menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Gra o PZU 19-06-2006
Sms do Edwarda Miszczaka po obejrzeniu filmu Witolda Gadowskiego, Jarosława Jabrzka, Przemysława Wojciechowskiego „Gra o PZU” wemitowanym w TVN: „Panie Edwardzie, cieszę się, że miał Pan i Pana stacja odwagę puścić film chlopakom. Wiem, że nie było to proste i łatwe. To co oni robią jest siła każdej stacji telewizyjnej.”

(6) komentarzy / + dodaj komentarz
Belka kłamał przed sejmową komisją?
Autor: Peterka
2006-06-19 00:35:34
Telewizja TVN dotarła do dokumentów, z których wynika, że Marek Belka nie mówił całej prawdy zeznając przed sejmową komisją do spraw prywatyzacji PZU. Według dziennikarzy były premier miał decydujący wpływ na proces prywatyzacji największego polskiego ubezpieczyciela.
Marek Belka zasiadał jednocześnie w radzie nadzorczej BIG Banku Gdańskiego zainteresowanego kupnem akcji PZU oraz w radzie dyrektorów holenderskiego banku ABN AMRO, który doradzał przy prywatyzacji ministrowi skarbu Emilowi Wąsaczowi. Był także społecznym doradcą ekonomicznym prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zeznając przed sejmową komisją śledczą do spraw PZU Belka ocenił, że jednoczesne pełnienie tych funkcji nie stwarzało konfliktu interesów, ani konfliktu etycznego.


REKLAMA Czytaj dalej



Według dziennikarzy "Superwizjera", Belka przed komisją bagatelizował swoje kontakty z ABN AMRO i nie mówił całej prawdy. Były premier twierdził, że zakres jego czynności był w umowie zarysowany bardzo ogólnie. Z kolei z dokumentów, do których dotarł TVN wynika, że umowy, które zawierał z holenderskim bankiem miały precyzyjnie zakreślać zakres jego obowiązków, do których należało "doradztwo nad projektem prywatyzacyjnym". Sprawa PZU była wówczas jedynym projektem prywatyzacyjnym, w którym uczestniczył bank ABN AMRO.

W jednej z przytoczonych w filmie rozmów były oficer wywiadu mówił, że całą sprawę prywatyzacji PZU pilotuje Belka i to on jest tą osobą, z którą należy dokonywać wszelkich ustaleń. W filmie pojawili się również inni wpływowi politycy ostatnich lat.

Reporterzy próbowali znaleźć odpowiedzi pytania dlaczego w decydującym dla prywatyzacji PZU momencie Marian Krzaklewski i inni polscy politycy spotykali się w Portugalii z szefem Eureko Joao Talone, jak wyglądały kulisy aresztowania Grzegorza Wieczerzaka i jaką rolę w całej aferze odegrały służby specjalne?

Dziennikarze dotarli także do dokumentów jednej z firm wywiadowczych, według których Eureko nie miało własnych pieniędzy na zakup PZU i chciało dokonać tego z pieniędzy z kredytu. Polskie prawo na to nie zezwala. (plukas)

A tego już Pana ulubieńcy z TVN nie pokazali
Autor: Kozak
2006-06-20 00:55:26
,,Superwizjer'' made in TVN PZU * Zapomniane fakty Główna teza „Superwizjera”: że Marek Belka był jedną z najważniejszych postaci zaangażowanych po stronie Eureko BV i BIG Banku Gdańskiego w prywatyzację PZU w świetle faktów, nie wytrzymuje krytyki.

Z opublikowanych w ubiegłym roku zeznań byłego prezesa Eureko BV Joao Talone, złożonych w Londynie przed Trybunałem Arbitrażowym, wynika jasno, z kim spotykał się i prowadził negocjacje. Wątek ten reporterzy TVN starannie pominęli. Być może dlatego, że w zeznaniach Portugalczyka pojawia się tajemniczy „biskup Piotr” z Episkopatu? Nie dowiedzieliśmy się też nic o momencie, w którym wybuchła sama afera.
A stało się to dokładnie 28 stycznia 2000 r. w trakcie walnego zgromadzenia wspólników BIG Banku Gdańskiego SA, gdy prezesi Władysław Jamroży i Grzegorz Wieczerzak, wspólnie z przedstawicielami Deutsche Banku, podjęli próbę odwołania prezesa Bogusława Kotta. Wiemy dziś, że gdyby nie obawa obu panów, iż zostaną odwołani przez nowych właścicieli PZU, nie byłoby żadnego skandalu, a Eureko rządziłoby naszym narodowym ubezpieczycielem.
Kott i Talone popełnili wobec Wieczerzaka i Jamrożego błąd. Niektórzy ludzie osaczeni przez wrogów mają skłonność do szaleńczej, skazanej na porażkę obrony i nim polegną mogą zadać ciężkie ciosy. Wieczerzak odsiedział swoje, ale wiedza jaką posiada o tuzach polskiej sceny politycznej jest groźna.

* Warto sięgnąć po zeznania prezesa Talone w części poświęconej zdarzeniom tuż przed, w trakcie i po przerwaniu słynnego walnego zgromadzenia wspólników BIG Banku Gdańskiego.
„Otrzymałem telefon od wiceministra skarbu, Alicji Kornasiewicz. Prosiła mnie o możliwie najszybszy przylot do Polski w celu spotkania z nią i ministrem skarbu. Miało ono być tajne i dotyczyć bardzo poważnego problemu. Przyleciałem do Polski. Sądzę, że musiało to mieć miejsce 18 lub 19 stycznia 2000 r.” – wspomina Talone.
Dalej zeznaje, iż dowiedział się od nich (znaczy pani Kornasiewicz i ministra Wąsacza – przyp. autora), że prezes Jamroży jest naciskany przez Bogusława Kotta w kwestii „przekazania (przeniesienia tytułu własności) portfela akcji BIG-u do nowego tworu mającego należeć do PZU, ale na warunkach zupełnie niekorzystnych dla samej firmy.” Prezes Kott szykował się do obrony przed wrogim przejęciem BIG Banku Gdańskiego przez Deutsche Bank. Już w trakcie zebrania dzwonił on do Talone i niemal krzycząc prosił „Joao potrzebuje cię, bo PZU głosuje na korzyść Deutsche Bank. Możemy stracić kontrolę nad BIG-iem”.
Prezes Eureko BV wspomina też swe nocne spotkanie w ministerstwie skarbu, w którym uczestniczyli „notariusz (zaproszony przez pana Kotta), minister Wąsacz, wiceminister Alicja Kornasiewicz, dyrektor generalny w Ministerstwie Skarbu, tłumacz i ekonomista prof. Obłój, przewodniczący rady nadzorczej PZU SA. Zastanawiano się jak pozbyć się Wieczerzaka i Jamrożego. Z ust ministra Wąsacza padło wtedy słynne „let’s sack the guys”, co w mniej eleganckim tłumaczeniu brzmi „wydymajmy ich”. Bardzo szybko, już w lutym i marcu 2000 r. okazało się, że Wąsacz wcale nie ma zamiaru „dymać” obu panów. Wieczerzak był nadal prezesem PZU „Życie” a Jamrożemu zaproponowano stanowisko prezesa „Totalizatora Sportowego”.
Gdybym kręcił firm o kulisach prywatyzacji PZU chciałbym wiedzieć, dlaczego minister zmienił zdanie o 180 stopni? Ba! Wszedł w ostry konflikt z Eureko BV wypominając w piśmie z 3 marca 2000 r. (sygnatura MSP/DSSiLF/680/00 – przyp. autora) fakt, iż w pozwie złożonym w sądzie w związku z konfliktem wokół BIG Banku Gdańskiego prawnik Portugalczyków jako główną przyczynę udziału tej spółki w prywatyzacji PZU wymienił „chęć utrzymania stabilności akcjonariatu BIG Banku Gdańskiego SA”. Było to niezgodne z umową prywatyzacyjną! Dlaczego?
Odpowiedź jest prosta. 7 marca 2000 r. kierowana przez Grzegorza Wieczerzaka spółka PZU Życie zatwierdziła zakup 110 000 akcji Telewizji Familijnej S.A. w cenie 118,20 zł za sztukę. Uzgodniono ponadto, że PZU Życie zakupi instrumenty dłużne (czyli obligacje) wyemitowane przez Familijną o wartości 13 mln zł. Transakcję wsparła niezależna wycena przygotowana przez renomowaną firmę doradczą PricewaterhouseCoopers. Bo to nie „Opus Dei” i Eureko BV gotowe było dać pieniądze na ten cel, lecz PZU „Życie” i państwowe spółki PKN Orlen, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, KGHM Polska Miedź oraz prywatny Prokom.
Telewizja Familijna wymyślona przez Wiesława Walendziaka, wpływowego byłego posła Prawa i Sprawiedliwości, niegdyś szefa Kancelarii Premiera Jerzego Buzka, a promowana przez przewodniczącego klubu AWS Mariana Krzaklewskiego miała w 2000 r. stać się jednym z motorów kampanii prezydenckiej.
A skoro Eureko BV nie chciało wesprzeć tej inicjatywy należało zostawić Wieczerzaka w spokoju. Gwarantował przecież sfinansowane przedsięwzięcia. Tzw. „afera bilboardowa” posła Kurskiego, którą niezdrowo podnieca się Platforma Obywatelska, to przy tym małe miki.
PZU „Życie” okazało się też hojne wobec fundacji założonych przez polityków Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, którego prezesem był Jan Maria Rokita. Rozumiem, że te wątki nie intersowały reporterów „Superwizjera”.

* Podobnie jak prosta do udowodnienia teza, że prywatyzacja PZU robiona była zgodnie z obowiązującym wówczas prawem.
No, może odrobinę naginanym i obchodzonym. Pamiętam, ile wysiłku włożyli w ubiegłym roku posłowie z sejmowej speckomisji w ustalenie, kto właściwie podpisał umowę prywatyzacyjną? Konsorcjum Eureko BV – BIG Bank Gdański SA? Czy dwa odrębne podmioty prawne? Rzecz była istotna. Konsorcjum, które miało zamiar nabyć 30 proc. akcji PZU musiałoby mieć przed podpisaniem umowy zgodę Ministerstwa Finansów, na czele którego stał obecny prezes NBP Leszek Balcerowicz. Dwa odrębne podmioty prawne takiej zgody mieć już nie musiały i nie miały.
By uniknąć takich pułapek przy prywatyzacji PZU zatrudniono, płacąc ciężkie pieniądze, najbardziej renomowane kancelarie prawne, takie jak Weil, Gotshall and Manges, White & Case i doradców z ABN AMRO.
Jestem pewien, że prokuratorzy z Gdańska, którzy od ponad roku „badają wątki”, (a w ogóle śledztwa w sprawie prywatyzacji PZU trwają od pięciu lat i końca nie widać – przyp. autora) niczego nie udowodnią. Lecz o tym TVN nie będzie kręcił filmów. Podobnie jak o słynnym „wehikule finansowym” przy pomocy, którego BIG Bank Gdański zgromadził środki na zakup 10 proc. akcji PZU.

* Posłowie połamali sobie zęby próbując odkryć, czy ta konstrukcja finansowa była zgodna z prawem bankowym, i innymi obowiązującymi w Polsce regulacjami.
Zacytuję w tym miejscu opinię dyrektora Departamentu Prawnego NBP Andrzeja Jakubiaka, który w piśmie z dnia 22 marca 2000 roku, skierowanym na ręce Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego Ewy Śleszyńskiej-Charewicz stwierdził, że materiały – jak rozumiem dotyczące BIG Banku Gdańskiego – przekazane przez GINB nie dają formalnych podstaw do stwierdzenia naruszenia prawa bankowego przez BIG Bank Gdański. Dyr. Jakubiak dodał też: „Jak wynika z wyjaśnień Zarządu BIG Banku Gdańskiego, taki sposób przeprowadzenia transakcji był zgodny z trójstronną umową Skarbu Państwa, BIG Bank Gdański i Eureko BV.” Koniec.
Co w tej sytuacji mogą zrobić podwładni prokuratora Janusza Kaczmarka? Udać się na koszt podatników z wycieczką do Portugalii i zapytać przy browarze tamtejszych kolegów – „Hej chłopcy, czy w ramach »Operacji Furasao« (Huragan – przyp. autora) nie trafiliście przypadkiem na ślady »brudnych pieniędzy«, za które Eureko BV i BIG Bank Gdański kupiły akcje PZU? Bo wiecie nam się tu śledztwo g… wno spina”.
W 1999 roku cała europejska finansjera wiedziała, że Portugalczycy kręcą interes życia. Jeśli Eureko BV potrzebowało kasy na zakup akcji PZU, nie miałoby żadnych problemów z jej zdobyciem. Polska spółka była i nadal jest największym ubezpieczycielem w Europie Środkowej. Sięganie po „brudne pieniądze” w tych okolicznościach byłoby skrajnym idiotyzmem.
Poza tym ustalenie w 1999 r. czy i skąd Eureko BV miało kasę na zakup akcji PZU było zadaniem Ministerstwa Finansów, a konkretnie pracowników podległych wiceministrowi Rafałowi Zagórnemu. W trakcie przesłuchań przed komisją sejmową okazało się, że część dokumentów w tej sprawie zginęła w resorcie. Może warto wsadzić Zagórnego do pudła i przepytać na tę okoliczność?
Długo mogę ciągnąć podobne przykłady: pokazywać liczone w milionach złotych umowy-zlecenia dla firm doradczych, opisać skandal związany z ludźmi z otoczenia byłego ministra spraw wewnętrznych Janusza Tomaszewskiego, zarabiających krocie na usługach reklamowych (jeden z nich zwiał pod nosem naszych „służb” aż do Australii – przyp. autora), finansowanie przez PZU fundacji zakładanych przez działaczy prawicy, itp.
Nie zdziwię się, gdy za jakiś czas „Superwizjer” ujawni telewidzom, że była to „prawdopodobnie” robota Marka Belki (agenta „Belcha”), który na koniec swej kariery orżnął Eureko, bo w 2001 r. jako minister finansów nie pomógł w przejęciu kontroli nad PZU! Dlaczego?
Po pierwsze – ponieważ premier Leszek Miller był przeciw oddaniu Portugalczykom spółki. I skierował do niej Zdzisława Montkiewicza, by ten pilnował interesów skarbu państwa. Za co zapłacił on wysoką cenę, dosłownie opluty przez tzw. „wolne media”.
Miller pytany przez redaktorów „Superwizjera” wyznał, że na odwołanie Montkiewicza i powołanie Cezarego Stypułkowskiego nalegał prezydent Kwaśniewski. Ciekawe, co skłoniło „Drogiego Leszka” by spełnić życzenie prezydenta?
Po drugie – ingerencja Belki wywołałaby reakcję opozycji. W 2005 r., gdy sprawę badała sejmowa speckomisja, myśl oddania Eureko choć guzika była nierealna. Ostatnią próbę dogadania się z tą spółką podjął minister skarbu Jacek Socha, lecz zrezygnował wobec oporu Sejmu. Słusznie! Gdyby się dogadał nie wyszedłby z pierdla.
O tym nie było nic w „Superwizjerze”. Dlatego w pewnym momencie pojawiła się u mnie myśl, że panowie Witold Gadowski, Jarosław Jabrzyk i Przemysław Wojciechowski – autorzy filmu – tak na prawdę działają na zlecenie Eureko BV, prezesa Kotta i Opus Dei! Przedstawili Belkę jako agenta SB, oszusta i złodzieja, bo nie wywiązał się z umowy.

* Skandal związany z prywatyzacją PZU, to temat nie na jeden, a kilka filmów i książek.
Lecz jak na razie ci, którzy zajmują się tym tematem opowiadają nam bajeczki o tajemniczych biznesmenach i wszechmocnych ludziach ze „służb” i Opus Dei, którzy rozgrywają przy okrągłym stoliku swe partyjki. Brak tylko kosmitów i Talibów. Ciemny lud to kupi.
Prawda zaś jest taka, że prywatyzacja w krajach postkomunistycznych była nie tylko niezbędnym elementem „transformacji ustrojowej”, lecz też okazją do skandalicznych interesów, na których zyskiwali osobnicy mający „dojścia” do demokratycznie wybranych, acz sprzedajnych polityków.
Sami zbudowaliśmy system, w którym zdarzenia takie jak sprzedaż 30 proc. akcji największego w tym rejonie Europy ubezpieczyciela za wartość jednego ubiegłorocznego zysku netto są najzupełniej możliwe. O tym, dlaczego tak się stało, nikt w Polsce jeszcze przez lata nie zrobi żadnego filmu. Obraz taki zagrażałby podstawom ustroju, w którym żyjemy.

(*)Marek Czarkowski

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=43805108
Autor: Komentarze
2006-06-20 01:24:45
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=43805108

Belka - kozioł ofiarny (tylko czyj?)
Autor: Barton
2006-06-20 21:33:40
Ten film był trochę śmieszny - po pierwsze mało było w nim nieznanych faktów. Całe te historie o początkach BIGu, raporcie Kobra, wizycie Krzaklewskiego w Portugalii itp. to już było dawno znane. Praktycznie nic w nim nie było o roli Kwaśniewskiego - przecież nawet dziecko wie, że Belka mógł być co najwyżej posłańcem Kwaśniewskiego i jego zauszników (ciekawe, że Wieczerzak i Belka spotkali się pod drzwiami pałacu prezydenckiego). Zastanawiam się po co ktoś chce zrobić kozła ofiarnego z Belki w telewizji Waltera, który jest kolegą Kwaśniewskiego. No i po co ten cały wątek o brudnych pieniądzach z kapelusza został wyciągnięty, skoro każdy wie, że na zakup firmy wartej parę milardów Euro za 10-15% jej wartości Eureko bez trudu znalazłoby legalne fundusze.

Przegrali
Autor: Partia
2006-06-23 00:07:28
TVN poddał się Eureko, merda ogonkiem. To było żenujące Postscriptum w TVN24. Rymanowski bardziej już nie mógł być miły dla pana prezesa... Niech Pan to teraz napisze smesem do Miszczaka.

...
Autor: olo
2006-06-26 20:47:44
No, i wkrótce rozpocznie się lustracja dziennikarzy. Ciekawe, jaka mine bedzie miał pański idol - Miszczak. PS. Pozdrawiam z Krakowa.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka – film dokumentalny. Praca nad filmem trwała od 24.10.2002 roku, zakończono ją  22 października 2003. Planowana premiera filmu - listopad 2003.
Scenariusz i reżyseria: Sylwester Latkowski; zdjęcia: Tomasz Michałowski, Karina Kleszczewska; montaż: Krzysztof Szpetmański; dźwięk: Igor Grątkowski; redakcja Jerzy Kapuściński, Grażyna Bryżuk; postprodukcja PAY studio TV; grafika: Studio Rogala: sprzęt do realizacji Mega TV; technika realizacji Sony IMX 16:9; producent wykonawczy Opusnet; Produkcja: Agencja Filmowa TVP dla Programu 2, Opusnet, T1-teraz, Sylwester Latkowski


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS