menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sprawa Szermietiewa, część dalsza... 15-11-2008
Romuald Szeremietiew: "Byłem w TVN24 i red. Rymanowski powołał się na tekst p. Marszałek ogłoszony na Pańskim blog\'u (gratuluję Panie Sylwestrze koledzy czytają Pański blog). A w związku z tym, co u Pana napisała red. Marszałek, ukazało się oświadczenia ministra Macierewicza.

-------------------------------------------
Oświadczenie
W związku z powołaniem się pana redaktora Bogdana Rymanowskiego w dniu12.11.08r. w TVN24 na moje rzekome rozmowy z panią Anną Marszałek oświadczam, że wszelkie informacje pani Marszałek na temat moich opinii o Ministrze Romualdzie Szeremietiewie są bezpodstawne. Ze względu na szczególną rolę pani Marszałek w życiu publicznym, w tym ze względu na jej udział w atakach na Komisję Weryfikacyjną nie udzielam jej żadnych wypowiedzi i nie prowadzę z nią żadnych rozmów.
Z poważaniem
Antoni Macierewicz
Poseł na Sejm RP
Warszawa,
dn. 12. listopada 2008r.
------------------------------------

Czy będzie wobec tego jakieś oświadczenie p. Marszałek?"


Przypomnę fragment wpisu Anny Marszałek z dnia 2008-08-08 14:58:19. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Anna Marszałek kłamałaby o rozmowie z Antonim Macierewiczem. Być może teraz Macierewiczowi niewygodnie jest się przyznać do swoich słów i najprościej wyprzeć się tego, że kiedyś coś tam się chlapnęło niepotrzebnie. Teraz, po wyroku uniewinniającym Romualda Szeremietiewa, lepiej być po jego stronie niż przeciwko niemu:

"Romualda Szeremietiewa oskarżyła prokuratura i toczy się jego proces. Nie jest moją winą, że trwa to tak długo. Nie ja odpowiadam za taki a nie inny akt oskarżenia, który — nawiasem mówiąc — prokuratura tak spartoliła, że bardziej nie można.
Ja natomiast odpowiadam za tekst, który pokazywał, jak jego asystent żąda łapówek oraz bierze takowe, a Szeremietiew od tego swojego człowieka (o którym mówił, że jest tak biedny, że musiał mieszkać w mieszkaniu komunalnym) pożycza dwieście tysięcy złotych, bo mu brakuje na willę... Wszystkie zarzuty z mojego tekstu podtrzymuję.

Działalność Szeremietiewa od lat budziła wiele wątpliwości. Czy naprawdę Państwo uważają, że jest normalne, iż poseł i wiceminister obrony prowadzi razem ze swoim asystentem fundację i domagają się na nią wpłat od zależnych od swojego resortu firm zbrojeniowych i handlujących bronią?

Ale nie o etykę tu tylko chodzi. Złamane zostało także prawo. Nie jest prawdą, że Szeremietiew i jego asystent Zbigniew Farmus zostali całkowicie oczyszczeni z zarzutów. Wprawdzie mówi tak oficer służb PRL szkolony w dezinformacji generał Sławomir Pelelicki, ale jakie ma argumenty — „bo Romek jest jego przyjacielem”. A wtóruje mu inny przedstawiciel służb — mecenas Wojciech Brochwicz. Co wie o sprawie? Nic, ale jest przyjacielem Petelickiego. Żaden z nich nie miał wglądu w akta sprawy, a mogą wiedzieć o niej tyle, ile Szeremiew albo Farmus im powiedzieli...

Tymczasem my pisząc tekst w 2001 r. dotarliśmy do świadków i ustaliliśmy fakty. Oto one: Przedstawiciel koncernu z RPA twierdził, że Farmus żądał od niego 100 tysięcy dolarów za przetarg na armatohaubice. Świadkami tego żądania była pewna kobieta z firmy handlującej sprzętem specjalnym oraz Robert Poczman, przedsiębiorca z Wołomina znany bardziej jako „kasjer mafii”. Kobieta potwierdziła nam, że słyszała to żądanie Farmusa. Poczman — był „świadkiem obrony” Farmusa, a przy okazji przyznał się, że to on spłacił długi Szeremietiewa za budowę domu. Bezinteresownie? Wątpię. Zwłaszcza, że sam chwalił się pośrednictwem w operacjach specjalnych dla MON np. z Indiami.

Firma z RPA jak wiadomo z przetargu odpadła. — Mój szef chciał wiedzieć, dlaczego. Poszedłem do Farmusa i kupiłem po 10 tysięcy dolarów za sztukę dokumenty przetargowe konkurencji — opowiadał nam przedstawiciel tego koncernu.
W tekście ta informacja jest opisana przez inne źródło, do którego dotarliśmy.

„(...) Znany poseł SLD przedstawił \"Rz\" inną historię. - Przedstawiciel jednego z zagranicznych koncernów, które przegrały przetarg w MON, mówił mi, i to w obecności dyplomatów ze swego kraju, jak kupował od Farmusa dokumenty - opisuje poseł. - Jego szefowie chcieli znać oferty konkurencji i tajne protokoły posiedzeń komisji przetargowej. Przedstawiciel ten opowiedział mi, że umówił się z Farmusem w jego gabinecie w budynku przy alei Niepodległości. Wymiana odbywała się niemal bez słów. Farmus przynosił żądany dokument i wychodził na pół godziny, a przedstawiciel w zamian przekazywał kopertę. Za każdy dokument dawał 10 tys. dolarów. Miał w ten sposób zdobyć trzy dokumenty i zapłacił 30 tys. dolarów. Kiedy mówiłem, że to niemożliwe i zapytałem o dowody, pokazał mi mikrofilm.
- Powtórzy pan to w sądzie?
- Tak.(...)”
I powtórzył. Farmus został skazany za bezprawne udostępnienie przedstawicielowi koncernu z RPA tajnych dokumentów, jednak sąd pierwszej instancji nie dopatrzył się w tym korupcji. Z doświadczenia sądu najwyraźniej wynikało, że takie rzeczy robi się za darmo. Państwo też tak uważacie? Zobaczymy, co powie sąd II instancji...
Spisek WSI!

Medialni i anonimowi obrońcy Szeremietiewa ogłosili jako prawdę objawioną, że tekst był częścią spisku WSI przeciwko Szeremietiewowi, a miało chodzić o odsunięcie go od przetargu na samolot wielozadaniowy.
Bzdura! Ale skoro taka jest linia obrony Szeremietiewa, to chętnie spotkam się z nim w sądzie, jeśli kiedykolwiek zdecyduje się na proces.

Proszę zwrócić uwagę tylko na jeden aspekt. Gdyby było tak, że na zlecenie WSI dziennikarze załatwili uczciwego Szeremietiewa, to powinno się to znaleźć w raporcie Macierewicza jako sztandarowy przykład bezprawnych operacji tych służb. Naprawdę nie zastanowiło Państwa, że Macierewicz, który nie ma powodów, by darzyć mnie sympatią, nigdy nie stanął w obronie Szeremietiewa, a ta sprawa nie znalazła się w raporcie? Powiem więcej, w rozmowie ze mną Antoni Macierewicz przyznał, że „Szeremietiew nie jest czysty”.

Sprawa Szeremietiewa jest jedną z tych spraw, którą powinna zająć się sejmowa komisja śledcza. Oczywiście jest wiadome, że nigdy tak się nie stanie. Nikt na niej nie ugra dla siebie kapitału politycznego więc po co ryzykować, że samemu się przy tym oberwie.

(3) komentarzy / + dodaj komentarz
ale kłamstwa!
Autor: Ratt
2008-11-16 01:40:53
Warto skonfrontować to co napisano powyżej z faktami. http://www.szeremietiew.pl/sprawa.php Szczególnie polecam komentarze do artykułów Pani AM...

A co Macierewicz oświadczył o Szeremietiewie? Nic?
Autor: Anna Marszałek
2008-11-16 14:28:52
Macierewicz wydał jakieś oświadczenie na mój temat. Nie podoba mu się krytyka cieknącej Komisji Weryfikacyjnej ani nawet pokazanie działalności Lichockiego, który się na znajomości w niej powoływał, to trudno...
Ale co ma do powiedzenia o Szeremietiewie i Farmusie? Czyżby naprawdę nic nie wiedział? A może wręcz przeciwnie?

Niezły tupet ma P.Marszałek
Autor: Cypisek
2008-11-27 17:11:12
Panie Sylwestrze,

zamiast domniemywać trzeba zapytać p. Marszałek czy ma jakieś dowody takiej rozmowy. A jak nie ma to jest zwykłą blagierką. Notabene czy doszły Pana słuchy o jakimś procesie wytoczonym przez P. Kittela - byłemu prezesowi PZU? Bo się odgrażał i nic chyba z procesu?
Natomiast publikować dość szeroko na swoim blogu \"farmusony\" p. Marszałek to wręcz nie wypada.

pozdrawiam

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS