menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Prozatorska wizja WSI Leszka Pietrzaka 29-05-2008
Przed oblicze Komisji Weryfikacyjnej przy ul. Koszykowej 82 przybył pułkownik P. pragnący wysłuchania niczym spragniony wędrowiec wody na pustyni. Jednak od pierwszej chwili jego przybycia dało się zauważyć, coś niezwykłego, coś, co było znacznie silniejsze od zwyczajnej tęsknoty za sfinalizowaniem procesu własnej weryfikacji. Można było odnieść wrażenie, że pewność siebie, jaką zademonstrował ów oficer, każe mu niechybnie samemu przystąpić do weryfikowania czteroosobowego zespołu roboczego Komisji Weryfikacyjnej(...)Szczególną uwagę członków komisji zwrócił noszony przez oficera sygnet z godłem WSI, rozmiarów nie mniejszych niż sygnety rodowe królów i książąt polskich. Był to pierwszy zewnętrzny znak, że w istocie członkowie Komisji Weryfikacyjnej mają do czynienia z „arystokracją WSI” (...)
Przebrnąwszy przez gąszcz niezbędnych formalności, weryfikatorzy zaczęli prowadzić wysłuchanie przybyłego „oficera-arystokraty” zadając mu zgodnie z obowiązującą procedurą szczegółowe pytania odnośnie przebiegu jego służby. Jednak w miarę rozwoju sytuacji wysłuchanie to, coraz bardziej przeradzało się w monolog ogniskujący coraz większe emocje. Sołdatokrata kwestionował dosłownie wszystko – począwszy od przepisów regulujących działanie Komisji, po zasadność zasiadywania w niej poszczególnych jej członków oraz ich ustawowe kompetencje. Gdy poruszono kwestię działań sprzecznych z prawem lub łamiących prawo, „oficer–arystokrata” wyraźnie poirytowany, gromkim głosem wyraził swoje stanowcze oburzenie. Bo czym jest prawo?.(...)

Spotkanie to było dla czterech członków Komisji Weryfikacyjnej niemal mistycznym doświadczeniem, pozwalającym zbliżyć się chociaż na chwilę do tajemniczego świata arystokracji WSI. Świata niedostępnego dla przeciętnego śmiertelnika w III Rzeczypospolitej i jakże „fascynującego”. Prawda o tym świecie jest jednak znacznie mniej fascynująca(...)

Korzenie ich późniejszych karier w WSI sięgają faktycznie drugiej połowy lat 70-tych. Po ukończeniu kursów operacyjnych rozpoczęli praktykę w jednostkach podległych Zarządowi II Sztabu Generalnego lub w kontrwywiadzie WSW. W latach 1982-1990 zostali wytypowani na kursy operacyjne w ZSRR. Kurs w Akademii Dyplomatycznej w Moskwie, kurs operacyjny organizowany przez GRU czy inne kursy operacyjne w ZSRR były dla ówczesnych służb wojskowych czymś porównywalnym z przedwojennymimi studiami w paryskiej Ecole Supereiure de Guerre. Krótko mówiąc, radzieckie kursy dawały polskim absolwentom pewność, że wylądują na ważnej placówce zagranicznej, bądź obejmą w przyszłości lukratywne funkcje dowódcze w polskich służbach i tylko jakieś złe zrządzenie losu, może im w tym przeszkodzić. Po powrocie z radzieckich szkoleń, w przeciągu najbliższych dwóch lat udało im się zaliczyć staż w jednym z attachatów w krajach NATO, bądź innych krajach liczących się w relacjach pomiędzy światem socjalistycznym a kapitalistycznym. Tam zdobywali pierwsze szlify w pracy wywiadowczej, zbierając informacje o „wrogich” armiach NATO. Tam również zaczęli utrwalać i nawiązywać nowe przyjaźnie z radzieckimi towarzyszami. Gdy wracali do kraju obejmowali funkcje kierownicze na różnym poziomie struktur służbowych Zarządu II i kontrwywiadu WSW, znacznie wyprzedzając innych swoich kolegów, z którymi rozpoczynali razem karierę w służbach wojskowych.

W 1989r. sytuacja w PRL zaczęła się radykalnie zmieniać. Komunistyczny establishment musiał podzielić się władzą z opozycją. W oczy oficerów służb specjalnych zaczęło zaglądać widmo politycznego sieroctwa. Gdy w 1991r. z Zarządu II SG i z Kontrwywiadu WSW utworzone zostały nowe Wojskowe Służby Informacyjne, sołdatokraci odzyskali jednak wiarę w przyszłość. Uwierzyli, że nowe służby mogą stać się politycznym Combo w III Rzeczypospolitej, niezależnym samorządnym i suwerennym podobnie jak NSZZ Solidarność. Absolwenci sowieckich uczelni przejmowali władzę na wszystkich szczeblach nowych służb. Niewiele było stanowisk kierowniczych w WSI, które trafiłyby w ręce przypadkowych oficerów. De facto dopiero wówczas stali się „prawdziwą arystokracją” nowych służb. Arystokracją która panuje, rządzi i wychowuje prosty „lud WSI”. Taką arystokracją, która sama podejmuje decyzje o tym, gdzie, kiedy i kto pojedzie na placówkę, kto i gdzie obejmie ważną funkcję w służbie. Arystokracją, która sama ustala, co jest interesujące dla służb wojskowych i sama decyduje, jak ustawić ster WSI w czasie zmieniającej się pogody politycznej w kraju(...)

Peerelowska sołdatokracja otrzymywała w III Rzeczypospolitej szlify pułkownikowskie i generalskie. Decydowała o obsadach attachatów, misji wojskowych, delegowała własnych ludzi do misji inspekcyjnych ONZ. Najbardziej wszakże zależało jej na tym, aby znaleźć się w kręgach dowódczych NATO. Od 1994r. Polska musiała wysyłać swoich przedstawicieli w ramach programu „Partnerstwo dla pokoju” do Mons, Brukseli i innych ośrodków NATO-wskiego dowodzenia. Reprezentowanie polskiej armii w gremiach dowódczych NATO zdejmowało z nich odium wcześniejszej działalności wywiadowczej na rzecz Układu Warszawskiego i legitymizowało sołdatokratyczne życiorys(...) W 1999r. do Mons skierowano Generała I. Miał on reprezentować Polskie Siły Zbrojne, pomimo iż w latach 80-tych prowadził działalność szpiegowską przeciwko Stanom Zjednoczonym. Mimo zastrzeżeń sojuszników, prezydent Aleksaner Kwaśniewski udzielił mu wsparcia i ów były sołdatokrata objął pełnioną kadencyjnie funkcję szefa Partner Coordination Cell (PCC). Przeszłość okazała się nieważna; w końcu dawna i nowa działalność generała koncentrowała się wokół NATO(...)

Dzień „arystokraty WSI” w centrali firmy w Warszawie zaczynał się od służbowych narad najpierw w gronie samych sołdatokratów. Pierwszym tematem codziennych debat była bieżąca sytuacja społeczno-polityczna w kontekście wynikających z niej zagrożeń dla służby. Z tematem tym związane były rozważania o możliwych przeciw-działaniach WSI. Drugim tematem były sprawy związane z potencjalnymi kierunkami zainteresowań firmy(...)

Mnóstwo czasu zajmowała analiza bieżących informacji, jakie pozyskiwała WSI. Niemało czasu poświęcano także analizie już prowadzonych spraw operacyjnych. Sprawy te miały różne kategorie ważności. O ich randze decydowało to, kto je nadzorował. Prawie zawsze istniała określona grupa spraw operacyjnych, które nadzorował sam „szef arystokracji” – Generał Marek. Bo jeśli przykładowo przedmiotem sprawy operacyjnej była opieka WSI nad Sejmową Komisją d/s Służb Specjalnych, usiłującą wyjaśnić np. niecodzienne przypadki łamania embarga w handlu bronią przez polskich kontrahentów z tej branży, to ranga sprawy była wysoka, albowiem i zagrożenie dla WSI było poważne(..)

Nie zaniedbywano też pracy oświatowo-wychowawczej z niższymi klasami społecznymi WSI. Była to typowa robota w nadbudowie. Nie unikał jej nawet sam szef, wspomniany generał Marek. To on jesienią 2005r. osobiście wizytując poszczególne komórki w Centrali, wygłaszał pogadanki dla „prostego ludu WSI”, mające ukształtować właściwy stosunek do obrzydliwej propagandy prasowej szkalującej dobre imię WSI.

Zasadniczym jednak celem ciężkiej pracy „arystokracji WSI”, był zgodnie z prawami ekonomii pieniądz. Dlatego tak niezmiernie ważne w WSI było planowanie operacji, które mogły dostarczyć firmie pozabudżetowych funduszy, na rzecz – jak to ujmowano – „zabezpieczenia interesów obronnych”; ma się rozumieć – nie interesów państwa, tylko firmy. Pozyskiwanie funduszy miało miejsce w różnych sektorach, w szczególności jednak w sektorze zbrojeniowym(...) Transakcje zbrojeniowe dostarczały sporo kasy i emocji. Jeden z bohaterów tej branży niejaki „Wolfgang Frenkel”, pracujący całe lata dla „arystokracji WSI” powiedział kiedyś, że „prawdziwe emocje rosły powyżej miliona dolarów”.

Handel bronią był branżą atrakcyjną nie tylko ze względu na dużą kasę. Można też było spotkać w niej osoby wielce wpływowe i ciekawe jak Al-Kassar, Wiktor Bout czy sam Adnan Kashodi – które znane były wszystkim walczącym stronom wszystkich wojen i międzynarodowemu wymiarowi sprawiedliwości. O transakcjach z ich udziałem nie mógł wiedzieć ani minister obrony narodowej ani premier, ani nawet prezydent.

Transakcje „eksport – import” obejmowały także branżę, paliwową i energetyczną. O wszystkim decydowały rynkowe prawidła popytu i podaży. Konstruowano nowe mechanizmy finansowe i sprawdzano je w praktyce jako operacje pilotażowe. Szukanie pieniędzy, dużych pieniędzy, wymagało jednak szerokiego otwarcia się „arystokracji” na świat cywilny. Owoce polityki otwarcia na świat przyszły bardzo szybko. I tak wspólnymi siłami wojskowo-cywilnymi w II połowie lat 90-tych „opędzlowano” budżet Wojskowej Akademii Technicznej na kwotę ponad 100 milionów dolarów. Koncepcja wyprowadzenia kasy z WAT-u narodziła się w gronie „arystokratów” odpowiedzialnych za sprawowanie „opieki” nad tą wojskową uczelnią. Stworzony przy tej okazji łańcuszek firm i kosmicznych umów zawieranych w imieniu WAT-u był genialnym przedsięwzięciem biznesowym, na tyle genialnym, że nie była w stanie poradzić sobie z nim żadna prokuratura w Polsce, nie mówiąc o prokuraturze wojskowej.

Życie codzienne „arystokracji WSI” nie było wypełnione jedynie żmudna pracą operacyjną. Dbano o właściwe zorganizowanie różnych uroczystości. W budżecie zawsze zabezpieczano niezbędne fundusze na ten cel. Nie były to jednak uroczystości państwowe. Obchodzono hucznie wszystkie rocznice związane z pełnieniem służby, imieniny, urodziny, organizowano pożegnania „arystokratów” odchodzących ze służby, wyjeżdżających i przyjeżdżających z placówek zagranicznych lub ważnych misji. Wszystko oczywiście musiało mieć odpowiednią oprawę, łącznie z firmowymi zaproszeniami. Wręczano okolicznościowe prezenty, egzemplarze broni oraz sygnety z godłem WSI, mające dowodzić przynależności do klasy panującej. Nigdy w trakcie tych uroczystości nie zabrakło poczęstunku i odpowiedniej ilości alkoholu.

Alkohol był czymś ważnym w życiu codziennym „arystokracji WSI”. Był on obecny od samego rana do późnych godzin wieczornych w różnych formach i w różnej postaci. Piła nie tylko „arystokracja”, ale piły wszystkie „stany” w WSI. Pito w Centrali i w terenie, pito na placówkach i misjach zagranicznych. Pito dla integracji, ze strachu i dla otuchy. Ale nie tylko dlatego. Picie, tak jak stosunek z kobietą w przedrewolucyjnych Chinach, było dla „arystokratów WSI” ulubioną forma spędzania wolnego czasu. Jednak zdecydowanie więcej pito poza krajem. Nostalgia wymagała ukojenia. Historia kariery pułkownika K. – „arystokraty” na placówce w koreańskim kraju obrazuje to najlepiej. Pił z dużym rozmachem czasowym i dużą ilością gotówki, doprowadzając się do stanów absolutnej nirwany na wiele godzin. Przeszedł do historii jako człowiek w niekoniecznie czystych ineksprymablach, którym uwagę poświecił nawet sam prezydent Kwaśniewski. Ale cóż, w końcu wszyscy jesteśmy, excusez le mot, w gaciach i możemy sobie powiedzieć verba veritas bez ogródek.

„Arystokracja” nie stroniła od kobiet. Ich obecność nie miała jednak wymiaru mistycznego. Dominowało służbowo–użytkowe podejście do przeciwnej płci. Skrupulatnie dobierano personel żeński w WSI. Oczekiwano gotowości do poświęceń, zależnie od potrzeby chwili. Zdarzało się, że relacje „arystokratów WSI” z personelem żeńskim przypominały zamierzchłe czasy szlacheckie. W końcu, co pańskie należy do Pana. Dokumenty i relacje dotyczące pułkownika W. – szefa jednego z oddziałów kontrwywiadu WSI na południu Polski mówią m.in. o tym, jak wieziony samochodem przez swojego podwładnego usiłował posiąść jego znajdującą się również w samochodzie małżonkę. Zaistniała sytuacja wytworzyła skomplikowany problem lojalności.

Znacznie większym problemem był niedobór kobiet na placówkach zagranicznych. Tutaj jednak, o dziwo, z pomocą przychodziły „żenszczyny” z radzieckich a potem rosyjskich attachatów i placówek dyplomatycznych. Szczególnie frapujące okazały się przygody generała O. na placówce w odległym dalekowschodnim kraju. Jego rosyjska wybranka, obok wielu uciech lubiła okolicznościowe fotografowanie.

Gdy 30 września 2006r. zakończyły swój żywot Wojskowe Służby Informacyjne, życie „arystokracji” zamarło. Pozostała nostalgia za minionym. Dzisiaj, Anno Domini 2008, byli sołdatokraci niczym Taleyrand mogą powiedzieć: „Kto nie żył w czasach ancien régime, ten nie zna rozkoszy życia”.

Leszek Pietrzak
http://wyszkowski.com.pl/content/view/306/152/

(3) komentarzy / + dodaj komentarz
Mickiewiczem raczej nie zostanie
Autor: spray
2008-05-29 17:42:19
...

Krótka recenzja
Autor: Salon42
2008-05-30 12:50:16
Grafomański erotyk ze służbami specjalnymi w tle.

Witam mojego weryfikatora
Autor: Pułkownik P.
2010-03-09 14:52:07
Zapomniał Pan jeszcze dodać, że wydarzenie miało miejsce 24 stycznia 2007 r., że zaprosiliście mnie nie powiadamiając mnie o rozbieżnościach między moimi oświadczeniami a prawdą (jeśli taka istnieje), że jest podpisany przez Pana protokół z rozmowy, w którym nic mi nie zarzucono, że zapomnieliście ściągnąć z IPN dwóch moich teczek, aby przeprowadzić weryfikację moich oświadczeń, że w dniu 16.02.2007 r. obsmarowaliście mnie w Raporcie - pisząc głupoty kompromitując się w obszarze kryptografii, że w dniu 29.03.2007 r. Antoni Macierewicz zawiadomił prokuraturę wojskową, że jestem kłamcą oświadczeniowym (ale brak jest Pana pisemnego stanowiska i innych też, co wymaga rozporządzenie), że w dniu 27.07.2007 r. prokuratura umorzyła śledztwo, nawet nie prosząc mnie na złożenie zeznań - zaś Panu przeszukano mieszkanie). Do tego tydzień po ukazaniu się Pana artykułu w Polska the Times, rozmawialiśmy telefonicznie i mówił mi Pan, że za dwa tygodnie otrzymam zawiadomienie o wyniku weryfikacji. Niestety do dziś go nie otrzymałem. Taka jest Pana i Pana kumpli wiarygodność.
Jestem ciekaw skąd biorą się na świecie takie oszołomy, jak Pan i Panu podobni?!
Dla mnie jest Pan typowym przedstawicielem gatunku ludzkiego marki BMW.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film opowiada o aktualnej sytuacji panującej w polskich aresztach śledczych. Zdjecia rozpoczęto 1 września 2003 roku, ich zakończenie planowane jest w maju.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS