menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Koniec Konfrontacji? 24-06-2006
Internauta zamieścił komentarz na moim blogu: "Panie Latkowski na miłość Boską. Tyle Pan żeś piał o zależności mediów, o układach i układzikach. Teraz się kocioł dzieje w tvp taki że hej, a Pan nas raczysz głodnymi kawałkami o prokuratorach warszawskich..." Odpowiem krótko. Kilkanaście godzin po programie o zabójstwie generała Papały, usłyszałem, że zdjęto mój program Konfrontacja z jesiennej ramówki.

(32) komentarzy / + dodaj komentarz
Nie wierze
Autor: Kama
2006-06-24 10:01:37
Brak słów. Ale to było do przewidzenia. Dlaczego jednak po Papale?

Skandal!
Autor: Andrzej
2006-06-24 10:47:49
Jesli wladze TVP faktycznie zdjely Konfrontacje z ramowki, to oznacza, ze w publicznej nie bedzie juz niezaleznej publicystyki. Zostana tylko szmiry w stylu "Warto rozmawiac". Wildstein dostal polecenie ze swojej lozy?

Sczyścili jak to mówi Maleńczuk
Autor: Wprost
2006-06-24 11:42:55
W pana filmie Nakręceni Maleńczuk mówi, że sczyszcza się w TVP. Pan tez chyba niedawno o tym pisał. Niepokornych się sczyszcza. Jednak to, że po wejściu niezależnego Wildsteina sczyszcza się niezależnego twórce... Komuś ostatnie upały zaszkodziły. Okoliczności - sprawa Papały są zastanawiające. Czy mógłby Pan napisać, nad jakimi innymi tematami Pan pracował, może przyszedł nakaz z góry do Bronka bo się wystraszyli jego mocodawcy polityczni z PIS?

papala
Autor: iza
2006-06-24 19:06:00
No to gratuluję Kaczystom. Najciekawszy będzie chyba oficjalny powód. Za malo miejsc w studio? Brzydka scenografia? To już chyba jest uklad...

Jesteśmy z Tobą
Autor: Prawicowcy
2006-06-24 22:00:10
Jesteśmy z Tobą. Choć nadal nie mogę uwierzyć, że to Wildstein! Wyrazy współczucia Napisał(a) Admin w sob, 24/06/2006 - 19:30 Czy to już decyzja nowego Prezesa Wildsteina?
A czy chociaż jakieś uzasadnienie podali? Czy tak ogólnie - za niewinność?
Admin
Jeżeli tak się stanie to
Napisał(a) Xporferus w sob, 24/06/2006 - 19:39

Jeżeli tak się stanie to zdaje się zaczął Pan Latkowski dotykać prawdy w swoich programach. Taki jeden z jej wskaźników w publicznej, czyli d***kratycznej telewizji.

Swoją drogą media winny być prywatne.
zaloguj się lub zarejestruj, aby móc dyskutować | wyślij komentarz znajomym
Ostrzegałem Pana!!!!!
Tak oto wygląda BTadeusz
Napisał(a) BTadeusz w sob, 24/06/2006 - 20:25

Ktoś jednak pilnuje "porządku".
I Monteskiusz takiej władzy nie przewidział.
Pasą nas, jak bydło.
Orwell.
Pozdrawiam!

Protestujmy
Autor: Parwicowcy
2006-06-24 22:02:13
A moze tak e-mailami zbobardujmy Prezesa TVP. TVP?
http://prawica.net/node/3964

Będziemy żałować
Autor: Katarzyna
2006-06-24 22:38:48
Po każdym kolejnym odcinku nie wierzyłam, że to puszczają. Za odważne. W czasie programu o Papale Latkowski mówił wprost. W felietonach chłostał za 8 let żenującego sledztwa. Robił to zdumiewająco spokojnie, czuło się, ze dużo wie i jego rozmówcy musieli tez to chyba czuć. Dlaczego zdjął Konfrontacje? Wildstein poczuł się zagrożony. Dobry znajomy Bronka wyjaśnił mi dlaczego tak zdecydował. On lubi mieć dwór wokół siebie, swoich wyznawców, a nie ludzi niezależnych, jak np. Latkowski. Oj bedziemy żałowac tego, że Wildsteina tak wysoko usadziliśmy! Teraz spada maska Wildsteina!

Zamiast_Zamiast
Autor: NIE razy n
2006-06-25 00:36:40
Proponuję zamiast KONFRONTACJI emitować nieprzyzwoicie pouczający program Jakuba W. w każdej stacji TV. Młodzi i tak nie mają już żadnych ideałów, więc brnijmy w to bagno dalej, ale... Niech ci na 'górze' nie dziwią sie jeśli pewnego ranka, madrzejsza mniejszość wyjdzie z nożami na ulice. Wtedy to będzie konfrontacja, przez duże K.

Propaganada sukcesu, wita!
Autor: Marek B.
2006-06-25 12:58:33
Więc czeka nas festiwal propagandy sukcesu. Już widzę jak śledczy pani Raczyńskiej z Jedynki będą zadawać trudne pytania rządzącym, pokazywać ich afery. Np. jak przy Papale. Kiedy w czasie afer niedokończonych - o jednorękich bandytach Latkowski wytknął niejasności nowego układu i potem jeszcze raz zapytał o to, wiedziałem, że go zdejmą. To on zarzucił lobbing Kotlinowskiemu.
Wildstein nie od tego powinien zmieniac TVP. Powinien przemyśleć i cofnąć swoją deyzję.

Cenzura tu jak za PRL-u
Autor: tutu
2006-06-25 19:00:48
Widzę, że autor usuwa komentarze, które zawierają krytyczne wobec niego słowa. Żeby było jasne - krytykujące jego kiepski warsztat i nieporadność w roli prowadzącego. Komentarze nie zawierające żadnych obelg czy wyzwisk.
Ot taka wolność słowa w wykonaniu narcyza...

To nie cenzura a unikanie manipulacji
Autor: Admin
2006-06-25 20:13:34
Wykasowywane są tylko posty nadane od tej samej osoby. Identyfikowane po adresie IP. Sztuczne wywoływanie ruchu w sieci, dyskusji na tym blogu jest nie do przyjęcia. Niech autor nada jesten post tej samej treści a nie 10, podpisując je róznymi osobami.

Nie wierzę, że to zrobił Wildstein. Po prostu nie wierzę...
Autor: Z prawica.net
2006-06-25 20:17:22
Kolejne gółosy na prawica.net: Nihil novi sub JoveNapisał(a) kot w nie, 25/06/2006 - 01:25 Mamy kontynuację (...) władzy w TVP i mediach ogólnie i nie dziwi mnie nic . Wildstein dostał ode mnie czas na pokazanie twarzy ale nie jest on nieograniczony. Jeśli przerobi TVP na festiwal programów propagandy sukcesu lub unikania spraw trudnych , to znaczy , że oddaje prymat oglądalności TV prywatnym i tym samym dokonuje politycznego harakiri TVP.

Nie wierzę, że to zrobił T
Napisał(a) Lesław w nie, 25/06/2006 - 19:59 Nie wierzę, że to zrobił Wildstein. Po prostu nie wierzę...

Czerwonych awansuje, a tych co trzeba wspierać....
Autor: Prawica przetrwa
2006-06-25 20:20:57
Dlaczego Wildstein wywala Latkowskiego a awansuje Grzelaka na zastępce Raczyńskiej, który jest historią czerwonego koloru w tej instytucji. Od 1991 roku!!!!!!!!!!!!!

WRESZCIE
Autor: xyz
2006-06-25 22:09:50
Wreszcie zdejmują. Nie wiem czemu tak długo dojrzewali do tej decyzji. Pewnie dlatego, że nie oglądali tego gówna i nie wiedzieli jaki to chłam. Gratuluję przyzwoitości - nie jakiejś tam politycznej, ale takiej zwykłej, ludzkiej, dzięki której gówniane programy spuszczane są w kiblu historii, a nie wiszą na antenie telewizji publicznej. A Latkowski niech się weźmie za to co robił dobrze i nie myśli o zdjętym programie w kategoriach kolejnego spisku i walki z układem. Kurskiego i tak w tym "spiskowym" i "układowym" myśleniu nie przebije.

Anonimy
Autor: karol
2006-06-25 22:13:27
XYZ, gratuluje odwagi i języka, admin tez cię powinien wykasować, może jak rano się obudzi!

Chichot historii w TVP
Autor: A to już inni
2006-06-25 22:40:09
Chichot historii w TVP staje się nie do zniesienia. Na fali odnowy na Woronicza wracają ludzie Kwiatkowskiego.

Admin pisze nieprawdę
Autor: tutu
2006-06-25 23:25:54
Drogi adminie!
Napisał Pan:
"Wykasowywane są tylko posty nadane od tej samej osoby. Identyfikowane po adresie IP. Sztuczne wywoływanie ruchu w sieci, dyskusji na tym blogu jest nie do przyjęcia. Niech autor nada jesten post tej samej treści a nie 10, podpisując je róznymi osobami.".
Napisałem tu tylko jeden komentarz (pod tytułem "Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało") i został usunięty. Zarzut, że pisałem pod różnymi nickami jest kłamliwy.

Daj im pan odpowiedź
Autor: Fanka z USA
2006-06-26 01:08:34
Wróć Pan do dokumentu i zrób film o 5 władzy. Fanka z USA PS. Jestem tu od 3 lat, całe polskie Chicago oglada Pana filmy

Do autora: xyz
Autor: NIE razy n
2006-06-26 01:17:29
Uspokój sie człowieku! Z czego się cieszysz?! Przez mentalnośc takich ludzi jak Ty Polska nigdy nie będzie Polską, a jedynie marionetką w rękach bandytów. Ktos pragnie ujawnić prawdę i ma do tego prawo. Skandal, że program ma zniknać. Na usta cisną się słowa...

Jeżeli sie tak stanie to....
Autor: Prawica.net
2006-06-26 09:36:08
Jeżeli tak się stanie to zdaje się zaczął Pan Latkowski dotykać prawdy w swoich programach. Taki jeden z jej wskaźników w publicznej, czyli d***kratycznej telewizji.

Swoją drogą media winny być prywatne.
Xpoferus postawił diagnozę - "media winny być prywatne!".
Napisał(a) antares w nie, 25/06/2006 - 18:22

Chodzi Panu o rzetelność i obiektywizm jaką prezentuje Polsat, TVN czy choćby radio TOK FM z Kolendą, Gugałą i Żakowskim? Własciciele prywatni którzy jeszcze się do syta nie napaśli na "państwowym", dopóki "państwowe" istnieje - będą kłamać, oszukiwać i mamić pospólstwo demokratyczne aż do momentu gdy "państwowe" się skończy.

... ,,niczyje" myśli czyli najlepsze (?)
Napisał(a) Xporferus w pon, 26/06/2006 - 01:44

Nie. Po prostu wiem kto za co odpowiada:). TVP natomiast próbuje uchodzić za bezstronną mimo, że dostosowuje się do odpowiedniej d***kratycznej rzeczywistości. W dodatku za pieniądze pod przymusem odebrane.

Jeżeli nie podoba się Panu diagnoza to proszę uzasadnić dlaczego państwowe media są obiektywne i rzetelne? Proszę także o wyjasnienie kogo uzna Pan za winnego np. kłamstwa podanego np. przez TVP (no chyba, że takowych nie ma :).

P.S. O ile pamiętam wszyscy wymienieni przez Pana dziennikarze sławę zdobyli ,,za państwowe", czyli za Pana i moje. Nie rozumiem tego argumentu...

Napisał(a) TBM w pon, 26/06/2006 - 01:54

cytat z: Xporferus:
[...]O ile pamiętam wszyscy wymienieni przez Pana dziennikarze sławę zdobyli ,,za państwowe", czyli za Pana i moje. Nie rozumiem tego argumentu...

Sama różnica w typie własności nie wystarczy. Różnica niestety jest tylko w przymusowości kasy wpłacanej przez Pana na telewizje różne. Na TVP zabierają w podatku(ach), na prywatne dobrowolne, w towarach, które Pan dodatkowo kupi po obejrzeniu reklam.

A jeśliby dziś była faktycznie zupełnie zupełna niezależność prywatnych stacji to p. Latkowski powinien mieć już na stole propozycje angaży do każdej.

Gdzieś po prostu jest granica, której telewizje dowolnej opcji politycznej i dowolnego kapitału nie mogą przekraczać. Pewnie to jest prawda dotycząca forsy.

No, chyba, że ma te angaże :D:D:D

pozdrawiam
TBM
ps
poza tym capo di tutti capi ma tę właściwość, że jest di tutti

Po pierwsze. Nie widzę
Napisał(a) Xporferus w pon, 26/06/2006 - 02:05

Po pierwsze.
Nie widzę powodu, dla którego ,,państwo" miałoby prowadzić działalność gospodarczą. No chyba, że gospodarka to ,,piąta władza", jak w socjaliźmie.

Po drugie.
Istnienie tylko pewnej opcji w mediach to również zasługa ,,państwa". Dlaczego ta cała ,,rada" nie ogranicza się do przyznawania częstotliwości?
Proszę zwrócić uwagę, że Pan pisuje na prawica.net, a ktoś inny na lewica.pl. To są prywatne media właśnie. Cóż w tym złego?

Po trzecie. Powtórzę. Media będące ,,własnością" państwową (ontologicznie: co to znaczy?) sprawiają wrażenie bezstronnych, ale jakoś tak inaczej w różnych d***kratycznych kadencjach?

Pozdrawiam

Sprywatyzować tą dziadowską TVP
Autor: Gość
2006-06-26 13:46:59
Sprywatyzować tą dziadowską TVP zamykając temat raz na zawsze. Potem zlikwidować abonament.

koniec konfrontacji ??
Autor: Gertruda
2006-06-26 18:26:57
No tego się po Bronku nie spodziewałam !!!!

TVP pożegna się z Latkowskim ?
Autor: Miedialink.pl
2006-06-27 00:27:35
W jesiennej ramówce telewizyjnej Dwójki prawdopodobnie zabraknie miejsca dla Konfrontacji Sylwestra Latkowskiego. Zostałem potraktowany jak śmieć- w ostrym tonie żali się reżyser. TVP sprawy nie komentuje.
Założeniem publicystyczno- reporterskiego magazynu miało być wskazywanie problemów, które zaledwie przemykają w mediach i w ludzkiej świadomości. Latkowski poruszał trudne tematy, ich przedstawienie, według przeciwników twórcy, nie zawsze zgodne było jednak z dziennikarską obiektywnością.

We wrześniu ubiegłego roku Latkowski powiedział nam, że dyrektor II Programu TVP zagwarantowała mu niezależność i możliwość swobodnego wpływu na kształt programu. Pomimo napiętej sytuacji wokół magazynu, talk-show przetrwało na antenie rok.

Wraz z odejściem Niny Terentiew zmieniły się realia. -Kilkanaście godzin po programie o zabójstwie generała Papały, usłyszałem, że zdjęto moją audycję z jesiennej ramówki – pisze na swojej stronie reżyser. - Nikt ze mną nie chciał rozmawiać, nie podano żadnych przyczyn podjętej decyzji. Zostałem zignorowany – kontynuuje temat w rozmowie z nami dziennikarz.

Przedstawiciele TVP nie chcieli odnieś się do Konfrontacji. W lakoniczny sposób zostaliśmy poinformowani, że jesienna ramówka stacji nie została jeszcze domknięta.
2006-06-26 16:00:42 | Kamil Sokołowski, Medialink.pl

O kalaniu własnego gniazda
Autor: Admin
2006-06-27 00:29:08
Mam już dość Autor: Tubylec 2006-06-26 21:36:31
Widzę że powiedzenie "o kalaniu własnego gniazda" jest bardzo popularne w ostatnim czasie.
Najlepiej i najwygodniej odwrócic się w drugą strone i udawać iż nic sie nie widzi. Bo a nuż i ja sie okaże nie tak czysty ...
Na całe szczęście jest jeszcze sporo osób którzy myślą podobnie jak Pan i usiłują coś zmienić.
Życzę wytrwałości.
Pozdrawiam

No i...
Autor: całkiem niezły dziennikarz 2006-06-26 19:40:08
... widzisz Łatkowski - nosił wilka razy kilka i poniesli wilka. A jaki byłes fajny w rozmowie ze mna. A jaka miałes gebe pełna frazesów. A ktos ci kiedys powiedział: nie sraj we własne gniazdo. Ciesze sie ze cie zdjeli.

Buźka


Cenzura w TVP? Zdjęty program Latkowskiego
Autor: Wiadomości24.pl
2006-06-27 00:31:05
Latkowski zarzucił prowadzącym śledztwo dotyczące zabójstwa byłego szefa polskiej policji, że nie podejmują istotnych w tej sprawie wątków. Wcześniej nasza e-gazeta "wiadomości24.pl" opublikowała z nim rozmowę na ten temat.
19 czerwca opublikowaliśmy na naszej stronie rozmowę z Sylwestrem Latkowskim zapowiadającą jego program "Konfrontacja", który miał podsumować wyniki śledztwa w sprawie zamordowanego szefa polskiej policji, gen. Marka Papały.

Magazyn został wyemitowany 21 czerwca o godz. 22.45, w TVP 2. Wzięły w nim udział osoby odpowiedzialne za wyniki i postępy w śledztwie: Marek Biernacki - były szef MSWiA, prokurator krajowy Janusz Kaczmarek, koordynator ds służb specjalnych Zbigniew Wasserman oraz obecny minister spraw wewnętrznych Ludwik Dorn. W programie wypowiadali się również dziennikarze, którzy zajmowali się sprawą śmierci byłego szefa policji.

Gospodarz magazynu zarzucił prowadzącym śledztwo niechęć do podejmowania działań w kilku istotnych wątkach, jak na przykład możliwy związek kilku wysokich funkcjonariuszy policji ze sprawą Papały.

Kilkanaście godzin po programie Latkowski dowiedział się, że magazyn "Konfrontacja" zostaje zdjęty z jesiennej ramówki.
- Magazyn "Konfrontacja" był przewidziany w jesiennej ramówce, ale został z niej wykreślony. Nie podano mi powodu i nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał. Poprosiłem o spotkanie z prezesem TVP Bronisławem Wildsteinem, wysłałem faks w tej sprawie, ale do dziś nie otrzymałem odpowiedzi - mówi "wiadomościom24.pl" Sylwester Latkowski.

Przypomnijmy:
Śmierć Papały
Komendant Główny Policji, generał Marek Papała został zamordowany strzałem z pistoletu 25 czerwca 1998 roku wieczorem na parkingu przed swoim domem w Warszawie. Od początku nie ulegało wątpliwości, że było to zabójstwo na zlecenie. Powołana została specjalna grupa policyjna, która miała wykryć i ująć sprawców oraz zleceniodawców morderstwa.

Władze państwa i szefowie resortu spraw wewnętrznych nadymali się, powoływali na honor i obicywali, że sprawa śmierci szefa polskiej policji szybko zostanie wyjaśniona.

Przez lata, w śledztwie, a także w materiałach dziennikarskich pojawiło się wiele prawdopodobnych wątków tej sprawy, jednak do dziś działania policji, służb specjalnych i prokuratury nie przyniosły efektów. Śledztwo nie zostało zakonczone, winni nie zostali ukarani. Póby rozliczenia efektów śledztwa zamierza podjąć się w swoim programie Sylwester Latkowski.
Dorota Paradecka, Wiadomości24.pl

Latkowski, czas na układ medialny III albo film
Autor: Marazm.pl
2006-06-27 00:38:31
Dwa lata temu kolega dziennikarz zapytał Rafała o to czy coś wie o Łuczaku. Padła odpowiedź aby sprawdził sprawę pisma “Przeciąg” bo osoby w nie zaangażowane wiedzą więcej. Chodziło o to aby ”sprawdził” (pokreślamy) to u wskazanej osoby. Takie sygnał wystarczyły aby zagrożone osoby rozpętały awanturę i zmasowaną obronę niezależności Piotra Zaręby (pamiętacie kochani?). Co do Zaręby nigdy nie twierdziliśmy, że “zrobił coś nie tak”. Przeciwnie, może sam został w coś wmanewrowany dlatego sami mówiliśmy aby z nim się w tej sprawie skontaktować. Nie miało to jednak wiekszego znaczenia. Ot, przyszło nam do głowy powiedzieć, że jak firmował projekt medialny Jana Łuczaka to może “coś wie na jego temat”. Wywołało to natychmiastową reakcję zarówno dziennikarza “Newsweeka”, który opowiadał o nas niestworzone rzeczy (np., że rzekomo jest to częścią jakieś akcji przeciko niemu i Łuczakowi itd) jak i innych osób z tej ekipy. Kolega nie spotkał się z nami w tej sprawie i o nic nigdy nie pytał ale szkód zrobił wiele. Podobnie było w kilku innych przypadkach. Jeśli dzisiejsze informacje “Wprost” są prawdziwe to Adam Bielan, Konrad Szymański, Michał Kamiński jako członkowie “stajni Łuczaka” pasują do naszych najgorszych obaw co do całego tego polityczno-dziennikarskiego środowiska. Niedawno usłyszeliśmy, że jeden z opisujących nas wielokrotnie dziennikarzy “Newsweeka” jest tak blisko zaprzyjaźniony z posłem opisanym w dzieiejszym “Wprost”, że na ślubie świadkiem…. Natomiast opisana dzisiaj żona posła pracuje w kancelarii prawnej, której właściciel podjął się próby zdyskredytowania papierami rzekomo pochodzącymi z MDI premiera Marcinkiewicza kiedy…

Porządki wg. Bronka W.
Autor: Gość
2006-06-27 00:51:28
Wildstein zaczął od wyrzucania Latkowskiego, a innych jakoś nie może? Najważniejsze to sie przypodobać układowi kolesiów. Anka Marszałek wypłakała głowę Latkowskiego u Wildsteinia?

Jaki kierunek...
Autor: Marcin
2006-06-28 00:59:31
No pieknie czystka obejmuje kazdego kto ma nawet przejawy normalnego potrzegania swiata, umiejacego krytykowac, czy tez czlowieka potrafiacego zadawac pytania, niestety pytania problematyczne i niewygodne dla zwyrodnialej elity politycznej jaka panoszy sie w Polsce. Swietnie, widocznie krytyka musi przejsc przez cenzure trojcy partyjnej jakie przedstawiaja PIS - LPR - Samoobrona. Pytanie teoretyczne... jakie obecnie kierunki chce przedstawiac TVP??? Zadawanie trudnych pytan w Polsce zawsze bylo niewygodne, popatrzmy na nasza historie, gospodarke... obietnice, ktore okazuja sie karma dla wyglodnialych bezmyslnych mas, za trzy lata nastepna wladza i nowe obietnice, nowe komisje, nastepni do odstrzalu. Mysle za proces otwierania oczu jaki obserwuje w tworczosci Latkowskiego jest czyms co stwarza strach w glowach tych tam wyzej, w hierarchi 'naczelnych'. Nie powiem jak mozna Latkowskiego wywalac z telewizji, wielu przed nim odlecialo i po nim odleci w nieznanym kierunku, ja tez na wlasnej skorze przezylem swoje, co cie nie zabije to wzmocni.

Ja też nie mogę w to uwierzyć
Autor: Maggie
2006-07-03 18:24:01
Jeden z niewielu ciekawych programów. i to zdjęty przez nowego prezesa po ktorym nie spodziewalabym sie tego. Juz mi sie to wszystko miesza. Czasem zaluje ze nie jestem jakims "szarym człowiekiem" z podkarpackiej wsi albo byłego PGR-u na POmorzu, którego wszystko wali równo, nie orientuje się w tych gierkach i przetasowaniach, nie ma pojęcia o mechanizmach i myśli tylko jakby tutaj uzbierać na następnego brofca.

Panie Sylwestrze, nie daj się Pan! Lubię Pana wśibstwo i wpychanie nogi w zamykające sie drzwi i to że zupełnie to nijak ma się do Pańskiego wyglądu spokojnego księgowego!!

Big love

p.s.

Pier...ić ich wszystkich :/

konfrontacja
Autor: renegat
2006-07-06 09:28:59
szkoda podobał mi się obiektywizm i niezależność autora programu, byle teraz nie poszedł na wojne z kimkolwiek poza kłamstwem i niegodziwością

Dwór Wildsteina
Autor: Medioznawca
2006-07-09 20:06:23
Jak widać Pan nie był i nie jest dworem PIsu, czyli Wildsteina. Pana nie umiescili na liście jak Raczyńską. Warto przeczytac ostatni artykuł Roberta Walenciaka w Przeglądzie: Kto go broni? Kto za nim stoi? Z kim robi interesy? Gdy trwał spór o stanowisko szefa regionalnej Trójki, dymisja Bronisława Wildsteina wisiała już na włosku. Gdyby ją złożył, rada nadzorcza by ją przyjęła. Ale do gry włączył się Jarosław Kaczyński. Poparł Wildsteina, powstrzymał Leppera. Dlaczego? Czy tylko dlatego, by bronić człowieka, którego sam namaścił na prezesa TVP? Zaważyło coś innego – otóż Kaczyńskiego do działania przymusiły apele obrońców Wildsteina.
Prawicowi publicyści, wcześniej przychylni PiS, zaczęli jak jeden mąż bronić prezesa TVP. I to w sposób niemal ultymatywny. „Odejście Wildsteina z TVP będzie dla PiS znacznie głębszą klęską propagandową, niż wyobrażają sobie jej stratedzy”, to opinia Piotra Semki. „Los Bronisława Wildsteina jest więc w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Ta decyzja może też zdecydować o losie samego Kaczyńskiego”, to z kolei słowa Bogdana Rymanowskiego z TVN. „Kaczyński zawsze uważał, że formuła »niezależnych« mediów publicznych to fikcja służąca raczej racjom jego przeciwników, a złe doświadczenia z dziennikarzami uczyniły go nieufnym i mało elastycznym, nawet wobec tych ludzi mediów, którzy nie są mu wrodzy”, lamentował Piotr Zaremba w komentarzu „W TVP kosztem Wildsteina wraca stare”.
I w „Dzienniku”, i w „Newsweeku” pojawiły się artykuły o kłopotach Wildsteina w TVP, o „złych” ludziach, którzy go otaczają – Małgorzacie Raczyńskiej, nowej szefowej Programu 1, i Sławomirze Siwku, członkowi zarządu, z którym Wildstein wszedł w konflikt w sprawie obsady Trójki. „Z opowieści pracowników telewizji wyłania się obraz gracza zajętego kolekcjonowaniem władzy – pisze »Newsweek« o Siwku. – Kiedy przyszedł na Woronicza, spytał zaraz, czy na przydzieloną mu kartę może kupować garnitury”.
Podobnych salw było więcej. O dość prymitywnej argumentacji, co w „Gazecie Wyborczej” wytknął Paweł Wroński, a sprowadzającej się do prostej tezy – jeśli w telewizji rządzą nasi, to jest wspaniale i niezależnie, a jeżeli jacyś inni, to skandal i zawłaszczanie.
Ale to wystarczyło, by Kaczyński poczuł (co charakterystyczne, apele w obronie prezesa TVP kierowane były nie do rady nadzorczej, ale właśnie do niego), że odpuszczając Wildsteina, może stracić sympatię prawicowych publicystów. I szybko ocenił, że nie warto.
Tak oto na politycznej scenie pokazała się wpływowa grupa, z którą liderzy PiS muszą się liczyć. Nie jest to grupa nowa – znamy ją od dawna. Ale w ostatnim czasie okrzepła, nastąpiły w niej przetasowania. No i przede wszystkim dostała do rąk potężne narzędzia – media wydawane przez niemiecki koncern Axel Springer. Znów do gry wrócili pampersi.

Mocny debiut

Pampersi, czyli środowisko młodych konserwatystów, pojawili się na polskiej scenie w pierwszej połowie lat 90. Najpierw funkcjonowali w małych, niszowych pismach typu „Młoda Polska”, „Tygodnik Literacki”, „bruLion”, „Fronda”, potem wypłynęli na szersze wody – za sprawą Tomasza Wołka, który został redaktorem naczelnym „Życia Warszawy”, i Wiesława Walendziaka, który w roku 1994 został prezesem TVP.
W TVP dyrektorem Programu 1 został wówczas Maciej Pawlicki. – Działania w sferze kultury były dla nas ważniejsze od polityki, chodziło o wygranie bitwy o świadomość, którą podjęliśmy ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” – opowiadał o tamtych latach dziennikarzowi „Rzeczpospolitej”. Oto clou tamtych czasów. Wrogiem jest „Gazeta Wyborcza” i ogólnie rzecz biorąc środowisko liberalnych dziennikarzy, publicystów. I temu wrogowi trzeba wypowiedzieć wojnę, więc uczestniczą w niej generałowie, oficerowie i żołnierze.
Pawlicki do Jedynki przyprowadził Waldemara Gaspera, Andrzeja Horubałę, Cezarego Michalskiego. A także Jana Pospieszalskiego i Wojciecha Cejrowskiego. Stworzył też codzienny program publicystyczny „Puls Dnia”, do którego przyszli Piotr Semka, Marek Budzisz, Jacek Łęski, Bogdan Rymanowski i Kuba Sufin.
Z kolei Tomasz Wołek zgromadził wokół siebie dziennikarzy „piszących”. Publicystami „Życia Warszawy”, a potem „Życia”, byli Piotr Skwieciński, Piotr Zaremba, Igor Zalewski, Robert Krasowski, Jan Wróbel i Igor Janke. Tam też zaczął pracę, po przejściu z Krakowa, Bronisław Wildstein.
Ta ekipa bardzo szybko zbudowała swoisty oscylator medialny. Rano jakąś informację podawało „Życie”, o 19.30 podejmowały ją „Wiadomości” (mikrofonem Marzeny Paczuskiej), a wieczorem dobijał „Puls Dnia”.

Drugi początek

Pierwszy okres pampersów zakończył się katastrofą. Wiesław Walendziak odszedł z telewizji. Tomasz Wołek z kolei stracił „Życie Warszawy” (wcześniej tracąc czytelników). Potem spróbował sił, tworząc „Życie”.
Marcin Dominik Zdort, opisując w „Rzeczpospolitej” losy środowiska, spuentował ten okres takim zdaniem: „Moment, gdy Wiesław Walendziak został zmuszony do odejścia z TVP, nie był końcem środowiska, ale jego drugim początkiem”.
Tym drugim początkiem było wejście w politykę i w biznes. „Rynek ekonomiczny w Polsce jest zdominowany przez politykę. Mieliśmy więc świadomość, że kulturowe instytucje nie mogą istnieć bez politycznego umocowania. Aby biznesmeni chcieli inwestować w nasze inicjatywy, musieli mieć pewność, że władza nie będzie ich wrogiem”, takimi eufemizmami pokrywano nowe działania pampersów.
A były one imponujące. Wiesław Walendziak został szefem kancelarii premiera Buzka. Rzecznikiem premiera był najpierw Tomasz Tywonek, a potem Jarosław Sellin, przyjaciel Walendziaka jeszcze z Gdańska, a potem współpracownik w telewizji Polsat. Doradcą premiera został Waldemar Gasper, a Jan Wróbel, jak później podawał tygodnik „Newsweek”, pisał mu najlepsze przemówienia.
Siła tej grupy była potężna. Gdy w zwarcie z Walendziakiem wszedł szef MSWiA, Janusz Tomaszewski, szybko stał się obiektem prasowych ataków. Najpierw zarzucono mu, że lobbował w interesie „króla żelatyny”, Kazimierza Grabka. Potem poległ oskarżony o współpracę z SB.
W tym samym czasie Walendziak pisał o „kapitalizmie politycznym”, patologii polegającej na posługiwaniu się gospodarką przez polityków. A jednocześnie pampersi budowali sieć Radia Plus i Telewizję Familijną. Dokładnie tymi samymi metodami, o których z takim obrzydzeniem pisali. Pieniądze na Familijną (razem ok. 200 mln zł) dały spółki skarbu państwa – KGHM, PZU Życie, PKN Orlen, oraz Prokom Ryszarda Krauzego, beneficjenta kontraktów z państwem.

Pęknięcie

To rozdarcie – między słowami a czynami – zaczęło dzielić zwartą do tej pory grupę. „Dla części tego środowiska »od zawsze« klepiącego biedę ten sukces miał również konkretny wymiar finansowy – pisze Zdort. – Ale wtedy ci, którzy ledwo wiązali koniec z końcem, zaczęli z zawiścią patrzeć na tych, którym się udało. Ci, którzy nie mieli już kłopotów z pieniędzmi, powoli przestawali rozumieć swoich dawnych przyjaciół”.
Jeszcze gorzej było, gdy Familijna (czyli TV Puls), ewidentnie źle zarządzana, z gigantycznymi pensjami szefów, zaczęła ciąć koszty. „Mieliśmy tworzyć prawicowe media w oparciu o uczciwe reguły gry, w oparciu o zasady, które głosimy – cytuje w „Gazecie Wyborczej” Mikołaj Lizut jednego z pampersów. – Tymczasem powstanie naszego radia [Plus – przyp. RW], jak i TV Puls, było patologiczne. Gasper przekonywał, że biznes w Polsce jest tak związany z polityką, że bez politycznego wsparcia nic się nie da. Efekt jest taki, że TV Puls zlikwidowała program informacyjny »Wydarzenia« i grupowo zwalnia ludzi, a radio wciąż nie może oczyścić bagna finansowego, w którym pozostawił je Waldek i koledzy. Gdy ludzie, którzy mu zaufali, zostają bez pracy, Gasper w »Domu i Wnętrzu« pokazuje, jak ma fajnie i bogato w swojej willi”.
Pękło też „Życie” Tomasza Wołka. Najpierw z naczelnym skłócił się Piotr Skwieciński (Wołek mówił później, że Skwieciński chciał startować do Sejmu z listy ROP), potem Bronisław Wildstein. Gdy wybuchła wojna Tomaszewskiego z Walendziakiem i gdy Wołek stanął po stronie Tomaszewskiego, z gazety, na znak protestu odeszła kolejna grupa – Zaremba, Mazurek, Zalewski, Krasowski. Przeszli do tygodnika „Nowe Państwo”, związanego wówczas z Porozumieniem Centrum braci Kaczyńskich. Tygodnika, którego długi czas redaktorem naczelnym był Adam Lipiński, wiceprzewodniczący PC, dziś poseł PiS i sekretarz stanu w Kancelarii Premiera.
Środowisko podzieliła nie tylko polityka i pieniądze. Także sprawy osobiste. Rafał Smoczyński przestał wierzyć w Boga, więc rozstał się z „Frondą”. A moralista Cezary Michalski rozwiódł się. Rzecz to dość częsta, ale w środowisku pampersów wzbudziła zgorszenie. Poeta Wojciech Wencel napisał więc do niego list otwarty: „Drogi Czarku (...), teraz, kiedy zdradziłeś swoich najbliższych, okazując się czułym bawidamkiem i wiernym uczniem Rousseau, nic nie będzie już tak jak dawniej. (...) Porzucając rodzinę i wybierając swobodne życie florenckiego kochanka, zdradziłeś nie tylko najbliższych, ale nas wszystkich i w dodatku siebie samego. (...) Publikując swoje teksty w »Życiu« i wytykając lewakom ich duchowe i intelektualne mielizny, cały czas uporczywie tkwiłeś w grzechu (...). Jeśli ktoś pyta, czy można wierzyć w Boga, leżąc w objęciach kochanki i wspominając własną niegodziwość, musi odpowiedzieć sobie »nie«”.
Środowisko pampersów zaczęło się rozpadać. Ostatnią grą, którą próbował przeprowadzić Wiesław Walendziak, były wybory prezydenckie 2000 r. Walendziak stanął wtedy na czele sztabu wyborczego Mariana Krzaklewskiego, twarzą studia wyborczego został Jan Pospieszalski, żarliwie zachęcając na głosowania na szefa „Solidarności”. Nic z tego nie wyszło, Krzaklewski przegrał nie tylko z Kwaśniewskim, ale i z Olechowskim, zostawiając po sobie zapach kampanii negatywnej, obliczonej na zbieranie haków na przeciwnika.
Epitafium dla pampersów wydawał się cytowany już tekst Marcina Dominika Zdorta „Pampersi – czas przeszły dokonany”, publikowany w maju 2002 r. w „Rzeczpospolitej”.
„Pampersi, środowisko młodych konserwatystów, przez jednych demonizowane, przez innych wysławiane pod niebiosa, w praktyce przestało istnieć”, pisał Zdort. Ale błyskawicznie odpowiedział mu Robert Krasowski, wówczas zastępca redaktora naczelnego „Życia”: „Wbrew pozorom tekst Zdorta nie jest o pampersach, ale o nim samym. O zawodzie, jakiego doznał biedny szeregowiec prawicowej sprawy, który nie nadążył za intelektualnymi woltami swoich generałów”.
Potem odezwali się inni. Pytanie, dlaczego rozpadło się tak zgrane środowisko, nurtowało. „Lansowany przez pampersów wzorzec katolickiego supermena szybko doprowadził swoich wyznawców do apoteozy władzy i pieniądza”, analizował Wojciech Wencel. Inaczej widział to Robert Krasowski: „Środowisko prawicowych dziennikarzy zmieniło się w komitet uczelniany PZPR z czasów Bieruta. Były tu świetlane wizje, wrogowie zewnętrzni i wewnętrzni, były egzekutywy i samokrytyki, była ścisła hierarchia i kult jednostki. Nic dziwnego, że środowisko rządzone przez takie mechanizmy tak silnie później popękało”.
Ostatnim, wydawało się, jego epizodem było złożenie przez Wiesława Walendziaka mandatu posła i odejście z polityki. I to w jakich okolicznościach! Walendziak zrezygnował, bo miał kłopoty w życiu prywatnym, a odszedł do biznesu, do firmy Ryszarda Krauzego.

Reaktywacja

Cóż więc takiego się stało, że środowisko tak ośmieszone, znów wróciło do gry?
Zdrady, zaprzaństwa i rozłamy – jakkolwiek by to brzmiało – wyszły mu na dobre. Podobnie jak i odejście dawnych wodzów. Pampersi rozbiegli się po różnych instytucjach – niektórzy z nich, tak jak Kazimierz Ujazdowski, Marek Jurek, Jarosław Sellin czy Mariusz Kamiński, działają w polityce. Inni – są w biznesie. Ale gros nadal jest w mediach. Czegoś się nauczyli, są bardziej pragmatyczni, lepsi, niż 10 lat temu. Mieli też szczęście, bo wchodzili w większość dobrych projektów medialnych ostatnich lat.
Gdy Maciej Łukasiewicz budował swoją „Rzeczpospolitą”, ściągnął do niej Bronisława Wildsteina, Pawła Lisickiego, Igora Jankego. Gdy Tomasz Wróblewski budował „Newsweek”, ściągnął Piotra Zarembę, Michała Karnowskiego i Marcina Dominika Zdorta.
Potem, gdy Axel Springer budował „Fakt”, oparł się na ekipie z „Życia” Tomasza Wołka. To nie był zresztą przypadek – byli najsilniejszą ekipą na rynku, a poza tym Springer to prawica. Naczelnym „Faktu” został Grzegorz Jankowski, były sekretarz redakcji „Życia”. A pomagali mu m.in. Robert Krasowski i Łukasz Warzecha. Cezary Michalski zaś otrzymał prezent – dodatek „Europa”, który w „Fakcie” wyglądał jak gość z innego świata. A gdy narodził się „Dziennik”, kolejne dziecko Axel Springer Polska, jego naczelnym został Robert Krasowski, a jednym z zastępców Michalski.
Prawicowi dziennikarze wrócili też do telewizji. I to jeszcze zanim przejął ją Bronisław Wildstein. Gdy prezesem został Jan Dworak, szefowa Dwójki, Nina Terentiew, czym prędzej dała Janowi Pospieszalskiemu program „Warto rozmawiać” (jego reżyserem jest Maciej Pawlicki). Potem szefem „Panoramy” został Kuba Sufin. To wszystko na nic, Terentiew musiała złożyć dymisję. W Jedynce z kolei do „Wiadomości” wróciła Marzena Paczuska.
Powrotowi pampersów sprzyjały też czasy. A raczej – przede wszystkim czasy. Upadek SLD, zmiana nastrojów społecznych powodowały, że istniało naturalne zapotrzebowanie na krytyków istniejącej rzeczywistości. Gdy pampersi za rządów Buzka bronili prawicy, sami się izolowali, gdy za rządów SLD atakowali lewicę, byli w awangardzie. Tym bardziej że błoto z afery Rywina brudziło nie tylko lewicę, ale i „Gazetę Wyborczą”, i wszystkich obrońców III RP.
Szał komisji śledczych zmienił nie tylko polityczny, ale i medialny układ sił. Nagle jak objawienie zaczęto powtarzać tezy o zgniłej III RP, przeżartej układami, powiązaniami biznesu, agentury, przestępców z politykami, o wszechogarniającej korupcji, o konieczności moralnego oczyszczenia. Nie tylko z „czerwonych”, lecz także z „różowych”. Czołowi publicyści prawicy, Wildstein, Zaremba, Karnowski, Skwieciński, mówili niemal dokładnie to, co mówili politycy PiS.
Fala kontestacji i jednych, i drugich niosła do góry. I wymagała liderów. W PiS wszystko było jasne – tu liderem był Jarosław Kaczyński. A w gronie prawicowych dziennikarzy, po meandrach i dezercji Walendziaka, na lidera wybił się Bronisław Wildstein. Najpierw jako twardy polemista, potem jako lider spotkań towarzyskich, wreszcie jako „bohater” – który najpierw wyniósł z IPN listę swojego imienia, a potem zapłacił za to wyrzuceniem z „Rzeczpospolitej”. Teraz zaś jako szef największego i najbardziej wpływowego medium w Polsce ma miejsce numer 1 niekwestionowane.

Z nędzy do pieniędzy

Pampersi przeszli długą drogę – od niszowych pisemek przez nieudane, finansowane przez państwo i jego klientów, przedsięwzięcia po szefowanie wielkim medialnym okrętom. Nabrali doświadczenia, większość z nich dobrze się urządziła, wiedzą, o co grają. W pierwszym numerze „Dziennika” Robert Krasowski deklarował: „Nie jesteśmy niewolnikami żadnej ideologii. Nie reprezentujemy żadnej z opcji politycznych. Nie popieramy żadnej partii. Chcemy być rzecznikami tylko naszych mądrych, wykształconych, ciekawych świata Czytelników. Chcemy rzetelnie i ciekawie opisywać otaczającą nas i nieustannie zmieniającą się rzeczywistość. Nie jesteśmy, jak inne gazety, surowym, karcącym nieustannie wychowawcą społeczeństwa. My nie pouczamy. Nie mówimy, co należy myśleć. Jesteśmy partnerem i przyjacielem naszych Czytelników, a nie ich mentorem”.
W ustach pampersa takie wyznanie zabrzmiało niemal jak bluźnierstwo. Dziesięć lat temu środowisko Krasowskiego budowało „nowego Polaka”. Teraz on sam deklaruje coś zupełnie innego.
Tylko, czy szczerze?
„Dziennik” ukazuje się już prawie trzy miesiące i coraz bardziej zaczyna przypominać dawne „Życie” Tomasza Wołka. Znów jego głównym wrogiem jest „Gazeta Wyborcza”, a przeciwnicy prawicy traktowani są z buta. Pismo, które miało nie mieć linii programowej, ma ją aż nadto wyraźną, współgra ona z PiS-owską wizją świata. O czym mogliśmy się przekonać, gdy wybuchła afera związana z lustracją księży i „Dziennik” wyjątkowo brutalnie atakował ks. Czajkowskiego. To tylko jeden z przykładów. Który pokazuje, jak twarda walka toczy się nie tylko w sferze polityki, lecz także w sferze – używając języka pampersów – „przedpolitycznej”. Lub, po prostu, ideologii.
Do tej pory ideologią III RP był liberalizm, Okrągły Stół, idea dogadywania się. A uosabiali ją Adam Michnik i „Gazeta Wyborcza”. Czyli – mówiąc językiem Jarosława Kaczyńskiego – KPP i „arystokracja III RP”. Pampersi to kwestionują. Ich ulubionym przykładem jest dziennikarski stolik w Sejmie, przy którym dziennikarze piszą relacje i często, pisząc je, uzgadniają. Z tymi, których darzą największym autorytetem. Dla pampersów jest to przykład monopolu, dominacji opcji liberalnej. Być może słusznie. Rzecz jednak w tym, że oni nie chcą, by „liberałowie” się posunęli, by przy stoliku mogły prezentować swój punkt widzenia różne opcje – lecz chcieliby cały stolik zająć dla siebie. I dziś są bliżej tego niż kiedykolwiek.
Dlatego tak twardo stanęli za Wildsteinem w jego sporze ze Sławomirem Siwkiem. W sporze pomiędzy telewizją formacyjną, mającą „władzę kreowania miar i wyznaczania granic”, a telewizją spokojniejszą, bez ambicji budowania nowego Polaka, chociaż realizującą partyjne serwituty. To kwaśna konstatacja – ale o tym, czy z tego sporu wyjdą zwycięsko, sporu podobno o niezależność, zadecyduje polityk. Jarosław Kaczyński.


Armaty Wildsteina

Piotr Skwieciński – z rąk rządu otrzymał PAP. Ale ponieważ odbyło się to z naruszeniem prawa, być może niedługo będzie musiał szukać nowej pracy.
Piotr Zaremba – publicysta „Newsweeka”, stały uczestnik debat politycznych. Autor ciepłych, robionych w hagiograficznej manierze książek-wywiadów z kolejnymi liderami polskiej prawicy.
Piotr Semka – na początku lat 90. razem z Jackiem Kurskim tworzył parę najtwardszych dziennikarzy prawicy. Dalej jest twardy, wciąż domaga się kolejnych czystek. Nie ma obaw, tu się nie zmieni.
Bogdan Rymanowski – dawna twarz „Pulsu Dnia”. W TVN zaczął budować wizerunek kompetentnego, spokojnego prowadzącego. Ale gdy przychodzi potrzeba, broni dawnych kolegów.
Igor Janke – miał być szefem nowego dziennika Sołowowa, ale projekt upadł. Prowadzi blog, w którym prezentuje własne pomysły. Np. namawia Trybunał Konstytucyjny, by poszedł na kompromis z Kaczyńskimi. Czyli co – Trybunał ma z nimi negocjować wyroki?
Jan Pospieszalski – szkoda słów, autor najbardziej tendencyjnego programu w TVP „Warto rozmawiać”. Dawno przekroczył cienką granicę między prezentowaniem własnych, zdecydowanych poglądów a propagandą.
Robert Krasowski – dowodzi „Dziennikiem”, okrętem flagowym Axel Springer Polska. Ma gigantyczne pieniądze na podbicie dusz polskiej inteligencji. Nie skąpi miejsca dla obrońców Wildsteina.
Grzegorz Jankowski – kieruje „Faktem”, największą polską gazetą, i jednocześnie największym brukowcem. Gerhard Schröder kiedyś wołał: „Wystarczy mi »Bild«, by rządzić Niemcami!”. Z „Faktem” może być podobnie.
Cezary Michalski – odzyskał spokój ducha, główny ideolog prawicowców. Nikt tak ładnie nie potrafi wyjaśnić, że „naszym” należy się wszystko, a innym nic.



Bardzo ciekawa analiza. Pokazuje główną chorobę polskiego dziennikarstwa, która przetrwała czasy PRL-u - dyspozycyjność polityczną oraz agitatorstwo polityczne jako postawę społeczną. Pomijam fakt, że wymienieni w tekście dziennikarze nie należą do tuzów intelektualnych i swoje wykształcenie zakończyli dość wcześnie. Ich wizja świata jest czarno-biała, interpretacja zdarzeń często wg spiskowej teorii dziejów, są wyjątkowo podatni na udział w "akcjach" propagandowych, takich jak ostatnio brudna kampania oszczerstw prowadzona przeciwko W.Cimoszewiczowi. Ile warte są ich poglądy świadczy fakt, jak łatwo zostali kupieni przez niemiecki koncern "Springera", którego działalnośc w Niemczech i w Polsce nie jest bynajmniej nakierowana na promowanie polskich interesów narodowych. Zdrada ideałów moralnych, na które tak często się powołują, nie jest rzadkością w ich szeregach. Warto przytoczyć tutaj inne przykłady zdrad małżeńskich i porzuceń rodzin, ale nie uczynię tego ze względu na zasadę przyzwoitości, która jest im często obca. Dla mnie grożniejszym zjawiskiem jest fakt, że nowe zastępy młodych dziennikarzy ślepo wstępuje na drogę udeptana przez prawicowych hunwejbinów. Tacy dziennikarze jak Magda Sakowska i Piotr Marciniak
z TVN24 zamiast szkolić się podczas propagandowych "polowań z nagonką", jak ta przeciwko Cimoszewiczowi, raczej winni wyjechać na co najmniej roczny staż do mediów w cywilizowanych krajach Zachodu, gdzie niezależne dziennikarstwo ma długie tradycje ( Wlk.Brytania, Francja, Holandia, Belgia, Szwecja ). Podałem te dwa nazwiska przypadkowo, choć gwoli przyzwoitości muszę przyznać, że robią postępy i ich relacje dziennikarskie są bardziej obiektywne niż red.Rymanowskiego. A swoją drogą czy redakcje mediów takie jak Radio TokFm, TVN24, zwrócone do ludzi wykształconych, tolerancyjnych i aktywnych społecznie i zawodowo, muszą najmować prawicowych agitatorów, politruków Pisowskich ? Czy w Polsce nie ma innych, niezależnych dziennikarzy ?
kijaw012

A fe panie Robercie! Dokonał pan rozbioru "układu" jaki w mediach pisojęzycznych panuje.Czy tekst nie jest donosem do Kamińskiego tworzacego urząd do walki z układem.Jeszcze się chłopiec nieprzepotwarzył z pisowskiego kokona a pan juz zasypuje go materiałem dowodowym.
markal


Akcja sanitarna
Autor: gss87
2006-07-12 12:40:15
Zniknięcia Konfrontacji należało się spodziewać. Tropiąc afery i niegodziwości kiedyś musiałby Pan zająć się nowym układem rządzącym.
A afery będą zawsze. Bo tak jest i będzię na całym świecie - proszę się nie
łudzić. W interesie nowego układu taki program jest po prostu groźny.
Więc jest to akcja "sanitarna" - przecież w nowym układzie nie może być
afer !!!

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski, twórca "Blokersów" "Klatki" i "Śledczaka", tym razem opowiada o świecie seksualnej dewiacji Ten film wywołuje wstrząs. Temat pedofilii powraca do mediów przy okazji kolejnych spraw o wykorzystywanie seksualne dzieci. Pojawiają się artykuły, reportaże, wywiady. Tym razem oglądamy pełnometrażowy dokument. Wszystko zaczyna się sceną rozgrywającą się w samochodzie. Młody gej, świadek w sprawie posądzenia ks. Jankowskiego o pedofilię, opowiada o swoich przeżyciach związanych z tą sprawą. W końcu wyciąga telefon komórkowy i dzwoni do swojej matki, by przyznać się do udziału w tej historii. W trakcie rozmowy mężczyzna zaczyna płakać. Ma świadomość, że środowisko, w którym się wychował ...
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS