menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Marszałkowa i Kittel rękami Soleckiej 24-03-2006
W dzisiejszej Rzeczpospolitej Anna Marszałek i Bertold Kittel., rękami  Małgorzaty Soleckiej, która jakoś nie zadzwoniła przed napisaniem oskarżycielskiego tekstu pt.  „Naruszone prawo” do Piotra Pytlakowskiego i do mnie, co ciekawe samo podnosi kwestie dania głosu drugiej strony.

Solecka pisze: „W środę późnym wieczorem drugi program TVP oddał czas antenowy byłemu wiceministrowi obrony narodowej.

Romuald Szeremietiew przedstawiał swoją linię obrony w sprawie, którą przed ponad czterema laty uruchomiła publikacja "Rzeczpospolitej". Anna Marszałek i Bertold Kittel ujawnili w niej m.in., że ówczesny asystent Szeremietewa Zbigniew Farmus żądał łapówek od zagranicznych koncernów zbrojeniowych. W rozmowach Farmus powoływał się na szefa.

Szeremietiew nie tylko się w środę bronił, ale również atakował. - Podczas rozmowy z autorami tekstu czułem się jak w czasie przesłuchań przez Służbę Bezpieczeństwa - mówił.

Autorem programu "Konfrontacje" jest Sylwester Latkowski. Jako współautor występował Piotr Pytlakowski z "Polityki", który zresztą opublikował właśnie reportaż o sprawie Szeremietiewa. Teza - publikacja sprzed czterech lat - nie znalazła do tej pory sądowego finału, ale człowiek formalnie niewinnyjuż został osądzony. W domyśle - przez dziennikarzy "Rzeczpospolitej" i opinię publiczną.

Piotr Pytlakowski nie zadał sobie trudu poproszenia autorów tekstu z lipca 2001 roku o komentarz ani o informacje - choćby dotyczące pracy nad tekstem. Jedyną próbę kontaktu z Anną Marszałek podjął Sylwester Latkowski, przysyłając w poniedziałek po 23.00 SMS z prywatną sugestią, że może skomentować wypowiedzi Szeremietiewa przez telefon.

Program "Konfrontacje" ma wybitnie autorski charakter. Treści tam prezentowane i zapraszani goście nie pierwszy raz budzą kontrowersje. Nie jest to jednak prywatne medium, lecz telewizja publiczna. Jeśli autor programu łamie zasady etyki dziennikarskiej i stronniczo przedstawia problem, a zaproszeni przez niego goście rzucają na nieobecne w studiu, pozbawione szans obrony osoby poważne oskarżenia, telewizja publiczna jest za to w pełni odpowiedzialna.

Małgorzata Solecka, kierownik działu krajowego "Rzeczpospolitej"”

Przyznam, że gdybym sam miał odpowiedzieć, napisałbym mocniej, ale postanowiliśmy razem z Piotrem Pytlakowski napisać replikę, mając nadzieję, że się ona ukaże i także na drugiej stronie, a nie jak to zwykle bywa. Atak w widocznym miejscu a sprostowania gdzieś tam na kolejnych stronach.

„Przywołani do tablicy przez red. Małgorzatę Solecką, wyjaśniamy, że nie robiliśmy programu o sprawie Anny Marszałek i Bertolda Kittela, ale o sprawie Romualda Szeremietiewa. Uznaliśmy, że prawie po pięciu latach od wybuchu afery, ten skazany na milczenie człowiek ma prawo wyrazić swoje opinie i swoją linię obrony. Program był na żywo, nie podlegał cenzurze i Szeremietiew z tego skorzystał. Ale nazywanie atakiem refleksji byłego wiceministra, że podczas rozmowy z dziennikarzami „Rz” czuł się jak w czasie przesłuchań przez SB, to lekka przesada. Mówienie o odczuciach jest chyba prawem każdego człowieka w kraju, gdzie obowiązuje wolność słowa. Na marginesie, red. Solecka nie zauważyła, że podczas audycji broniliśmy prawa dziennikarzy „Rz” do takiego, a nie innego przedstawiania rzeczywistości i mitygowaliśmy naszych rozmówców, aby nie zamieniali dyskusji w sąd nad dziennikarzami.

Zarzut, że redaktorzy „Rz” nie zostali poproszeni o komentarz i informacje, jak pracowali nad swoim tekstem, wydaje się chybiony. Autorzy publikacji z 2001 r. całą sprawę skomentowali właśnie wtedy – ujawnili wykryte przez siebie nieprawości i je ocenili. Żaden dziennikarz śledczy nie odsłania tajemnic swojego warsztatu, a przed sądem jak lew broni anonimowości informatorów. Red. Marszałek dostała sms-y, które wbrew twierdzeniu red. Soleckiej, nie były prywatnymi sugestiami, ale zaproszeniem do telefonicznego skomentowania „na żywo” treści jakie padną w telewizyjnej audycji. Nie skorzystała z tego. Wiemy natomiast, że wcześniej próbowała wpływać na osoby zaproszone do udziału w „Konfrontacji”, aby tego nie czyniły. Dlaczego? I czy to, według upominającej się o zasady etyki dziennikarskiej red. Soleckiej, jest etyczne?

Sylwester Latkowski (Konfrontacja,TVP2)
Piotr Pytlakowski (Polityka)


(10) komentarzy / + dodaj komentarz
I co na to Marszałkowa?
Autor: Marko
2006-03-25 14:33:25
No pięknie. I co na to Marszałkowa?

Press
Autor: Cogito
2006-03-25 15:58:42
W programie zabraklo komentarza do przyznania p. Marszalek i p. Kittel nagrody Grand Press. Magazyn Press nie po raz pierwszy przyznal nagrode dziennikarzom, ktorzy w najlepszym wypadku dali sie podpuscic, a w najgorszym ....
Srodowisko dziennikarskie to taki polzamkniety swiatek, w ktorym szanse na kariere maja tylko ci, ktorzy sie podporzadkuja pewnym ukladom. Nie ma miejsca dla niepokornych.
Co jakis czas nagrody przyznawane sa ludziom utrwalajacym patologie III RP, co ma w oczach spoleczenstwa dodac im wiarygodnosci i ma sluzyc budowaniu "opiniotworczosci". Liczne nagrody Michnika - przyjaciela Urbana, czy ikony dziennikarstwa postkomunistycznego jaka jest p. Parandowska z Polityki to tylko dwa przyklady z brzegu.
Publicysci pokroju Wildsteina lub Ziemkiewicza maja co najwyzej szanse na kopniaka w tylek (pierwszy z Rzepy, drugi z TokFM).
P. Latkowski tez nie ma szans na zbyt dluga kariere .... ogladajmy go wiec, poki jeszcze mozna, bo to dlugo pewnie nie potrwa. Mamy chwilowa odwilz, ktora nie bedzie trwala wiecznie.

*
Autor: konik
2006-03-25 16:53:46
Przypomnijcie sobie tę nagonkę, jaka spotkała Jarosława Kaczyńskiego, gdy wspomniał, że media nie są całkiem wolne... jak to Tomasz Lis brylował...

Czasem jednak zdarzają się głosy rozsądku, niekiedy dziennikarze są świadomi wad swego środowiska. Dwa przykłady - Igor Janke i Piotr Zaręba.

jeszcze jedno:
Autor: konik
2006-03-25 16:56:32
warto zwrócić uwagę, że pani z Rzeczpospolitej nie odniosła się w ogóle merytorycznie do sprawy Seremietiewa. A to była taka fajna okazja. Zamiast tego poczęstowała cały świat retoryką słusznego oburzenia.

Relatywna etyka dziennikarska
Autor: Pzol
2006-03-25 17:35:10

Wyslalam do red. Soleckiej :


W komentarzu pod w/w tytulem pisze Pani:

"Program "Konfrontacje" ma wybitnie autorski charakter. Treści tam prezentowane i zapraszani goście nie pierwszy raz budzą kontrowersje. Nie jest to jednak prywatne medium, lecz telewizja publiczna. Jeśli autor programu łamie zasady etyki dziennikarskiej i stronniczo przedstawia problem, a zaproszeni przez niego goście rzucają na nieobecne w studiu, pozbawione szans obrony osoby poważne oskarżenia, telewizja publiczna jest za to w pełni odpowiedzialna. "
Z Pani slow mozna wysnuc wniosek, iz publiczne i prywatne media obowiazuja rozne kryteria etyki dziennikarskiej. Bylabym Pani wdzieczna za precyzyjne uscislenie roznicy owych kryteriow, jak rowniez okreslenie zasad stronniczosci, wg Pani, dopuszczalnej w mediach prywatnych.

Pozwole sobie, przy okazji wyrazic nadzieje, iz nie odmawia Pani p. Szeremietiewowi prawa do odczuc, a mnie - mozliwosci zapoznania sie z nimi.

............................................................................................................................

Z pewnoscia program bylby ciekawszy, gdyby w studio byli Marszalek i KIttel. Nie na telefonie ale w studio i nie tylko Marszalek, ale i Kittel. Ich udzial w sprowokowanu tzw. "sprawy Szeremietiewa" byl tak istotny, ze nie sposob wylaczyc sama sprawe od ich postepowania.

Zdaje sobie sprawe z najrozmaitszych ograniczen ( takze czasowych) , jakie krepuja Konfrontacje , zas o piekielku, jakie oplata Latkowsiego to juz nawet myslec nie chce - w koncu, sam sie zdecydowal na te programy. Podobnie, jak Szeremietiwe sam sie zdecydowal na swoja dzialalnosc i - jak sensownie oswiadczyl w programie, zdawal sobie sprawe z potencjalnych konsekwencji.

Niemniej, dobrze by bylo, aby w nastepnych programach zadbal pan o obecnosc obu "altera pars". Na pewno nie straca one na nomen omen swojej k o n f r o n t a c y j n o s c i, a tylko zyskaja.

Jest w panu cos, co mi przypomina wczesnego Michnika. Oby sie pan nigdy nie z e s t a r z al, panie Lakowski!:)

Kaska






Do Kaśki - Pyzola
Autor: warmiaczka
2006-03-25 17:51:49
Mnie nie brakowało obecność M&K, program zmieniłby charakter, a chodziło o danie szansy na wypowiedż okrytego infamią min. Szeremietiewa. I tak nie mógł powiedzieć za dużo, bo wiąże go tajemnica toczącego się procesu.
Zwracając uwagę p. Latkowskiemu chyba nie wzięłaś pod uwagę, że R. Sz. mógł - i miał święte prawo - nie życzyć sobie oglądania tych państwa.
Odrzucenie przez red. Marszałek zaproszenia do udziału telefonicznego, z prawem do repliki, jest dla mnie jednoznaczne. Czy przez telefon nie da się powiedzieć tego samego co na wizji? Bój się Boga, Kaśko.

Wyrazy uszanowania dla Autora blogu za Jego programy. Tak trzymać, Panie Sylwestrze.

Kataryna komentuje
Autor: Blogier
2006-03-25 23:07:11
A tak komentuje Kataryna w swoim blogu:

Rzepa upomina Latkowskiego

Małgorzata Solecka, Rzeczpospolita: "Szeremietiew nie tylko się w środę bronił, ale również atakował. - Podczas rozmowy z autorami tekstu czułem się jak w czasie przesłuchań przez Służbę Bezpieczeństwa - mówił. (...) Teza - publikacja sprzed czterech lat - nie znalazła do tej pory sądowego finału, ale człowiek formalnie niewinny już został osądzony. W domyśle - przez dziennikarzy "Rzeczpospolitej" i opinię publiczną. Piotr Pytlakowski nie zadał sobie trudu poproszenia autorów tekstu z lipca 2001 roku o komentarz ani o informacje - choćby dotyczące pracy nad tekstem. Jedyną próbę kontaktu z Anną Marszałek podjął Sylwester Latkowski, przysyłając w poniedziałek po 23.00 SMS z prywatną sugestią, że może skomentować wypowiedzi Szeremietiewa przez telefon. Program "Konfrontacje" ma wybitnie autorski charakter. Treści tam prezentowane i zapraszani goście nie pierwszy raz budzą kontrowersje. Nie jest to jednak prywatne medium, lecz telewizja publiczna. Jeśli autor programu łamie zasady etyki dziennikarskiej i stronniczo przedstawia problem, a zaproszeni przez niego goście rzucają na nieobecne w studiu, pozbawione szans obrony osoby poważne oskarżenia, telewizja publiczna jest za to w pełni odpowiedzialna."

Małgorzata Solecka jest kierownikiem działu krajowego Rzeczpospolitej a komentarz (zatytułowany zresztą "Naruszone prawo") dotyczy środowego programu Latkowskiego "Konfrontacja" poświęconego głośnej sprawie Szeremietiewa, która zaczęła się od artykułu Anny Marszałek i Bertolda Kittela "Kasjer z Ministerstwa Obrony".

"Jedyną próbę kontaktu z Anną Marszałek podjął Sylwester Latkowski, przysyłając w poniedziałek po 23.00 SMS z prywatną sugestią, że może skomentować wypowiedzi Szeremietiewa przez telefon. (...) Jeśli autor programu łamie zasady etyki dziennikarskiej i stronniczo przedstawia problem, a zaproszeni przez niego goście rzucają na nieobecne w studiu, pozbawione szans obrony osoby poważne oskarżenia...". Ja też bym wolała, żeby w programie wzięli udział autorzy omawianego w nim artykułu ale jeśli im tak zależało to dlaczego nie przyjęli propozycji Latkowskiego? A oburzonej redaktor Soleckiej proponuję, żeby poszukała w artykule "Kasjer z Ministerstwa Obrony" wypowiedzi Zbigniewa Farmusa, negatywnego bohatera artykułu. Surprise, surprise, wypowiedzi Farmusa nie ma. Podobno się nie dało ("Mimo prób nie udało nam się porozmawiać ze Zbigniewem Farmusem. W czasie wywiadu z Romualdem Szeremietiewem nie było go w budynku. Wiceminister poproszony o kontakt z jego asystentem stwierdził, że Farmus "nie lubi rozmawiać z dziennikarzami". Bez reakcji pozostało także nagranie wiadomości na telefon komórkowy Farmusa z prośbą o kontakt. Na faks wysłany przez naszą redakcję do sekretariatu wiceministra otrzymaliśmy odpowiedź od rzecznika prasowego Szeremietiewa, że Zbigniew Farmus nie może skontaktować z nami, bo "przebywa obecnie na urlopie, a jego powrót do pracy planowany jest w drugim tygodniu sierpnia br." - nie było gościa w budynku a potem był na urlopie czyli siła wyższa). Autorzy cytują mnóstwo osób, niestety wszystkie poza Szeremietiewem anonimowe, Farmusa obsmarowują zgodnie "poseł AWS", "człowiek związany z tym zakładem [WZL w Bydgoszczy]", "przedstawiciel jednego ze światowych koncernów", "świadek spotkania", "przedstawiciel znanej polskiej firmy handlującej bronią", "doradca prezesa jednej z największych firm handlujących bronią", "polityk, współpracownik Lecha Wałęsy" oraz "znany poseł SLD", brakuje tylko słowa od głównego oskarżonego, no ale nie było go w budynku więc nie ma sprawy, prawda pani Małgorzato?

"Program "Konfrontacje" ma wybitnie autorski charakter. Treści tam prezentowane i zapraszani goście nie pierwszy raz budzą kontrowersje". Budzą kontrowersje? Serio? To dlaczego te obudzone kontrowersje nie wychodzą poza redakcje? Dlaczego nigdzie nie znalazłam żadnego komentarza ani polemiki? Totalne zamilczanie choć Latkowski porusza rzeczy superważne dla świata mediów. Nawet dzisiaj pani Solecka ani słowem nie odnosi się do meritum tylko strofuje Latkowskiego bo nieelegancko zaprosił. I pewnie nie doczekamy się rzeczowej odpowiedzi na treści z "Konfrontacji" tak jak nie doczekaliśmy się żadnej reakcji "środowiska" na poprzednie odcinki, gdzie przecież pojawiały się wątki szokujące, jak sprawa pewnego dziennikarza czy kuszenia prokuratora Kaczmarka. Jeśli te programy budzą kontrowersje to dlaczego zamiast burzy w mediach mamy głuchą ciszę? Bo Latkowski łamie tabu?

Wroński&Lis
Autor: TV
2006-03-25 23:21:25
W programie Petelicki wspomniał o Wrońskim i Lisie i cisza jak makiem zasiał

*
Autor: konik
2006-03-26 11:42:49
Nieduży artykulik Soleckiej jest jedynym śladem owych ogromnych "kontrowersji", jakie budzi program "Konfrontacje", jaki przedostał się do szerszej opinii. Zmowa milczenia?
Mam nadzieję że program będzie się rozwijał, dłużej trwał, i nie będzie można go ignorować. Obawiam się tylko że po tym, jak w programie poczuć się musieli np. Czuchnowski czy Rutkowski, goście w ogóle przestaną przychodzić.

Do Warmiaczki:
Autor: Pyzol
2006-03-27 23:11:11
Odpisalam rano, ( tj, m o j e g o rana, pisze z Kanady) ale cos sie nie pokazalo, wiec powtorze:

"Zwracając uwagę p. Latkowskiemu chyba nie wzięłaś pod uwagę, że R. Sz. mógł - i miał święte prawo - nie życzyć sobie oglądania tych państwa. "

Wzielam to pod uwage, zajrzyj do ost. watku o Toruniu - ten byl ostatni, wiec pod nim wpisalam uwagi programie z Szeremietiewem.

Kaska

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski, twórca "Blokersów" "Klatki" i "Śledczaka", tym razem opowiada o świecie seksualnej dewiacji Ten film wywołuje wstrząs. Temat pedofilii powraca do mediów przy okazji kolejnych spraw o wykorzystywanie seksualne dzieci. Pojawiają się artykuły, reportaże, wywiady. Tym razem oglądamy pełnometrażowy dokument. Wszystko zaczyna się sceną rozgrywającą się w samochodzie. Młody gej, świadek w sprawie posądzenia ks. Jankowskiego o pedofilię, opowiada o swoich przeżyciach związanych z tą sprawą. W końcu wyciąga telefon komórkowy i dzwoni do swojej matki, by przyznać się do udziału w tej historii. W trakcie rozmowy mężczyzna zaczyna płakać. Ma świadomość, że środowisko, w którym się wychował ...
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS