menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Poręba listy pisze 09-03-2008
W „Dużym formacie" (Gazeta Wyborcza) wywiad z Bohdanem Porębą, który żali się, że po upadku PZPR, PRL nie może zrobić filmu. Smutna lektura. Bo człowiek liczy, że z upływem czaseu ludzie się zmieniają. Potrafią spojrzeć na swoje życie krytycznie i powiedzieć - przepraszam. Ale Bohdan Poręba, nie jest zdolny do autorefleksji i stęka, pluje, wylewając swą żółć:
- Jak PiS doszedł do władzy, to pomyślałem - o, nastał mój czas. Wysłałem ten list, spowiedź życia. Otworzyłem się. Opisałem, jaka jest sytuacja człowieka skazanego na zapomnienie. Moich filmów i spektakli dla Teatru Telewizji nie powtarza się od lat, serial "Polonia Restituta" też trafił na półkę. Od czasu do czasu puszczają tylko "Hubala". Napisałem, że mam masę nowych pomysłów, gotowe scenariusze. Wystarczyłby przecież jeden gest ze strony premiera, żeby namówić telewizję na realizację tych planów. No, ale PiS najwyraźniej też mnie nie chce. Nazwisko Poręba ma czarną legendę. I brakuje odważnego, który podałby mi rękę. Ale ja nigdy nie składam broni. Teraz napiszę do nowej władzy, do ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. Powiedział, że jego drzwi są dla filmowców zawsze otwarte. No to zobaczymy, czy Poręby też to dotyczy. A jak nie Zdrojewski, to następny, póki sił będę krzyczał i walczył o powrót do zawodu. Bo dlaczego mam być poza krwiobiegiem polskiej kultury?

Na szczęście Grzegorz Sroczyński, rozmówca Poręby, przypomina mu jak gnoił artystów myślących inaczej niż wyznaczała linia PZPR i MSW. Ale Poręba nie bije się w pierś. Nie mówi, przepraszam. Jest twardy tak jak mur na Rakowieckiej.

Stenogram z kolaudacji "Przesłuchania" Ryszarda Bugajskiego (1982), pierwszego filmu pokazującego stalinowskie przesłuchania. Bohaterkę graną przez Krystynę Jandę Poręba oceniał tak: "Na miłość boską, jakimż symbolem pokolenia akowskiego jest ta kurwa na ekranie, przepraszam bardzo?". A w kolaudacyjnym formularzu napisał : "Kategoria - czwarta, zasięg rozpowszechniania - nikt, festiwale - nie, jestem przeciwny ukazaniu się filmu".

Film "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" Stanisława Barei (1977). Tym razem nie spodobała się mu świnia biegająca po ulicach Warszawy. Poręba: "Chodzi mi o tę świnię, z tego wynika, że wszystko jest ześwinione, łącznie z ludźmi, nie zgadzam się z tym". Pod względem ideowym - w skali od 1 do 25 - ocenił film na zero. Bareja potem przez rok musiał film przerabiać i kastrować pod dyktando cenzury.

Film "Hotel Palace" Ewy Kruk według opowiadania Stanisława Dygata (1977). Poręba: "Jeśli młody reżyser chce robić szmoncesy na temat narodu polskiego, to ja nie mogę tego znieść jako Polak". I zapowiedział Ewie Kruk proces za znieważanie narodu.

W 1980 roku razem z 43 filmowcami, dziennikarzami i aktywistami partyjnymi pisze Bohdan Poręba  apel do władz PRL o zaostrzenie polityki kulturalnej. Postuluje ograniczenie "masowego wystawiania sztuk takich jak Mrożek, Gombrowicz" i nagradzania filmów takich jak m.in. "Człowiek z marmuru" Wajdy. Nie podobał się im też Kabaret pod Egidą, gdyż "wyszydza podstawowe wartości socjalizmu i prowadzi nie przebierającą w środkach agitację antyradziecką".

(1) komentarzy / + dodaj komentarz
Polityczne uwikłania
Autor: Pirxx
2008-03-09 13:29:57
Witam, czytałem komentowany tekst (jego internetową wersję) i nasuwa mi się taka oto refleksja. Że patrzymy jakże często na twórców, ich dorobek - przez pryzmat różnych pozaartystycznych ocen - w tym także, a może przede wszystkim - politycznych. A mnie, jako (przyznaje sie do tego bez przymusu) osoby \"uzależnionej\"od \"konsumpcji\" wszelakich dóbr kulturalnych wogóle (no prawie) nie interesuje, kim prywatnie jest autor, czy bije żonę czy tylko homo-konkubenta, czy tworzy \"na prochach\" czy na czczo itp... Dedyduje to, czy \"produkt\" zasługuje na ową \"konsumpcję\". W tym wypadku postawmy pytanie: czy Bareja zasługuje na zainteresowanie? Czy jego dokonania artystyczne bronią się same? Nie jestem jego wielkim fanem, brzydzę sie jego publiczną działalnością, ale myślę też, że takiego \"Hubala\" to chciałby mieć w swoim dorobku niejeden polski reżyser.....Ja bym dał mu szansę.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS