menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Wiarygodność Kaczmarka 01-09-2007

Co jest prawdą, a co kłamstwem z nocnej rozmowy z Januszem Kaczmarka? Część rzeczy daje się zweryfikować. Kaczmarek w czasie rozmowy przyznał się do kłamstw, choć i na pewno także przemilczał, kluczył, nie odopowiadał, kłamał. Oto jak przedstawiał relacje z Ryszardem Krauze:

„Krauzego poznałem jako wielkiego prezesa kiedy byłem prokuratorem rejonowym w Gdyni, podczas uroczystej sesji rady miasta, albo z powodu turnieju tenisowego Prokom Open, już dokładnie nie pamiętam. Widziałem go wtedy z daleka. Pierwszą osobą która nas poznała, czego nie powiedziałem na komisji, ale tak zeznałem w prokuraturze, był Marek Biernacki. Jest festiwal filmów fabularnych w Gdyni, stoimy w grupkach, akurat stoi Biernacki, Karnowski, ktos tam jeszcze, podchodzi Krauze i Biernacki mówi: panie prezesie niech pan pozna prokuratora apelacyjnego. Krauze mówi: słyszałem wiele, ale jeszcze nie było okazji się poznać. To było około trzech lat temu. Rozmawialiśmy w tzw. kółku z dziesięć minut. A później miałem okazję go spotkać podczas prywatnej uroczystości, urodzin, ale nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to jest osoba która się przyjaźni z Lechem Kaczyńskim i jest to osoba którą ja też znam (prawdopodobnie chodzi o mec. Jedlińskiego – przyp. aut.) . Na urodzinach tej osoby było wielu gości, był tez Lech Kaczyński i Ryszard Krauze.

Któregoś dnia ta osoba (mecenas Jedliński) do mnie dzwoni i zaprasza, żebym do niej wpadł. Wpadam do jej mieszkania, a tam jest tylko Krauze i Lech Kaczyński. Rozmawiamy przez godzinę o różnych rzeczach. Było wino, rozmawialiśmy. Oni w trójkę byli ze sobą na „ty”.  Ja byłem na „ty” z dwójką osób, z Krauzem nie.  Kaczyński z Krauzem znali się od dawna. Krauze potem nawet do Juraty jeździł do ośrodka prezydenckiego.

W pewnym momencie Krauze zaczął do mnie mówić na „ty”. To była taka pierwsza prawdziwa rozmowa z Krauzem. Odbierałem to jako nobilitację, możliwość spotkania z osobami z pierwszych stron gazet. To spotkanie było ok. 1,5 roku temu. Kaczyński był wtedy prezydentem-elektem.

Niedawno mi się przypomniało, że spotkaliśmy się podczas urodzin jednego z moich znajomych, który ma dużą firmę na wybrzeżu. Krauze był tam krótko i na chwile przysiadł się do mojego stolika. To było zanim jeszcze zostałem ministrem.
Więcej prywatnych spotkań nie było.”


Niestety nie przypomniał sobie o spotkaniu w Mariocie. Czy to, że skłamał oznacza, że kłamie zawsze? Nie wierzę, że przez 4,5 godziny można non stop kłamać w każdym szczególe.  Kaczmarkowi nie wolno odmawiać prawa do wypowiedzi. A niektórzy chcą to uczynić. Powinien jednak wiedzieć, że jeśli dalej będzie kłamał może ponieść konsekwencje - nie tylko całkowitą utratę twarzy, a usłyszeć zarzut pomówienia. Mam nadzieję, że ta lepsza część Janusza Kaczmarka wreszcie w nim zwycięży.


(9) komentarzy / + dodaj komentarz
KOnferencja prasowa Prok. Oręgowej dowodzi, że były nielegalne podsluchy.
Autor: jabara
2007-09-01 16:25:36
Konferencja prasowa, jaką w dniu 31.08.07 w godzinach nocnych zwołała Prokuratura Okręgowa w Warszawie była najwyraźniej częścią rozpoczętej już przez PiS kampanii wyborczej i, o czym każdy mógł się przekonać, miała bardziej polityczny niż merytoryczny charakter. Sądzę, że cała ta konferencja była jedną wielką manipulacją obliczona na całkowitą dyskredytację Janusza Karczmarka, a poprzez niego, te wszystkie siły polityczne, które głośno wołały o pilnej potrzebie powołania specjalnej komisji śledczej. Sposób publicznego / światowego wręcz / zaprezentowania materiału dowodowego, co samo w sobie jest niebywałym ewenementem w historii procesów karnych w Polsce, wskazywał na podjęcie próby takiego jego przedstawienia, z którego wynikać miało jednoznacznie, iż mamy do czynienia z najwyższymi urzędnikami organów ścigania, którzy okazali się zwykłymi przestępcami i kombinatorami, a tym samym ludźmi niezasługującymi na jakikolwiek szacunek i wiarę.
Sposób prezentacji i faktycznie aktorskie umiejętności prokuratora Engielkinga, który dozował nastrój jak sam B. Wołoszański, zapewne w wielu ludziach wywołał przekonanie o niecnych postępkach b. ministra Kaczmarka i jego wrednych kompanionów. Ja sam w pierwszej chwili uległem takiemu zaczadzeniu, ale po powtórnym obejrzeniu całej tej konferencji, wątpliwości, a wręcz podejrzenia wybuchły we mnie z wielką siłą.
Przede wszystkim, stwierdziłem, że ujawnione materiały w sposób niezamierzony potwierdzają informacje o stosowaniu nielegalnych podsłuchów i to wobec najwyższych funkcjonariuszy państwowych.
Zacznę od tego, że prokurator Barski na samym wstępie podkreślił, że prezentowane materiały z podsłuchów pochodzą z oficjalnej kontroli operacyjnej, na która to kontrolę wydał zezwolenie odpowiedni sąd.
I tu zaczynają się moje wątpliwości. Po pierwsze, dlatego, że z przekazanej przez prokuratorów informacji wynika, że w dniu 06.07.07 CBA poniosło porażkę z uwagi na zaistnienie przecieku, co doprowadziło do przerwania operacji specjalnej. Już wtedy na celowniku CBA znajdował się A. Lepper, który bardzo szybko ujawnił, że w dniu 06.07.07, zaraz po godzinie 07.00 został ostrzeżony przez NN osobę, o planowanym przeciw niemu jakimś działaniu mającym go wyeliminować. Przestraszony poinformował o tym swoich oficerów z ochrony rządowej, a następnie informację tą przekazał Januszowi Maksymiukowi i L. Woszczrowiczowi, z którym się widział po spotkaniu z J. Maksymiukiem. Na podstawie informacji od A. Leppera, funkcjonariusze ABW wszczęli czynności operacyjne i śledcze mające na celu ustalenie źródła przecieku. W pierwszej kolejności, co wydaje się zrozumiałe, posprawdzali wszystkie osoby, z którymi rano spotkał się A. Lepper i zapewne wtedy ustalili, że w nocy z 05/06.07.07 tuż przed godzinną 24.00 do Woszczerowicza zatelefonował R. Krauze, a rozmowa trwała tylko 3 sekundy. Następnie wyszło im, że o godz. 00.00 jego telefon komórkowy zalogował się na BTS w hotelu Marriott, gdzie swój apartament ma
R. Krauze. Po sprawdzeniu wszystkich przekaźników BTS w tymże hotelu agenci CBA ustalili, że o godz. 23.11 na przekaźniku tym zalogował się również telefon ministra SWiA Janusza Kaczmarka. Przypomnieć należy, że w tym czasie już od kilku miesięcy panowie
P. Ryba i A. Kruszyński byli rozpracowywani przez CBA i w stosunku do nich prowadzone były legalne działania operacyjne, tzn. można przyjąć ze 100% pewnością, że ich telefony były na ciągłym podsłuchu. Dlatego też CBA miało informację z pierwszej ręki, że w dniu 06.07.07 w godzinach rannych do P. Ryby dzwonił Janusz Maksymiuk. I tu uwaga, ważna dla dalszego toku rozważań. Treść rozmowy Maksymiuka z Rybą nie mogła mieć związku z przeciekiem, bo w innym przypadku winna zostać zaprezentowana na konferencji, a ponadto prokuratura / czytaj minister Ziobro / dawno by już wystąpił o przetworzenie informacji operacyjnej na dowodową i wystąpił o uchylenie immunitetu Januszowi Maksymiukowi, co przy takim dowodzie nie dawałoby mu żadnych szans w starciu z PiS i PO oraz SLD o zachowanie parlamentarnego parasola.
Z całego zaprezentowanego na konferencji materiału dowodowego dotyczącego spotkania w hotelu Marriott wynika, że w akcji mającej – zgodnie z twierdzeniem prokuratury – doprowadzić do ostrzeżenia Leppera, brał udział J. Karczmarek, R. Krauze i L. Woszczerowicza. Dlatego też, po przeanalizowaniu tych materiałów prokuratura wezwała w dniu 13.07.07 J. Kaczmarka na przesłuchanie w charakterze świadka. Podczas swobodnej wypowiedzi J. Karczmarek oświadczył, że w nocy z 05./06.07.07 był w hotelu Marriott i na I piętrze spotkał się z J. Netzlem, który przekazał mu jakieś dokumenty dotyczące przekrętów w PZU. Następnie w trakcie przesłuchania zmienia swą pierwotną wersję i mówi, że spotkanie z Netzlem miało miejsc na II piętrze, a następnie wjechał na piętro 40 gdzie udał się do baru „ Panorama” na lampkę wina. Ponieważ prokuratura dysponuje nagraniami z kamer monitorujących hotel, to prokuratorzy wiedzą, że to co mówi Karczmarek nie do końca jest prawdą i zaczynają podejrzewać go o to, że miał swój udział w ostrzeżeniu A. Leppera.
W tym miejscu należy przypomnieć, że przesłuchanie J. Kaczmarka ma miejsc w godzinach popołudniowych i dopiero w tym czasie prokuratorzy uzyskują od niego wiedzę, że miał się on spotkać z Netzlem. Dlatego też minister Ziobro dzwoni do J. Netzla i prosi go, aby ten udał się na ul. Kurkową 8 tj. do siedziby CBA i złożył stosowne zeznanie. Ponieważ J. Karczmarek ni mógł przewidzieć, że sprawa przyjmie taki obrót, więc założyć należy, że zaraz po przesłuchaniu zadzwonił z Warszawy do Netzla i prosił go, aby ten w razie potrzeby potwierdził fakt ich spotkania w hotelu Marriott. Jako bardzo doświadczony prokurator doskonale zdawał sobie sprawę, że śledczy od razu będą chcieli skonfrontować jego zeznanie z treścią zeznań Netzla. Ponieważ taka rozmowa nie została na konferencji zaprezentowana, należy sądzić, że w tym czasie telefon J. Kaczmarka nie był jeszcze na podsłuchu operacyjnym.
I tu zaczyna się najbardziej zadziwiająca i bulwersująca historia zauważalna dla każdego bystrego i zorientowanego w kulisach pracy operacyjnej obserwatora.
Prokuratura zaprezentowała treść 7-mu rozmów przeprowadzonych w dniu 13.07.07 pomiędzy godziną 16.44, a godz. 22.25, których cechą wspólną jest to, że we wszystkich uczestniczy K. Kornatowski ówczesny Komendant Główny Policji, co wskazuje, że jego telefon w tym czasie znajdował się już na podsłuchu.
Należy zadać więc pytanie na jakiej podstawie i z jakich to powodów telefon Komendanta Głównego Policji w dniu 13.07.07 był podsłuchiwany przez CBA i kto takie polecenie wydał?
Z analizy zaprezentowanego materiału wynika, że dopiero w dniu 13.07.07 i to od godziny 19. 51 K. Kornatowski został wmanewrowany w działania mające charakter przestępstwa. Jeżeli prokuratorzy o tym, że Netzl może złożyć fałszywe zeznanie dowiedzieli się w trakcie zeznań J. Kaczmarka, to jednakże nie mieli żadnych podstaw, aby sądzić, że w nieodległej przyszłości weźmie w tym udział K. Kornatowski. Dlaczego więc jego telefon był objęty kontrola operacyjną?
Przepisy ustawy o CBA / art. 17 ust. 3 / mówią, że w przypadkach niecierpiących zwłoki, jeżeli mogłoby to spowodować utratę informacji lub zatarcie albo zniszczenie dowodów przestępstwa, Szef CBA może zarządzić, po uzyskaniu zgody Prokuratora Generalnego, kontrolę operacyjną, zwracając się jednocześnie z wnioskiem do sądu Okręgowego w Warszawie o wydanie postanowienia w tej sprawie. Sąd wydaje postanowienie w przedmiocie wniosku w terminie 5 dni.
Ta sama ustawa w art. 17 ust. 1 pkt stanowi, że zastosowanie kontroli operacyjnej jest możliwe jedynie wtedy, gdy inne środki okazały się bezskuteczne albo zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że będą nieskuteczne lub nieprzydatne. Jednym słowem oznacza to, że stosowanie kontroli operacyjnej zgodnie z prawem, jest możliwe tylko w stosunku do osób, które zostały objęte wcześniejszymi działaniami operacyjnymi, ale w ich rezultacie nie uzyskano dowodów na popełnienie przestępstwa.
Zachodzi pytanie. Czy wobec Komendanta Głównego Policji prowadzone były przez CBA wcześniejsze działania operacyjne, które nie dały jednak możliwości uzyskania dowodów na jego przestępczą działalność, co spowodowało, że już w dniu 13.07.07 w godzinach południowych, tj. o godz. 16.44 jego telefon znalazł się na podsłuchu CBA? Przecież przed przesłuchaniem J. Kaczmarka nie mogli przypuszczać, że w namawianiu Netzla do złożenia fałszywych zeznań brać będzie udział K. Kornatowski. Dowodzi to jednoznacznie, że w stosunku do K Kornatowskiego stosowano nielegalny podsłuch, który później zalegalizowano wykorzystując fakt, że szef CBA mógł wystąpić do prokuratora generalnego o zastosowanie podsłuchu bez zgody sądu. Pismo do sądu wysłano zapewne dnia 14.07.07, kiedy to wiadomo było o tym, że Kornatowski zdecydował się na przestępcze działanie i to pozwoliło na zalegalizowanie tego nielegalnego podsłuchu. Przypominam, że w tym czasie Kornatowski był Komendantem Głównym Policji.
Zastanawiające jest przy tym, dlaczego nie przedstawiono żadnego nagrania rozmowy prowadzonej bezpośrednio przez Kaczmarka z Netzlem. Prawdopodobnie, dlatego, że nie zdążono od strony technicznej uruchomić podsłuchu telefonu Kaczmarka i dlatego o tym, że Karczmarek wcześniej w tj. sprawie rozmawiał z Netzlem, wiemy z rozmowy, jaką Kornatowski przeprowadził z Netzlem o godzinie 16.44, kiedy to w tej sprawie umawiają się na poniedziałek tj. na dzień 16.07.07
Również i inne dowody, a zwłaszcza te z nagrań kamer monitorujących nie mogą w pełni być wiarygodne, a to z następujących powodów.
J. Karczmarek na 40 piętrze hotelu Marriott znajduje się o godz. 23.14 i przez 11 minut oczekuje na kogoś. Znajduje się na korytarzy, który monitoruje kamera obejmująca drzwi do apartamentu 4020, jak i korytarz, w którym stoi w pewnym momencie oczekujący tam Karczmarek. Widać wyraźnie, że J. Karczmarek do kogoś telefonuje w tym czasie. Dlaczego prokuratura nie przedstawiła, do kogo w tym czasie dzwonił i jak długo rozmawiał? Bo prawdopodobne wydaje się, że Karczmarek nie dzwonił do Krauzego. Dlaczego Karczmarek nie oczekiwał bezpośrednio pod drzwiami tego apartamentu, co wydaje się naturalnym zachowaniem się człowieka oczekującego na gospodarza? Dlaczego na dźwięk dzwonka oznajmiającego, że winda zatrzymała się na 40 piętrze, Karczmarek szybko przechodzi do załamania korytarza w lewo i staje za rogiem sprawdzając, kto podchodzi pod drzwi apartamentu? I tu również w tym czasie z kimś przez telefon rozmawia. Z kim? Karczmarek zachowuje się wyraźnie, jakby obserwował, kto i z kim wchodzi do apartamentu 4020. Po wejściu Krauzego do apartamentu, Karczmarek rusza w tamtą stronę, ale nie widać, aby wchodził do drzwi prowadzących do apartamentu. Tu musimy wierzyć na słowo prokuratorowi Engielkingowi, ale można też przyjąć, że Kaczmarek z powodzeniem mógł skręcić w prawo, to jest udać się do tegoż właśnie baru „ Panorama” .Nie przedstawiono też nagrania pokazującego jak Karczmarek wychodzi z apartamentu Krauzego, co może w jakiś sposób uwiarygodniać, że wyszedł on z baru, a nie od Krauzego. Następne nagranie pokazuje go, jak o godz. 23.55 stoi holu windowym i oczekuje na windę, a następnie zjeżdża bezpośrednio na parter hotelu. Nie zaprezentowano nagrania, jak Kaczmarek wychodzi z apartamentu Krauzego, znów musimy wierzyć na słowo prokuratora Engielkinga.
W sprawie dotyczącej J. Kaczmarka prokuratorzy odmówili udzielenia odpowiedzi na pytanie, kto był pierwotnym źródłem przecieku i poinformował Kaczmarka w ministerstwie sprawiedliwości o akcji specjalnej CBA. A o akcji takiej, zgodnie z art. 19 ustawy o CBA mógł wiedzieć jedynie / poza kierownictwem i funkcjonariuszami CBA biorącymi w niej udział / Prokurator generalny, tj. minister Ziobro. Nie odpowiedzieli tez na pytanie, czy Prezydent Lech Kaczyńskim był przesłuchany na okoliczność, o czym rozmawiał z najbardziej zaufanym swoim ministrem prawie dwie godziny i czy rozmowa ta mogła być powodem dla którego Kaczmarek udał się do hotelu Marriott.
Następne nagranie pokazuje posła Woszczerowicza, który o godz. 00.00 wchodzi do hotelu i jedzie na 40 jego piętro, gdzie znajduje się o godz. 00.06 Widać go z kamery z holu windowego, jak skręca w korytarz w lewo, ale zaraz wraca i wchodzi do baru. Zastanawiające jest to, że nie pokazano nagrania, jak z tego baru wychodzi. Zaprezentowano jedynie kawałek, jak chodzi po korytarzu i spogląda jakby na numerację poszczególnych lokali. Uważny obserwator zauważy, że w tym momencie jest widoczny z przodu. Należy więc postawić pytanie, która kamera i w jakim momencie rejestrowała zachowanie się posła.
Apartament nr 4020 monitorowany jest przez dwie kamery. Jedna umieszczona jest na lewo od holu windowego i monitoruje korytarz prowadzący do apartamentu 4020 od strony baru „ Panorama”. Człowiek idący do tego apartamentu filmowany zatem jest od tyłu. Druga kamera zainstalowana w korytarzu znajdującym się z tyłu holu windowego / równoległym do korytarza, na którym znajduje się bar /pokazując osobę idącą do tego apartamentu od strony baru / tak jak szedł Krauze/ pokazuje ja z boku. Natomiast, gdy osoba ta idzie od apartamentu w jej kierunku, rejestruje ją z przodu. Fakt, że poseł Woszczerowicz zarejestrowany został z przodu wskazywać może jedynie na to, że nie jest to korytarz prowadzący od strony baru. Analiza pokazanych ujęć wcale nie dowodzi, że poseł Woszczerowicz wyszedł z baru i udał się do apartamentu 4020. Takiego nagrania, gdy wchodzi tam i wychodzi w ogóle nie zaprezentowano. Fragment mający wskazywać, że Woszczerowicz szuka tego apartamentu jest wyraźnie zmanipulowały, bo w tym fragmencie znajduje się on tyłem do apartamentu, a nie ma nagrania wskazującego, że zawraca i znajduje go. Kolejna nagranie pokazuje Woszczerowicza o godz. 00.32, ale nie pokazano czy wychodzi z apartamentu 4020 i kolejny raz musimy Wierzyc na słowo prokuratora.
Kto się tymi nagraniami bawił i jaki biegły stwierdził, że nie było żadnej manipulacji. Zapewne biegły z ABW lub CBA.
Takie same wątpliwości dotyczą pojawienia się Woszczerowicza w Ministerstwie Rolnictwa w dniu 06.07.07. A. Lepper do ministerstwa przyjechał o godz. 06.59 i kamery zarejestrowały ten fakt, a następnie jak wita się z portierem i wchodzi na piętro i udaje się swojego gabinetu. Następnie zarejestrowany jest Woszczerowicz, jak wchodzi na dziedziniec wewnętrzny i stoi pod drzwiami oraz wchodzi do holu. Czy to wejście do ministerstwa nie jest od wewnątrz monitorowane, bo nagrania, co robi tam Woszczerowicz i jak długo przebywa nie ma. Następnie Woszczerowicza wychodzi i sprawdza samochody ochrony Leppera, po czym tym samym wejściem wchodzi do środka. Nie wiadomo ile czasu te manewry trwały, ale też nie ma nagrania pokazującego, jak Woszczerowicz wchodzi do gabinetu Leppera. Widać jedynie jak gabinet Leppera opuszcza. Ta sama kamera, która rejestruje wejście Leppera i wyjście Woszczerowicza, nie rejestruje jednocześnie wejście J. Maksymiuka i Woszczerowicza, tak że nie można ustalić, kto do Leppera wszedł pierwszy. Maksymiuk, czy Woszczerowicz. I znów musimy wierzyć słowu prokuratora, a nie dowodom z nagrań kamery, które gdzieś nagle wyparowały.
Dlaczego moment wejścia do gabinetu nie został zarejestrowany? Dlaczego nie ma zarejestrowanego tego, że wchodzi tam Maksymiuka? Czyżby dlatego, ze wtedy okazałoby się, że Maksymiuk – tak jak mówi Lepper i on sam – wszedł do Leppera przed Woszczerowiczem, a wychodząc spotkał się na moment z nim w holu. Nie ma tych nagrań, a powinny być. Dlaczego? Bo to nie pasuje do przyjętej wersji, a pokazanie tego obala tę wersję, jak domek z kart.
Pozostaje jedynie pytanie, dlaczego Kaczmarek śledził Krauzego i dlaczego tak głupio kłamie, nawet po zademonstrowaniu mu tych nagrań. Przecież to długoletni prokurator z olbrzymim doświadczenie. I dlatego odmówił składania zeznań? Czy na rozprawie ujawni coś, co spowoduje, że panom prokuratorom opadnie szczęka?



Szybko działacie tow.Jabara
Autor: FFWD
2007-09-01 19:13:10
faktycznie takie wnikliwe rozpracowanie nasuwa się każdemu i to już po kilku godzinach od oglądania materiałów od prokuratury.
Już nikomu nie można ufać w tym kraju. Prokuratura pokazała materiały a przeciwnik rzucił się na to jak hieny na padlinę aby szukać detali i nieścisłości. Nic nie dając w zamian prócz słów, dezinformacji i bicia piany. W tym wszystkim to jednak Kaczyńscy wygrają bo pokazują że cośkolwiek chcą z tym pseudoelitarnym gnojem zrobić. Do tej pory wszystko było ukrywane a dla gawiedzi były gładkie mowy \"polityków\" i ich opalone gębusie w tv. Teraz maski nieco się poodklejały i widać pod nimi gangsterkę białych kołnierzyków. Syf kiła i mogiła.

Przy wódeczce
Autor: Grzegorz
2007-09-01 21:17:27
Pytany o nieścisłości o których mówił pan w TV a dotyczących jego (Kaczmarka)zeznan przed komisją - stwierdził ze przy wódeczce dużo rzeczy się mówi - tak podsumował swoją spowiedź w Pana mieszkaniu . Może czas zadać sobie pytanie - dlaczego on do Pana tak nagle zechciał przyjść - czego szukał, schronieenia?, nowego ujścia dla swoich rewelacji, nowech kanałów medialnych = dlaczego ????? Chciał was skłonić do pisania o nim

Montaż
Autor: szach
2007-09-01 23:58:14
Jest Pan kiepskim reżyserem jeżeli widzi Pan tło, a nie aktora w kiblu

Całkowicie zgadzam sie z ocenami moich 3 kolejnych
Autor: Karta
2007-09-02 16:00:08
A rola w tym wszystkim Latkowskiego nie jest do konca jasna, chocby z uwagi na to, ze staral sie w TVN24 wyraznie bronic-tłumaczyc Kaczmarka.

Wg. mnie Latkowski swiadomie uczestniczy w tym szumie medialnym i coraz bardziej traci na wiarygodnosci, zas jego lamenty, ze na skutek akcji zatrzymania tak bardzo ucierpiala jego rodzina są smieszne.

Latkowski uwaza, ze dom dziennikarza moze stac sie azylem dla przestepcow, bo ONI, dziennikarze, to nietykalni bogowie mogacy mataczyć, insynuowac, bic piane bezkarnie, zaś ich goscie powinni miec zapewniona nietykalnosc. To śmieszne, wrecz dziecinne.

Proszę wziąć na nerwy
Autor: circ
2007-09-02 16:09:47
co Panu z tego całego materiału o Papale, skoro oni Pana kłamią?
a co mają robić Kaczyńscy by rozprawić się z bandytami?
Pozdrawiam

...aha ze
Autor: Falo
2007-09-03 07:10:04
...aha ze co... no... Latek.... no to ze niby ABW chcialo zobaczyc do jakich materialow dotarles w sprawie Papaly??\"? heheh ..tia. Wdeples we wielkie gowno chopie i nie wiem czy mam Ci wspolczuc czy smiac sie.
Smiac sie nie bede, ogromny sentyment po KONFRONTACJI zostal.
Sylwek masz swoja strone, bloga na niej olej ich wszytskich, olej Lisa lizusa zdrajce nocnego, olej lewackich komuchow z POlityki, olej stary.
Nie lekaj sie walcz o prawde do konca, daj dobry przyklad mlodym gniewnym, ktorzy mam nadzieje jeszcze wyplyna.

Bog Honor i Ojczyzna - niech zawsze i wszedzie Cie prowadza!!!
Niedlugo jak tak dalej wszytsko bedzie krecone bedziesz wygladal jak Piotrek wiecznie zdepresjonowany, czy wy qrwa zaprzedaliscie dusze diablu????
wtf is goin on??? dude!?!?!?
Jestem poteznie sfrustrowany Twoja postawa!!!! ... i pomyslec, ze reczylem za Cibeie mojemu ojcu, grrrrrrrrrrrr.

Ad. Konfernecja - Show - Prokuratury ws. Janusza K. lub przecieku.
Autor: awątpliwy
2007-09-04 11:39:22
Prokuratorzy mieli na celu tą konferencją stworzyć \"sobie dobry klimat\" do pracy, ale jak widać po ostatnim sondażu dla GW skutek odnieśli inny i wcale się nie dziwie. Udowodnili, że Janusz Kaczmerek nie przyznał sie do spotkania z Mistrzem Grubym, i tym samym dał pole do popisu Prokuratorom, którzy musieli specjalnie fotygować się do Mariotta i zabrac stamtąd taśmy z kamer umieszczonych na terenie hotelu. Czyżby Kaczmarek ich nie zauważył? Oczywiście postawa byłego szefa MSWiA oraz jego kolegów z CBŚ i Policji jest naganna i widać jak na dłoni, że nigdy nie powinni zajmować tak odpowiedzialnych stanowisk w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.Ciekawe czy jest jakaś alternatywa.

ten układ jest tak prosty że aż wydaje się nierealny
Autor: dedukuj.pl
2007-09-04 23:46:42
Wydaje mi się że Pan Rysiek z Gdyni, po tym jak Pan Kwaśniewski nie mógł więcej kandydować musiał postawić na kolejnego konia, który w pewnym momencie pociągnie cały zaprzęg. Postawił na Lecha Kaczyńskiego. Na tym poziomie biznesu, znajomości z politykami to niestety normalność. A Pan Rysiek na pewno utrzymywał kontakty z innymi \"mogącymi coś załatwić i się przydać\". Np z Lepperem. Wróćmy do sprawy ziemi w Wilanowie. Ziemia kupiona w latach 90 teraz jest warta majątek. Inwestycje w grunty i nieruchomości do ważne inwestycje wielu polskich miliarderów. Panu Ryśkowi przydał się ktoś kto tani grunt, rolę w bdb lokalizacji potrafi zamienić w cholernie dużo warta działkę z prawem zabudowy. Ziemię w okolicach morza i jezior takie właśnie są. A żeby odrolnić taki grunt to najlepiej skumać się z Ministrem Rolnictwa. Proste. Skoro można dobrze żyć z Prezydentami, to nie można posterować Lepperem ? A łapówka milion, dwa lub nawet trzy to grosze w porównaniu do tego, ile ziemia będzie warta po odrolnieniu-gotowa pod budowę kolejne go pięknego osiedla apartamentowców, tym razem w Mrągowie, następnie Mikołajkach, Giżycku itp.2 miliony to pewnie będzie wart apartament w takim miejscu. Czy ktoś pokusił się o sprawdzenie komu zależało na odrolnieniu tego gruntu, czy nie przypadkiem Panu Rysiowi lub któremuś z jego słupów ?? W tym momencie ostrzeżenie Leppera nabiera sensu, przecież lepiej dać cynk że się coś będzie dziać w NASZEJ sprawie nie ?? Wydaje mi się że Trójmiasto i Pomorze zaczynają być ciasne jak na tak potężny koncern. Tam już wszystko co było ciekawego do kupienia -wykupili. A więc Drang nach Osten !!! Jeśli ktoś zerknie na moje wypociny to proszę o odzew będę smarował dalej.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS