menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Nie bedę Jurandem - rozmowa z Januszem Lazarowiczem 08-11-2007

Sylwester Latkowski, Piotr Pytlakowski: Czy może pan powiedzieć, gdzie teraz przebywa?
Janusz Lazarowicz: O nie.
-  Jest pan poza Polską?
- Tak.
- Kiedy się pan dowiedział o tym polskim nakazie aresztowania?
- W poniedziałek. Według mnie nie ma powodu by wydać nakaz. Wydaje się go jeżeli ktoś uciekł i się ukrywa, prawda? Jeżeli ja wszystkie kontrakty miałem, że mieszkam w Londynie i będą mi opłacać podróż do domu. Ja od dwudziestu paru lat mieszkam w  Anglii. Jak się dowiedziałem, że wydano europejski nakaz aresztowania, to wyjechałem z Anglii. Ale ja się nigdy nie ukrywałem przed polskimi władzami, prokuratorem. Zanim wyjechał z Polski byłem przesłuchiwany.
-  Kiedy był pan ostatni raz przesłuchiwany? I w jakim charakterze?
-  Nigdy nie byłem podejrzanym. Przesłuchiwano mnie w różnych sprawach. Natomiast mówimy o śmierci  pana Głowali. Ja tego faceta nigdy nie znałem. To jest też następna fikcja prokuratury. Cała sytuacja była taka: Przychodzi pan Głowala do mnie do biura, w Polsce. No i ja dzwonię do pana mecenasa Woźnego. I mówię, kto to jest ten facet? A Piotr mówi do mnie, że to jest Pruszków. Co człowiek wtedy robi? Zastanawia się nad swoim bezpieczeństwem. Trzeba pamiętać o tym, że pan Głowala siedział razem z panem Wieczerzakiem. Tam się poznali i Wieczerzak przysłał go z szantażem do mnie. To jest historia niebywała. Mnie zrujnowali życie. Wszystko przez to, że pan Wieczerzak opowiada bzdurstwa.
- To, że stał się pan podejrzanym wynika z nagrania, z pana słów „kopie sobie pan grób”.

- Największy błąd mojego życia. Ale to ja dostarczyłem taśmę do prokuratury. Ja dałem ją policji. To nie było tak, że taśmy zostały odkryte. Ja dostarczyłem wszelkie dowody przeciwko sobie.
- Zarzut w tej sprawie ma też Janusz Graf. Czy znał pan Janusza Grafa?
- Znam Janusza Grafa i uważam, że na pewno takiego przestępstwa nie popełnił. Dla mnie to był facet, który chciał wyjść z półświatka.  Zresztą pan Janusz Graf nigdy nie miał żadnych zarzutów. Zawsze się mówiło, że to facet z półświatka, ale on chciał z niego odejść. On chciał zostać normalnym biznesmenem.
- Kiedy go pan poznał?
- To był facet, który przyszedł do mnie z propozycją nabycia nieruchomości na rogu Mokotowskiej i Hożej.
- Hoża 2?
- Tak. On przyszedł z propozycją, że jest coś takiego do kupienia. Czy to było 20 listopada 1997 roku, czy? Naprawdę trudno mi powiedzieć kiedy dokładnie go poznałem. Ale to był niewinny kontakt. To był facet, który przyszedł do funduszu, ja byłem wtedy prezesem NFI.
- A od kiedy był pan nim?
- Byłem v-ce prezesem Reifeisen Banku w 1997 roku. Potem chyba w 2000 roku zostałem prezesem Reifeisena Investment w Polsce. A prezesem funduszu byłem chyba od 2001. Nie mam przed sobą dokumentów, by powiedzieć kiedy dokładnie.
- Ta data jest ważna, by określić kiedy się panowie poznali.
- Byłem wtedy w funduszu (NFI). To był 2001 rok. ( od aut.: Janusz Lazarowicz był w latach 1998 - 2000 członkiem Raiffeisen Centrobank, Od 2000 do 2002 roku był szefem spółki Raiffeisen Investment Polska )
- Jaki charakter później zaczęła mieć ta znajomość.
- Żadnych interesów oprócz tej Hożej z panem Grafem nie prowadziłem. To była po prostu bardzo dobra inwestycja.
- Na czym polegał interes z Hożą i pana rola w nim?
- Jako fundusz przejęliśmy firmę Mardex za 26 mln i to zostało sprzedane. Jak ja oddałem fundusz i wyjechałem z Polski to z tego co ja słyszałem to zostało sprzedane za 60 mln. Ale ani ja ani pan Graf nie odniósł korzyści materialnych z tej transakcji.
- Czy wyście się w taki razie spotykali później towarzysko?
- Tak.
- Czy to była przyjaźń?
- Tak bym powiedział.
- Czy był pan świadkiem na jego ślubie?
- Teraz zadaje mi pan trudne pytanie.
- Bycie świadkiem to się pamięta.
- No, no.
- Był pan?
- No wie Pan, byłem. Tak.
- Dlaczego nie chciał pan odpowiedzieć wprost?
- No wie, pan…
- Z dat wynika, że ten ślub Grafa był w 2000 roku, więc to jeszcze pan nie był szefem NFI. No tak, ale na pewno byłem w Reifeisen. Te wszystkie daty się człowiekowi kręcą.
- Czy to prawda, że osobą, która was ze sobą poznała był Grzegorz Żemek?
- Nie.
- Pan wspomniał, że przestraszył się pan pana Głowali, bo przedstawiono go jako człowieka Pruszkowa. A to Graf był człowiekiem Pruszkowa, był bardziej z nim związany niż Głowala, a jego to się pan nie bał?
- Ja w ogóle o tym nie wiedziałem, że on był powiązany z Pruszkowem.
- Wiem, że pan się wstydził tej znajomości, próbował ją ukrywać. Na przykład Maciejowi Gorzelińskiemu na początku pan się wyparł tej znajomości.
- No tak… To jest… Ja tego nie pamiętam po prostu, czy ja mówiłem Maćkowi Gozrelińskiemu, czy nie.
- Jak pan kupował Mardex poznał pan Mariusza P.
- Tak.
- Jaka jest pana opinia na temat tego człowieka.
- Cały akt oskarżenia przeciwko mnie jest bazowany na zeznaniach pana P. Ja go spotkałem dwa, może trzy razy w życiu.
- Czy on ma do pana pretensje?
- On ma pretensje takie, że on z Mardexu zaczął wyciągać pieniądze, i to duże. Jest akt oskarżenia przeciwko niemu na kwotę 7 mln. złotych. W związku z tym ja powiedziałem Januszowi Grafowi. Ty mnie kolego, zapewniałeś, że pieniądze nie będą wyciągnięte z tej spółki. W związku z czym Janusz Graf wyrzucił go ze spółki.
- Może dlatego czuje się oszukany i ma pretensje?
- Ale jak się ma czuć oszukany? Ktoś kto wyciągnął ze spółki 7 mln. nie może się czuć oszukany.
- Przeciwko panu zeznaje także Adam J.
- Tego to nie znam.
- On twierdzi, ze czasami był pana kierowcą, ze Graf go wysyłał po to by odebrał pana z lotniska.
- Ja miałem swoich dwóch kierowców. Zatrudniłem sobie kierowców ochroniarzy właśnie po tym jak przyszedł do mnie pan Głowala. Ale to nie był pan J. To nazwisko nic mi nie mówi.
- Kim był ten ochroniarz, którego pan zatrudnił?
- To był Piotr M.
- Nosił charakterystyczną kitkę?
- Tak jest.
- To był były policjant?
- On był w jakichś służbach.
- Czy to prawda, ze jacyś ludzie z WSI mieli się domagać od pana by wyjechał z Polski, bo chcieli przejąć NFI?
- Nie ( po dłuższej chwili).
- Nikt nie naciskał na pana?
- Nie. Nikt nie naciskał.
- Pan opowiadał to jednej z osób, z którą rozmawialiśmy.
- Aha… Jedyną historię, którą ja pamiętam to była historia jak Grzegorz Wieczerzak został zatrzymany i pani Kamila Sowińska powiedziała, że pana Lazarowicza w Polsce nie chcemy widzieć. Niech on nie przyjeżdża do Polski.
- Czy odebrał to pan jako próbę zastraszenia?
- Definitywnie.
- Co jest przyczyna pana problemów?
- Jedna i wyłącznie. To jest Grzegorz Wieczerzak.
- To robi pan z niego wszechpotężną osobę, która ma wpływ od polityków po prokuraturę.
- To jest człowiek, który pomawia ludzi. On sobie spokojnie siedzi w Polsce. On widocznie ma dobre kontakty z obecnym rządem.
- Z którymi politykami się pan dobrze znał?

(Wzdycha. Długa cisza.)

- W jakich okolicznościach uzyskał pan angielskie obywatelstwo?
- Wyjechałem z Polski w roku 1980. Miałem wtedy 30 lat. Wróciłem do Polski tylko dlatego, że pojawiły się możliwości biznesowe.
- Ktoś musiał pana wprowadzać w polską rzeczywistość.
- No, to prawda.
- Czyli kto pana wprowadzał?
- Pan profesor Leszek Pawłowski, z którym byłem na uniwersytecie gdańskim. (od aut: Obecnie prowadzi Doradztwo Prawne są usługi prawne oraz usługi doradcze związane z prowadzeniem działalności gospodarczej i zarządzaniem. Kancelaria w Gdańsku-Wrzeszczu).
- W którym roku pan wrócił?
- Chyba to był 1994 rok.
- Jak młody człowiek wyjeżdżając z Polski robi karierę w bankach?
- Mam magistra ekonomii uniwersytetu gdańskiego. Zacząłem prace…. Była taka firma nazywająca się Transpol. Ja byłem reprezentantem firm zagranicznych w Polsce. To było koniec lat 70-tych.
- Wtedy musiał pan być pod kontrolą służb.
- Ja nigdy nie byłem w żadnych służbach. Jedno spotkanie jakie miałem ze służbami to było jak objąłem stanowisko sprzedawcy w firmie Transpol, to przyszli do mnie panowie ze służb i powiedzieli: Tu pan mus temu panu whisky zanieść. Temu kolacje postawić raz w roku. Natomiast nigdy nie byłem pod żadną ochroną służb.
- Co pan sprzedawał w tej firmie?
- Łapaczki oleju.
- Jak to się stało, że pan w  świat finansjery wszedł? Co było przełomowym momentem?
- W roku 1979 zostałem najlepszym agentem na cały świat w BP i zaproponowano mi prace w RPA.  Pracowałem tam przez parę miesięcy dla BP, a potem przeszedłem do Truck Bank In Africa. Tam bardzo szybko zrobiłem karierę. Potem zostałem przeniesiony do ich oddziału banku w Londynie. Później założyłem własną firmę maklerską w Londynie. Zadzwonił Leszek Pawłowski, powiedział, że zwalnia się z uniwersytetu i może bym zaczął pracować w Polsce. I tak się moja praca zaczęła w Polsce.
- Czy zna pan byłego prokuratora krajowego i szefa MSWiA Janusza Kaczmarka?
- Nie. Nie cierpię go.
- Zaczyna krążyć  nazwijmy to na mieście opowieść o spotkaniu trzech Januszów w apartamencie Babka Tower przy Jana Pawła II. Pana, Grafa i Kaczmarka. ( Od autorów: w tej sprawie byli wzywani na przesłuchania świadkowie, m.in. jeden z bardziej znanych świadków koronnych. Z naszych informacji wynika, że mogło chodzić o spotkanie z Wiesławem Kaczmarkiem, a nie Januszem.).
- To bzdura.
- Czy znał pan Grzegorza Żemka?
- Tak. To było na początku lat 90-tych.
- Afera FOZZ?
- Tak jest. Nie pamiętam, kto mnie wprowadził do niego. Widziałem go 15 minut to wszystko.
- Czy znał pan Roberta Poczmana?
- Tak.
- W jakich okolicznościach pan go poznał?
- Poznałem go przez Janusza Grafa.
- Prowadziliście jakieś interesy?
- Nie.
- Czyli znajomość towarzyska?
- Tak.
-  Czy dawał pan jakiekolwiek zlecenie Krzysztofowi Rutkowskiemu? (Od aut. – Krzysztof Rutkowski miał na zlecenie Grafa i Lazarowicza odszukać Adama J, by uzyskać od niego dokumenty z kancelarii J.)
- Nie, poznałem go we włoskiej restauracji Wenecja, kiedy ja byłem tam z Cezarym Pazurą i on wszedł do restauracji.
- Czy znał pan kancelarie radców prawnych J? ( Od aut. – Kancelaria odgrywała według śledczych ważną rolę w tzw. sprawie ministerstwa finansów i grupie Grafa.)
- Nie
- Roberta R.? (Od aut. – aresztowany w związku z zabójstwem Głowali)
-  Nie.
- To czy może pan wytłumaczyć, jak jest pan włączony do grupy przestępczej Grafa, skoro nie znam pan ludzi oskarżonych o udział w niej?
-  Ja nie mam zielonego pojęcia. Jestem wstrząśnięty tymi zarzutami. Ja znałem tylko Janusza Grafa a reszty nie.
- Jeżeli pan uważa się za niewinnego, to czemu nie zgłosi się pan do prokuratury i nie wyjaśni tego wszystkiego?
- Ja nie będę Jurandem ze Spychowa, żeby język wycięli i oko wyłupili.
- Pan się obawia o swoje życie i zdrowie?
- Obawiam się, że będę siedział w więzieniu za nic przez trzy lata, potem mnie wypuszczą i powiedzą, łups, przepraszamy bardzo, pan jest niewinny
- Nie obawia się pan okresu ukrywania się?
- Uważam, ze lepiej być za granicą niż w polskim wymiarze sprawiedliwości. Ktoś chce mnie złapać za nic. Ja nie miałem do czynienia z żadna polityką, służbami. Ja zostałem kozłem ofiarnym.
- Kto robi z pana kozła ofiarnego?
- To wszystko jest robione przez pana Grzegorza Wieczerzaka, który mnie wciągnął w NFI i opowiada teraz głupoty do prokuratury.
- Kiedy był pan ostatni raz w Polsce?
- W marcu 2006.


Fragmenty rozmowy zarejestrowanej 4 października 2007 roku. Częsciowa publikacja w Polityce Nr 44. Kilka dni po tym, jak Janusz Lazarowicz dowiedział się, że wydano za nim europejski nakaz aresztowania. Nie publikujemy części rozmowy poświeconej kontaktom Lazarowicza z konkretnymi politykami. Obecnie z Piotrem Pytlakowskim pracujemy nad tym wątkiem.


(4) komentarzy / + dodaj komentarz
Ma rację. Niech czeka, a ż w Polsce prawo będzie oznaczało prawo
Autor: gosc
2007-11-08 10:32:36
W Polsce śledczy pracują tylko przy pomocy aresztów wydobywczych

NFI
Autor: 098
2007-11-08 10:53:52
Nikt się nie chce nimi zająć.
Niech pan Lazarowicz powie o tych tworach biznesowych do inżynieri finansowej

Stenogram z 9. posiedzenia Komisji Śledczej do zbadania prawidłowości prywatyzacji PZU 17 marca 2005 r.
Autor: Salon42
2007-11-08 11:05:11
Poseł Jan Bury:

Mogę jeszcze mówić, tak? Chciał mi pan przewodniczący skrócić, ale nie pozwolę.

Idąc dalej, wrócimy do wątku Deutsche, bo to jest bardzo ciekawe i ciągle nie mogę dojść, nie mogę, może mi się uda przy następnych przesłuchaniach świadków dowiedzieć, jakie były prawdziwe powody i motywacje panów, sprzedaży tych akcji BIG Banku, ale będę o to jeszcze pytał. I dlatego mam pytanie: Kto został wyznaczony przez Deutsche Bank prezesem zarządu BIG Banku po tym walnym styczniowym 2000 r.?

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Hubert Janiszewski.

Poseł Jan Bury:

Hubert Janiszewski, tak?

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Tak. Wiceprezesem, uprzedzając odpowiedź, pan Janusz Lazarowicz.

Poseł Jan Bury:

Wiceprezesem, pan Janusz Lazarowicz. Dobrze pan zrozumiał moją intencję. Proszę powiedzieć, pan pana Lazarowicza długo znał wcześniej?

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Wcześniej nie znałem pana Lazarowicza. Poznałem go praktycznie w związku właśnie z tą awanturą, a raczej troszeczkę po tej awanturze został mi przedstawiony przez pana Janiszewskiego z Deutsche Banku.

Poseł Jan Bury:

I potem te kontakty pana z nim się ociepliły, z panem Lazarowiczem? Po tym fakcie?

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Raiffeisen Investment zaczął, którym kierował pan Lazarowicz, zaczął świadczyć drobne usługi inwestycyjne na rzecz PZU, a później realizował projekt ich autorstwa przejęcia NFI.

Poseł Jan Bury:

Rozumiem. Uchodzi pan wśród fachowców od rynku public relations za takiego twórcę czarnego PR. Proszę powiedzieć, w okresie kiedy pan był w PZU Życie, ile pan zlecił różnych opracowań materiałów w sprawie Eureko, czy w sprawie prywatyzacji PZU? Niektórzy twierdzą, nawet w prokuraturze, być może i w CBŚ taka wiedza już w tej chwili istnieje, że część tych materiałów, które pan zlecał zewnętrznym podmiotom różnym firmom zewnętrznym, część z tych różnych materiałów trafiała do Sejmu czasem, do rąk posłów pod różnymi nazwami, ale być może także i na pana zlecenie materiały niektóre trafiły do CBŚ w sprawie Eureko i w sprawie prywatyzacji PZU. Czy pan zlecał takie materiały?

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Część z materiałów, które pan przewodniczący raczył określić czarnym PR, została zatrzymała przez CBŚ w momencie mojego zatrzymania. Więc nie dostarczałem ich do CBŚ, natomiast zostały po prostu zatrzymane przez CBŚ w trakcie przeszukania w moim mieszkaniu. I stąd, podejrzewam, CBŚ te dokumenty miało. One później się nawet nie znalazły w aktach mojej sprawy karnej, tylko wywędrowały dziwną drogą.

Poseł Jan Bury:

Czy to były materiały, które m.in. tworzyła firma MDI, pan Kasprów, pan Łęski?

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Jeśli chodzi o firmę MDI, kontakty z firmą MDI nie były nawiązane między PZU Życie i tą firmą w okresie, kiedy ja kierowałem PZU Życie. To absolutnie taki wariant wykluczam. Tych ludzi po prostu nie znam i nie były te kontakty Być może w 2001 r. po moim odejściu, z tego, co mi wiadomo z postępowania karnego, te kontakty zostały nawiązane, ale co firma MDI robiła konkretnie, to nie wiem.

Poseł Jan Bury:

I dwa ostatnie pytania...

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Natomiast, jeszcze uprzedzając rzecz taką: myśmy nie finansowali czarnego PR. Było takie zjawisko, jakie ma miejsce obecnie, ja rozumiem, na które pan premier Belka się powoływał, że po Internecie, w tym na moją skrzynkę mailową wpływa całe mnóstwo materiałów, różnych opracowań krytycznych mniej lub bardziej w stosunku do firmy Eureko, działań członków rządu bądź różnych listów krytykujących również mnie. Ale to jest coś, co wędruje po Internecie. I tak jak powiedziałem, część z tych materiałów była zabezpieczona przez CBŚ w moim mieszkaniu. Zlecałem część tłumaczeń z prasy zagranicznej dotyczącej działalności BCP, szczególnie w stosunku do rodziny Champalimaud i Banku Atlántico i innych inwestycji czy sposobów działania władzy portugalskiej, która mało nie wywołała konfliktu w Europie na tle przejęcia banku, ale to jest jakby wszystko, co było. Natomiast część dokumentów okazywanych mi w CBŚ jest datowana na rok 2002 i tutaj, no mówię, miałem zdecydowanie ograniczone

Poseł Jan Bury:

To te dokumenty wiemy, skąd pochodzą. To akurat wiemy.

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Miałem zdecydowanie ograniczone możliwości wykonania czegoś takiego.

Poseł Jan Bury:

18 lipca 2001 r. panowie Biernacki i Iwanicki, znani panu ministrowie, na konferencji prasowej oświadczyli, iż Skarb Państwa stracił na pana działalności sumy porównywalne z aferą FOZZ, czyli mówiło się o kilkuset milionach złotych. Czy panowie nadużyli wiedzy, którą mieli w dokumentach, skłamali, wprowadzili opinię publiczną w błąd czy też byli bliscy prawdy, mówiąc o takich nadużyciach i niegospodarności dużej, którą panu zarzucili wtedy publicznie na konferencji prasowej?

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Panie przewodniczący, znowu posłużę się swoimi zarzutami i dokumentem Deloitte. Moim zdaniem panowie zostali zręcznie wprowadzeni w błąd. Otóż pozwolę sobie zsumować kwoty. Pierwszy mój zarzut dotyczy udzielenia pożyczki i spowodowania straty w kwocie 25 mln dolarów, co wtedy było równe kwocie 100 mln zł. Trzeci zarzut dotyczy narażenia spółki PZU poprzez udzielenie spółki Code 15 mln dolarów pożyczki, narażenia na szkodę, co wtedy stanowiło 60 mln zł. Według arytmetyki to już jest 160. Czwarty zarzut dotyczy zainwestowania kwoty 225 mln w firmę TDA, co łącznie daje 485 mln zł. I tu jestem w stanie się zgodzić z panem Iwanickim i Biernackim, że kwota sięgnęła pół miliarda złotych, więc była większa niż na akcie oskarżenia firmie FOZZ.

Poseł Jan Bury:

Czuje się pan za te decyzje odpowiedzialny?

Pan Grzegorz Wieczerzak:

Do merytorycznych, czy to były faktycznie straty, czy nie - do tego dojdźmy. Ponieważ z dokumentu Deloitte, który został udostępniony panom ministrom, Deloitte sugerował, że są to stracone pieniądze. I teraz zwróćmy uwagę: w okresie mojego pobytu w areszcie w 2002 r. z inwestycji nr 4, z czwartego zarzutu, czyli inwestycji w EEF IV, do PZU wraca kwota ponad 250 mln zł, czyli faktycznie od kwoty 500 mln zł musimy odjąć te 225. Zarzut nr 3, czyli zainwestowanie 60 mln w pożyczkę dla spółki Code - okazało się, że spółka PZU Życie nabyła od spółki Code m.in. aktem notarialnym, który ja podpisałem, nieruchomość wartą ok. 80 mln zł. I teraz sytuacja jest paradoksalna, bo ja mam zarzut, że działałem w ten sposób na szkodę, a jednocześnie walne zgromadzenie na kilka dni przed moim zatrzymaniem zatwierdziło tę transakcję i nowy zarząd dokonał przelewu dopłacającego - na trzy dni przed moim zatrzymaniem, zatrzymano mnie we wtorek, a w piątek Zarząd PZU Życie dopłacił do tej transakcji 9 mln zł. W związku z tym pozwolę sobie odjąć następne 80. Jeśli chodzi o szkodę majątkową w postaci udzielenia spółce Metroprojekt pożyczki w kwocie 24 mln zł, chciałem zauważyć, że spółka ta jest na razie w upadłości, na wniosek pana prezesa Nawrockiego, kolejnego prezesa PZU Życie. W upadłości podejrzewam, że będzie jeszcze długo, ponieważ w interesie syndyka spółki Metroprojekt jest kontynuowanie upadłości. Jedynym zobowiązaniem spółki Metroprojekt jest pożyczka do PZU Życie, jedynym - podkreślam.

Poseł Jan Bury:

To pan w konsekwencji zarobi na odszkodowaniach. Dziękuję bardzo.

Nie publikujecie polityków. Czy o Marcinkiewiczu Lazarowicz powiedział?
Autor: leszekszymk_2
2007-11-08 14:41:24
Wieczerzak dla Bankiera:
I ten układ nadal funkcjonuje pomimo rządów prawicy?

Ten układ sobie doskonale radził z rządem AWS-owskim. Znam bardzo dobrze ludzi z otoczenia Marcinkiewicza, np. Jana Łuczaka. Mogę wprost powiedzieć, że jeżeli chodzi o prezesa Stypułkowskiego, to zrobiony został pewien interes, opisany wcześniej w gazecie Parkiet. PZU oddało praktycznie za frajer trzy fundusze inwestycyjne do CAIB-u, a faktycznie do kieszeni prywatnych inwestorów, którzy zarobią na tym, powiedzmy ze 400 mln zł. I znowu wracamy do starych układów: sprzedaje Stypułkowski, a kupuje CAIB. Wypływają takie osoby jak Maciej Wandzel związany z Marcinkiewiczem, kancelarią Weil Gotshal&Manges i minister Mikosz. Oczywiście to wszystko z minister Kornasiewicz w tle.

Kancelaria prawna Weil Gotshal&Manges? Mikosz?

Jest to towarzystwo związane z grupą poznańską, pewne stronnictwo w PiS-ie. Wystarczy sprawdzić rady nadzorcze Funduszy: NFI II, III i IX, które zostały wyjęte z PZU. Tam się roi od ludzi bardzo dobrze znanych Marcinkiewiczowi i nie traktuję tego jako przypadek.
Ale to było przed wyborami?

Dobry rok przed wyborami. Z punktu widzenia prezesa państwowej firmy to była jakaś tam inwestycja w przyszłość.

(..)
A co dzieje się w sprawie Pańskiego tajemniczego wypadku, kiedy to Pański samochód próbowały zepchnąć dwa TIR-y?

Nie wiem, to wyglądało bardzo dziwnie. Kiedy chciałem wyprzedzić TIR-a, ten zaczął zjeżdżać na mój pas, a kiedy zwolniłem, TIR jadący z tyłu uderzył mnie.

Zamach czy zwykłe zdarzenie na drodze?

Wiele jest dziwnych wypadków od czasu mojego wyjścia z aresztu w 2004 r. Na przykład kwestia pana Głowali. Osoba współpracującą z panem Lazarowiczem w VII NFI nagle znajduje paczki, które najpierw są bombą, a potem narkotykami, które ja niby miałem podkładać. Prokuratura prowadzi śledztwo i w pewnym momencie ja już nie wiedziałem, czy miałem zlecać podłożenie bomby, czy narkotyków. Ale bez zarzutów, tylko postawili mnie w charakterze świadka. Jednocześnie, nagle Lazarowicz znika z XIV NFI, emigruje. Z poniedziałku na wtorek dowiadujemy się, że sprzedał wszystko i wyjechał do Wielkiej Brytanii. Wszystko kupiła grupa pana Wandzla, która przejęła fundusze od Stypułkowskiego. Czy to kompletny przypadek, czy propozycja nie do odrzucenia: sprzedaj i wyjeżdżaj to będzie spokój, a jak nie to…? Szczerze powiem, że jak się spotkałem z zaufaną osobą Leszka Millera to usłyszałem, że będą się starali mnie wyłączyć z gry, bo dosyć niebezpieczny jest dla nich fakt mojego swobodnego działania…
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wieczerzak-W-Polsce-rzadza-polityczno-agenturalne-powiazania-1438153.html

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS