menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Więzienie 13-07-2006
"Więzienie nigdy nikogo niczego nie nauczy. To jest tylko bełkot socjologów, psychologów, mediów, którzy o tym mówią. Takie więzienia, jakie są w Polsce, nikogo niczego nie nauczą. Albo kogoś złamie, albo uczy bycia gorszym. Ja już przed więzieniem zmieniłem swoje życie, dlatego przetrwałem więzienie i nie stałem się bestią. Nauczyłem się bycia stabilnym, silnym w sensie psychicznym. Więzienie nauczyło mnie bycia skałą - popękaną wewnętrz, ale na zewnątrz potrafię być skałą. Żyję na granicy niewytrzymałości." Dobry wieczór. Odkryłam te słowa - zrobiło się tak smutno i...prawdziwie. Po blisko 25 latach pracy w więzieniu straciłam siłę. Walczyłam z mistyfikacją resocjalizacji, z hipokryzją systemu. Przegrałam. Zbieram się do odejścia. Pozdrawiam i życzę wytrzymałości.” Email od E.

(6) komentarzy / + dodaj komentarz
WIĘZIENIE NIE NAUCZY MIŁOŚCI...
Autor: Veni_Venissa
2006-07-13 23:01:39
Cóż, czego można nauczyć się w polskim więzieniu, w soczewce i epicentrum agresji...Polskie więzienie, to Wyższa Szkoła Dalszej Psychopatyzacji z filiami rozsianymi po całym kraju. Skoro zwykła szkoła nie potrafi wychować polskiej młodzieży, to czego można się spodziewać po placówkach, w których przebywają najbardziej zdegenerowane, nieprzystosowane społecznie jednostki. Jest również prawdą,że na resocjalizację idą ludzie, którzy sami mają problemy ze sobą. Bardzo często wybierają ten kierunek studiów, bo sami pochodzą z rodzin patologicznych. Myślą, że przez 5 lat wkuwania różnych teorii, rozwiążą przynajmniej część własnych problemów, a dalszy etap własnej "terapii" odbędzie się z chwilą zatrudnienia się w więzieniu.

Do pracy w więziennictwie często trafiają te osoby, które nierzadko same noszą w sobie pierwiastki psychopatyczne. Same będąc w dzieciństwie ofiarami, w więzieiu mogą być katami - specjalnymi katami, wykształconymi, wysublimowanymi...Oczywiście nie zawsze tak musi być, ale prawda jest taka,że zdrowej jednostki nie ciągnie do patologii. Sama musiała być w jakimś stopniu okaleczona w dzieciństwie i jeśli nie przepracował własnego problemu (tego nie można się spodziewać po studiach, bo tam, tylko się zakuwa, a nie przechodzi własnej terapii), to nie będzie skuteczna w pomaganiu. Bardzo trudno jest pracować z osobami z zaburzeniami osobowości, bardzo. Pomoc moze być skuteczna, ale pod warunkiem, ze prowadzona jest latami i przez utalentowanych ludzi, ludzi z powołania, a najważniejsze prze ludzi ZDROWYCH. W Polsce jest to bardzo trudne, bo jak podają najnowższe badania, przeszło 90% Polaków znajduje się na pograniczu nerwic i psychoz. A jeszcze nowsze badania - z XXI wieku - że trudno uraczyć w naszym kraju czystcy postaci nerwicy, lecz raczej zaburzenia osobowości. Są to bardzo przygnebiające dane...

Jednym słowem, praca musi byc od podstaw. Trzeba zadbać o dzieci, dać im miłość. Jeśli dziecko nie ma rodziców, bądź ma rodziców niekochających, to nie można się spodziewać niczego dobrego po nim w przyszłości. Chyba,ze napotkało jakiś "zastępczych rodziców", którzy obdarzyli je miłością bezwarunkową... NIe każdemu to "szczęście" się przydarza.


Re Veni_Venissa
Autor: tzw. klawisz
2006-07-14 21:14:22
1. Więzienie nie ma uczyć miłości, choć pewnie i to w nim może się zdarzyć. (miłości ma uczyć rodzina)
2. Pracę w więzieniu wybiera się z różnych powodów, chociażby i z takich, że jest to jedyna praca w okolicy ( psychopata=więziennik trąci freudyzacją, albo myszką jak kto woli)
3. Statystyka to rzecz interesująca, acz bardzo złudna ( a`propos zdrowia ciekawe byłyby badania na temat " Zubożenie społeczeństwa i system refundacji leków - implikacje dla diadnozy psychiatrycznej) Pozdrawiam.

DO KLAWISZA
Autor: Veni_Venissa
2006-07-15 15:29:38
Klawiszu! Skąd u Ciebie taka alergia na psychoanalizę? Zapraszam nan kursy org. przez PTP - teorie freudowskie wciąż są aktualne i cenione, a elementy psychoanalizy poznaję osobiście i trzeba tego doświadczyć na sobie, trzeba tego doświadczyć,żeby przekonać się w tym,że jest w tym bardzo dużo racji; Mistrzowie powiedzieliby,ze stosujesz mechanizm wyparcia i z jkais powodów lękasz się KONFRONTACJI z autentycznymi emocjami,że boisz się emocji w ogóle; no i mamy taki stan więziennictwa m.in., dlatego,że i klawisze chcą udawać tzw. TWARDZIELI, którzy rzekomo i nierzekomo nic nie czują! Myślisz,ze taka postawa jest ZDORWA? Przecież cżłowiek przychodzi na świat ZDORWY, który przeżywa i wyraża wszystkie emocje,w granicach normy oczywiście. Czy widziałeś zdrowe dziecko, które jest twarde jak głaz, twarde jak skała?

Właśnie, że więzienie ma uczyć miłości - p. CELE resocjalizacji, socjoterapii; tylko nie ma forsy, a także panuje jakaś dziwna ALERGIA wśród władz więziennictwa do tego rodzaju terapii; przestępcy, to jednostki o osobowosciach zaburzonych i wymagają właśnie leczenia, które w swym koncowym etapie ma z założenia prowadzić do umiejętości kochania; człowiek, zdolny do empatii, dolny do miłości, nie będzie zionąć NIENAWIŚCIĄ do drugiego człowieka, tylko będzie miłować! Ależ pisałam,ze miłości ma uczyc rodzina, jak Ty czytałeś mojego poprzedniego posta uważnie? Ale czasu nie da się cofnąć i taki przestępca- zregresowany przestępca powinien znaleźć jakiegoś "zastępczego" rodzica, który nauczy go akceptować, kochać samego siebie, a co za tym idzie akceptować i kochać drugiego człowieka; potrzebny jest rozmrażać, który rozmrozi zlodowaciałe uczucia przestępców.

Nie jest to dla meni zadnym argumentem, że pracę wybiera się z braku innych możliwości; zawsze jest wybór i zawsze można sobie znaleźć inną pracę; to co tu piszesz to tylko próba tłumaczenia się; uważam,że w każdym zawodzie, w którym wymaga się ciągłego i bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, należy kandydata do pracy poddawać testom psychologicznym, bo nigdy nie wiadomo, jaki 'demon' z cżłowieka wylezie; przykład? proszę bardzo! przykład twojego kolegi - klawisza, a męża mojej koleżanki; cżłwoiek, który poszedł na wcześniejszą emeryturę i do tej pory leczy się u psychiatry; jest potwornie nadpobudliwy, twarz przypomina KAPO, gada strasznie głosno, niemal krzyczy, w oczach siekiery i sam kiedyś napadł na mnie w moim WŁASNYM MIESZKANIU; niby miał mi pomagać w uporaniu się z facetem, który mi montował szafki kuchenne- miał go pilnować, bo nie można było doprosić się od ponad dwóch miesięcy realizcji zamówienia, a w rezultacie zaczął się z "wrogiem" bratać; na moje pytania uporczywe, ale GRZECZNE, dlaczego stolarz miał już zaprzestać realiacji zamówienia, pomimo,że zapłąciłam już 2 miesiae wcześniej ponad 2 tys. zł, ten nagle zaczął na mnie wrzeszczeć i ryczeć w moim własnym mieszkaniu: "Ty kurwa cicho siedź i się nie odzywaj", po czym wepchnął mnie do sąsiedniego pokoju i przewócił mnie na ziemię - TAKIEGO WSPARCIA I OCHRONY OTRZYMAŁAM OD BYĘŁGO KLAWISZA W MOIM WSŁASNYM MIESZKANIU!

No i na się zdały te Twoje prywatne teorie - krytyki, odnośnie statystyk i względności teorii freudystów?

V_V
Autor: Tzw.klawisz
2006-07-15 19:14:05
Hahaha, ładnych sobie wybierasz znajomych. I co na to dziadek Freud?

Do tzw. Klawisza
Autor: Veni_Venissa
2006-07-15 20:11:16
Bądźmy b-j precyzyjni Klawiszu - znajomą nie znajomych. Przecież nie brałam z nim ślubu i w życiu bym się nie zaintresowała tym chłopem; poznała go całkiem niedawno na drugim końcu Polski w czasie kanikułowania nad morzem...Jedynie ona potrafi się z nim dogadać. Wszyscy byli przerażeni jej decyzją! O niej rzeczywiście można powiedzieć,że ma TALENT do nawiązywania kontaktu z rozwichrowanymi typkami i potrafi nad nimi panować. POchodzi z rodziny nauczycielskiej, sama skończyła pedagogikę opiekuńczo - wychowawczą, a później na podyplomówce resocjalizację;obie dogadujemy się świetnie, tylko nie z jej mężem...

A wiesz, gdzie spędzili miesiąc miodowy? Nooooo....zgadnij!




jednostek zdrowych nie ciagnie do patologii????
Autor: Jan Kowalski
2007-06-28 10:49:52
nie zgadzam sie. a Ś.P. Marek Kotanski? Przeciez byl zdrowym czlowiekiem, ktory cale swoje zycie poswiecil uzaleznionym i bezdomnym- czy trzeba sie od razu doszukiwac cech psychopatycznych u osob chcacych pracowac w Osrodkach resocjalizacji typu np Monar czy w Penitencjarystyce?

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski, twórca "Blokersów" "Klatki" i "Śledczaka", tym razem opowiada o świecie seksualnej dewiacji Ten film wywołuje wstrząs. Temat pedofilii powraca do mediów przy okazji kolejnych spraw o wykorzystywanie seksualne dzieci. Pojawiają się artykuły, reportaże, wywiady. Tym razem oglądamy pełnometrażowy dokument. Wszystko zaczyna się sceną rozgrywającą się w samochodzie. Młody gej, świadek w sprawie posądzenia ks. Jankowskiego o pedofilię, opowiada o swoich przeżyciach związanych z tą sprawą. W końcu wyciąga telefon komórkowy i dzwoni do swojej matki, by przyznać się do udziału w tej historii. W trakcie rozmowy mężczyzna zaczyna płakać. Ma świadomość, że środowisko, w którym się wychował ...
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS