menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Kilimandżaro, czyli Huelle o sztuce współczesnej 30-12-2009 15:42

(0) komentarzy / skomentuj

Norweski film 30-12-2009 09:21
Norweski film z pozytywnym zakończeniem oglądany  o siódmej rano i tak przyprawia o depresję. Skandynawskie kino nieznośnie obarczone jest tzw.  „syndromem skandynawskim”. Mogę się pocieszać, że nie włączyłem fińskiego filmu, Finowie popełniają najwięcej samobójstw.

(0) komentarzy / skomentuj

Rozdęty rynek sztuki współczesnej 29-12-2009 23:48
”Rozdęty rynek sztuki współczesnej”. Dokument pokazujący idiotyzmy, absurdy sztuki współczesnej. Wiele dzieł powstaje na masową skalę. Dochodzi do spekulacji na rynku sztuki. Sztuka zrobiła się towarem jak wiele innych komercyjnych rzeczy. A nie o to przecież chodzi, mówi jeden z jej twórców. Czy aby na pewno?

(1) komentarzy / skomentuj

Niezły biznes? 29-12-2009 22:37
Posłanka PO Agnieszka Pomaska na Twitter i Facebook napisała: "Dostałam zaproszenie, 2-dniowa konferencja o AH1N1 w Londynie, koszt: 2785 US $. Ta grypa to jest rzeczywiście niezły biznes..."
(0) komentarzy / skomentuj

Jednak warto było 29-12-2009 21:31
Znajoma wybrała się na Święta do Izraela. Dzisiaj wylądowała w Polsce i napisała; „Momentami było nerwowo. Zwłaszcza w Palestynie blisko Strefy Gazy. Jednak warto było.”

(1) komentarzy / skomentuj

Sycylijskie wino 29-12-2009 19:05


Przyjemne zmęczenie, po 15 tysiącach znaków napisanych dzisiaj do książki, wygrzewane w saunie. Schładza się włoskie czerwone wytrawne wino, które sprzedawca z osiedlowego sklepu z winami, zachwalał jako mało kwaśne, sprowadzane bezpośrednio przez niego, bez 400 procentowej marży.
- Ale to nie jest włoski jabol? – zapytałem z obawą, patrząc na cenę.
Maciej Świeszewski, miłośnik win, cygar i dobrej whisky, po takiej cenie nawet nie spojrzałby na butelkę.
Czytam teraz nalepkę. Sycylijske… Cholera, daleko odszedłem od tego o czym pisałem dzisiaj… Mafia… Tyle, że włoska. Ale wypiję je oglądając kilka dokumentów.
Od ponad tygodnia odpoczywam od telewizji informacyjnych, gazet. Net sprowadza się u mnie teraz do Twittera i Facebboka, czasami tylko nagłówki informacji.
(0) komentarzy / skomentuj

Na Facebook powstała grupa "Sprawa Blidy" 28-12-2009 00:10

http://www.facebook.com/group.php?gid=208031879478

 


(0) komentarzy / skomentuj

Huelle: Dla awangardystów "Ostatnia Wieczerza" to skandal! 24-12-2009 10:42

(0) komentarzy / skomentuj

Coraz bardziej Orwellowscy się stajemy 23-12-2009 19:05
Obudziłem się po 9 rano. Piotr zamiast życzeń przysłał mi numer biuletynu Biblioteki Doskonalenia Zawodowego KGP, który musimy koniecznie zdobyć. Pięknie! Dzwonie by przypomnieć mu, że są święta. Wchodzę do sieci, a tam czytam, że Straż Miejska będzie miała prawo zatrzymywać i przeszukiwać, jeździć po mieście na sygnale. Oczywiście dla dobra obywateli. To w ramach przyjaznego państwa. Na pewno poczujemy się bezpieczniej. Coraz bardziej Orwellowscy się stajemy i to bez protestu, a nasi reprezentanci – posłowie i senatorowie jak bezmyślne maszynki wszystko akceptują. Psy Pawłowa, które tylko nauczyły się wciskać kolor zielony w takich sprawach.

(0) komentarzy / skomentuj

Wczoraj policji nie wystarczyło świętowania sukcesu, pal licho z wizerunkiem Polski! 22-12-2009 10:46
Oto przedłużamy festiwal związany z kradzieżą tablicy z Auschwitz. Zorganizowano konferencję prasową, gdzie pokazano rozkawałkowaną tablicę. Niech media dłużej o tym mówią. Pokazują Polskę nadal w złym kontekście. 

Zamiast  wyciszać ten nieprzyjemny incydent i cicho dojść do zleceniodawców, wszystkich osób związanych ze sprawą, dostarczamy zdjęć zbezczeszczonej tablicy. Niech świat dalej powiela taki obraz Polski. Kolejny dzień.

Wczoraj policji chwały sukcesu nie wystarczyło, pokazano film z zatrzymania sprawców i zapakowane w papier tablice, były słuszne gratulacje. Choć nie wiemy, czy to może bardziej sukces informatora. Szefostwo policji postanowiło dzisiaj pochwalić się także, bo jak wiadomo z tymi sukcesami nie jest aż tak dobrze, wiec z uśmiechami na twarzy rozpakowano tablicę "Arbeit macht frei". Niech nas potem nie dziwi kolejny tytuł w zagranicznej prasie:  Tak ją zniszczyli Polacy!
(2) komentarzy / skomentuj

Oferta krypty w Świątyni Opatrzności Bożej 20-12-2009 20:04
Pewien daleki znajomy proponował zakup krypty w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. W bocznej ławie to koszt 50 tysięcy złotych, w centralnej 100 tysięcy złotych. Radził się spieszyć, bo ceny wzrosną. Porównał z cenami na Powązkach. Nie jest drogo, dodał.
(1) komentarzy / skomentuj

Jesteś terrorystą 20-12-2009 08:31

(0) komentarzy / skomentuj

Do przemyślenia 17-12-2009 15:38

Ryszard Częstochowski na Facebook: "Jeszcze raz wracam do tragedii jednego z najwybitniejszych polskich scenarzystów i adwokatów, dlaczego tak niewielu zastanawia się nad przyczynami jego upadku? Może już po zamordowaniu matki przez bezpiekę w 89 roku nie odzyskał równowagi psychicznej, może był straszliwie samotny i kupował sobie towarzystwo, choćby prostytutki. A może przyczyna była jeszcze głębsza, utracił po prostu wiarę w sens życia?"


(1) komentarzy / skomentuj

Ostatnia Wieczerza na Facebook 17-12-2009 11:57

http://www.facebook.com/group.php?v=wall&gid=205984713471


(0) komentarzy / skomentuj

Cyrk z szefem klaunem i lobbystami w roli akrobatów? 16-12-2009 11:06
Poseł Janusz Polikot w swoich pijarowskich piruetach coraz bardziej się zakręca, tracąc równowagę i rozsądek.  Rzuca się od jednego do drugiego tematu, który może poruszyć opinię społeczną, a zwłaszcza sprawi, że media go zacytują. Zaproszą do studia telewizyjnego lub radiowego. Eutanazja, komisja hazardowa, Piesiewicz i teraz broń. Wszystko to było ostatnio w krótkim czasie.  Kto go tam potem rozliczy? Najważniejsze,  że udał się pijarowski piruecik.

Pazurkiem na twitter, czyli Marta Wawrzyn z Pardon krótko i trafnie  podsumowała dotychczasowe dokonania Janusza Palikota: „Tęsknię za "Przyjaznym Państwem" z 2008 r. Teraz to jest jakiś cyrk z szefem klaunem i lobbystami w roli akrobatów.”

(0) komentarzy / skomentuj

Każdy, ale nie on 15-12-2009 16:42
Piotr Pytlakowski zorganizował spotkanie w redakcji Polityki. Nasz rozmówca wzbudził tam na korytarzu lekkie poruszenie. Każdego mogliby się spodziewać, ale nie jego.

Kiedy naszemu rozmówcy telefon dzwoni piosenką Louisa Armstronga, mówię:
- Przynajmniej w jednej rzeczy się zgadamy. Lubimy Armstronga.
 
(1) komentarzy / skomentuj

Teraz już będzie tylko gorzej? 14-12-2009 23:10

Piotr Śmiłowicz na Newsweek.pl w tekście „Piesiewicz, czyli przekroczenie tabu” słusznie zauważył, że „Publikacja „Super Expressu” może przyczynić się do zburzenia kolejnego tabu w naszym życiu medialno-politycznym. Po publikacji filmików z Piesiewiczem tabloidy mogą już nie mieć oporów, by pisać na przykład o kochankach polityków. Albo o tym, który z nich jest homoseksualistą.”

Uważam jednak, że to nie tylko tabloidy nie mają już oporów, nie do nich powinno się zawężać problemu degrengolady mediów.


http://www.newsweek.pl/opinie/piesiewicz--czyli-przekroczenie-tabu,50300,1
(2) komentarzy / skomentuj

Pozostaje już tylko Rozrywka... 13-12-2009 15:05
Cezary Ostrowski na Facebook zapytał: „Czy ktoś jeszcze zauważył, że z gazeta.pl zniknęła Kultura, a zastąpiła ją rozrywka? Jaka to rozrywka każdy może sprawdzić sam...”
(0) komentarzy / skomentuj

Wczoraj było 33 stopni 13-12-2009 10:42
Pocztówka z RPA. Tam pełnia lata. Wczoraj było 33 stopni C.  Nie ma świątecznej atmosfery. Ubrana choinka wygląda tutaj dla europejczyka egzotycznie. Losowanie Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej było sukcesem. Przez całą noc, do rana, ludzie jedli, pili, palili i nikt nikogo nie zamordował. Oczekiwania są duże. Ludzie tutaj liczą, że Południowa Afryka zmieni swój wizerunek, iż to nie jest dziki afrykański kraj.  Brakuje 150 tysięcy łózek dla gości Mistrzostw. Ceny poszły w górę. W jednej z lepszych dzielnic Kapsztadu wynajęto Rosjaninowi cały dom na miesiąc za milion Euro.

(0) komentarzy / skomentuj

Pamiętam, że istniała strategia Konrada i Ślimaka 12-12-2009 08:20

294 Pamiętam, że 13 grudnia 1981 roku miałem wykupiony bilet na koncert Perfektu. Koncert odwołano.

295 Pamiętam: GESTAPOWCY! GESTAPOWCY!

296 Pamiętam suki pędzące na sygnale przez ulice.

297 Pamiętam zabawy w kotka i myszkę z ZOMO.

298 Pamiętam ścieżki zdrowia na komisariacie milicji.

299 Pamiętam jak relegowano ze szkoły za uczestnictwo w demon-stracjach. Rozwiązano w ten sposób jedną z maturalnych klas.

300 Pamiętam jak nosiłem białą bluzkę z napisem po szwedzku: Naucz mnie seksu.

301 Pamiętam jak wyrzucono z internatu Małgośkę za nadużywanie relanium.

302 Pamiętam: Zima wasza, wiosna NASZA.

303 Pamiętam: WRONA.

304 Pamiętam hasło na murze: Naród ci nigdy nie wybaczy Generale, do którego ktoś dopisał - u mnie masz przejebane.

305 Pamiętam oporniki wczepione w swetry i klapy marynarek.

306 Pamiętam singiel Tonpressu z piosenką Pepe wróć. 

307 Pamiętam: Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są rów-niejsze.

308 Pamiętam: Drogi Sylwku!

309 Pamiętam zakłócenia w czasie odbioru audycji radia Wolna Europa i Głos Ameryki.

310 Pamiętam słowo: machlojki

311 Pamiętam: Gwiżdżę na was!

312 Pamiętam: Wejście smoka.

313   Pamiętam:
   Miałem dziesięć lat,
   gdy usłyszał o nim świat.

 314 Pamiętam jak Robert dążył do osiągnięcia stanu nirdvandava.

315 Pamiętam stwierdzenie Roberta, że Budda i Chrystus są ucieleśnieniem Jaźni.

316 Pamiętam jak Osiedlowy Głupek stwierdził, że nie będzie wyra-biał sobie dowodu osobistego, aby ukryć się przed wojskiem.

317 Pamiętam jak Robert zrobił w swoim pokoju kaplicę; pomalował ściany na błękit i umieścił dużą figurę z gipsu Matki Boskiej.

318 Pamiętam jak Ronald Regan śpiewał: Żeby Polska była Polską.

319 Pamiętam, że istniała strategia Konrada i Ślimaka.

320 Pamiętam, że alkohol można było kupić dopiero po godzinie 13.

321 Pamiętam, że instruktora w miejskim ośrodku kuturalnym zamykano na 48 godzin przed każdą ważną rocznicą narodową.


Fragment z mojej ksiązki "Pamietam jak..." Słowo/obraz terytoria 2001


http://terytoria.com.pl/ksiegarnia,tytuly,63.html


(1) komentarzy / skomentuj

W „szeroko pojętej problematyce” nie zmieściło się 09-12-2009 09:59
Dzisiejsza Rzeczpospolita słusznie wytyka w artykule  Ewy K. Czaczkowskiej to, co kompromituje festiwal Watch Docs. Czaczkowska pisze: 

"W „szeroko pojętej problematyce” nie zmieściło się łamanie praw chrześcijan w świecie. – Nie znam takich filmów. To znaczy widziałem film o prześladowaniach chrześcijan w Indonezji w końcu lat 90. – mówi dyrektor festiwalu Maciej Nowicki z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Zapewnia, że wśród 1500 dokumentów zgłoszonych na festiwal nie było żadnego o tej tematyce(...)– Zlaicyzowana Europa wstydzi się chrześcijaństwa. Wstydzi się swojej tożsamości religijnej, dlatego stara się nie dotykać tego tematu – uważa reżyserka Agnieszka Dzieduszycka, autorka wstrząsających filmów o Sudanie, gdzie chrześcijańska mniejszość jest brutalnie prześladowana za wiedzą islamskich władz. – Tej Europy nie obchodzi, czy gdzieś chrześcijanie są mordowani, woli się zajmować np. Tybetem.

Widzowie Watch Docs nie zobaczą dokumentów Dzieduszyckiej. Nowicki przyznaje, że ich nie widział, nawet wyświetlanych w polskiej telewizji „Płaczu w ciszy” i „A wy nie płaczecie razem z nami”.

Z blisko 80 filmów, które zostaną pokazane na Watch Docs, najwięcej, bo dziesięć, dotyczy łamania praw człowieka w Rosji i byłych republikach radzieckich."

(0) komentarzy / skomentuj

Wielki brat już tu jest 09-12-2009 00:21
Robert Zieliński na twitter: "Wróciłem z konferencji o zastosowaniu nowych technologii w bezpieczeństwie. Wielki brat już tu jest, nie pukał, wyłamał sobie drzwi..."
(0) komentarzy / skomentuj

13 grudnia nowy rozkład PKP 08-12-2009 22:56
AzraelK na twitter napisał:
 
"13.12 w tym roku to wyjątkowo ważna data... zmiana rozkładu jazdy pociągów..."

Nie wzburzyło, ale odpisałem:

"Przesadził pan z ironią. Ja ją dobrze pamiętam. Czołgi koło mojego domu na Gdańsk jechały.Jeden się utopił. Koncert Perfectu odwołali"


AzraelK: "No cóż, każdy ma swoje wspomnienia, ja nie neguję daty i wydarzeń, ale mam wrażenie, że kombatantów z roku na rok więcej..."

Na co ja: "A co to ma wspólnego z tymi kombatantami? Tak po ludzku pamiętam drobne draństwa, wywalanie kumpli ze szkoły za udział w manifestacjach... pamiętam pałowanych w więźniarkach ludzi, wyjących z bólu na całe gardło, milicyjne ścieżki na Gdyńskiej..."

AzraelK: "No cóż, ja pamiętam z kolei, że z "czerwonej uczelni" na jakiej studiowałem, bezpośrednio nikogo nie wyrzucili, a esbek..."

Ja: "W mojej szkole maturalną klasę zlikwidowali, po kilkunastu wizytach smutnych panów, którzy przeglądali zdjęcia uczniów w sekretariacie (utrwalonych w czasie manifestacji)
 
AzraelK: "Nie zamierzam negować ani stanu wojennego, ani krzywd - w różnych miejscach to jednak inaczej wyglądało."

Ja: "Tak wyglądało na prowincji, w Elblągu. Pamiętam jeszcze ten śnieg. Szedłem do szkoły, a zajęcia odwołali. Nagle na drodze wyrosły czołogi, żołnierze. Postanowiłem wrócić do domu. Na ulicy, mojej ulicy, gdzie mieściła się jednostka ZOMO, stanęło na czujkach kilku milicjantów, zatrzymali mnie i zapytali:
- Dokąd idziesz?
- Do domu - odparłem."

Azrael ma jednak rację w jednym, jak 13 grudnia człowiek się budzi i i włącza telewizor, radio, bierze gazetę do ręki to mdli od tego patosu, polityków przywdziewających się w martylologiczne szaty. Mdli od tych samych gęb, które ciągle są medialnymi twarzami stanu wojennego.

(0) komentarzy / skomentuj

Udają, że się nie widzą 08-12-2009 09:38

„Lotnisko we Wrocławiu. 8:50. Schetyna a kilka metrów dalej Bielecki. Udają, że się nie widzą. W powietrzu iskrzy. A taki był team... na boisku” – pisze na Twitter poseł Dawid Jackiewicz.


(0) komentarzy / skomentuj

Wrzeszczący politycy 06-12-2009 11:20
Chcesz sobie zniszczyć niedzielny poranek to włącz telewizor i pooglądaj sobie wrzeszczących na siebie polityków, wymądrzających się dziennikarzy, zajrzyj do twittera, pochodź po blogach. Na szczęście jest pilot i myszka.

(0) komentarzy / skomentuj

Nawet w wyjęte z telefonu baterie już nie wierzy 04-12-2009 21:34
Umawiam się z politykiem, o którym ostatnio głośno. Aferalnie głośno. Kiedy jestem w zaplanowanym miejscu, wysyłam sms-a: czekam w samochodzie na parkingu. Mija kwadrans.  Decyduję się opuścić samochód. Po pięćdziesięciu metrach spostrzegam znajomą sylwetkę. To on. Okazuje się, że celowo zostawił telefon asystentowi z obawy o podsłuch, dlatego nie mógł przeczytać sms-a. Nawet w wyjęte z telefonu baterie już nie wierzy.
(0) komentarzy / skomentuj

Z archiwum: O Mirosławie Sekule, gdy był szefem NIK 04-12-2009 20:32
http://www.latkowski.com/blog/komentarze/lista/id,608
(2) komentarzy / skomentuj

Gdyby świat przestał zgadzać się na chiński szantaż gospodarczy 03-12-2009 23:07
Piotr Niemczyk na Facebook napisał:  „Sąd w Urumczi skazał w czwartek na karę śmierci pięć kolejnych osób po lipcowych krwawych zamieszkach w Sinkiangu, na północnym zachodzie Chin - poinformowała agencja Xinhua. Według tej agencji, sąd skazał ponadto dwie osoby na dożywocie. - Ciekawe o ile droższe byłoby życie gdyby świat przestał zgadzać się na chiński szantaż gospodarczy?”

Odpowiedziałem. To się nasunęło od razu: „Ta akceptacja Chin jest draństwem niby demokratycznego świata, dla którego prawa człowieka są  niby najważniejsze. Obama wojska do Chin nie wyśle, a Tusk nie dorzuci swoich 600 żołnierzy”.
(0) komentarzy / skomentuj

Nagie cztery litery w sprawie nowej ustawy medialnej 03-12-2009 17:05
SMS od K: Ostatnio twórcy skompromitowali się komentując sprawę Romana Polańskiego, a dzisiaj w kinie Rejs, gdzie pokazali nagie cztery litery w sprawie nowej ustawy medialnej.
(1) komentarzy / skomentuj

Schabowy z kością 03-12-2009 16:12
Dlaczego tak mało piszę ostatnio na blogu? I tak mało w nim polityki? Zapytano.

A o czym tu pisać? Ze spraw politycznych mogę podać tylko jedno. Wczoraj zjadłem obiad w restauracji w hotelu poselskim. Schabowego z kością, kapustą i ziemniakami. Ceny tam wzrosły ostatnio.

Wchodząc do restauracji natknąłem się na Włodzimierza Olewnika i jego pełnomocnika Ireneusza Wilka. Na szczęście nie rozmawialiśmy o sprawie. Jego sprawa to matnia, jak raz się w nią wejdzie to wyjścia z niej już nie ma.

A dzisiaj tkwię jeszcze w piżamie ( mija 16) przed monitorem komputera i udaję przed sobą samym, że jestem w stanie cokolwiek napisać. Kilka zdań na godzinę. W takim tempie książki tej nie napiszę.

Niestety trzeba wracać do świata, tego za oknem. Wziąć prysznic, wsiąść w samochód i jechać na spotkania.

Znowu zapomniałem umówić się na zmianę opon z letnich na zimowe.

I to by było na tyle.

PS. Tomasz Sekielski swój ostatni wpis w blogu popełnił 9 maja 2007 roku. Na szczęście są gorsi ode mnie.
(3) komentarzy / skomentuj

Szaleństwo Klicha i Tuska zarażonych szaleństwem Obamy 02-12-2009 21:59
Widząc dzisiaj psychiatrę Bogdana Klicha u Bogdana Rymanowskiego w TVN 24, zajmującego się naszym wojskiem, z irytacją okraszoną obłudnym uśmiechem, mówiącego: „proszę mi nie przerywać”, pomyślałem, że może znalazłby się dla niego jakiś wojskowy specjalista w szpitalu na Szaserów. 

Mieści się tam Klinika Psychiatrii Stresu Bojowego, do której trafiają między innymi tak chętnie wysyłani przez Bogdana Klicha żołnierze do Afganistanu.

A tak na marginesie. Może premier Donald Tusk pokazałby kochones i trzasnął następnym razem słuchawką Barackowi Obamie. Niech wpierw zniesie wizy Polakom ten obecny laureat pokojowej nagrody Nobla.
(1) komentarzy / skomentuj

Nie ma wygranych 01-12-2009 09:52
Wróciłem od Jakuba Porady  w  TVN24, zjadłem śniadanie i idę spać. Nie chce mi się już mówić o sprawie Janusza Kaczmarka. Żeby zamknąć temat. Nikt w tej sprawie nie może czuć satysfakcji, ani Kaczmarek, ani Ziobro, oni obaj są przegranymi tej historii.

(1) komentarzy / skomentuj

Sławomir Nowak hiphopowcem 27-11-2009 02:00
Ograniczam wchodzenie na kanały telewizyjnych programów informacyjnych. Jak wszedłem przed chwilą, to zobaczyłem, usłyszałem reklamę programu Małgorzaty Domagalik „Ona i on”, Gościem ma być Sławomir Nowak. Ok. Dobry wybór. Ale jak usłyszałem: miłośnik hip hopu… Zdębiałem. Panie Sławku, pani Małgorzato… Przestańcie już prostytuować marketingowo to, co i tak jest sprostytuowane.  Panie Sławku, miłośniku hip hopu, czekam na zwierzenia Pana jako hip hopowca, nucącego... Właśnie... co? Chyba nie "Głuchą noc" ? :)

(1) komentarzy / skomentuj

Poranny seans kinowy zdemolował dzień 25-11-2009 16:26
Rano ląduję w fotelu kinowym na pokazie prasowym"Będzie głośno" w reżyserii Davisa Guggenheima. Półtorej godziny o gitarze elektrycznej i jej brzmieniu zdemolowało mi całkowicie dzień. Nie chciało mi się już wchodzić w resztę dnia. Z Jackiem Olechowskim i Piotrem Metzem wybraliśmy się do Hard Rock Cafe, zjadłem śniadanie i… na szczęście kolejne zaplanowane spotkania spadły.

(1) komentarzy / skomentuj

W Platformie Obywatelskiej buldogi przestały się już gryźć pod dywanem. Mit zespołu U2 runął. Pomaska (frakcja Sławomira Nowaka, przeciwna prezydentowi Gdańska) wprost wbija swoje paznokcie w pierś Adamowicza. 24-11-2009 22:55

„Prezydent (Paweł Adamowicz – od aut.) nie może rozdawać własności nas wszystkich na prawo i lewo, bo żyjemy (na szczęście!) w demokratycznym państwie prawa i tego prawa musi przestrzegać. – pisze na swojej oficjalnej stronie posłanka PO Agnieszka Pomaska. - Fundacja Gdańska (ocenę jej działalności pominę, choć je krytykę jeszcze jako radna wyrażałam wielokrotnie) nie dość, że dostaje na nie do końca dla mnie jasnych zasadach, prezent w postaci komunalnych lokali, to jeszcze dzieli je na zasadzie prywatnych znajomości jej szefa. Niech powstanie winiarnia, niech będzie to nawet winiarnia Marka Kondrata, nie mam nic przeciwko, ale niech odbędzie się to na znanych nam zasadach przetargu lub nawet konkursu. Marek Górlikowski trafnie napisał w Gazecie Wyborczej: “Wino Kondrata uderzyło do głowy”. A ja dodam, że mam nadzieję, iż kac też przyjdzie i lokal na Długim Targu znajdzie najemcę z wizją po uczciwym przetargu?


http://www.pomaska.pl/1847/wino-uderzylo-do-glowy-czy-bedzie-tez-kac.html
(1) komentarzy / skomentuj

Poranna rock’n’rollowa kawa 20-11-2009 23:50
Poranna kawa o smaku rock’n’rolla z Jackiem Olechowskim i Piotrem Metzem, aż ciężko, niechętnie wchodziło się po niej do czytelni IPN, gdzie już raczej nie było rock’n’rollowo. Olechowski zdobył mnie już po kilku zdaniach. Wszystko wskazuje na to, że z Metzem i Olechowskim będziemy ciągnąć dalej to, co narodziło się przy wtorkowej butelce czerwonego wytrawnego chilijskiego wina.

Na marginesie. Piotr stwierdził, że prof.  Joanna Senyszyn zachwycona jest okładką najnowszej Machiny i tym co wywołuje.

(1) komentarzy / skomentuj

Butelka wina z Metzem i "burdelmama" Senyszyn w tle 17-11-2009 22:31


Wypiliśmy butelkę czerwonego wina z Piotrem Metzem rozmawiając o projekcie, który po tylu latach wreszcie może ujrzy światło dzienne.
Piotr pozostawił mi okładkę nowej Machiny, na której eurodeputowana Joanna Senyszyn wygląda jak:
 a/ wampirzyca,
b/ burdelmama,
c/ ...
Dla każdego do wyboru. Burdelmama Senyszn zrobi większą karierę niż naga klatka eurodeputowanego Wojciecha Olejniczaka?
Jak nisko jeszcze mogą upaść politycy w autopromocji?

(6) komentarzy / skomentuj

Obudzili się 17-11-2009 14:53
Budzi mnie dzwonek telefonu.
- Obudzili się – słyszę w słuchawce M.
- Kto? – pytam, jeszcze półsenny.
- Przenieśli sprawę Papały do Łodzi. Po tylu latach się obudzili.
- Wreszcie - odpowiadam.
Wstałem z łóżka i poszedłem zrobić kawę.

(2) komentarzy / skomentuj

Spirala brudu 16-11-2009 16:38
Obejrzałem film „Pedofile”. Zrobiłem go trzy lat temu. Od emisji telewizyjnej nie oglądałem go. Wróciły wspomnienia z okresu realizacji, a przede wszystkim poczucie niemocy i bezsilności. Oglądałem, bo dzisiaj idę do „Teraz My”. Mają poruszyć temat pedofilii. Przyznam, że przez chwilę miałem wątpliwości, te same, gdy odmawiałem udziału w programach, gdzie omawiano sprawę Romana Polańskiego. Boję się, że wciągnę się w tę spiralę brudu. Bo kogo tak naprawdę interesuje jeszcze sprawa pedofilii z „Dworca”? Przecież została zakończona. We mnie nadal się tli poczucie przegranej i robi mi się po prostu źle, gdy wspomnę o niej.

(4) komentarzy / skomentuj

Komentarz dla "Rzeczpospolitej" do decyzji Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w sprawie podsłuchów 13-11-2009 13:27
Stenogram podsłuchanej przez ABW mojej rozmowy z Wojciechem Sumliński, np. ten ujawniony w procesie jaki ppłk Mąka wytoczył Rzeczpospolitej zawiera fragment, który ewidentnie dotyczy mojej pracy dziennikarskiej w związku z filmem i książką "Zabić Papałę". Rozmawiam o nocnej wizycie szefowej grupy "Generał", zajmującej się sprawą zabójstwa generała Marka Papały, w asyście Lichockiego u niego w domu. Naruszono ewidentnie tajemnicę dziennikarską.

Później Wojtek Sumliński prosił o anonimowość, a więc pogwałcono prawo do ochrony informatora, jaką my dziennikarze jesteśmy zobowiązani gwarantować. Myślę, że pilnie stowarzyszenia i organizacje dziennikarskie powinny zareagować w tej sprawie i nie tylko komunikatem prasowym.

Notował: Wojciech Wybranowski

http://www.rp.pl/artykul/2,391521_Nie_bedzie_sledztwa_w_sprawie_podsluchow.html
(0) komentarzy / skomentuj

Miało być inaczej, a jest jak zwykle 13-11-2009 11:23
Wstałem. Zasiadłem przed biurkiem. Nie mam gdzie kawy postawić, wszędzie walają się protokoły rozprawy głównej… Monitory rozbłysły. Czytam, że „Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego sporządziła stenogramy z podsłuchanych rozmów Sylwestra Latkowskiego (dziennikarz niezależny) i Jana Pińskiego (były szef Agencji Informacji TVP) z Wojciechem Sumlińskim podejrzanym o płatną protekcję – ustaliła „Rzeczpospolita”. Obaj dzwonili do niego, gdy znajdował się na podsłuchu. Mimo że te rozmowy powinny być objęte tajemnicą dziennikarską, sporządzonych na ich podstawie stenogramów nie zniszczono.” Miało być inaczej, a jest jak zwykle.

http://www.rp.pl/artykul/391349_Afera_podsluchowa_objela_adwokatow.html

(0) komentarzy / skomentuj

Detektyw Ziobro 07-11-2009 22:05
„Stulecie detektywów” Jurgena Thorwalda to kultowa książka Zbigniewa Ziobro. Rozdawał ją swoim podwładnym lub polecał – mówi jeden z tych, który ją otrzymał.  Obowiązkowa lektura tamtych czasów w Ministerstwie Sprawiedliwości i Prokuraturze Krajowej. Po jej lekturze trudno zaprzeczyć, że warto ją polecać do przeczytania. Choć pachnie naftaliną. Książka „Stulecie detektywów" została nominowana w 1966 roku do nagrody im. Edgara Allana Poe.

(3) komentarzy / skomentuj

Prokuratura odpowiada 06-11-2009 21:55
Prokurator Robert Majewski, szef wydziału Przestępczości Zorganizowanej prokuratury okręgowej na Pradze, do którego trafiło moje pismo z dnia 17 października br:

„Ponieważ potwierdzono dzisiaj, że rozmowy telefoniczne Wojciecha Sumlińskiego były podsłuchiwane, dokonano też nagrań moich rozmów z Wojciechem Sumlińskim.
 
Zwracam sie z pytaniem, czy - tak jak wymaga tego prawo -zostały zniszczone ponieważ nie posiadały wartości dowodowej.
 
Nasze rozmowy miały tylko i wyłącznie charakter prywatny i zawodowy (dziennikarski).
 
Proszę też o informację, czy w przypadku zniszczenia takich materiałów osoba podsłuchiwana, a nie podejrzana, nie powinna być o takim fakcie powiadomiona? Jeżeli tak, to proszę o powiadomienie mnie co stało się z nagraniami i stenogramami moich rozmów z Wojciechem Sumlińskim.”

Odpowiedział:

Pan Sylwester Latkowski

W odpowiedzi na Pańską korespondencję mailową z dnia 17.10.09r. dot. Sprawy Ap V Ds. 17/09 uprzejmie informuję, że zgodnie z art. 238 kpk Sąd zarządza zniszczenie utrwalonych w trybie art. 237 kpk  zapisów w przypadku stwierdzenia, że nie mają znaczenia dla postępowania karnego.

Wniosek o zniszczenie takich materiałów  kieruje prokurator prowadzący postępowanie, który do czasu zakończenia postępowania  ocenia zasadność i przydatność wszystkich dowodów, w tym zapisów treści rozmów telefonicznych. W przypadku stwierdzenia w toku śledztwa o sygnaturze Ap V Ds. 17/09, że zapisy konkretnych rozmów  telefonicznych nie mają znaczenia dowodowego dla postępowania karnego stosowny wniosek zostanie skierowany do sądu.

Nadmieniam, że przy analizie przedmiotowych rozmów – istotne są treści wypowiadane przez  podejrzanego, a nie osoba rozmówcy.

Robert Majewski
(1) komentarzy / skomentuj

Powrót 06-11-2009 21:14
Z Mazur na Warmię, stamtąd pod Gdańsk, potem Trójmiasto. Godziny rozmów, pamięć dyktafonu prawie na wyczerpaniu. Wczoraj o czwartej rano znalazłem się w łóżku, a o ósmej Piotr budzi mnie telefonem.

- Jednak przyjechał, schodź – mówi. – Kawę ci zamówiłem.
Budzę się patrząc na naszego rozmówcę. Inny człowiek niż ten sprzed lat. Wzbudza we mnie pozytywne odczucia, nie to co dawniej. Pilnuje się, ale mimo tego nie chcący wyrzuca z siebie niechęć do mnie. Myślę, by zareagować i wyjaśnić wszystkie żale, jego, moje, ale mówię w duchu, to niepotrzebne. Czas zrobił i jeszcze zrobi swoje. Wyleczy nas z niechęci i tych wszystkich złych emocji. Potrafi na wiele rzeczy patrzeć z dystansem.  Wszystko co się wydarzyło raczej zbliża nas do siebie.
Palą z Piotrem papierosy, jeden po drugim. Od trzech dni żyję w kłębach dymu, czuję już nikotynę na wargach. Ale to  nie przeszkadza. Piotr bez papierosa to nie ten Pytlakowski, którego znam.
Dobre spotkanie, choć nie otrzymaliśmy tego na co liczyliśmy.
- I tak powinno do niego dojść – mówię do Piotra.  – By zamknąć tamten czas.
Wyjazd nie zmarnowany.
Po powrocie prysznic, Cuba Libre i sauna. Tym razem smak sosny na ustach,
(0) komentarzy / skomentuj

Pierwszy przystanek 04-11-2009 11:38


Piąta z minutami. Dwie godziny snu, przerwa na prysznic, spakowanie się i wchodzę do samochodu Piotra. Przez godzinę śpię. Podobno twardo. Budzę się przed zajazdem Eden. Piotr musi wypić kawę. Zamawiam herbatę z cytryną. Chcę wrócić do samochodu i spać dalej. Niestety już nie potrafię usnąć. Przed jedenastą dobijamy do naszego pierwszego przystanku. Moja pierwsza kawa i ten widok…

(0) komentarzy / skomentuj

Jak krew z nosa 31-10-2009 23:53
Ścigany na poprawkach korekcyjnych obrazu, a jeszcze dźwięk pozostał do zrobienia.
Piszę książkę „Polska mafia”, ale idzie mi jak krew z nosa. Więc odszedłem od klawiatury i zatopiłem się w ekranie telewizora. Filmy także nie wchodzą i zrzucam je co chwila.
Jedyne co mi dzisiaj wyszło to sauna.

(2) komentarzy / skomentuj

Nie jestem malarzem religijnym, obrusza się Świeszewski 30-10-2009 20:15

SZUKAĆ SWOJEJ PRAWDY…  rozmowa Adama Kamińskiego o religii, obyczajach, sztuce z Maciejem Świeszewskim opublikowana w gdyńskim kwartalniku „Bliza”. Kiedy zapytano go, czy jest malarzem religijnym, obruszył się:


- „Malarz religijny” to chyba jednak źle powiedziane. Ostatnia Wieczerza to obraz o tematyce religijnej, a nie obraz religijny. Jakbym miał malować obraz o tej tematyce przeznaczony do kościoła, namalowałbym zupełnie inny. Malowałem swoją interpretację artystyczną tego wielkiego tematu, który jest poruszany przez wielu artystów, to temat, który porusza wyobraźnię kolejnych pokoleń i jest niewyczerpany. Można go w każdej epoce, w każdym czasie, bez względu na to, czy ktoś czuje się marksistą, czy jest wierzący, czy nie, podjąć i interpretować. A dlaczego taki temat wybrałem? Przecież to są nasze korzenie, to są wzorce, to jest odniesienie do całej naszej kultury, do korzeni drzewa naszego życia. Wieża Babel czy Arka No-ego albo Sąd Ostateczny – każdy z nas się z tym tematem spotyka, prawie każdy artysta i każdy człowiek. Dlatego poświęciłem się na wiele lat temu zagadnie."

(1) komentarzy / skomentuj

Prokurator Jasiński oczyszczony z zarzutów 30-10-2009 19:09

Piotr Jasiński, prokurator z Olsztyna, który doprowadził do skazania porywaczy Krzysztofa Olewnika, oczyszczony z zarzutów! - pisze Piotr Pytlakowski na Polityka.pl

 


(0) komentarzy / skomentuj

Rutkowski na komisji zaliczył mnie i Pytlakowkiego, do "grupy inicjatywnej", która chciała jego zniszczyć. Za książkę i Konfrontację? 29-10-2009 10:36

(1) komentarzy / skomentuj

Tak się robi politykę 27-10-2009 23:31

(1) komentarzy / skomentuj

Kaczmarek o stadzie pawianów Dorna 26-10-2009 12:07

Janusz Kaczmarek odniósł się do książki Ludwika Dorna. Następca Dorna na stanowisku ministra spraw wewnętrznych i administracji zwraca uwagę „na jeden ciekawy fragment, mówiący o konflikcie trzeciego bliźniaka z prezesem PiS-u, Jarosławem Kaczyńskim. Ludwik Dorn pisze: „Uznałem, że potężna część napięć to rodzaj szantażu emocjonalnego. W stadzie pawianów jest jeden samiec alfa i choć pawiany są orientacji heteroseksualnej, od czasu do czasu ten główny gwałci stojące niżej w hierarchii. Chodzi o dominację i władzę, a nie o seks. Te słabsze same od czasu do czasu się nadstawiają, żeby samiec alfa je spożytkował. To daje im bezpieczeństwo, że nie będzie ich lał. Ja się nie nadstawiałem, stąd pretensje pana Kaczyńskiego”.


Ze zdumieniem przeczytałem, że Ludwik Dorn żył w stadzie pawianów. Trochę na uboczu, ale w stadzie pawianów. A zatem w grupie, gdzie jest określona hierarchia samców, dominantów. Mogą one jeść i odpoczywać, kiedy chcą, oraz są częściej pielęgnowane. Z książki wynika, że tego chyba brakowało i nadal brakuje autorowi.

Z moich natomiast obserwacji wynika, że Jarosław Kaczyński po prostu usunął Ludwika Dorna z grupy samców dominantów, wymieniając go na nowy, młodszy od niego model.
Mam na myśli oczywiście dominację i władzę, a nie seks.”

Dodać jednak warto, że  "wyrzucanie ze stada pawianów" Ludwika Dorna odbyło się przy pomocy Janusza Kaczmarka, który wówczas grał z "młodszym modelem".

http://www.ekawa.net/rozrachunki-i-wyzwania-w-stadzie-pawianow/

(2) komentarzy / skomentuj

Ekspres do kawy 25-10-2009 07:54
Wchodzę rano do kuchni i puste miejsce po ekspresie do kawy wywołuje niechęć do całego dnia. Ile to dni jest w serwisie? Gdzie mam do nich numer? Niedziela, przecież nie pracują. Jedyne na co mogę liczyć to na mrożoną kawę w lodówce.
(1) komentarzy / skomentuj

Wreszcie Pub 700 ukaże się na DVD 23-10-2009 23:22

Wreszcie po siedmiu latach udało się przezwyciężyć marazm producentów i  film dokumentalny, którego głównym bohaterem jest Leszek Możdżer, „Pub 700” ukaże się na najbliższe święta na DVD.


(1) komentarzy / skomentuj

Dla ABW wszystko jasne, wiedzą kto spiskował przeciwko nim 22-10-2009 23:01

Po południu zadzwonił Łukasz Kurtz i przeczytał zapis stenogramu podsłuchu z mojej rozmowy z Wojtkiem Sumlińskim z godziny 23.44, z dnia 29 lipca 2008 roku, którą odtajniono na rzecz cywilnego procesu wiceszefa  ABW Jacka Mąki. Rozmowa odbywała się chwilę po otrzymaniu przeze mnie pożegnalnego listu Wojtka.


Zrozumiałem, dlaczego prokuratura nie odpowiedziała na moje ostatnie pismo w tej sprawie i schowała głowę w piasek. Jakoś odważniejsza była odtajniając podsłuchy i wyrażając zgodę na wykorzystanie dla prywatnej sprawy wiceszefa ABW.

Kiedy wchodziłem do studia Polsat News natknąłem się na posłankę PiS Betę Kempę i posłankę PO Julię Piterę. Ta pierwsza chętnie rozmawiała, druga się tylko uśmiechnęła. 
– Chichot historii – powiedziałem do Beaty Kempy. -  Wszystko się wywróciło do góry nogami. Wcześniej za waszych czasów ABW stało pod moim domem a teraz…
- My przynajmniej podsłuch Wojtka Czuchnowskiego kazaliśmy natychmiast zniszczyć – odrzekła.

Kilka godzin później na spokojnie przeczytałem stenogramy podsłuchów, pojąłem już jaką układankę ułożyło sobie ABW by wykazać, że Wojciech Sumliński zaaranżował spektakl medialny, w czasie którego miał upozorować próbę samobójczą, by w ten sposób uniknąć tymczasowego aresztu. Pomagać mu w tym mieli dziennikarze, a jak twierdzi jedna z osób bliska ABW,  brał w tym też udział ksiądz. Brakuje tylko analizy psychologicznej nagrań audio rozmów Wojtka, ale może one też się za chwile pojawią odtajnione na procesie wytoczonym przez Jacka Mąkę.  Smutne to wszystko.

(0) komentarzy / skomentuj

Przyłapana osoba znika z polityki i przechodzi do kolegów z biznesu 20-10-2009 23:03

Wypowiedź dla Przeglądu: Czy korupcja sięga najwyższych stanowisk w państwie?


Zawsze tak było i będzie. Po okresie transformacji biznes narodził się na styku polityki, czasami służb. Nie dało się inaczej zrobić dużego interesu, zbudować swej potęgi. Kiedyś partie nie otrzymywały dofinansowania, to był początek korumpowania polityków. Nie mieli wyboru, musieli brać od biznesmenów na kampanie wyborcze. Świadek opowiadał mi o jednym z posłów, który nosił piwo w Sheratonie biznesmenowi. Potem został premierem. Powiązania z politykami, wysokimi urzędnikami państwowymi to nie jest problem jednej partii. W każdej jest szafa ze schowanymi trupami świadczącymi o niejasnych powiązaniach, korupcji. Czasami te trupy wypadają, tak jak to ma miejsce teraz w związku z aferą hazardową. Szybko jednak się o tym zapomina, bo tak naprawdę nikomu nic wielkiego się nie dzieje, przyłapana osoba znika z polityki i przechodzi do kolegów z biznesu. Na razie w kryminale za polityczną aferę wylądował tylko Lew Rywin. Ale to też nie był polityk.

(0) komentarzy / skomentuj

Cała prawda nie została ujawniona 19-10-2009 09:52

(2) komentarzy / skomentuj

Czy zniszczyliście moje podsłuchy (moje rozmowy z Sumlińskim)? 18-10-2009 09:49

Warszawa, 17 październik 2009

Pan Prokurator
Bogusław Michalski
Prokuratura Apelacyjna
w Warszawie
 
Ponieważ potwierdzono dzisiaj, że rozmowy telefoniczne Wojciecha Sumlińskiego były podsłuchiwane, dokonano też nagrań moich rozmów z Wojciechem Sumlińskim.
 
Zwracam sie z pytaniem, czy - tak jak wymaga tego prawo -zostały zniszczone ponieważ nie posiadały wartości dowodowej.
 
Nasze rozmowy miały tylko i wyłącznie charakter prywatny i zawodowy (dziennikarski).
 
Proszę też o informację, czy w przypadku zniszczenia takich materiałów osoba podsłuchiwana, a nie podejrzana, nie powinna być o takim fakcie powiadomiona? Jeżeli tak, to proszę o powiadomienie mnie co stało się z nagraniami i stenogramami moich rozmów z Wojciechem Sumlińskim.

Z poważaniem,
Sylwester Latkowski


(0) komentarzy / skomentuj

Faktem jest, że od wielu lat służby specjalne i policyjne inwigilują media 17-10-2009 08:44

Spotkanie odbywało się w jednym z centrów handlowych, tuż po wyjściu Wojtka Sumlińskiego z izby zatrzymań, gdy sąd nie zgodził się na jego aresztowanie. Wojtek poprosił mnie bym towarzyszył jego spotkaniu z dziennikarką Anną Marszałek.  W blogu, pod datą 20-05-2008 22:31 widnieje wpis, opatrzony zdjęciem „smutnych panów”:

„Smutni panowie dwaj, w skórach, nie mający o czym ze sobą rozmawiać, którzy przykleili się do spotkania z jednym z bohaterów ostatniej akcji ABW.”


Obaj panowie zachowywali się bezczelnie, w ostentacyjny sposób przyglądali się nam.  Nie przyszli tu tylko by inwigilować Wojtka Sumlińskiego, ale pokazać jemu, nam, kto tu jest górą. Oddziaływali cały czas na niego. Poddawano go presji. Sporządzono jego portret psychologiczny, o czym pisałem wcześniej.  Dawno uznali, że Wojciech Sumliński to ich potencjalny „plastyczny świadek”, wystarczy go tylko złamać. Przy okazji pokazali jaki mają stosunek do mediów. Mamy się ich bać, mieć świadomość, że o wszystkim wiedzą. Kontrolują nas.

Kiedy Wojtek Sumliński przebywał w szpitalu doszło do incydentu przed moim domem. Znowu pojawili się "smutni panowie". Ale tu już muszę mieć upoważnienie dwójki dziennikarzy, którzy spotkali się wówczas ze mną w sprawie Wojtka Sumlińskiego, by opowiedziec więcej.

Czas może wreszcie na to by środowisko w kwestii inwigilacji mediów zajęło solidarne stanowisko, a nie zajmowało się sprawą inwigilacji incydentalnie. Faktem jest, że od wielu lat służby specjalne i policyjne inwigilują media. Pozornie tylko są to działania pod kontrolą prokuratorską i sądową.

Niektóre wpisy z tamtego okresu:


Czy Sumliński powiesi się w areszcie? 30-07-2008 01:05

Wracam do Warszawy. Dzwoni Piotr Pytlakowski i pyta, co się dzieje? Na czerwonym pasku w TVN24 przeczytał o aresztowaniu Wojciecha Sumlińskiego. A skąd mam wiedzieć? Z Wojtkiem nie widziałem się po jego wyjściu, gdy przyszedł podziękować z żoną za wsparcie, a potem w czasie spotkania z Anną Marszałek, w czasie którego byłem wobec niego bardziej ostry niż dziennikarka Dziennika. Nie przyjmowałem za wiarygodne pewnych wyjaśnień. Mówię, tyle co wiem, czyli nic poza tym, że sąd widocznie rozpatrzył zażalenie prokuratury na uchylenie aresztu przez sąd niższej instancji.

Rozłączamy się. Po chwili postanawiam zadzwonić do rzecznika Centralnej Służby Więziennej Luizy Sałapy. Jedna z osób, która od lat pokazuje ludzką twarz a nie bezmyślnego klawisza. O czym rozmawialiśmy? Przekazałem jej kilka refleksji o stanie psychicznym Wojtka, który poddany został presji psychicznej od chwili zatrzymania przez ABW. O jego próbie samobójczej w policyjnej izbie zatrzymań na Mokotowie. Dziwne, że funkcjonariusze ABW, prokuratorzy, przesłuchując go nie spostrzegli śladów na przegubie dłoni. Czy sporządzono protokół z tego zdarzenia? Aresztowanie ma jeszcze bardziej spotęgować oddziaływanie na niego, złamać go. Służby doskonale wiedzą o tym, że Sumliński nie jest w najlepszym stanie psychicznym.Ten areszt jest aresztem wydobywczym. Sumliński mógł odpowiadać  z wolnej stopy, nie mataczył, nawet bał się spotykać z dziennikarzami. Ostatnio odmówił rozmowy z Anną Marszałek z Dziennika. I tak ponosi już wysoką cenę za swoją lekkomyślność, głupotę, a jeśli jest winien, to niech sąd orzeknie o tym i  niech Wojtek odsiedzi swoje. Areszt nic do sprawy nie wniesie, chyba, że ma inny cel.
- By nie okazało się, że Sumliśńki popełni samobójstwo w areszcie – rzucam.

Sałapa dziękuje za informację. Mam poczucie, że trafiły do właściwego człowieka.  Mam też nadzieję, że będą mieli tam świadomość, że jeśli Sumliński powiesi się w toalecie, nikt tego nie uzna za tragiczny wypadek.
ABW, prokuratura i sąd także powinni mieć świadomość tego, że media, a przynajmniej kilku dziennikarzy, będą patrzeć na ręce.

Po tysiącu stu kilometrach przebytej drogi dojeżdżam do Warszawy, na jednym z Mc Donaldów, tuż przed północą, odbieram od wysłannika Wojtka Sumlińskiego dziewięcio stronicowy list. Chwilę rozmawiam z wysłannikiem. Dzwonię do Wojtka. Rozmawiamy, krótko. Po lekturze ponownie wykonuję telefon, tym razem jest to dłuższa rozmowa. Trudna, bo Wojtek ma świadomość, że jest podsłuchiwany. Choć według mnie tym razem powinien to mieć gdzieś.
Umawiamy się na rano.
- Jeśli będzie to nam dane – zaznacza Wojtek.

15.40. Wróciłem ze szpitala, gdzie trafił Wojtek po próbie samobójczej. To stamtąd ostatecznie przewiozą go do szpitala więziennego. Prawo jest bezduszne.

Kto tu mataczy, panie ministrze sprawiedliwości? 01-08-2008 10:59

Panie ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ćwiąkalski,  powiedział pan w radiu  Tok FM, że nieprawdą jest, że Wojciech Sumliński podjął próbę samobójczą 13 maja.
Kto pana wprowadza w błąd? Jaki ma w tym cel? Nie jesteśmy kłamcami, wspólnie potwierdzamy fakt, że Wojciech Sumliński w czasie majowego zatrzymania próbował popełnić samobójstwo. Zakończyło się to samookaleczeniem.  Proszę obejrzeć sobie przeguby jego dłoni. Ślady tam jeszcze są widoczne. Niech pan zażąda stenogramów podsłuchów Sumlińskiego, który zaraz po wyjściu z izby zatrzymań rozmawiał o tym telefonicznie.
Mamy nadzieję, że będzie miał Pan odwagę wyjaśnić  sprawę tuszowania samobójczej próby Wojciecha Sumlińskiego, jaka miała po raz pierwszy miejsce w czasie majowego zatrzymania. Tym razem podległe panu osoby mataczą informacjami na ten temat.
Sylwester Latkowski
Wojciech Czuchnowski (Gazeta Wyborcza)
Leszek Misiak (Gazeta Polska)

(1) komentarzy / skomentuj

Pod moim domem (1997) 17-10-2009 08:06

(0) komentarzy / skomentuj

Na biurku monotematycznie 16-10-2009 02:13

Na biurku protokoły przesłuchań, spraw operacyjnego sprawdzania, książki:  „Mafia” Petera Reski,  „Przestępcy z Łubianki” Aleksander Litwinienko, „Mafia, biznes, polityka”. Przypadek  Giorgio Ambrosoli” Renzo Agasso,  „Mc Mafia: Misha Glenny, „Dziedzictwo popiołów. Historia CIA” Tim Weiner, „Śladami bezpieki i partii” Sławomir Cenckiewicz. Znajomy mówi: - Ale jesteś monotematyczny.


(3) komentarzy / skomentuj

Takie rany goją się bardzo długo 15-10-2009 21:06

Komentarz pani Ewy, zamieszczony na moim blogu:  Jestem ofiarą kazirodzczego związku z własnym Ojcem i wiem, że takie rany goją się BARDZO BARDZO długo! I nie ma znaczenia, że sprawca już nie żyje. Mój Ojciec nie żyje już 10 lat a ja chodzę od terapeuty do terapeuty i próbuję się zmierzyć z \"Duchami Przeszłości\". To BARDZO BARDZO trudne.


(0) komentarzy / skomentuj

Notatki z piątku 09-10-2009 22:28

Po jedenastej przebudzenie. Wiadomość: Nobel dla Obamy. Za co go otrzymał? Za wygląd? Uśmiech śnieżnobiałych zębów? Czerwoną sukienkę żony?


Codzienna dawka pięciu tabletek, zapita kawą.

Telefon od Macieja Świeszewskiego. Gunter Grass obejrzał właśnie „Ostatnią Wieczerzę”. Zachwycony obrazem.

Potem montaż Ściganego. Docinanie.

(0) komentarzy / skomentuj

W Sejmie "Za kratą" piją, jedni z goryczy inni z radości 06-10-2009 23:51

Rano wizyta w prokuraturze. Multimedialne przesłuchanie w sprawie wpisu w blogu dotyczącym taśm Gudzowatego. Kamera źle ustawiona, patrzą na człowieka z góry.  Po mnie przesłuchiwano Jana Pińskiego. Bardziej uprzywilejowany, bo pozwolili mu się wyspać, ale wtedy jak go wzywano był szefem TAI.


Szef CBA Mariusz Kamiński otrzymuje zarzuty karne i staje się podejrzanym. "Władza ma swoje sposoby, by się zemścić" mówi na konferencji Zbigniew Ziobro. Zgadam się, ale dotyczy to nie tylko PO, ale i jego ekipy, a także poprzedników. Władza już tak po prostu ma. Taka jej natura, bardziej mściwa niż miłosierna.

Zdziwienie u niektórych, że nie dano zgody na wyjście z aresztu za kaucują Romana Polańskiego. Prawo jest bezduszne. Na co liczono, że zostanie zwolniony? Ktoś kto przez 30 lat ucieka, nie może dać gwarancji, że nie ucieknie kolejny raz. Obecna decyzja jednak nie oznacza tego, że do ekstradycji dojdzie. Mazur pomimo zastosowania wcześniej aresztu został wypuszczony do domu. Choć jest różnica miedzy nimi, Mazur nigdy nie przyznał się do winy tak jak Polański. Jedyna szansa dla niego to uznanie, że sprawa w Szwajcarii byłaby przedawniona.

Wieczorem miałem mieć spotkanie w hotelu sejmowym, ale tam raczej spokojnie nie można było porozmawiać. Barek "Za kratą" wypełniony. Prawie wszyscy piją, jedni z frustracji, żalu, goryczy inni z radości. Przy tym dzisiaj niektórzy raczej niechętnie  patrzą na dziennikarzy. Musieliśmy wybrać inne miejsce.

Znajomy mówi, że kolejnych dwóch dziennikarzy śledczych przechodzi do "pijaru". Wypalili się? Nie, maja już dość, nie widzą sensu. Przy tym obniżają im kontrakty, a za coś trzeba spłacać kredyty.  Dzisiaj w mediach najbardziej opłaca się być leifstylowym dziennikarzem, oni akurat na nich się nie nadają. Teraz przyjdzie im się zaprzyjaźnić z tymi, których kiedyś ścigali słowem.

(1) komentarzy / skomentuj

Pogadał sobie o automatach do giery i tyle 05-10-2009 23:18

Świadek koronny Jarosław S. ps. Masa w sprawie automatów do gier złożył zeznania 4 czerwca 2000 roku i od tej pory żadna ekipa rządząca nie pociągnęła tego wątku, żadna.


(0) komentarzy / skomentuj

Schadenfreude Karnowskiego 04-10-2009 11:06

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski raczej nie łapał się za głowę, czytając piątkową „Rzeczpospolitę”. Na twarzy pojawił się uśmiech satysfakcji, radość z powodu cudzego nieszczęścia. Karnowski dobrze pamięta jak bohaterzy dzisiejszej „afery hazardowej” reagowali na jego „aferę mieszkaniową”. Nie darował sobie i skrobnął na swojej stronie internetowej wpis „Podwójne standardy”, zadając pytania niedawnym partyjnym kolegom: Czy Pani Minister Julia Pitera wyśle również cały „aparat represji państwa”, aby nękać i prześwietlić Posła Zbigniewa Chlebowskiego? Skąd taka różnica standardów u Pani Julii Pitery, w stosunku do różnych członków? Dlaczego, Poseł Zbigniew Chlebowski, który żądał ode mnie dymisji, sam nie złożył wszystkich funkcji publicznych?


(1) komentarzy / skomentuj

Rok życia na podsłuchu 02-10-2009 19:30

Wczoraj rozmowa z posłem PO, który przede wszystkim zwracał uwagę, że wczoraj dokonano linczu na Zbigniewie Chlebowskim. To samo powtarzają inni posłowie, wprost do kamery mówi to poseł PSL Stanisław Żelichowski. „Z podsłuchów trwających rok wybrano tylko fragmenty. Kiedyś ktoś wykorzysta też to przeciw wam, dziennikarzom” – słyszę od posła PO. W jego partii jeszcze nie wiedzą co o tym myśleć, najchętniej posłowie by w ogóle nie myśleli o tym, tylko ci cholerni dziennikarze i opozycja. Przez cały dzień nie byli w stanie ustalić „jednego przekazu dnia.” Poseł zgodził się ze mną, że przynajmniej zauważony będzie w Polsce problem automatów do gier, tej mafii, która od lat oplata nawet najmniejsze dzielnice miast i miasteczek w Polsce.


Rano utknąłem w tak koszmarnym korku, że kobieta za mną zdążyła zrobić makijaż i wypalić papierosa. Żałowałem, że nie wziąłem maszynki do golenia. Większość rozmów telefonicznych poświecona aferze hazardowej. Czy sejmowa komisja śledcza cokolwiek rozjaśni? Dla mnie nie ulega najmniejszej kwestii to, że ona musi powstać. Zwlekanie z jej powołaniem tylko pokaże, że zdenerwowany, pocący się na konferencji prasowej Zbigniew Chlebowski, nie denerwował się tylko w związku ze swoja osobą. Jak napisała mi jedna z osób patrząc wówczas na niego: „To jego pogrzeb, pytanie kogo pociągnie za sobą?”

Tak czy inaczej jak zwykle winni są dziennikarze, a nie politycy. Takie myślenie pokazał na swojej konferencji minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, strasząc dziennikarzy sądem. Po południu jeden z moich rozmówców powiedział, że „aferą hazardową” szef CBA Mariusz Kamiński chciał nie tylko przykryć postawienie go w stan podejrzanego, ale kompromitację CBA w sprawie akcji wymierzonej w Jolantę Kwaśniewską. Wiedział o zbliżającej się publikacji w Gazecie Wyborczej. Oznaczałoby to, że Wojtek Czuchnowski odpowiada za wybuch afery hazardowej, zbyt długo chodził ze sprawą i Kamiński rękoma Cezarego Gmyza i Grażyny Zawadki zmienił bieg zdarzeń. To tyle teorii spiskowej. Obojętnie, czy jest prawdziwa, ważne, że to co bulgotało pod dywanem wyszło na wierzch. Należą się podziękowania dla Gmyza, Zawadki i Czuchnowskiego, bo oczyszczają powietrze w tej politycznej stajni. Każdy po swojemu.

(2) komentarzy / skomentuj

Cała ta sprawa pachnie kolejną kompromitacją polskich organów ścigania 29-09-2009 19:46

„Rano w areszcie na warszawskim Mokotowie powiesił się Andrzej L.,który przebywał tam od 18 września - poinformowała rzeczniczka Służby Więziennej Luiza Sałapa.
Jak powiedziała, aresztant pozostawał do dyspozycji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie m.in. w związku z porwaniem.
- Powiesił się dzisiaj w dwuosobowej celi. Oddziałowy znalazł go wiszącego o 6.30, chociaż po piątej, kontrolując celę, jeszcze go widział. Drugi osadzony w tym czasie spał - powiedziała rzeczniczka. Dodała, że samobójca wielokrotnie przebywał w zakładach karnych.”
Tyle PAP.


Andrzej L., ksywa Rygus to najważniejszy świadek w sprawie porwania i zabójstwa Piotra Głowali, nadano mu status świadka koronnego. Stracił go ostatnio. Jak wcześniej pisaliśmy z Piotrem Pytlakowskim w „Polityce”, będąc świadkiem koronnym Andrzej L, ps. Rygus, zniknął bez śladu. To on najpierw w 2007 r. przyznał się do udziału w porwaniu Piotra Głowali, a po jakimś czasie i po licznych przesłuchaniach przypomniał sobie, że stało się to na zlecenia Janusza G. i Janusza Lazarowicza. Wiarygodność tego świadka od początku była wątpliwa, o czym prokuraturę informowali m. in. policjanci. Sąd początkowo nie poparł wniosku prokuratury o nadanie mu statusu świadka koronnego, zgodę wyraził w drugim podejściu. Okazało się, że Rygus, któremu w zamian za zeznania zapewniono bezkarność, nie zaprzestał przestępczej działalności w zorganizowanej grupie zbrojnej. Kiedy jego czyny wyszły na jaw, uciekł.

Chociaż od ujawnienia przez „Politykę” miejsca (RPA) w którym ukrywa się ścigany europejskim nakazem aresztowania Janusz Lazarowicz, minęło już wiele miesięcy, prokuratura nadal nie wystąpiła o jego ekstradycję. Lazarowicz, były prezes XIV NFI i bankowiec związany z Reiffeisen Bank Polska, jest podejrzany o podżeganie do zabójstwa gracza giełdowego Piotra Głowali. Zarzut zlecenia zabójstwa postawiono Januszowi G., ps. Graf – znajomemu Lazarowicza. Głowala, według prokuratury, został zamordowany ponieważ w imieniu byłego prezesa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka domagał się od Lazarowicza spłaty rzekomego długu jaki ten miał mieć wobec Wieczerzaka. Lazarowicz podczas odbytej w RPA rozmowy z reporterami „Polityki” oświadczył, że jest niewinny, z zabójstwem Głowali nie ma nic wspólnego. Ukrywa się w RPA, bowiem chociaż jest pewien, że proces sądowy oczyścił by go całkowicie, obawia się aresztowania i długotrwałego pobytu za kratami bez wyroku. Jego zdaniem prokuratura w tej sprawie błądzi, bo przyjmuje za dobrą monetę zeznania niewiarygodnych świadków. Kilkakrotnie za pośrednictwem swoich adwokatów zwracał się do prokuratorów, aby przesłuchali go w RPA, ale odzewu nie było.

Co oznacza samobójstwo Andrzeja L. dla sprawy? Zeznania jakimi obciążył innych prokurator będzie mógł schować na dnie swojej szafy, bo mają małą wartość. Prawdopodobnie to właśnie kłopoty z Andrzejem L., ps. Rygus są powodem dla którego prokuratura zaprzestała starań o schwytanie poszukiwanego Janusza Lazarowicza. Cała ta sprawa pachnie kolejną kompromitacją polskich organów ścigania.

(0) komentarzy / skomentuj

Ostatnia Wieczerza Świeszewskiego wreszcie odrestaruowana i osadzona w ramę 28-09-2009 16:37

(2) komentarzy / skomentuj

Sms do Karoliny Korwin-Piotrowskiej: Czy mogę się przespać z Twoim dzieckiem? 27-09-2009 21:55

Karolino, po tym, jak powiedziałaś o „13 latce rozkładającej nogi”, z którą każdy może sypiać "bo je rozkłada", uznajesz pedofilię. Mówisz tak jak pedofile z  Dworca Centralnego, o których zrobiłem film „Pedofile”. Tak tłumaczyli się z tego, że sypiają z nieletnimi chłopcami. To, że dziecko jest zdemoralizowane, upośledzone, że nie zajmuje się nim rodzina, szkoła, społeczeństwo nie może dawać przyzwolenia na jego seksualne wykorzystywanie. Czy mogę się przespać z Twoim dzieckiem? Gratulacje!

W Polsce elity zawsze miały przyzwolenie na pedofilię, znanym, ustosunkowanym osobom, wybacza się to, czego nie wybaczy się prostemu człowiekowi. Dlatego zazwyczaj udaje się im być bezkarnym.

http://www.latkowski.com/film/pedofile/


(43) komentarzy / skomentuj

Kiedy akt oskarżenia wobec Karnowskiego? 20-09-2009 19:32

Jacek Karnowski pisze na swojej internetowej stronie: „NEVER ENDING STORY Minęło ponad 400 dni od słów Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska wypowiedzianych 14 lipca 2008 roku 2008 roku: „Sam dopilnuje w zakresie właściwym dla Premiera polskiego rządu, aby ta sprawa znalazła szybkie i skuteczne wyjaśnienie”. W ostatnich dniach otrzymałem pismo z Prokuratury Apelacyjnej informujące mnie o zleceniu kolejnej – szóstej już ekspertyzy nagrania rozmowy ze Sławomirem Julke. W ostatnich dniach otrzymałem pismo z Prokuratury Apelacyjnej informujące mnie o zleceniu kolejnej – szóstej już ekspertyzy nagrania rozmowy ze Sławomirem Julke. Czas realizacji tej ekspertyzy Prokuratura zakreśliła na 31 grudnia br. !!!”


Prezydent Sopotu ma problem jak wyjaśnić by ludzie uwierzyli w rosnącą cenę samochodu, pomimo, że się on zestarzał, a samochód to nie wino, które z czasem zyskuje. Z jakiegoś rowu wybudowanego za friko. I jeszcze kilku spraw. Ale czy to daje przyzwolenie, by w Polsce zamykać, latami oskarżać, a potem nie jest się w stanie przedstawić aktu oskarżenia w szybkim terminie? O co chodzi? Wygodnie komuś ze względów politycznych jest utrzymywać taki stan sprawy Karnowskiego? Prokuratura, CBA nie chce się przyznać, że tylko tyle znaleźli na Karnowskiego i przedłużając śledztwo w ten sposób chcą chronić swój wizerunek?

Od lat nic się nie zmienia w Polsce, zmieniają się tyko nadzorujący prokuraturę, mentalność i styl jej działania pozostaje bez zmian. Przypomnę tylko, że politycy Platformy Obywatelskiej obiecywali, że ma się to zmienić. I na pewno oddzielenie prokuratury od wpływów ministra sprawiedliwości w tym nie pomoże. No, chyba, że rządząca PO chce się tłumaczyć, przecież prokuratura jest niezależna, nie mamy wpływu na to jak działa.

Kiedy premier Donald Tusk dotrzyma złożonej obietnicy?

(1) komentarzy / skomentuj

Kaznowski: Debata publiczna o przyszłości mediów, bez internetu – jakie to polskie 18-09-2009 18:01

Dominik Kaznowski na blogu słusznie zauważył: "W niedzielę otrzymałem maila z rządowej agencji podległej Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego (Narodowy Instytut Audiowizualny) z zaproszeniem do udziału w debacie „na żywo bądź online”. Szkopuł w tym, że w programie owej debaty trudno jest znaleźć kogoś związanego z internetem. Można znaleźć urzędników, w tym ministra i premiera, szefów TP, Krajowej Rady, największych telewizji, usługodawców – jednym słowem obecny establishment STARYCH MEDIÓW (niech ktoś mi powie jak KRRiT prezyczyniła się do rowoju nowych mediów?). To ci sami ludzie, którzy dwa lata temu podczas dyskusji na konferencji Media Trendy twierdzili, że internet nie stanowi żadnej przyszłości dla mediów, co więcej, że czas konsumpcji telewizji rośnie, podobnie jak czytelnictwo gazet."


Cóż mu odpowiedzieć? Jak wyjaśnić? Może odpowiedzią niech będzie to, że mediami w Polsce tak naprawdę rządzi pokolenie, które nie potrafi nadać sms-a, a e-maile odbierają i piszą im asystenci.

http://kaznowski.blox.pl/html

(0) komentarzy / skomentuj

Sprwa Zakirowa 18-09-2009 08:17

Bogdan Rymanowski w Polska The Times pisze: "Wstyd mi za nasz kraj. Wstyd mi za nasze państwo. Wstyd mi za to, jak potraktowano Olega Zakirowa, szlachetnego i prawego człowieka. W 1989 roku ten major KGB odkrywa w Smoleńsku akta polskich jeńców aresztowanych przez NKWD.


Rozpoczyna na własną rękę śledztwo w sprawie mordu w Katyniu. Dociera do ostatnich żyjących świadków zbrodni, funkcjonariuszy sowieckiej bezpieki, którzy byli w lasku katyńskim wiosną 1940 roku. Natychmiast pojawiają się groźby: "Jeśli nie przestaniesz, trzeba będzie cię zastrzelić jak tamtych".

Zakirow nie ustępuje. Gdy mimo nacisków generała Kriuczkowa i interwencji samego Gorbaczowa nie godzi się na przerwanie dochodzenia, KGB zwalnia go z pracy i przykleja łatkę "chorego psychicznie". W Rosji nie ma już dla niego miejsca, ucieka więc do Polski.Jednak tutaj zamiast wdzięczności spotyka go obojętność. Dostaje wprawdzie polskie obywatelstwo i order od prezydenta Kwaśniewskiego, ale nikt nie pomyślał, aby opłacić mu kurs języka polskiego, dać pracę i pomóc w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości. W zamian za to rzucono mu ochłap w postaci 1500 złotowej renty, choć ma zaledwie 52 lata i nie jest inwalidą. Zamiast przyzwoitego życia jest skazany na wegetację, a nawet żebraninę. I tak jest od jedenastu lat."

http://www.polskatimes.pl/opinie/odredakcji/163007,wstyd-i-skandal-w-cieniu-skandalu,id,t.html

 

(0) komentarzy / skomentuj

Polak przeboleje to... 17-09-2009 23:16

Azrael na twitter napisał: „Mam takie wrażenie, że polskie rozdęte ego dostało dziś od Amerykanów największego kopniaka od roku 1989... boli gorzej, niż ros. Propaganda”. Odpowiedziałem: „Polak przeboleje to i w ankiecie o wizę do USA napisze, że nie jest chory psychicznie, nie należał do NSDP, nie ma HIV, nie jest terrorystą."  Aby dostać się do Ameryki! "Ambasada USA to trzeci pałac w Polsce, no czwarty, jeśli uwzględnić Sejm."


(2) komentarzy / skomentuj

W biesiadnej atmosferze 17-09-2009 14:33

Ujawniamy nowe szczegóły świadczące, że policyjny piknik, który wzbudził tyle emocji, z samego założenia miał służyć nieformalnym kontaktom generałów policji i biznesmenów.


Przypomnijmy, w „Polityce” i na jej internetowym portalu (polityka.pl) opisaliśmy imprezę w Muzeum Gazownictwa. Z okazji święta Policji odbył się tam piknik na którym wspólnie bawili się komendanci i biznesmeni (w tym Han Baohua, dyrektor Chińskiego Centrum Handlowego). Wicepremier Grzegorz Schetyna zażądał od podwładnych raportu. Wyjaśnieniem sprawy zajęło się Biuro Kontroli KGP, podlegające komendantowi głównemu policji, który sam też bawił się na pikniku. Chociaż raport jeszcze nie powstał, wiceminister resortu spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk już powiedział w Sejmie, że chiński biznesmen nie był sponsorem policyjnego pikniku w Muzeum Gazownictwa, a bankiet zorganizował policyjny związek zawodowy przy KSP. Komendant stołeczny Adam Mularz nie miał z tym nic wspólnego. W zasadzie więc nic złego się nie stało.

Tymczasem fakty są następujące. Prywatny składkowy piknik (składka po 20 zł od osoby) był w gruncie rzeczy imprezą sponsorowaną. Lista sponsorów nie jest znana (przynajmniej tym, którzy przygotowują raport). Do kilkudziesięciu biznesmenów rozesłano pismo z prośbą o dofinansowanie pikniku (jeden z egzemplarzy w posiadaniu naszej redakcji). Imprezę nazwano tam „uroczystym spotkaniem koleżeńskim”. Wabikiem dla darczyńców była informacja, że zaproszeni zostaną m. in. goście z MSWiA oraz KGP. Ujawniono też, że gospodarzem bankietu będzie osobiście komendant stołeczny policji (sic!) oraz NSZZP KSP. Prośbę o dofinansowanie imprezy umotywowano następująco: „chcemy, aby przebiegała ona w miłej, wesołej i biesiadnej atmosferze”. I na koniec zaskakująca informacja. „Za całość organizacji imprezy i kontakt odpowiedzialni są przedstawiciele Fundacji „Bezpieczny Usynów”, panowie Marek Stańczak i Krzysztof Rosiński”. (Piotr Pytlakowski, Sylwester Latkowski)

więcej w aktualnym wydaniu Polityki.

(0) komentarzy / skomentuj

Tamten Peja (Blokersi, 2001) 16-09-2009 14:44

(0) komentarzy / skomentuj

Tajna operacja z telewizorem i blachą w tle 14-09-2009 21:14

Czy afera związana z ZUS okaże się nadmuchanym do nienormalnych rozmiarów balonem, który pęknie i ośmieszy prokuraturę oraz ABW? To jedno z kosztowniejszych śledztw w ostatnich miesiącach, w akcji brało udział 180 funkcjonariuszy, inwigilacja niektórych zatrzymanych trwała pół roku. Być może dlatego prokuratura utajniła zarzuty jakie przedstawiła podejrzanym.  Ilość energii, czasu i pieniędzy powinna być zderzona z efektem, jaki się uzyska.  Za telewizor i blachę mogła się zabrać komenda miejska lub wojewódzka policji. Czyżby chodziło o coś innego? Jeden z moich rozmówców wyjaśniał mi, że nie o blachę i telewizor chodzi a o „ukłucie PSL-u”, ta afera ma doprowadzić do jednego z dygnitarzy tej partii.


(1) komentarzy / skomentuj

W pozycji na baczność 14-09-2009 20:34

Poinformowano o raporcie MSWiA w sprawie imprezy policyjnej, niedługo z Piotrem Pytlakowskim odniesiemy się do niego.  Najsmutniejsze, że sprawę właściwie udało się zamieść pod dywan, nie bez pomocy części mediów, które wobec policji przyjęły postawę na baczność.


(0) komentarzy / skomentuj

Kolejne partactwa prokuratury w śledztwie w sprawie Krzysztofa Olewnika 12-09-2009 11:49

Kolejne fakty wskazują na to, że wbrew publicznym zapewnieniom nie wyjaśniono dokładnie samobójstw porywaczy Krzysztofa Olewnika, do jakich doszło w celach aresztów śledczych w Olsztynie i Płocku. Okazuje się, że prokuratorzy umarzali śledztwa pobieżnie badając tezę o „namawianiu przez nieustalone osoby do targnięcia się na własne życie lub udzielenie pomocy w dokonaniu samobójstwa, tj. doprowadzenia przez osoby trzecie do targnięcia się na życie” Franiewskiego, Kościuka i Pazika.


Prokuratorzy zaniechali sprawdzenia bilingów telefonicznych i kont bankowych funkcjonariuszy Służby Więziennej. Nie przeanalizowali kontaktów strażników, którzy mieli dostęp do porywaczy Krzysztofa Olewnika. Nie sprawdzono, czy nagle któryś z nich się nie wzbogacił?

Tym bardziej jest to zaskakujące w przypadku badania okoliczności śmierci Wojciecha Franiewskiego, szefa porywaczy Krzysztofa Olewnika,  które miało miejsce w nocy z 18 na 19 czerwca 2007 roku w celi nr 11 Oddziału I Aresztu Śledczego w Olsztynie.

Prokurator Piotra Dziekoński z prokuratury Rejonowej Olsztyn-Północ w Olsztynie  prowadził  śledztwo także „w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy Służby Więziennej podczas dozorowania osadzonego w Areszcie Śledczym w Olsztynie Wojciecha Franiewskiego poprzez zaniechanie właściwego nadzoru nad wymienionym i umożliwienie mu dokonania samobójstwa oraz udzielenia Wojciechowi Franiewskiemu substancji psychotropowej w postaci amfetaminy.”  Przypomnę, że we krwi Franiewskiego stwierdzono amfetaminę i alkohol.

W ekspertyzie biegłego dr Zygmunta Gidzgiera (analiza przytoczona jest w książce „Olewnik. Śmierć za 300 tysięcy”, autorstwa mojego i Piotra Pytlakowskiego) czytamy, że „w oparciu o przeprowadzone badania toksykologiczne można przyjąć, że Wojciech Franiewski na kilka godzin przed śmiercią spożył alkohol w objętości około 50 g np. w postaci dwóch piw lub w postaci wódki, bądź w innej postaci. Nie można dokładnie ustalić na jaki czas przed śmiercią wymieniony spożył alkohol, natomiast w chwili zgonu w jego krwi już nie było alkoholu etylowego. Nie można też jednoznacznie wypowiedzieć się w jakim czasie i w jakiej ilości Wojciech Franiewski zażył amfetaminę. Niemniej, znając czas wydalania amfetaminy z organizmu przyjąć można, iż wymieniony zażył ten środek około 3 dni przed śmiercią, w małej dawce rzędu kilku mg.”

Prokurator Piotr Dziekoński w umorzeniu śledztwa sam przyznał, że w toku przeprowadzonego postępowania nie udało się uzyskać odpowiedzi na pytania: kiedy, gdzie, w jakich okolicznościach i od kogo nadzwyczajnie strzeżony aresztant Wojciech Franiewski otrzymał amfetaminę i alkohol. Napisał: „ustalenia nie wykluczają wersji, że zabronione środki zostały dostarczone osadzonemu przez jednego (albo i więcej) funkcjonariuszy SW”

Od śmierci w celach porywaczy upłynęły już lata. Czas zaciera ślady. Dopiero obecnie Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku, zajmująca się wyjaśnianiem sprawy Krzysztofa Olewnika, zauważyła oczywiste zaniechania w śledztwach badających samobójstwa Franiewskiego, Kościuka i Pazika. Przychodzi się im zmierzyć z kolejnym partactwem, nonszalancją w sprawie Krzysztofa Olewnika.

W tym miejscu dodam, że Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku, przy pomocy CBŚ, niedawno dokonała dokładnych przeszukań lokali związanych z  Wojciechem Franiewskim. Czynności śledcze trwały trzy dni, przeprowadzono je niezwykle skrupulatnie. Rozebrano między innymi piec, wiercono dziury w podłogach. Żonę Franiewskiego powtórnie przesłuchano. Jak się okazało odnaleziono interesujące materiały, między innymi notatki Wojciecha Franiewskiego. Dlaczego tyle lat musiało upłynąć by dopiero teraz dokładnie przeszukać lokale i pomieszczenia związane z Wojciechem Franiewskim?

Trudno się dziwić temu, że zwolennicy spiskowych teorii głoszą mniej lub bardziej fantastyczne tezy w sprawie Olewnika, skoro otrzymują kolejne argumenty.

(0) komentarzy / skomentuj

Znudzony Lepperem Mularczyk zakłada konto na twitterze 09-09-2009 20:28

Jeden z czytelników bloga, ukrywający się pod pseudonimem Gruby, napisał po moim wczorajszym wpisie: "Akurat tak sie składa, że to ze mną się spotkał wówczas M Kossek i nieprawda jest ze tak wyglądał, cos sie panu pomieszało panie Sylwestrze, wygląda doskonale, schudł i wreszcie wypoczął”  Na koniec mnie obraził, co już mnie nie zaskoczyło, jakoś Kossek i Gudzowaty kojarzy mi się właśnie z obrażaniem wszystkich, którzy myślą inaczej niż oni.


Do grona twitter’owców dołączył Arkadiusz Mularczyk, zrobił to około godziny 13.30 w czasie obrad sejmowej komisji do spraw nacisków, w czasie przesłuchania Andrzeja Leppera, co zauważyła szybko Anita_Cz. Jak wytłumaczył go klubowy kolega Michał Kamiński, zrobił to w czasie przerwy. Znudziły go jak widać zeznania Leppera, czyli awantura ze zdradzoną żoną czy mężem, bo kto kim był w tamtej koalicji coraz trudniej powiedzieć. Przyznać jednak trzeba, że szczerość zeznań Leppera ma gładkość gruboziarnistego papieru ściernego.

W polskich księgarniach nie ma działu, półki - literatura faktu, dlatego przestało mnie dziwić, że książka „Śmierć za 300 tysięcy” leży na pólkach z „literaturą polską”, w „biografiach i wspomnieniach”, czy nawet na regale „sensacja”.

(1) komentarzy / skomentuj

Blada twarz Marcina Kosska 08-09-2009 21:00

Rano włączam system do montażu filmu, nie podnosi się. Technik z Avida tłumaczy, że Windows musiał się przekonfigurować. Nie wolno go aktualizować. Teraz na nowo trzeba zainstalować Avida. Nici z dzisiejszej pracy nad „Ściganym”.


Na biurku leży wydrukowany tekst artykułu o sprawie Olewnika, roboczy tytuł „Mroczna spiskowa sieć”, którym uwieńczamy kilkutygodniową pracę z Piotrem Pytlakowskim. Nasze ponowne wejście w tę sprawę. Znowu idziemy pod prąd.

Wczorajsze informacje o szukaniu tego kto zapłacił za prywatną, „koleżeńską” (zamkniętą, wcale nie rodzinną, dzieci tam nie widziałem) imprezę policyjną  zamieniają sprawę w groteskę. Śmiesznie i strasznie.

Maciej Świeszewski dzwoni z Gdańska. Obraz „Ostatnia Wieczerza” już odrestaurowany, włożony w ramę, bezpieczny. Mam nadzieję, że wkrótce ruszę ponownie ze zdjęciami.

Po południu „Avid postawiony”. Mogę wejść w montaż filmu i przygotować z Piotrem ostateczną wersję lektorskiego komentarzu.

Na chwilę przerywam pracę, kilkoma spotkaniami na mieście, w czasie jednego z nich, obok stolika, gdzie siedzę z naszym rozmówcą, przechodzi Marcin Kossek, były szef ochrony Aleksandra Gudzowatego, który wczoraj stwierdził, że „w Bartimpeksie działała silna struktura mafijna”. Twarz miał spiętą, był blady, jakby mijające wakacje spędził w celi a nie jako wolny człowiek. Zamierzałem go zaczepić, powrócić do spięcia jakie miało miejsce miedzy nami w czasie upublicznienia taśm z rozmowy Gudzowatego z Michnikiem. Ale machnąłem ręką. Odezwała się we mnie niechęć do wchodzenia w tę rzekę, zwłaszcza, że w sprawie upublicznienia taśm Gudzowatego czeka mnie podróż do opolskiej prokuratury, gdzie zostałem wezwany jako świadek.

(0) komentarzy / skomentuj

Kto był sponsorem policyjnej imprezy z chińskim biznesmenem w tle? 07-09-2009 18:25

Komenda Główna Policji zwróciła się do urzędu skarbowego o kontrolę finansów związku zawodowego stołecznych policjantów, który był organizatorem pikniku - dowiedziało się Radio ZET.


Stołeczny związek zawodowy policjantów przyznał, że był organizatorem pikniku, na którym pojawił się między innymi Han Baohua - dyrektor spółki zarządzającej Chińskim Centrum Handlowym w Wólce Kosowskiej pod Warszawą. Impreza miała sponsorów, bo jak tłumaczą związkowcy, składki policjantów nie pokrywały kosztów. Nic dziwnego, kosztowała 30 tysięcy złotych. Sprawę opisał tygodnik "Polityka". I przypomniał, że właśnie w Wólce Kosowskiej niedawno doszło do buntu wietnamskich, chińskich, tureckich i polskich dzierżawców handlowych boksów. Miesiąc po imprezie spaliła się jedna z hal targowych w Wólce - tyle, że należała do konkurencyjnej wobec Chińczyków spółki turecko - wietnamskiej - pisała "Polityka".

Lista sponsorów policji jest tajna. Przewodniczący NSZZ Policjantów Komendy Stołecznej Mirosław Bednarski stwierdził, że zna ją tylko księgowa . Ale przyznał, że policyjna impreza była kosztowna. Zapłacono za nią ponad 30 tysięcy. Związkowcy tłumaczą, że składki od policjantów nie pokrywały kosztu imprezy i dlatego zwrócono się do sponsorów. "To nie jest tak, że nasze konta są ogólnie znane i każdy kto chce, to wpłaca. Najpierw dochodzi do spotkania, podpisywana jest umowa, pieniądze są wpłacane na konkretny cel - powiedział Radiu ZET przewodniczący NSZZ Policjantów Komendy Stołecznej Mirosław Bednarski.

Komenda główna chciałaby poznać listę sponsorów i prześwietlić finanse związku, ale raczej nic z tego nie będzie. - Wystosowaliśmy pismo do urzędu kontroli skarbowej aby przeanalizował finanse związku zawodowego Komendy Stołecznej Policji - mówi Mariusz Sokołowski z KGP. - Niezbyt możemy jednak liczyć na odpowiedz, bo polskie prawo mówi, że jest to tajemnica skarbowa a do takiej policja nie ma dostępu. Najważniejsze jednak aby te środki ktoś skontrolował - mówi Sokołowski.

Poznanie prawdy nie będzie też łatwe z innego względu. Zarząd związku zawodowego stołecznych policjantów udał się na od dawna planowany urlop. Na polecenie wicepremiera Grzegorza Schetyny Komenda Główna przygotowuje specjalny raport. (żródło: Rado Zet, gazeta.pl)

(0) komentarzy / skomentuj

Branża paliwowa nie jest biznesem dla dzieci 07-09-2009 10:03

- My nie odczuwaliśmy zagrożenia życia. Mógł to powiedzieć tylko Nelson English, dyrektor generalny rafinerii w Możejkach w czasie transakcji. Zagrożenie w stosunku do niego było realne i trzeba było ewakuować jego rodzinę do USA. Musieliśmy się zmierzyć z siłami i ludźmi, dla których używanie presji psychologicznej, zastraszanie są na porządku dziennym. W naszym regionie Europy branża paliwowa nie jest biznesem dla dzieci. (Rozmowa Andrzeja Kublika z Igorem Chalupcem i Cezarym Filipowiczem, Gazeta Wyborcza)


(0) komentarzy / skomentuj

Nieszczęśliwy wypadek? 06-09-2009 20:22

W listopadzie 2007 roku wspomniałem na blogu o dziennikarskim śledztwie Arkadiusza Panasiuka w sprawie śmierci księdza Piotra Popławskiego. Dobił do celu. Przesłał mi swoją publikację "Wsród nocnej ciszy..."


W książce stawiam kilka tez - mówi Panasiuk. - ale do żadnej nie jestem przywiązany. A co jeśli to nie było zabójstwo, ale "nieszczęśliwy wypadek”, z którego ktoś potem zrobił samobójstwo? Jeśli, np. doszło do bójki i osoby, które doprowadziły do nieszczęścia, dzięki swoim wpływom postanowiły zrobić z księdza samobójcę?

Link do rozmowy z autorem publikacji opublikowanym na łamach Kuriera Porannego. więcej>>>

(0) komentarzy / skomentuj

Teraz płaci za wejście w układ lokalny 06-09-2009 13:19
Azrael na twitter: "Sparawa Olewnika - wójt - pan - pleban... pana zamienił biznesmen, teraz płaci za wejście w układ lokalny..." Taka refleksja naszła go po przeczytaniu komentarza Piotra Pytlakowskiego po zeznaniach Włodzimierza Olewnika zamieszczonych na polityka.pl
(0) komentarzy / skomentuj

Dochnal zapomniał języka w gębie 04-09-2009 23:20
"To będzie gruba afera – powiedział w programie Konrada Piaseckiego "Piaskiem po oczach" Marek Dochnal. Lobbysta ustosunkował się w ten sposób do sprawy fałszywego paszportu, którym miał się posługiwać. Dokument ten został sporządzony przez Tomasza K.

Nie wyjechałbym nawet na tym paszporcie z kraju, bo nie byłbym wstanie wymówić tam wpisanego nazwiska. Zresztą w ogóle nie znam litewskiego – zaznaczył Dochnal. - Tomasza K. ktoś podżegał do przestępstwa, byli to funkcjonariusze państwowi – ocenił".(za onet.pl)

Kiedy patrzyłem jak to mówi Marek Dochnal z kamienną twarzą pokerowego gracza, uśmiechnąłem się pod nosem. Czyżby nagle stracił lingwistyczne, językowe zdolności? Przecież już jako student prawa je wykazywał. Doskonale znał angielski i niemiecki na tyle by towarzyszyć oficjalnym studenckim delegacjom Uniwersytetu Jagielońskiego w służbowych wyjazdach. Teraz rżnie głupa, że miałby problem z wymówieniem obcojęzycznego nazwiska.

(0) komentarzy / skomentuj

Polityczne emocje wkraczają do komisji Olewnika 04-09-2009 22:50
Dzisiaj przed komisją przesłuchiwano Włodzimierza Olewnika. Posłowie sejmowej komisji śledczej boją się przesłuchiwać ojca Krzysztofa, wiec może nie warto było go męczyć czterema godzinami (zapowiada się kolejne przesłuchania) mówienia tego, co już dawno ojciec Krzysztofa powiedział publicznie lub zeznał?  Uzyskali jedno, komisja trafiła do głównych programów informacyjnych i TVN24 transmitował ich obrady w telewizji a nie w internecie.

Włodzimierz Olewnik, nawet jak nie mówi wszystkiego o swoich interesach, które mogły być podłożem tragedii,  nadal zdobywa moje serce swoją determinacją – może ja upadnę, ale wy także oberwiecie.  Niepotrzebnie tylko ulega politycznym wpływom, co skutkuje tym, że przestaje być tak samo bezkompromisowy, jak kiedyś gdy go poznałem, zapomina, że wówczas nie tylko na politykach lewicy wieszał psy.

Zastanowił mnie członek sejmowej komisji z ramienia PSL Edward Wojtas, który tak ochoczo rzucił się na wątek byłego komendanta wojewódzkiego policji z Radomia Macieja Książkiewicza. Czy myślał, że on był człowiekiem związanym z SLD, jak wiele osób? Oj, chyba partyjni koledzy szybko mu przypomną, że to nasz „były kolega”. Książkiewicz był zielony a nie czerwony. A może Wojtas tak jak Biernacki uważa, że w tej sprawie kolor legitymacji partyjnej nie może mieć znaczenia? Chodzi o dojście do prawdy. Książkiewicz to mętna postać.

Dzisiaj po komisji rozmawiałem właśnie z jej szefem, Markiem Biernacki. Cieszy się, że do tej pory polityka nie bierze góry nad pracami komisji, ale przyznał, że obawia się, że kiedy pojawią się nazwiska polityków emocje wezmą górę i przestanie już chodzić o prawdę, a o przywalenie, którejś ze stron.

(1) komentarzy / skomentuj

Jak chiński biznesmen integrował się z policjantami w Zakopanem... 03-09-2009 23:48
Oto wspomnienia z integracji, spacerów, zwiedzania, picia i tańczenia z Chińskim Biznesmenem i stołecznymi funkcjonariuszami policji w lutym 2009 roku w Zakopanem. Swoje wspomnienia i galerię zdjęć zamieścili na stronach internetowych klubu „Tylko dla Orłów”.

ZAKOPANE LUTY 2009
Tradycji musiało stać się zadość, więc kolejny rok z rzędu ruszyliśmy na „ostatkowy” podbój zimowej stolicy naszego kraju. Wesoły autokar pomknął żwawo na południe, a im bliżej znajdowaliśmy się celu, tym przejrzystszy śpiew rozlegał się w mijanych przez nas okolicach. Standardowo ok. północy dotarliśmy szczęśliwie do zaprzyjaźnionego „Kozińca”. Przyznać trzeba, iż wyjazdowa załoga zgrała się błyskawicznie, dlatego też autokarowe prace integracyjne należało kontynuować w miejscu kwaterunku(...)

Pierwszy dzień pobytu zakończyliśmy wspaniałą zabawą „ostatkową”, której kulminacyjnym punktem było oficjalne powitanie w naszym Klubie nowych członków oraz wręczenie odznak klubowych(...)

Następnie przemieściliśmy do jakże gościnnej „Karpielowej Jaty”, gdzie zgodnie biesiadowaliśmy przy dźwiękach góralskiej muzyki.
Ostatni dzień przebiegł na spacerach i ostatnich zakupach w sercu Zakopanego. Z bagażem nowych doświadczeń i znajomości wracaliśmy do Warszawy, jednocześnie pamiętając, aby zabukować kilka dni lutego 2010 roku, na kolejną powtórkę zakopiańskich uciech.

Oto link do galerii zdjęć:
http://www.nszzp-ksp.pl/klub/index.php?option=com_zoom&Itemid=29&catid=59

Oto link do wspomnień:
http://www.nszzp-ksp.pl/klub/index.php?option=com_content&task=view&id=132&Itemid=62
(0) komentarzy / skomentuj

Nowe fakty o imprezie policyjnej 03-09-2009 18:10

http://www.polityka.pl/strona-glowna/Menu01,1,15/
(0) komentarzy / skomentuj

Jak biznesmen z policjantem 01-09-2009 22:07
Każdy z uczestników mógł zaprosić swoich prywatnych gości. Impreza była składkowa – policjanci płacili po 20 zł, a ich goście po 30 zł. Bankiet odbywał się w Muzeum Gazownictwa na terenie należącym do centrali PGNiG przy ul. Kasprzaka w Warszawie. Przy bramie wjazdowej czuwali funkcjonariusze w mundurach. Także ulicę Kasprzaka obstawili gliniarze z krótkofalówkami. Dlaczego, skoro piknik był całkowicie prywatny?

Właśnie prywatnym charakterem imprezy tłumaczą dzisiaj komendant główny, stołeczny i sam wiceminister Rapacki obecność wśród gości dziwnych postaci, m. in. biznesmenów. Nie wiedzą, kto ich zaprosił. Nie wiedzą też, kto zaprosił Hana Baohua, Chińczyka, dyrektora generalnego zarządzającej Chińskim Centrum Handlowym w podwarszawskiej Wólce Kosowskiej spółki GD Poland. W halach należących do tej spółki handlują Chińczycy, Wietnamczycy, Turcy i Polacy. W ostatnich miesiącach wielokrotnie dochodziło do buntów, bo dzierżawcy boksów handlowych burzyli się z powody zbyt wysokich czynszów. Wtedy dyrekcja spółki straszyła ich policją. Służby celne i policyjne od lat penetrują tereny Wólki Kosowskiej w poszukiwaniu towarów pochodzących z przemytu. Według naszych informatorów, w ostatnim czasie naloty funkcjonariuszy przestały być dolegliwe. Zdarzało się, że handlujący dowiadywali się o nich z wyprzedzeniem.

więcej na polityka.pl i w wydaniu gazetowym Polityki.

(3) komentarzy / skomentuj

Równi i równiejsi w KGP 28-08-2009 16:24

(5) komentarzy / skomentuj

Leski zauważył to, czego nie zauważyły media 26-08-2009 23:05
Krzysztof Leski zauważył to, czego nie zauważyły media, wolały się zająć tatuażem posłanki Szczepińskiej i życiem seksualnym Palikota, na blogu we wpisie: "Nieomylni vs. nietykalni" pisze:

"Errare humanum est? Podobno. Błędy życiowe często można naprawić, zaś prawo zwykle na to pozwala. Przysłowiowy saper mylić się nie może, ale nie dlatego, że człowiek mu zabronił. Zgodnie z prawem pomylić się może także policja, prokurator i sędzia - nie ma kar za błędne oskarżenie.

Ale oto mamy projekt ustawy, który prawo do pomyłki odbiera mediom. Dziennikarz miałby odpowiadać za "naruszenie dóbr osobistych" nawet, gdy zdaniem sądu "zachował szczególną staranność i rzetelność".

Projekt przewiduje też polemiki z mocy prawa. Dziś dotyczy to  sprostowania nieprawdziwych informacji. Na mocy nowelizacji każdy, kogo artykuł "dotyczy bezpośrednio", mógłby przesłać "odpowiedź" - objętości takiej, jak sam artykuł - a gazeta czy portal musiałyby to zamieścić i wyeksponować tak, jak tekst, którego polemika dotyczy.

W praktyce może to oznaczać, że każdy poseł podpisany pod projektem tej ustawy miałby prawo zamieścić na moim blogu polemikę z moim postem. Nie w formie komentarza, lecz jako osobny, "mój" post.

Dziś w Sejmie było I czytanie. Jutro wieczorem lub w piątek rano posłowie mają głosować, czy projekt upadnie, czy też trafi do komisji. Ciekawe, że media - zazwyczaj wyczulone na takie sprawy - dziś milczą."

http://krzysztofleski.salon24.pl/121920,nieomylni-vs-nietykalni
(0) komentarzy / skomentuj

O prochu jaki pozostał po geście gen. Skrzypczaka i zdziwieniu Gabryela w sprawie Papały 23-08-2009 09:59


Tysiąc dwieście kilometrów i dotarłem do domu. Wreszcie odpoczynek, sauna i niemieckie piwa, z których połowa nie do picia.

Przegląd korespondencji, tej klasycznej (tu zazwyczaj tylko rachunki i potwierdzenia przelewów, któż dzisiaj listy pisze poza pensjonariuszami aresztów i więzień?) i elektronicznej.

Wchodzę w sieć, tam tylko ostał się pył po geście gen. Skrzypczaka. Wszystko wraca do normy. Niedługo znowu usłyszymy jakie to piękne wojsko mamy, a niektórzy dziennikarze wysmażą kilka tekścików i telewizyjnych felietonów w stylu niedawnych (z 20 czerwca tego roku) „Polacy w Afganistanie atakują".

Kto chroni zabójców generała Papały? - pyta Piotr Gabryel (Rzeczpospolita). Odpowiedzieć mu można tak, że „cisza wokół sprawy i śledztwa” chroni zarówno policję i prokuratorów prowadzących, nadzorujących tak a nie inaczej śledztwo, jak i sprawców tego mordu.  Na tę sprawę od lat obowiązuje „jedyne słuszne spojrzenie”, któremu przyklasnęły media i oto mamy stan, któremu dziwi się  Piotr Gabryel.
(0) komentarzy / skomentuj

Berlin, Unter den Linden, vis a vis Bramy Brandenburskiej (fot. Katarzyna Parys) 20-08-2009 00:37

http://twitpic.com/e8966
(0) komentarzy / skomentuj

A wracajac do generała Skrzypczaka 20-08-2009 00:15
Blog Romualda Szeremietiewa: "A wracając do generała Skrzypczaka. Czy w państwie demokratycznym dowódca wysokiego szczebla powinien trzymać buzię na kłódkę i nie ma prawa wytykać błędów i zaniedbań?

Przed laty w Szwecji, która wprawdzie nie jest w NATO, ale jest niewątpliwie państwem demokratycznym, najwyższy wojskowy skrytykował ministra obrony. Szef rządu powołał komisję dla zbadania zarzutów. Komisja przyznała, że generał miał rację. I premier ministra odwołał.

W mojej ulubionej inaczej „Rzepie” (18.08.2009.) red. Piotr Semka zbeształ generała Skrzypczaka za „anarchizowanie wojska” i kończy swoje oskarżenia zdaniem: „Ktoś musi w końcu wyjaśnić generałowi, że to on posunął się za daleko.” Może jeszcze ten „ktoś” wyjaśni pani Natalii Ambrozińskiej, dlaczego zginął jej mąż."

http://szeremietiew.blox.pl/2009/08/POSZLI-NASI-W-BOJ-BEZ-BRONI.html
(2) komentarzy / skomentuj

Sushi w Mc Donald's 19-08-2009 01:23
Wczoraj wpadł do Warszawy Maciej Świeszewski z synem, zabrał na kolację do pobliskiego Sushi, potem Chateau Perye-Lebade Rocznik 2002 i sauna. Dzisiaj, po porannej wizycie w IPN, z Piotrem Pytlakowskim Płock i okolice, w drodze powrotnej sushi w Mc Donald's, czyli Mc Fish.
(0) komentarzy / skomentuj

To wojna Węglarczyka i polityków, a nie polska wojna 18-08-2009 11:25
Propagandysta polityki proamerykańskiej (inaczej nie da się określić jego tekstów), wcześniej wojny w Iraku a teraz w Afganistanie, Bartosz Węglarczyk w Gazecie Wyborczej pisze: „Afganistan to i polska wojna.” Węglarczyk jak zwykle nie ma wątpliwości: „Wojna w Afganistanie jest bez wątpienia: po pierwsze – wojną sprawiedliwą, a po drugie – wojną niezbędną.

(1) komentarzy / skomentuj

Mąż zawsze cieszył się, gdy mógł pojechać do Ghazni, bo tam mógł się spokojnie najeść 18-08-2009 11:11
Gorzkie słowa wdowy po zabitym kapitanie Natalii Ambrozińskiej, po których twarze polityków powinny spłonąć ze wstydu. Polska The Times, piórem Mariusza Staniszewskiego, pokazała niewygodną dla polityków prawdę.

- Mój mąż na własny koszt kupował dodatkowe magazynki, celowniki, gogle antyodłamkowe, a nawet kamizelkę kuloodporną. Sam musiał sobie także kupić kalkulator, który pomagał w przeliczaniu współrzędnych na mapie.
- Od wojska tego nie dostał?
- Nie tylko on. Wszyscy muszą dokupować sprzęt na własną rękę. Meldują oczywiście, czego brakuje, ale to nie odnosi skutku. To całe zaopatrzenie gdzieś po drodze się rozpływa. Polityka wobec armii jest taka, że żołnierze wyjeżdżający na misje dostają tylko bardzo podstawowy sprzęt. On jest śmieszny i zresztą budzi śmiech wojskowych z innych kontyngentów(...)
- Czy mąż, gdy był w Afganistanie, opowiadał o panującej tam sytuacji?
- Nie mógł, bo telefony były na podsłuchu. Ale wiem, że było źle. Nawet z takimi podstawowymi rzeczami jak jedzenie było nieciekawie.
- Żołnierzom brakuje jedzenia?
- Można tak powiedzieć.
- Wysyłała mu Pani paczki?
- Chciałam, ale urząd celny nie pozwolił. Nawet w dniu jego śmierci próbowałam wysłać jeszcze raz. Trudno to sobie wyobrazić. Takie są fakty. W głównej bazie w Ghazni nie jest tak źle. Ale tam, gdzie był mój mąż - w bazie Vulcan - jedzenia brakowało. Mój mąż zawsze cieszył się, gdy mógł pojechać do Ghazni, bo tam mógł się spokojnie najeść. To zresztą nie wszystko. Także warunki, w jakich mieszkają polscy żołnierze, są skandaliczne. Łóżka są takie, że nie można się wyspać.
- Pani mąż był wcześniej na misji w Iraku. Tam też panowały takie warunki?
- Nie, tam było lepiej, bo tam wszystko organizowali Amerykanie. U nich obowiązują inne standardy. Minister Bogdan Klich mówi, że inne kontyngenty mogą nam zazdrościć warunków. To śmieszne. Czego mają nam zazdrościć? My przecież nawet nie mamy czym wysłać naszych żołnierzy do Afganistanu.

(0) komentarzy / skomentuj

Jak nie masz kasy na sprzęt to nie wchodzisz na Everest 17-08-2009 18:28
Tekst o kolejnej odsłonie sprawy Olewnika, przesunięty na przyszły tydzień. Dzisiaj wykonałem kilkadziesiąt telefonów, emaili, faksów, by ustalić to, co w czasie informatyzacji wydawałoby się błahostką. Musimy mieć więcej czasu z Piotrem Pytlakowksim, by zamknąć rzetelnie reportaż.

Krótka wymiana esmsowa z gen. Sławomirem Petelickim. Od czasu programu Konfrontacja (2005), której jeden z odcinków był poświęcony misji w Iraku, gdzie on był gościem, nic się nie zmienia. Zmieniają się tylko ekipy rządzące. Obecną dyskusję po wypowiedzi generała Waldemara Skrzypczaka, dobrze skomentowali na Twitterze Maciej Gorzeliński i Michał Majewski. Ten ostatni stwierdził: "Trzeba było nie brać odpowiedzialności za prowincję. Jak jesteśmy nieprzygotowani to nie idźmy na wojnę. Trenujmy w B.Sulinowie."   Maciej Gorzeliński dodał: „Jak nie masz kasy na sprzęt to nie wchodzisz na Everest mówiąc ze tubylcy bez butli z tlenem dają radę.” 

Wieczorem kolejny roboczy pokaz „Ściganego”. Rozmowa z producentem o ostatecznym zamknięciu projektu. Końcowe prace postprodukcyjne zajmują czas i męczą swą pracochłonnością.

Przy okazji smutna konstatacja,  czas upływa, a nic się nie zmienia w sprawie. Janusz Lazarowicz ujawnił się, minęło ponad pół roku, a prokuratura ani  nie chce  go przesłuchać , ani wystąpić z wnioskiem ekstradycyjnym. Odnoszę wrażenie, że to ujawnienie się Lazarowicza tylko popsuło humor śledczym, wygodniej było im niby to go ścigać niż teraz zmierzyć się z posiadanymi dowodami w sądzie.

(0) komentarzy / skomentuj

Wyjazd z Piotrem Pytlakowskim pod Płock. Kilkugodzinna rozmowa z Jackiem Krupińskim. 12-08-2009 21:01

(0) komentarzy / skomentuj

Terroryści, handlarze narkotyków - zapraszamy! 12-08-2009 10:29
Wczoraj premier Tusk stwierdził, że nie interesuje go kto kupi stocznie, ważne, że zapłaci. Terroryści, handlarze narkotyków - zapraszamy!

(1) komentarzy / skomentuj

Gdzie jest minister obrony Bogdan Klich? 12-08-2009 09:55
Gdzie jest minister obrony Bogdan Klich? Spokojnie, znajdzie się. Za chwilę go ujrzymy z gębą pełną frazesów na konferencji prasowej. Wtedy, gdy powinien mieć odwagę i stanąć przed opinią publiczną z wyjaśnieniami - co się dzieje w Afganistanie?  -  jak chłopiec w krótkich spodenkach, schował się za biurkiem swego gabinetu.

(2) komentarzy / skomentuj

W ten sposób każdego można załatwić 10-08-2009 22:40
Powrót z Trójmiasta.  W drodze Piotr Pytlakowski czyta mi „nowe dowody” przeciwko Jackowi Krupińskiemu. Jutro rozprawa w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie w sprawie zażalenia na uchylenie mu aresztu.

Krótko. Dokument jest ciekawy. Głównie dotyczy okoliczności związanych ze stacją benzynową, samochodem i notatnikiem. Dołożyli też zeznania koronnych, trochę ni w pięć ni w dziesięć. W Notatniku jest zapis pod datą 24 listopada 2001 r. : "Węgrów - Sokołów ok. Siedlec przewożą. Rano Węgrów - Grochów Szlachecki. Wczoraj Skrzeszów (chory + gorączka, wczoraj głęboko w piwnicy)."

Prokurator komentuje, że ten Kałuszyn z działką Franiewskich to w istocie część miejscowości Skrzeszew. I że druga miejscowość o tej nazwie jest między Węgrowem i Sokołowem. To jest najmocniejsza poszlaka przeciwko Krupińskiemu. Ale jednocześnie świadczy na jego korzyść, bo gdyby w tym uczestniczył, to by wiedział, że pod Węgrowem Krzysztofa nie było.

Na liście podejrzanych, o których pisze prokuratura jest też K., K., D. i Ł. W tej kolejności.

Na marginesie. Mówi się, że  Andrzej K., ksywa Gruby, a ostatnio King Kong, człowiek polecany przez ludzi Rutkowskiego, ma  zostać świadkiem koronnym lub tzw. małym koronnym.

Do roli kluczowej w porwaniu Krzysztofa Olewnika urasta Fragles.
- Fragles był w grupie Mutatntów, która w Parolach strzelała do policjantów – opowiada Piotr. - Potem ich kolejno wyłapywano, w Magdalence w marcu 2003 r. dopadli Cieślaka i Pikusa, dwóch policjantów padło. A w styczniu zastrzelili Flaglesa na Ursynowie. Na ulicy.
- Zeznania świadków koronnych są od czapy – rzucam do Piotra.– Podpieranie sie autorytetem świadka koronnego, który mówi, że słyszał… że według niego ktoś kogoś musiał znać.
- I to mówienie oczywistych rzeczy, że w porwaniach zazwyczaj także uczestniczy ktoś z rodziny – dorzuca Piotr.
- Fragles staje się ważna postacią – stwierdzam. - Znać się miał z Franiewskim. Chodzić ze sobą mieli ramie w ramię. A gang Mutantów porywał ludzi. Więc skoro mogła go znać żona Krupińskiego, to i on.  Fraglesa znał też były policjant Kęsicki, więc i on mógł brać udział w porwaniu… Jakże wszystko się im prosto układa.
- Kęsicki tego nigdy nie ukrywał– zauważa Piotr. - Poznał go na strzelnicy policyjnej. Ciekawe, dlaczego skoro świadkowie wspominają o detektywie Krzysztofie Rutkowskim, prokurator w tej kwestii nic nie robi? Wiarygodni są gdy obciążają Krupińskiego, a jak Rutkowskiego, to już nie są?
- W ten sposób każdego można załatwić.
(0) komentarzy / skomentuj

Niewiele się zmieniło 07-08-2009 01:22
Po przeszło pięciu godzinach jazdy samochodem docieram do celu. Miejsce ważne w moim ostatnim filmie. Niewiele się w nim zmieniło w ciągu minionych lat. Spotykam kogoś kto pamięta tamten czas. Ostatnio była tu przez kilka dni "dziwka z tamtego czasu".
- Przyjechała do Polski powspominać - mówi i od razu komentuje. - Jakby było co. Spóźniła się na pogrzeb Zachara.
Pyta, czy jeszcze będę jutro. Chce przyjść z książkami bym mu się podpisał. Przy okazji mamy porozmawiać o kilku bohaterach mojej nowej książki.
- Tym żyjącym się nie spodoba - stwierdza. - Szkoda, że nie da się pan zaprosić na "łyskacza". Piekiełko nadal jest.
- Jestem zmęczony. Fatalna droga. Ten upał. Dobrze,że jest klimatyzacja.
- Tutaj jej jeszcze nie założyli - uśmiecha się. - Zawsze tu była duszna atmosfera.

(1) komentarzy / skomentuj

Sprowadzanie inwigilacji do podsłuchów jest spłycaniem problemu 06-08-2009 12:52
Nie było nielegalnych podsłuchów…  To czego obawiali się minister Zbigniew Ziobro, niektórzy funkcjonariusze ministerstwa, prokurator krajowy Jerzy Engelking, inni prokuratorzy, którzy zaczęli używać nierejestrowanych kart telefonicznych, tzw. pre paidów?

Prokuratura w Zielonej Górze prowadziła śledztwo w taki sposób by nie narazić się nikomu, a nadzór temu przyklasnął. Więc sprowadzono śledztwo do kontroli papierów, jeśli było pokrycie w nich, to nie było sprawy. Prokuratorów nie interesowało to, że ktoś mógł manipulować przesłankami do zastosowania podsłuchu.  Na przykład występowano o podsłuch podając, że dana osoba jest podejrzewana o handel narkotykami, choć nigdy nie miała przedstawionych takich zarzutów.

Zresztą sprowadzanie inwigilacji do podsłuchów jest spłycaniem problemu.
(0) komentarzy / skomentuj

Twój profil do sprzedania 03-08-2009 09:34
W Polsce nadal jest mała świadomość  tego, że często jesteśmy poddawani mniejszej lub większej inwigilacji. Czynią to nie tylko służby, które domagają się coraz większych uprawnień w tej kwestii.  Świadomość tego jest tak niska, że jeden z dziennikarzy, kiedy jakiś czas temu wspomniałem, że  stworzono profil Wojciecha Sumlińskiego, stwierdził, że nie ma czegoś takiego jak tworzenie profilu danej osoby, to tylko w filmach klasy B i w tanich szpiegowskich książkach. Nie wierzył, że profile dziennikarzy, kluczowych pracowników, biznesmenów to codzienność w świecie wielkiego biznesu. W Polsce zajmują się tym firmy i doradcy do spraw bezpieczeństwa. Warto więc przeczytać artykuł Bartosza W. Wielińskiego w Gazecie Wyborczej „Agenta Stasi pilnie zatrudnię”.

„Po zjednoczeniu Niemiec wielu z 90 tys. byłych funkcjonariuszy rzeszy trafiło do zachodnioniemieckich policji i specsłużb. Jednak zdaniem berlińskiego historyka Ilko-Saschy Kowalczuka w obiegu ciągle jest ok. 65 tys. byłych pracowników bezpieki w wieku produkcyjnym. Nikt nie ma wątpliwości, że nie biorą zasiłku dla bezrobotnych, tylko sprzedają swoje umiejętności w świecie biznesu. Niemieccy komentatorzy alarmują jednak, że działy bezpieczeństwa i pracujący dla nich eksperci coraz częściej łamią prawo, sprawdzając lojalność pracowników: wchodzą w ich intymne życie, sprawdzają billingi telefoniczne i wyciągi z kont (…)

Telekomowi podpadł m.in. Tasso Enzweiler, jeden z reporterów „Financial Times Deutschland”. Regularnie pisał o pogarszających się wynikach koncernu, publikując dane z poufnych posiedzeń. Z protokołów, jakie ujawniono rok temu, wynika, że dwa zespoły agentów Desy przez kilka tygodni śledziły dziennikarza i tropiły jego informatorów. Całość do złudzenia przypominała klasyczną akcję Stasi. Stworzono profil dziennikarza i modele jego zachowania. Słowo po słowie prześledzono jego artykuły, szukając jakichkolwiek zbieżności mogących doprowadzić do źródła przecieku. Enzweilera śledzono w domu iwpracy, także przy użyciu ukrytych kamer. Agentów Desy interesowało nawet pochodzenie jego żony i stosunek Enzweilera do dzieci. Sprawdzono billingi, z urzędów wyciągnięto dane o nim i jego rodzinie: jakimi autami jeżdżą, czy byli karani itd.

Pięć lat później agenci (prawdopodobnie również Desy) na zlecenie Telekomu szpiegowali innego krytycznego dziennikarza –Reinharda Kowalewsky’ego z magazynu „Capital”. Doszło do tego, że na zlecenie Telekomu przekupiono pracownika redakcji, by dowiedział się, kto jest źródłem reportera. W zamian za informacje agentowi zafundowano usługi ekskluzywnych prostytutek. Telekom za pośrednictwem firm takich jak Desa szpiegował też dziennikarzy innych tytułów i związkowców. Praca musiała przynieść efekty, bo Ricke dostał prawie kilkadziesiąt możliwych źródeł przecieku. Jedną z metod, jaką przyjęli tropiciele przeciwników, była żmudna analiza setek tysięcy billingów telefonicznych pracowników i szukanie na nich numerów do krytycznych dziennikarzy."
(1) komentarzy / skomentuj

Dzika plaża 02-08-2009 21:42


W piątek P. wyszedł ze szpitala, wypalił pięć papierosów, wypił kawę na moim tarasie i pojechał na wieś.

Wczoraj ucieczka poza Warszawę, która nie chciała tak łatwo wypuścić i usidliła mnie w samochodowym korku. Omal nie zrezygnowałem.
Po godzinie znalazłem się nad Wisłą. Na  dzikiej plaży.

Obiecałem sobie codziennie pisać bloga, by się rozpisać, skoro czas już zacząć pisanie „Polskiej mafii.” Ale nazbyt wiele we mnie zamulenia.

Właśnie słucham „Ostatniej płyty” Milkshop. Zamierzam ją wydać ( Z Arkiem Delisiem) w październiku. Trzeba zamknąć projekt Milkshop, Piotr Krakowski musi spróbować nagrać swoją solową płytę.

(1) komentarzy / skomentuj

Krótka pamięć mediów 30-07-2009 20:29
17 lipca napisałem na blogu o poderżnięciu sobie gardła (w 2008 r.) przez Cezarego Witkowskiego, jednego z porywaczy Krzysztofa Olewnika. Podciął sobie gardło plastikowym nożykiem, a służba więzienna nie zakwalifikowała tego jako próby samobójstwa, ale manifestację grypsera. News poszedł w świat. Temat pociągnęły Polsat News  (gdzie  o tym wspomniałem) i dzień później TVP Info. Powiedziały o tym w kontekście  historii samobójstwa strażnika z olsztyńskiego aresztu. Wypowiadał się wiceminister sprawiedliwości i rzeczniczka służby więziennej (nota bene, ode mnie dowiedziała się o tym wydarzeniu).

Potem zapadła cisza.

Minęły niecałe dwa tygodnie. I oto dzisiaj, 30 lipca, TOK FM podało rewelacyjnego newsa. Jak się radio dowiedziało (z blogu Latkowskiego, co zaznaczono mimochodem) niejaki Witkowski próbował ponad rok temu poderżnąć sobie gardło. Informacja za TOK FM pojawiła się w wielu innych mediach elektronicznych. Stała się główną wiadomością.

O czym ta opowieść świadczy? Po pierwsze, że media mają krótką pamięć. Odkrywają wiadomości, już odkryte. Po drugie, wydawcy telewizyjnych i radiowych serwisów nie mają pojęcia, o czym donosiła konkurencja nie przed wiekami, ale kilkanaście dni wcześniej.
(2) komentarzy / skomentuj

Palarnia na Banacha 30-07-2009 14:03


P.  uzyskał dostał dostęp do szafki, salę opuścił jeden z pacjentów. Ławki w palarni na Banacha zajęte, więc chodzimy wokoło. Ze schodów z ledwością schodzi mężczyzna, właściwie zwleka się z nich. Na górze pozostawił wózek.  Niepełnosprawnych palaczy nie przewidziano. P. myśli jak ma wyjść jutro ze szpitala ze swoim wyglądem. Potrzebuje bluzy dresowej z kapturem. Proponuję mu taką z napisem "Hooligans".

(0) komentarzy / skomentuj

Twitter i szpitalne gadanie 29-07-2009 17:29
Siedzimy z P. na ławeczce na dziedzińcu szpitala. Tutaj można palić. Przywiozłem mu papierosy. W szpitalnym kiosku nikotyny się nie sprzedaje.

Na zewnątrz skwar, a tu chłodno. Przyjemnie siedzi się w cieniu drzewa. Jest po operacji, zakończyła się powodzeniem, choć wygląda jak ranny od postrzału w głowę. Trochę gadamy o szpitalnej demokracji, tutaj nie ważne kim jesteś… Szpitalnej modzie. .. Ostatni krzyk mody to piżamy z błyszczących materiałów.  Bardziej nadają sie do klubu nocnego niż szpitala. P. oczywiście się wyłamał i odstaje od reszty w szlafroku i piżamie kupionej w supermarkecie.

Pracę stracił G. więc  trochę narzekania, że dziennikarstwo się skończyło. Zwalniają albo proponują głodowe stawki. Reklamodawcy się wycofują. Niedługo będzie trzeba wydawać się na tanim papierze.

Mamy zabrać się za temat (…), ale jak on będzie chodził i gadał z ludźmi z takim wyglądem. Wykorzystamy to, stwierdzam.  Przynajmniej od razu nas nie wyrzucą za drzwi.

Po wizycie w szpitalu zaliczam jeszcze dwa spotkania i w domu opadam z sił. Wypijane kolejne kawy nie pomagają

Założyłem konto na Twitter. Przyglądam się. Nie do końca rozumiem sensu używania tego narzędzia w komunikacji internetowej, poza kręgiem osób bliskich, rodziny. Przyznam, że prawdą jest iż nie można zakwalifikować twittera do jakiejkolwiek szufladki. Spora grupa osób, założyła konto, by je mieć po prostu.

P.S.
P. dodał w komentarzu:

"Wszystko celnie zauważyłeś. I moda i demokracja i paskudny wygląd faceta po operacji. Opowiem ci co się stało później. Obiad o 12.30. Nie mam noża i widelca. Dostałem w poniedziałek i powinienem pilnować. Nie upilnowałem, bo jak mnie powieźli na blok operacyjny, ktoś zwinął. Kuchenkowa podała mi talerz. Proszę o sztućce. Kuchenkowa z wyższością: - Pan tu nowy? - Nie, od poniedziałku. - No to dostałeś pan. Tera se szukaj, my tu nie mamy wypożyczalni.

Wkurzyłem się i wykrzyczałem, że to skandal, Pani jest jak kapo w obozie! Zdziwiła się. Wszyscy potulni, a ten fika. Dała mi łaskawie widelec. Na odczepnego. Tera go pilnuj, bo drugiego nie dostaniesz. I wiesz co? Pilnuję tego widelca jak skarbu. Ona naprawdę następnego mi już nie da. Chyba stałem się potulny, Typowa demokracja szpitalna. Kuchenkowa rządzi, a my z kolegami z sali 702 pilnujemy widelcy."
(1) komentarzy / skomentuj

A gdzie spał? 28-07-2009 09:42
„Najsłynniejszy na świecie Tybetańczyk wylądował wczoraj na Okęciu. Po podróży medytował w hotelu Bristol.” (Gazeta Stołeczna, Dwa dni Dalajlamy w Warszawie)
(1) komentarzy / skomentuj

Papierosy 27-07-2009 21:33
Zakończyłem pracę nad okładką montażową  „Ściganego”.  Przyszedł pozew, odłożyłem go na półkę.  Pod wieczór wpadłem do P. na Banacha. Posterczeliśmy pod szpitalem, pogadaliśmy, on w tym czasie wypalił z trzy papierosy. Jutro ma operację. Poprosił by w środę przywieść mu dwie paczki papierosów. Każdy ma swój sposób na walkę o zdrowie.

(2) komentarzy / skomentuj

Kradzież laptopów i aparatów fotograficznych 26-07-2009 10:42
Słucham niektórych wypowiedzi w związku z kradzieżą laptopów pełnomocnika policjanta Remigiusza M., wiem, że jest upalnie, duszno, ale może tak niektórzy wyjmą termometr z wrzątku, bo wtedy wskazuje on nieprawidłową temperaturę.

(0) komentarzy / skomentuj

Gra dyktafonem 23-07-2009 20:00
To, że Sławomir Julke na początku zaczął grać dyktafonem, nie przekazując go prokuraturze, nie usprawiedliwia by inni podjęli grę nim i wprowadzali opinię publiczną w błąd twierdząc, że dyktafon się cudownie odnalazł. Sam się dałem na to naiwnie nabrać, ale miałem to szczęście, że z błędu szybko wyprowadził mnie Maciej Duda (Dziennik). Otrzymał on na piśmie zapewnienie prokuratury, że nie jest ona w posiadaniu dyktafonu Julkego.

Kłamstwo ma krótkie nogi, ale chyba ktoś zdaje sobie sprawę, że w pijarze, czarnym pijarze nie chodzi o prawdę. Jeden się dowie, drugi sprawdzi, ale spora grupa osób uwierzy w kłamstwo.
(1) komentarzy / skomentuj

Afrykański upał 23-07-2009 13:51
Montaż „Ściganego”. Wentylator cały czas pracuje na najwyższych obrotach. Afrykański upał w Warszawie, a dzisiaj w Kapsztadzie, który pojawia się na ekranie monitora, jakby na przekór 14 stopni. Chłodno. Tak jak chłodna jest opowieść „Ściganego.” Wypijam czwartą kawę.
(2) komentarzy / skomentuj

Patrzmy władzy na ręce 22-07-2009 12:13
Wczorajsze wydarzenia przed KDT pokazały, że niektórzy politycy, niektóre media rozmijają się z tym co podskórnie dzieje się wśród wielu grup społecznych w Polsce. Zbyt szybko media przeszły na stronę władzy, orzekając - władza czyni to co powinna, ilustrując to zdjęciem dziewczyny z piwem rzucającej kostką brukową w policję.

A metody rozwiązywania problemu? To nawet musiało się podobać wydawcom. Było ostro, wrzaski, krzyki, rozpacz, ranni. Więcej wymarzyć sobie nie można. Jest czym wypełniać program. Gdzieś daleko pozostał prawdziwy dramat ludzi, którzy mają problem ze związaniem każdego miesiąca tak by starczyło do pierwszego, żyjących na ciągłych pożyczkach, odmawianiu sobie coraz więcej i więcej, braku perspektyw na zmianę losu. Ludzie bronią się jak mogą by nie wypaść na margines życia.
(3) komentarzy / skomentuj

Projekt Sikory 21-07-2009 23:07

(0) komentarzy / skomentuj

Jak cię wezwie na przesłuchanie Engelking zastosuj metodę Engelkinga 21-07-2009 22:30
Jakże często prokuratorzy grzmią oburzeni za obstrukcję w postępowaniu  przed prokuraturą lub w sądzie, gdy ktoś dokonuje uników w postaci zwolnień lekarskich, chwytania się kruczków prawnych. Tymczasem najciemniej jest pod latarnią. Z samej góry, z prokuratury krajowej, prokuratura krajowa to przecież jak wiadomo elita, płynie przykład, jak postępować by przeciągać, odwlekać  postępowanie wymiaru sprawiedliwości.

” Jak dowiedział się Newsweek.pl prokurator Jerzy Engelking, były zastępca prokuratora generalnego, nadal nie podpisał protokołu z zeznań, jakie 1 lipca złożył przed sejmową komisją śledczą ds. nacisków.
Zamiast tego wysłał do przewodniczącego komisji list, w którym zapowiada, że zabierze się za czytanie dokumentu dopiero po powrocie z 6-tygodniowego urlopu.
Wtedy jednak – jak deklaruje – będzie przyjeżdżał na Wiejską „każdego dnia roboczego, po godzinie 17.00”. – Bardzo to łaskawe, zwłaszcza, jeśli się weźmie pod uwagę, że osoby, które mogą mu udostępnić dokumenty, pracują do godziny 16.00 – ironizuje jeden z pracowników Kancelarii Sejmu.
W piśmie, do którego dotarł serwis Newsweek.pl, Engelking zauważa także inną niż wakacje przeszkodę uniemożliwiająca mu szybkie podpisanie protokołu. Otóż, dokument z przesłuchania ma ponad 300 stron. I jak przekonuje prokurator, przeczytanie go i porównanie z nagraniami, będzie czasochłonne.”
(0) komentarzy / skomentuj

Cud 20-07-2009 16:32
Dzwoni Maciej Świeszewski, podaje mi do telefonu Księdza Krzysztofa Niedałtowskiego. Krzysztof opowiada, że wydarzył się znowu cud z obrazem Maćka "Ostatnia Wieczerza". Leżał zdjęty z ramy na folii, gdy nagle pomieszczenie zalała woda. Nie miał prawa przetrwać, a jednak, ocalał suchy.

(1) komentarzy / skomentuj

Kolejny skazany w sprawie Olewnika próbował odebrać sobie życie? 17-07-2009 20:25
W styczniu 2008 roku kolejny skazany w sprawie Olewnika próbował odebrać sobie życie, był to Cezary Witkowski (35 lat). W liście do Grzegorza Owsianko (współoskarżonego w sprawie) napisał, że próbował podciąć sobie gardło, ale go odratowano.

Witkowski to typ twardego, pozbawionego emocji człowieka, w czasie rozpraw zawsze był uśmiechnięty, zachowywał się prowokacyjnie. Jest jednym z członków tzw. grupy nowodworskiej, którzy mieli porwać Krzysztofa Olewnika. Sąd skazał go na 13 lat więzienia.

Zapytana o próbę samobójczą Cezarego Witkowskiego rzecznik prasowa CZSW Luiza Sałapa powiedziała, że doszło do samookaleczenia Witkowskiego w styczniu 2008 roku w Piotrkowie Trybunalskim, pociął sobie brzuch i gardło.Odmawiał udzielenia pomocy. Podłożem była grypserka, czyli drugie życie więzienne, w jakim brał udział Witkowski.
(3) komentarzy / skomentuj

Nie będzie to ostatnie samobójstwo w sprawie Olewnika 17-07-2009 19:39
Na trzech samobójstwach w sprawie Krzysztofa Olewnika się nie skończy. Przed chwilą otrzymałem telefon, że życie odebrał sobie strażnik służby więziennej, który pilnował Wojciecha Franiewskiego. Miał to uczynić wkrótce po przesłuchaniu w prokuraturze wyjaśniającej śmierć szefa porywaczy Krzysztofa Olewnika. A prokurator musiał mieć dużo pytań, na przykład: jak trafiły alkohol i amfetamina do pilnie strzeżonego aresztanta?

Nie będzie to ostatnie samobójstwo w tej sprawie. Niektórzy po prostu nie wytrzymają presji jaka jest wokół niej, odpowiadania za współudział w  zbrodni lub w błędach jakie popełniono. Inni zostaną do tego zmuszeni. Tak jak to miało miejsce w przypadku Wojciecha Franiewskiego, bo twierdzenie prokuratury, że do jego śmierci nie przyczyniły się osoby trzecie można włożyć sobie między bajki.

(0) komentarzy / skomentuj

Klimat PRL-u 15-07-2009 18:26




Ostatnie dni spędzam w czytelni IPN-u. Najbliższa możliwość otrzymania posiłku, to pobliski bar, umiejscowiony w budynku magazynu. Taka PRL-owska zakładowa stołówka. Menu lepsze niż w okresie PRL- u. Bogatszy wybór. Ale i tak kończę na zamówieniu schabowego.

(2) komentarzy / skomentuj

PUB 700 w Kino Polska 07-07-2009 12:44
Film dokumentalny PUB-700 w Kino Polska. Najbliższa emisja 28 lipca o godz. 15.50.
(3) komentarzy / skomentuj

Mecenasi 07-07-2009 12:41
J: „Mecenasi to pracują trochę w styczniu, potem narty, potem Wielkanoc , trochę maja i czerwca praca. Potem przerwa letnia, jesienna na przerwę szkolną a potem to Boże Narodzenie i tak w kolko ! Co za robota ! Może cztery miesiące w roku.”

(2) komentarzy / skomentuj

Paradowska o "Śmierć za 300 tysięcy" 06-07-2009 11:06
Porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika poruszyło opinię publiczną, politycy prześcigali się w deklarowaniu pomocy rodzinie w wyjaśnieniu sprawy, powołano sejmową komisję śledczą, która pracuje bez wielkiego rozgłosu, bo sprawa nieco się przeterminowała i przykrywają ją coraz to nowie zdarzenia.

Media, które przez lata nie uznawały jej za zbyt interesującą. nagle się ożywiły od czasu do czasu epatują nieznanymi ponoć, bulwersującym i szczegółami. Dlatego książka, napisana przez Sylwestra Latkowskiego i naszego redakcyjnego kolegę Piotra Pytlakowskiego (wydana przez Świat Książki. 2009), ukazała się w dobrym momencie. Autorzy należą do grona tych nielicznych, którzy porwanie, wieloletnie poszukiwania i morderstwo popełnione na Krzysztofie Olewniku od początku uważali za ważne, sprawą się interesowali, pisali o niej i mają wiedzę większą niż być może niejeden prokurator i poseł śledczy. Mają też odwagę, by nie ulegać owczemu pędowi, nakazującemu szukać spisku najlepiej z udziałem polityków z pierwszych stron gazet - bo to dobrze się sprzedaje, oraz odwagę, by płynąć pod prąd, także gdy chodzi o kwestie rodzinne Olewników, trudne stosunki ojca z synem i postępowanie rodziny, zwłaszcza zwlekanie z zapłaceniem okupu oraz poszukiwania na własną rękę. Które - nie maco ukrywać- komplikowały postępowanie organów ścigania.


Ta książka ma kilka walorów nie do przecenienia. Nie epatuje sensacją, nie próbuje przemawiać do czytelnika miałką czułostkowością, natomiast zawiera dokumenty (niektóre publikowane po raz pierwszy) - jak choćby podsłuchy rozmów porywaczy, rozmawiających z rodziną za pośrednictwem właśnie Krzysztofa - rzeczywiście wstrząsające. Pokazuje bardzo rzetelnie pracę organów ścigania, wykonujących mnóstwo czynności, które jednak nie złożyły się w żaden obraz. Było tak, jakby wszyscy kręcili się w kółko, mając rozwiązanie w zasięgu ręki i nie mogli na nie trafić. Z powodu braku profesjonalizmu? Nadmiaru informacji? Właśnie owej dwutorowości, gdzie po jednej stronie mamy zrozpaczoną, ale wykonującą czasem niezrozumiale gesty rodzinę, po drugiej policję, prokuraturę i grono ludzi podobno dobrej woli, którzy chcą pomóc i w efekcie nie pomaga nikt? Z powodu braku utalentowanego prokuratura, który potrafiłby postawić hipotezy, solidnie potem sprawdzane? Tu nie ma gotowych, łatwych odpowiedzi.

W tej książce nikt nie jest z góry czarnym lub białym charakterem. Autorzy docierają do osób przez opinię publiczną już praktycznie skazanych, gdyż ojciec Krzysztofa Olewnika na różnych etapach sprawy tracił do nich zaufanie, jak choćby do Grzegorza Korytowskiego, działacza SLD z Płocka, czy serdecznego ongiś przyjaciela Olewników, byłego  policjanta Wojciecha Kęsickiego. Te opowieści są momentami fascynujące, gdyż pokazują drugą stront medalu, ludzi, którzy znaleźli się nagle po stronie wrogów i nie potrafią poradzić sobie z nową sytuacją. Czy ich opowieści są prawdziwe? Brzmią autentycznie, ale od weryfikacji jest prokuratura i ewentualnie komisja śledcza.

Mamy też wreszcie szersze spojrzenie na kwestię porwań dla okupu, dzięki komentarzom o kulisach tej sprawy i porwań dla okupu autorstwa Janusza Kaczmarka, prokuratora, który porwaniami zajmuje się zawodowo i którego ta sprawa od dawna interesowała.

Trzeci walor to porządna śledcza robota, przedarcie się przez tomy akt, docieranie do ludzi, do których nie docierano, a którzy nawet epizodycznie pojawiali się w życiu Krzysztofa Olewnika i jego rodziny. To uczy pokory, sprawia, że nie feruje się  łatwych sądów, nie wydaje wyroków, raczej stawia się znaki zapytania. Czytelnik sam może osądzić, jak w tej tragedii rozkładały się role poszczególnych aktorów.

Ta książka ma też walor reporterski. Autorzy pokazują polską prowincję w całym jej bogactwie dziwnych, ale traktowanych jako cos zupełnie zwyczajnego, powiązań między władzą a miejscowym biznesem. Oświetlają działanie systemu znajomości, poleceń i przysług, finansowych karier, często nieoczekiwanych, i ich upadków, zaradności i bezradności. W takim krajobrazie, gdzie wszyscy wszystkich znają, wszystko o sobie wiedzą, wydarzyła się tragedia zamożnego młodego człowieka, pełnego życia, lubiącego, nawet ponad miarę, kobiety. ł nie ma odpowiedzi na wydawałoby się najprostsze pytanie: dlaczego?

Sejmowa komisja śledcza dostała od pełnomocników rodziny Krzysztofa Olewnika dość dziwny, anonimowy dokument (autorzy analizują go precyzyjnie, pokazując niespójności, opieranie się na niesprawdzonych danych i emocjonalnych hipotezach), który w politycznej gorączce nazwano mapą drogową dla samej komisji śledczej, gdyż  zawiera ponoć listę błędów organów ścigania. Tymczasem to książka Latkowskiego i Pytlakowskiego powinna być lekturą obowiązkową dla sejmowych śledczych.

Janina Paradowska, Polityka nr 27, 4 lipca 2009
(1) komentarzy / skomentuj

Co by tu jeszcze spieprzyć panowie... 02-07-2009 14:59


Rano  Tomasz Machała  „Graffiti” Polsat News. Na szczęście tylko o książce „Śmierć za 300 tysięcy”. A nie jak jeszcze planował o konfrontacji Janusz Kaczmarek vs. Jerzy Engelking. 

Konfrontacja, a raczej jej brak, całkowicie pokazała „nagą pupę” komisji do spraw nacisków. - Przepraszam bardzo państwa za tę okoliczność - powiedział przewodniczący Sebastian Karpiniuk. Dobrze, że przeprasza, bo zarówno jego, jak i Platformę  Obywatelską przerosła ta komisja. Brak koncepcji na jej przeprowadzenie i nieumiejętność organizacji jej pracy pozwoliła dzisiaj triumfować posłowi Mularczykowi i prokuratorowi Engelkingowi.

Przypominają się słowa piosenki Wojciecha Młynarskiego:

Bo jedna myśl im chodzi po głowie,
     którą tak streszczę:
     Co by tu jeszcze spieprzyć panowie,
     co by tu jeszcze ?

Czasem facetów, żeby mieć spokój,
ktoś tam przerzuci,
do jakieś sprawy, co jest na oko
nie do popsucia.
I już się prężą mózgów szeregi
i wzrok się pali,
i już widzimy, żeśmy kolegi
nie doceniali.

     A oni myślą w ciszy domowej
     lub w mózgów truście -
     Co by tu jeszcze spieprzyć panowie,
     co by tu jeszcze?


Zdj. Rzeczpospolita.pl
(2) komentarzy / skomentuj
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS