menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Gratulacje dla Press i Marciniaka, czyli co najważniejsze jest dzisiaj w dziennikarstwie śledczym... cz.2 19-12-2008
Świadek, który wie wszystko
W aktach głośnej ostatnio sprawy inwigilacji dziennikarzy „Rzeczpospolitej” (formalnie: inspirowanie publikacji prasowych narażających osoby publiczne na utratę zaufania) znajdują się m.in. zeznania świadka Jacka Marciniaka. Dzisiaj toczy się spór, czy faktycznie szukano przekraczających uprawnienia oficerów UOP, czy też skupiono się na śledzeniu dziennikarzy. Być może to właśnie zeznania Marciniaka są kluczem do rozwikłania tych wątpliwości.

Jacek Marciniak (30 l.) stał się znany w środowisku dziennikarskim, kiedy z hukiem wyleciał z posady asystenta ówczesnego posła Ireneusza Sekuły (SLD). Oferował swoje usługi i informacje wielu reporterom stołecznych redakcji – był też w „Polityce”, ale uznaliśmy go za osobę niewiarygodną. Podobnie rewelacje byłego asystenta Sekuły potraktowali inni dziennikarze. Przesłuchujący go prokuratorzy Józef Giemza i Roman Pietrzak naszych wątpliwości najwyraźniej nie podzielali.
Marciniak, kilkakrotnie przesłuchiwany, opowiadał im o swoich kontaktach z Anną Marszałek i Bertoldem Kittelem z „Rzeczpospolitej” oraz z Andrzejem Szozdą, wówczas dyrektorem programowym radia TOK FM. Twierdził, że z Szozdą spotykał się kilkadziesiąt razy i dzięki niemu nawiązał kontakt z pewnym oficerem UOP, który miał go nakłaniać do zbierania haków na polityków lewicy, ale także UW i niektórych działaczy AWS. Prokuratorów zainteresowały też plotki, jakie Marciniak znał na temat red. Marszałek, więc ten chętnie się nimi dzielił. Opowiadał, co się w środowisku mówi o dziennikarce, że jest nielubiana, bo nie chodzi na bankiety i nie szuka informacji, „ona je po prostu ma”.

Marciniak pochwalił się prokuratorom, że niektóre rozmowy z red. Szozdą i Anną Marszałek nagrał bez ich wiedzy. Okazało się jednak, że rzekome nagranie rozmów z red. Marszałek gdzieś zagubił, a stenogram kasety z red. Szozdą świadczy, iż to Marciniak nagabywał dziennikarza, który niezbyt chętnie z nim rozmawiał. Marciniak sugerował redaktorowi, że pewnie wie coś o działaniach UOP, a ten zdziwiony odpowiadał: „Nie mam zielonego pojęcia”.

W tym samym czasie, kiedy Marciniak był dla prokuratorów Giemzy i Pietrzaka ważnym świadkiem, prokurator Anna Karlińska z warszawskiej prokuratury okręgowej miała już pewność, że to osoba o skłonnościach mitomańskich. Kiedy przesłuchiwany przez nią jako świadek (w innej sprawie) oznajmił, że UOP zmuszał go do obciążania polityków lewicy, zwróciła się do UOP o wyjaśnienia. Przeprowadzono postępowanie, które stwierdziło, że to nie UOP, ale Jacek Marciniak bezskutecznie zabiegał o kontakt z funkcjonariuszami. Wszystkie jego opowieści to pomówienia. Szefostwo UOP zwróciło się do stołecznej prokuratury o wszczęcie postępowania karnego o zniesławienie.

Prokuratorzy Giemza i Pietrzak – o czym świadczą akta sprawy – musieli wiedzieć, że Marciniak jest oszustem, który raz przedstawia się jako pracownik kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego, raz jako „świadome źródło informacji dla UOP”, czasem jako dziennikarz radiowy. Wyłudza od ludzi pieniądze, podaje fikcyjne adresy. Jedynym wytłumaczeniem ich gorliwości w przesłuchiwaniu go jako świadka był brak jakichkolwiek postępów w śledztwie dotyczącym rzekomego inspirowania dziennikarzy przez służby specjalne. Po złożeniu równie wyczerpujących jak fałszywych zeznań Jacek Marciniak powinien być postawiony w stan oskarżenia za świadome wprowadzanie organów ścigania w błąd. Nie uczyniono tego. Być może dlatego, że uznano, iż Marciniak jeszcze się przyda. Wcale nie zdziwilibyśmy się, gdyby się okazało, że jest asem wyjętym z rękawa, który będzie potwierdzał tezę, że w Polsce nie ma wolnych mediów.

Piotr Pytlakowski
Polityka - nr 10 (2545) z dnia 11-03-2006; s. 16 Ludzie i wydarzenia

(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film dokumentalny, Produkcja Program II TVP & TPS Studio Filmowe, czas 64 minut; produkcja 2002 rok.
Nagroda: Najlepszy Polski film dokumentalny Festiwalu Filmowego w Kazimierzu nad Wisłą 2002.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS