menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Prawie cztery godziny 23-09-2008
Prawie cztery godziny spędziłem w szpitalu, rozmawiając z… Chwilami zagryzałem zęby. Jakże śmieszni, cyniczni, bez serca, pustymi wydmuszkami są osoby, które twierdzą, że to była i jest jego gra.

W pewnej chwili podchodzi do nas ksiądz, przedstawiam się mu, ale on robi gest i pokazuje czerwony krzyż na sutannie. Kamilianin. Uśmiechamy się…

Rozmawia chwilę z księdzem, potem klęka na sali i przyjmuje opłatek.

(20) komentarzy / + dodaj komentarz
Przesłanie na kolejną wizytę w szpitalu
Autor: Obserwatorka
2008-09-23 23:46:02
Przy kolejnej wizycie niech Pan powie W. S., że jest niemalo całkowicie mu obcych ludzi, którzy przeżyli podobną gehennę, którzy z nim najserdeczniej współodczuwają, a nawet się za niego modlą i mają nadzieję, że to koszmarne doświadczenie wzmocni go, a nie \"zabije\".
I że razem pokonamy \"zadżumione kadry\".
I że bezmyślni, poprawni politycznie, pomocnicy kadr przejrzą na oczy.

Panie Sylwestrze!
Autor: Inka
2008-09-24 00:57:38
Cisza wokół a i Pan /bo może.. nie może?/ też bez optymizmu,
choc sobie wyobrażam ten widok :-((
Jestem z Wami I BARDZO SERDECZNIE pozdrawiam !!!
Proszę także o info /choc co pewien czas/ o sytuacji bieżącej .ok?
Inka


proszę przekazać panu Wojciechowi, że prawda niedługo zatriumfuje
Autor: Przemek
2008-09-24 15:32:54
myślę, że autorów tej prowokacji spotka kara w postaci ujawnienia prawdy. Ostatnie informacje o panu marszałku K. tego dobitnie dowodzą

@ Sylwester Latkowski
Autor: kataryna
2008-09-24 21:50:34
Przy okazji kolejnej wizyty proszę Sumlińskiego serdecznie pozdrowić od życzliwych nieznajomych, którzy o nim pamietają.

Ciekawa jestem natomiast jak Pan sobie tłumaczy milczenie dziennikarzy śledczych na temat tej sprawy. Dlaczego najgłośniejsze nazwiska w kraju nie piszą o niej?

dlaczego nie piszą?
Autor: j.jabrzyk
2008-09-25 11:54:20
Nie piszą, ponieważ musieliby przypomnieć również wstydliwe epizody z życia W.S. To duża przeszkoda, kiedy planuje się napisanie hagiograficznego tekstu:)

Z W.S. zetknąłem się raz i ten jeden raz wystarczył, abym miał jasność, co do wartości, jakim hołduje \"prześladowany redaktor\".

Ale to, ani nie miejsce, ani czas, żeby o tym pisać....

@ J. Jabrzyk
Autor: kataryna
2008-09-25 14:41:46
Nie wierzę! Dziennikarz zarzuca swojemu środowisku nieuczciwość. Pewnie wie co mówi.

J.Jabrzyyk
Autor: Inka
2008-09-25 18:47:02
\"Próbował\" Pan z B.Kittelem pogryżc kulisy działań sekty z Małgorzatą Pawlisz na czele /Superwizjer i \"Sekta idzie do władzy\" z 2005 r?/.
I co? Cisza i zero szokujących info nawet po tej długiej przerwie....
Może ostudzenie przyszło po wytoczonym Wam i pracodawcom procesie przez w/w,bo dalej jak to się skończyło?
I teraz,tutaj Pan \"hołduje\" jak tajemniczy Kundalini.Super.

uzupełnienie
Autor: kataryna
2008-09-25 19:10:01
W poprzednim wpisie skierowanym do pana Jabrzyka chodziło mi oczywiście o to, że zarzuca nieuczciwość tym wszystkim dziennikarzom, którzy Sumlińskiego bronili a także tym, którzy o jego sprawie nie piszą, żeby ukryć przed opinia publiczną rzekome grzechy Sumlińskiego.

Wpis pana Jabrzyka najmniej uderza bowiem w samego Sumlińskiego, jest atakiem na całe środowisko dziennikarskie. Z wyjątkiem jednej odważnej Małgorzaty Subotic.

Pani K.
Autor: j.jabrzyk
2008-09-26 00:24:21
Szanowna Pani K.
(która nie chcesz wystąpić pod własnym nazwiskiem)

Nie atakuje \"środowiska dziennikarskiego\", szkoda mi czasu na pochylanie się nad jego kondycją.

Jedyne czego nie lubię to nadgorliwości w pochponym stawianiu tezy, że ktoś jest winny, bądź niewinny.

Z Wojtkiem S. spotkałem się raz. Zadzwonił do mnie, poprosił o rozmowę. Wypiliśmy kawę w restauracji na pierwszym pietrze hotelu Mariott (jak sądzę, nie było tam wtedy Jaromira Netzla, który mógłby o tym zaświadczyć:) Wojtek objawił mi się wtedy, jako lobbysta reprezentujący interesy ludzi podejrzewanych o potężne przestępstwa gospodarcze. Tylko tyle.
Pracuję w zawodzie prawie 10 lat, a podobny przypadek nie trafił mi sie nigdy. Nigdy wiecej nie spotkałem kolegi dziennikarza, który szukał kontaktu ze mną, tylko po to, żeby zaprezentować alternatywną wersję zdarzeń.

Co do nadgorliwości w wydawaniu osądów, to koleżanko K. (która nie chcesz wystąpić pod własnym nazwiskiem) spróbuj wyobrazić sobie np. materiał (stenogram) z zapisem rozmowy W.S., który nie pozostawia wątpliwości, co do jego winy.
Nie wiem, czy takowy jest, czy go nie ma, co ma prokuratura, tego nie wiemy, ale zawód dziennikarza karze być cierpliwym...

Jeśli jednak prokuratura ma taki stenogram, wtedy tacy jak Ty koleżanko K. (która nie chcesz wystąpić pod własnym nazwiskiem) będą nerwowo wyrwywać kartki z kalendarza i zastanawiać się czy ludzie już zapomnieli, że brałam/brałem udział w tej \"sprktakularniej\" akcji obrony dobrego imienia W.S.

P.S. Mimo tego chciałbym, aby sprawa W.S. zakończyła dla niego pomyślnie. Przede wszystkim z uwagi na jego rodzinę.

P.S. (do Pani K., która nie chce wystapić pod własnym nazwiskiem) To pierwsza i ostatnia odpowiedź na Pani post, gdyż nie mam w zwyczaju polemizować z bytami wirtualnymi.

Czy Sumlinski jest większym bandytą niż Rażniak?
Autor: Sylwester Latkowski
2008-09-26 00:58:55
W sprawie Wojtka Sumlińskiego nie chodzi o to czy jest winien, czy nie. Nigdy nie odnosiłem się do tej kwestii, ale do metod działania służb i prokuratury.
Mam niezgodę na areszty wydobywcze, na łamanie człowieka.
Zanim się to wszystko wydarzyło pozyskałem informację, plan działania, który przypominał najgorsze stalinowskie metody, podzieliłem się z tymi informacjami z kilkoma osobami. Nie wierzono mi. Potem stało się to, co się stało.
Dzisiaj prokuratura i ABW twierdzi, że to gra. A ja powiem wprost. Chcieli cynicznie go złamać i mieć plastycznego świadka, który by nie tylko zeznał prawdę ale i to co im pasuje.
O to walczę, by takie metody były zaprzestane, a nie o to czy Wojtek Sumliński jest winien czy nie.
Przypominam także, że za te zarzuty nie ma kary śmierci, a do tego omal nie doprowadzono, co więcej nie wiemy, czy i tak ta sprawa nie zakończy się dramatem.
To funkcjonariusze ABW wiedząc o jego pierwszej próbie samobójczej, zataili to, zbagatelizowali fakt. Może dzisiaj nie byłoby Sumlińskiego w psychiatryku i tego wszystkiego, co się wydarzyło. On mógł odpowiadać z wolnej stopy.
Przypomnę wszystkim, że Raźniak, szef Pruszkowa, wg. prokuratury, dzięki prokuraturze chodzi dzisiaj na wolności. Jeśli dla kogoś Sumliński jest większym bandytą, to gratuluję dobrego samopoczucia.

W.S.
Autor: j.jabrzyk
2008-09-26 01:17:12
Zgoda Sylwek. Ale nie zestawiajmy W.S. z bandytą z Pruszkowa. Chyba on sam niechciałby się znaleźć w takim towarzystwie.

Prokuratura i ABW działają, ale punktem odniesienia jest sąd. Oni znają pełny material dowodowy i jeżeli \"przyklepują\" wniosek o areszt, to nie jest to zapewne bezpodstawne. Tym bardziej, że sprawa ma charakter publiczny i wiele osób śledzi każdy jej krok.

My możemy, jak na razie tylko stać z boku i czekać na to, aż ktoś co coś wie, będzie chciał nam o tym powiedzieć...

@J. Jabrzyk
Autor: Krystyna Górzyńska
2008-09-26 10:21:13
Szanowny Panie,
Myli się Pan w dwóch zasadniczych sprawach;
1/ Nie jest prawdą, że „jeżeli sądy przyklepują wniosek o areszt, to nie jest to zapewne bezpodstawne”, bo znają pełny materiał dowodowy. W rzeczywistości sądy działają często w takich sprawach w sposób – oględnie mówiąc – „blankietowy”. Akceptują wnioski o areszt na zasadzie „zaufania” do prokuratury. Jeśli nie słyszał Pan o skali odszkodowań /wzrastających z roku na rok/ płaconych przez Państwo polskie za niezasadne areszty i nie przekonują Pana powszechnie znane case\'y, takie jak np. członków Zarządu Stoczni Szczecińskiej, Gerarda Knossowskiego, właścicieli Bestcomu, itp., to proszę zwrócić uwagę na orzeczenia i rekomendacje ETPC. Jasno z nich wynika, że polski wymiar sprawiedliwości nadużywa aresztów. Polska otrzymała zdecydowane zalecenia do zmiany w tym zakresie. To z tego m.in. powodu MS proponuje zmiany w kodeksie karnym, mające przeciwdziałać pochopnym aresztom. Zresztą niewystarczające.
2/ Myli się Pan sądząc, że jakieś większe znaczenie dla sprawy Wojtka Sumlińskiego ma fakt, iż: „sprawa ma charakter publiczny, wiele osób śledzi każdy jej krok.”. Otóż zapewniam Pana, że Prokuratura Krajowa pod obecnym kierownictwem NA RAZIE niewiele się przejmuje opinią publiczną, być może także dlatego, że wiele osób myśli tak jak Pan, że „można stać tylko z boku czekać na to, aż ktoś co coś wie, będzie chciał nam o tym powiedzieć”.
Gratuluję dobrego samopoczucia. Osobiście zapewniam, że gdyby po Pana kiedyś „omyłkowo” przyszli, to będę protestować tak samo, jak w sprawie innych poszkodowanych, mimo że Pański punkt widzenia nie jest mi sympatyczny.
I jeszcze jedno. Z ostrożności procesowej zaznaczam, że nie jestem Kataryną, ale wysoko oceniam jej wypowiedzi i w dużym stopniu się z nimi identyfikuję.

Spraw3a Sumlińskiego
Autor: Monika Sumlińska
2008-09-26 11:19:56
Przez dwa miesiące nie odpowiadałam na paszkwile i ataki, które dotknęły mojego męża i całą naszą rodzinę w najtrudniejszej chwili naszego życia. Nie odpowiadałam, bo uważałam, że to poniżej mojej - naszej - godności. Nie odpowiadałam, bo uważałam - i wciąz tak uważam - że teraz, kiedy mąż nie może się bronić, prawda obroni się sama. Jeżeli teraz, w drodze absolutnego wyjątku i bez konsultacji z mężem zdecydowałam się odpowiedzieć, to wyłącznie dlatego, że sprawa o której pisze pan Jabrzyk, jest mi dobrze znana i ja po części odpowiadam za jej \"inspirację\". \"Działania lobbystyczne\", których pisze Pan Jabrzyk z TVN dotyczą osoby Andrzeja Perczyńskiego. Bodajże w grudniu 2004 roku pracująca w szkole podstawowej sióstr Niepokalanek przy ulicy Zaruby 2 na warszawskim Ursynowie moja ciocia z Zakonu Nazaretanek Róża Słowikowska (mieszczącego się przy ulicy Czerniakowskiej w Warszawie - dane podaję po to, by dociekliwy dziennikarz, pan Jabrzyk, wszystko sobie sprawdził), która jest tam psychologiem dziecięcym poprosiła mnie, bym ja z kolei zapytała Wojtka, czy nie mógłby pomóc w delikatnej sprawie. Chodziło o to, że pewien dziennikarz TVN, jak się później okazało, był nim pan Jabrzyk, wtargnął do szkoły Sióstr Niepokolanek - w której jak już wspomniałem pracuje ciocia Nazaretanka- z kamerą i w szkole tej przepytywał dwie córki (uczęszczające wówczas do klasy pierwszej i czwartej ). Pytał, czy kochają mamę, co myślą o tacie ( wspomnianym Andrzeju Perczyńskim podobno w jakiś sposób - według reportażu pana Jabrzyka - związanym ze sprawą PZU ) itd. Dziewczynki te - jak powiedziała mi ciocia, która jest tam psychologiem dziecięcym - bardzo to przeżyły. Były załamane, przez kilka dni płakały na przerwach, a później przez pewien czas w ogóle przestały chodzić do szkoły. Ciocia zapytała mnie, czy Wojtek nie mógłby porozmawiać z tymi dziennikarzami, by - jeżeli już muszą robić tego typu materiały- nie robili ich w szkole i nie wykorzystywali do tego dzieci. Miałam opory przed rozmową z Wojtkiem, ale przełamałam je w sobie i zapytałam, czy mógłby w tej sprawie coś zrobić. Początkowo Wojtek nie chciał o tym słyszeć, mówił, że nie zna pana Jabrzyka, a poza tym nie chce się mieszać w tą sprawę. Zapytałam go wtedy, czy gdyby jakiś dziennikarz wszedł do szkoły naszych córek z kamerą i przepytywał je o ich ojca - co wówczas by czuł. Dopiero po tym argumencie Wojtek - niechętrnie - zgodził się zadzwonić i umówić z Panem Jabrzykiem. Powiedział mi, że całą rozmowę nagra, żebym wiedziała, jak przebiegała. Po odbyciu jej powiedział mi, że dobrze, że ją nagrał, bo ze sposobu, w jaki prowadził ją pan Jabrzyk ma wrażenie, że on tez ją nagrywał. Z rozmowy wynikało, że Wojtek delikatnie pytał, czy dobrym pomysłem jest wykorzystywanie do materiałów dziennikarskich dzieci. Abstrachował od winy bądź braku winy pana Perczyńskiego. Z kolei pan Jabrzyk dociejkał, dlaczego mąż o tym rozmawia i nie wprost sugerował w swoich pytaniach, że mąż się z nim spotyka z celach lobbingowych. Nie mógł uwierzyć, że jest inaczej. Dlatego teraz, sprowokowana, odpowiadam: Życzę Panu, Panie Jarku, żeby tylko takim lobbingiem pan się w życiu zajmował, nie gorszym. Na marginesie dodam, że z tego co mówiła mi ciocia wiem, że za swój nieetyczny reportaż emitowany w TVN - nagrodzony o dziwo nagrodą Press!!! - po procesie sądowym Jabrzyk przeprosił na łamach Rzeczpospolitej. Nic więcej nie dodam, choć kogłabym, ponieważ przemawia przeze mnie gorycz, że w takiej chwili można wykazać taką podłość. Jak słusznie napisał pan Jabrzyk- nie czas i pora na to. Może, gdy kiedyś przeżyje Pan to, co przeżyliśmy my,k coś Pan zrozumie. Życzę Panu dużo zdrowia. Z poważaniem - Monika Sumlińska , żona LOBBYSTY.

Odpowiadając p. Monice
Autor: j.jabrzyk
2008-09-26 12:17:51
W kwestii faktów:

1. Nigdy nie wszedłem do szkoły, w której uczyły się dzieci A.P. i S.L.-P., żeby przeprowadzać rozmowy z dziećmi. To co Pani mówi to zwykła insynuacja.

2. Pani mąż, w trakcie rozmowy, którą odbyliśmy w hotelu Mariott w ogóle nie mówił o trudnej sytuacji dzieci. Mówił jedynie o tym, że A.P. jest uczciwym biznesmenem, a jego żona to francuska agentka. Z resztą ma Pani nagranie tej rozmowy, może Pani je dokładnie przesłuchać:)
Swoją drogą, to interesujące, dlaczego Pani mąż nagrał tą rozmowę? Jeszcze bardziej ciekawe jest to, że nabrał przekonania, że ja również ją nagrywam. Mam nadzieję, że w pracy zawodowej Pani męża droga od przeczucia, do przekonania, zabierała mu troche więcej czasu. Jeśli nie, to znak, że wybierał sobie złych mentorów.

3. O czym Pani, jak sądzę doskonale wie, nigdy nie przegrałem żadnego procesu z A.P. i nigdy nie musiałem go za cokolwiek przepraszać. To akurat jest banalnie proste do zweryfikowania.
(Na marginesie: prokuratura okręgowa w Warszawie otrzymała niedawno 20 tys. dokumentów z wyspy Jersey w ramach pomocy prawnej, dokumentują one, jak sądzę duży fragment działalności A.P. związanej z kontami \"off shore\")

Kilka zdań, a tyle nieścisłości...

Proszę przyjąć wyrazy współczucia, absolutnie szczere..

Pozdrawiam
JJ


Odpowiedź dla Pana J. Jabrzyka
Autor: Monika Sumlińska
2008-09-26 17:43:11
Szanowny Panie Jarosławie. Po raz drugi - i ostatni - udało się Panu sprowokować mnie do złamania zasady, której jestem wierna od początku naszej tragedii - odpowiedzi człowiekowi, który używając półprawd, przeinaczeń i zwyczajnych kłamstw oczernia mojego męża. Wierzę, że prawda - jak już napisałam - wyjdzie na światło dzienne, potrzeba tylko czasu i cierpliwości. Także Pan apeluje o tę cierpliwość pisząc, że to cecha niezbędna w zawodzie dziennikarza. Zarazem jednak okazuje brak tej cechy ferując bardzo ostre wyroki. Pozwoli Pan, że zacytuję Pański wcześniejszy wpis. Oto cytat:

\"Szanowna Pani K.
(która nie chcesz wystąpić pod własnym nazwiskiem)
Nie atakuje \\\"środowiska dziennikarskiego\\\", szkoda mi czasu na pochylanie się nad jego kondycją.
Jedyne czego nie lubię to nadgorliwości w pochopnym stawianiu tezy, że ktoś jest winny, bądź niewinny.
Z Wojtkiem S. spotkałem się raz. Zadzwonił do mnie, poprosił o rozmowę. Wypiliśmy kawę w restauracji na pierwszym piętrze hotelu Mariott (jak sądzę, nie było tam wtedy Jaromira Netzla, który mógłby o tym zaświadczyć:) Wojtek objawił mi się wtedy, jako lobbysta reprezentujący interesy ludzi podejrzewanych o potężne przestępstwa gospodarcze. Tylko tyle.
Pracuję w zawodzie prawie 10 lat, a podobny przypadek nie trafił mi sie nigdy. Nigdy więcej nie spotkałem kolegi dziennikarza, który szukał kontaktu ze mną, tylko po to, żeby zaprezentować alternatywną wersję zdarzeń.
Co do nadgorliwości w wydawaniu osądów, to koleżanko K. (która nie chcesz wystąpić pod własnym nazwiskiem) spróbuj wyobrazić sobie np. materiał (stenogram) z zapisem rozmowy W.S., który nie pozostawia wątpliwości, co do jego winy.
Nie wiem, czy takowy jest, czy go nie ma, co ma prokuratura, tego nie wiemy, ale zawód dziennikarza karze być cierpliwym...
Jeśli jednak prokuratura ma taki stenogram, wtedy tacy jak Ty koleżanko K. (która nie chcesz wystąpić pod własnym nazwiskiem) będą nerwowo wyrywać kartki z kalendarza i zastanawiać się czy ludzie już zapomnieli, że brałam/brałem udział w tej \\\"spektakularnej\\\" akcji obrony dobrego imienia W.S.\" KONIEC CYTATU

To co Pan napisał, to bardzo ostre słowa i bardzo poważne oskarżenia. Jak ostre, udowodnię posługując się wyłącznie Pańskimi słowami:

Na mnie to Pan tym niesprawiedliwym atakiem sprawia wrażenie, że reprezentuje ludzi podejrzanych o bardzo poważne przestępstwa gospodarcze. Mówię o ludziach z WSI, o których mój mąż robił wyłącznie negatywne materiały wskazując na patologie w tych służbach, tymczasem Pan atakując tak bezpardonowo mojego męża ich broni. Tylko tyle. Skąd moje podejrzenia? Też posłużę się wyłącznie Pańskimi słowami:

\"Co do nadgorliwości w wydawaniu osądów, to proszę czytelników niniejszego wpisu o wyobrażenie sobie, że np. Jarosław Jabrzyk jest dziennikarzem współpracującym z ABW. Czy dowód na to istnieje, czy też go nie ma, tego nie wiemy, ale zawód dziennikarza karze być cierpliwym. Na pewno kiedyś się dowiemy\"

To tylko odwrócenie Pańskich słów skierowanych do mojego męża. Tylko tyle. Bo, że niektórzy dziennikarze są na usługach ABW, to wiem od różnych dziennikarzy pracujących w Warszawie nawet ja. U różnych dziennikarzy, z którymi rozmawiałam przez ostatnie dwa miesiące próbując z opóźnieniem poznać świat, w którym żył mój mąż ( m.in. Bogdan Rymanowski, Leszek Misiak, Cezary Gmyz, Przemek Wojciechowski, Łukasz Kurtz, Mariusz Pilis, Grzegorz Górny, Sylwester Latkowski, Wojciech Czuchnowski i wielu, wielu innych) dziwnym trafem pojawiają się te same nazwiska kolegów udających dziennikarzy, którzy naprawdę są związani z ABW. Tam naprawdę pracują, a dziennikarstwo, to dla nich tylko przykrywka. Wie Pan o jakich nazwiskach mowa? Proszę się nie martwić, to pytanie retoryczne. Gdy zapytałam prawdziwych dziennikarzy, dlaczego nie powiedzą o tym publicznie, nie wskażą tych \"farbowanych\"|, odpowiadają: brak twardych dowodów, ale prawda kiedyś wyjdzie na jaw. Potrzebna tylko cierpliwość. Dlaczego o tym piszę. Po pierwsze dlatego, by Pański oszczerczy wpis nie został bez odpowiedzi. Po drugie - by pokazać, jak używając Pańskich słów łatwo zszargać człowiekowi opinię. Po trzecie, bo na własnej skórze doświadczam bliskości tychy dwóch światów. Otóż proszę sobie wyobrazić, że około miesiąca temu do TVP zostało na zlecenie Prokuratury i ABW - jak usłyszałam od dziennikarzy TVP - skierowana kontrola w celu wykrycia nieprawidłowości w umowach pomiędzy TVP, a moim mężem. O wynikach kontroli, nim jeszcze dowiedziała się TVP, dowiedzieli się dziennikarze 3 gazet, którzy otrzymali informację, że odkryto nieprawidłowości. Miny im zrzedły, gdy w TVP dowiedzieli się, że \"nieprawidłowości\" dotyczyły kwoty 1800 zł (słownie tysiąc osiemset złotych) i tak naprawdę nie są te nieprawidłowości, tylko pieniądze za delegacje, które zostały źle zaksięgowane. Mimo to rzeczeni dziennikarze trzy tygodnie chodzili wokół tematu. Mniej więcej w tym samym czasie do dziennikarzy przeciekły informacje o innych \"nieprawidłowościach\". Dziennikarze dostali newsa (tak się mówi w waszym środowisku, prawda - od pewnego czasu się uczę), że są przelewy pomiędzy Sumlińskim a Pietrzakiem członkiem komisji weryfikacyjnej WSI . Jak Pan sądzi, od kogo był ten news? Jakże musieli być rozczarowani, gdy dowiedzieli się, że przelewy opiewają na sumę 1500 złotych (tysiąc pięćset złotych) i są zapłatą za udział Piatrzaka w programie męża \"Oblicza prawdy\" w TVP Lublin, gdzie, podobnie jak inni historycy lubelskiego IPN, wystąpił kilka razy. I tak jest od czterech miesięcy. Przecieki, dyskredytowanie, obserwacje , podsłuchy - wiedzą o nas już wszystko (podsłuchy i obserwacja prowadzone są od 7 grudnia ubiegłego roku), jesteśmy dla nich przezroczyści, a mimo to nic nie mają i rozpaczliwie chcą coś znaleźć, albo przynajmniej oczernić za pomocą usłużnych dziennikarzy. Skąd wiadomo, że nic nie mają? Bo prokuratura decyzją Trybunału Konstytucyjnego została zmuszona do okazania 100 m% dowodów, które dotyczą mojego męża. I nie było tam żadnych stenogramów!!! Były tylko słowa i wyłącznie słowa jednego człowieka - oficera WSI. Kiedy w dniu wczorajszym niektórzy dziennikarze pisali o tym, że Barbarę Blidę oskarżał tylko jeden człowiek, a zatem według nich był to bardzo słaby, właściwie żaden dowód, zastanawiałam się, dlaczego nikt nie zwrócił uwagi, że tak samo było w przypadku mojego męża.
Tam też był jeden człowiek, w dodatku z instytucji, o której mąż robił negatywne materiały, a mimo to zniszczono nam życie i wciąż się nas zaszczuwa. Przepraszam za swój emocjonalny ton. Dużo w ostatnim czasie przeszłam, ale akurat Pańskiego - człowieka, który po jednym spotkaniu wyrobił sobie tak zdecydowanie negatywne zdanie o moim mężu - współczucia nie potrzebuję.
I na zakończenie - nigdzie nie napisałam, że przegrał Pan proces. Ja tego nie wiem, przegrał Pan czy zawarł bijąca w Pańską rzetelność ugodę, podobnie jak nie znam przeszłości Pana Perczyńskiego i nie chcę w żadnej mierze zabierać na ten temat głosu. Wiem jednak, że Rzeczpospolita przepraszała za Pańskie materiały o tym człowieku ( chyba temu Pan nie zaprzeczy, bo jak Pan pisze, to bardzo łatwo zweryfikować!) i wiem na pewno, że mój mąż jest uczciwym człowiekiem, a Pan nie znając go już go zaszufladkował i przekreślił. Może Pan żałować, że go nie poznał naprawdę. Ale o tym się Pan nigdy nie przekona właśnie dlatego, że go Pan nie pozna.
A teraz proszę pisać, co się Panu żywnie podoba. Ma Pan moje słowo, że ja z Panem już skończyłam - niepotrzebnie w ogóle zaczęłam. Tylko co Pan i tacy jak Pan zrobią, jeśli się okaże, że mój mąż padł ofiarą brudnej gry? Być może - jak Pan radził Katarynie -

\"wtedy tacy będą nerwowo wyrywać kartki z kalendarza i zastanawiać się czy ludzie już zapomnieli, że brałam/brałem udział w tej \\\"spektakularnej\\\" akcji.\" KONIEC CYTATU
Monika Sumlińska

gra pozorów
Autor: nurni
2008-09-27 14:02:07
Wzruszajacy obrazek nakreslony przez Latkowskiego.
Przyjaciel w szpitalu.

Kiedy internauci prosili Latkowskiego by zamiescil na swoich stronach nr konta uruchamianego na rzecz pomocy rodzinie pana Sumlinskiego, niezwykle wrazliwy Sylwester Latkowski odmowil - i calkiem trzezwo wyjasnil czemu.

Ano temu bo gdyby raz tak zrobil to potem co chwila musialby umieszczac jakies numery konta.

Jabrzyk wyraznie podpowiada by nie wychylac sie.

Ale jakby co pani Moniko - Sylwester Latkowski jest po Waszej stronie.

Wyrazy szacunku dla Pani i Pani męza.

...
Autor: Tomasz Szymborski
2008-09-28 21:23:54
Pani Moniko,
za Pani męża razem z kolegami z SDP w Katowicach i w Rzeszowie bez wahania złożyliśmy poręczenie. Gdyby w podobnej sytuacji znalazł sie red. Jabrzyk z TVN to nie sądzę, abyśmy zdecydowali się na taki krok.
I nie dlatego, że red. J. nie lubimy. On na pewno poradziłby sobie. Z nim stoi wielki koncern medialny, a służby nie pozwoliłyby sobie na takie zagrania z dziennikarzami TVN jak z W.S.

Przypomnienie
Autor: Kaska Pyzol
2008-09-29 03:42:40
Raczej nie wychwalam sie takimi uczynkami, ale poniewaz niedawno zlecilam w Polsce przekazanie kolejnej wplaty na wasze konto pomocy panstwu S. przypominam o nim innym. Z malych kwot niekiedy wyrastaja przyzwoite sumy, a jakos nie mam watpliwosci, ze kiedy panstwo S. wydobeda sie z obecnych klopotow, beda umieli w podobny sposob pomagac innym. Obysmy tylko mieli jak najmniej okazji do takich akcji!

Kaska
PS. Panie Latkowski, jesli pan ten wpis usunie, bo ma pan \"swoje zasady\", to zrobi pan sobie ze mnie osobistego wroga. A nie warto;)

Sumlińskiego mogą chcieć wrobić w chorobę psychiczną
Autor: Obserwatorka
2008-09-30 23:36:35
Ważną informację podała tvp.info. Prokuratura planuje ponowne zbadanie stanu zdrowia Wojciecha Sumlińskiego, żeby sprawdzić, czy dziennikarz może uczestniczyć w śledztwie. Prowadzący postępowanie Andrzej Michalski z Prokuratury Krajowej poinformował, że: „zgodnie z procedurami, po opuszczeniu przez pana Sumlińskiego szpitala, będziemy zmuszeni do ponownego zbadania jego stanu zdrowia..... potrzebujemy kompleksowej ekspertyzy biegłych”. Nie byłoby to – oczywiście – dziwne, czy niewłaściwe, gdyby nie pytania, które prokuratura zamierza postawić biegłym, mianowicie: „czy samobójcza próba dziennikarza z 30 lipca ma związek z chwilowym załamaniem nerwowym, czy też wiąże się z poważniejszą chorobą”.
Moim zdaniem, może to oznaczać, że prokuratura bierze pod uwagę umorzenie sprawy poprzez ustalenie – z pomocą dyspozycyjnych psychiatrów – że Sumliński popełnił samobójstwo, ponieważ już od dawna chorował psychicznie /przy czym „proces psychotyczny przebiegał dyskretnie”/, a stres związany z zatrzymaniem i - późniejszy – w związku z grożącym mu aresztem, spowodował wybuch choroby. Będzie pozwalało to na umorzenie sprawy – z jakąś wykrętną argumentacją np. o rzekomych wcześniejszych urojeniach – z powodu popełnienia czynów zabronionych w warunkach zniesionej poczytalności. W ten sposób nigdy nie zostaną przed Sądem zbadane dowody rzekomego przestępstwa, a dokładnie mówiąc ich brak, natomiast Sumliński zostanie już na zawsze napiętnowany jako wariat. Dziennikarze pokroju J. Jabrzyka, M. Subotic itp. oczywiście tą wersję przedstawią jako wysoce prawdopodobną, twierdząc, że już od dawna w środowisku mówiło się o tym, że ten Sumliński to „zawsze odbiegał od normy”.
Obym się myliła, ale taki scenariusz jest przez polską prokuraturę przećwiczony w dziesiątkach, a nawet setkach przypadków. Ludzie namierzeni przez organa ścigania na zamówienie /polityczne lub gospodarcze/ - przy całkowitym braku dowodów – jeśli umiejętnie się bronią i potrafią sprawę nagłośnić, często są wrabiani przez biegłych psychiatrów w rzekome psychozy, aby definitywnie uniemożliwić sądową kontrolę materiału dowodowego.
Ale to tylko jeden z możliwych scenariuszy.




Zgadzam się - brak zgody na policyjne metody walki politycznej!
Autor: Lisztes
2008-10-09 16:51:45
Mam nadzieję, że pan WS dojdzie do siebie i będzie mógł się bronić z wolnej stopy.

A w innej sprawie zachęcam, żeby poszedł Pan tropem wczroajszych wypowiedzi Palikota: \"za miesiąc nie będzie PZPN\", \"Listkiewicz będzie siedział\". Czy rząd planuje jakąś policyjną prowokację, jako zemstę za swoje nieudacnictwo? Czy jeżeli taka akcja się szykuje i toczy się śledztwo to poseł Palikot ma prawo o niej wiedzieć?

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film dokumentalny, Produkcja Program II TVP & TPS Studio Filmowe, czas 64 minut; produkcja 2002 rok.
Nagroda: Najlepszy Polski film dokumentalny Festiwalu Filmowego w Kazimierzu nad Wisłą 2002.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS