menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Żołny 40 13-08-2011

– W czasie jednego ze spotkań na Żołny Sasin wstał i uroczystym głosem obwieścił, że teraz chciałby wznieść toast za przyszłego prezydenta Polski, Edwarda Mazura. Wstaliśmy i wznieśliśmy ten toast – mówi , świadek w śledztwie o zabójstwo generała Marka Papały, który miał wziąć udział w procesie ekstradycyjnym Edwarda Mazura w Chicago.
Przebywał tam wówczas na wezwanie FBI. Czekał na stawienie się przed sądem. Nagle oświadczono mu, że nie będzie powołany przez prokuratora na świadka. „Strona polska zrezygnowała” – usłyszał od amerykańskich funkcjonariuszy FBI. Prokurator Jerzy Mierzewski, który prowadził wówczas sprawę Papały i był w stałym kontakcie z reprezentującą stronę polską przed sądem w Chicago prokuraturą amerykańską, nigdy nie wyjaśnił , dlaczego postanowił go skreślić z listy świadków.
– Mazura poznałem w Chicago w 1989 roku – opowiadał mi , gdy spotkałem się z nim w 2008 roku w Warszawie. – Nasza znajomość trwała do 1992 roku, kiedy to w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach się rozstaliśmy.
Edward Mazur zaproponował mu wspólny interes w Polsce. Zapewniał, że nie mają co martwić się o pieniądze, bo zna ludzi, którzy mają do nich nieograniczony dostęp.
– Miałem zorganizować towar. Były to pocztówki i ozdoby świąteczne. O zbyt miałem się nie martwić. Niestety, kontener z towarem opóźnił się i przyszedł do Polski po świętach.
W czasie pobytu w Warszawie był zapraszany do willi przy ulicy Żołny 40, będącej rezydencją Edwarda Mazura na początku lat dziewięćdziesiątych. Dom dzisiaj stoi zamknięty, nie robi wrażenia okazałego. Mazur przeprowadził się potem do apartamentowca przy ulicy Jana Pawła II.
– Józef Sasin to był jego cień. Nigdy nie widywałem Mazura bez towarzystwa Sasina – wspomina. – Bardzo bliskim jego przyjacielem był Zbigniew Pudysz.

Generał Zbigniew Pudysz to tajemnicza postać, którą ludzie znali bardziej z publikacji książkowych i częstych występów w telewizji, gdzie „popularyzował prawo” (…) W 1989 roku generał Zbigniew Pudysz brał udział w przygotowaniach obrad okrągłego stołu. W czerwcu 1990 roku został dopuszczony przez szefa Urzędu Ochrony Państwa, doktora Krzysztofa Kozłowskiego, do prac Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej powołanej uchwałą Rady Ministrów z dnia 21 maja 1990. W ten sposób miał wpływ na dobór kadr do nowych służb. Został zwolniony ze służby 3 września 1990 roku w stopniu generała brygady.
Zbigniew Pudusz ma od tej pory dużo wolnego czasu, by pielęgnować swoje sąsiedzkie znajomości z Józefem Sasinem, Hipolitem Starszakiem, Józefem Oleksym, Zbigniewem Sobotką, Władimirem Ałganowem i innymi mieszkańcami ulicy Wiktorii Wiedeńskiej, równoległej do ulicy Królowej Marysieńki w warszawskim Wilanowie. To poprzez Józefa Sasina miał poznać Edwarda Mazura.
– Kiedy pierwszy raz Mazura spotkałem, była już mowa o Bakomie – kontynuuje swą opowieść niedoszły świadek w procesie ekstradycyjnym Edwarda Mazura. – Bardzo często Józef Sasin z Edwardem Mazurem wyjeżdżali do posła PSL-u, Zbigniewa Komorowskiego. Mazur mi pokazywał wzory opakowań jogurtów. Otwierali firmę Bakoma. Wyjeżdżając z codziennych biesiad w willi przy ulicy Żołny, często zdarzało się tak, że Sasin mówił do Mazura: „Jedziemy do Sejmu, do Pawlaka”.
Mój rozmówca, gdy wraca do tamtych czasów, staje się nerwowy. Wyznaje, że do dzisiaj boi się tamtych ludzi. Opowiada o zdarzeniu niszczącym wizerunek Edwarda Mazura jako polonijnego biznesmena, który nigdy nie używał siły w prowadzonych przez siebie interesach.
– Edward Mazur zainwestował w nasz wspólny biznes 100 tysięcy dolarów. Mieliśmy obaj zarobić po 20 tysięcy. Firma nie wywiązała się na czas. Mazur zadzwonił między ósmą a dziesiątą wieczorem. Zaczął krzyczeć: „Jak, kurwa, nie przyjedziesz teraz do mnie, to wygarniemy cię z chałupy!”. Wziąłem taksówkę i pojechałem do niego. Kiedy wszedłem do domu, siedział sam w salonie. Zaczął znowu na mnie krzyczeć, co raczej się mu nie zdarzało, bo to nie jest człowiek, który podnosi głos. Nie ma tego w zwyczaju. Po pięciu minutach weszło do pokoju trzech mężczyzn.
Jeden tak zwany dresiarz, troglodyta, nie chciałbym tego typa w nocy spotkać, drugi to też potężny człowiek w garniturze, białej koszuli i krawacie (w kolejnej rozmowie wyjawił mi nazwisko tej osoby, którą okazał się znany warszawski diler samochodowy – od aut.). Trzeci to jego kierowca, Staszek. Zwróciłem się do Mazura, który siedział po mojej prawej stronie: „Edward, dlaczego to robisz? Przecież nie ma najmniejszej potrzeby, żeby coś takiego robić. To tylko kwestia czasu, żebyś odzyskał swoje pieniądze. Nie jestem winny temu, że towar jest i leży”. Na co Mazur zrobił gest, jakby chciał zasugerować, że on tu nie ma nic do powiedzenia. To nie od niego zależy. ( stwierdził w innej rozmowie, że mogły to być pieniądze Pudysza lub Sasina, albo mieli oni być udziałowcami w zyskach z tej transakcji – od aut.). Kiedy zwróciłem się do jednego z tych mężczyzn, on zamachnął się ręką w stronę mojej twarzy, ale został powstrzymany przez tego drugiego. Wówczas w jego ręce zobaczyłem pistolet skierowany w moją stronę. „Dżentelmen”, który mierzył do mnie z pistoletu, kazał mi iść do sąsiedniego pokoju. Tam wymuszono na mnie napisanie oświadczenia, deklarację, kiedy oddam Mazurowi pieniądze. Zabrano mi paszport. Wypuszczono mnie na szczęście wolnego. Następnego dnia zadzwoniłem do Mazura, żeby oddał mi paszport.
Musiałem wracać do Stanów. On powiedział, bym przyjechał do niego na Żołny. Tak uczyniłem. I kiedy wszedłem do domu, ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem Sasina, Pudysza oraz człowieka, który dzień wcześniej mierzył do mnie z pistoletu, siedzących obok Mazura. Mazur zgodził się oddać mi paszport. Kilka dni później razem opuściliśmy Polskę.
To był ostatni raz, jak się widzieliśmy.
Wspomina kilku innych znajomych Mazura, których poznał dzięki niemu, ale najbardziej utkwiło mu w pamięci spotkanie z Józefem Oleksym.
– W momencie, kiedy miał przyjechać na Żołny, było poruszenie.
Wszyscy mówili: „Kudłaty” jedzie, „Kudłaty” jedzie... Zapytałem Mazura, co to za „Kudłaty”? Kto to jest? On odpowiedział, że Oleksy. Był to rok 1991. Wtedy poznałem na Żołny Józefa Oleksego.

Fragmenty Rozdział 9 „Żołny 40” z książki Sylwestra Latkowskiego „Polska mafia”.

http://www.swiatksiazki.pl/webapp/wcs/stores/servlet/product,195884?Type=Vote&langId=1&productSku=7697_1&productId=195884&catalogId=10201&Vote=6&storeId=10001&y=16&x=27&ddkey=TopProductsDisplay

 


(2) komentarzy / + dodaj komentarz
fragment z dużej analizy
Autor: Jan
2011-08-15 00:42:56
Z napływających materiałów archiwalnych i z akt prowadzonych śledztw, oraz postępowań prowadzonych przez NIK, KGP CBŚ, CBA, SWW i SKW, wyłaniał się obraz istnienia w Polsce \"mega władzy\" podporządkowanej międzynarodowym grupom przestępczym wywodzącym się ze służb specjalnych państw b. obozu komunistycznego, w rozumieniu definicji nadanej temu zjawisku przez Prokuratora Generalnego Palermo i Szefa Urzędu Prokuratury ds. Walki z Mafią, prok. Roberto Scarpinato. Polska, o czym alarmują m.in. przedstawiciele Parlamentu Europejskiego i jednego z urzędów Komisji Europejskiej do Walki z Mafią i Korupcją, znalazła się w rękach organizacji przestępczej grupującej byłych, oraz nadal czynnych funkcjonariuszy wojskowych służb specjalnych, funkcjonariuszy publicznych zajmujących wysokie stanowiska rządowe, parlamentarne i polityczne, przedstawicieli znanych wolnych zawodów, funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości i prokuratury, przedstawicieli banków i instytucji ubezpieczeniowych i \"zwykłych\" morderców, gotowych podjąć się każdego zlecenia.

Świtna książka !
Autor: przemek
2011-08-16 22:28:37
Witam. Bardzo dobra książka. Gratuluje wytrwałości w zbieraniu i analizie materiału.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS