menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Na podsłuchu bez kontroli 04-02-2008
Kiedy jest mowa o podsłuchach, zazwyczaj się słyszy: O co chodzi? Przecież wszystko dzieje się pod kontrolą sądu. Taką argumentację używają od przedstawiciele służb i politycy, co więcej także niektórzy dziennikarze potrafią głosić takie poglądy.

A jak to wszystko wygląda w praktyce pisze Ewa Siedlecka w Gazecie Wyborczej w artykule: „Tłumaczą Tajne służby podsłuchują do woli i bez kontroli”:

Sąd wszystkie wnioski o podsłuchy przyklepywał, bo sędziowie nie mieli czasu i możliwości ich weryfikować - mówił w piątkowej "Gazecie" nowy szef ABW Krzysztof Bondaryk. To prawda, jeśli chodzi o tzw. podsłuchy operacyjne - potwierdzają sędziowie.


Tzw. podsłuchy operacyjne. Zakładane są na podstawie ustaw o policji, ABW, CBA, wywiadzie skarbowym, wywiadzie i kontrwywiadzie wojskowym. M.in. dla "rozpoznawania i zapobiegania", to znaczy wtedy, gdy przestępstwa jeszcze nie ma, a nawet nie jest planowane - a przynajmniej nie wiedzą o tym służby. Takim podsłuchem prewencyjnym byłby podsłuch założony w szpitalu, urzędzie czy ministerstwie, żeby zbadać, czy jest tam korupcja.
O zgodę na jego założenie występuje szef danej służby do prokuratora generalnego. Jeśli ten się zgodzi - wniosek idzie do Sądu Okręgowego w Warszawie. Tylko że sędzia, który go rozpatruje, nie ma sposobu, żeby sprawdzić, czy jest uzasadniony.

- Nie toczy się w tej sprawie postępowanie, więc nie ma żadnych materiałów, z którymi mógłby się zapoznać - mówi sędzia Rajmund Chajneta, przewodniczący VIII wydziału karnego Sądu Okręgowego w Warszawie.

Ten sąd jest jedynym, który rozpatruje wnioski o podsłuchy operacyjne. - Wniosek powinien zawierać uzasadnienie. Ale jak może on wyglądać, skoro nie ma podejrzanych, dowodów, a nierzadko nawet przestępstwa? Wniosek często oparty jest o relację informatora. Jak sędzia ma sprawdzić wiarygodność tej relacji? Nie może wezwać informatora i przesłuchać - dodaje sędzia Wojciech Małek z tego samego wydziału.

W dodatku po zakończeniu podsłuchu operacyjnego sąd nie ma żadnej możliwości skontrolowania tego, co służby z niego zachowują. O tym decydują szefowie tych służb. Mają tylko obowiązek zameldować prokuratorowi generalnemu o "sposobie wykorzystania w postępowaniu karnym" materiałów uzyskanych z podsłuchu.

- To jest żadna kontrola. I wiele wskazuje na to, że mamy podsłuchowe szaleństwo - ocenia prof. Stanisław Waltoś z UJ, ekspert od procedury karnej, współautor kodeksu postępowania karnego."

Jeśli dodamy do tego informację, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego używała podsłuchów telefonicznych nawet wtedy, gdy nie miała sądowej zgody. ABW dostawała od sądów zgodę na miesięczną lub trzymiesięczną inwigilację jakiejś osoby, upływał termin, a agencja nadal podsłuchiwała. Kontrola w ABW ujawniła jak dotąd 94 takie przypadki.

Ale nie tylko ABW podsłuchuje w Polsce. Uprawnienia mają policja, CBŚ, CBA, wywiad skarbowy, wywiad i kontrwywiad wojskowy. Jak tam wyglądają audyty podsłuchów? Nie wierzę, że tylko ABW była Czarnym Piotrusiem.

Nadal pozostaje nie wyjaśniona sprawa inwigilacji mediów. Odnoszę wrażenie, że jakoś brak jest zapału do ujawnienia prawdy. Mijają miesiące i tkwimy w tym samym miejscu.  W czym jest problem? Czyżby zamierzano zamieść inwigilację mediów pod dywan? Dlaczego? A może nowa władza także zamierza wisieć z uchem na naszych telefonach?

(1) komentarzy / + dodaj komentarz
Ziobro bał się, ze sam siebie podsłucha
Autor: Salon42
2008-02-04 16:53:10
Ministerstwo Sprawiedliwości za czasów Zbigniewa Ziobry miało 6 aparatów telefonicznych i 14 numerów w systemie bez abonamentu – ustalili reporterzy RMF FM. Były minister przyznał ostatnio, że używał zwykłych kart abonamentowych. Gdy odchodził z resortu kazał je zniszczyć, bo zawierały numery telefonów najważniejszych osób w państwie. Okazało się jednak, że na koszt resortu kupowano też karty pre-paid, które bardzo trudno zidentyfikować.

Dwa tego typu aparaty kupiono dla Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej. Więcej jednak numerów i aparatów było na stanie gabinetu politycznego ministra Zbigniewa Ziobry. Jak ustalili reporterzy RMF FM, biuro kupiło cztery aparaty i aż dwanaście tak zwanych starterów. Sam minister Ziobro nie miał natomiast na stanie żadnego telefonu bez abonamentu. Nie jest jednak wykluczone, że mógł używać jednego z aparatów kupionych przez pracowników swojego biura. Jedyną osobą z kierownictwa, która miała oficjalnie na stanie telefon pre-paid był Tomasz Szałek, pełniący obowiązki prokuratora krajowego, a później szefa prokuratury wojskowej.

Do czego telefony pre-paid były potrzebne osobom z najbliższego otoczenia ministra? Każda z nich miała bowiem do dyspozycji normalne aparaty i karty, które były na wyposażeniu resortu sprawiedliwości. Minister Zbigniew Ćwiąkalski mówił w zeszłym tygodniu, że kierownictwo mogło obawiać się podsłuchów. Jeśli tak rzeczywiście było, to pojawia się kolejne pytanie: jakiego rodzaju informacje przekazywali sobie członkowie biura politycznego w obawie przed ich wyciekiem na zewnątrz.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS