menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Skarga policjanta 19-12-2007

Fragmenty skargi podinsp. w st. spocz. Mirosława Gruszeczki ,  byłego eksperta Wydziału Kryminalnego Biura Kryminalnego KGP, adresowana do wiceministra MSWiA generała Adama Rapackiego:

"W dniu 22 marca 2006 roku, po 18 latach nienagannej służby zostałem zatrzymany w Komendzie Głównej Policji przez policjantów z BSW KGP. (…) Przedstawiono mi 19 zarzutów z art. 231§1 kk w zw. z art. 266§2 kk w zw. z art. 11§2 kk i 1 zarzut z art. 231§2 kk w zw. z art. 266§2 kk w zw. z art. 11§2 kk. Zarzucane mi czyny miały zostać popełnione w okresie od 8 grudnia 2004 roku do 31 maja 2005 roku i dotyczyły dokonywania sprawdzeń w policyjnej bazie KSIP.
Zdziwiłem się, że większość z nich miała być popełniona z osobami o imionach: Wojtek, Witek, Krzysiek, które jak wynikało z treści zarzutów były mi znane. Biorąc pod uwagę, że współpracowałem od lat z wymienionymi w zarzutach firmami domyśliłem się o które osoby może chodzić. Jako policjant z 18 letnim stażem byłem zdumiony, że przez tyle czasu nikt nie potrafił lub nie chciał ustalić ich danych personalnych.
Przyznałem się zgodnie z prawdą do dokonywania prostych sprawdzeń dla wymienionych osób, podałem ich pełne dane personalne i wyjaśniłem, że przez wiele lat współpracowałem z nimi (szczegóły w dalszej części pisma). Nie przyznałem się do 2 czynów z uwagi na fakt, że nie znałem osób, którym miałbym ujawniać tajemnice służbową.
Nie przyznałem się do całkowicie niezrozumiałego dla mnie zarzutu nr 10 mówiącego o działaniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej od swojego kolegi Marcina Popowskiego (prywatnego detektywa) i Dariusza Szymańczyka (tej osoby  nawet nie znam). Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 10. Zadeklarowałem chęć współpracy z organami ścigania w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności związanych ze sprawą.
Pomimo moich szczerych wyjaśnień, w dniu 24.03.2006 roku zostałem tymczasowo aresztowany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ III Wydział Karny na okres 3 miesięcy. Ciekawy jest fakt, że podczas oczekiwania na rozprawę kilkakrotnie usłyszałem od policjanta z BSW KGP o nazwisku G., że będę siedział i odechce mi się opowiadania kłamstw o BSW. Nie ukrywam, że znam sprawy o charakterze kryminalnym kompromitujące BSW KGP, w tym ścisłe jego kierownictwo.(...)

W uzasadnieniu Sąd standardowo powołał się na istniejącą obawę utrudniania postępowania, matactwa procesowego, rozwojowy charakter sprawy oraz zagrożenie wysoką karą. Wtedy zrozumiałem po co został mi postawiony zarzut numer 10 dot. korupcji i dlaczego w zarzutach nie było danych personalnych osób mogących potwierdzić, że nigdy nie brałem od nikogo żadnych korzyści.
W trakcie pobytu w AŚ Warszawa Białołęka dowiedziałem się z prasy i od współosadzonych, że moja sprawa ma związek z uprowadzeniem w 2001 roku Krzysztofa Olewnika (zamordowany w 2003 r.), przy której to sprawie rzeczywiście pracowałem od lata 2004 roku. Dowiedziałem się także, że przez prawie rok byłem podsłuchiwany. Znajomość sprawy przez media była zaiste zdumiewająca.
W dniu 22 maja 2006 roku podczas pobytu w AŚ Warszawa Białołęka zostałem ponownie przesłuchany przez funkcjonariuszy Policji. W jego trakcie przyznałem się do dokonania sprawdzeń w zarzucie nr 1 (po uprzednim poinstruowaniu policjantów z BSW jak można zidentyfikować osobę ukrywającą się pod tajemniczą dla mnie nazwą Wojciech G.). Na złożoną przeze mnie propozycję złożenia obszernych wyjaśnień dowiedziałem się, że będę miał taką możliwość podczas przesłuchania przez Prokuratora. Wyjaśniałem także, że szkolenia dla firm prowadziłem za zgodą Komendanta Głównego Policji. Dokumenty na ten temat miałem w domu, zostały ujawnione podczas przeszukania, jednakże po konsultacji telefonicznej policjantów z BSW KGP z jakąś „Monisią” zostały pozostawione u mnie w domu. Mogę się domyślać, że ową „Monisią” była pani Prokurator. Zaiste dziwna zażyłość. Gdyby zostały wtedy zabezpieczone nikt nie mógłby wysnuwać fałszywych teorii o rzekomej korupcji.
W dniu 8 czerwca 2006 roku Pani Prokurator uchyliła zastosowany przez Sąd środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, zamieniając go na poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju i zawieszenie w czynnościach służbowych. Po 79 dniach piekła byłem na wolności.(…)
Po kilku miesiącach ciszy w dniu 3 stycznia 2007 roku z „Gazety Wyborczej”!!! dowiedziałem się, że w powyższej sprawie został skierowany akt oskarżenia do Sądu. Także z tego samego artykułu ponownie dowiedziałem się, że sprawa ma związek z uprowadzeniem Krzysztofa Olewnika. Redaktor Piotr Machajski był lepiej poinformowany ode mnie.(…)
Brak możliwości wglądu w akta, pomimo złożenia przeze mnie takiego wniosku już na pierwszym przesłuchaniu (a przez obrońcę w  dniu 28 marca 2006r.), przed wydaniem decyzji o zamknięciu śledztwa prowadzi do wniosku, że zostałem pozbawiony prawa do obrony, w tym do złożenia wniosków dowodowych, a przede wszystkim do złożenia obszernych wyjaśnień w trakcie których miałbym możliwość wytłumaczenia motywów swojego postępowania. Czyżby ktoś bał się treści moich szczegółowych wyjaśnień?(…)
 W dniu 17.04.2007 otrzymałem postanowienie KGP o utrzymaniu w mocy postanowienia rzecznika o odmowie uzupełnienia akt i orzeczenie Komendanta Głównego Policji o wydaleniu ze służby. (…)
 „Niskie pobudki działania”? Nie działałem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Nie współpracowałem z gangsterami. Nie sprzedawałem i nie udzielałem nikomu informacji z toczących się postępowań.
Kolejne niezrozumiałe stwierdzenie z orzeczenia to „ujemne skutki dla służby”. Jakie? Czy w wyniku mojej współpracy z różnymi osobami doszło do naruszenia godności i honoru służby? Komuś chyba się poplątały fakty. To wyłącznie dzięki służbom prasowym KGP i KSP, które „trąbiły” o niej przez 4 dni we wszystkich możliwych mediach sprawa została rozdmuchana do niewyobrażalnych rozmiarów (łącznie z pokazywaniem momentu zatrzymania i przebiegu czynności procesowych).  Byłem przedstawiany jako zdrajca w mundurze, który narażał sprzedawanymi informacjami innych policjantów. Zapoznając się z materiałami postępowania dyscyplinarnego stwierdziłem, że telegram BSW KGP nr 21/2006 z dnia 22.03.2006 r. godz. 20.00 zakazywał udzielania informacji mediom. Czyżby znowu ktoś przekroczył uprawnienia informując media w ten sposób, że już o godzinie 17.00 pojawiły się informacje o moim zatrzymaniu? Dziwiło mnie, że Komendant Główny Policji rozważając dotychcza¬sowy przebieg mojej służby oraz niekaralność dyscyplinarną nie do¬patrzył się żadnych okoliczności przemawiających na moją korzyść. Przecież fakt trwania postępowania karnego, niekaralności, nienaganna opinia, nagrody za osiągane wyniki w służbie - to są właśnie okoliczności przemawiające na korzyść.(…) 
W dniu 18.06.2007 odebrałem raport z dn. 01.06.2007 o przejściu na emeryturę z dniem 09.06.2007, a dopiero w dniu 26.07.2007 orzeczenie o uchyleniu zaskarżonego orzeczenia i umorzeniu postępowania dyscyplinarnego. Co ciekawe powołana przez Komendanta Głównego Policji komisja stwierdziła, że zebrany materiał dowodowy jest niekompletny i wymaga uzupełnienia. W związku z tym zawnioskowała o uchylenie w całości zaskarżonego orzeczenia co zostało zrobione.
I w ten sposób Komendant Główny Policji Konrad Kornatowski, który nie chciał ze mną rozmawiać, a następnie próbował mnie wyrzucić dyscyplinarnie ze służby sam sobie zaprzeczył.(…)
W dniu 21.06.2007 r. w związku z odejściem na emeryturę, a tym samym ciążącym na mnie obowiązku rozliczenia się, zwróciłem się do Dyrektora Biura Kryminalnego KGP o spowodowanie przekazania mi następujących dokumentów:

• protokołu otwarcia mojej szafy pancernej,
• protokołu inwentaryzacji rzeczy pozostawionych przeze mnie w szafie pancernej (umundurowanie, dokumenty służbowe i prywatne, itp.),
• protokołu inwentaryzacji rzeczy stanowiących własność prywatną pozostawionych w miejscu pracy,
• protokołu przekazania sprzętu komputerowego pozostającego na moim stanie w dniu 22.03.2006 roku.

Do chwili obecnej nie otrzymałem na nie odpowiedzi. Wiem, że powyższe protokoły nie zostały sporządzone co jest niezgodne z obowiązującymi przepisami. Wiem także, że mój komputer (stanowisko UKSP) był użytkowany przez osobę nieuprawnioną (ciekawe czyim Osobistym Identyfikatorem Cyfrowy ta osoba się posługiwała (…) 
 W dniu 14.08.2007 r. zapoznałem się w Sądzie z materiałami sprawy zawartymi w 8 tomach akt. Ponieważ oprócz protokołów przesłuchań nie ma w nich żadnego materiału dowodowego wystąpiłem tego samego dnia o zapoznanie się z załącznikami niejawnymi, zawierającymi jak tylko mogę się domyślać stenogramy z podsłuchów. Do chwili obecnej czekam na wyznaczenie terminu zapoznania. Z akt dowiedziałem się także, że decyzje w mojej sprawie (przedłużanie czasu śledztwa) były podejmowane przez Zastępcę Prokuratora Apelacyjnego w Warszawie Konrada Kornatowskiego, przyszłego Komendanta Głównego Policji. Używana argumentacja i uzasadnienia zwalają dosłownie z nóg. Powoływano się m. in. na zabezpieczenie nośników informacji co do których istnieją podejrzenia, że mogą zawierać dalsze dowody działalności przestępczej. W moim przypadku należało chyba szukać ich na komputerach w pracy.
 Kolejną kwestią jest legalność założonego mi podsłuchu. Jeżeli byłem podejrzewany o ujawnienia informacji, to po jego założeniu słuchający dobrze wiedział dlaczego to robię oraz to, że nie robię tego dla pieniędzy. Jestem bardzo ciekawy na jaki art. Kodeksu Karnego powołał się wnioskujący. Jeżeli wiązał mnie ze sprawą uprowadzenia Krzysztofa Olewnika i na to się powoływał to co najmniej poświadczył nieprawdę. Odrębną kwestią jest sprawa kolejnych przedłużeń stosowania podsłuchu (łącznie 9 miesięcy). Ciekawi mnie także wybiórczość w ocenie materiału uzyskanego w wyniku podsłuchu. Dlaczego nikt nie zainteresował się odbieranymi przeze mnie telefonami od znajomych, w których informowali mnie o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Policji i wymiaru sprawiedliwości? Często udzielałem rad w tego typu sprawach instruując zainteresowanych jak i gdzie mają interweniować. Może trzeba było się tym zainteresować. (..)
Służbę w Policji rozpocząłem 27.10.1987. Przeszedłem naturalną drogę awansu od policjanta plutonu patrolowego do stanowiska Zastępcy Komendanta Komisariatu Policji Warszawa Wilanów. W dniu 01.05.1998 rozpocząłem służbę w Wydziale Kryminalnym Biura Koordynacji Służby Kryminalnej KGP. Jednocześnie zostałem kierownikiem zespołu do walki z napadami na kierujących samochodami ciężarowymi (potocznie zwanymi  TIR-ami). W roku 1997 stwierdzono prawie 200 tego typu zdarzeń, a statystyka pierwszego kwartału 1998 roku wskazywała na dalszą tendencję wzrostową. Straty z tych przestępstw wynosiły miliony złotych, a fakt, że prawie połowę pokrzywdzonych stanowili obcokrajowcy powodował istotne implikacje na arenie międzynarodowej. Praktycznie po każdym napadzie byłem rozliczany przez przełożonych z prowadzonych czynności. W wyniku prac kierowanego przeze mnie zespołu wypracowano założenia taktyczne w celu ograniczenia tej kategorii przestępstw. Między innymi w 1999 roku powołano specjalne grupy zadaniowe w Komendach Wojewódzkich o największym zagrożeniu napadami tj. w KWP z/s w Radomiu, KWP w Łodzi i KWP w Poznaniu. Równolegle powołano Grupę Komendanta Głównego Policji, w której zostałem Zastępcą Kierownika. Grupa składała w zdecydowanej większości w policjantów Sekcji Kryminalnej w Płocku Wydziału Kryminalnego KWP z/s w Radomiu i miała swoją siedzibę w Płocku, a ja pełniłem rolę koordynatora na kraj. W trakcie prowadzonych działań okazało się, że grupy przestępcze posiadają liczne „wtyki” m.in. w policji, co umożliwiało im uzyskiwanie informacji o planowanych działaniach organów ścigania. Z tego powodu podjęto decyzję o zaniechaniu bezpośrednich kontaktów z jednostkami w terenie oraz o nie dokonywaniu sprawdzeń za pośrednictwem tych jednostek. Od tej pory wszelkie sprawdzenia w systemach informatycznych na rzecz Grupy dokonywałem osobiście. Taką samą strategię przyjęto w sprawach prowadzonych przez KWP Łódź i KWP Poznań.
W trakcie prowadzonych czynności okazało się, że niezbędne jest nawiązanie współpracy z firmami transportowymi, kurierskimi, organizacjami transportowców, producentami wyrobów tytoniowych, sprzętu RTV i AGD, czyli krótko mówiąc z osobami i podmiotami pokrzywdzonymi w wyniku aktów bandytyzmu drogowego. Nawiązanie i utrzymywanie tego typu kontaktów było moim zadaniem wynikającym z nałożonych na mnie obowiązków służbowych. W wyniku wypracowanych metod współpracy uzyskiwałem bardzo cenne informacje, które niejednokrotnie były wykorzystywane w prowadzonych postępowaniach, zapobiegły kolejnym tego typu przestępstwom, a także umożliwiały dokonywanie szczegółowych ustaleń o sytuacji w środowisku firm transportowych, szczegółowej specyfikacji utraconego towaru oraz o osobach podejrzewanych o udział w napadach, a także o planowanych przestępstwach. Nie jest żadną tajemnicą, że niektóre ze zgłoszonych napadów lub kradzieży były upozorowane i tylko ścisła współpraca z pracodawcą umożliwiała wykrycie tego procederu.
W trakcie pracy Grupa często napotykała na trudności techniczne związane m.in. z ustalaniem abonentów telefonii komórkowej lub bilingów z miejsc zdarzeń. Należy zwrócić uwagę, że Wydziały Techniki Operacyjnej dysponowały w tym czasie ograniczonymi możliwościami. Policjanci z całego kraju, z którymi współpracowałem wielokrotnie zadaniowali mnie do dokonywania ustaleń, które wymagały zasięgnięcia pomocy u osób nie będących policjantami (zgodnie z art. 22 ust. 1 UoP). Dzięki utrzymywanym przeze mnie kontaktom tego typu ustalenia były jednak możliwe. Na obecnym etapie nie mogę mówić o szczegółach owej współpracy z uwagi na fakt obowiązywania tajemnicy służbowej. 
Począwszy od 2001 roku zaczął być odnotowywany w spadek napadów na kierujących samochodami ciężarowymi. Nie było to spowodowane brakiem zainteresowania ze strony przestępców tylko intensywnymi działaniami prowadzonymi przez Grupę, w wyniku których zostało rozbitych wiele wysoce zorganizowanych grup przestępczych, aresztowano setki przestępców, a także  odzyskano wiele utraconego mienia. Za przeprowadzone realizacje byłem wielokrotnie nagradzany nagrodami pieniężnymi przez Komendantów Głównych Policji.
W trakcie wieloletniej pracy w Policji, a zwłaszcza w KGP prowadziłem sprawy o wielkim ciężarze gatunkowym. O ich pozytywnych zakończeniach wielokrotnie rozpisywała się prasa (wbrew obowiązującym obecnie zasadom dopiero po skierowaniu aktu oskarżenia), a moi przełożeni odbierali gratulacje od kierowników jednostek terenowych..
Na podkreślenie zasługuje fakt, że w nadzorowanych i koordynowanych przeze mnie sprawach i realizacjach nigdy nie było żadnego „przecieku”.
Moje przejście w 2004 roku do Centralnego Biura Śledczego KGP było spowodowane kolejną reformą KGP. Pozostałem zastępcą kierownika Grupy i dalszym ciągu wykonywałem nałożone na mnie wcześniej zadania.
Nigdy nie uczestniczyłem w rozgrywkach personalnych toczonych w KGP, choć zdarzało mi się jawnie krytykować  decyzje organizacyjne i personalne.

Osoby, z którymi współpracowałem, a niektóre z nich są również objęte aktem oskarżenia pomimo przekazywania bardzo cennych informacji, nigdy nie chciały żadnego wynagrodzenia z tego tytułu. Każda z tych osób robiła to z własnej nieprzymuszonej woli chcąc po prostu pomóc Policji. Osoby te pomagały Policji licząc na wzajemność. Z tego właśnie powodu gdy któraś z tych osób prosiła o dokonanie prostego sprawdzenia odnośnie np. karalności kandydata do pracy to tego typu sprawdzenia robiłem nie chcąc dopuścić do sytuacji aby mienie znacznej wartości było powierzane osobom niegodnym zaufania, a tym samym chcąc zapobiec kolejnym przestępstwom. Należy zauważyć, że z dokonywanych przeze  mnie sprawdzeń wynikało, że praktycznie co 4 kierowca pokrzywdzony w wyniku napadu miał konflikt z prawem, co często przekładało się później na udowodnienie mu współpracy w upozorowania napadu.
Informacji takich udzielałem, natomiast z uwagi na ich niewspółmierny ciężar gatunkowy w stosunku do otrzymywanych informacji oraz na fakt, że art. 231§1 kk mówi o „działaniu na szkodę interesu publicznego lub prywatnego” powoduje, że do tak sformułowanych zarzutów się nie przyznaję. Nie działałem na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, a wręcz przeciwnie działałem w dobrej wierze na rzecz poprawy bezpieczeństwa w celu zapobiegania  przestępstwom i wykrywaniu popełnionych. (…)
Chciałbym zaznaczyć, iż jako funkcjonariusz policji z wieloletnim stażem zdawałem sobie sprawę z możliwości stosowania technik operacyjnych, a w tym również podsłuchów telefonicznych. Zasady logicznego rozumowania pozwalają więc na przyjęcie założenia, że gdybym miał zamiar przekazać komukolwiek wiadomość mogącą stanowić istotną tajemnicę, nie robiłbym tego przez telefon. Smaczku sprawie dodaje fakt, iż ja wiedziałem o tym, że mam założony podsłuch jednakże dotychczas nie miałem możliwości złożenia wyjaśnień w tej sprawie z przyczyn już opisanych.
Uważam, że zostałem niesłusznie aresztowany (na pokaz), a cała otoczka tej sprawy, w tym komentarze prasowe po moim zatrzymaniu o „sprzedajnych gliniarzach”, którzy sprzedawali informacje ze spraw i tym samym narażali innych funkcjonariuszy są dla mnie jako policjanta znanego i szanowanego w kraju po prostu obraźliwe. Zastanawiające jest kto i na jakiej podstawie przekazał mass mediom takie nieprawdziwe informacje. Po co w jednostkach Policji były robione odprawy na których byłem przedstawiany w sposób opisany jak powyżej.
Sądzę, że wiązanie powyższej sprawy z uprowadzeniem Krzysztofa Olewnika i snucie teorii, że ja mogę być zamieszany w powyższe przestępstwo (lub inne osoby występujące w sprawie) jest kompromitacją osób, których zadaniem było szukanie rzeczywistych sprawców porwania, a nie błądzenie po omacku i próba wybielenia się z mizernych efektów prowadzonych czynności. Zawsze byłem przeciwnikiem lansowanej tezy o samo uprowadzeniu. O tym kto miał rację świadczy m. in. przebieg toczącego się procesu o porwanie i zamordowanie Krzysztofa. Być może cała sprawa ma związek z kolejną skargą ojca uprowadzonego z początku 2006 r. lub szukaniem na siłę sukcesu przez BSW KGP na uzasadnienie planowanej rozbudowy"


(2) komentarzy / + dodaj komentarz
Panie Sylwestrze
Autor: magda
2008-02-01 20:58:08
czy zechciałby Pan to skomentować?
pozdrawiam

Do czego?
Autor: Sylwester Latkowski
2008-02-01 21:10:58
?

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka – film dokumentalny. Praca nad filmem trwała od 24.10.2002 roku, zakończono ją  22 października 2003. Planowana premiera filmu - listopad 2003.
Scenariusz i reżyseria: Sylwester Latkowski; zdjęcia: Tomasz Michałowski, Karina Kleszczewska; montaż: Krzysztof Szpetmański; dźwięk: Igor Grątkowski; redakcja Jerzy Kapuściński, Grażyna Bryżuk; postprodukcja PAY studio TV; grafika: Studio Rogala: sprzęt do realizacji Mega TV; technika realizacji Sony IMX 16:9; producent wykonawczy Opusnet; Produkcja: Agencja Filmowa TVP dla Programu 2, Opusnet, T1-teraz, Sylwester Latkowski


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS