menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Chodzę po zaułkach 26-09-2011

Anna Kobierska: Przygotowuje Pan kolejną swoją książkę do druku. „Człowiek z lasu” taki ma być jej tytuł?

Sylwester Latkowski: Taki ma mieć tytuł. Do druku jednak jeszcze daleko, czeka mnie jeszcze trochę pracy, sporo wizyt w Świętokrzyskim.

Tym razem dotykać będzie ona wątków Skarżyska, Starachowic. Dlaczego wybrał Pan akurat te miasta jako fundament książki?

Świętokrzyskiemu przyglądam się od dawna. W książce „Przykrywkowcy” (współautor Piotr Pytlakowski), jeden z rozdziałów jest poświęcony głośnym wydarzeniom tzw. starachowickiego przecieku. Od dawna rozmawiam z osobami znającymi ten teren. Kilka lat temu byłem dwa dni z kamerą w Skarżysku - Kamiennej, w Rejowie, gdzie odbywał się zlot motocyklowy. Myślę, że jeden z zarejestrowanych wówczas wymownych obrazków znajdzie się w książce. Ostatnio zgłosiło się do mnie kilka osób opisując rzeczywistość, w którą trudno uwierzyć. Odkąd ludzie wiedzą nad czym pracuję, przesyłają mi dokumenty, opowiadają o kolejnych puzzlach składających się na obraz tutejszego świata.

Zajmujemy się czymś z różnych powodów: ciekawości, fascynacji, potrzeby zmiany… Czym Pan się kierował decydując się na wybór tych miast?

Po książce „Polskiej mafii” i kolejnych odsłonach sprawy Olewnika, postanowiłem, opisać problem jaki dotyka lokalną Polskę – sitwy, sitewki, które tworzą lokalną mafię. Polska jest nimi przeżarta, to prawdziwy problem dotykający ludzi żyjących w mniejszych społecznościach. Układy u dołu, sięgające samej góry.

Kiedy Pan tak śledził różne wątki, powiązania, koneksje… Co Pan sobie myślał?

Polskie państwo nie radzi sobie z problemem zwalczania lokalnych mafii. W ogóle nie dostrzega problemu.

A może dostrzega, ale powiązania bywają tak mocne?

Tak ja wyżej.

Na ile fabuła książki jest zgodna z faktami, z rzeczywistością, na ile będzie to fikcja?

To będzie Polska bez fikcji.

Spotykał się Pan i wciąż spotyka z różnymi ludźmi pracującymi, mieszkającymi w Skarżysku. Zarówno z „gangsterami” jaki i policjantami. Na ile ich informacje są dla Pana przydatne, a ile w tym mitomanii?

Nie spotykam się tylko z ludźmi ze Skarżyska. Bo ta książka nie jest tylko o Skarżysku. A w pytaniach dotyka pani problemu, jaki miałem pisząc „Polską mafię” i tak samo wyjaśnię. Zawarte w książce wypowiedzi oraz rozmowy oparte będą na dokonanych przeze mnie nagraniach lub protokołach przesłuchań policyjnych, prokuratorskich i sądowych. Wielu rozmówców godzi się na rozmowę pod warunkiem zachowania anonimowości. Staram się potwierdzać usłyszane od rozmówców i przeczytane w dokumentach informacje. Nigdy jednak nie można mieć całkowitej pewności co do wiarygodności ostatecznego obrazu. Należy pamiętać, że świat przestępczy to niezawierane na piśmie umowy, zobowiązania, groźby i plany. Zazwyczaj opis wydarzeń opiera się na ustnych, a zatem ułomnych i nie zawsze motywowanych szczerymi intencjami, relacjach świadków opowiadających o nich prokuratorom lub dziennikarzom. Czytelnik powinien więc zachować ostrożność w wyciąganiu prostych wniosków. Podaję źródła i kontekst – to powinno pozwolić ocenić wiarygodność, wskazać, w co wierzyć, a w co nie.

Jest Pan ostatnimi czasy częstszym bywalcem w tutejszym regionie. Jest ktoś lub coś, co Pana szczególnie zaciekawiło, może zafascynowało, albo w jakiś inny sposób poruszyło?

Raczej zajmuję się podszewką, chodzę po zaułkach, to nie jest obraz, który zachwyca. Choć dostrzegam piękno przyrody i życzliwość ludzi. Przy pracy wspiera mnie wiele osób stąd.

Wiem, że cały czas przygląda się Pan tutejszemu życiu, na różnych płaszczyznach… Czy to wciąż do tej samej publikacji, czy szykuje Pan coś innego?

Rozważam powstanie filmu dokumentalnego. Na pewno w miedzy czasie powstaną publikacje prasowe, poprzedzające książkę. Proszę także zaglądać na mojego bloga i facebook.

Kiedy Pan tak się nasłuchał opowieści, naoglądał materiałów w sprawie, ma obraz ludzi i powiązań – przeogromnych –Co Pan wówczas czuje?

Nie ja tu jestem najważniejszy.

Co Pan myśli o ludziach, którzy dają się zastraszać, przekupywać, milczą lub nawet krzywdzą swoim działaniem innych…

Życie nie jest takie proste, rzeczywistość nie jest czarno-biała. Ludzie mają prawo do słabości. Bywają jednak ludzie tak nikczemni, tacy dranie, dla których czynów trudno znaleźć wyjaśnienie i je usprawiedliwić.

Czy takie zachowania też Pan zaobserwował w Skarżysku?

Spotykam tutaj więcej dobrych ludzi niż złych.

Książka to odzwierciedlenie rzeczywistości czy próba oceny, analizy? W jakim kierunku poszedł Pan?

Nie będę oceniał. Powtórzę, książka ma być reporterskim zapisem dokumentującym naszą polską rzeczywistość – Polskę lokalną.

Co Pan czuje, kiedy myśli o „człowieku z lasu” i jego wciąż żywych powiązaniach?

Sukcesem policji i prokuratury było jego zatrzymanie, ale moim zdaniem na ławie oskarżonych obok niego powinien zasiąść przynajmniej jeden z polityków, kilku samorządowców, policjantów i biznesmenów. „Śruta”, bo tak tez go nazywano, nie działał w próżni. Zastanawiam się czy nie stał się on swoistym kozłem ofiarnym mającym przykryć prawdziwą tutejszą mafię.

Myśli Pan, że Pana książka coś zmieni? Poruszy kogoś, kogo powinna?

Nie wiem. Mam dużą pokorę i świadomość ograniczonego wpływu, ale dlaczego to ma mnie zniechęcać?

Tygodnik Skarżyski, 8 września 2011


(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS