menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Mój Dług 17-07-2006
Przeczytałem książkę Sławka Sikory „Mój dług.” W środę Konfrontacja z jego udziałem. Temat zakładów karnych i aresztów ciągle u nas nie może doczekać się poważnej dyskusji. W mediach ciągle napotyka się na stereotypy więzienia i ludzi tam przebywających. Polskie więzienia są przeludnione i borykają się z konsekwencjami wieloletniego niedofinansowania. Nikt nie zastanawia się, co zrobić z problemem wychodzących z aresztów i zakładów karnych? Stygmatyzacja ludzi stamtąd praktycznie uniemożliwia im wchodzenie do rzeczywistości świata wolności. Jako karany, kryminalista stajesz się marginesem, któremu odmawia się prawa do poprawy, zmiany swego życia. W kraju chcreścijaństwa nie masz co liczyć na miłosierdzie. Skutek? Skazany jesteś na powrót zza kraty z kolejnym wyrokiem.

Przeglądam statystyki Centralnego Zarządu Służby więziennej. W pierwszym kwartale oficjalnie odnotowano 135 prób samouszkodzenia, 40 usiłowań samobójstwa 40. W celach izolacyjnych, tam gdzie trafia się za karę umieszczono 940 osób, z tego 216 tymczasowo aresztowanych. Statystyki nie ujmują danych dotyczących użycia przez funkcjonariuszy środków przymusu bezpośredniego, celi zabezpieczającej zwanej potocznie dźwiękami lub termosem. Dlaczego?



(5) komentarzy / + dodaj komentarz
ŚWIATU DAJEMY TYLE, ILE SAMI OD NIEGO DOSTALIŚMY...
Autor: Veni_Venissa
2006-07-18 00:58:32
Temat zakładów karnych i aresztów nie może doczekać się poważnej dyskusji, bo ludzie nie chcą sobie tym głowy zawracać- temat zbyt złożony, skomplikowany. Trzebaby było za dużo się wysilać, a ludziom się nie chce, bo wiedzą,że do więzienia najczęściej trafiaja "beznadziejne" przypadki, trudno reformowalne. Dlaczego beznadziejne? No bo zostali bardzo poważnie zaniedbani wychowawczo. WIększość z nich wywodzi się z rodzin patologicznych, nie przekazano im właściwych wzorców osobowościowych, odpowiedniego systemu wartości, a przede wszystkim NIE NAUCZONO ICH umiejętności realizacji społecznie akceptowalny CELÓW życiowych.Na ogół wykształcono w nich postawy bierne i roszczeniowe; wpojono im przekonanie, że WSZYSTKO IM SIĘ NALEŻY, bez najmniejszego wysiłku, że TO ŚWIAT JEST WINIEN tego, w jakiej sytuacji się znaleźli, ŚWIAT JEST WINIEN tego, że żyją w biedzie, że nie mają pracy itd. itp.

Wszyscy wymagają systematycznej psychoterapii i socjoterapii, ale i tak wyniki końcowe bywają różne. Jaką możemy miec pewność, ze w momencie opuszczania więzienia dana osoba uległa całkowitemu WYLECZENIU? Nigdy nie ma pewności, bo wyniki terapii bywają dopiero widoczne po upływie roku, a nawet kilku lat. Tak jest człowiek skonstruowany, że najpierw musi się w nim przez jakiś czas uleżeć to, co dopiero wchłonął, a dopiero później ew. następuje samoistny proces reparacji struktury JA. Jednak przy tak zaburzonych osobowościach - na ogół zależnych, borderline, psychopatycnzych, czy jak inni nazywają socjopatycznych, spawa się komplikuje, zbyt wiele warstw ich osobowości jest zaburzonych,żeby mieć pewność, że rzeczywista PRZEMIANA człowieka faktycznie nastąpi...Trzeba tu wielu lat terapii...

Samo zapewnienie pracy byłemu więźniowi NIC TU NIE DA! On nie będzie umiał tego DOCENIĆ, ZNÓW ZNAJDZIE JAKIŚ PRETEKST,żeby po raz n-ty ZWALIĆ WINĘ NA ONYCH, NA INNYCH za swoje problemy w znalezieniu pracy, czy utrzymaniu się w niej. Jeśli nie przeprwoadzi się z nimi długotrwałej terapii, nie doprowadzi się ich do AUTETYCZNEGO przekonania,że to W ICH RĘKACH spoczywa LOS, że to od nich wszystko zależy, czy utrzymają się "na powierzchni oceanu", a nie utoną, to nic się w ich życiu nie zmieni, A POWRÓT DO PAKI GWARANTOWANY! TU "pies pogrzebany" - brak psychoterapii i socjoterapii, której wyniki też nigdy nie będą pewne!

Sławek Sikora był więźniem, tak? Jeśli odbił się od DNA, to znaczy,że zdrowa struktura jego JA nie została naruszona, a więc wszyscy inni o podobnej osobowości do Sikory mają potencjalnie większe szanse wyjścia na prostą, ale potrzebują,żeby ktoś im podał pomocną dłoń.

W procesie resocjalizacji potrzeba kogoś takiego na miarę Marka Kotańskiego, potrzeba TALENTU psychologicznego, wychowawczego. Tylko że takich, to "ze świecą szukać"...

Skąd samouszkodzenia, samobójstwa? No bo jak nie mogą sobie z różnych względów pozwolić na wyrzucenie agresji na zewnątrz, to kierują ją na siebie. Energia MUSI gdzieś znaleźć swje ujście. Jak powiadał Antoni Kępiński, każde uczucie, emocja ma dwa wektory: jeden skierowany na zenątrz, drugi do wewnątrz. I jeśli nie pozwoli się więźniowi na "katharsis" w trakcie terapii, to autoagresja będzie wciąż miała miejsce.

"Statystyki nie ujmują danych dotyczących użycia przez funkcjonariuszy środków przymusu bezpośredniego, celi zabezpieczającej zwanej potocznie dźwiękami lub termosem. Dlaczego?" - ten aspekt nie jest mi znany, ale można pokusić się o stwierdznie,że statystyki nie są podawane z obawy władz więzienniczych przed zarzutem,że sami reagują PRZEMOCĄ na PRZEMOC. I taki zarzut nie byłby bezpodstawnym, bo jak już wcześniej wspomniałam, do pracy w więziennictwie nierzadko idą ci, którzy sami wykazują nieprawidłowości w rozwoju osobowości...

OGÓLNE REFLEKSJE
Autor: Veni_Venissa
2006-07-20 00:23:52
Panie Sylwestrze, oglądałam dzisiejszą 'Konfrontację' i czuję się nieusatysfakcjonowana tym, że tak KRÓTKO trwał ten program. Zasadnicze wątki zostały zaledwie 'liźnięte',a szkoda, bo znając życie, problem jest bardzo złożony. Najbardziej autentyczny oraz największą kulturą wypowiedzi wykazał się Sławek Sikora (w międzyczasie latając po internecie zdążyłam sobie przypomnieć jego postać, sprawę i inne Pana filmy o więziennictwie, które oglądałam, a jakże, tylko było to dość dawno i zapomniało mi się), najmniej o dziwo (!) - bo czego innego się spodziewałam - spodobał mi się (że użyję takiego sformułowania) sam profesor, bo zamiast gadać o konkretach, TO UDERZYŁ Z GRUBEJ RURY W RZĄDY PiS-u, agresywnie atakując babkę i ewidentnie manipulując, sugerując,że mamy rządy TOTALITARNE. Owszem, czytałam jego list do prezydenta z apelem o ułaskawienie Sikory i bardzo mi się spodobał, świetnie wtedy argumentował swoje stanowisko. Dzisiaj, niestety NIE POPISAŁ się, bo zachowł się prawie, jak "przekupa z bazarów" wobec sekretarza Ministerstwa Sprawiedliwości. Potwierdza mi się tutaj moja opinia nt. socjolgów, z którymi na codzień widuję się w pracy - NIE GRZESZĄ KULTURĄ i coś mi się wydaje,że najmniej resocjalizacji w tej chwili potrzebuje sam Sikora...Pozdr

oszołomstwo
Autor: Gośka
2006-07-22 00:48:02
Bardzo zawiodłam się na programie dotyczącym tematyki zakładów karnych. Przede wszystkim szkoda, że nie pozwolił Pan wypowiedzieć się prof. Bałandynowiczowi, szkoda...... bo jest jednym z nielicznych- w tym smutnym kraju- człowiekiem, którego w tej tematyce warto posłuchać. Pana postawa (...panie profesorze nie mamy juz czasu......-dobre!!!) i szczególna bełkotliwość pani minister, która nie miała nic do powiedzenia oprócz "..My robimy...., wprowadzamy.......", są odpowiedzią na zadane przez Pana pytanie o powody złego stanu więziennictwa w Polsce. Mam wrażenie, że podobnie popędowo zachowują się wszyscy ci, od których zależy dokonywanie zmian- myślę głownie o jajogłowych politykach- nie podejrzewam aby w skupieniu słuchali prof. Bałandynowicza, jak i innych wykładowców z IPSiR-u i pokusili się o refleksję. Szkoda ogromna....Nie ma resocjalizacji w zakładach karnych i niech Pan to usłyszy- wiem, że Pan sie napuszy i pomyśli, że to przecież jasne- ale niech Pan zdobędzie się na odrobinę wysiłku i powstrzyma swą popędliwość pozwalając wypowiedzieć się temu, który ma wiedzę. Klimat spotkania gorszy od porannych pogadanek w TV- żenada. Duzo, głośno i bez sensu- grunt, że pani minister, pewnie aby utrzymać posadę, krzyczała najgłośniej......ma kobitka przeponę. Mam wrażenie, że zapraszając gości niewiele Pan o nich wiedział albo ma Pan kompleks tytułów i taki prof. przed nazwiskiem ma u Pana pozamiatane- dla zasady. A tak przy okazji to współczuję dozorowanym owej pani, która głośno przed kamerami uświadomiła nam, jak mocno tkwią w nas stereotypy uniemozliwiające poszukiwanie właściwych rozwiązań. Mam na myśli stwierdzenie, że ......jeden z dozorowanych powiedział, że może iść do więzienia bo jest zima i tam będzie mu lepiej...- jakos tak to brzmiało. Na podstawie tej wypowiedzi pani "ekspert"; była kurator- dozorująca więzienia (obecnie) i czytająca raporty "wnikliwie"- dokonała generalizacji poglądów na temat przyczyn dla których ludzie są zamykani. No mogłabym tak pisać bez końca bo pracuję w tym problemie i często słucham takich bzdurnych, bełkotliwych pseudo- rozmów z których nic nie wynika..... ale nie spodziewałam się, że podobny poziom zaprezentuje Pan w swoim programie........DO BANI
Juz Pan wie, co znaczy instytucja totalna???? szkoda, że Pańscy telewidzowie nie mogli o sie o tym dowiedzieć....

OSZOŁOMSTWO, BRAK WYOBRAŹNI I BRAK KONTROLI NAD EMOCJAMI
Autor: Veni_Venissa
2006-07-22 11:37:55
To określenie doskonale pasuje do tych co tu wchodzą rzekomo dyskutować merytorycznie...
Pan Sylwester miał rację, żeby interweniować, bo prof. Bałandysz mówił NIE NA TEMAT.Brutalnie zaatakował Panią minister, odbiegając od ZASADNICZEGO wątku, MANIPULUJĄC dyskusją, sprowadzając ją do BAZAROWEJ KŁÓTNI typu "który z nas lepszy". Ja też oczekiwałam od niego spokojnej i merytorycznej wypowiedzi, ale on chyba zasotoswał wybieg, bo nie bardzo wiedział co ma odpowiedzieć. MUsiał być przyprowadzaony do porządku, BO NIE BYŁO CZASU na jakieś wątki poboczne. Pan Sylwester zapewne chciał i miał znacznie więcej do powiedzenia, niż Pani, Pani Gosiu, ale był NIESTETY ograniczony ramami czasowymi. Nie dosyć,ze skrócono czas emosji programu, to jeszcze Wildstein chce go w ogóle znieść. A z tego co zdążyłam się zorientować, Pan Sylwester jest jak mało który dziennikarz zorientowany w problematyce społecznej, czy politycznej. Ostatnio bardzo mnie niemile zaskoczył Pan Wildstein, którego do niedawna bardzo sobie ceniłam. Odnoszę wrażenie,że nie kieruje się potrzebami widzów (p. np. przypadek teleturnieju "Wielka Gra"), tylko jakąś własną polityką. Ja tam wyczuwam u p. Sywestra wielką PASJĘ do tego co robi, ale niestety blokuje mu się jego potrzebę TWORZENIA czegoś ważnego. I to jest bardzo zasmucające...

ERRATA:
Autor: Veni_Venissa
2006-07-22 11:55:35
ERRATA: prof. Bałandynowicz

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS