menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Mocne słowa Piesiewicza 21-10-2008
Tekst Wojciecha Czuchnowskiego zamieszczony w Gazecie Wyborczej wart jest przytoczenia, choćby ze względu na mocne słowa Krzysztofa Piesiewicza:


Zabójstwo ks. Popiełuszki: wątpliwości na korzyść morderców z SB

- Co pewien czas przedstawiane są rzekomo nowe fakty podważające okoliczności śmierci księdza Popiełuszki i negujące twierdzenia co do funkcjonariuszy SB będących jej sprawcami. Tymczasem jak dotąd nie ma żadnych mocnych dowodów, które podważałyby winę esbeków skazanych za tę zbrodnię-mówi „Gazecie” mec. Krzysztof Piesiewicz, który w 1985r, był oskarżycielem posiłkowym w procesie morderców księdza.
- Jeżeli w opinii publicznej utrwali się przekonanie o tym, że za tę zbrodnię skazano niewłaściwe osoby to będzie triumf morderców- podkreśla prof. Witold Kulesza, do 2006 r. szef pionu śledczego IPN badającego sprawę śmierci księdza.
Nieznana prawda-słabe dowody
W sobotnim numerze dziennika „Polska” pod sensacyjnym tytułem „Nieznana prawda o śmierci ks. Jerzego” opublikowano tekst mający podważać dotychczasowe ustalenia na temat okoliczności jednej z najbardziej ponurych zbrodni PRL- zamordowania w 1984r. kapelana Solidarności. Autorem tekstu jest Leszek Pietrzak, b. prokurator IPN a do niedawna członek komisji weryfikacyjnej WSI.
Materiał opublikowano w przeddzień 24 rocznicy śmierci księdza.
Według ustaleń z procesu sprawców tej zbrodni, ks. Popiełuszko został 19 października 1984 r. uprowadzony przez trzech funkcjonariuszy SB: Grzegorza Piotrowskiego (skazany na 25 lat, wyszedł po 15) Leszka Pękalę(15 lat, wyszedł po 6), Waldemara Chmielewskiego(14 lat wyszedł po 4).
Esbecy torturowali księdza a wrzucając go do bagażnika samochodu, związali w taki sposób, że udusił się krępującym go sznurem. Ciało kapłana wyrzucili do zalewu pod Włocławkiem. Zwłoki znaleziono 30 października. Trzech esbeków i ich przełożony płk Adam Pietruszka(dostał 25 lat, wyszedl po 10) sądzonych było na przełomie 1984 i 85 w tzw. procesie toruńskim. Władza starała się w nim wykazać, że ze zbrodnią nie mają nic wspólnego szefowie MSW ani partii komunistycznej.
Główne teza artykułu Pietrzaka jest następująca:kapłan nie zginął 19 października.Był torturowany przez kilka dni bo esbecy chcieli go zwerbować do współpracy.W Toruniu nie skazano właściwych sprawców a proces był reżyserowany.
Pietrzak pisze: - ludzie Piotrowskiego torturowali  księdza w starych bunkrach koło miejscowości Kazuń.
- potem „nad ranem [z 19 na 20 października] półprzytomnego księdza przejęła inna grupa operacyjna(...)ksiądz znalazł się w rękach innego zespołu(...)na pewno kontynuowano brutalny proces werbunku, nie stroniąc od bicia i grożenia śmiercią”.
- „w dniach 20-25 października ksiądz mógł przebywać na terenie jednej z sowieckich jednostek w rejonie Kazunia, gdzie znajdowała się ekspozytura KGB”.
Pietrzak nie podaje żadnych bliższych danych na temat „innej grupy operacyjnej”. Nie pisze też jakie są mocne dowody na to, że duchowny żył po 19 października.
Obalana wersja Witkowskiego
W swoim artykule Pietrzak powtarza, to co w książce o sprawie Popiełuszki napisał w 2006r. dziennikarza Wojciech Sumliński. 
Sumliński i Pietrzak opierają się na ustaleniach prokuratora Andrzeja Witkowskiego, który prowadził śledztwo w sprawie śmierci księdza od lat 90. i przeszedł z tym śledztwem do IPN. W 2005r. Kulesza odebrał mu sprawę i przekazał do IPN w Katowicach. A tamtejsi prokuratorzy uznali, że tezy o innym niż dotychczas przebiegu zabójstwa księdza nie maja pokrycia w faktach. Wobec publicznych protestów Witkowskiego  nadzór nad postępowaniem przejęła Prokuratura Krajowa. W marcu 2006r. prokuratura w Toruniu uznała, że nie ma podstaw by od nowa wszcząć „proces toruński”.
Jednocześnie w IPN powołano zespół śledczych badających nadal sprawę zabójstwa duchownego, ale i działalność nieformalnej grupy esbeków, którzy w latach 80. zajmowali się pobiciami  i skrytobójczymi mordami.
Czy teraz IPN potwierdza rewelacje Pietrzaka?:- Nie komentujemy tych twierdzeń. Zespół nadal pracuje-mówi Andrzej Arseniuk, rzecznik Instytutu.
Piesiewicz: degenerowanie prawdy
- Prokuratorzy w Katowicach i w Toruniu mieli ten sam materiał co panowie Pietrzak i Witkowski. Jest nie do pomyślenia, żeby ukryli jakieś dowody- mówi prof. Kulesza, potwierdzając, że już w peerelowskim MSW prowadzono nieformalne działania mające odsunąć podejrzenia od skazanych w Toruniu morderców księdza. - Byłoby nieszczęściem, gdyby np. teraz wznowiono proces na podstawie teorii o śmierci 25 października. Oczyszcza ona Piotrowskiego, Chmielewskiego i Pekalę, bo zatrzymano ich  3 dni wcześniej. Skończyłoby się na umorzeniu sprawy z powodu niewykrycia sprawców i oczyszczenia tych, którzy w tym procesie zostali skazani-podkreśla b. szef pionu śledczego IPN.
- W sferze faktograficznej podczas procesu toruńskiego okoliczności śmierci księdza udowodniono na 100 procent, na podstawie zeznań i materiałów dowodowych. Dopóki nie będzie mocnych materialów, które to podważą nie uwierzę w inna wersję. Proces toruński był reżyserowany, ale władzy chodziło wtedy o to by ukryć właściwych inspiratorów i oczernić w oczach opinii publicznej księdza Popiełuszkę. - mówi mec. Piesiewicz. I dodaje: - Powracające próby „ujawnienia nowej prawdy” o śmierci księdza   to przy słabości dowodów prezentowanych przez ich głosicieli degenerowanie prawdy i brak szacunku dla strasznej tragedii jaką było porwanie i zabicie księdza Jerzego.

(1) komentarzy / + dodaj komentarz
Krzysztof Mańko...
Autor: Inka
2008-10-22 06:07:50
Sekrety płetwonurka
Oficjalna wersja śledztwa dotycząca odnalezienia zmasakrowanych zwłok księdza jest kłamstwem.

To Krzysztof Mańko - płetwonurek z Wrocławia – już 26 października 1984 roku, w godzinach popołudniowych, jako pierwszy odnalazł w Wiśle i wyłowił ciało księdza Popiełuszki.

To, co działo się kilka godzin później, wiadomo dzięki zeznaniom osób obecnych w tym dniu na tamie.
Zwłoki zostały ponownie wyłowione przez płetwonurków, a następnie zaczepione do pontonu i holowane w ten sposób do brzegu.
Tam, gdzie znajdowała się chwilowa baza płetwonurków i ekipy poszukiwawczej, podjechał samochód marki \"Nysa\" i do niego zostały załadowane zwłoki – czytamy w protokole przesłuchania Andrzeja Czerwińskiego – włocławskiego płetwonurka.

Dzięki m.in. tym zeznaniom, prokuratorzy IPN ustalili, że człowiekiem, który pierwszy wydobył zwłoki księdza był Krzysztof Mańko.

Krewni płetwonurka, do których dotarliśmy, opowiadają, że po tym wydarzeniu Mańko czegoś panicznie się bał.
Nie chciał z nikim rozmawiać, zamknął się w sobie, a w końcu wyszedł z domu i więcej nie wrócił.

Otrzymał paszport i 1 listopada 1984 roku wyjechał z Polski.
Dziś mieszka i pracuje w Grecji.
Po 2000 roku udało mu się skutecznie uniknąć spotkania ze śledczymi Instytutu Pamięci Narodowej.

Ten człowiek posiada wiedzę, która może się okazać kluczowa do odtworzenia przebiegu zbrodni – mówią prokuratorzy którzy prowadzili śledztwo w sprawie zamordowania kapłana. – Tylko ten płetwonurek mógłby pomóc w ustaleniu co działo się z ciałem księdza przed jego ostatecznym wydobyciem z Wisły w dniu 30 października.

Sam Mańko do dziś milczy i nie chce wracać do Polski.


http://www.polskieradio.pl/krajiswiat/archiwum/media/przemilczane/artykul60.html

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka – film dokumentalny. Praca nad filmem trwała od 24.10.2002 roku, zakończono ją  22 października 2003. Planowana premiera filmu - listopad 2003.
Scenariusz i reżyseria: Sylwester Latkowski; zdjęcia: Tomasz Michałowski, Karina Kleszczewska; montaż: Krzysztof Szpetmański; dźwięk: Igor Grątkowski; redakcja Jerzy Kapuściński, Grażyna Bryżuk; postprodukcja PAY studio TV; grafika: Studio Rogala: sprzęt do realizacji Mega TV; technika realizacji Sony IMX 16:9; producent wykonawczy Opusnet; Produkcja: Agencja Filmowa TVP dla Programu 2, Opusnet, T1-teraz, Sylwester Latkowski


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS