menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Polska mafia. Wstęp i wprowadzenie 22-03-2011

Wstęp
Zawarte w książce wypowiedzi oraz rozmowy oparte są na dokonanych przeze mnie  nagraniach lub protokołach przesłuchań policyjnych, prokuratorskich i sądowych.  Wykorzystałem także akta spraw operacyjnego rozpoznania oraz teczki tajnych  współpracowników ! osobowe i paszportowe, udostępnione przez Instytut Pamięci  Narodowej. Dotarłem do kilku analiz kryminalnych głośnych współczesnych spraw.
Przywołałem artykuły prasowe, których autorzy (między innymi Paweł Biedziak, Witold  Gadowski, Bogusław Gomzar, Marek Henzler, Grzegorz  Indulski, Jarosław Jakimczyk,  Dorota Kania, Rafał Kasprów, Bertold Kittel, Michał Kopiński, Leszek Kraskowski, Anna  Marszałek, Bianka Mikołaj ewska, Leszek Misiak, Jerzy Morawski, Piotr Nisztor, Ewa  Ornacka, Piotr Pytlakowski, Paweł Reszka, Marcin Rybak, Wojciech Sumliński) dokonali  weryfikacji informacji, zanim ujrzały one światło dzienne na łamach: „Dziennika”, „Dziennika Bałtyckiego”, „Dziennika Polskiego”, „Gazety Polskiej”, „Gazety Wyborczej”, „Nie”, „Polityki”, „Rzeczpospolitej”, „Super Expressu”, „Wprost”, „Życia Warszawy”.
Wielu rozmówców godziło się na rozmowę pod warunkiem zachowania anonimowości.  Występujący w książce jako R.Sz. wysoki funkcjonariusz służb, który zna je od  podszewki, swoją zawodową karierę zaczynał w czasach PRL!u, a na jej szczyt wspiął się po roku 1990. To między innymi dzięki jego wiedzy udało mi się natrafić w IPN!ie na  ślady interesujących śledztw (wiedział, pod jakim hasłem powinienem szukać, o jakie  akta zabiegać) i we właściwy sposób odczytać akta operacyjne.
 Niektórzy rozmówcy nie autoryzowali swoich wypowiedzi, pozostały jednak taśmy, które wiernie oddają ich treść. Uznałem, że słowa,  które wówczas padły, są na tyle istotne dla pokazania prawdy o mechanizmach przestępczego świata, aby zamieścić je w książce.

Czytelnik tej książki po raz pierwszy zapozna się z wieloma dokumentami, które  przede mną znali tylko funkcjonariusze policji, służb i prokuratury. Stało się to możliwe dzięki poparciu mojej pracy przez tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Janusza Kurtykę.
Przytaczam obszernie ustalenia zawarte w książce i  filmie  Zabić Papałę  (książkę wydało wydawnictwo Rosner & Wspólnicy). Dzięki nowym faktom zostały one pogłębione  i uzyskały kolejne, wiarygodne potwierdzenia. Akta  sprawy zabójstwa generała Marka  Papały to historia polskiej przestępczości kryminalnej i gospodarczej minionych trzydziestu lat.
Starałem się potwierdzać usłyszane od rozmówców i przeczytane w dokumentach  informacje. Zamieszczałem je dopiero po uzyskaniu potwierdzenia. Nigdy jednak nie  można mieć całkowitej pewności co do wiarygodności  ostatecznego obrazu. Należy  pamiętać, że świat przestępczy to niezawierane na piśmie umowy, zobowiązania, groźby i  plany. Zazwyczaj opis wydarzeń opiera się na ustnych, a zatem ułomnych i nie zawsze  motywowanych szczerymi intencjami, relacjach świadków opowiadających o nich prokuratorom lub dziennikarzom. Czytelnik powinien  więc zachować ostrożność w wyciąganiu prostych wniosków. Podaję źródła i kontekst i to powinno pozwolić ocenić wiarygodność, wskazać, w co wierzyć, a w co nie.
Jestem wdzięczny przede wszystkim tragicznie zmarłemu prezesowi IPN!u Januszowi  Kurtyce, który otworzył przede mną archiwa Instytutu najszerzej, jak mógł ze względów prawnych, oddelegowując wielu pracowników, by służyli mi pomocą. Nie wszystkich poznałem osobiście, ale wszystkim dziękuję.
Dziękuję Piotrowi Pytlakowskiemu, ponieważ możliwość opisania tak wielu faktów była wynikiem naszej wspólnej reporterskiej pracy.
Sylwester Latkowski Warszawa, 26 września 2010 roku

Wprowadzenie

19 listopada 1987 roku w gazecie wiedeńskiej „Neue Kronen Zeitung” ukazał się artykuł  pt. Przemyt heroiny wartości ponad 100 milionów szylingów.
800 tysięcy szylingów rocznego zarobku nie wystarczało byłemu mistrzowi CSRS w
hokeju Jifiemu Bubli (38), dlatego został handlarzem narkotyków [...] Na ślad siatki
handlarzy narkotyków z siedzibą w Vancouver (Kanada) wpadli żandarmi z
Wydziału Kryminalnego w Wiedniu. Po zgonie 28!letniego mieszkańca Neustadt,
który przedawkował heroinę, ślad zaprowadził policjantów do Polaka mieszkającego
w Wiedniu. Jego zeznania były szokujące. Nikt inny  jak Jifi Bubla, przez 10 lat
gwiazda narodowej reprezentacji  CSRS w hokeju, uczestnik mistrzostw świata w
1977 roku w Wiedniu i następnie działacz kanadyjskiej NHL, był hurtowym
dostawcą trucizny. On przemycał heroinę do Wiednia, on skłonił działaczkę opieki
społecznej w Wiedniu do składowania trucizny i on porcjował heroinę o wadze 33
kilogramów i wartości 100 milionów szylingów. Mieszał ją z mlekiem w proszku i
pakował w pudełka po papierosach Marlboro i bombonierkach Ildefonso.
Kim był Polak, dzięki któremu austriacka policja dopadła mistrza hokeja  Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej Jifiego  Bublę? To urodzony w 1939 roku w Warszawie Wojciech Bohdan Papina. O ludziach takich jak on nigdy nie mówiło się w  Polsce jako o ludziach mafii. Do dzisiaj niewiele osób ma pojęcie, że oni istnieli. Skąd się w ogóle wzięli ?
W mediach mafię przez wiele lat sprowadzano do gangsterów z Pruszkowa i Wołomina. Szefowie służb i policji twierdzili i nadal twierdzą, że w Polsce mafii nie ma.
- Od miesięcy konsekwentnie namawiam do umiaru w ocenach, jeśli idzie o zjawisko  mafijności. Mówię cały czas, że obserwujemy zaczątki pewnych procesów mafijnych, zaś  o tej klasycznej, czy zbliżonej do klasycznej, mafii jeszcze mowy być nie może.  Nawołując do umiaru, absolutnie nie podejmowałem żadnych poczynań, których celem byłoby rozdmuchiwanie tego zagadnienia - stwierdził w Sejmie minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski (31 sierpnia 1995 roku). Milczanowski wypowiedział Milczanowski wypowiedział te słowa w momencie, kiedy struktury przestępcze,  jak nigdy dotąd w Polsce, mieszały się z biznesem i polityką. Kiedy to olbrzymia liczba  ludzi ze Służby Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej i służb wojskowych zasiliła prywatny biznes, przenosząc do niego, jako zasadę, konspirację, operowanie strachem, szantażem,  groźbą, pobiciem czy zabójstwem. Wnosząc ze sobą nabyte umiejętności szpiegowania, analizy i znajomość agentury, zarówno tej zwykłej (przemysłowej, partyjnej, rządowej), jak i kryminalnej.
- To był błąd w myśleniu, że Polska jest krajem wolnym od procesów dziejących się w Europie, zwłaszcza Wschodniej, którą dotknęły wszystkie kryminalne plagi związane z transformacją. W Rosji byli oligarchowie, u nas było o nich cicho. Postanowiliśmy zająć się sprawdzeniem doniesień o powiązaniach znanych biznesmenów z szarą strefą. Wojtek Walendziak miał stworzyć listę biznesmenów z całej Polski i zająć się sprawdzeniem, co jest prawdą, a co zwykłą plotką o  ich przestępczej działalności - mówi Marek Biernacki, który od 7 października 1999  do 19 października 2001 roku pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Jerzego Buźka. W tym czasie stał się jednym z autorów wniosku o wznowie nie śledztwa w sprawie tzw.  moskiewskiej pożyczki. W okresie jego urzędowania utworzono Centralne Biuro Śledcze. Wojciech Walendziak -wiceszef CBŚ w latach 2002!2003. Nadzorował min. instytucję świadka koronnego.
Zapytany o „listę biznesmenów”, były wiceszef CBS, Wojciech Walendziak, mówi o niej niechętnie, potwierdza jednak, że rozpoczęto wówczas rozpracowywanie niektórych biznesmenów. Jego niechęć jest zrozumiała, bo właśnie podjęcie działań wobec nich było przyczyną ataku na niego.
- Postanowiono złamać człowieka i zrobić z niego defraudanta ! wyjaśnia Marek Biernacki.
W mediach pojawiła się informacja o defraudacji w CBŚ około czterech milionów złotych przeznaczonych na program ochrony świadka koronnego. Podejrzanym miał być Wojciech Walendziak, który nadzorował instytucję świadka koronnego. Trwało właśnie wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Nieważne było, że dotyczyło ono tylko nieprawidłowości w wewnętrznym obiegu dokumentów, a nie defraudacji - Walendziak musiał odejść z policji. Obecnie żyje w ciszy, pracując w prywatnym biznesie. W 2009 roku jego nazwisko ponownie pojawiło się publicznie. Na zlecenie komisji śledczej przeanalizował policyjne materiały ze sprawy porwania i zabójstwa syna biznesmena spod Płocka, Krzysztofa Olewnika.
- Czy na liście było nazwisko XXXXXXX  ? - pytam Wojciecha Wałendziaka. XXXXXXX to znany biznesmen z północy Polski, który pojawi się w dalszej części książki. Będę nazywał go „Biznesmenem z Północy”. To człowiek, który wspiął się na sam szczyt polskiego biznesu. Jak nikt inny zawsze był blisko świata biznesu, rządu i przestępców. Jak nikt inny zapracował sobie na status polskiego oligarchy, bo dzięki koneksjom politycznym zbudował swoje imperium. To dzięki nim uzyskiwał kolejne kontrakty z państwowych firm i instytucji.
Walendziak przytakuje. Ale nie chce o nim mówić. Pytam, czy wie, że akta ze sprawy rozpracowania „Biznesmena z Północy” trafiły do jego rąk. Sprzedał mu je jeden z funkcjonariuszy CBŚ z Gdańska.
Walendziak przytakuje. Ale nie chce o nim mówić. Pytam, czy wie, że akta ze sprawy
rozpracowania „Biznesmena z Północy” trafiły do jego rąk. Sprzedał mu je jeden z
funkcjonariuszy CBŚ z Gdańska.
Nie jest zdziwiony.
- Mogę teraz zrozumieć, dlaczego spotkało mnie to,  co spotkało, a Marek Biernacki przez lata był marginalizowany - odpiera.
Mijają lata i nadal można usłyszeć w mediach uspokajające słowa.
Dariusz Janas, były szef Wydziału Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji, stwierdził, że w Polsce nie ma mafii. Według niego  grupy przestępcze w naszym kraju nie stworzyły jednolitej, stabilnej struktury, jak choćby te we Włoszech. Poza tym powiązania polskich gangsterów z politykami, prokuraturą i policją nie były zbyt mocne, skoro udało się ich aresztować. (RMF, 18 września 2002 roku).
Jakie to aresztowania miał na myśli szef największego i najważniejszego wydziału kryminalnego policji w Polsce (bo to w stolicy znajduje się epicentrum łączenia się świata przestępczego z biznesem i rządem) ? Czy zapuszkowanie Aleksandra Gawronika, byłego senatora, i kilku gangsterów z Pruszkowa zakończyło, według niego, problem powiązań świata przestępczego ze światem polityki?
Dopiero po zabójstwie ministra sportu Jacka Dębskiego (12 kwietnia 2001 roku) zaczęły się pojawiać w świadomości opinii publicznej takie postacie jak Jeremiasz Barański, pseudonim „Baranina", czy Ricardo Fanchini. A to właśnie między innymi tacy ludzie jak „Baranina", Fanchini i Papina tworzyli zręby prawdziwej mafii w Polsce.
Dlaczego przez wiele lat było o nich cicho, chociaż, co wynika z akt dawnego MSW, Służby Bezpieczeństwa (obejmujących lata osiemdziesiąte), do których dotarłem, byli już dobrze znanymi postaciami w świecie przestępczym? W latach dziewięćdziesiątych byli nadal bezkarni. Niektórzy pozostali bezkarni do dzisiaj. Czy Andrzej Milczanowski, zaprzeczając istnieniu mafii, nie wiedział o ich istnieniu? Kłamał czyjego okłamywano? Dlaczego znane ludziom służb osoby nadal mogą spokojnie prowadzić działalność i napychać swoje sejfy i kieszenie, nie przebierając w środkach, od przemytu po zlecenie zabójstwa? Powoli na światło dzienne wychodzą dokumenty, zaczynają mówić świadkowie, obnażając niewygodną prawdę ! stały i stoją za nimi służby specjalne: od cywilnych po wojskowe, policja kryminalna lub byli  funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Można powiedzieć, że największych łajdaków w świecie przestępczym stworzyli ci, którzy mieli ich ścigać i łapać. ! Oni zawsze gotowi są kłamać, by chronić swoją reputację – mówi R Sz., który w wydziałach operacyjnych SB, potem UOP-u i ABW dosłużył się wysokiego stopnia, kilku „medalików”, jak nazywa państwowe i resortowe odznaczenia, marskości wątroby i zgorzknienia o smaku podłego wytrawnego wina bułgarskiego, którym mnie poczęstował w czasie spotkania - Podarunek od „przyjaciół stamtąd” - zapewnia.
Spotkał się ze mną po długich namowach jego znajomych. Ostatecznie drzwi jego domu otworzyła mi moja książka i film Zabić Popalę. Opisałem tam negatywnie kogoś, kto zaszedł mu za skórę, jego śmiertelnego wroga, byłego kolegę ze służb. Nie ukrywał rozgoryczenia działaniem instytucji, której poświęcił całe swoje życie.
- Tajne operacje, agentura, pomieszanie z poplątaniem intryg i spisków. Przekonani są o konieczności stosowania pozaprawnych, czasami wręcz bezprawnych metod. Jak nie można dojść do prawdy, można ją przecież sfabrykować... Posiadanie takich figurantów jak „Łysy" (ksywa Wojciecha Papiny) daje poczucie władzy, przekonanie, że wszystko się kontroluje. Rządzi się światem, który tak naprawdę jest nieznany. Oni nigdy się do tego nie przyznają, ukryją prawdę, by nie wyszło na jaw, że są ślepi.
Marek Minchberg, zwany „Grubym Markiem", o którym będzie mowa w dalszej części książki, dobry znajomy Wojciecha Papiny, mówi:
- Papinę znałem, zanim wyjechał do Wiednia. To był  krętacz i oszust, a do tego konfident. Ile razy siedział, tyle razy kapował.


(2) komentarzy / + dodaj komentarz
Mam pytanie
Autor: Pablo
2011-03-23 16:28:16
Witam, mam takie pytanie do autora. Przeczytałem książkę, ale chciałbym się dowiedzieć jak to było z Dreszem (mój sąsiad), bo z tego co wiem zabił go syn, nad którym się znęcał całe życie, a w Pańskiej książce jest wersja, że zabili go \"pruszkowscy\". Jak to było? Pozdrawiam, dobra lektura.

mafia
Autor: czarnamamba
2011-03-23 20:54:17
Po wprowadzeniu, widać że Pana książka jest bardzo interesująca. Z tej krótkiej lektury wywnioskowałem, iż mafia to dla Pana \"oni\", czyli ci których nie widać oraz naturalnie powiązania z politykami lub służbami.
Uważam, iż należy Pan do większości, która się myli.
Mafia to lepiej lub gorzej zorganizowana grupa ludzi, która posługując się przemocą (bardzo ważny czynnik), kontroluje całość lub część jakiegoś sektora legalnej działalności gospodarczej, ewentualnie całość lub część jakiegoś sektora działalności kryminalnej.
Siła mafii zależy od jakości i typu stosowanej przemocy oraz poziomu zorganizowania, którego punktem odniesienia jest poziom prawa karnego, obowiązującego na danym terenie.
Tak atrakcyjne dla dziennikarzy powiązania z politykami są jedynie dodatkiem.
Realną władzę mają nie ci, którzy posiadają pieniądze czy polityczne koneksje, a ci którzy pociągają bezkarnie za spust.
Przykładowo, \"pruszkowiacy\" jako mafia, przegrali tylko dlatego, iż dysponowali przemocą o słabym zasięgu, a ich niskiej jakości struktura nie była problemem dla zeznań świadków koronnych.
Super układy z byłymi esbekami, UOP czy politykami niczego by nie zmieniły, nawet gdyby były...

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film opowiada o aktualnej sytuacji panującej w polskich aresztach śledczych. Zdjecia rozpoczęto 1 września 2003 roku, ich zakończenie planowane jest w maju.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS