menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Adrianna Biedrzyńska - nagranie finalnego utworu do filmu "Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy 03-10-2010

"Byłam" muzyka i produkcja Piotr Krakowski, słowa Sylwester Latkowski i Piotr Krakowski.
Finalny utwór filmu Sylwestra Latkowskiego i Piotra Pytlakowskiego "Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy.
Realizacja i mix nagrania wokalu Ady Biedrzyńskiej: Rafał Smoleń, Studiu Sound and More.
Realizacja teledysku Łukasz Kołtunowicz

http://www.facebook.com/album.php?aid=509718&id=315615305721&ref=mf


(2) komentarzy / + dodaj komentarz
Teraz zostal pan Hieną ;)
Autor: jaszyn
2010-10-14 13:52:10
Gazeta Polska znany organ prawdy już wie, że musi pan być agentem WSI,SB, WSW, FSB, KGB, SWR, GRU, STASI, STB, i CIA. Wróć!!! To ostatnie to dozwolone a nawet pożądane w środowisku Gazety wiec cofam ;)
http://niezalezna.pl/artykul/hieny_roku_w_akcji/40040/1
Wszystko jasne chce pan jako przestępca powiązany z hienami roku sterowanymi przez oficerów SB;)

Hieny z Gazety Polskiej Misiak, Wierzchołowski?
Autor: jaszyn
2010-10-14 13:56:22
Jedynie słuszna Gazetka napisał jakoby ranny borowiec po katastrofie dzwonił do żony...tylko że zona nic o tym nie wie. Gdzie ci panowie mieli uczucia pogrążonej w bólu kobiety? W d..pie?
Warte zacytowania
\"Wypowiedź Klicha każe zastanowić się, czy rzeczywiście funkcjonariusz BOR, który był na pokładzie Tu-154, Jacek Surówka – dziś ujawniamy, że to o nim pisaliśmy – dzwonił do żony zaraz po katastrofie, mówiąc, że jest ciężko ranny w nogi i że „dzieją się tu rzeczy straszne”? Po tych jego słowach połączenie zostało przerwane. Taką relację przedstawił nam jeden z dziennikarzy, który 10 kwietnia był w Smoleńsku. Według naszych informacji, Surówka miał telefon w sieci Orange.\"
http://gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/54/3752/ujawnijcie-jak-umierali
Oświadczenie żony
\"Nasz Dziennik\" i \"Gazeta Polska\" podały w tym tygodniu sensacyjne rewelacje na temat smoleńskiej katastrofy. Według ich informacji, tuż po katastrofie samolotu jeden z lecących nim funkcjonariuszy BOR miał dzwonić do żony mówiąc, że jest ciężko ranny w nogi i że \"dzieją się tu rzeczy straszne\", a następnie połączenie zostało przerwane. Taką relację miał przedstawić \"GP\" nie wymieniony z nazwiska \"jeden z dziennikarzy, który 10 kwietnia był w Smoleńsku\". W kolejnym tekście gazeta ujawnia nazwisko funkcjonariusza: miał nim być Jacek Surówka.


REKLAMA Czytaj dalej



Wdowa po oficerze BOR wszystkiemu zaprzecza. - To bardzo bolesna nieprawda. Mąż do mnie nie dzwonił. Ostatni kontakt z nim to jest SMS, który mąż wysłał mi z pokładu przed startem. Tak jak zawsze robił. Nie było później żadnego kontaktu - stwierdziła w TVN24.

Krystyna Surówka sprawdziła też, czy mąż nie dzwonił do kogoś innego. - Zamykałam u operatora sieci komórkowej ten telefon i wówczas, ponieważ nie wiedziałam, w czyich był rękach, zapytałam o godzinę ostatniego połączenia. Miało miejsce przed startem, później telefon nie był używany.

Zdaniem kobiety autor tekstu wyparł się wszystkiego. - Rozmawiałam ze współautorem tego tekstu. Najpierw twierdził, że ma nagranie tej rozmowy, potem, ze to była wymiana informacji przez maila z innym dziennikarzem. Podczas drugiej rozmowy obiecał, że prześle mi tego maila. W czasie trzeciej rozmowy wyparł się wszystkiego. Nie ma żadnego maila. Jedyną prawdą w całym artykule jest to, że skontaktowano się z innym bratem mojego męża, który powiedział, że taki fakt nie miał miejsca – dodała
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wdowa-zaprzecza-nie-bylo-zadnego-telefonu-po-tragedii,wid,12756574,wiadomosc.html

Dziennikarz ten próbował potem, jak twierdził, skontaktować się z żoną Jacka Surówki. Miała ona o telefonie męża opowiadać znajomym, ale okazało się, że nagle z niewiadomych powodów zamknęła się w sobie i odmówiła rozmowy. Spotkał się więc – jak mówi – z bratem funkcjonariusza, który potwierdził mu fakt takiej rozmowy telefonicznej, którą dziennikarz nagrał. Jednak dotychczas jej nie upublicznił z niewiadomych powodów.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS