menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Kalisz: ABW zacierala ślady 10-12-2010

Poseł Ryszard Kalisz mówi w rozmowie z "Gazetą", że ktoś celowo wytarł odciski palców na broni, z której postrzeliła się Blida. Chciał w ten sposób ukryć, kto naprawdę dotykał broni

Agnieszka Kublik: Co naprawdę działo się w domu Blidów po śmiertelnym strzale? Wczoraj "Gazeta" opisała, jak funkcjonariusze ABW po śmierci Barbary Blidy bez przerwy gdzieś wydzwaniali. I wymieniali się komórkami, więc niemożliwe jest ustalenie, które połączenia w tym natłoku rozmów były istotne. Co gorsza, obecna ABW nie pomaga komisji się w tym rozeznać, bo nie potrafi rozszyfrować części numerów. To zacieranie śladów? A jeśli tak, śladów czego? Jaką pan ma hipotezę?

Ryszard Kalisz, szef sejmowej komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy: Między śmiercią Blidy ok. 6.15 a 10.50, kiedy zaczęło się zabezpieczanie śladów, dom był we władaniu oficerów ABW - szefa grupy realizacyjnej Grzegorza S i wiceszef ABW Grzegorza Ocieczka. Więc za wszystko, co tam się działo, odpowiedzialność spada na ABW. A działy się tam niezwykle dziwne rzeczy, np. nie zbadano wielu śladów, było tam bardzo dużo osób. Funkcjonariusze mają wspólny interes, by nie powiedzieć, jak było naprawdę.

Zacierali ślady?

- Wiele rzeczy jest niepokojących. Kwestie związane z niezbadanymi dowodami, np. nitkami na rewolwerze Blidy czy kurtką agentki ABW Barbary P. Kurtka była czysta, a funkcjonariuszka mówi, że reanimowała Blidę, gdy z rany tryskała krew. Więc kurtka powinna być zabrudzona krwią. Nie jest.

Poseł Danuta Pietraszewska z komisji śledczej uważa, że mogło dojść do podmiany kurtki.

- To wielce prawdopodobne. Dowodu na to komisja nie ma, ale na podstawie wielu poszlak łączących się w logiczny ciąg z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że tak właśnie było. Kolejna poszlaka, o której napisała "Gazeta" w czwartek, to mnogość połączeń wykonywanych z jednego telefonu, średnio to było jedno połączenie na kilka sekund. Czyli funkcjonariusze ABW nie mogli nic innego robić w tym czasie. Z kim rozmawiali? Kto wydawał im dyspozycje?

ABW nie chce komisji pomóc w rozszyfrowaniu tych połączeń?

- Twierdzi, że nie ma już takich możliwości technicznych. Moim zdaniem chodzi o tajemnicę państwową. Mówi o tym w "Gazecie" członek komisji Marek Wójcik, że to była kombinacja operacyjna. Takie kombinacje podlegają w służbach najwyższej tajemnicy. Źle jest, jeżeli służą do zacierania śladów.

Jakie ślady zacierali funkcjonariusze ABW? Że doszło do szamotaniny funkcjonariuszki z Blidą i wtedy padł śmiertelny strzał?

- Przestrzegam zasady z kodeksu postępowania karnego, że wątpliwości nie wolno rozstrzygać na niekorzyść podejrzanego. Jeżeli tak, to nie ma dowodów, że śmierć nastąpiła w wyniku szarpaniny. Ale dowodów mieć nie możemy, bo przez ostatnie 4 min życia Barbara Blida była tylko z funkcjonariuszką ABW. Co wtedy mówiła agentka, co tam się działo, nie wiemy. Nie ma na to żadnych dowodów poza zeznaniem Barbary P. Funkcjonariuszka mówi, że w chwili strzału była od Blidy w odległości nie większej niż metr. Ale Henryk Blida mówi, że gdy usłyszał strzał, pobiegł do łazienki i zobaczył funkcjonariuszkę siedzącą na oparciu fotela.

Mogła w tym czasie wybiec z łazienki.

- No właśnie. Niestety, prokuratura nie sprawdziła, czy czasowo to możliwe. Ale biorąc pod uwagę kąt strzału, teza o szarpaninie jest uprawniona. Napiszemy o tym w raporcie komisji, ale przypomnimy zasadę o nierozstrzyganiu wątpliwości na niekorzyść podejrzanego.

Jak pan tłumaczy brak odcisków palców na rewolwerze, z którego postrzeliła się Blida? Powinny być jej i jej męża, bo jej dotykał już po strzale.

- Bardzo prosto: ktoś je wytarł. I to dokładnie. Nie chciał, żeby można było sprawdzić, czyje odciski tam były.

Czyli musiałby być nie tylko Barbary i Henryka Blidów.

- Tak, to kolejna poszlaka. W prawie karnym poszlaki tworzą dowód, kiedy łączą się w nierozerwalny ciąg logiczny. Tu mamy wiele poszlak. Komisja w raporcie będzie musiała się zastanowić, czy ten ciąg jest logiczny i nierozerwalny.

Do kogo funkcjonariusze ABW mogli dzwonić?

- Znowu poszlaka: możemy przyjąć, że dzwonili do osób, które traktowali jako swoich szefów formalnych bądź tzw. autentycznych, politycznych. Bo musimy założyć, że mogli się konsultować politycznie, co robić. A więc musimy przyjąć, że ta ilość telefonów była po to, by nie można było ustalić, do kogo naprawdę dzwonili. I kto do kogo. Czyli kto i na jakim szczeblu hierachii państwowej wydawał im dyspozycje.

Chcieli coś ukryć, bo mieli coś do ukrycia. Te kontakty miały nie wyjść na jaw.

- Dokładnie tak. I to jest kolejna poszlaka.

Kiedy raport będzie gotowy?

- Już mam napisaną dużą część projektu. Potem czeka nas dyskusja w komisji. Więc raport powinien być gotowy wiosną przyszłego roku.

Kalisz: ABW zacierała ślady, rozmawiała Agnieszka Kublik 2010-12-10, Gazeta Wyborcza

http://wyborcza.pl/1,75248,8795230,Kalisz__ABW_zacierala_slady.html


(1) komentarzy / + dodaj komentarz
świetna książka
Autor: wojtek
2010-12-11 13:03:48
Witam,
gratuluję Panom świetnej książki. Czekam na kolejne. Życzę Zdrowych i Wesołych Świąt.
Wojtek

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS