menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Archiwum 28-02-2005

Kiedy czytam wpis „Przemyślenia do archiwum” (2005-02-28 22:35:52) w blogu Macieja Rybińskiego czuję ból ludzi, którzy zmagają się z oskarżeniami czerpiącymi swe źródło z archiwum służb lub jakiejkolwiek instytucji. Rybiński pisze: „Z archiwami zawsze w dziejach były kłopoty.(…) Niemiecki historyk Klaus Dieter Müller chciał dotrzeć do sowieckich akt nazistowskiego mordercy Hansa Heinze, odpowiedzialnego za eutanazję setek upośledzonych. Heinze był osądzony i skazany w ZSRR, ale akta jego sprawy były tajne. Jak pisze "Der Spiegel", ktoś podpowiedział Müllerowi jedyny skuteczny sposób na dotarcie do teczki Heinzego. Wniosek o rehabilitację. Historyk złożył wniosek, mógł zapoznać się z aktami, ale sprawa, której raz nadano bieg, toczyła się dalej i hitlerowskiego zbrodniarza rosyjski sąd zrehabilitował. Masowy morderca został uznany za ofiarę stalinowskiego terroru. Rząd federalny wzywa teraz Müllera, aby jako wnioskodawca rehabilitacji, złożył kolejny wniosek. O jej cofnięcie.” Przerażają mnie ludzie, którzy z kilkunastu stron zapisków czerpią przekonanie, że poznali całą prawdę o danej osobie, o jakimś wydarzeniu. Skąd taka wiara w słowo pisane? Kiedy czytałem zeznania Sławomira Sokołowskiego ps. Masa nie wierzyłem, że czytam akta najważniejszego świadka koronnego w Polsce, w oparciu o które ferowało się i feruje wyroki. Czuło się w nich grę prokuratorską i policyjną, fetor kłamstw, niedomówień, przemilczeń. M.in. po zapoznaniu się z nimi zrezygnowałem z realizacji filmu „Polska mafia”. A co mówić o aktach SB i innych służb? Jaka jest ich wiarygodność? Kto ją ma dzisiaj ustalać? Z drugiej strony rozumiem rację Bronisława Wildsteina, coś trzeba zrobić z tym ciągle gorącym kartoflem.


(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS