menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Komentarz Anny Marszałek: Nie tylko Latkowski ma wątpliwości... 10-09-2008
TVN24 pokazała wdowę po generale Marku Papale, która w bardzo emocjonalnym wystąpieniu mówiła: „dość szkalowania dobrego imienia mojego męża”.

Kobieta ma prawo do takiej reakcji, ale dziennikarze mają prawo pokazywać fakty. Także te niewygodne. „Płacząca wdowa”, to tabloidowy chwyt, który powoduje jednak przemilczenie poważniejszych problemów podniesionych w książce Sylwestra Latkowskiego.
To prawda, że pokazał niejednoznaczną niekiedy postać generała Papały. Szkoda, że nie umiał się zdystansować do wątku gejowskiego czy lansowanego przez UOP a potem ABW wątku osobistego. Ale jego książka wcale nie jest o tym.

To jest w rzeczywistości poważny akt oskarżenia przeciwko śledczym. Latkowski dotarł do materiałów tajnego dotąd postępowania policyjno-prokuratorskiego i akt, np. z IPN, po które śledczy nie sięgnęli. Z ujawnionych przez niego dokumentów i wypowiedzi ludzi wyłania się zagmatwana plątanina podejrzanych interesów ludzi z dawnych i obecnych służb oraz ich agentów, brylujących na politycznych salonach. Ale co najważniejsze, książka pokazuje błędy w śledztwie i to tak poważne, że niektórych już nigdy nie będzie można naprawić. Latkowski oskarża o poważne czyny — manipulopwanie zeznaniami Zirajewskiego, manipulowanie okazaniami ze zdjęć i na żywo m.in. z udziałem Mazura, dogadywanie się śledczych z gansterami-policyjnymi agentami, by wzmocnili jedyną przyjętą przez prokuraturę linię śledztwa.

Jaka jest reakcja prokuratury na książkę? Merytorycznie — żadna.

Prokurator Jerzy Mierzewski w TVN24 zarzucił dziennikarzom, w tym Latkowskiemu i mnie, „torpedowanie śledztwa” . Reakcja była niemal tak samo emocjonalna, jak wdowy po generale. Zdaniem Mierzewskiego komuś chodzi bowiem o odsunięcie śledczych, czyli także jego, od sprawy.

Mnie o to nie chodzi. Nie zgadzam się z Sylwestrem Latkowskim w krytycznej ocenie tego prokuratora. Być może inny na jego miejscu nie osiągnąłby nawet tego, co Mierzewski. Pamiętam też czas, kiedy rzucano mu takie kłody pod nogi, a ja — wraz z wieloma innymi dziennikarzami — stawałam w jego obronie.

Ale, skoro po 10 latach, wyniki śledztwa są co najmniej wątpliwe, a niestety na pewno mizerne (nadal nie wiadomo, kto i dlaczego strzelał, ani kto i dlaczego tę zbrodnię zlecił), dziennikarze mają prawo zadawać trudne pytania. Sylwester Latkowski napisał dobrą książkę, po czym został zaatakowany na poziomie „gier emocjonalnych” i został z tym całkiem sam.

Gratuluję odwagi i życzę wytrwałości przy realizacji filmu!
Anna Marszałek

(3) komentarzy / + dodaj komentarz
To było niesmaczne, co zrobiono
Autor: krystian
2008-09-10 23:37:24
W przeciwieństwie do prowadzącego przeczytałem książkę.

Śledczy obranżeni i obrażeni?
Autor: Piotr Sieńko
2008-09-11 17:05:40
Prokurator Jerzy Mierzewski ma w środowisku policyjno–prokuratorskim opinię doskonałego śledczego. Nie znaczy to jednak, że jest osobą nieomylną, co sam powinien brać pod uwagę zwłaszcza w tak trudnej i ważnej pracy, jaką wykonuje. Po przeczytaniu książki Sylwestra mam nieodparte wrażenie, że prowadzący śledztwo zapomnieli o prostym mechanizmie psychologicznym mówiącym, iż brak pokory intelektualnej ogranicza rozwój. Właśnie ten brak pewnych instynktów m.in. chłodnej oceny faktów, tendencje do wyrywkowej analizy informacji, bez wielowątkowego rozpatrywania sprawy etc. sprawić mógł, że zabrnęli oni w ślepy zaułek, popełniając kolejne, wykazane przez Latkowskiego błędy.
Szkoda tylko, że dopiero amerykański sąd pokazał polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, jak bardzo zaciśnięte na oczach ma on przysłowiowe klapki. Sytuacja taka nie powinna mieć nigdy miejsca, gdyż zdyskredytowała za granicą polskie instytucje powołane do walki z zorganizowaną przestępczością. To niedopuszczalne!
Dziwi mnie też ten swoisty atak na Latkowskiego, który zebrał po prostu w swej książce wszystkie dostępne na ten temat informacje, zestawił fakty i przedstawił dokumenty tak opracowane przez śledczych z tzw. grupy „Papałowej”, jak i IPN. Nie było tezy, wniosków i komentarzy, same fakty. I to chyba ich ciężar, a są przecież przytłaczające, „przygniótł” wręcz osoby bezpośrednio zainteresowane: śledczych, polityków i rodzinę.
W Polsce jest już tradycją, że niewygodne informacje, opublikowane bez komentarzy, czy wniosków, interpretowane są jako atak lub próba dyskredytacji. Czyżby i w tym przypadku ten ponad 300 stronicowy zbiór był aż tak wymowny, że druga strona nie posiadając argumentów do obrony, może pokusić się wyłącznie o (w jej mniemaniu) odwetowy kontratak na wyimaginowany „atak” Latkowskiego? Chętnie zobaczyłbym merytoryczną dyskusję dot. kulis prowadzonego śledztwa między zainteresowanymi stronami. Taki panel mógłby wiele w całej sprawie wyjaśnić.
Kilka dni temu w TVN24 Leszek Miller dyskutował z Markiem Biernackim nt. sprawy Papały i książki Latkowskiego. Zadziwiające, ale nikt, nawet prowadzący program dziennikarz, nie skupił głównego wątku rozmowy na tym co najistotniejsze, czyli:
dlaczego w śledztwie pojawiły się tak poważne błędy?
co zrobić by jak najszybciej rozwikłać sprawę?
gdzie szukać jej rozwiązania?
Skoncentrowano się niemal wyłącznie nad tym, czy Latkowski miał prawo w ponad 300 stronicowej książce dwie i pół strony poświęcić wątkowi gejowskiemu Papały, czy też nie? Dlaczego więc dyskusja nad tak ważną kwestią spełzła rozmówcom tylko na wątkach pobocznych? Czy Miller z Biernackim bali się lub nie chcieli poruszyć meritum? Jeśli tak to dlaczego?
Jeden z byłych polityków przeglądając ostatnio czytaną przeze mnie książkę Latkowskiego rzucił mimo chodem, że ta sprawa jak i inne wielkie afery w tym kraju nigdy nie zostanie wyjaśniona. Gdy zapytałem dlaczego tak uważa zbył mnie stwierdzeniem „bo nie może”. Pomijam tu kwestie braku dobrej woli służb, wymiaru sprawiedliwości, polityków, ale czy stanie się tak jak on mówi, bo dziennikarze zajmować się będą wątkami pobocznymi i tematami zastępczymi, jak Miller z Biernackim w TVN24 kilka dni temu?
Czy podobnie ma się zakończyć np. sprawa Bronisława Komorowskiego i jego kontaktów z Lichockim, afera Dochnala, afera węglowa, prywatyzacje stoczni, Orlen, dywersyfikacja gazu itd.? Czy znowu ktoś mediom podrzuci tematy zastępcze, by odwrócić ich uwagę od tych najważniejszych kwestii? Ciemny lud znów będzie się cieszył, bo dowie się, że Rice jadła u prezydenta jajko po benedyktyńsku, a premier Tusk uratował kotka w KPRM.
Nie dziwi mnie za to cisza, która wrew pozorom cały czas od dnia ukazania się tej książki panuje w mediach. Papała nie był przecież Wałęsą, a Latkowski to nie Cenckiewicz. No i zapotrzebowania politycznego na taką publikację raczej nie ma.

bez przesady...
Autor: Tomasz Szymborski
2008-09-13 14:52:09
na wyjaśnienie tej i innych afer na pewno sie doczekamy. A dobry PR jest potrzebny kazdej książce ;-)

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film dokumentalny, Produkcja Program II TVP & TPS Studio Filmowe, czas 64 minut; produkcja 2002 rok.
Nagroda: Najlepszy Polski film dokumentalny Festiwalu Filmowego w Kazimierzu nad Wisłą 2002.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS