menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Baronowie i studenci 07-07-2005

Wczoraj spotkałem się ze studentami z PWSFiT, omawialiśmy ich dyplomową etiudę. W czasie rozmowy zeszliśmy na temat polskiej kinematografii, w którą teraz wchodząc, odkrywają inna stronę, pełną koterii, układów, stęchlizny. Wydaje się być to dla nich dobry temat na debiut fabularny. Sportretować prawdziwy obraz naszego środowiska filmowego. Czy jest to możliwe? Czy ktokolwiek na do da im pieniądzę?  I kogo tak naprawdę interesuję poza garstką ludzi tworzących tzw. środowisko filmowe z kilkoma dziennikarzami i krytykami filmowymi?

Po spotkaniu sięgnąłem do autoryzacji rozmowy dla Aktivista, gdzie Magdalena Kuźnik  zapytała mnie co sądzę o uchwalonej właśnie ustawie. Wyraziłem swój sceptycyzm. Przyznałem, co prawda, że ustawa, zapewniająca wsparcie produkcji filmowej dotacjami, jest konieczna, wyraziłem jednak obawę, że nawet najwspanialsza ustawa zostanie zdegenerowana przez postacie od lat rządzące polskim kinem. Powiedziałem: „Środki finansowe, dostępne dzisiaj, są dysponowane przez wierchuszkę i to się nie zmieni. Instytut zawłaszczy grupa osób, które od lat pokazują, że nic dobrego dla polskiego kina nie zrobiły. Dla siebie – owszem, dużo dobrego, dla polskiego kina - nic. Młodzi reżyserzy mogą liczyć tylko na to, że pieniędzy będzie więcej, wierchuszka nie zje wszystkiego i zostaną resztki. Z tych resztek może coś powstanie.” Latkowski nie wierzy też w dobry gust i dobre intencje „baronów polskiego kina”. „Ci, którzy decydują o wydawaniu pieniędzy na produkcję filmową, mają za sobą duże wpadki. „Edi” i „Cześć, Tereska” nie dostały wsparcia, „Dług” miał problemy z dystrybucją. Może to nie brak dobrych scenariuszy jest dzisiaj naszym największym problemem, ale brak ludzi, którzy potrafiliby je dostrzec. Establishmentowi nie zależy na tym, by debiutant zrobił dobry film, bo to oznaczałoby zmianę warty, wyłonienie się nowego autorytetu. Establishment będzie pilnował swoich spraw, swoich nagród, swoich dotacji. Mnie to już nawet nie martwi – przyzwyczaiłem się. Pamiętam spotkanie w programie „Autograf” i dyskusję o pokoleniu 2000, w której wziął udział Kazimierz Kutz. Mówił o tym, że młodych trzeba wspierać, że trzeba im pomagać. Ja powiedziałem wtedy, że nie chcę jego wsparcia i pomocy, chcę tylko, żeby mi dał spokój, żeby mi nie przeszkadzał. Obruszył się. Trudno, ale ja właśnie tak to widzę. I obawiam się, że ta ustawa nic nie zmieni. Powstanie kolejna duża produkcja – kolejny „Quo vadis”. I na pewno nie będzie przejrzystych reguł przyznawania dotacji.”


(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS