menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Wypadają pierwsze trupy z szafy Ćwiąkalskiego i Staszaka 23-01-2009
Wypadają pierwsze trupy z szafy byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego i prokuratora krajowego Marka Staszaka.  Sprawa opisana przez Marcina Rybaka (Polska - Gazeta Wrocławska) i Dominika Panka (Radio Wrocław, Piąta Władza) pokazuje jak obaj funkcjonariusze prawa potraktowali uznaniowo sprawę niezależności prokuratura, sprawę, w której mamy  w tle do czynienia ze znanym wrocławskim biznesmenem, sporem o dużą kasę i znaną kancelarią prawną obsługującą jedną ze stron w sporze.
„Czy we wrocławskiej prokuraturze na Starym Mieście doszło do bezprawnych nacisków w sprawie jednego z najbogatszych wrocławian - Lecha Poniżnika-Kunkela? "– czytamy w Polska - Gazeta Wrocławska.

„Tak twierdzi dwoje prokuratorów, którzy złożyli doniesienie o przestępstwie na szefową wrocławskiej Prokuratury Okręgowej Katarzynę Boć-Orzechowską.
Sprawa zaczęła się, gdy zagraniczny fundusz inwestycyjny, z którym wrocławski biznesmen robił interesy, zawiadomił prokuraturę, że został oszukany na prawie 6 milionów euro.

W sierpniu ubiegłego roku prowadząca tę sprawę prokurator Małgorzata Kalecińska ze staromiejskiej prokuratury umorzyła ją. Uznała, że przestępstwa nie było, a spór może wyjaśnić sąd cywilny.
Ale - według autorów doniesienia - szefowa wrocławskiej Prokuratury Okręgowej Katarzyna Boć-Orzechowska miała polecić, by sprawę wznowić i przekazać do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej.

Kalecińska oświadczyła, że pod taką decyzją się nie podpisze. Sprawę wznowił jednak inny prokurator ze Starego Miasta. Zrobił to, gdy Kalecińska pojechała na trzydniowy urlop.
Gdy ta się o tym dowiedziała, napisała doniesienie o przestępstwie. Podpisał je także jej mąż, prokurator Piotr Kaleciński z Prokuratury Okręgowej.

Katarzyna Boć-Orzechowska zapewnia, że nigdy nie wydawała poleceń związanych z tą sprawą i nie naciskała, by wznowić śledztwo. Prosiła jedynie szefów Kalecińskiej, by przyjrzeli się śledztwu, bo przedstawiciele funduszu skarżą się na źle prowadzoną sprawę.

Jak ustaliliśmy wspólnie z dziennikarzami Radia Wrocław, doniesienie prokuratorów już w październiku ubiegłego roku trafiło do Ministerstwa Sprawiedliwości. Zajmował się nim osobiście ówczesny szef Prokuratury Krajowej Marek Staszak.
Zamiast jednak wyznaczyć prokuraturę spoza Dolnego Śląska, by zbadała doniesienie, potraktował je jak zwykłą skargę. I przekazał do wyjaśnienia... we Wrocławiu.”

Jak podaje portal Piąta Władza: „Rzecznik prasowy ówczesnego prokuratora krajowego, odwołanego kilka dni temu, stwierdziła, że Marek Staszak konsultował swoją decyzję z ministrem sprawiedliwości. (Zbigniewem Ćwiąkalskim – od aut.)”

„Prawnicy, których pytaliśmy o zdanie, uważają, że Marek Staszak popełnił błąd.
Najpierw należało zbadać, czy zawiadomienie jest słuszne. Jeśli nie - odmówić śledztwa. Wtedy autorzy zawiadomienia mogliby odwołać się do sądu. Tymczasem od decyzji w sprawie skargi odwołania nie ma. Dopiero interwencja u premiera spowodowała, że doniesienie nakazano zbadać prokuraturze w Poznaniu (…)
Znany prawnik profesor Piotr Kruszyński komentuje tymczasem, że zachowanie Staszaka powinna zbadać prokuratura.

http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/fakty24/80350,naciski-w-sprawie-znanego-biznesmena,id,t.html
http://www.5wladza.blogspot.com/
http://prw.pl/articles/view/9788/wroclawscy-prokuratorzy-skarza-sie-na-swoja-przelozona-posluchaj

(6) komentarzy / + dodaj komentarz
W MS w szafach są wyłącznie trupy
Autor: Obserwatorka
2009-01-23 22:05:14
Ciekawy tekst.
Tym bardziej, że arbitralne \"przekwalifikowywanie\" zawiadomień o przestępstwach na skargi to stały numer w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Z tego powodu należałoby stawiać zarzuty większości pracowników Biura Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej, a także Biura Ministra. Ci ostatni najczęściej w ogóle nie przekazują zawiadomień o przestępstwach - adresowanych do Ministra Prokuratora Generalnego - do Prokuratury Krajowej tylko arbitralnie i samowolnie \"zamieniają\" je na skargi. Ten sposób działania jest właściwy dla kierowania Biurem przez Dyrektora Łukaszewicza, specjalisty od donosów na Ziobrę /laptop, karty pre-paid, rzekomo niszczona dokumentacja, etc./.

Dymisja
Autor: Stefan miga
2009-01-24 19:27:45
Dlaczego marek staszak musiał odejść. może ta sprawa to prawdziwa przyczyna. Rie rozumiem skąd taka uznanowośc w sprawie gdzie chgodzi o duża kasę.

ciag dalszy
Autor: Zenek 888
2009-01-25 12:06:50
w podobny sposob ta sama prokuratura, choc nie bylo danych wystarczajacych do prowadzenia sledztwa zalatwiala JTT Computer, Bestcom, Alucon...

„Ciemność, widzę ciemność”
Autor: Elżbieta Petruk
2009-01-25 13:58:41
Pracowałam w więzieniu i wiem, że samobójstwa tu zdarzały się i będą się zdarzały. Prawdą jest, że służba zobowiązana jest do zapobiegania i przeciwdziałania samobójstwom, ale też prawdą jest, że zewnętrzna ochrona sprawcy autodestrukcji przed nim samym praktycznie nie do końca jest możliwa. Wszystkie dyskusje o prześcieradle Pazika, monitorowaniu go i w ogóle o możliwości powieszenia się w celi spaliłyby na panewce, gdyby na przykład w nocy cichutko, pod przykryciem przegryzł sobie żyły. Znam taki przypadek ze swojego zawodowego doświadczenia. Więc dla mnie nie jest to problem tylko samobójstwa uwięzionego. I medialna histeria, jak to określił minister Ćwiąkalski dotyczy zupełnie innego problemu – dotyczy stanu wymiaru sprawiedliwości, poziomu pracy funkcjonariuszy i urzędników ministerstwa sprawiedliwości, sprawności policji, poczucia bezpieczeństwa obywateli i ochrony ich praw przez urzędy do tego powołany. Pazik pośmiertnie przysłużył się społeczeństwo, bowiem wywołał debatę na temat układów polityczno-bisnesowo-przestępczych, mataczenia w śledztwie, nieudolności i niechlujstwa w wykonywaniu obowiązków przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości – jak to celnie określi premier Tusk. Mam prawo do takiej oceny, bowiem jestem jednym z obywateli naszego kraju, którzy na własnej skórze tego doświadczyli. Panowie ministrowie Ćwiąkalski i Cichosz, pan prokurator Staszak nie czują się winni, a wiceminister Cichosz wręcz jest zbulwersowany takim określeniem premiera. A ja zapraszam – jeśli tylko Panowie ci są zainteresowani przyniosę im na tacy nie tylko przykłady niechlujstwa, ale też sposobu działania w którym sprawiedliwość pozostaje tylko w nazwie tego resortu. Jedynie idiota obciążałby personalną odpowiedzialnością tych Panów za śmierć konkretnego skazanego, ale czy Pan Cichosz obejmując swój urząd zapoznał się ze stanem więziennictwa? Czy zainteresował się chociażby medialnymi wydarzeniami, które zdarzyły się od roku 2006, a które jak nigdy dotąd psuły wizerunek tej służby? Jelenia Góra - funkcjonariusz strzela z wieżyczki, Wrocław - osadzony zabija konkubinę podczas widzenia, Sieradz - funkcjonariusz ostrzeliwuje radiowóz policyjny, Katowice - dyrektor okręgowy aresztowany. Kraków – Rumun kończy swe życie śmiercią głodową, Olsztyn – popełnia samobójstwo Franiewski pierwszy z porywaczy Olewnika. Lublin – areszt naszpikowany telefonami komórkowymi. Te opisywane przez prasę wypadki powinny dać do myślenia ministrowi odpowiedzialnemu za więziennictwo. W Płocku odbierają sobie życie kolejni - Kościuk i Pazik. Przy trzecim przypadku nie dziw, że pojawia się określenie „domniemane samobójstwo”, ale ci, będący najbliżej sprawy są najbardziej zdziwieni i uparcie twierdzą – nic się nie dzieje. Coś się jednak dzieje i w zakresie więziennictwa to przede wszystkim odpowiedzialny za ten resort powinien zadać sobie to pytanie? W dzisiejszym Antysalonie Ziemkiewicza w TVP Info powiedziano o powszechnym przekonaniu, że już nikt nie wierzy, aby coś zmieniło się w wymiarze sprawiedliwości. Jeden z uczestników programu stwierdził, że dzisiaj minister wymiaru sprawiedliwości powinien być jak wynalazca: wszyscy wiedzą, że nic się nie da zrobić, a on jedyny tego nie wie. Inny metaforycznie mówił o Twardyjewiczach w służbie więziennej, czyli sytuacji kadrowej. Wydaje się, ze obydwaj mają rację. Sytuacja jest bardzo trudna. Tym trudniejsza, że nikt w tym resorcie nie czuje się za nic odpowiedzialny. .

wydźwięk
Autor: Nat.
2009-01-28 13:54:45
JTT - casus Kluski... ... co by zaś nie powiedzieć o Ćwiąkalskim, nazwisko miał zabawne

byli Ministrowie Sprawiedliwości pod lupą!
Autor: Nat.
2009-02-01 14:24:03
w najnowszym Wprost naczelny stylista kraju Tomek Jacyków porównuje image Ziobry z image\'m Ćwiąkalskiego - na korzyść tego drugiego (\'policja mody\')

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film dokumentalny, Produkcja Program II TVP & TPS Studio Filmowe, czas 64 minut; produkcja 2002 rok.
Nagroda: Najlepszy Polski film dokumentalny Festiwalu Filmowego w Kazimierzu nad Wisłą 2002.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS