menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Nielegalne działania operacyjne policji? 23-05-2009
- Małgorzata Wierchowicz zawsze miała nietypowe metody pracy śledczej, więc czemu nie miała się zgodzić na to by upić winem  Maciej Dudę. Bo upić go miała właśnie winem, Duda podobno jest miłośnikiem wina. Wierchowicz uważała, że Duda ze względu na swoją budowę i sposób wysławiania musi mieć problemy z nadużywaniem alkoholu.
- Bez żartów, tak stwierdziła?
- Tak.
- Z fizjonomii wyczytała? Barwy głosu? Zrobiła jego portret psychologiczny?
- Oczywiście Wierchowicz dzisiaj zaprzecza, że miała przeprowadzić działania operacyjne wobec Dudy przy pomocy wina.  Zaznaczyła jednak, że nie wyklucza, iż zasugerowano jej sprawdzenie bilingów dziennikarza. W czasie spotkań piła tylko kawę, herbatę, wodę mineralną. A Duda zamiast wina pił piwo i niestety nie upijał się, bo zaledwie kończył na dwóch szklankach.
- Czyli jednak nie nadużywa alkoholu.
- Wierchowicz nie raz spotykała się z Dudą, i nie tylko jak mówi teraz na protokół, by poznać jego źródła informacji. Wiadomo, że ekipa Papały dba o dobry pijar i z niektórymi dziennikarzami stara się dobrze żyć. Opisał pan sam sprawę pewnego przecieku w swojej książce („Zabić Papałę”). Wierchowicz prawie odniosła sukces, mówiła, że raz była bardzo blisko, bo Duda podał pewien szczegół ze śledztwa w sprawie Papały i wykonał przy niej telefon by potwierdzić tę informacje. Rozmowa trwała krótko i Duda ją potwierdził. Nie zakładał, że stanie się obiektem inwigilacji. Co jak co ale Wierchowicz nie miała przy nim zawsze zasznurowanych ust w sprawie śledztwa. Jednak po tym spotkaniu zażądała w trybie operacyjnym bilingów Dudy by ustalić z kim się kontaktował. Operacyjnym, czyli bez zgody prokuratury. Należy mieć świadomość, że ekipa „Generał” ma specjalny status i przymyka się oko na formalne sprawy. Doprowadziło to niektórych do demoralizacji, lekceważenia zasad pracy operacyjnej. Rozmówcą dziennikarza była nieznana kobieta z Trójmiasta. Raz ten telefon logował się w trzech przekaźnikach, w Popowni i w okolicach ministerstwa sprawiedliwości. Ostatecznie nie udało jej się ustalić czyj był to numer. Choć raczej w to wątpię.
- A co robiła Małgorzata Wierchowicz na spotkaniach u Ziobry?
- Polubili się, a minister wiedział, że szefowa grupy „Generał” czasami może wyświadczyć jakąś usługę, przy tym to skarbnica wiedzy o wielu osobach w Polsce. Wierchowicz oczywiście twierdzi, że na spotkania zapraszała ją prokuratura, a nie Ziobro.  Ma problem jednak z pamięcią Kowalskiej, która potwierdziła, że często się spotykali. Ziobro dzwonił do niej albo kazał żeby Wierchowicz zadzwoniła albo  przyjechała. Dlatego uważała, że prawdopodobna była sytuacja, w której Ziobro wydawał jakieś polecenie Wierchowicz. Obecnie się od niego dystansuje. Powiedziała, że jeżeli ktoś był podsłuchiwany to był ktoś nielubiany przez ówczesne kierownictwo resortu.
- Tak powiedziała?
- Tak
- Bardzo szczera wypowiedź.
- Czy był to jedyny dziennikarz wobec którego Małgorzata Wierchowicz podejmowała działania operacyjne?
- Wiem jeszcze o jednym przypadku, poza Dudą, sprawdzania operacyjnego dziennikarza.
- Na czyje zlecenie? W ramach jakiej tajnej policyjnej operacji? Kto je akceptował?
- Proszę nie żartować, większość rzeczy działo się na gębę. Wierchowicz powinna z każdego spotkania sporządzić notatkę, przedstawić ją przełożonym.
-  Czy chce pan powiedzieć, że dokonywano nielegalnych działań operacyjnych?
- Tak to wygląda.
- I co na to komendant główny policji, szef MSWiA?
- Proszę ich zapytać.

(6) komentarzy / + dodaj komentarz
I śmiesznie i strasznie
Autor: Maciej Duda
2009-05-23 22:00:01
Obawiam się, źe nie tylko wobec mnie podejmowano takie działania. Jeżeli dziennikarze się teraz nie zjednoczą by coś w tej sprawie zrobić,to takie przypadki będą się zdarzać w nieskończoność.

Robert Zieliński
Autor: Maciej Duda
2009-05-23 22:03:13
Jedną z niewyjaśnionych do dzisiaj sprawa jest podejrzenie podsłuchiwania Roberta Zielińskiego gdy pisał o przeszłości Konrada Kornatowskiego,gdy ten pełnił funkcję szefa policji. Czy coś w tej sprawie się ruszyło, wyjaśniło?

skandaliczna inwigilacja redaktora Dudy
Autor: Andrzej Rozenek
2009-05-23 22:39:02
Wobec łamiących prawo funkcjonariuszy trzeba wreszcie wyciągnąć konsekwencje. Takie praktyki miały miejsce gdy u władzy był minister Ziobro, ale niestety mają też miejsce teraz. Bezkarność pseudo stróżów prawa rodzi patologie, państwo prawa ustępuje miejsca państwu policyjnemu, represyjnemu.

inwigilacja była, PO jest na rękę by nadal trwała
Autor: afro
2009-05-23 23:10:25
Opublikował pan listę inwigilowanych dziennikarzy, pies z kulawą nogą się nie odezwał.

Kilka uwag o posłuchach...
Autor: biesio
2009-05-24 00:25:17
Muszę przyznać, że z niedowierzaniem przeczytałem powyższy tekst. Nie jestem jednak nim zaskoczony - biorąc pod uwagę- bohaterów w nim występujących. Dla przypomnienia warto wspomnieć, że po transformacji ustrojowej podjęto wysiłki - i słusznie - by podsłuchy i wszelkie czynności z nimi związane nie były czynnością standartową tylko wyjątkową. Wyjątkowość tej instytucji polega na tym, że ma ona w swych założeniach i konstrukcji OSTATECZNIE potwierdzić słuszność stawianej tezie w procesie wnioskowania odnośnie konkretnego zdarzenia przestępnego w sytuacji kiedy inne formy i metody pracy operacyjnej zawodzą. Procedura uzyskania zgody na zastosowanie podsłuchu przez Policję i Służby Specjalne jest trudna i biorą w niej udział najważniejsi rangą funkcjonariusze wymienionych służb łącznie z Ministrem Sprawiedliwości i Sądem. I istotna uwaga - w toczącym się postępowaniu przygotowawczym / śledztwem /, to prokurator wydaję postanowienie na podstawie stosownych przepisów kpk., bez jakiegokolwiek udziału funkcjonariuszy tych służb. I to prokurator występuje do operatorów o niezbędne mu w śledztwie informacje.Inną sprawą natury procesowej jest kwestia czy prokurator wyrazi zgodę na dokonanie stosownej analizy otrzymanego materiału przez funkcjonariuszy. Oczywiście i w tej materii mamy do czynienia z przypadkami niecierpiącymi zwłoki. W mojej ocenie i interpretacji Sądu dotyczą one - JEDYNIE- zmieniającej się w sposób dynamiczny sytuacji operacyjno-procesowej, dla której wyłącznie ten tryb postępowania zarezerwowano. Taka sytuacja może zachodzić np. w uprowadzeniach dla okupu. Każdy funkcjonariusz ma bezwględny obowiązek dokumentowania wszystkich czynności z zakresu pracy operacyjnej bądź dochodzeniowo-śledczej. Tak czy inaczej inspiracją do podjęcia jakichkolwiek czynności z zakresu pracy operacyjnej bądź dochodzeniowo-śledczej jest i powinno być uzasadnione podejrzenie popełnienia p-twa przez ściśle okresloną osobę. Okoliczność, że określonemu Ministrowi nie spodobały się jakieś informacje ukazujące się w mediach w sposób oczywisty tych kryteriów nie spełnia. Podjęcie decyzji by funkcjonariusz z powodu jak wyżej podjął działania operacyjne zmierzające do ustalenia np. informatora dziennikarza jest niczym więcej jak ordynarnym złamaniem prawa i procedur regulujących ten tryb postępowania. Spotykanie się zaś z dziennikarzem w celu ustalenia osobowego źródła informacji - tego ostatniego / już prawie../ z oczywistych względów pozostawiam bez komentarza, pozdrawiam.

Zabawa w kotka i myszkę
Autor: Piotr Sieńko
2009-05-25 22:10:07
Z żalem i rozbawieniem jednocześnie przyglądam się każdej próbie zdemaskowania dziennikarskich informatorów. Z żalem, bo za każdym razem, widzę, że takie próby podejmują ci, którzy na co dzień powinni się zajmować swoimi obowiązkami służbowymi, a nie wysługiwać się politykierom, zaniedbując przy tym swoją tak ważną (sic!) pracę. Grupa „papałowa” nie raz już pokazała, że jedyne co potrafi to przeżerać pieniądze obywateli, którzy od lat łożą grube miliony na jej utrzymanie. Efekty jej pracy... znamy wszyscy – ich mizeria jest wprost proporcjonalna do liczby stron książki S. Latkowskiego na ten temat.
Bawi mnie za to szukanie przez takich ludzi dziennikarskich informatorów (sam też się z tym wiele razy spotkałem). Bawi mnie podwójnie. Po pierwsze, bo z reguły kończy się ono niczym. Tak było i w tym przypadku. Po drugie, bo takie zabiegi brutalnie obnażają prostotę myślenia śledczych z policji, prokuratury i innych znamienitych instytucji tego kraju. :) Tak było i teraz – idąc tokiem rozumowania śledczych - skoro Duda lubi wino, to musi być alkoholikiem (interpretacja Palikota?), skoro w trakcie rozmowy z M. Wierchowicz wykonał telefon, to musiał dzwonić do informatora. Wszystko więc wyjaśnić się miało dzięki butelce czerwonego wytrawnego (Maćku nie wiem jakie lubisz, więc strzelam ;) i billingom. :) Jakież musiało być rozczarowanie śledczych:))) gdy ponieśli porażkę… Przecież plan był taki chytry, niemal doskonały :))) Jeśli śledczy każdą sprawę prowadzą przyjmując taką strategię działania, to przestępcy mogą czuć się bezkarni i chyba tak się czują. W tym zaś przypadku nic więc dziwnego, że sprawy gen. Papały nie wyjaśniono do dziś.
* * *
Maćku - życzę owocnych dziennikarskich śledztw i masy wrażeń, związanych z tym co podczas każdego z nich Cię spotka. A pewnie będzie ich niemało. Trzymam kciuki. Śledczym zaś, by wreszcie wzięli się do porządnej pracy i zaczęli robić to, do czego zostali prawem powołani i aby tego prawa przy tym nie łamali.
* * *
Żal mi najbardziej tego, że publikacji GW inne znamienite tytuły w tym kraju nie mają zamiaru kontynuować. Szkoda, że wzajemne animozje i ambicje choć na chwilę nie mogą wylądować na półce redakcyjnych archiwów. Wtedy środowisko mogłoby naprawdę wiele zdziałać. A tak… nie jest w stanie zmienić nic. Piszemy sobie a muzom.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film opowiada o aktualnej sytuacji panującej w polskich aresztach śledczych. Zdjecia rozpoczęto 1 września 2003 roku, ich zakończenie planowane jest w maju.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS