menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Netzl vs. Kittel 21-08-2006
Kilka dni temu przecierałem oczy ze zdumienia, czytając relację z konferencji prasowej prezesa PZU Jaromira Netzela, który zaczął oskarżać  dziennikarza Rzeczpospolitej Bertolda Kittela. "Kto ma być beneficjentem bezprecedensowej kampanii przeciw mojej osobie?" "Czy prawdą jest, że honorarium za teksty trafiło na konto na Kajmanach?". Netzel posunął się dalej, nazywając go majorem. Majorem służb? Po takim oświadczeniu wydawałoby się, że prezes PZU nie ma już wyboru – musi wyłożyć dowody na stół, albo złożyć rezygnuje ze stanowiska. Mijają dni, a dowodów brak. Trwa teraz gra na czas. Czy Netzel liczy na to, że Antoni Maciarewicz znajdzie teczkę Kittela albo Nowek wyciągnie ją z szafy? Jak można o tym mówić nie mając jej w ręku? Kiedy stawia się takie pytanie, można usłyszeć: „Ale z jego tekstów widać jakieś dziwne kontakty z ABW, WSI.” Każdy dziennikarz śledczy ma takie swoje dziwne kontakty, inna sprawa co z nimi robi i jakie one mają przełożenie na napisany tekst. W sobotę spotkałem się z funkcjonariuszem WSI w związku z najbliższym programem „Konfrontacja” i czy to oznacza, że jestem człowiekiem tej służby?

Netzel swoim występem na konferencji zrobił dużo zła dla wizerunku PIS. Część działaczy PIS-u tego nie widzi. Pada deszcz a oni mówią, iż świeci słońce. A to, że jest mokro, to inna przyczyna. Można tak trwać przy swoim dalej, tylko dokąd to doprowadzi? „Nie dostarcza się wrogom amunicji” – powiedział w rozmowie ze mną jeden z polityków PIS.

(2) komentarzy / + dodaj komentarz
Komisja medialna
Autor: Makak
2006-08-21 11:00:52
Czytajac Pana blog, ten wpis i poprzedni widac, jak potrzebna jest komisja medialna.

Jaromir Netzel z PZU nie potrzebuje gazet, by bronić się przed nimi
Autor: www.5wladza.blogspot.com
2006-08-21 11:09:38
Prezes PZU Jaromir Netzel chce skompromitować dziennikarza "Rzeczpospolitej" Bertolda Kittela płatnymi ogłoszeniami prasowymi z rzekomymi rewelacjami na jego temat.
"Gazeta Wyborcza" protestuje. Nie chce drukować tych ogłoszeń. Taką samą decyzję podjęły "Rzeczpospolita" i "Życie Warszawy".

Protest tych gazet ma jednak charakter czysto symboliczny. Od strony praktycznej jest jałowy.
Przecież Netzel może zamieścić swoje rewelacje w internecie. Choćby na stronie PZU. Albo w blogu, który sam sobie założy w 15 min. na Bloggerze czy innym tego typu serwisie. I to za darmo.
Po co więc straszy Kittela ogłoszeniami w prasie? Może dlatego, że nie zna możliwości internetu. A może po to, by wywołać medialny hałas. I wzbudzić zainteresowanie swoim stanowiskiem w sporze.

Oczywiście, jeśli Netzel skłamie na temat Kittela - ten poda go do sądu. I niemal na pewno wygra proces.

Cały ten spór wziął się stąd, że Kittel od dłuższego czasu pisze źle o Netzelu. Prezes PZU tak się wściekł na artykuły dziennikarza "Rzeczpospolitej", że publicznie nazwał go oficerem WSI. I to opłacanym za pośrednictwem jakiegoś konta na Kajmanach.
Słusznie Paweł Ławiński w "Wyborczej" nazywa te Netzelowe rewelacje o Kittelu "najgorszym oszczerstwem, jakie może spotkać dziennikarza".
Ale czy fakt, iż Kittel "od dwóch miesięcy opisuje niejasną rolę prezesa PZU Jaromira Netzela w bankructwie pewnej firmy" [słowa Ławińskiego - 5W] nie niszczy tegoż Netzela jako prezesa PZU?
Może w tej sytuacji także i prezes Netzel ma prawo się twardo bronić?

Zresztą od tygodnia sprostowanie do jednego z tekstów Kittela wisi na stronie PZU. Warto tu dodać, że zamieszczanie sprostowań w internecie to od paru lat norma w polskich urzędach i dużych firmach. I słusznie. Media nie mogą mieć przecież monopolu na orzekanie, kto jest dobry, a kto zły. Negatywni bohaterowie ich relacji mają pełne prawo odpierać ataki na siebie za pomocą własnych kanałów medialnych. Internet jest tu idealnym narzędziem.

A co Wy sądzicie o konflikcie Jaromira Netzela z Bertoldem Kittelem? Czy zgadzacie się, że obywatele (także urzędnicy państwowi) mają prawo bronić się przed atakami mediów poprzez zamieszczanie oświadczeń w internecie lub w formie płatnych ogłoszeń w prasie?
A może jednak funkcja kontrolna mediów jest tak ważna dla demokracji, że dziennikarzom po prostu wolno więcej?

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Satyra dokumentalna. Po raz pierwszy kamera zagląda za kulisy szołbiznesu w Polsce. Obok znanych postaci ze sceny muzycznej jak Krzysztof Krawczyk, Marek Kościkiewicz, Robert Leszczyński, Maciej Maleńczuk, Myslovitz , Marek Sierocki, Piotr Metz, Hirek Wrona, Michał Wiśniewski, Negatyw, poznajemy nieznanych szerszej widowni decydentów, szare eminencje polskiego szołbiznesu. Film ukazuje przemilczaną dotąd stronę szołbiznesu w Polsce, w którym normą jest oszustwo, manipulacja.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS