menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka - wznowienie na DVD 23-02-2009
Film jest przejmującą impresją na temat zinstytucjonalizowanej agresji, składającą się z obrazów kręconych na stadionach piłkarskich, podczas ulicznych walk i treningów kick-boxingu. Z offu słychać zwierzenia chuliganów.
Głos z offu: "Dlaczego walczę? Dla przyjemności. Tak jak jeden lubi zjeść w McDonaldzie, drugi lubi oglądać filmy pornograficzne, to mnie sprawia przyjemność założyć rękawice i się poboksować. Kopnięcie, poturlanie się w parterze to jest moja przyjemność. Oderwanie się od rzeczywistości. Ekstremalna postać sportu walki. Każdy szuka czegoś mocniejszego, lubię to, to mnie kręci. Człowiek po całym dniu pracy, osiem godzin albo kilkanaście, zamiast wyżywać się w domu na rodzinie, trochę się pobije, wyleje trochę tego potu i od razu czuje się lepiej."

Maszerują na mecz zwartym szykiem, eskortowani przez policję albo prosto z dworca są przewożeni sukami na stadion. Od scen przypominających zadymy w stanie wojennym zaczyna się dokument Latkowskiego o chuliganach - słowo "chuligan" nie jest tu inwektywą narzuconą z zewnątrz. Jego bohaterowie sami mówią o sobie: "W tym moim życiu chuligańskim...".

Są wojownikami, mają swój etos, swoje treningi i trenerów. Mecz piłkarski jest dla nich tylko pretekstem do odegrania stadionowej fiesty. Celem jest bitwa rozegrana poza stadionem. W zwolnionym tempie, do chorałowej muzyki, Latkowski filmuje pole bitwy - zwarcie dziesiątków ciał, któremu towarzyszą wzmocnione odgłosy walki na pięści i kopy. Zaprawą są treningi kick-boxingu rozgrywane w klatkach.
Czy kibicowanie jest hobby?

Piłki właściwie nie widać. Nie chodzi też o "wiarę" ("jedno z najważniejszych słów w języku każdego kibica"). Czytelnicy "Magazynu Polskich Kibiców" (www.tomykibice.com i www.chuligani.prv.pl) nie będą z "Klatki" zadowoleni. Redaktor tego magazynu, gdy zwróciliśmy się do niego o opinię o filmie, odmówił kontaktu. Być może miałby do zarzucenia to, że Latkowski do jednego worka wrzuca zwykłych szalikowców, ultrasów oraz prawdziwych bandytów.

"Dlaczego nas nie lubią? - czytam na stronach tomykibice. "Ano dlatego, że w oczach przeciętnej babci kibic jest niczym innym jak pijanym łobuzem, a mecz kojarzy się jej raczej z kawalkadą pojazdów policyjnych jadących na wojnę niż z grą w piłkę." I dalej już pryncypialnie: "Uwypuklenie społeczeństwu istnienia tej grupy i pokazanie, że kibicowanie jest normalnym hobby dla każdego, a nie profesją sfrustrowanej młodzieży bez perspektyw, to jest to, czego w mediach nie widać...". Trzeba "edukować media", oddzielić "normalnego kibica" od "kibola" - piszą.

Magazyn kibiców ma cel pedagogiczny - głosi potrzebę honorowych zasad. Mówi o tym, co "prawdziwemu wojownikowi nie przystoi"(używać koktajli Mołotowa, noży i tasaków). Film Latkowskiego ma sens zupełnie inny. Jest nie tyle rozpoznaniem środowiska, ile obnażeniem gołej przemocy. Podległą emocjom kamera Latkowskiego do takiego rozpoznania nie byłaby chyba zdolna. "Klatka" jest próbą wejścia w emocje "chuligana", spojrzenia na walkę jego oczami, a następnie zdystansowania się.

W wideoklipowym montażu udało się uchwycić panującego na stadionach ducha przemocy przybierającego formę nowego rytuału. Ten rytuał może komuś przypominać średniowieczne turnieje rycerskie, plemienne walki czy też polityczne zadymy, ale w gruncie rzeczy jest pustym spektaklem pozbawionym innego celu poza "adrenaliną". I właśnie z tej pustki, nie z brutalności "sportu walki", wynika smutek tych obrazów.

Bohaterowie "Klatki" poruszają się w społecznej i mentalnej próżni. Kiedy oglądałem ten film, nasunęły mi się pamiętne sceny z "Człowieka z żelaza" - pochód z zabitym manifestantem komentowany z milicyjnego samochodu: "Na czele idzie młodzież, młodzież". "Klatka" jest niezamierzoną, okrutną parodią tych scen. Młody chuligan odwiedza grób kolegi zatłuczonego w 2003 r. przez innych kiboli. Czy ta śmierć stanie się ostrzeżeniem?

Co mamy robić?

W latach 50., gdy zaczynano opisywać zjawisko polskiego chuligaństwa, istotne było pytanie o społeczne przyczyny zjawiska. "To wszystko z nudów, wysoki sądzie" - śpiewano w STS-ie, kierując oskarżenie w stronę ustroju. Dziś tak wyraźnej społecznej diagnozy nie da się postawić. Na pytania reporterki "Gazety" Lidii Ostałowskiej, czy "kibole to margines? Bili się, bo pokończyli tylko zawodówki? Zawiniło bezrobocie?", socjolog Albert Jawłowski odpowiadał: "Robią to dlatego, że lubią". - Mamy to akceptować? - pytała reporterka. - A co możemy zrobić? Powiedzieć im: zbierajcie motyle? - zastanawia się socjolog.

W sytuacji rozmycia moralnych kryteriów w kulturze, kiedy zatraca się poczucie granic normalności, każda społeczna dewiacja ma szansę być oswojona, zaszufladkowana, opatrzona stosowną nazwą. Jej potępienie spotyka się z publiczną reakcją zainteresowanych. Śmiałość - a może idealizm Latkowskiego - polega na tym, że odwołał się do wypieranego z naszej świadomości staroświeckiego poczucia odrazy.

Tadeusz Sobolewski, Gazeta Wyborcza, 22-12-2003
Film do nabycia na DVDhttp://sklep.fonografika.pl/product_info.php?products_id=6331

(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS