menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Maciej Duda: Byłem inwigilowany 22-05-2009
Czasami jest tak, że konkurujący dziennikarze piszą o sobie nawzajem. Najczęściej niestety źle. Ale zdarza się też i tak, że ujawniają niegodziwości jakie spotkały ich kolegów z rywalizujących redakcji. Tak stało się w moim przypadku.
Piątkowa "Gazeta Wyborcza" ujawniła, co złego mnie spotkało trzy lata temu, gdy pracowałem jeszcze w "Rzeczpospolitej". "Trzeba skończyć z przeciekami w Warszawie" - miał powiedzieć Zbigniew Ziobro Januszowi Kaczmarkowi.

Na jego polecenie Małgorzata Wierchowicz z policyjnej grupy "Generał" (zajmującej się śledztwem w sprawie Papały) kilka razy spotkała się z ówczesnym dziennikarzem "Rz" Maciejem Dudą, współautorem irytujących ministra sprawiedliwości artykułów. Policjantka miała ustalić, kto może być informatorem Dudy. Wierchowicz przed prokuratorem potwierdziła, że tak było. "Możliwe, że zasugerowano mi sprawdzenie billingów, natomiast zaprzeczam, by było polecenie wyciągnięcia informacji przy alkoholu. Przyznaję, że nie raz spotykałam się z Dudą. Celem tego było ustalenie, kto jest jego informatorem. Raz byłam bardzo blisko, bo Duda podał pewien szczegół ze śledztwa w sprawie Papały i wykonał telefon, by potwierdzić tę informację. Rozmowa trwała blisko pół minuty. Po tym spotkaniu zażądałam w trybie operacyjnym billingów Dudy, by ustalić, z kim się kontaktował" - czytamy w "GW.

Jestem wstrząśnięty tą historią. I mimo, że niektórzy mi to zarzucą, to zaręczam, że daleki jestem od lansu i martyrologii. Nic nie poradzę na to, że mnie po prostu najzwyczajniej w świecie nielegalnie inwigilowano.

Policjantka nie miała prawa sprawdzać kto jest moim informatorem i w trybie operacyjnym czytać i analizować bilingów mojej służbowej komórki. Kto jest moim informatorem mogła ewentualnie weryfikować tylko prokuratura, która tropiła przecieki ze śledztw. Ale nie policjantka, której zadaniem było ustalenie - kto i na czyje zlecenie zabił generała Marka Papałę.

Śledztwo w sprawie inwigilacji dziennikarzy na zlecenie byłego ministra sprawiedliwości toczy się prokuraturze w Zielonej Górze. Komisja śledcza w sprawie nacisków zapowiada, że już nie długo zajmie się także przypadkami nielegalnych działań wobec dziennikarzy. I bardzo chce wierzyć w zapewnienia obecnego szefa prokuratury krajowej Edwarda Zalewskiego.

W rozmowie z DZIENNIKIEM prokurator zapewnił: "Uważam, że jeszcze w tym roku powinno zakończyć się większość śledztw, dotyczących bezpośrednio lub pośrednio zagadnień, którymi również zajmuje się Sejmowa Komisja Śledcza ds. tzw. nacisków. Uważam, że powinniśmy poczekać na decyzje prokuratorów, które zostaną podjęte w konkretnych śledztwach. One odpowiedzą na pytania, pojawiające się w mediach".

Maciej Duda, Dziennik.pl
http://www.dziennik.pl/polityka/kuluary/article385450/Bylem_inwigilowany.html

(2) komentarzy / + dodaj komentarz
?
Autor: SilentiumUniversi
2009-05-24 06:54:40
Jeśli wiadomość pochodzi od Kaczmarka, za jej wiarygodność głowy bym nie dał. Sporo bym prawdopodobieństwa na kreatywność medialną przydał Ministerstwu Miłości i Superministerstwu (Wybiórczej)

Ludzie nie umieją czytać...
Autor: ech
2009-05-24 12:08:56
Wiadomość nie pochodzi od Kaczmarka. Zeznania,która przytacza GW, to zeznania policjantki, a nie Kaczmarka.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS