menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Zabili Kościuka (rozdział z opublikowanej w 2009r. książki) 08-02-2011

„Zabili Kościuka” – taki sms rozsyłali między sobą adwokaci reprezentujący sprawców uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Nikt z nich nie wierzył w wersję oficjalną, według której Sławomir Kościuk powiesił się w piątkowy wieczór, z 3 na 4 kwietnia 2008 roku, między 21.18 a 22.00 w celi numer 505 aresztu śledczego w Płocku.
Funkcjonariusze służby więziennej znaleźli go siedzącego w kąciku sanitarnym na muszli klozetowej. Powiesił się na prześcieradle, którego drugi koniec był przywiązany do kraty koszowej. Uwolnili pętlę z szyi Kościuka i przystąpili do reanimacji. Kilka minut później zjawił się lekarz, niestety po bezskutecznym masażu serca o godz. 22.19 stwierdził zgon.
„Denerwuje mnie atmosfera sensacji wokół tego zdarzenia, podgrzewana przez media” - mówił na łamach miesięcznika „Forum Penitencjarne” płk Artur Kowalski, dyrektor Zakładu Karnego w Płocku. – „Żaden dyrektor nie lubi, jak w jego jednostce dochodzi do samobójstwa, ale przecież takie wypadki się zdarzają. Nie wierzę, że Kościuk, którego media przedstawiły jako wyrachowanego zabójcę, nie mógł się załamać. Dostał przecież dożywocie z możliwością wyjścia na wolność najwcześniej po 30 latach. Miałby wtedy 82 lata”.
Sławomir Kościuk był rozchwiany emocjonalnie. Na wolności nadużywał alkoholu, miewał stany depresyjne. Pod wyroku jaki usłyszał w płockim sądzie, miał prawo popaść w rozpacz. Prokurator obiecywał mu przecież nadzwyczajne złagodzenie kary. Liczył na osiem lat, najwyżej piętnaście. To dawało jakąś perspektywę, dożywocie odbierało nadzieję. 
Tak jak w przypadku samobójstwa Wojciecha Franiewskiego psycholog i wychowawca nie zauważyli wcześniej w zachowaniu Kościuka niczego niepokojącego. Według nich, nie był osobą załamaną psychicznie. W postępowaniu wewnętrznym centralnego zarządu służby więziennej odtworzono okoliczności zdarzenia. Opisał je miesięcznik "Forum Penitencjarne":  

„Ok. 20.15 w oddziale piątym, gdzie przebywali w celach dla "niebezpiecznych" Sławomir Kościuk i Robert Pazik, odbył się apel wieczorny, przeprowadzony przez dowódcę zmiany i oddziałowego. W czasie apelu Kościuk zachowywał się spokojnie i nie zgłaszał żadnych potrzeb. Co ok. pół godziny obie cele, 505 i 508, były kontrolowane. W czasie ostatniej kontroli przed zdaniem służby, o 21.10, oddziałowy widział, że Kościuk leży na łóżku i ogląda telewizję.
To samo stwierdził kolejny oddziałowy, który kontrolował jego celę już o 21.18. Ok. 22 funkcjonariusz ten zaczął gasić światło w celach. Po dojściu do celi 505, ok. 22.04, nie zobaczył Kościuka przez wizjer. Uderzył ręką w drzwi celi i kilka razy go zawołał, lecz nie usłyszał odpowiedzi. O braku kontaktu zawiadomił stanowisko dowodzenia.
Dowódca zmiany stwierdził, na podstawie obrazu na ekranie monitora, że osadzony prawdopodobnie siedzi na muszli klozetowej w kąciku sanitarnym. Wziął ze stanowiska dowodzenia klucze do celi 505 i wraz z dwoma funkcjonariuszami przyszedł do oddziału piątego. W ich obecności oddziałowy otworzył celę i wszyscy zobaczyli Kościuka siedzącego na sedesie z pętlą na szyi. Ułożyli go na podłodze i rozpoczęli reanimację.”

Postępowanie w sprawie śmierci Kościuka trwa do dzisiaj, chociaż początkowo uznano, że w zdarzeniu nie uczestniczyły osoby trzecie - osadzony sam się zabił. Biegli mają orzec, czy ilość psychotropów, jakie odkryto we krwi Kościuka (określono ich zawartość jako toksyczną), mogła wpłynąć na podjęcie samobójczej decyzji. Do dzisiaj też definitywnie nie ustalono, co było przyczyną złamania kilku żeber u ofiary i dziwnych otarć na przedramionach.

W przeciwieństwie do swojego przyjaciela od dzieciństwa, Wojciecha Franiewskiego, Kościuk nie był karany, a przynajmniej nie figurował w Centralnym Rejestrze Skazanych. Jego ojciec był znanym w czasach PRL adwokatem. Siostra skończyła prawo i też wykonuje ten zawód. Starszy o trzy lata brat, absolwent AWF, pracował z niepełnosprawnymi sportowcami, był działaczem Polskiego Związku Głuchych. W czasie kiedy w 2005 r. Kościuk trafił do aresztu pod zarzutem udziału porwaniu Krzysztofa Olewnika,  przed jego bratem otworzyła się perspektywa kariery politycznej. Po wygranych przez PiS wyborach, brat mordercy, został oficjalnym kandydatem na stanowisko wiceministra sportu. Ale do nominacji nie doszło. Media ujawniły bowiem, że ciążą na nim zarzuty w sprawie malwersacji finansowych. PiS i jego koalicjanci Samoobrona i LPR miały szczęście. Gdyby brat Kościuka dostał wtedy posadę rządową, działająca dzisiaj komisja śledcza miałaby niepodważalny dowód, że sprawa porwania i zabójstwa Olewnika, tak jak upierają się członkowie jego rodziny, faktycznie łączy się ze światem politycznym. 

"Olewnik.Śmierć za 300 tysięcy." Sylwester Latkowski, Piotr Pytlakowski, Świat Książki, 2009, s 175-177, rozdział "Zabili Kościuka"

http://swiatksiazki.pl/shop/product,155278,,Olewnik-Smierc-za-300-tysiecy,Sylwester-Latkowski-Piotr-Pytlakowski


(3) komentarzy / + dodaj komentarz
\"Samobójstwa\" w celi...
Autor: Krzysztof Korwek
2011-02-08 12:52:48
Na Onet.pl, jest komentarz usera, który twierdzi, że siedział 17 lat w więzieniu. \"Chłopcy\" z UOP w nocy wchodzili tam pozaregulaminowo jak do siebie. Wpadali do celi i robili co chcieli. Nikt z SW nie ujawni tego w raporcie. Ponoć w sprawie Olewnika zeznaje jakiś \"świadek\", który ma być kontrą dla zeznań Jerzego Godlewskiego... Któryś z nich prawdopodobni popełni kolejne \"samobójstwo\". J. Godlewskiego już zdążyli zarazić gronkowcem w Krakowie... Kto polecił \"lekarzowi\" więziennemu to zrobić? Kto polecił go aresztować prokuratorowi z jastrzębia-Zdroju? Raczej trudno będzie dojść po tej nitce do kłębka...

detektyw?
Autor: abc
2011-02-08 22:18:26
A świstak siedzi i zawija te sreberka..., a może ktoś łaskawie sprawdzi, jaki jest faktyczny stan tego Godlewskiego zanim zacznie powtarzać głupoty?

A nie ma czasem komentarza usera, ktory \"naprawde strzelal do Kennedy\'ego\"?
Autor: :-D
2011-02-14 17:16:56
Albo latal UFO z Roswell i polowal na Bigfoota?

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS