menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Karnowskiemu puszczają nerwy 29-04-2009
Michał Rachoń, po lekturze jednego z wpisów Jacka Karnowskiego  zamieszczonych na oficjalnej stronie prezydenta Sopotu, stwierdził na swoim blogu , że „Jacek Karnowski pluje jadem”. Czy nie ma racji?
Karnowski pisze:

„Żenada ! Jak podała  internetowa Rzeczpospolita: "Sopocki" PiS chce przeznaczyć na kampanie referendalną w Sopocie ponad 100tys. zł, czyli kilka razy więcej  niż pozwala na to limit finansowy w wyborach na prezydenta Sopotu? Kto chce na tym zarobić? "Sopocki" PiS?  - Aleksandra Jankowska i Michał Rachoń ( kandydatka na prezydenta Sopotu i były rzecznik Janusza Kaczmarka-szefa MSWiA)? Nawet nie mieszkają lub nie są zameldowani w Sopocie?
Zamierzam przeznaczyć na kampanie 10 razy (!!!) mniej niż PiS. Pewnie władze PiS po artykule - w mającej wyjątkowy udział w propagowaniu taśmy Julkego - Rzeczpospolitej znajdą te pieniądze dla pana Rachonia? (…)
Kto to jest Michał Rachoń ? gdzie mieszka? chciałem go powołać na świadka w sądzie, ale nikt nie zna adresu?!?”

Rachoń odpowiada:

„Jacek Karnowski w powyższym tekście znieważa mnie. W zasadzie mógłbym zrobić to samo co on, skierować do sądu prywatny akt oskarżenia z artykułu 212 Kodeksu Karnego i bujać się dwa lata w sądzie. Ale oczywiście tego nie zrobię, przynajmniej nie tym razem.
Panie Prezydencie. Na swoje szkolenie wizerunkowe przeznaczył Pan 35 tysięcy złotych z pieniędzy podatników. To 35% kwoty, o której pisała Rzeczpospolita. Pisze Pan, że zamierza Pan przeznaczyć na swoją kampanię 10 tysięcy złotych.
Informuję Pana tą drogą, że wydanie przez Pana choćby złotówki będzie złamaniem obowiązującego w Polsce prawa. Jako prezydent odwoływany w drodze referendum nie ma Pan prawa prowadzić jakichkolwiek działań kampanijnych na swoją rzecz. Świetnie Pan o tym wie, bo ustawa stwierdza to wprost.
Na marginesie, dysponuje Pan sprawnym warsztatem PiaRowym w urzędzie. Może proszę poprosić kogoś z pracowników, żeby korygował Pańskie teksty pod względem językowym. To nie wygląda na tekst pisany przez doktora nauk ekonomicznych.
PS. Tak, mieszkam poza Trójmiastem. Między innymi dzięki Pańskiej dzialalności. To Pan osobiście zwalniał mnie z pracy, szantażując swoich biznesowo - politycznych totumfackich i zmuszając ich do rezygnacji ze współpracy ze mną, więc proszę się nie dziwić że szukam dla siebie miejsca poza wpływami Pana i Pańskich kolegów. Do Sopotu wprowadzę się, jak Pana już w nim nie będzie.”

Jacek Karnowski może się nie zgadzać z Michałem Rachoniem, ale oskarżanie go oraz Aleksandry Jankowskiej o to, że „chcieli zarobić na kampanii”, nie mając na to dowodów jest nadużyciem. Cały wpis Jacka Karnowskiego, używając jego słowa jest "żenadą". Rozumiem, że czasami trudno mu wytrzymać napięcia, frustracji, emocji, depresji, wkurzenia, bezradności, ale nie wypada jemu posługiwać się metodami i językiem, który czasami używają jego przeciwnicy. Jeśli prezydent Sopotu ma klasę, powinien przeprosić za swoje słowa. Dla zasady.

PS.
Przy okazji przeczytałem kilka postów Michała Rachonia. Znalazło się też pytanie do mnie. Zazwyczaj nie wdaje się  w dyskusję, ale tym razem, odpowiem.

Wpierw fragmenty bloga Michała Rachonia:

„W dniu, kiedy obecny prezydent Sopotu wiedział już o przedstawionych mu zarzutach z przesłanej do niego korespondencji - spotkał się z Januszem Kaczmarkiem, osobą ciągle niezwykle wpływową w trójmiejskim świecie prokuratorów.
Sam ten fakt utwierdził mnie w przekonaniu, że tak zwana Afera Sopocka jest w istocie rozgrywką dotyczącą tych samych srodowisk, których dotyczyła Mariottowa część Afery Gruntowej. Sławomir Julke nie wiedział z pewnością jaką bombę odpalał naciskają przycisk "rec". Poetycko rzecz ujmując i tu i tu na końcu sznurka jest ten sam kot.
Moje wątpliwości w tej kwestii rozwiało potwierdzenie i uzupełnienie tej informacji, które przyszło z innego - równie anonimowego jak i poprzednie i równie zaufanego źródła. Trzecim rozmówcą w czasie spotkania w Zielonym Dworze był bowiem były szef Centralnego Biura Śledczego KGP Jarosław Marzec.
Zastanawiające z mojego punktu widzenia jest to, że zarówno Janusz Kaczmarek, jak i Jarosław Marzec w rozmowach ze mną w sposób jednoznacznie negatywny wyrażali się o prezydencie miasta Jacku Karnowskim.
Kaczmarek za czasów swojego urzędowania wykreślił ze swojego kalendarza umówione spotkanie z prezydentem Sopotu, wykręcając się ze spotkania wirtualnymi obowiązkami. Drugi z niedawnych rozmówców prezydenta Sopotu w bardzo długiej rozmowie w nocnym pociągu Warszawa - Gdańsk na rok po opuszczeniu MSWiA sugerował mi wręcz swoją głęboką wiedzę na temat układu sopockiego.
Co zatem skłoniło tych trzech panów do spotkania w tak newralgicznym dla Jacka Karnowskiego momencie?
Pytam o tę sprawę publicznie, bo obie osoby, o których mówimy w czasie pełnienia najważniejszych w funkcji w organach ścigania byly przeze mnie informowane o stanie spraw w Sopocie. Wtedy wydawały się mieć ich pełną świadomość.
Pytanie to dedykuję również Sylwestrowi Latkowskiemu, któremu sprawa mariotta jest bliska, a który na swoim blogu rozpatruje sprawę sopocką z punktu widzenia dramatu prezydenta.
PS:  W czasie przerwy na lunch odebrałem ciekawy telefon. Po raz pierwszy od zakończenia współpracy zadzwonił do mnie Janusz Kaczmarek, informując że wpis Dogrywka z mojego bloga wymaga uzupełnienia i korekty.
W spotkaniu Janusza Kaczmarka z Jackiem Karnowskim nie uczestniczył Jarosław Marzec, a spotkanie odbyło się tydzień wcześniej niż napisałem w tekście Dogrywka. Wyjaśniałoby to, dlaczego informacje dotarły do mnie z mniej więcej takim opóźnieniem. Janusz Kaczmarek nie wypierał się spotkania z prezydentem Sopotu, stwierdził jednak że kiedy ten był zatrzymywany, były szef MSWiA był za granicą.”

Panie Michale, zbyt często popada pan w spiskową teorię dziejów. Przy tym nazbyt często pan spogląda na rzeczywistość jakby była czarno biała. Spotkanie Kaczmarka z Karnowskim mogło mieć prozaiczna przyczynę, Sopot to nie jest aż tak duże miasto, panowie mogli rozmawiać o książce, wywiadzie rzece, w której prezydent Sopotu mógłby przedstawić swoją rację. Odpluć to co się do niego przykleiło. Odreagować np. na takich osobach jak pan. Tak samo kiedyś zrobił Janusz Kaczmarek w „Cenie władzy” ( m.in. odreagował na mojej osobie).  Jak się ostatnio dowiedziałem książka Karnowskiego została napisana. Autorami są te same osoby, co publikacji Kaczmarka - Marek Balawajder i Romana Osica. Wydana ma być wkrótce.

(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS