menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Faktem jest, że od wielu lat służby specjalne i policyjne inwigilują media 17-10-2009

Spotkanie odbywało się w jednym z centrów handlowych, tuż po wyjściu Wojtka Sumlińskiego z izby zatrzymań, gdy sąd nie zgodził się na jego aresztowanie. Wojtek poprosił mnie bym towarzyszył jego spotkaniu z dziennikarką Anną Marszałek.  W blogu, pod datą 20-05-2008 22:31 widnieje wpis, opatrzony zdjęciem „smutnych panów”:

„Smutni panowie dwaj, w skórach, nie mający o czym ze sobą rozmawiać, którzy przykleili się do spotkania z jednym z bohaterów ostatniej akcji ABW.”

Obaj panowie zachowywali się bezczelnie, w ostentacyjny sposób przyglądali się nam.  Nie przyszli tu tylko by inwigilować Wojtka Sumlińskiego, ale pokazać jemu, nam, kto tu jest górą. Oddziaływali cały czas na niego. Poddawano go presji. Sporządzono jego portret psychologiczny, o czym pisałem wcześniej.  Dawno uznali, że Wojciech Sumliński to ich potencjalny „plastyczny świadek”, wystarczy go tylko złamać. Przy okazji pokazali jaki mają stosunek do mediów. Mamy się ich bać, mieć świadomość, że o wszystkim wiedzą. Kontrolują nas.

Kiedy Wojtek Sumliński przebywał w szpitalu doszło do incydentu przed moim domem. Znowu pojawili się "smutni panowie". Ale tu już muszę mieć upoważnienie dwójki dziennikarzy, którzy spotkali się wówczas ze mną w sprawie Wojtka Sumlińskiego, by opowiedziec więcej.

Czas może wreszcie na to by środowisko w kwestii inwigilacji mediów zajęło solidarne stanowisko, a nie zajmowało się sprawą inwigilacji incydentalnie. Faktem jest, że od wielu lat służby specjalne i policyjne inwigilują media. Pozornie tylko są to działania pod kontrolą prokuratorską i sądową.

Niektóre wpisy z tamtego okresu:


Czy Sumliński powiesi się w areszcie? 30-07-2008 01:05

Wracam do Warszawy. Dzwoni Piotr Pytlakowski i pyta, co się dzieje? Na czerwonym pasku w TVN24 przeczytał o aresztowaniu Wojciecha Sumlińskiego. A skąd mam wiedzieć? Z Wojtkiem nie widziałem się po jego wyjściu, gdy przyszedł podziękować z żoną za wsparcie, a potem w czasie spotkania z Anną Marszałek, w czasie którego byłem wobec niego bardziej ostry niż dziennikarka Dziennika. Nie przyjmowałem za wiarygodne pewnych wyjaśnień. Mówię, tyle co wiem, czyli nic poza tym, że sąd widocznie rozpatrzył zażalenie prokuratury na uchylenie aresztu przez sąd niższej instancji.

Rozłączamy się. Po chwili postanawiam zadzwonić do rzecznika Centralnej Służby Więziennej Luizy Sałapy. Jedna z osób, która od lat pokazuje ludzką twarz a nie bezmyślnego klawisza. O czym rozmawialiśmy? Przekazałem jej kilka refleksji o stanie psychicznym Wojtka, który poddany został presji psychicznej od chwili zatrzymania przez ABW. O jego próbie samobójczej w policyjnej izbie zatrzymań na Mokotowie. Dziwne, że funkcjonariusze ABW, prokuratorzy, przesłuchując go nie spostrzegli śladów na przegubie dłoni. Czy sporządzono protokół z tego zdarzenia? Aresztowanie ma jeszcze bardziej spotęgować oddziaływanie na niego, złamać go. Służby doskonale wiedzą o tym, że Sumliński nie jest w najlepszym stanie psychicznym.Ten areszt jest aresztem wydobywczym. Sumliński mógł odpowiadać  z wolnej stopy, nie mataczył, nawet bał się spotykać z dziennikarzami. Ostatnio odmówił rozmowy z Anną Marszałek z Dziennika. I tak ponosi już wysoką cenę za swoją lekkomyślność, głupotę, a jeśli jest winien, to niech sąd orzeknie o tym i  niech Wojtek odsiedzi swoje. Areszt nic do sprawy nie wniesie, chyba, że ma inny cel.
- By nie okazało się, że Sumliśńki popełni samobójstwo w areszcie – rzucam.

Sałapa dziękuje za informację. Mam poczucie, że trafiły do właściwego człowieka.  Mam też nadzieję, że będą mieli tam świadomość, że jeśli Sumliński powiesi się w toalecie, nikt tego nie uzna za tragiczny wypadek.
ABW, prokuratura i sąd także powinni mieć świadomość tego, że media, a przynajmniej kilku dziennikarzy, będą patrzeć na ręce.

Po tysiącu stu kilometrach przebytej drogi dojeżdżam do Warszawy, na jednym z Mc Donaldów, tuż przed północą, odbieram od wysłannika Wojtka Sumlińskiego dziewięcio stronicowy list. Chwilę rozmawiam z wysłannikiem. Dzwonię do Wojtka. Rozmawiamy, krótko. Po lekturze ponownie wykonuję telefon, tym razem jest to dłuższa rozmowa. Trudna, bo Wojtek ma świadomość, że jest podsłuchiwany. Choć według mnie tym razem powinien to mieć gdzieś.
Umawiamy się na rano.
- Jeśli będzie to nam dane – zaznacza Wojtek.

15.40. Wróciłem ze szpitala, gdzie trafił Wojtek po próbie samobójczej. To stamtąd ostatecznie przewiozą go do szpitala więziennego. Prawo jest bezduszne.

Kto tu mataczy, panie ministrze sprawiedliwości? 01-08-2008 10:59

Panie ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ćwiąkalski,  powiedział pan w radiu  Tok FM, że nieprawdą jest, że Wojciech Sumliński podjął próbę samobójczą 13 maja.
Kto pana wprowadza w błąd? Jaki ma w tym cel? Nie jesteśmy kłamcami, wspólnie potwierdzamy fakt, że Wojciech Sumliński w czasie majowego zatrzymania próbował popełnić samobójstwo. Zakończyło się to samookaleczeniem.  Proszę obejrzeć sobie przeguby jego dłoni. Ślady tam jeszcze są widoczne. Niech pan zażąda stenogramów podsłuchów Sumlińskiego, który zaraz po wyjściu z izby zatrzymań rozmawiał o tym telefonicznie.
Mamy nadzieję, że będzie miał Pan odwagę wyjaśnić  sprawę tuszowania samobójczej próby Wojciecha Sumlińskiego, jaka miała po raz pierwszy miejsce w czasie majowego zatrzymania. Tym razem podległe panu osoby mataczą informacjami na ten temat.
Sylwester Latkowski
Wojciech Czuchnowski (Gazeta Wyborcza)
Leszek Misiak (Gazeta Polska)


(1) komentarzy / + dodaj komentarz
więzienie to nie \'reality show\'!
Autor: Nat.
2009-10-18 17:12:15

może \"smutni panowie\" przyszli do centrum handlowego na galerianki (reżyserka na festiwalu pojawiła się w czerwono-czarnym koronkowym gorseciku, szczyt głupoty... obsypany nagrodami)

rzecznik prasowa SW jest od długiego czasu ta sama, więc to oznacza, że jest dobra - poza tym to dobrze, że jest to kobieta, to trochę łagodzi ten smutny świat

dobrze że się zająłeś Sumlińskim, aktywnie zwróciłeś na niego uwagę, może uratowałeś mu życie, trzeba się też było zająć tymi wszystkimi od Olewnika, którzy popełnili skutecznie

bierne spekulacje czy ktoś się powiesi - okrutne...!

więzienie to nie \'reality show\'


Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS