menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Lista inwigilowanych ludzi mediów za PIS ( Nie chodzi tylko o podsłuchy) 17-10-2008
Były minister Zbigniew Ziobro z uśmiechem na twarzy przekonuje, że inwigilacja za czasów, gdy rządził, zmalała. Na konferencji cytuje oficjalne dane o zakładanych podsłuchach. Za PIS według statystyki zmalała ich ilość. Tymczasem inwigilacja to nie tylko podsłuchy, ale i obserwacja, robienie wywiadów, sprawdzanie bankowych kont, finansów, kontrolowanie budowy domów, mieszkań, sprawy obyczajowe, rozpoznanie środowiskowe, grzebanie w życiorysie. Zbierano haki, tylko dlatego, że nie podobała się  ta czy inna osoba lub uznana została za przeciwnika politycznego. Jedną z grup podlegających inwigilacji (szeroko rozumianej, patrz wyżej) były media.
Poniżej lista osób, które według mojej wiedzy doświadczyły specyficznego zainteresowania niektórych decydentów PIS.To wiedza zgromadzona przez ostatnie lata. Część z nich padała już w publikacjach prasowych w Dzienniku, Gazecie Wyborczej, Newsweeku. Przypomnę tekst  mój  i Piotra Pytlakowskiego  „Wszyscy byli odwróceni” (Polityka), w którym opisaliśmy dlaczego niektórzy dziennikarze byli poddani inwigilacji.  Uważni czytelnicy bloga od lat  powinni pamiętać moje wpisy na ten temat. Proszę nie wymagać bym podawał swoje źródła informacji.

Jerzy Baczyński
Jan Wejchert
Mariusz Walter
Zygmunt Solorz
Nina Terentiew
Wojciech Czuchnowski
Romana Daszczyński
Maciej Duda
Piotr Pytlakowski
Bertold Kittel
Roman Osica
Andrzej Rozenek
Sylwester Latkowski
Tomasz Lis
Robert Zieliński
Krzysztof Wójcik
Monika Olejnik
Grzegorz Indulski
Tomasz Sekielski
Anna Marszałek
Janina Paradowska
Kuba Wojewódzki
Piotr Pacewicz
Łukasz Kurtz
Marek Kęskrawiec
Andrzej Stankiewicz
Piotr Śmiłowicz
Piotr Sieńko
Andrzej Morozowski
Jacek Żakowski
Marek Balawajder
Ewa Święcińska

Może już niektórzy zapomnieli, ale obowiązywała czarna lista dziennikarzy w ministerstwie sprawiedliwości. Do rozpracowywania dziennikarzy używano wysokich funkcjonariuszy policji i ABW.  Czasami wydawało się to wręcz śmieszne. Oto na jednej z narad powstał groteskowy plan rozpracowania Macieja Dudy. Zlecono to wysokiej randze funkcjonariuszce policji.  Dostała polecenie od Zbigniewa Ziobry i Janusza Kaczmarka,  by umówić  się z nim na wino (Duda jest podobno miłośnikiem wina), upić go i dowiedzieć się, kto jest jego informatorem. Załatwić także jego bilingi telefoniczne.

Zapytany o komentarz Maciej Duda (obecnie Newsweek), odpisał :

- Wiem o sprawie od swoich źródeł, które były świadkami tych ustaleń. Rok temu próbowałem na własną ręke ustalić, czy rzeczywiście powstał plan takiego niby operacyjnego rozpracowania mnie. Historia ta jest w sumie śmiechu warta, ale tak naprawdę czasami czuję ciarki ze strachu na plecach, gdyż wiem, że czy to politycy czy ludzie służb, czy wpływowi biznesmeni mogą sięgać po zupełnie nieformalne metody by zdobyć informacje o dziennikarzach lub by ich spróbować skompromitować. Każdej władzy zależy na kontrolowaniu mediów. Wielokrotnie padałem i padam ofiarą czarnego PR.  Wiem, że prokuratorzy w Zielonej Górze przesłuchują świadków, sprawdzają czy rzeczywiście próbowano mnie rozpracowywać. Wierzę, że to śledztwo zakończy się jednak sukcesem.

Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze sprawdzają przypadki inwilgilowania innych dziennikarzy. Chodzi tutaj o nielegalne, pięciodniowe podsłuchy zakładane w ramach operacji Centralnego Biura Śledczego gdy kierował nim Jarosław Marzec. Podsłuchiwani w ten sposób mieli być Wojciech Czuchnowski (GW), Bertold Kittel ( TVN i "Newsweek Polska"), Piotr Pytlakowski ("Polityka"), Sylwester Latkowski (niezależny dziennikarz, reżyser) oraz Łukasz Kurtz ("Polsat"). Oprócz nich media donosiły o podsłuchiwaniu Romana Osicy i Marka Balawajdera ( "RMF FM") oraz Roberta Zielińskiego ("Dziennik")

(11) komentarzy / + dodaj komentarz
To ich metody
Autor: zk
2008-10-18 09:11:53
Sprawa dotyczy starcia, do którego doszło poza anteną między Moniką Olejnik a prezydentem w środę tuż po programie \"Kropka nad i\".
Olejnik twierdziła, że prezydent miał do niej powiedzieć m.in.: \"znalazła się pani na mojej liście\", \"wykończę panią\", \"jeszcze pani pożałuje\".
Po programie Olejnik miała wypytywać prezydenta, co miał na myśli, mówiąc, że reprezentuje ona określone interesy. Rozmowa była na tyle nieprzyjemna, że dziennikarka się popłakała.

a mnie inwigiluje Platforma
Autor: kataryna
2008-10-18 14:17:09
Wiem to od swoich informatorów i mogę podać nazwiska innych inwigilowanych :)

To po prostu jest dziwne
Autor: Marek Jóźwik
2008-10-18 15:52:51
I żenujące. Taką listę mozna stworzyć sobie na poczekaniu, tylko dowody, dowody!

Apel do Autora
Autor: Obserwatorka
2008-10-18 16:32:02
Inwigilowanie dziennikarzy jest naganne.
Z Pańskiego tekstu nie wynikają jednak żadne dowody inwigilacji. „Konkrety”, które Pan podaje, brzmią następująco:
„Zbierano haki, tylko dlatego, że nie podobała się ta czy inna osoba lub uznana została za przeciwnika politycznego. Jedną z grup podlegających inwigilacji (szeroko rozumianej, patrz wyżej) były media”.
„Oto lista osób, o których mi wiadomo (nie jest pełna)....:”
„Może już niektórzy zapomnieli, ale obowiązywała czarna lista dziennikarzy w ministerstwie sprawiedliwości. Do rozpracowywania dziennikarzy używano wysokich funkcjonariuszy policji i ABW”.
„Oto na jednej z narad powstał plan rozpracowania Macieja Dudy”.
„Zapytany o komentarz Maciej Duda (obecnie Newsweek), odpisał:
- Wiem o sprawie od swoich źródeł, które były świadkami tych ustaleń. Rok temu próbowałem na własną ręke ustalić, czy rzeczywiście powstał plan takiego niby operacyjnego rozpracowania mnie.”
A więc nie podaje Pan żadnego dowodu inwigilacji, poza oświadczeniem Dudy, który pisze o enigmatycznych źródłach - które „próbował na własną rękę” weryfikować. I nic więcej.
Pański tekst mi się nie podoba. Jest zbyt kategoryczny, jak na materiały „dowodowe”, które Pan wskazuje. Dowodów w tym tekście po prostu nie ma.
Może należałoby zaczekać na wyniki śledztwa zielonogórskiego, aby nie okazało się - po jego zakończeniu – że rezultatem końcowym jest umorzenie, tak jak w przypadku afery laptopowej?
Może należałoby mieć ograniczone zaufanie do prokuratury pod kierownictwem krajowym M. Staszaka? Może należałoby pamiętać, że M. Staszak, wraz ze swoimi zastępcami, chciał wysłać do aresztu Sumlińskiego na podstawie całkowicie niewiarygodnego zeznania byłego oficera WSI? Co – w konsekwencji - spowodowało próbę samobójczą Sumlińskiego.
Pana tekst jest niezrozumiały. Jeśli Pan wie rzeczy konkretne, to proszę je ujawnić. Jeśli nie zna Pan konkretów, to niech Pan nie epatuje nieweryfikowalnymi tezami, bo PiS nie rządzi, a więc nie może mieć wpływu na przebieg śledztwa w Zielonej Górze.
I jeszcze jedno. Niniejszą wypowiedzią nie bronię Ziobry. Nie wiem, czy inwigilował, czy nie. Bronię zasad. Dość jest w Polsce fałszywych oskarżeń, zbędnych śledztw, pomawiania, szumu informacyjnego, powstającego na podstawie przecieków rozsiewanych przez służby i dziennikarzy – ich tuby propagandowe. Co wielu ludziom niszczy życie.
Panie Redaktorze, proszę się zastanowić przed publikowaniem kolejnych takich tekstów. Zbyt mocno przypominają teksty Marszałek, Jabrzyka, Subotic i innych.

Pan Latkowski ma listę
Autor: skos
2008-10-18 17:16:40
inwigilowanych, a min. Ćwiąkalskiemu udało się, po roku wytęzonej pracy oskarżyć Ziobrę o zniszczenie laptopa..:).
Powstaje pytanie, czy Ćwiąkalski to gamoń i nieudacnzik czy Latkowski to kłamca??

Dobrze, że pan przypomniał.
Autor: marek.n
2008-10-18 17:29:46
Nielegalne podsłuchy dziennikarzy do prokuratury

Środa, 21 maja (11:36)

Dwa wnioski o wszczęcie śledztwa i trzy postępowania dyscyplinarne - to na razie pierwsze efekty zakończonej w Komendzie Głównej Policji kontroli w sprawie nielegalnego stosowania podsłuchów - dowiedziała się \"Polityka\".

Wnioski do prokuratury mają jeszcze w tym tygodniu trafić do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Chodzi o m.in. o bezprawne podsłuchiwanie rozmów reportera \"Polityki\" Piotra Pytlakowskiego, Wojciecha Czuchnowskiego z Gazety Wyborczej oraz Bertolda Kittela (wówczas Rzeczpospolita, dziś Newsweek).

Nieoficjalnie wiadomo, że jeden z wniosków do prokuratury ma dotyczyć Jarosława Marca, byłego dyrektora Centralnego Biura Śledczego.
czytaj dalej


To Marzec miał rzekomo zlecić podsłuchiwanie dziennikarzy po notatkach sporządzonych przez byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarkaszukaj oraz Bogdana Święczkowskiego, szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Obaj sporządzili poufne notatki, z których wynikało, że zarówno Kaczmarek jak i Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, są w niebezpieczeństwie.

Informacje, które sporządzili, mówiły zarówno o ataku medialnym na obu urzędników, jak i nawet ich \"fizycznej likwidacji\".

Marzec polecił wówczas rozpocząć operację o kryptonimie \"Cele\". W taki sposób zaczęła się nielegalna inwigilacja kilkunastu osób, m.in. prywatnych detektywów oraz dziennikarzy którzy do nich dzwonili. Stosowano tzw. podsłuchy pięciodniowe, na które policja nie musiała mieć zgody sądu. Część stenogramów z tych podsłuchów została zniszczona, część prokuratorom udało się odzyskać.

Kontrolę podsłuchów stosowanych przez CBŚ wszczęto w listopadzie 2007 na polecenie ówczesnego komendanta głównego policji Tadeusza Budzika po tym, jak o inwigilacji dziennikarzy na polecenie Zbigniewa Ziobroszukaj mówił posłom ze speckomisji Janusz Kaczmarek.


Których dziennikarzy inwigilowały ABW lub CBŚ?
Wojciech Czuchnowski
2007-08-25, ostatnia aktualizacja 2007-08-25 00:51

Co najmniej ośmiu dziennikarzy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy inwigilowały ABW lub CBŚ. Te rządowe agencje gromadziły billingi rozmów i podsłuchiwały telefony.


O tym, że podsłuchiwanie dziennikarzy aprobował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówił w środę i wczoraj podczas zamkniętego posiedzenia sejmowej komisji ds. służb specjalnych b. szef MSWiA, wcześniej prokurator krajowy, Janusz Kaczmarek.

Potwierdził nam to prokurator prokuratury krajowej, prosząc o nieujawnianie nazwiska:- Obsesją Ziobry było zdobywanie informacji na temat źródeł, z których dziennikarze czerpią wiadomości - opowiada. Według jego relacji analizy billingów dziennikarzy były w resorcie Ziobry na porządku dziennym.

Pisaliśmy już, że Kaczmarek podał dwa nazwiska dziennikarzy - Macieja Dudy z \"Rzeczpospolitej\" i Wojciecha Czuchnowskiego z \"Gazety\" (autora tego tekstu). Z informacji \"Gazety\" potwierdzonych przez kilku członków speckomisji wynika, że Kaczmarek wymieniał więcej nazwisk dziennikarzy. - Robił to niechętnie, bo te osoby były inwigilowane jeszcze w czasach, gdy Kaczmarek był zastępcą Ziobro i sam musiał brać w tych praktykach udział - mówi nam jeden z posłów speckomisji.

Nieformalna lista dziennikarzy, których rozmowami interesowało się kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, od kilku dni krąży po Sejmie. Oprócz Czuchnowskiego i Dudy są na niej: Marek Balawajder (RMF), Bertold Kittel (do lipca \"Rzeczpospolita\"), Sylwester Latkowski (niezależny filmowiec, wcześniej w TVP), Roman Osica (RMF), Piotr Pytlakowski (\"Polityka\") i Igor Ryciak (\"Newsweek\").

Co ich łączy? Wszyscy publikowali irytujące Ziobrę materiały o nieprawidłowościach w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Źródło: Gazeta Wyborcza


Dziennikarze na podsłuchu
Wojciech Czuchnowski
2007-08-25, ostatnia aktualizacja 2007-08-25 13:11

Dziennikarzy, których według zeznań byłego szefa MSW Janusza Kaczmarka podsłuchiwały służby łączy jedno: wszyscy publikowali niewygodne dla Zbigniewa Ziobry materiały o nieprawidłowościach w jego Ministerstwie Sprawiedliwości i o nim samym pisali krytycznie
ZOBACZ TAKŻE

Obsesją Ziobry było zdobywanie informacji na temat źródeł, z których dziennikarze czerpią wiadomości. Kiedy w \"Rzeczpospolitej\" ukazała się seria tekstów o dokonywanych przez Ziobrę czystkach w krakowskiej prokuraturze i sporach pomiędzy Ziobrą a Wassermannem (koordynatorem służb specjalnych), Ziobro zażądał billingów z telefonów krakowskich prokuratorów oraz autorów artykułu. To samo było, gdy w \"Gazecie\" ukazał się tekst o tym, że planowano podsłuchiwać prezydenta Krakowa - opowiada prokurator Prokuratury Krajowej. Według jego relacji analizy billingów dziennikarzy były w resorcie Ziobry na porządku dziennym.

- Uzyskanie billingów nie wymaga zgody sądu czy prokuratora. Może o nie wystąpić średniego szczebla funkcjonariusz policji czy ABW. A poza tym poprzez swoich ludzi ulokowanych w sieciach telefonii komórkowej służby mają niczym nieograniczony dostęp do billingów - tłumaczy były wysoki oficer ABW specjalizujący się w technikach operacyjnych.

Dużo trudniej jest założyć dziennikarzowi podsłuch. Wymaga to zgody sądu, a gdy chce go założyć ABW, również prokuratora generalnego. Tyle że podsłuch należy do środków techniki operacyjnej, które powinny być stosowane tylko w przypadku najpoważniejszych przestępstw, nie zaś po to, by poznawać dziennikarskie źródła informacji czy plany wydawnicze redakcji.

Jak więc założono dziennikarzom podsłuchy mimo braku zgody sądu? Kaczmarek precyzyjnie wytłumaczył to członkom komisji sejmowej.

Otóż przepisy ustaw o policji i ABW dają taką możliwość. Jeśli telefon osoby, która jest już objęta śledztwem i jest legalnie na podsłuchu, połączy się z jakimkolwiek innym telefonem, może on też zostać objęty podsłuchem bez zgody sądu na pięć dni. Wystarczy, że prowadzący śledztwo uzna, że na ten numer przekazano istotne dla sprawy informacje.

Wszyscy wymienieni przez Kaczmarka dziennikarze mieli taki właśnie przypadek. W różnym czasie kontaktowali się telefonicznie z Rafałem R. - byłym policjantem z Wybrzeża, który prowadzi biuro detektywistyczne. Według informatorów \"Gazety\" R. oferował mediom materiały mające kompromitować Ziobrę.

Wobec R. dwa rownolegle śledztwa wszczęły CBS i ABW badając jego powiązania z jedną z grup przestępczych. Musiało to wystarczyć sądowi, gdyż zgodził się na podsłuch R.

Czy to, że do R. telefonowali dziennikarze, usprawiedliwiało podsłuchiwanie również ich telefonów? Przepis umożliwiający to w ustawie o ABW (art. 27 par. 3) stwierdza, że można to robić tylko \"w przypadkach niecierpiących zwłoki\", a kiedy sąd nie udzieli zgody na dalszy podsłuch, to po pięciu dniach materiały z podsłuchu powinny zostać komisyjnie zniszczone.

Według byłego oficera ABW, który prosił, by nie ujawniać jego tożsamości, przepis ten został wyraźnie nadużyty. - Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł wysnuć wniosek, że dziennikarz jest wspólnikiem przestępcy, tylko dlatego że do niego zadzwonił. Po prostu wykorzystano okazję. Taki podsłuch powinno się stosować tylko w sytuacjach nadzwyczajnych, przy poważnym zagrożeniu. A to się zdarza niezwykle rzadko - tłumaczy nasz rozmówca. I dodaje: - Nie wyobrażam sobie również, by ktoś odważył się kontynuować podsłuch po upływie pięciu dni bez zgody sądu. To już jest kryminał! Żeby się na to porwać, trzeba by mieć szczelną ekipę kilkudziesięciu naprawdę zaufanych funkcjonariuszy - podkreśla nasze źródło.

Piotr Pytlakowski z \"Polityki\" opowiada, że faktycznie dzwonił do R. - Ale wyraźnie przedstawiałem się jako dziennikarz i pytałem go o sprawy związane z moją pracą - mówi \"Gazecie\". Mówi, że o podsłuchu na swoim telefonie dowiedział się od Macieja Dudy i Bertolda Kittla z \"Rzeczpospolitej\", którzy późną wiosną przygotowywali artykuł o podsłuchiwaniu dziennikarzy. Tekst się nie ukazał, bo w tym czasie \"Rz\" stała się gazetą bardzo wyraźnie popierającą rząd.

Kittel, który odszedł z \"Rz\", nie chce wypowiadać się na temat swojej tam pracy. Ale Duda potwierdza: - Był taki artykuł. Kierownictwo redakcji uznało, że jest słabo udokumentowany, chociaż redakcyjny prawnik stwierdził, że można go publikować.

Źródło: Gazeta Wyborcza

A jak Wildstein puścił w obieg listę bez uzasadnienia to było w porządku?
Autor: :)
2008-10-18 17:47:20
Kali zjeść, dobrze, Kalemu zjeść, źle :)

W związku z tekstem marka n
Autor: Obserwatorka
2008-10-18 21:28:45
I to mają być te dowody?
A obecna władza to nie ma w zasięgu ręki tych wyrafinowanych technik inwigilacji? I na pewno ich nie nadużywa?
Przypominam, że: „obszerny projekt noweli ustawy policyjnej jest już gotowy (przygotowało go MSWiA)...... Po zmianach policja znacznie szerzej będzie stosować kontrolę operacyjną (np. podsłuchy i kontrolę korespondencji, faksów, e-maili itp.). Autorzy projektu uznali, że organy ścigania muszą nadążać za stale rozwijającą się przestępczością zorganizowaną, której wykrycie zwykłymi (jawnymi) metodami jest coraz trudniejsze. MSWiA chce, żeby policyjną prowokację stosować w liczniejszej grupie przestępstw, np. w sprawach o toksyczne zanieczyszczenie środowiska. – Nie bez powodu włączono właśnie te. Na terenie kraju działają już całe gangi, które trudnią się przerzutem odpadów – mówi „Rz” Andrzej Przemyski, zastępca dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego w MSWiA. Podobnie będzie przy ściganiu sutenerstwa i pedofilii czy przestępstw o charakterze ekonomicznym. Łatwiej ma być także uzyskać zgodę na kontrolę operacyjną. Wprawdzie ostatnie słowo wciąż należeć będzie do sądu (tylko w wyjątkowo pilnych sytuacjach wystarczy zgoda komendanta głównego policji), ale już z wnioskiem do sądu będą się mogli zgłaszać także kierujący specjalistycznymi służbami policyjnymi (dziś tylko dyrektorzy CBŚ oraz Biura Spraw Wewnętrznych KGP)” /cyt. za Rzeczpospolitą z dnia 16.10.08/
Czy ”stałe poszerzanie katalogu przestępstw, w których można podsłuchiwać” nie niepokoi Pana bardziej, niż rewelacje Kaczmarka sprzed roku?
Bo mnie tak.
Ktoś Pana szantażuje, zastrasza, czy cóś?

brednie
Autor: zx
2008-10-18 21:28:54
Autorze zdaje się nie masz za bardzo pojęcia o rzeczywistej inwigilacji. To co popełniłeś w tym wpisie, to najzwyklejsze lanie wody.
I tyle.

BTW

Co trzeba mieć pod czachą żeby wierzyć olejnikównie w jej bzdety?

Ło matko!
Autor: Elka
2008-10-18 21:52:08
Pan TEŻ ?
Panie Redaktorze, spóźnił się Pan cokolwiek w tym kopaniu PIS-u :)
Inni byli znacznie szybsi.

A jak jest \"tera\"?

CUDownie? :))))

...dziwna metamorfoza...dziennikarza. Albo INACZEJ Pana oceniałam; cóż, ludzie omylni są.




Kiedy poznamy pelny zapis rozmowy z Kaczmarkiem?
Autor: kormoran
2008-10-18 22:08:35
j.w.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS