menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Wersja Kaczmarka (fragmenty rozmowy) 14-09-2007

 

Fragmenty  rozmowy przeprowadzonej  w nocy (30/31 sierpnia 2007) przed zatrzymaniem bylego ministra spraw wewnetrznych i administracji.

Piotr Pytlakowski: Przywiozła go ochrona – dwóch borowców ok. godz. 19.20. Poprosił, żeby Sylwek zawiózł go na spotkanie (Marszałkowska róg Pięknej). Tam czekała na niego osoba, która miała podać mu jakieś materiały. Chciał je nam przekazać. Wyszedł i podszedł do czekającej osoby. Po chwili zadzwonił z innego telefonu i powiedział, że nie dostał materiałów i w związku z tym musi się z kimś spotkać. Poprosił aby Sylwek czekał na niego. Wrócił ok. 21, miał przy sobie jedynie opinię Zrzeszenia Prawników Polskich na temat akcji CBA. 

O atmosferze w ministerstwie sprawiedliwości
Jest jedna wielka bojaźń, kierowcy mówią, że wychodzą ci dyrektorzy od Ziobry przestraszeni, jak to wszystko kiedyś wyjdzie na jaw to my się będziemy w piekle palić. Trzeba na komisję sejmową wezwać kierowców, wziąć na przesłuchanie Sieraka (dyr. wydziały przestępczości zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej), który się boi czy Ziobro jest mocno czy słaby. Tu nie tylko chodzi o mnie, ale o Leppera. To było robione od strony polityki, a nie od strony prawnej. Chodziło im o przejęcie Samoobrony.

Oglądamy Zbiorę w TVN
Ziobro przypisuje sobie humanitarne motywy decyzji o zwolnieniu z aresztu księgowej lobbysty Marka Dochnala. Kaczmarek komentuje:
To jest facet tak zakłamany że głowa boli.
Jego zasługa w tej sprawie jest zero. To miał być areszt wydobywczy. Zamknięto w ciąży kobietę, Katowice (prokuratura – przyp. aut.) miały problem, nic nie wychodzi ze sprawy Dohnala. Jak Katowice zamknęły księgową, Ziobro był zadowolony i wtedy media krzyczą, że zamknięto kobietę w ciąży. Mnie na rozmowę poprosiła żona pana prezydenta. Mówi, to jakaś granda, słuchaj, zainteresuj się tą sprawą. Ja napiszę pismo do Ziobry które pomoże ci w działaniu. Czy tak ma wyglądać IV Rzeczpospolita, tak ma wyglądać wymiar sprawiedliwości, żeby zamykać kobiety w dziewiątym miesiącu ciąży? To pismo napisała, ale Ziobro nie odpisał. Ja kazałem skontrolować tą sprawę. Biuro pezetów (wydział przestępczości zorganizowanej – przyp. aut.) w Warszawie zreferowało, że areszt powinien być uchylony. W związku z powyższym ja napisałem do Katowic, żeby uchylili areszt, ponieważ nie ma podstaw do stosowania. To pismo jest na pewno w aktach. I co się dzieje? Nic się nie dzieje! Prokuratura katowicka która ma dobry kontakt z Ziobro omijając mnie nie uchyla tego aresztu. Mają poparcie Ziobry, który mówi, żeby ją trzymać. Spotykam się z prezydentem. Mówię, Leszek, jest moje pismo o uchylenie, jest moje stanowisko, ale niestety masz do czynienia ze swoim ministrem, który po prostu nie ma zamiaru tego honorować. Tego typu rozmów i spotkań  było mnóstwo, temu prezydent nie może zaprzeczyć. W tym momencie wkurzony prezydent, jak to jest możliwe, że jego żona nie dostaje odpowiedzi. Panowie z prokuratury katowickiej przychodzą do pana ministra i zaczynają rozpowiadać, że żona pana prezydenta dlatego wysłała to pismo, bo przechodzi (pojawia się – przyp. aut.) w materiałach dochnalowskich. Nie wiem czy tak jest naprawdę, ale oni tak mówią. Ten prokurator to przyjaciel Świączkowskiego, szef pezetów w Katowicach Gajewski. Po czym prezydent osobiście bierze Ziobrę na rozmowę i mówi, że to nie do pomyślenia żeby kobietę w dziewiątym miesiącu trzymać, jego żona interweniuje i poleca mu, żeby zwolnił ją ze względu na potrzeby humanitarne. Ziobro teraz kreuje się na bohatera, a był tym który był przeciwny uchylenia tego aresztu.
Ziobro miał pretensje, że ja napisałem pismo, żeby uchylać ten areszt i że Maria Kaczyńska przechodzi w aktach dochnalowskich.

Okoliczności poznania Krauzego (na komisji sejmowej pytał go o to poseł Jan Bury).
Krauzego poznałem jako wielkiego prezesa kiedy byłem prokuratorem rejonowym w Gdyni, podczas uroczystej sesji rady miasta, albo z powodu turnieju tenisowego Prokom Open, już dokładnie nie pamiętam. Widziałem go wtedy z daleka. Pierwszą osobą która nas poznała, czego nie powiedziałem na komisji, ale tak zeznałem w prokuraturze, był Marek Biernacki. Jest festiwal filmów fabularnych w Gdyni, stoimy w grupkach, akurat stoi Biernacki, Karnowski, ktos tam jeszcze, podchodzi Krauze i Biernacki mówi: panie prezesie niech pan pozna prokuratora apelacyjnego. Krauze mówi: słyszałem wiele, ale jeszcze nie było okazji się poznać. To było około trzech lat temu. Rozmawialiśmy w tzw. kółku z dziesięć minut. A później miałem okazję go spotkać podczas prywatnej uroczystości, urodzin, ale nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to jest osoba która się przyjaźni z Lechem Kaczyńskim i jest to osoba którą ja też znam (prawdopodobnie chodzi o mec. Jedlińskiego – przyp. aut.) . Na urodzinach tej osoby było wielu gości, był tez Lech Kaczyński i Ryszard Krauze.

Któregoś dnia ta osoba (mecenas) do mnie dzwoni i zaprasza, żebym do niej wpadł. Wpadam do jej mieszkania, a tam jest tylko Krauze i Lech Kaczyński. Rozmawiamy przez godzinę o różnych rzeczach. Było wino, rozmawialiśmy. Oni w trójke byli ze soba na „ty”.  Ja byłem na „ty” z dwójką osób, z Krauzem nie.  Kaczyński z Krauzem znali się od dawna. Krauze potem nawet do Juraty jeździł do ośrodka prezydenckiego.

W pewnym momencie Krauze zaczął do mnie mówić na „ty”. To była taka pierwsza prawdziwa rozmowa z Krauzem. Odbierałem to jako nobilitację, możliwość spotkania z osobami z pierwszych stron gazet. To spotkanie było ok. 1,5 roku temu. Kaczyński był wtedy prezydentem-elektem.

Niedawno mi się przypomniało, że spotkaliśmy się podczas urodzin jednego z moich znajomych, który ma dużą firmę na wybrzeżu. Krauze był tam krótko i na chwile przysiadł się do mojego stolika. To było zanim jeszcze zostałem ministrem.

Więcej prywatnych spotkań nie było. Wiem, że teraz szukają jakichś niegodziwych relacji między nami, ale mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nigdy nie brałem od niego pieniędzy, ani prezentów.
(rozmowę przerywa telefon do Kaczmarka. Mówi do słuchawki: Mam tę wiadomość ze środka. Szybko kończy rozmowę i jest trochę poruszony).

Podobno jest zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa, bo ujawniłem tajemnicę państwową przed komisją sejmową. Jest jedna sprawa którą tam powiedziałem i może być uważana za złamanie tajemnicy. Ujawniłem sprawę podsłuchu Czuchnowskiego.

O sobie
Kiedy zostałem w wieku 31 lat prokuratorem rejonowym w Gdyni, trochę mi odbiło, zachłysnąłem się, bywałem na salonach, na imprezach, imponowało mi, że jestem zapraszany. Piękna rzecz. Każdy ma taki moment zachłyśnięcia się wielkim światem.  W pewnym momencie żona mi wytknęła, że całkiem odjechałem, żebym się opamiętał. Ty oddalasz się od rodziny, zatracasz się, jestes na balach a nie w domu. Jest rodzina, to jest ważne. Dzięki żonie zrozumiałem, że zachwycam się nieistotnymi rzeczami. Miała rację. Kiedy awansowano mnie na prokuratora okręgowego zmądrzałem, już unikałem takiego rozgłosu i bywania. Każdy ma moment błyszczenia i rozsądku

O Kornatowskim i Marcu
Miałem kontakt z Kornatowskim,  Marzec jest zdołowany, coś się z nim złego dzieje. Pytam Kornatowskiego, czego boi się Marzec? Potem spotkałem się z Marcem, trząsł się jak galareta, a po 15 minutach zaczął coś dukać. Mówię mu, niech się pan odbuduje, czy ma pan kogoś w domu, kto panu pomoże. A on mówi że jest sam, a na dodatek zdechł mu kot. Nie zupełnie nikogo. Pytam, czy jest cos takiego, co powoduje, że pan się tak boi. Dla mnie to było niezrozumiałe widzieć go w takim stanie, ja tez byłem rozbity, ale jakoś się trzymałem.  On odpowiada, panie ministrze, jest jedna rzecz. W moim komputerze był materiał ze starej sprawy, którego nie wykasowałem. Martwię się, że teraz prokuratura postawi mi zarzuty i stracę emeryturę i wszystko. Jestem człowiekiem który nie ma mieszkania, nie ma nic. Nie wiem czy to jest powodem jego stanu, ale tak mi to wytłumaczył.

O Lechu Kaczyńskim
Bardzo przeżywałem to,  że nominację na prokuratora okręgowego otrzymałem od Lecha Kaczyńskiego. To był człowiek prawy, tak się o nim mówiło. Tym doniesieniom o sprawach Telegrafu nie wierzyłem, bo to była gazeta „Nie”. Jak mi Lech kaczyński zaczął wszystko tłumaczyć, to uznawałem, że on ma rację. Nie pytałem , kto był w tym Telegrafie. Kaczyński był to dla mnie światły człowiek, miałem do nie pełne zaufanie.  Kiedyś Lech Kaczyński powiedział, że zaraz zapozna mnie ze swoim bratem Jarosławem. I powiedział coś , co zapamiętałem na całe życie: „Pamiętaj, mój brat, to nie ja”.

O Ziobrze i premierze Kaczyńskim
Ziobro strasznie kłamie, nie wiem dlaczego. Wkradł się w łaski premiera i go owinął. Kiedys mu powiedział, panie premierze, ja tak jak pan nie mam rodziny, bo chcę się cały poświęcic służbie dla kraju. A kiedys spytał premiera, co zrobić, żeby Pis był długo u władzy. Kaczyński odpowiedział mu żartobliwie, że najpierw trzeba pozamykać opozycję, potem koalicjantów, wreszcie część kolegów z własnej partii i wtedy można długo rzadzić. Niby był to żart, ale zabrzmiał wcale nie do śmiechu.

Konta w Rydze. Sprawa plotek o budowie domu na obce nazwisko na Witominie, o załatwieniu synowi posła Woszczerowicza umorzenia sprawy i o koncie w Rydze.

Buduję dom, ale na nazwisko moje i żony. Nie ma w tym żadnej tajemnicy. Wszystkie środki mam udokumentowane. M. in sprzedaliśmy mieszkanie.
Nie znałem wcześniej Woszczerowicza, niczego jego synowi nie załatwiałem, nie wiedziałem nawet, że był sprawcą jakiegoś wypadku. Woszczerowicza poznałem jako posła. Zaczepił mnie kiedyś na korytarzu sejmowym, zamieniliśmy zdawkowo kilka słów. Nigdy nie był w moim gabinecie, w przeciwieństwie np. do posłanki Hojarskiej, która przychodziła w sprawie Romów.

Plotki o tym, że mam konta w Rydze (założone przez Krauzego – przyp. aut.) pojawiały się już na jesieni ub.r. Nawet poprosiłem o spotkanie redaktora (tu pada imię i nazwisko), bo mówiono mi, że to on tak uważa. Mam wrażenie że dowiedziałem się o tym od Netzla, ale nie daję za to głowy. Redaktor zaprzeczył, że to jedna wielka bzdura, aczkolwiek przyznał, że dostał takie sygnały. Sprawdzał, gdyby to się potwierdziło, to już by mnie walnął.

Tajne konta można mieć w Szwajcarii, to jest nieweryfikowalne, ale w Rydze można wszystko sprawdzić. Pojawia się pytanie, czy ktoś nie założył mi konta bez mojej wiedzy, żeby mnie skompromitować. Ja na pewno nie zakładałem.

Stella Maris
Na szefa prokuratury apelacyjnej w Gdańsku powołano mojego wroga. Szuka na mnie haków, przy Stella Maris. Nigdy nie podejmowałem tam żadnych decyzji, prokuratorzy działali samodzielnie. Mogli robić co chcą, nie ingerowałem. Śledztwo toczyło się cały czas przy pomocy ABW, nie przekazywałem tego do CBŚ, do Marca.   Jedną rzecz mogą mi przy Stella Maris wyciągnąć. Jak się wszystko zbliżało ku Jendykiewiczowi Kurczuk przyjechał do Gdańska rozmawiał z prokuratorami i ze mną żądając żeby Jędykiewicz był przesłuchiwany w charakterze świadka. Mówił, że nie ma materiału dowodowego, nie ma prania pieniędzy. (nie kontynuuje już tego wątku, prawdopodobnie Jędykiewicza początkowo traktowano faktycznie jako świadka, a nie podejrzanego)

O Jaromirze Netzlu
Neztla poznałem jako prezesa PZU. Co prawda on studiował ze mną na jednym roku, ale to była znajomość anonimowa, zapamiętałem go z powodu charakterystycznego wyglądu, dużej postury. Jemu awans do PZU załatwił Głuchowski (oddział warszawski kancelarii prawnej z Gdańska Głuchowski, Jedliński, Rozdziewicz, Zwara i Partnerzy) i Gosiewski, bo Neztel był jego doradcą w czasach komisji ds. PZU. Gluchowski był pomysłodawcą kandydatury Neztla, a Gosiewski to załatwiał.
Kiedy został prezesem mieliśmy wiele rozmów, liczne spotkania.
Nigdy nie zajmowałem się jego sprawami, kiedy miał problemy w Gdańsku. Ja byłem prokuratorem apelacyjnym, a tym zajmowała się prokuratura okręgowa.
Netzla dobrze znal Kornatowski. Powiedział mi, że pamięta Netzla jako adwokata, poznał go jako prokurator, już nie pamiętam w jakiej sprawie. Później  ich relacje stały się bardzo pozytywne, kiedy Neztel został prezesem PZU, dawał pieniądze na laptopy dla policji. Byli na „ty”.

Układ Krauzego
Krauze jest protektorem prezydenta Gdynia Wojciecha Szczurka, podobnie jak Jerzego Zająca , sekretarza miasta Gdynia. Szczurek jest doradcą prezydenta Kaczyńskiego. Ja też znam Szczurka, spotykamy się. Nas Krauze nie łączył, ale niektórzy mogą tak myśleć i tworzyć fikcyjny układ.

Najważniejsza w układzie jest Kancelaria Głuchowskiego, Jedlińskiego, Zwary i innych. Jest tym spoiwem, które łączy wszystkich: Karnowskiego, Szczurka, Adamowicza, Netzla, Krauzego, Marcinkiewicza, Walendziaka, dosłownie wszystkich. Lecha Kaczyńskiego też! Tam się ludzie spotykają i rozmawiają. Czy to jest już układ? Jeżeli uznamy, że Jarosław Kaczyński ma rację, to to jest układ. To znaczy, że mnie układ wyniósł na pozycje prokuratora krajowego i ministra, bo jedyną osobą, która mnie forsowała był Lech Kaczyński, którego znam od wielu, wielu lat, zanim poznałem pana Krauzego. Natomiast jeżeli uznamy, że jest coś takiego jak znajomość różnych ludzi, to daj panie Boże, żeby tak było. Lech Kaczyński zanim zdecydował się mnie forsować na prokuratora okręgowego i zastępcę prokuratora generalnego zbierał o mnie informacje od Franciszki Cegielskiej i Marka Biernackiego i u prof. Cieślaka z wydziału prawa Uniwersytetu Gdańskiego.

O prowokacji w sprawie Ziobry
Dostaliśmy informację, że jest firma pijarowska, która ma za zadanie zdyskredytować Zbiorę. Później pojawiła się jeszcze jedna informacja, że Zbiorę trzeba odstrzelić. To już była chyba projekcja Ziobry, a nie realna groźba. Powodem miała być jego walka z przestępczością zorganizowaną. Ziobro w gabinecie powiedział: tak między nami, jakby tak do mnie strzelano, nie tak by zabić, ale postrzelić, to PiS  by niezłe punkty uzyskał.

Wypowiedzi spisali Sylwester Latkowski i Piotr Pytlakowski


(3) komentarzy / + dodaj komentarz
Ludwiś wyznał
Autor: salon42
2007-09-14 22:28:53
\"Pan Ziobro działał w dobrej wierze wykańczając mnie\"
Ludwik Dorn



czarny PR
Autor: sikoro
2007-09-15 12:48:15
Czy informacja o firmie majacej zdyskredytowac Ziobre jest potwierdzona i nalezy ja traktowac powaznie?

Czy raczej z lekkim przymrozeniem oka??

Pozdrawiam

księgowa Dochnala
Autor: marek b.
2007-09-15 16:50:33
Prokurator wnioskuje o areszt, a sąd wydaje postanowienie. To, że
dyspozycyjny, służalczy prokurator chce aresztować kobietę w 9 mie-
siącu ciąży, specjanie mnie nie dziwi. Przecież kazali, to prokurator
wykonuje, tym bardziej, że taka kobiecina faktycznie zasługuje na areszt - była przecież księgową Dochnala. Ale to sąd, niezawisły sąd
pakuje człowieka do aresztu, a nie prokurator. Kto jest autorem tej
zbrodni sądowej ? Jak sie nazywa ? A Ziobrę to akurat widziałem w
tv jak kłamał w tej sprawie; chwalił sie swoją wielkodusznaścią, bo to
przecież on spowodował zwolnienie tej pani z aresztu. Mam nadzieję,
że ktoś tych sk..nów z tego kiedyś rozliczy.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS