menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Gest rozpaczy prokuratora Witkowskiego 19-03-2006
List otwarty do Komisji Krajowej Solidarności prokuratora Andrzeja  Witkowskiego jest gestem rozpaczy. Cóż, więcej mu zostało niż apelować, pisać listy otwarte?

Generał Czesław Kiszczak, który w świetle widzianych przeze mnie dokumentów na pewno mataczył w sledztwie, wie, co mówi, oświadczając przed pierwszym programem „Konfrontacja”, że ta sprawa go nie interesuje. Spokojnie, bez irytacji odkłada słuchawkę telefoniczną. Ma świadomość, że stary układ jest nadal silny i nie pozwoli, by sprawa zabójstwa Ks. Jerzego Popiełuszki została ostatecznie wyjaśniona.

Dwukrotnie w „Konfrontacji” poruszano sprawę zamordowanego śledztwa. Spotkało się to z atakiem Kieresa i Kleszy z IPN. Skargą złożoną na mnie do prezesa TVP Jana Dworaka. Ale moje problemy są żadnymi, przy szykanach, przyprawianiu gęby „oszołoma” prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu.

Andrzej Witkowski, pisze: nie ustosunkowując się w tym miejscu do sposobu, okoliczności i konsekwencji likwidacji zespołu śledczego a następnie odsunięcia mnie od prowadzenia tej sprawy w październiku 2004 roku, uprzejmie  informuję, iż w dniach 17 i 18 marca 2006 roku w niektórych publikacjach medialnych a przede wszystkim w „Gazecie Wyborczej”, doszło do rażącego przeinaczenia faktów odnoszących się do roli mojej osoby jak i zdarzeń dotyczących biegu tego postępowania a także znieważenia mnie jako prokuratora w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.
 
Powyższa sytuacja ma swą pierwotną przyczynę w fakcie zwrócenia się do Prokuratury Okręgowej w Toruniu w listopadzie 2005 r. przez aktualnie prowadzącego śledztwo prokuratora IPN w Katowicach w celu dokonania oceny w zakresie zasadności wszczęcia postępowania w sprawie pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób nie będących funkcjonariuszami państwa komunistycznego za ewentualną pomoc w zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki oraz możliwości zainicjowania postępowania w przedmiocie wznowienia sprawy Sądu Wojewódzkiego w Toruniu  dotyczącej zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. W związku z tym pragnę podzielić się z Państwem następującymi uwagami. 

Od 1984 roku wiadomo a w roku 1991 pogłębiono wiedzę, iż krąg osób mających związek z zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki sprowadza się do środowisk służb specjalnych PRL , a więc funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Wysunięcie przez katowickiego prokuratora IPN sugestii, jakoby pomocy w zabójstwie księdza miała udzielić osoba spoza tego kręgu, jest niezrozumiałe i nie ma żadnego potwierdzenia w faktach.

Odrębne jest badanie zasadności wersji udzielenia pomocy ale w uprowadzeniu księdza, do czego obligują zebrane dowody. Gdyby założyć, że czynu takiego - przy uznaniu, iż nie ma on charakteru zbrodni przeciwko ludzkości -  mogła dopuścić się osoba nie będąca funkcjonariuszem państwa komunistycznego lub prawnie z nim nie utożsamiona, postępowanie w stosunku do niej byłoby obecnie  niemożliwe z racji ujemnej przesłanki przedawnienia. Z mocy art. 45 ust.1 ustawy z 18.12.1998 r. o IPN-KŚZpNP, do zajęcia stanowiska w tym względzie właściwy jest  IPN a nie prokurator jednostki powszechnej prokuratury.
 
Nieprawdą jest przypisywanie mi przez dziennikarza anonima, ukrytego pod pseudonimem W, Gazety Wyborczej, z 18-19.03.2006 r., jakobym domagał się aby w sprawie tej wystąpiono z wnioskiem o wznowienie procesu toruńskiego. 

O ocenę zainicjowania takiego postępowania, w oparciu o nowe fakty lub dowody nie znane przedtem sądowi, wskazujące na to, że skazany nie popełnił czynu lub  skazano go za przestępstwo zagrożone karą surowszą wystąpił prokurator IPN z Katowic.

Od początku wyrażałem pogląd, iż przyjęcie takiej podstawy ewentualnego wniosku o wznowienie zakończyłoby się porażką prokuratora zważywszy chociażby na fakt, iż nie żyją sędziowie zawodowi, którzy orzekali w procesie toruńskim oraz przy uwzględnieniu innych powodów łączących się z zaszłością tego procesu. 

W czasie, kiedy prowadziłem śledztwo, zgromadzono natomiast  materiał dowodowy uzasadniający podejrzenie popełnienia przez funkcjonariuszy SB czynów o charakterze zbrodni komunistycznych, w odniesieniu do których istnieje uzasadniona podstawa do przyjęcia, że mogło to mieć wpływ na treść orzeczenia zapadłego w procesie toruńskim. Byłaby to samoistna ( określona w art. 540§1 pkt. 1 kpk )  przesłanka wystąpienia z wnioskiem o wznowienie postępowania sądowego zakończonego prawomocnym orzeczeniem, w przypadku stwierdzenia popełnienia tych przestępstw w prawomocnie ukończonym, odrębnym postępowaniu karnym.

Trudno jest spekulować do jakich faktów i okoliczności, zawartych w przekazanych toruńskiej prokuraturze przez katowicki IPN dokumentach w postaci uwierzytelnionych kserokopii, odnosi się ocena o ich niewielkiej wartości dowodowej. Po prostu ich nie podano. W komunikacie PAP z 17 marca 2006 r.  jest jedynie wzmianka, że chodzi o materiały zebrane w okresie 2002/2004 przez IPN w Lublinie, który prowadził wówczas śledztwo w sprawie sprawstwa kierowniczego zabójstwa ks. Popiełuszki. To bardzo ogólne sformułowanie, które nie daje szansy na merytoryczne odniesienie.

Z dostępnych danych wiemy jeszcze, że są to materiały wyodrębnione z całości akt śledztwa w sprawie kierowania wykonaniem zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki, a więc stanowiące pewien ich fragment. Dokonujący oceny ich wartości dowodowej prokurator, nie mógł więc wziąć pod uwagę wszystkich związków wynikania ani zależności między ustalanymi na przestrzeni od 1984 roku faktami. Nie przekazano mu pełnej, koniecznej do tego celu bardzo obszernej dokumentacji, w tym przechowywanej w kancelarii tajnej. 

Trudno zresztą doszukiwać się ze strony katowickiego prokuratora IPN, chęci zakwalifikowania przekazanych do Torunia materiałów, jako wyczerpujących dowodów. Sam przecież upublicznił wcześniej część z nich w witrynie internetowej, w postaci zeznań świadków odebranych przez prokuratorów i policjantów z Lublina. Tym bardziej zastanawia powoływanie się teraz przez niego na ich niewielką wartość dowodową, którą sam w znacznej częśc; z tego punktu widzenia -  sprolongował.          

Niemniej nawet tak określony materiał dowodowy pozostawia szereg wątpliwości i dostarcza podstaw do ich dalszej procesowej weryfikacji  w celu określenia strony przedmiotowej sprawstwa kierowniczego do zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Zadane zostały istotne dla biegu sprawy pytania, na które pomimo szczerego przekazu świadków, nie ma wciąż odpowiedzi. Tego stanu rzeczy prokuratorowi w żadnej mierze nie wolno pomijać.
 
Kolejną kwestią wymagającą doprecyzowania są informacje, iż nie będzie śledztwa w sprawie zabójstwa ks. Popiełuszki. Są to informacje nieprawdziwe. Sprawa ta wciąż  ma prawny byt w odniesieniu do sprawstwa kierowniczego do zabójstwa księdza. Bieg postępowań przygotowawczych w przedmiocie zbrodni komunistycznych pozostaje w sferze decyzji prokuratora IPN i nie jest uzależniony od stanowiska prokuratora jednostki powszechnej prokuratury.

W Gazecie Wyborczej z dn. 18-19 marca 2006 r. , wspomniany „W: powołując się na nieoficjalne twierdzenia prokuratorów IPN dezinformuje opinię publiczną  m. in. , że informacje o nowych okolicznościach zabójstwa księdza rozpowszechniane były przez osoby związane ze skazanymi esbekami albo nawet przez nich samych. Jeden z prokuratorów IPN miał nawet twierdzić, że mordercom chodzi o to, by zaciemnić sprawę, a być może nawet doprowadzić do rehabilitacji.

Prowadząc śledztwo w sprawie kierowania wykonaniem zabójstwa ks.Jerzego Popiełuszki, w grudniu 2002 roku, w realizacji obowiązków służbowych, rozpowszechniłem w mediach komunikat o nowych okolicznościach ustalonych w tej sprawie w oparciu o zeznania złożone przez świadków, miejscowych rybaków, którzy w dniu 25.10.1984 r. w późnych godzinach wieczornych, kłusowali na tamie we Włocławku. Wypowiadałem się potem do wielu mediów na ten temat. Z tekstu artykułu kierowanego do opinii publicznej przez  „W” wynika, że prokuratorzy IPN pomawiają mnie o współpracę z mordercami ks. Jerzego Popiełuszki poprzez opublikowanie wskazanego komunikatu prasowego i inne publiczne wypowiedzi. „W” nie zatelefonował do mnie, nie poprosił o odniesienie się do brutalnego ataku i skomentowanie krzywdzących do bólu, przytaczanych wypowiedzi prokuratorów, zapewne moich dotychczasowych kolegów  z IPN.       

Tej samej miary oszczerstwa, jak należy wnosić z treści artykułu - kierowane są za pośrednictwem pióra ”W”, wobec autora książki „Kto naprawdę Go zabił?” oraz  twórców programów telewizyjnych na ten temat. Wykonując swą dziennikarską powinność, w której tajemnice nie wnikam - osoby te przyczyniły się do tego, że sposób prowadzenia sprawy po 13.10.2004 roku, poddany został owocnej, społecznej kontroli. To, z kolei, musiało bardzo uderzyć w jakiś rodzaj status quoowych anonimowych prokuratorów IPN, skoro posunęli się do tak bezprzykładnych i podłych oskarżeń.(…)

Chwila obecna jest nie tylko jedną z najtrudniejszych w dotychczasowej historii tego szarpanego na strzępy procesu, ale zarazem momentem decydującym w tej bezprecedensowej batalii.”


(1) komentarzy / + dodaj komentarz
koniec IV RP
Autor: Obywalel PRL
2006-04-14 16:52:16
Czyli mamy koniec IV RP bo inaczej tego nie da się pojąć. Znowu są ONI

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS