Marzec: - Zdecydowanie odmawiam
komentarza.

Marzec ma groźną wiedzę nie tylko o powiązaniach Adama Ch. Do stolicy przyszedł niedawno, nie zna ludzi, nie wiążą go żadne zobowiązania z tzw. Warszawką, ani towarzyskie, ani polityczne. Po prostu gliniarz, który robi swoje. Powołał zespół złożony z 24 zaufanych oficerów CBŚ – niektórych specjalnie ściągnął z terenu. Najpierw przejrzeli stare sprawy, te którym grozi przedawnienie. Okazało się, że prowadzone osobno, rozczłonkowane, rozmywały się. Ale zblokowanie ich i poddanie gruntownej analizie ujawniło zadziwiające zbieżności. Podobne mechanizmy, powtarzające się nazwiska i miejsca. Analitycy policyjni rozrysowali siatkę kryminalnych powiązań. Idealnie wpisała się w plan warszawskich inwestycji, pokryła z decyzjami urzędników samorządowych, przenikła do ministerstw.”

Należy wprost powiedzieć, że z policji, Centralnego Biura Śledczego przeciekało o toczącym się śledztwie do osób żywo zainteresowanych jego wynikami. Ucieczka z kraju byłego senatora Henryka Stokłosy w świetle tych faktów nie powinna dziwić.

W czasie pracy nad programem Konfrontacja o wspomnianej już ośmiornicy warszawskiej dotarliśmy z Piotrem Pytlakowskim do listu, w którym policjanci skarżyli się, że ścigane przez nie osoby wiedziały o podejmowanych przez śledczych krokach. Podważało to sens ich działań. Sugerowano wprost, że za tymi przeciekami stoją ich szefowie. List podpisany imiennie przez policjantów trafił do prokuratury.

Zajęliśmy się też sprawą dziwnego zniknięcia ze stanowiska byłego zastępcy komendanta stołecznego policji.

„Stare sprawy odżywają. To sygnał ostrzegawczy dla osób, które mają coś na sumieniu. Na wysokich szczeblach w CBŚ, KSP i KGP trwają ożywione ruchy kadrowe. Jednych odwołują przełożeni, inni sami składają dymisje. Po cichu zniknął jeden z wicekomendantów stołecznej policji. – Został odwołany bez podania przyczyn – informuje rzecznik KSP Mariusz Sokołowski. Od dawna przebąkiwano o nieformalnych związkach tego wicekomendanta, a wcześniej szefa m. in. wolskiej komendy, z pewnym warszawskim centrum handlu meblami. Na terenie tego kompleksu ma siedzibę wiele firm. Niektóre z nich od lat są podejrzewane o udział w nielegalnym obrocie paliwami. Dotychczas policja omijała je szerokim łukiem. Według policjantów, centrum meblowe było pod ochroną nie tylko wspomnianego wicekomendanta stołecznego, ale i wysokich oficerów z warszawskiego CBŚ.”

Czy wątek udziału policjantów w ośmiornicy warszawskiej został wyjaśniony? Czy trwający układ w policji mógł pozwolić na to, by prokuratora poszła do przodu ze śledztwem? W lipcu stan śledztwa nie napawał optymizmem. Śledztwo straciło impet. Nie miało już dawnego tempa.

Nasze z Piotrem Pytlakowskim ustalenia zakończyliśmy słowami, które nadal wydają się być aktualne:

 „Dopóki zarzuty stawiano gangsterom i urzędnikom wszystko toczyło się sprawnie. Ale teraz, kiedy trzeba zapukać do drzwi polityków z wyższych półek, śledczy włączyli hamulce. Gdyby chodziło wyłącznie o działaczy SLD czy byłych członków PO, nie byłoby wahań, ale w warszawskiej ośmiornicy (rezerwujemy tę nazwę zarówno dla afery w MF, jak i dla samorządowego tzw. układu warszawskiego) podziały polityczne nie istniały. Liczyła się wyłącznie kasa, a wyciągały po nią dłonie i lewica, i centrum, i prawica. To niezły egzamin dla polityków PiS i prokuratury. Ujawniać całą prawdę, czy tylko tyle ile nam pasuje?”

PS. Nie wierzmy jednak, że tylko ta sprawa mogła doprowadzić do dymisji Ludwika Dorna.
(5) komentarzy / skomentuj

Depresja Bojarskiej 09-02-2007 21:46
Anna Bojarska nadal w depresji. Ostatni wpis w jej blogu: „No, i po co udawać? Zapewne umieram. Kiedy tego chciałam, nie udawało się. Och, zresztą spójrzcie na mnie.”

Czy salon może zniszczyć? Bojarska jest przykładem, że jego siła jest większa niż myślimy. Kilka lat temu salon wypchnął ją na margines i ciągle w nim tkwi. Nawet felietonu od niej nie zamówią. Linijki tekstu nie poświęcą.

http://www.annabojarska.pl/priv/003_blog_2006_02.HTM
(13) komentarzy / skomentuj

The Impeachment Projekt 09-02-2007 13:28
Protestować można w różny sposób. Na stronie Freewayblogger.com promowana jest akcja nawołująca do odowłanaia prezydenta Georga W. Busha, która przypomina mi metody walki  z Wojciechem Jaruzelskim w czasie stanu wojennego w Polsce, gdy na murach pisało się hasło „WRONA”. Co ciekawe akcję tę promuje także reżyser filmów dokumentalnych, m.in. Fahrenheit 9.11, Michael Moore.

Na marginesie, Michael Moore wydaje się ciągle tkwić w tym samym temacie, swoją oficjalną stronę internetową od 3 lat zamienił w witrynę ciągłego protestu przeciwko Bushowi i obecności amerykańskiego wojska w Iraku.

http://www.freewayblogger.com/impeachment_project2.htm
http://www.michaelmoore.com/
(3) komentarzy / skomentuj

Wieczór z Kamilianami 08-02-2007 22:49
Wieczór w sali plenarnej konferencji episkopatu Polski. Spocząłem na niewygodnym fotelu jednego z biskupów. Na przeciw mnie rząd czerwonych krzyży na czarnych sutannach. Trwa wręczanie nagród imienia Świętego Kamila.  Trzy lata temu wszedłem w świat Kamilianów robiąc o nich film. Arek, czyli ks. Arek Nowak, zaciągnął mnie do nich z kamerą i tak pozostałem. Każde moje dziecko chrzczone jest teraz u Kamilianów. Marcel na drugie imię ma Kamil. W Polsce jest teraz 92 zakonników. Żyją w cieniu, robiąc to, o czym większość z nas nie chce myśleć. Benek w moim filmie, w wyciągniętym swetrze, przeprowadza dzieci na tamten świat. Dzieci, które wiedzą, że umierają. Arek biega wokół zarażonych HIV i narkomanów, uważając, że to ma sens. Inni pielęgnują starców i chorych. Mają w swoich twarzach, w oczach, inny rytm życia. Przede wszystkim przy nich można zrozumieć, czym jest tolerancja. Ich założyciel zanim stał się świętym był awanturnikiem i hazardzistą. Wielu z nich zanim trafiło do zakonu miało swoje jakieś życiowe przejścia.

Odpocząłem na tej gali. A nie znoszę takich uroczystości. Unikam celebry. Tutaj patos nie irytował mnie.

Jurek Kuk, który po dwudziestu latach pobytu w Rzymie, trzy lata temu, wrócił do Polski, cały czas jest zadowolony z życia w Polsce. Teraz zagląda w teczki swoich współbraci znajdujące się w IPN-ie. Kamilianie sami się postanowili zlustrować. Jurek jest za to odpowiedzialny, jako historyk zakonu. Jednak nie ma on w sobie inkwizycyjnego ognia niektórych świeckich lustratorów. Opowiada jak to z jego dwóch spotkań, w czasie starania się o paszport, prowadzący go esbek zrobił trzy.

Pytam później Franka Bieńka, prowincjonała zakonu, Jurka, Huberta - brata Franka, co zrobicie z zakonnikiem agentem? Wpierw zobaczymy, jakie szkody wyrządził a potem będziemy myśleć – odpierają.

Kiedy wszyscy już opuścili uroczystość, Arek zdejmuje sutannę i wkłada garnitur, na chwilę zanurzamy się w fotelach. Rozmawiamy.

Wracam do domu, w telewizorze Janusz Kaczmarek o czymś rozmawia z Bogdanem Rymanowskim. Jednak zupełnie mnie to nie interesuje. Dobrze choć na chwilę chwycić właściwe spojrzenie na świat.
(0) komentarzy / skomentuj

Prztyczek w nos 07-02-2007 23:33
Czy dzisiejszy dzień nauczy pokory komentatorów naszej sceny politycznej, którzy tak często wypowiadają swoje myśli z nutą w głosie „dobrze poinformowanego”? Co dzisiaj stało się z „dobrze poinformowanymi”? Zaskoczenie. Szok. A dymisja Ludwika Dorna leżała już od 24 stycznia na biurku premiera.

Nominacja prokuratora Janusza Kaczmarka na szefa MSWiA zaskakiwać powinna raczej tym, że na to stanowisko postanowiono nominować osobę nie będącą politykiem, bo Kaczmarek nim nie jest w znaczeniu dosłownym. To, że ma swoje poglądy bliskie Kaczyńskim ( z naciskiem na Lecha Kaczyńskiego) nie oznacza, iż jest działaczem politycznym Prawa i Sprawiedliwości.

W rodzinnym Trójmieście znajomi Janusza Kaczmarka mówią, że otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Za przyjęcie jej może zapłacić wysoką cenę.

Dla mnie od dawna Janusz Kaczmarek nie mieścił się w garniturze prokuratora krajowego. Być może Kaczyńscy przyspieszyli to, co i tak by się stało z Kaczmarkiem.
(4) komentarzy / skomentuj

Dziennikarze agenci to fakt 07-02-2007 09:33
I wreszcie kawa na ławę. Wśród obecnych dziennikarzy są współpracownicy służb specjalnych, ABW i AW. Koordynator ds. służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna oświadczył we wczorajszym "Życiu Warszawy", że "wydaje w imieniu premiera zgodę na to, by służby mogły współpracować z określonym dziennikarzem. To są jednostkowe przypadki". Wczoraj w Radiu TOK FM wyjaśnił, że dziennikarze mogą uczynić „dla kraju wiele dobrego, biorąc pod uwagę interes państwa w zakresie bezpieczeństwa.” (…)"Mogą ostrzegać o grożącym niebezpieczeństwie w sytuacjach błahych z pozoru".

Kim są ci dziennikarze? W większości zapewne mają staż współpracy z UOP i WSI. Czy są to dziennikarze znani, czy szare redakcyjne myszki nie mające wpływu na to co znajdzie się w materiale dziennikarskim? Odpowiedź zbędna.

Pozostając przy sprawach agentury, kilka dni temu spotkałem się z Wojciechem Sumlińskim. Wojtek jest współautorem wywołujących medialne emocje dwóch ostatnich odcinków programu 30 minut, poświęconych wpływom WSI na TVP. Końcowa wspólna konstatacja z naszej rozmowy - Za pół roku nikt już nie będzie chciał słyszeć o agentach SB, WSI. Wszyscy będą tym zmęczeni.
(5) komentarzy / skomentuj

Znany pisarz pedofilem? 06-02-2007 14:29
Przyznam, że może warto czasami na siebie wylać kubeł zimnej wody. Choć dla mnie bajka rzecznika prezydenta Kołobrzegu wywołała światełko ostrzegawcze i znaki zapytania. Myślę jednak, że warto zajrzeć na bloga Dariusz Kosa, by zastanowić się nad samonapędzającym się mechanizmem działania mediów, którego tryby potrafią szybko i bezlitośnie zniszczyć każdego z nas.

Dariusz Kos podaje: „Telewizja TWN24, radio FMR wraz z “Gazetą Wyborną” wpadły na trop poważnej afery pedofilskiej. Udało mi się uzyskać artykuł dziennikarzy “Gazety Wybornej” przed jego publikacją. Jest wstrząsający. Oto on…”  http://www.kos.media.pl/?p=87#more-87
(2) komentarzy / skomentuj

Teoria spisku według Gorzelińskiego i Kasprowa 05-02-2007 22:12
Na blogu właścicieli pijarowskiej firmy MDI znalazł się wpis zwracający uwagę na zmilczenie informacji, która według nich dowodzi, że  „bezpieczeństwo energetyczne i polityka niezależności od Rosji są bardziej plastycznym pojęciem niż guma do żucia.”

Maciej Gorzeliński i Rafał Kasprow polecają fragment tekstu, który przeszedł w Polsce bez echa:

 ”PKN Orlen zrezygnował z roszczeń wobec Jukosu, aby ratować reputację Rosnieftu - tak “Gazieta”, rosyjski partner brytyjskiego “Daily Telegraph”, komentuje czwartkową decyzję Sądu Arbitrażowego w Moskwie o umorzeniu postępowania w sprawie wniosku polskiego koncernu.

Według dziennika, sąd przyjął do wiadomości rezygnację PKN Orlen z roszczenia, które opiewało na sumę 2,9 mld rubli (ok. 110 mln dolarów).

“Na posiedzeniu sądu przedstawiciel polskiego koncernu podkreślił, że strony uregulowały rozbieżności w trybie przedprocesowym i proszą o umorzenie postępowania. Jego słowa potwierdzili reprezentanci syndyka masy upadłościowej Jukosu i Rosnieftu” - informuje “Gazieta”.

Dziennik przytacza wypowiedź rzecznika prasowego syndyka Jukosu Nikołaja Łaszkiewicza. Przekazał on, że porozumienie między PKN Orlen i Jukosem zostało zawarte jeszcze w trakcie rozmów na temat sprzedaży przez Yukos International 53,7 proc. akcji litewskiego koncernu Mazeikiu Nafta (Możejek). “Rezygnacja z roszczeń to efekt wzajemnego kompromisu Jukosu i polskiego koncernu” - cytuje “Gazieta” słowa Łaszkiewicza.

Łaszkiewicz nie sprecyzował, na czym polega ów “wzajemny kompromis”. Powiedział tylko, że sprawa ta była tematem spotkania syndyka Jukosu Eduarda Rebguna z wiceprezesami PKN Orlen - Cezarym Smorszczewskim i Cezarym Filipowiczem, które odbyło się w październiku 2006 roku na prośbę tych drugich.

Zdaniem moskiewskiego dziennika, wycofanie się PKN Orlen z roszczeń wobec Jukosu prawdopodobnie jest wynikiem kompromisu, jaki polski koncern osiągnął z Rosnieftem.

“Polacy postanowili zrezygnować z roszczeń wobec Jukosu, aby Petroval nie wystąpił ze swoim pozwem przeciwko Rosnieftowi. Byłby on rozpatrywany przez europejski sąd, a to jest ostatnia rzecz, której pragnie (rosyjski) koncern państwowy. Charakterystyczne jest to, że PKN Orlen zawarł niedawno z pośrednikiem Rosnieftu - spółką Petraco Oil - umowę na dostawy 3,36 mln ton ropy rocznie przez rurociąg +Przyjaźń+” - pisze “Gazieta”.

Gorzeliński i Kasprow twierdzą, że „ratowanie reputacji Rosnieftu i rezygnacja z gigantycznych roszczeń wobec  firmy związanej z Putinem oraz zawarcie z nią wieloletniej umowy na dostawy” powinno zastanowić i być może według ich „wakacyjnej teorii spiskowej” (wakacyjnej, bo Gorzeliński szusuje na nartach, a Kasprow w Pradze staje się reżyserem filmowym) postawić tezę, że „wszystkie działania przeciw pewnym firmom musiały być inspirowane przez siły które skorzystały na ratowaniu reputacji Rosnieftu czyli obecnych władców Kremla”

W domyśle jedną z firm będących ofiarą tego spisku jest reprezentowana przez MDI firma J&S.

Przyznam, że to co napisali, teoretycznie, jak każda dobra teoria spiskowa dziejów, ma ręce i nogi, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że reprezentantami tej siły w Polsce mogliby być najbardziej znienawidzeni przez nich dziennikarze Wprost Jan Piński i Krzysztof Trębski. A jeśli nie oni, to kto?

Swoją drogą może ktoś by wyjaśnił, dlaczego PKN „Orlen” poszedł tak na rękę „Rosnieftowi”?
(1) komentarzy / skomentuj

Legendę o polskim hip- hopie kończy „pies z prewencji”? 04-02-2007 19:35
Czy śpiewający hip-hop policjant postawił kropkę nad i polskiego hip-hopu? „Biały kask, czarna pała, oddział prewencji Olsztyn i wszyscy na kolanach” – rymuje do podkładu Owala. Gliniarz, znienawidzony przez chuliganów pałkarz ze stadionów, dotknął ich muzyki i co więcej to jego utwór a nie innego rapera, hiphopowca stał się medialnym wydarzeniem od wielu miesięcy.

„Hiphop od dawna kona, nakłady płyt spadły, za koncerty bierze się już grosze, jeśli w ogóle się je gra, wielu ziomali zajęło się dilerką” – mówi mi znajmy raper. Dla niego utwór „psa z prewencji” to tak jakby ktoś na koniec napluł mu w twarz.

A może to koniec hasła HWDP?

http://www.wrzuta.pl/film/3c8hiPJU03
(2) komentarzy / skomentuj

Sikora w świecie mediów 03-02-2007 21:05
Blisko czterogodzinne spotkanie ze Sławkiem Sikorą. Rozmowa o jego doświadczeniach z mediami. Mediami, dzięki którym wyszedł na wolność i mediami, które dzisiaj spychają go na margines. Jestem ciekawy jak zachowają się teraz wobec Sławka Sikory ludzie z telewizji Polsat. To nie on do nich przyszedł z propozycją, to oni mu zaproponowali prowadzenie programu. Jak widać ostateczny medialny cios przyszedł z telewizji Polsat. Nie wystarczył tylko komunikat, że po obejrzeniu pilota cyklu zrezygnowano? Musiano linczować Sikorę?

Jest osoba w Polsacie, która mówi, że po jego trupie kryminalista będzie prowadził program. Kiedyś i mnie to spotkało, ze strony innej osoby. Może warto zwrócić uwagę, że Sławek Sikora jest byłym kryminalistą, a nie aktualnym. A to różnica. Byłym kryminalistą jest też były marszałek sejmu, obecny poseł na Sejm Józef Zych. Józef Zych jest obecnie przewodniczącym sejmowej nadzwyczajnej komisji do spraw zmian w kodyfikacjach oraz do rozpatrzenie oraz komisji prezydenckiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (druk nr 880 - przedawnienie roszczeń). Jakoś nie słyszałem, że ta osoba protestowała, zakazywała mu działalności publicznej. Zych dalszym swoim życiem spłacił swój dług. Jest człowiekiem godnym szacunku.

Być może nie do końca zrozumiano mój prowokacyjny wpis „Dlaczego polskie media nie protestują przeciwko pedofilowi Polańskiemu?” Zapytałem tylko, dlaczego Sławek Sikora ma być inaczej, czyli gorzej traktowany niż Andrzej Samson i Roman Polański? Samson ma prawo w swoich książkach radzić, pouczać. Polański robić film, wskazywać i moralizować.  A Sikora ma stać grzecznie pod ścianą. Albo daliśmy mu kredyt zaufania, albo nie. Albo uwierzyliśmy w jego przemianę, albo nie. Tekst jest niezgodą na to, co z nim zrobiono.

Na marginesie nie chodziło o odpowiednik programu 997, a zupełnie coś innego. Dziennikarze pisali tak naprawdę o czymś czego nie było. Nie znając zamysłu.

Na zdjęciu reżyser filmu "Dług" Krzysztof Krauze i Sławomir Sikora
(8) komentarzy / skomentuj

Dlaczego polskie media nie protestują przeciwko pedofilowi Polańskiemu? 02-02-2007 21:25
Oto mój komentarz do głośnej od kilku dni sprawy Sławka Sikory: Dlaczego w Polsce dziennikarze, media, elita nie protestują a adorują ściganego za pedofilię Romana Polańskiego, który nie ma odwagi stanąć przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości? Dziennikarze w czasie konferencji i wywiadów obawiają się go pytać o popełnione przez niego przestępstwo. To jest temat tabu. Polański nie odbył kary. Nie wyraził skruchy. Jest gwiazdą filmu. Polskie media przemilczają fakt pedofilii Polańskiego. Zawsze witają go na klęczkach. Dlaczego nie protestują? Uczynią to tym razem podczas jego wizyty w Polsce? Dlaczego polskie media nie protestują przeciwko wydawaniu książek terapeutycznych pedofila Andrzeja Samsona? Dlaczego jednych się linczuje medialnie a innym się daruje pomimo tego, że nie ponieśli kary?

PS1. Uważam, że po otrzymanym wyroku sądowym prezydent Stanów Zjednoczonych powinien skorzystać z prawa łaski dla Romana Polańskiego.
PS2. Blog Sławka Sikory:"Nie chciałem zabierać głosu.  Nie mogę udawać że nic wokół mnie się nie dzieje kiedy w każdej gazecie jest artykuł na mój temat. Nie mogę znowu chować głowy w piasek jak trzynaście lat temu. Jestem dziś przygnębiony całym zamieszaniem jakie powstało wbrew moim intencjom. Wszyscy piszecie żebym odpowiedział, ale dziś jestem zbyt przybity tym wszystkim. Obiecuję że zrobię to jutro.
Przecież i tak noszę i będę nosił brzemię czynu jaki popełniłem do końca swoich dni. Zastanawiam się dlaczego nie mogę żyć jak normalny człowiek."


http://splacamdlug.blog.interia.pl/
(5) komentarzy / skomentuj

To nie gra emocjami, a życie 02-02-2007 10:54
Trwa konferencja, w czasie której ludzie proszą o życie dla swoich dzieci. Widzimy jak prawo bardziej chroni interesy koncernów, firm niż życie ludzkie. Brakuje jakiejś zmiany w ustawie budżetowej, by móc dotować szpitale. Ktoś zapomniał. Minister finansów Zyta Gilowska umywa ręce. Opozycja atakuje, ale też jest współwinna zaniechań w służbie zdrowia. Kamery pokazują zbliżenia płaczących twarzy matek. Ktoś powiedział, że to gra emocjami, zarzucił niskie pobudki mediom. Chore dzieci, łzy rodziców… Tak, być może. Ale cel jest słuszny. Więc niech dalej transmitują takie konferencje. Do skutku. Być może decydenci zrozumieją, że rzeczywistość Polaków składa się z takich drobnych z ich perspektywy problemów.

Media żyjące ostatnio seksaferą, lustracją, WSI, wielką polityką, pogonią od jednego skandalu do drugiego często się odrywają od rzeczywistości. W takich chwilach jak ta konferencja z kliniki onkologii dziecięcej we Wrocławiu wracają na ziemię.

(2) komentarzy / skomentuj

Niech każdy pisze na wałasny rachunek 01-02-2007 09:43
Przyznam, że ostatnio nie mam czasu czytać komentarzy i jak widzę zapanowała tam atmosfera pomówień, nieudokumentowanych zarzutów wobec dziennikarzy. Najmodniejszy zarzut to agent. Oczywiście postawiony anonimowo. Bez dowodów. Przy tym odbywa się dyskusja nie na temat wpisu.

Postanowiłem bezwzględnie wykasowywać takie komentarze. Każdy może założyć swojego bloga i niech tam pisze co chce. Niech osobiście ponosi odpowiedzialność za swoje słowa, a nie przerzuca na moją osobę.

(4) komentarzy / skomentuj

Niewygodna prawda 30-01-2007 20:36
Zbigniew Wassermann dla Tygodnika „Wprost” rozbrajająco szczerze, dlaczego nie zwalniają funkcjonariuszy mających SB-cką przeszłość: „Mamy pewien problem, bo część byłych esbeków to naprawdę dobrzy funkcjonariusze i cenieni fachowcy”.

(0) komentarzy / skomentuj

Odwrót w obozie Gudzowatego 30-01-2007 09:25
„Próbowaliśmy się skontaktować z Aleksandrem Gudzowatym. Marcin Kossek odmówił nam pomocy w tej sprawie” – pisze Maciej Duda w Rzeczpospolitej. A jeszcze niedawno Marcin Kossek biegał w imieniu Aleksandra Gudzowatego po mieście ze stenogramami, nagraniami i papierami. W wielu redakcjach uznano to wszystko za „mitomanię Gudzowatego”. Dzisiaj prokurator krajowy Janusz Kaczmarek mówi o sprawie Aleksandra Gudzowatego: - „To rzeczywiście mógł być spisek”. „Równocześnie prowadzący śledztwo podchodzą do biznesmena z dystansem – stwierdza Rzeczpospolita.- Prokuratorzy już dwóm osobom zarzucili płatną protekcję: Tadeuszowi Jacewiczowi, dziennikarzowi z programu "7 dni świat", a ostatnio Lechowi Jaworowiczowi, byłemu rajdowcowi. Obaj w 2003 r. mieli namawiać Gudzowatego, założyciela firmy Bartimpex, żeby dał łapówkę Leszkowi Millerowi juniorowi, synowi ówczesnego premiera. Chodziło o prawie 3 mln dolarów.”

Co dzieje się w obozie Aleksandra Gudzowatego, że nastąpiło takie wycofanie? Niektórzy przygaśli. Lęk przed większymi siłami niż się spodziewano?

Dlaczego do sprawy Aleksandra Gudzowatego podchodzi tak wiele osób z dystansem? Czy zachowanie samego Gudzowatego nie mogło tego wywołać? Można dostrzec brak przejrzystości w jego działaniach medialnych. Mówiło się o nagraniu z pułkownikiem AW, który w imieniu Rosjan składał mu ofertę współpracy przy budowie gazoportu Jamału II. Jest osoba, która, jak twierdzi, je słyszała. Okazało się jednak, że słyszała nagrania widmo, bo Gudzowaty zdementował, że w ogóle istnieje. Jakiś czas temu w redakcji jednego z dzienników pojawił się duży tekst i po osobistej interwencji Gudzowatego u naczelnego zdjęto go z druku. W tym samym dzienniku przygotowano publikację, której jednym z bohaterów był pułkownik AW i po interwencji AW także spadła w niebyt.

Maciej Duda pisze, że śledczy, „nie wykluczają, że Gudzowaty nie padł ofiarą spisku. Ich zdaniem po objęciu rządów przez PiS celowo kreuje się na ofiarę III RP.”

Niektórzy uważają, że obecnej władzy spisek Gudzowatego był na rękę, bo przedstawiał w nienajlepszym świetle ich wrogów. A może najbliższym prawdy jest jeden z moim rozmówców, który twierdzi, że Aleksander Gudzowaty zrozumiał, iż za chwilę może mieć problemy, ale nie związane z gazem, spiskiem, a z nadmiernym zainteresowaniem jego dotychczasową działalnością gospodarczą?

(7) komentarzy / skomentuj

Sprawa polityczna 28-01-2007 23:53
Minął tydzień. Na rozmowach z ludźmi, którzy coś mogą powiedzieć o sprawie zabójstwa generała Marka Papały. O rzeczywistości, w której doszło do tej zbrodni.  Miejsca coraz dziwniejsze. Wybierane tak, by nikt nie mógł zarejestrować dźwięku. By jak na tacy było widać kto jest wokoło. Pozwalają jedynie notować. Więc notuję, a potem ślęczę nad notatkami, swoimi gryzmołami, próbując je odczytać i wpisać do komputera. Sztuka ręcznego pisania u mnie zanikła.

Na jednym ze spotkań u prezesa dużej firmy, zwolennika powstania tego filmu, usłyszałem: - Dofinansowanie pana filmu o Papale to decyzja polityczna.

Sprawa zabójstwa Marka Papały od początku jest polityczna, więc czemu i film dokumentalny o tym nie miałby być wolny od tego?

Może jako ciekawostkę wyjawię, że w trzech tytułach prasowych nie opublikowano tekstów poświęconych temu filmowi, z konkretnymi wypowiedziami, pomimo, że w dwóch napisali je poważni dziennikarzy, którym to niby się tekstów nie zatrzymuje.

Tyle ze spraw zawodowych, które tak naprawdę mieszają się z prywatnymi. Nigdy nie jest tak, że po wejściu do domu zostawia się je w szafie na wieszaku z kurtką. Jednak ten cały świat na zewnątrz nie jest najważniejszy. Śmiesznie małe są te problemy, które wydają się tak wielkie na stronach gazet i ekranie telewizora. W tym tygodniu mama ponownie trafiła do szpitala, na szczęście zabieg się udał i ponownie jest w domu. Marianna wzięta w ramiona powiedziała po raz pierwszy „tata”. Marcel w saunie samodzielnie policzył do sześciu. Tydzień więc można zaliczyć do udanych
(6) komentarzy / skomentuj

Nie będzie trzęsienia ziemi w polskich mediach 28-01-2007 10:58
Ostatnio jedna z dziennikarek zapewniała mojego znajomego, że nigdy nie zostanie upublicznione jej nazwisko w raporcie WSI, pomimo, że tam się znalazło. Prezydent utajni? Wyczernią jej nazwisko, bo współpracowała dla dobra kraju? Nagroda za obecne dokonania? Mam nadzieję, że tylko się jej tak wydaje.

Zastanawia mnie także, czy na pewno poznaliśmy wszystkich ludzi mediów współpracującymi z WSI? I nie jest to pytanie rzucone ot tak sobie. Znam dwie osoby, które od wielu lat były w zażyłych stosunkach z oficerami WSI, które w swojej pracy wielokrotnie oddały im przysługę. Będą w raporcie?

Warto też postawić pytanie: Czy znajomość z członkami komisji likwidacyjnej WSI mogło mieć wpływ na to, czy się ukaże nazwisko? A jeśli już to w jakim kontekście? Nie zastosowano zasady równi i równiejsi.

Upublicznienie raportu z likwidacji WSI nie wywoła trzęsienia ziemi w polskich mediach, jak sądzą niektórzy. Ten raport nie zawiera całej prawdy o gangrenie toczącej środowisko mediów. Co z UOP, ABW, Agencją Wywiadu, CBŚ? Dzisiejsi współpracownicy służb są gorsi od współpracowników dawnego SB, bo groźniejsi. To oni obecnie bezkarnie wyrządzają najwięcej szkód.

Polskie media nie zostały uwolnione z oddziaływania służb. Te nadal mogą przeprowadzić dzięki swoim dziennikarzom akcję. Wywołać aferę, zdyskredytować, inspirować, wpłynąć na rzeczywistość przekazywaną przez media społeczeństwu.
(11) komentarzy / skomentuj

Śpiewak chce zostać ambasadorem Islandii? 27-01-2007 00:17
Niedawny obiektywny komentator, niezależny ekspert medialny, socjolog Paweł Śpiewak, dzisiaj człowiek Platformy Obywatelskiej poczuł się nagle specjalistą od bezpieczeństwa energetycznego Polski. Udzielił wywiadu niemieckiemu dziennikowi "Die Welt", w którym zakwestionował podstawowe interesy państwa polskiego. Polityk PO, bo tłumaczenie, że nie jest członkiem partii, a tylko startował z listy PO, należy tylko do klubu PO jest żenujące, skrytykował szefową polskiego MSZ Annę Fotygę za to, że przeciwstawia się budowie gazociągu północnego.

Tak się zastanawiam, czy Paweł Śpiewak wiedział, o czym mówi? Plótł to, co mu ślina na język przyniesie. „ Ihre Politik (Anny Fatygi - sl) ist mir völlig unverständlich. Ich habe schon Mühe, sie sprachlich zu verstehen. Sie zerstört den parlamentarischen Konsens in der Außenpolitik. Sie informiert das Parlament nicht, missachtet demokratische Prozeduren. Eine Politik des Neinsagens: Nein zur Ostsee-Gasleitung – rzekł Śpiewak. Co musiało wywołać aprobatę niemieckiego dziennikarza. Teraz gdy został przyłapany na wpadce, nawet nie jest w stanie się przyznać do tego i przeprosić.

Obserwując sejmową pracę Pawła Śpiewaka można wnioskować, że Śpiewak mierzy w karierę dyplomatyczną. Jest zastępcą przewodniczącego sejmowej komisji spraw zagranicznych. Być może chce zostać ambasadorem w Islandii? Śpiewak walczy o placówkę w tym kraju, ostatnio złożył interpelację w tej sprawie. Śpiewak pyta: „Dlaczego do tej pory nie istnieje Ambasada Polska w Islandii? Najbliższa polska placówka dyplomatyczna, do której mogliby się zgłosić licznie przebywający w Islandii polscy obywatele, znajduje się 2000 km od Rejkiawiku, co w sytuacji problemowej może być odległością nie do pokonania”. Oczywiście Śpiewak nie informuje ilu Polaków mieszka, przebywa w Islandii, by uwiarygodnić swój wniosek. Tym bardziej, że w najmniejszym polskim województwie (Opolskie) mieszka 4 razy więcej ludzi niż w Islandii. Kraj ten liczy zaledwie 300 tys. mieszkańców.

Kiedy porównuję obecnego Pawła Śpiewaka i tamtego sprzed kilku miesięcy obserwuję następującą zmianę. Zaczął chodzić w lepszych garniturach, zwracać uwagę na swój zewnętrzny wygląd. Ale same garnitury nie zrobią z niego męża stanu reprezentującego dobrze polskie interesy.

http://www.welt.de/data/2007/01/24/1187040.html
(5) komentarzy / skomentuj

Głupia i szkodliwa prowokacja 26-01-2007 15:14
Zwrócono się do mnie z zapytaniem, czy nie udokumentowałbym, jak sami to organizatorzy nazwali, „intrygi”. „GRUPA SZCZENIAKÓW PLUS GRUPA STARYCH WYJADACZY :))” (pisownia oryginalna) – jak sam nazwał ją jej przedstawiciel, postanowiła zrealizować film pokazujący przesłuchania opozycjonistów na Białorusi. Zdjęcia miały się odbyć w Polsce, gdzie doszłoby do inscenizacji. Następnie obraz przedstawiono by jako autentyczne nagranie przemycone do Polski. Po wymianie e-milowej i dzisiejszej rozmowie telefonicznej, po której zrozumiałem, że może dojść do tej szkodliwej i głupiej prowokacji postanowiłem upublicznić sprawę. Szkodliwej, bo dostarczy argumentacji stronie białoruskiej, że oto by ich opluć stosowana jest prowokacja. Przy tym, gdy kiedykolwiek wyszłyby na zewnątrz prawdziwe zdjęcia zawsze, poprzez negatywne doświadczenia tej prowokacji, ich wiarygodność mogłaby być podważona.

Według organizatora „Scenariusz pisze jeden z utalentowanych polskich scenarzystów, współpracuje on z dwójką białoruskich opozycjonistów. Opiekę nad scenariuszem roztacza szerokie grono działaczy organizacji pozarządowych oraz dziennikarzy prasowych specjalizujących się w tematach wschodnich. Część z nich też zajmie się tłumaczeniem Polakom   istoty takiej mistyfikacji, po jej przez nas ujawnieniu. Obraz wyreżyseruje uznany reżyser telewizyjny i na chwilę obecną chce On pozostać anonimowym. Wspierać go będzie konsultant, pracownik  naukowy spec. się w tematyce wschodniej (chodzi o to by obrazek był jak najbardziej białoruski). Obraz nie będzie podlegał jakiemukolwiek montażowi, dźwięki tła zostaną dograne do  zrealizowanego wcześniej obrazu, w warszawskim  studiu nagrań dźwiękowych. Część produkcyjną chcemy zakończyć 1 marca 2007, część post produkcyjną chcemy zakończyć 30 marca 2007. Kostiumy zostaną przygotowane i zestawione przez studentów łódzkiej i krakowskiej "filmówki" Charakteryzacja - nie będzie jej dużo bo to musi być naturalny obraz Wnętrze jest konsultowane z autorami  scenariusza - wybór najpóźniej do 21.02.2007”

Cele tego działania według organizatorów jest pokazanie:
„TO JAK WPUSZCZAMY DZIENNIKARZY NEWSOWYCH W PRZYSŁOWIOWE MALINY I TO JAK CI DZIENNIKARZE "WIESZAJĄ NA NAS PSY"
NIECH SPOJRZY PAN NA NASZĄ INICJATYWĘ DWOJAKO
1) KREATYWNIE ZWRACAMY UWAGĘ NA PROBLEM BIAŁORUSKI
2) PAMIĘTA PAN FILM "CZESKI SEN" - TEMAT INNY A METODY JESZCZE
BARDZIEJ PERFIDNE (TAM BYŁA REKLAMA TU JEST PR), A PAMIĘTA PAN FILM "JAK TO SIĘ ROBI"? TAM BYŁA MISTYFIKACJA TYMOCHOWICZA NASTAWIONA
NA JEDNOSTKĘ A MY PROMUJEMY IDEĘ I TO NIE BYLE JAKĄ – WOJNĘ”
(7) komentarzy / skomentuj

Piński znokautował Kasprowa i Gorzelińskiego 25-01-2007 21:16
„Maciej Gorzeliński i Rafał Kasprów - ci od butelki whisky w roli nagrody za dane firmy Petraco Oil Ltd. - naparzają się w komentarzach w blogu z Janem Pińskim z "Wprost". Jest ostro! Widać, ropa budzi prawdziwe emocje.” – opisując wydarzenia w blogosferze pisze Łukasz Medeksza na portalu „Pardon”. Zajrzałem na ring. Zaskoczył mnie wynik tej blogerskiej bójki. Jan Piński rzucił Macieja Gorzelińskiego i Rafała Kasprowa na deski.

Zaskoczyła mnie także postawa Gorzelińskiego i Kasprowa. Po co pisać o J&S, wywołując Pińskiego do tablicy? Prowokować, a potem uciekać od odpowiedzi lub proponować Jankowi Pińskiemu spotkania off the record? Nagle Rafał Kasprow i Maciej Gorzeliński reprezentują tylko siebie?  ZM dobrze to podsumował w komentarzu: „Panowie chyba faktycznie się gubicie w argumentacji skoro w jednym poście żarliwie bronicie J&S przed zarzutami, a zapytani o konkrety odpowiadacie, że to nie wasza sprawa.” Nie lepiej było tylko zająć się Pteraco?

Choć przyznam, że ta bójka ma pozytywny skutek. Śmieszne teraz będzie nadal traktowanie jako czarnego luda J&S, gdy się podpisało umowę z Petraco. Byłby to brak konsekwencji władz Polski, które trzymają pieczę nad naszym rynkiem paliwowym. Ale czy na pewno rząd trzyma i kontroluje? Chwilami myślę, że się tylko tak wydaje naszym decydentom.
http://www.pardon.pl/artykul/746/davos_bez_kaczynskich
http://blog.marazm.pl/
(1) komentarzy / skomentuj

Odszedł Ryszard Kapuściński 24-01-2007 00:18
Mam wszystkie jego książki. Czytałem je kilka razy. My Polacy nie docenialiśmy tego, kogo mamy. W Polsce jego książki miały nakłady na poziomie Szwecji. Tylko, że tam mieszka sześć razy mniej osób niż w Polsce. I to u nas, za jakiś czas, znajdzie się kolejny „czysty”, który Kapuścińskiego obrzuca błotem jak Herberta. Zawsze się przecież znajdzie jakiś papier, który można tak a nie inaczej sprzedać.

Tak kończy się „Lapidarium V” Ryszarda Kapuścińskiego: „Nietsche, pogardliwie: „służalstwo chwili”. Służalcy chwili – politycy, dziennikarze, ludzie reklamy. Pracują w dziedzinach, w których wszystko szybko przemija. Przemija i nie pozostawia śladu.”

(12) komentarzy / skomentuj

Co to jest czarny pijar? 22-01-2007 11:30
„Może by tak wreszcie odróżnić prawdę od czarnego PR?” – napisał Trz. I dalej: „Może by tak wreszcie w tym blogu należałoby zdefiniować pojęcia. Może wreszcie czas zacząć odróżniać prawdę od "czarnego PR". Czy zawsze "niewygodną" prawdę musisz nazywać czarnym PR? Dla mnie czarny PR to kłamstwo, a prawda to prawda. Nawet jeśli ona boli ministra obecnego rządu i on nazywa to czarnym PR to jednak zawsze ta prawda pozostanie prawdą, a jego i jego PR-owców wypowiedź będzie jedynie czystą figurą retoryczną niewiele mającą wspólnego z rzeczywistością.”

Trz. zapomina, że w ogóle brak precyzyjnej  definicji zarówno PR jak i czarnego PR, są one bardzo płynne. Tak jak i sama specyfika działalności pijarowców. Nikt nie kwestionuje, że czarny pijar opiera się także na prawdziwych informacjach. Czarny pijar nie oznacza szerzenia wyłącznie kłamstw. Dalej posłużę się próbą definicji zamieszczonej w Wikipedia, według której  czarny pijar to antyreklama, negatywna kampania wyborcza - oznacza system metod, działań bądź posunięć propagandowych prowadzących do zdyskredytowania przeciwnika (zwykle polityka lub firmy) w oczach opinii publicznej celem przejęcia jej przychylności (zwykle klientów lub elektoratu). Aby tego dokonać stosuje się m.in. przecieki prasowe (prawdziwe lub prawdopodobne) które przedstawiają przeciwnika w niekorzystnym świetle.”

Tymczasem zwykły PR, zwany przez niektórych białym, już z definicji jest przeciwieństwem działań czarnego PR. Według Wojciecha Krzysztofa Szalkiewicza - „PR - to wszelkie działania mające na celu promowanie i/lub ochronę image przedsiębiorstwa lub produktu, to informacja - rzetelna, sprawdzona i pomocna w pracy dziennikarza. To także taki sposób kreowania polityki informacyjnej, aby dzięki niej móc wytworzyć możliwie najlepszy wizerunek firmy, polityka, a nawet indywidualnej osoby.”

Czarny pijar zawsze jest działaniem PR na granicy etyki. W Polsce okazuje się nadal skutecznym orężem  działań PR. Nie jeden już polityk poległ od niego. Dlaczego ma taką rację bytu u nas? Odpowiada na to Andrzej Długosz, właściciel agencji PR CrossMedia – „Czarny PR pojawia się wszędzie tam, gdzie decyzje mające daleko idące konsekwencje finansowe są podejmowane przez wąskie grono i zazwyczaj oparte na przesłankach trudnych do zweryfikowania.”
(1) komentarzy / skomentuj

Kara śmierci w odwrocie? 21-01-2007 22:09
W najnowszym „Przekroju” Igor T. Miecik w artykule  „Kara śmierci w odwrocie” pisze o malejącym poparciu dla kary śmierci wśród Amerykanów. „Proporcja zwolenników kary spadła od początku lat 90. z 80 do 66 procent.” Jako przyczynę podaje pomyłki sądowe i rosnące kontrowersje wokół zastrzyku śmierci. „Od 1976 roku z amerykańskich cel śmierci wyszły aż 123 osoby, oczyszczone z zarzutów dzięki badaniom DNA.

(…) Dwa lata temu w brytyjskim czasopiśmie medycznym „The Lancet” grupa amerykańskich anestezjologów opublikowała wyniki badań kart zgonów z czterech stanów stosujących zastrzyki śmierci. Wynikało z nich, że 88 procentom skazanych podano zaniżone dawki środków znieczulających, a 43 procent musiało być w pełni świadomych potwornego bólu podczas aplikowania środka zatrzymującego pracę serca. Nie mogli tego okazać, bo środki zwiotczające mięśnie podawano w pełnej dawce. Badanie wywołało lawinę odwołań od wyroków, bowiem ósma poprawka do konstytucji USA zakazuje karania w sposób okrutny.”
Na zdjęciu tradycyjne hurtowe wykonywanie kary śmierci w Kuwejcie.
(2) komentarzy / skomentuj

Zawadzki vs. Pałasiński. Węglarczyk (auto)ocenzurowany. 20-01-2007 18:44
Wojna z Iraku przeniosła się na nasz blogi. Mariusz Zawadzki, reporter Gazety Wyborczej, zajmujący się sprawami Bliskiego Wschodu, postanowił włożyć szpilkę naczelnemu komentatorowi spraw zagranicznych stacji TVN24.
Mariusz Zawadzki pisze: "Jacek Pałasiński zmiażdżył na swoim blogu raport amerykańskiej Iraq Study Group, przygotowany pod kierunkiem Jamesa Bakera III. Dziesięciu jego autorów nazywano grupą mędrców, ale po lekturze Pałasińskiego jasne staje się, że była to grupa niebezpiecznych głupców (…)

Otóż (według Pałasińskiego) pomysły dziesięciu amerykańskich głupców przyniosą straszliwe konsekwencje, choćby wojnę Izraela z Iranem czy „koniec obecności chrześcijan w Libanie”. Jak i dlaczego znikną prawie dwa miliony libańskich chrześcijan? Tej frapującej myśli Pałasiński niestety nie rozwija, popełniając błąd typowy dla znawcy, któremu sprawa wydaje się oczywista i niewarta wyjaśnień, choć dla laików jest bardzo zagadkowa.

Niepokornych i zaskakujących myśli, których trochę brakuje w raporcie Bakera, jest w raporcie Pałasińskiego wiele. Tylko u niego przeczytacie, że Irak stworzyli „niemądrzy Francuzi” (osobiście obstawiałem Anglików) albo, że Amerykanie przegrali ostatnio wszystkie wojny, z wyjątkiem śmiesznej inwazji na Granadę, a „zimną wojnę też by przegrali, gdyby nie Polska, Solidarność i papież.”

(…) Nam wszystkim pozostaje go pilnie czytać i wierzyć, że jakimś cudownym trafem raport Pałasińskiego trafi na biurko prezydenta Busha, i kiedyś historycy napiszą, że wojnę w Iraku Amerykanie też by przegrali, gdyby nie Pałasiński.”

Niestety Jacek Pałsiński nie odpowiedział Mariuszowi Zawadzkiemu, być może spowodowane jest to, jak pisze w swoim blogu " „francą, jaka złapała" go  "w Gdańsku i trzyma w łóżku”. Obecnie bardziej zajmują go problemy farmaceutyczne: „Czy zauważyli Państwo, że antybiotyki są bardzo drogie, nawet jeśli na ubezpieczeniową receptę? Czy przytrafiło się Państwu kupić antybiotyk z serią pastylek wystarczającą na 5 dni?”

Mariusz Zawadzki okazał się także bardzo krytyczny w stosunku do swego kolegi redakcyjnego. Jednak nie na długo. Zapytany przez internautę: „A gdzie ten złośliwy komentarz do opinii Węglarczyka na temat Iraku? Gazetowa cenzura działa?” Mariusz Zawadzki wyjaśnia: „Autocenzura. Cenzury tu nie ma. Skasowałem, bo niewiele wnosiło, że Irak jest anarchią pisałem już wcześniej na blogu. O raporcie Bakera napisałem bardziej udatnie dzisiaj”.

Jacek Pałasiński chyba jednak ma pecha, że nie pracuje w Gazecie Wyborczej jak Bartek Węglarczyk, może krytyka byłaby oszczędzona.

http://mariuszzawadzki.blox.pl/2006/12/Raport-Palasinskiego
http://palasinski.blog.onet.pl
(3) komentarzy / skomentuj

Autostrady w pętli PR i lobbingu 19-01-2007 15:21
Rano pierwszy telefon jaki otrzymałem jest od pijarowca. Czyta mi artykuł „Minister Jerzy Polaczek ofiarą czarnego PR.” Pośrednio obwinia mnie za jego wymowę.

Tymczasem ja nie obstaję za żadną ze stron. We wpisie sprzed kilku dni, który cytuje dzisiejsze „Życie Warszawy”, nie broniłem Jerzego Polaczka, zwróciłem tylko uwagę na to, że firma S., zresztą nie tylko ona, działa mało transparentnie. Zamiast działać otwarcie prowadzi zakulisowe gry przy pomocy pijarowców i lobbystów.

Przy tej okazji warto zapytać, czy nie taniej jest zorganizować konferencję prasową, w czasie której wyłożono by wszystkie argumenty przeciwko decyzjom i polityce Jerzego Polaczka niż wydawać dwa mln na lobbing i PR, jak podaje dzisiejsze Życie Warszawy?

Polska to jednak taki kraj, w którym dzięki słabości mediów, dziennikarzy, za wieloma tekstami nie stoi rzeczywista praca dziennikarza, śledztwo dziennikarskie, a dostarczone „kwity”, czy wręcz „gotowce” do publikacji, najskuteczniejszym orężem w walce z przeciwnikiem lub obroną jest PR i lobbing. Wydaje się być wręcz koniecznością otaczanie się pijarowcami i lobbystami obojętnie jakie interesy się chce robić w Polsce.

Według mojego porannego rozmówcy, wspomnianego już pijarowca, sam Polaczek także zatrudnia pijarowca. Ma to być M., który ostatnio się chwalił, że dzięki zamieszaniu wokół Jerzego Polaczka ma pracę. Artykuł w „Życiu Warszawy” to według niego także PR Polaczka, rozpaczliwa próba ratowania się przed podjętą już decyzją o jego odwołaniu.

I tak oto potrzebne w Polsce autostrady znalazły się w pętli pijarowców i lobbingowców.
(6) komentarzy / skomentuj

"Fachowcy” Macieja Gawlikowskiego 18-01-2007 22:57
Obejrzałem reportaż Macieja Gawlikowskiego „Fachowcy” i dyskusję po nim w programie "A dobro Polski?". Cholernie pożyteczny reportaż i dyskusja po nim. Dająca do myślenia, ale nie tak prostego jakby to chciał widzieć prowadzący program.

Rozumiem Macieja Gawlikowskiego, szanuję, że trwa w tym co robi od lat. Dzięki takim ludziom jak on zmienia się nasza rzeczywistość. Jednak niestety nie wszystko da się sprowadzić do rzeczywistości zero- jedynkowej jeśli chodzi o bezpieczeństwo, służby, rzeczywistość śledczą. Ten świat nie był i nie jest idealistyczny. To nie jest rzeczywistość zero-jedynkowa. Ma rację jednak Gawlikowski, że pan archiwista z KP w Krakowie powinien dawno być już na bruku. Czy jednak Maciej Gawlikowski wie o tym, że po części Warynkiewicz robił Starachowice i najważniejsze, miał w CBA robić nowe Starachowice?

Warynkiewicz jednak miał tupet oskarżając Macieja Gawlikowskiego za reportaż. Za prawdę. Jeśli do dzisiaj nie potrafi przeprosić Gawlikowskiego, to może lepiej, żeby już nie tykał się tej pracy, jeśli nie wyciąga wniosków ze swoich błędów, draństwa, jakie kiedyś wyrządzał.
(6) komentarzy / skomentuj

Rzeczywistość zero-jedynkowa 17-01-2007 23:24
W każdym większym gronie są porządni ludzie i kanalie, powiedział wczoraj Andrzej Mielczanowski, były szef MSW, odnosząc się do dawnych SB-ków. Bez zahamowań opowiadał, że generał Jasik odebrał go z dworca swoim samochodem. Przyznał się do przyjaźni z funkcjonariuszem PRL-owskich służb. Olejniczakowi to nie zostanie wybaczone, a Milczanowskiemu? Niepoprawnie politycznie jest utrzymywać zażyłe kontakty z byłymi SB-kami. Rzeczywistość w Polsce staje się zero-jedynkowa.

(4) komentarzy / skomentuj

Słuszny protest Kochanowskiego 16-01-2007 06:08
Rzecznik Praw 0bywatelskich nie może być zdany na dobrą lub złą wolę prokuratora. Niezrozumienie tego podstawowego prawa świadczy o niezrozumieniu w ogóle funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich, praw człowieka. To, że nie rozumieją tego prokuratorzy i dyrektorzy aresztów, zakładów karnych mogę jeszcze zrozumieć, ale dziennikarze? Jak będą wsadzać za artykuły do aresztów i więzień może zrozumieją.

(0) komentarzy / skomentuj

Lustracja na przemiał i dymisja Polaczka? 15-01-2007 21:53
Jeśli dalej w ten sposób będzie wyglądała lustracja, za chwilę pójdzie na przemiał, tak jak sobotnie wydanie „Dziennika” z lustrowanym nie tym biskupem co trzeba było. I redaktorzy mogą się nakręcać, żyć tym, ale zwykli ludzie odwrócą się do niej plecami.

Pytany o ostatnie wydarzenia medialne związane z lustracją w dzisiejszym 24 godziny w TVN24. Zbigniew Wasserman powiedział: - „Proces  bardzo potrzebny, potrzebuje jednak bardzo dobrych standardów.”

Jerzy Polaczek, minister transportu, ma być odwołany podaje „Dziennik.” Od miesięcy się o tym mówi i mówi. Polaczek trwa. Do akcji od jakiegoś czasu przystąpili lobbyści, pijarowcy pracujący dla budowlanej firmy S. Pracują i pracują, podają kwity dziennikarzom, rzucają oskarżenia, że Polaczek celowo skomplikował procedury i także nic. A może jednak? Choć na marginesie warto zapytać, dlaczego firma S. zamiast zorganizować konferencję prasową i wyłożyć kawę na ławę bawi się w czarny PR, bo nijak to inaczej można nazwać.

(7) komentarzy / skomentuj

Śląska gangrena na przykładzie Katowickiego Holdingu Węglowego 13-01-2007 13:01

W zapomnienie idzie sprawa Halemby. Tamta tragedia odkryła na chwilę brudny Śląsk. Czy coś zmieniła? Gangrena drążąca Śląsk spokojnie się rozwija.

Jak wygląda śląska gangrena popatrzmy na przykładzie Katowickiego Holdingu Węglowego.

Z oficjalnej strony  internetowej można się dowiedzieć, że celem działalności Katowickiego Holdingu jest produkcja i sprzedaż wysokogatunkowego węgla.  Dodatkowym obszarem działania jest produkcja towarów i świadczenie usług o niegórniczym charakterze w jednostkach powstałych na bazie restrukturyzowanego majątku Holdingu. W skład KHW S.A. wchodzą kopalnie węgla kamiennego usytuowane w rejonie miast: Katowice, Mysłowice, Sosnowiec, Ruda Śląska i Tychy: KHW S.A. jest jednym z największych krajowych i europejskich producentów typowych węgli energetycznych.

KHW S.A. jest ponadto właścicielem względnie współwłaścicielem wielu krajowych i zagranicznych spółek prawa handlowego o zróżnicowanym profilu działania, z których wiele powstało w procesie restrukturyzacji na bazie majątku Holdingu.  Firmy te w powiązaniu z Holdingiem tworzą Katowicką Grupę Kapitałową.

Firma ta jest obecnie największym pracodawcą w rejonie Katowic oraz bardzo dużym odbiorcą towarów i usług od kilkuset krajowych firm.

Krótko mówiąc. Duże budżety, duże pieniądze, które powinny być dobrze pilnowane.

Tymczasem według raportu, w którego jestem posiadaniu wynika m.in., że istniejąca struktura zarządzająca, realizująca i kontrolująca proces zamówień publicznych w KHW  nie jest skuteczna i powoduje rozmycie odpowiedzialności. 

Oto ustalenia raportu:
- brak w informacjach banków, potwierdzających wysokość posiadanych środków finansowych lub zdolności kredytowej dostawcy;
- nieprecyzyjne lub niedostatecznie skuteczne ubezpieczenie złożonych ofert w miejsce złożenia wadium;
- brak wyłączenia członka Komisji Przetargowej w związku z konfliktem interesu lub skuteczne wyeliminowanie wszelkich wątpliwości w tym zakresie.  Przykład? W ofercie przetargowej 177/2005 Jarosław M. występuje jako przedstawiciel dostawcy a Waldemar M. (takie samo nazwisko jak Jarosława M.) jest członkiem Komisji Przetargowej;
- niepodpisanie przez wszystkich członków Komisji Przetargowej protokołów i dokumentów przetargowych. Np. protokół 177/2005/1 podpisało 3 członków Komisji na 5 wymienionych w protokole
- istnieją braki  w sprawozdaniach z realizacji dostaw;
- rozszerzenie zakresu zamówienia poza umowę zawartą na podstawie przeprowadzonej procedury przetargu publicznego;
- nieuzasadnione stosowanie trybu z „wolnej ręki” wystąpiło np. przy realizacji oferty 95/2005 dzierżawy kombajnu ścianowego;
- brak koncentracji zamówień o tych samych cechach z powodu braku znalezienia jednego dostawcy. Tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie aby zgodnie z art.23 Prawo zamówień publicznych wykonawcy wspólnie ubiegali się o udzielenie zamówienia;
- nienajlepszy sposób weryfikacji ofert ubezpieczycieli i procedury wyboru oferty. Tymczasem wybór oferty na ubezpieczenie majątku może powodować ujawnienie się „gry interesów”, zarówno wśród oferujących ubezpieczenia, jak i wśród chcących decydować o ich wyborze.

Czy na Śląsku coś się zmieni? Czy ponadpartyjna sieć interesów zostanie kiedykolwiek przecięta?
(4) komentarzy / skomentuj

Kamiński obrywa od swoich 11-01-2007 20:44
Okazuje się, że ostatnio Mariusza Kamińskiego, szefa CBA, więcej ciosów spotyka ze swojego środowiska, od niektórych polityków PIS-u niż opozycji. Przeciek o byłym policjancie, który od lat uchodził za jednego z lepszych N-karzy, czyli przykrywkowców nie wziął się od tak sobie. Teraz Kamiński musi się tłumaczyć z polityki kadrowej Pis-owi. Kamiński dobrze wie, że nie może wyłącznie oprzeć się tylko o nowych ludzi, pozbawionych wiedzy, doświadczeń i kontaktów. Jeśli poważnie ma się zabrać za walkę ze starymi układami. Niektórym się jakoś w głowie nie mieści, że były milicjant mógł się zmienić i swoją obecną postawą wyrównywać draństwa jakie wiele lat temu robił. Przypomnę także naiwniakom, że istnieje instytucja świadka koronnego, która także nie jest moralna. Jeśli Kamiński ma się oprzeć tylko o chłopakach po studiach i z niewielkim stażem w nowych służbach, co najwyżej może się zająć korupcją wójtów gmin.

(5) komentarzy / skomentuj

Szeremietiew do piachu. I po problemie 10-01-2007 22:02
Romuald Szeremietiew trafił do szpitala. We wtorek dowiedział się, że kolejna rozprawa w jego sprawie przełożona. Sędzia ciągle chora. I nie wiadomo kiedy ruszy proces. No i serce mu się zbuntowało. Jak pisze Szeremietiew w sms-ie: „To jest jakieś wyjście – zawał i problem pt. RSz znika”. Racje ma Szeremietiew, dla wielu jest jak wrzód na d… Najchętniej by się go pozbyli. Zapomnieli.

(5) komentarzy / skomentuj

Jacek Santorski i Andrzej Samson, jaka jest prawda? 09-01-2007 22:29
Andrzej Samson został skazany na 8 lat więzienia. Tylko na 10 lat otrzymał zakaz wykonywania zawodu. Rozumiem, że według sądu potem może pracować z dziećmi ?

Słucham teraz wypowiedzi ludzi, którzy przez wiele lat zakulisowo lobbowali za Andrzejem Samsonem by czyścić jego wizerunek w mediach. Oficjalnie zorganizowali tylko konferencję prasową, gdzie postanowili bronić go a nie ofiary. W  czasie konferencji nawet się nie zająknęli o dramacie dzieci. Dramat kumpla był ważniejszy. Żaden z nich nie myślał wtedy o skrzywdzonych dzieciach.

Pierwszy za konferencję z 7 lipca z 2007 roku przeprosił Piotr Tymochowicz. Pozostali uczestnicy jednak milczeli, jakby nic się nie stało.

Kilka miesięcy po niej Wojciech Eichelbereger w czasie rozmowy ze mną realizowanej dla filmu „Pedofile,” dystansował się od Andrzeja Samsona. Twierdził, że nie utrzymywał zażyłych prywatnych kontaktów z Samsonem. Widzieli się na spotkaniach autorskich, w studiu telewizyjnym, itp. Wyciągnął mały kalendarzyk na dowód, że ich znajomość była wyłącznie zawodowa. Przede mną nie siedział mentor, ale człowiek, który obawiał się czegoś. Operator, który znał go z nagrań wcześniejszych, przyznał, że nigdy go takim nie widział.

W rozmowie ze mną profesor Janusz Czapiński poza kamerą powiedział, że tak naprawdę na konferencji znalazł się, bo zaciągnął go Tymochowicz. Ale nadal bronił Samsona.

Jednak najbardziej cynicznym z uczestników tamtej konferencji wydaje się być  Jacek Santorski, który u Bogdana Rymanowskiego w TVN24 wreszcie przeprasza za nią.  W czasie niej łkając przepraszał poszkodowanego Andrzeja Samsona. Dzisiaj odcina się od Samsona. Dziękuje  za to, że  po raz pierwszy ma taką możliwość i chce z niej skorzystać. Jakby wcześniej nie mógł? Robi to zawodowo, przecież uczy komunikacji innych.

Jednak w pewnym momencie, mimochodem, rzuca, że czyny Samsona to nie pedofilia a niecne eksperymenty. A jednak nic się nie zmienia. Przypomnę, że właśnie linią obrony Andrzeja Samsona propagowaną przez jego kolegów i znajomych było twierdzenie, że ten eksperymentował nowa terapię dzieci autystycznych.

Ewa Woydyłło, psycholog z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie powiedziała w Dużym Formacie dla „Gazety Wyborczej”: - „Może te zdjęcia ze śmietnika to część terapii, jakaś technika, która pomagała mu rozwiązać problem dziecka. Wyobraźmy sobie taką sytuację - na kanapie siedzi zgwałcona przez ojca dziewczynka. Milczy i płacze. On chce jej pomóc. Mówi: Wiem, co się stało. Dotykał cię tu i tu, tak? Wiem, czujesz się obrzydliwie brudna. Chcę ci pokazać, że taka nie jesteś. Skrzywdzona - tak, ale nie brudna. Rozbierz się. Robi jej zdjęcie, które potem wspólnie oglądają. Popatrz, tak cię widzę. Nie jesteś brudna. Jesteś w porządku. Dlaczego zdjęcie, nie lustro? Bo w lustro patrzyłaby swymi oczami.”

Profesor Janusz Czapiński twierdził, że być może Samson przez głębokie doświadczenia seksualne przeprowadzał terapię autystycznych dzieci. Przypomnę dla nie wiedzących, że m. in. Terapia Andrzeja Samsona  polegała na wkładaniu piłeczek w dziecięce pupy, zabawy z wibratorem.

Dlaczego Jacek Santorski wydaje się być najbardziej cynicznym? Wie dobrze, że dzisiaj po wyroku nie może robić tego co wcześniej. Odgrywa tylko publiczny spektakl, którego prawdziwość można zweryfikować. Oto książki Andrzeja Samsona nadal są sprzedawane przez wydawnictwo Jacek Santorski & CO, które już co prawda nie należy do Jacka Santorskiego, ale nie wiedzieć dlaczego Santorski nie korzysta z prawa weta, które zastrzegł w swojej umowie by wykreślić książki z katalogu? Wpłynąć na sposób przedstawiania tych książek jak i samego Andrzeja Samsona.

W nocie biograficznej wydawnictwa Jacek Santorski & CO można przeczytać o Andrzeju Samsonie: należy do grona pierwszych polskich psychologów, którzy na początku lat 70-tych zajęli się profesjonalną psychoterapią. Zyskał niezwykłą popularność i powszechny szacunek dzięki spektakularnym rezultatom w psychoterapii rodzin i dzieci. Autor szeregu książek popularyzujących psychologię : Moje dziecko mnie nie słucha, Pomiędzy żoną i mężem, czyli jak przetrwać w małżeństwie, Zawód psycholog, Książeczka dla przestraszonych rodziców od dawna ujawniał talenty i zamiłowania literackie jako autor tekstów znanych piosenek, sztuk i scenariuszy . Miska szklanych kulek jest jego pierwszą, zdumiewającą powieścią, obok której trudno przejść obojętnie. Konstrukcją powieść ta przypomina najwybitniejsze osiągnięcia SF, z Philipem K. Dickiem na czele.

Ani słowa o zarzutach pedofilii, o tym, że od dwóch lat przebywa w areszcie. A dzisiaj został skazany.
(18) komentarzy / skomentuj

Media odwołały Ingres 07-01-2007 10:43
Odwołanie Ingresu Abp Wielgusa pokazuje jaką siłę mają media w Polsce. Wygrały nawet z kościołem, a ściślej mówiąc z hierarchią kościelną. Postawa abp Wielgusa i większości z polskich hierarchów zakładała, to co w żołnierskich słowach powiedział abp. Głódź, to nie jest sprawa cywilów. Mieli przekonanie o swojej sile, budowanej w  Polsce przez tyle pokoleń, gdzie nie kwestionowało się biskupów. Tych murów kościelnych nikt dotąd nie skruszył. Do dzisiaj.

Ciekawą analizę „Kto i co robił w sprawie abp. Wielgusa” w portalu Salon24  napisał Paweł Mielcarek. Czy była to akcja odbierania prawomocnego rządu dusz biskupów nad wspólnotą katolicką? Milecarek ocenia “Dziennik” - nie angażował się zbytnio, dopóki jego redaktorzy, mocno antyklerykalni, nie wymyślili sobie, że można ten konflikt moralny przekuwać w tworzenie “ruchu antyhierarchicznego”. Wtedy zaczęli wciągać Terlikowskiego na swój maszt flagowy, a nawet o mnie sobie przypomnieli (bezskutecznie). Dzisiejsza publikacja o. Bartosia to manifest na przyszłość - groźny znak. Spodziewam się, że “Wprost” pójdzie w tym kierunku (…) Podobny nurt w TVNie - w wieczór czwartkowy pojechali twierdzeniem, że “nadchodzi czas świeckich”, i to jak: z pytaniem “czy nie czas na wznowienie działań Klubów Inteligencji Katolickiej”. Jasna perspektywa.

Wymowny jest obraz sprzed warszawskiej Katedry św. Jana Chrzciciela. Wśród tłum wiernych dwa transparenty „Non possumus” i „Jeśli mnie prześladowali, to i was będą prześladować, aż się wreszcie nawróci, ten dzisiejszy Sanhedryn”. Polski kościół nie jest monolitem, a taki obraz budowały przez lata media.

http://pawelmilcarek.salon24.pl/3680,index.html
(16) komentarzy / skomentuj

A gdzie wnioski z przeszłości? 06-01-2007 20:54
Dobra nauczka po dzisiejszym dniu. Trzeba było wyciągnąć wnioski z przeszłości, a nie myśleć o zasadach, zaufaniu, idei, sztuce, twórczości. Już cię przecież kiedyś przepraszano za coś podobnego. Poczułeś się wraz z towarzyszącymi tobie ludźmi potraktowany instrumentalnie? Czemu się dziwisz? W dzisiejszym świecie liczy się bezwzględność. Cynizm. Wyrachowanie. Słowa? A cóż znaczą słowa? Ustalenia? A miałeś je na piśmie? Nie, to jesteś frajer. I zapomnij o przyjaźni. Ta nie istnieje w szołbiznesie. Ale dość. Wolę o wszystkim zapomnieć, by nie myśleć tak samo.

Felieton Pawła Zarzecznego. Czy naprawdę uważam, że Zarzeczny to rasista, zapytano mnie? Napisał rasistowski felieton. Wolę sądzić, że poniosło go. Każdy się potyka, upada. To jego wpadka. Tytuł mojego wpisu miał ukłuć go, zwrócić uwagę, tak jak jego tekst mógł zaboleć wyglądających inaczej niż Paweł Zarzeczny. Nie kolor skóry powinien być wyznacznikiem, czy kogoś się lubi lub nie. Z Zarzecznym łączy mnie kilka wspólnych poglądów na piłkę nożną. Być może lepiej żeby pisał o sporcie?

AW przesłał mi fragment notki z "Dziennika Zachodniego" ( 5.01.2007, str. 11): „Katowicka firma Stalexport nie wywiązała się do tej pory z zapisów umowy koncesyjnej autostrady A4 (Kraków-Katowice).  ... Miało powstać 16 przejazdów awaryjnych, z czego funkcjonuje 9. Bez nich A4 nie powinna być traktowana jako autostrada płatna ... NIK zwrócił się do ministerstwa transportu, by zastanowić się co będzie więcej kosztowało Skarb Państwa: zerwanie umowy i wypłacenie odszkodowania czy dalsza współpraca ze Stalexportem.”
 
Kto personalnie podpisał taką umowę? To za niedotrzymanie umowy przez Stalexport ma znowu zapłacić podatnik?

Blogowicz Galba proponuje powołać 7 stycznia dniem konfidenta. Być może przydałby się taki jeden dzień w roku w celach edukacyjnych.

W warszawskim środowisku dziennikarskim poruszenie, bo Dariusz Rosiak wykonywał dzisiaj dziennikarską pracę komentatora dla telewizyjnej stacji Al Jazerra. Kojarzonej u nas z transmisjami egzekucji zakładników islamskich terrorystów, przekazu ich posłań i wywiadów z Bin Ladenem. Sprawę nagłośnił Krzysztof Leski na portalu Salon24, sam tytułując swój wpis jako donos. Nie omieszkał także dodać, że arabska stacja wynajęła do tego wóz transmisyjny TVN24. Ciekawe czy TVP im wcześniej odmówiła? Szybko odciął mu się przyjmujący kontrowersyjne zlecenia Dariusz Rosiak: „Tak się rodzą miejskie legendy dziennikarskie. Z jednym sprostowaniem. Nie lajfowałem co godzina tylko raz, ale to drobiazg. Leski nie dodał - bo to wiedzą tylko zaufani ludzie Al Jazzeery - że za swoją pracę dostałem rewelacyjne wynagrodzenie - siedem dziewic do dyspozycji. To dlatego że wykonałem zadanie porządnie. Gdybym coś spieprzył, to mogliby mi odciąć głowę na antenie. Cóż, ryzyko zawodowe.”

Jak człowiek leczy się z upadków,  życiowych nokautów? Każdy różnie. Ja idę teraz do sauny. W saunie można wypocić wszystko. Zmyć cały brud dnia. Przynajmniej na chwilę po wyjściu z niej człowiek czuje się czystszym.
(5) komentarzy / skomentuj

Rasista Zarzeczny wyjaśnia dlaczego nie lubi Murzynów 05-01-2007 12:17
Okazuje się, że wolność internetu dla niektórych oznacza dosłownie przyzwolenie na wszystko. Oto Paweł Zarzeczny zamieszcza rasistowski felieton na portalu Interia. Co się dzieje dalej? Czy reagują redaktorzy portalu? Nie. Przeciwnie, zamieszczają jego zajawkę na głównej stronie. W ten oto sposób w Polsce można szerzyć rasistowskie postawy.

Rasista Paweł Zarzeczny zatytułował swój tekst „Czemu nie lubię Murzynów?”. I wyjaśnia: „Jeden kasuje. Inny zaraża. A jeszcze inny strajkuje. Tak, zły jest początek roku dla naszych polskich Murzynów.” Ma także propozycję dla nich, powrotu do Afryki - „Nie wiem, co powinni zrobić teraz nasi polscy Murzyni, żeby odzyskać moją sympatię. Tak sobie jednak nieśmiało myślę, że najprościej jakby wrócili do Afryki.”

Prawdopodobnie redaktorzy portalu Interia wraz z autorem ubawili się nieźle. To przecież taki niewinny  rasistowski żarcik.

http://fakty.interia.pl/felietony/zarzeczny/news/zarzeczny-czemu-nie-lubie-murzynow,854438
(21) komentarzy / skomentuj

Znacie życiorysy świętych? 04-01-2007 22:44
Gardzę konfidentami. Nie ufam po przeczytaniu wywiadu w Gazecie Wyborczej arcybiskupowi Stanisławowi Wielgusowi, bo okazał się kłamcą, nie podpisywał a podpisywał, ale kiedy słyszę niektóre wypowiedzi zastanawiam się, czy nie zapomnieliśmy o życiorysach świętych. Także odbiorą im prawo do kanonizacji za ich przeszłość? Nie wierzę w świętoszków, ludzi nieskazitelnych moralnie. Takich nie ma. Ludzi, którzy uważają się za takich, należy się bać. Każdy ma się prawo zmienić. Podnieść z grzechu. Stać się lepszym człowiekiem. Dużo racji ma Szymon Hołownia, który widzi prawdziwy problem w dzisiejszym kłamstwie arcybiskupa a nie jego przeszłości.

(6) komentarzy / skomentuj

Kto chce powiesić Sławka Sikorę? 04-01-2007 12:41
Jestem zwolennikiem wprowadzenia kary śmierci za najokrutniejsze zbrodnie – mówi minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Brak mi w tym myśleniu konsekwencji i nie uznawania tego, że nie wszystko jest takie proste jak czasami przedstawia się w mediach. Nie wierzę, że minister nie zna wielu skomplikowanych przypadków na jakie natrafia wymiar sprawiedliwości. I nie mam tylko na myśli błędów, pomyłek sądowych. Skazywanych niewinnych ludzi. Warto przypomnieć historię bohaterów filmu „Dług”. Ich zbrodnia uznana została za popełniona ze szczególnym okrucieństwem. Gdyby stało się tak jak chce minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro dzisiaj zamiast ułaskawienia Sławek Sikora dawno byłby powieszony na stryczku. Ja cieszę się, że do tego nie doszło i dzisiaj mogę się spotykać ze Sławkiem Sikorą.

Blog Sławka Sikory: http://splacamdlug.blog.interia.pl/
(5) komentarzy / skomentuj

Ile trwała bezkarność Simona Mol’a? 03-01-2007 15:17
Po raz pierwszy publicznie wspomniał o nim ks. Arek Nowak w programie TVN24. Nie podał jednak imienia i nazwiska. Ani narodowości. Miał jednak odwagę w ogóle powiedzieć o tym problemie, o którym się tylko szeptało w pewnych warszawskich kręgach. Zaproponowałem mu, że mogę upublicznić jego dane na swojej stronie. W tej sprawie nie może być wyżej stawiane dobro Simona Mola niż zarażanych przez niego HIV kobiet. Arek nie był przekonany. Dzisiaj czytam, że policja zatrzymała Kameruńczyka i znowu jego nazwisko to tylko M. Tym razem jednak już można było ustalić o kogo chodzi.

Simon Mol to poeta z Kamerunu, dziennikarz wychodzącego w Warszawie, anglojęzycznego pisma "The Warsow Voice", sekretarz generalny Stowarzyszenia Uchodźców w RP. (wiecej na http://www.simonmol.com)

Na portalach internetowych związanych z poezją, teatrem, organizacją zielonych pod koniec grudnia jedna z kobiet zaczęła upubliczniać jego nazwisko. Dołączyły się inne. Robiły to anonimowo. Obawiając się konsekwencji prawnych.

Historia Simona Mola wykazuje słabość w systemie walki z bandytyzmem polegającym na świadomym zarażaniu kobiet i mężczyzn wirusem HIV. Dzisiaj odpowiednie szybkie leczenie zarażonych zwiększa szansę na dłuższe życie. Odebranie prawa do anonimowości w takich wypadkach zapobiega większej tragedii. Tutaj mamy do czynienia z Kameruńczykiem, którego łatwiej zidentyfikować, a co z Polakami?

Poniżej głosy zrozpaczonych kobiet i odpowiedź  sygnowana przez Simona Mola:

Autor wsprawiesimonamo, Dodano 19-12-2006, 16:23: Piszę w dramatycznej sprawie.Wiem,że możecie nie dać mi wiary... Jednak to co piszę to szczera prawda! Simon Mol (Simon Moleke Njie, ur. 1973 r.) jest nosicielem wirusa HIV i z pełną świadomością tego faktu zaraził kilka dziewczyn. Może wciąż zaraża! Zwracam się więc z apelem, by każda kobieta, która miała z nim kontakt seksualny poddała się badaniom(w każdym większym mieście są wykonywane za darmo i anonimowo). Zaznaczam, że od chwili zarażenia do momentu wykrycia wirusa może upłynąć nawet 6m-cy(tzw,okienko serologiczne) ,jednak przeważnie są to 3 m-ce.
Wiem, że nie możecie tej informacji upublicznić,ponieważ pewnie nawet nie wierzycie,że piszę prawdę, ale błagam - jeśli znacie kobiety które miały z nim kontakty, poinformujcie je. To może uratować życie ich obecnym partnerom!!!
Simon Mol oczywiście zaprzecza, ale jest zakłamany i wyzuty z sumienia.

Autor amfibolia, Dodano 20-12-2006, 23:42 : jestem jedną z zarażonych kobiet przez simona mola to co piszesz jest prawdą ten człowiek SWIADOMIE ZARAZA WIRUSEM HIV  zaraził już wiele kobiet, każda go poinforomowala nic nie robi sobie z życia i zdrowia INNYCH to obłudny, perfidnie zły i wyrachowany człowiek

Autor ppp, Dodano 21-12-2006, 08:48: smutna sprawa, ale to prawda....ja tez się zaliczam do tego niestety dosyć szerokiego grona świadomie przez niego zakażonych osób. Rzadko się zdarza żeby jeden człowiek narobił tyle złego, ale to psychopata.....ale mam nadzieję ze niedługo to się skończy bo nic tak potwornie nie wkurza jak ta bezradność i bezsilność w momencie jak słyszy się o kolejnej w ten sposób potraktowanej dziewczynie....

Autor simon,  Dodano 23-12-2006, 16:47:  Nazywam się Simon Mol. Jestem zdrowy. Poza tym jestem obrzezany . Ktoś, kto twierdzi, że został zarażony przeze mnie powinien odważnie mówić w swoim imieniu i mówić o faktach, a nie wyobrażeniach. W przeciwnym razie jest to najzwyczajniej w świecie polityczna i rasistowska kampania wymierzona we mnie ze względu na to kim jestem, co robię i skąd pochodzę. Absurdalnym jest wydźwięk świadczący o moim działaniu przeciwko milionom polek i podważa wiarygodność całej tej mistyfikacji. Ponadto nie rozumiem, na jakiej podstawie jestem oskarżany o coś takiego? Czy osoba pisząca taką opinię zna moje wyniki badań i robiła sobie test zanim spotkała mnie? Zdaję sobie sprawę, że wzbudzam mieszane uczucia, jednak tego typu oskarżenia są grubą przesadą nie podpartą żadnymi argumentami.

Nie muszę też opowiadać, jak wiele dyskusji prowadzonych jest w Internecie, które mają zniszczyć reputację tego pięknego kraju, w którym wspólnie żyjemy.

Przekracza także moje wyobrażenia, jak można kwestie czyjegoś osobistego zdrowia omawiać na publicznym forum? Jestem również zaskoczony, że moderator tego forum zezwala na tego typu rozmowy. Czy są inne osoby, o których się dyskutuje w ten sposób? Jestem pewien, że kolejny argument będzie taki, że w takim razie wirus został rozpoznany w Polsce po moim przylocie do tego kraju. To będzie całkiem niezły temat na satyrę. I właśnie zacząłem nad nia pracować.

Autor amfibolia, Dodano 24-12-2006, 13:10:  Ludzie! Nie wiem, kto napisał tego posta w imieniu Simona Mola. On nie potrafi tak dobrze mowić (a co dopiero pisać) po polsku. Najprawdopodobniej zrobiła to kolejna dziewczyna, która nabrała się na jego wizerunek osoby nieskazitelnej, o wilekich ideałach, walczącej w imieniu pięknych wartości. To wszystko obłuda. Simon Mol wykorzystując swoj pozytywny medialny wizerunek manipuluje ludźmi. Sama prosto w oczy poinformowałam go, że zaraziłam się od niego wirusem HIV (kiedy zdarza się coś takiego, człowiek wie, skąd to ma). Nie uwierzył mi. Wiem, że są kobiety, które zaraził wcześniej i ktore poinformowały go o tym przede mną.Wiem, że spotykał się (a raczej miał seksualne kontakty) z kolejnymi dziewczynami po mnie. Powiedzcie mi, jak można wiedząc (albo przynajmniej mając podejrzenia) narażać kolejne istoty ludzkie na śmiertelną chorobę?! Jak można zabierać głos w temacie obrony praw człowieka skazując jednocześnie kolejne kobiety na śmierć?! Ludzie! Przejrzyjcie na oczy! Nie mam żadnego powodu, by niszczyć dobrego człowieka. Mam natomiast powód, by ujawnić, kim Simon jest naprawdę i ilu jeszcze kobietom może zniszczyć życie.
(28) komentarzy / skomentuj

Niewolnicza praca za grosze 03-01-2007 11:36
„Gdybym tego nie przeżył, nie uwierzyłbym, że europejski koncern mógł w XXI wieku w Warszawie stworzyć ludziom takie warunki pracy” – pisze Jarosław Sulikowski w reportażu o pracy w hipermarkecie Tesco opublikowanym w dzienniku "Fakt". To najważniejszy tekst z dzisiejszej prasy. Do tej pory wmawiano nam, że tylko źle jest w hipermarketach „Biedronka”. Wbrew logice, dziennikarze omijali łukiem inne koncerny. Kiedyś usłyszałem, że zły obraz „Biedronki” to działania konkurencji. Do dzisiaj trudno napisać coś pozytywnego o „Biedronce.” W Tesco, Gent, Real, Auchon mogli zacierać ręce. A tymczasem tam jest tak dobrze, że w stołówkach wywiesza się tabliczki: "54 dni bez wypadku w tym hipermarkecie". Czy tu czas mierzy się od wypadku do wypadku?” – pyta Sulikowski, autor reportażu.

(2) komentarzy / skomentuj

Po prostu jestem przeciwnikiem kary śmierci 02-01-2007 22:19
Zwolennicy kary śmierci tak naprawdę nie wiedzą o czym mówią. Galba pisze, „takie gadanie jak pana redaktora sprawia, że nikt na świecie już nie szanuje Europejczyków.” Być może jednym z ważniejszych osiągnięć cywilizacyjnych Europy to kwestia podejścia do kary śmierci. Kto ma mnie za to nie szanować? Śmiać się ze mnie? Arabowie? Islamiści? Niech się śmieją? Azjaci? Niech się śmieją. Afrykanie? Niech się śmieją. Amerykanie? Niech się śmieją.

Na koniec zaznaczam, że mój pogląd na karę śmierci nie ma nic wspólnego z podejściem do ekstremizmu islamskiego, kolonizacji świata przez Islamistów. Jestem przeciwnikiem zginania karku przed Islamem. Nie wierzę w dobre zamiary Islamistów. Przez kilka miesięcy było mi dane żyć z nimi razem. Więcej nas Europejczyków dzieli niż łączy z nimi. Pod wieloma słowami Oriany Fallaci się podpisuję.

(2) komentarzy / skomentuj
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski, twórca "Blokersów" "Klatki" i "Śledczaka", tym razem opowiada o świecie seksualnej dewiacji Ten film wywołuje wstrząs. Temat pedofilii powraca do mediów przy okazji kolejnych spraw o wykorzystywanie seksualne dzieci. Pojawiają się artykuły, reportaże, wywiady. Tym razem oglądamy pełnometrażowy dokument. Wszystko zaczyna się sceną rozgrywającą się w samochodzie. Młody gej, świadek w sprawie posądzenia ks. Jankowskiego o pedofilię, opowiada o swoich przeżyciach związanych z tą sprawą. W końcu wyciąga telefon komórkowy i dzwoni do swojej matki, by przyznać się do udziału w tej historii. W trakcie rozmowy mężczyzna zaczyna płakać. Ma świadomość, że środowisko, w którym się wychował ...
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS