menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Komu wierzy prokuratura? 12-05-2009


Chociaż od ujawnienia przez „Politykę” miejsca (RPA) w którym ukrywa się ścigany europejskim nakazem aresztowania Janusz Lazarowicz, minęło już ponad pół roku, prokuratura nadal nie wystąpiła o jego ekstradycję. Lazarowicz, były prezes XIV NFI i bankowiec związany z Reiffeisen Bank Polska, jest podejrzany o podżeganie do zabójstwa gracza giełdowego Piotra Głowali. Zarzut zlecenia zabójstwa postawiono Januszowi G., ps. Graf – znajomemu Lazarowicza. Głowala, według prokuratury, został zamordowany ponieważ w imieniu byłego prezesa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka domagał się od Lazarowicza spłaty rzekomego długu jaki ten miał mieć wobec Wieczerzaka. Lazarowicz podczas odbytej w RPA rozmowy z reporterami „Polityki” oświadczył, że jest niewinny, z zabójstwem Głowali nie ma nic wspólnego. Ukrywa się w RPA, bowiem chociaż jest pewien, że proces sądowy oczyścił by go całkowicie, obawia się aresztowania i długotrwałego pobytu za kratami bez wyroku. Jego zdaniem prokuratura w tej sprawie błądzi, bo przyjmuje za dobrą monetę zeznania niewiarygodnych świadków. Kilkakrotnie za pośrednictwem swoich adwokatów zwracał się do prokuratorów, aby przesłuchali go w RPA, ale odzewu nie było.

Według informacji do jakich dotarliśmy ostatnio prokuratura ma z tą sprawą poważny problem. Jeden z najważniejszych świadków (nadano mu status koronnego), Andrzej L, ps. Rygus, zniknął bez śladu. To on najpierw w 2007 r. przyznał się do udziału w porwaniu Piotra Głowali, a po jakimś czasie i po licznych przesłuchaniach przypomniał sobie, że stało się to na zlecenia Janusza G. i Janusza Lazarowicza. Wiarygodność tego świadka od początku była wątpliwa, o czym prokuraturę informowali m. in. policjanci. Sąd początkowo nie poparł wniosku prokuratury o nadanie mu statusu świadka koronnego, zgodę wyraził w drugim podejściu. Teraz okazało się, że Rygus, któremu w zamian za zeznania zapewniono bezkarność, nie zaprzestał przestępczej działalności w zorganizowanej grupie zbrojnej. Kiedy jego czyny wyszły na jaw, uciekł. Z naszych informacji wynika, że zamierza rozpisać za nim list gończy. A to oznacza, że utraci swój status, a zeznania jakimi obciążył innych prokurator będzie mógł schować na dnie swojej szafy, bo nie mają już żadnej wartości. Prawdopodobnie to właśnie kłopoty z Andrzejem L., ps. Rygus są powodem dla którego prokuratura zaprzestała starań o schwytanie poszukiwanego Janusza Lazarowicza. Cała ta sprawa pachnie kolejną kompromitacją polskich organów ścigania. (Polityka nr 20/2009)

(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS