menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Często próbowano grać kartą Zachara 21-09-2011

– Główny świadek obrony Edwarda Mazura, gdański gangster Daniel Z., ps. Zachar, został aresztowany. Grozi mu dożywocie – informowała „Rzeczpospolita” w styczniu 2007 roku.
– Daniel Z. został zatrzymany, bo ciążą na nim bardzo poważne zarzuty podżegania i pomocnictwa w zabójstwie. Ponieważ istniała obawa matactwa, wystąpiliśmy z wnioskiem o areszt – powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prokurator Leszek Karpina.
Według„Rzeczpospolitej” Daniel Z.,ps.Zachar miał być jednym ze świadków obrony Edwarda Mazura w procesie ekstradycyjnym; miałby podważyć zeznania obciążające Mazura. Powoływał się na swoją dobrą znajomość z Zirajewskim. Poznać się mieli dziesięć lat temu, kiedy ten ostatni był bramkarzem w jednym z gdańskich klubów nocnych.
– Zirajewski był prawą ręką Zachara – opowiada trójmiejski złodziej samochodów. – Wiedział sporo o interesach Daniela, bo z kilkoma kompanami tworzyli bojówkę do zadań specjalnych Zachara. Na pewno dzięki Zacharowi poznał Nikodema Skotarczaka. Jednak to nie ta półka, by rozmawiać z Mazurem na temat zabójstwa generała Papały – dodaje.
Podobnie uważa obrońca Zachara, mecenas Ryszard Bafia. Jego zdaniem, zeznania Daniela Z. w amerykańskim sądzie skompromitowałyby polski wymiar sprawiedliwości.

Policjanta rozpracowującego grupę Nikosia pytam o Zachara i jego aresztowanie.
– Chłopak z Wrzeszcza. Zaczynał od stania na bramkach. W latach 80. słynął w mieście z tego, że się dobrze bił. Kradł samochody, handlował spirytusem. Zakręcił się koło Nikosia. Razem jeździli do Zgorzelca. Słynna wojna z Caringtonem. Przy Nikosiu zarobił największe pieniądze. Mówiono, że psychicznie zawsze dobrze czuł się w grupie. Ale był pazerny. Chciwy. Ostatnio się wyciszył. Aresztowano go, zarzucając podżeganie do zabójstwa. Ale to dziwne, bo tam też przewijał się Odys z Gdańska i jego wypuszczono po trzech dniach za kaucją.
– Może w związku z tym, co mówią media, że miał świadczyć na rzecz Mazura?
– Mówiono, że Zachar miał zaproponować Mazurowi pół miliona dolarów za złożenie zeznań przed sądem.
–Media pisały, że było odwrotnie, to Mazur chciał przekupić Zachara („Super Express”: „Mazur dotarł do Daniela Z. za pośrednictwem pary Polaków prowadzących w Niemczech agen- cję towarzyską. Kobieta i mężczyzna poznali w latach 90. gdańskich mafiosów ściągających haracze od właścicieli domów publicz- nych. Znajomi Mazura obiecali skontaktować jego wysłannika z Danielem Z. Wszystko działo się w roku 2006, tuż przed zatrzy- maniem Mazura”.).
– Na pewno rozmawiali ze sobą. Negocjowali. Na tyle jednak były to poważne rozmowy, że zdecydowano się go areszto- wać pod pretekstem starej sprawy. Wyszło, że na chwilę zerwał się ze smyczy Małgorzacie Wierchowicz. A on raczej nie powi- nien występować przeciw niej, dzięki Wierchowicz chodzi na wolności. Jak siedział we Wrocławiu, znowu musieli się dogadać i wyszedł na wolność.
W maju 2008 roku rozmawiam z jedną z osób, która była zdziwiona faktem przesłuchiwania go przez śledczych zajmują- cych się sprawą zabójstwa Marka Papały. Pytano ją o polonijnego dziennikarza Andrzeja Wąsewicza z chicagowskiego tygodnika „Express”. Okazało się, że prokuratura prowadzi czynności śled- cze, mające ustalić, czy to nie on w imieniu Edwarda Mazura pro- ponował pieniądze za złożenie korzystnych zeznań przez Artura Zirajewskiego.
Andrzej Wąsewicz nie od razu wyjaśnia, dlaczego stał się obiektem zainteresowania polskiej prokuratury. Po dwudziestu minutach kluczenia, przekazywania niepełnych wersji wydarzeń, wreszcie decyduje się mówić:
– Ja panu zdradzę pewną rzecz, skąd się to wszystko wzięło.
Z Polski przyjechały do Chicago dwie osoby, które wystąpiły z propozycją...
– Właściciele domu publicznego z Niemiec?
– Tak, tak. Oni się zgłosili (w 2005 roku, od aut.), biorąc chyba kontakt telefoniczny z książki, nawiązując kontakt z panem Mazurem. Zadzwonił do mnie bardzo wzburzony, nie wiedząc, co z tym fantem zrobić. Podejrzewał prowokację. Poprosił mnie, czy nie mógłbym wziąć udziału w spotkaniu. Chciał mieć świadka. Do takiego spotkania doszło w hotelu. Tamte osoby stwierdziły, że osoby związane z Zirajewskim są w stanie uzyskać prawdziwe zeznania Zirajewskiego (...) Zeznania, które rzuciłyby nowe światło (na sprawę, od aut.) oraz oddaliły zarzuty od Edwarda Mazura. On podziękował za to wszystko. Powiedział, że nie jest tym zainteresowany. Natomiast mnie to zaintrygowało. I później, w trakcie luźniejszej rozmowy, dziewczyna zapytała, czy może redakcję by to zainteresowało? (Mazura miało nie być przy tej części rozmowy, oddalił się gdzieś, według Andrzeja Wąsewicza, od aut.). A może też bym napisał książkę o niej, bo ona jest ciekawą osobą, miała ciekawe życie w Niemczech. Oni wyjechali ze Stanów. Do Polski czy do Niemiec, nie wiem. Później zadzwoniła ta dziewczyna i pytała, czy dalej byłbym zainteresowany. Mówię, że oczywiście z dziennikarskiego punktu widzenia tak, ale musiałbym mieć więcej konkretów. Powiedziała, że może mi dać telefon do Zachara, żebym tam zadzwonił. Tak zrobiłem. On potwierdził to, o czym mówiliśmy. Żadne kwoty nie padały. Oczywiście mówiłem mu, że pracuję nad książką. Powiedział, że to jest bomba, podniosłoby to nakład. Później mieliśmy jeszcze jeden telefon. Ale zaznaczam, że wiedziałem, że on jest na podsłuchu, ale nie miałem nic do ukrycia. Może te rozmowy są nagrane, więc można to skonfrontować.
Redakcja wysłała mnie w 2005 roku, żebym sprawdził, czy jest to opłacalne z wydawniczego punktu widzenia. Poleciałem do Gdańska na dwa dni, by porozmawiać z Zacharem. Ale ważna rzecz. Mazur nic o tym nie wiedział. Później się dowiedział, ale nie wiem, w jaki sposób. Do dzisiaj mnie to trapi. W Gdańsku
spotkałem się z Zacharem, który przedstawił mi propozycję. Ma kontakt z Zirajewskim (...)
– Zirajewski przecież jest w więzieniu.
– Ale jest jego dziewczyna. Dziecko tej dziewczyny. Jakieś kontakty musiały być, bo Zachar był zorientowany w jego życiu osobistym (...) Zirajewski mówił, że w Gdańsku wszyscy się śmieją z wersji polonijnego śladu. Jest możliwość... że może to być prze- łom w śledztwie, spowodować inne nastawienie do całej sprawy. Padła nawet sugestia, czy mógłbym być wspólnikiem w inwestycjach wydawniczych, że jakby się książka dobrze sprzedała, moż- na by zarobić. Może w Polsce byłyby jakieś wydawnictwa tym zainteresowane. Zadałem mu pytanie, jak ja mogę to zweryfikować, jak mogę porozmawiać z Zirajewskim, na czym stoję. Okazało się, że nie ma żadnych gwarancji, że Zirajewski może złożyć jakieś zeznania, że Zachar może namówić go do złożenia praw- dziwych zeznań. W jaki sposób, nie wiem. Ale rozumiałem, że się dobrze znają, że być może utrzymują bliskie kontakty. Powiedziałem, że zwrócę się z ustaleniami do wydawnictwa, ponieważ jest to poważna sprawa, że pewnie sami tego nie wydamy, ale byłby na pewno ktoś zainteresowany ze strony polskiej i amerykańskiej.
– W Polsce wydawnictwa nie płacą dużych pieniędzy.
– Wiem, znam realia w Polsce, ale gdyby był to przełom w sprawie generała Papały i ukazuje się książka w nakładzie 50 tysięcy, to przy odpowiedniej cenie można by na tym coś zarobić. Być może w Stanach również.
– Dla Zachara nie mogły być to duże pieniądze.
– Nie, ale ja miałem jeszcze jedno wrażenie z tej rozmowy. On był zainteresowany, by Zirajewski przyznał się, że kłamał w po- przednich zeznaniach. Zachar był zainteresowany nie tyle pie- niędzmi, co zdyskredytowaniem Zirajewskiego. Mało tego, powiedział, że byłby skłonny sam zeznawać, przyjeżdżając do Sta- nów. Później, kiedy toczył się proces Mazura, Zachar powrócił do tej sprawy. (...) Wyraźnie zaznaczam, że to był kontakt z Polski.
– Jaki interes miała ta para z Niemiec, że składała taką propozycję?
– Przypuszczam, że zostali wysłani na rekonesans – czy istnieje możliwość przeprowadzenia takiej operacji. Okazało się, że pan Mazur nie jest zainteresowany, więc zwrócili się do mnie. Przypuszczam, że wyszło to od dziewczyny. To ona cały czas mówiła, że chciałaby wydać książkę o swoich przygodach w Niemczech, gdzie prowadziła agencję towarzyską. Ma rewelacyjne informacje. Żebym wydał książkę...
– Dlaczego Mazur się z nimi spotykał? Kiedy ktoś nie chce być powiązany ze światem przestępczym, z tą sprawą, to się nie spotyka.
– To nie leży w jego naturze. Jeżeli otrzymał telefon...
– Ale on od lat nie odbiera telefonów, tylko jego żona.
– Otrzymał telefon, że mają jakieś ważne informacje w sprawie; powołali się na osobę, którą Mazur zna z Polski. Co to za osoba, nie wiem. Mazur od razu uciął dyskusję, nie był niczym zainteresowany.
– Ale wcześniej wykazywał zainteresowanie sprawą?
– W miarę upływu czasu stawał się coraz bardziej podejrzliwy, ostrożny. To ja dałem się nabrać, on nie uwierzył. Nie chciał, by go powiązano ze światem przestępczym, z jakąś grupą trójmiejską...
– Ale mimo wszystko się spotkał.
– Ale nie wiedział, co to są za ludzie. Przeczuwał coś i dlatego poprosił mnie o wspólne spotkanie. Tam nie padały żadne sumy. Usłyszeliśmy tylko, że w Polsce są ważne materiały i zainte- resowaniludzie. Ale Mazur uznał to za prowokację. Wiem, że prokuratura może przypuszczać, że ja jestem wysłannikiem Mazura; on sam może być wściekły na mnie, że pojechałem do Polski. To była moja samodzielna decyzja. Nie wkładałem peruki. Pojechałem na swoim paszporcie. Spotkałem się z tymi ludźmi. Zdawałem sobie sprawę, że za Zacharem jeździ policja, a jego telefony są podsłuchiwane.
– Czy to prawda, że Zachar sam zadzwonił do pana w czasie procesu ekstradycyjnego?
– Tak. To, o czym mówiłem, zeznałem adwokatom Mazura: że jest świadek w Polsce, który jest gotów zeznawać (...) Adwokat Mazura poinformował o tym również innych, w tym prokuratora Marsa (...) Wiem, że moja druga rozmowa z Zacharem została nagrana, a on wkrótce został aresztowany.
 
Rozdział "Aresztowanie świadka obrony Mazura" z  książki Sylwestra Latkowskiego "Zabić Papałę"


(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS