menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Teheran, czyli sms-owa rozmowa z Kasprowem 27-08-2006
Weekend bez programów informacyjnych. Z dziećmi. Najważniejszym wydarzeniem w Polsce był zakup łóżka mojemu synowi. Reszta, warta wzruszenia ramion. Dzień wcześniej żywiołowa wymiana z Rafałem Kasprowem, byłym dziennikarzem, dzisiaj współwłaścicielem pr-owskiej firmy MDI, obsługującej m.in. J&S. Ostre sms-y, czemu podali do sądu tylko Jana Pińskiego a nie także Krzysztofa Trębskiego? Ponieważ jest weekend i mam dziecko na ręku, najmłodsze, Mariannę, postanawiam to skończyć. Do środowego programu Konfrontacja jeszcze kilka dni. Pytam, jak było w Teheranie? Po pobycie w Genewie, gdzie miałem zdjęcia do programu Rafał udał się do Teheranu. Kasprow pisze: „Wiesz, tam jak tutaj. Wszystko inaczej niż w TV :) My mówimy, że Żydów nie lubią, a oni, że… Arabów. Bo są Persami. Persami hezbolahu, ze to terroryści itd., itp.”

(17) komentarzy / + dodaj komentarz
Wakacje?
Autor: Iwona
2006-08-27 23:01:06
Kasprow? Czy to ten od Wakacji Kwaśniewskiego z Ałganowem? Taki upadek. Podważa teraz sam swoje wcześniejsze dkonania.

Dla Iwony
Autor: Rafał Kasprów
2006-08-28 13:44:37
Droga "Iwono", jak zapewne i tak świetnie wiesz oczywiście, że ten sam Kasprów "od wakacji" i wielu innych rzeczy (polecam www.kasprow.pl). Gdybyś łaskawie napisała czym podważam swoje dokonania to będę wdzięczny. Jestem przekonany, ze jest odwrotnie niż piszesz ale jesli błądzę to pomóż mi zrozumieć. Chyba nie chodzi o Teheran chociaż mój przyjaciel twierdzi, że "upadłem" ale na głowę jadąc do Teheranu... pozdro RK

Sylwek Baunsuj z Fiodorem
Autor: Deratyzator
2006-08-29 02:09:38
j.w.

Podważanie
Autor: Grzegorz
2006-08-29 10:34:32
Panie Kasprow - podważa Pan swoje wcześniejsze dokonania prowadząc agencję PR - czyli pisząc nie prawdę, a kreując rzeczywistość na zamówienie. To - szczególnie w Polsce - bardzo brudny biznes.

Niezaleznie więc od tego na myśli miała piniższa oskarżycielka prawda jest taka, że swoje zdolności sprzedał Pan diabłu - nie mam Panu tego za złe (ba, swietnie to rozumiem), ale też nie wypada by chodził Pan w glorii "sprawiedliwego". To bardzo czarno-biały zestaw pojęciowy, alboś Pan dziewica albo ku*wa. Nie można być "trochę dziewicą", ani "trochę ku*wą".

Takiego postrzegania spraw brakuje w tym kraju, od kilkudziesięciu lat zanurzonym we wszelkich odcieniach szarości, jak powietrza.

do Grzesia
Autor: Mr. Grey
2006-08-29 13:34:10
Drogi Grzesiu,
Należysz niestety to szerokiego grona osób, które uważa, że PR polega na świadczeniu nieprawdy. Nic bardziej mylnego. PR polega właśnie na mówieniu pozytywnych i prawdziwych rzeczy o Kliencie. Bo kłamstwo ma krótkie nogi - vide GDS, Glaubicz-Garwolińska lub "I-szy lobbysta-hobbysta III RP Marek D.".
A ty kim jesteś Grzesiu - k*rwą czy dziewicą?
Pozdr,

XXX
Autor: Grzegorz
2006-08-29 18:11:01
Po pierwsze nie życzę sobie by się Pan ze mną familiaryzował, a co za tym idzie nie życzę sobie zdrabniania mojego imienia. Ani mi Pan brat ani swat, ja nie okazuję Panu braku szacunku i wzajemności wymagam.

Po drugie - doskonale wiem czym jest PR. Nie ma on ani strony czysto pozytywnej ani tez strony czysto negatywnej i można go uprawiać na wiele sposobów - nie Panu mnie w tym zakresie pouczać i strofować.

A niezależnie od tego jak się tę profesję uprawia to pozostaje się stroną, co z definicji wyklucza obiektywizm i szlachetność tej profesji odbiera. PRowiec nie jest człowiekiem zaufania publicznego, a zaufania publicznego (cudzego najcześciej) jedynie używa. Reprezentuje punkt widzenia i interesy klienta, niezaleznie od tego kim klient jest.

Teza o tylko i wyłącznie czystym obliczu PR (jak i nędzna próba okazania swojej wyższości) świadczy o Pańskim niedoświadczeniu i naiwności.

Czegoś jeszcze Pan nie rozumie z mojej wypowiedzi? Bo co do osoby omawianej to jak sądzę jest w stanie wypowiadać się za siebie.

odpowiedż Grzegorzowi
Autor: Rafał Kasprów
2006-08-30 12:34:37
Panie Grzegorzu - jak sam Pan pisze pijar można uprawiać na różne sposoby. I to chyba jedyny fragment Pana wpowiedzi z którym się zgadzam. Można więc jako dziennikarz służyć prawdzie, można też jako prawnik, pijarowiec lub ktokolwiek inny. Zawód dziennikarza sam w sobie nie jest źródłem szlachetności i prawdy choć jest zawodem zaufania publicznego. Rzecz nie w wykonywanym zawodzie a w wyznawanych zasadach. "Diabeł", o który Pan pisze może być w człowieku bez względu na profesję. Odchodząc z zawodu dziennikarza, tak jak wielu moich kolegów, nie przestałem służyć prawdzie. Pana słowa o "diable" i tym że Pan "rozumie" że można przejść na jego stronę są dla mnie zadziwiające. Nie chce Pana osądzać i chcę wierzyć, że to z Pana strony nieprzemyślane przejęzyczenie. Co do oszczerstw i nieuczciwch "metafor", Grzegorza i Iwony, to anonimowość nie daje prawa do posługiwania się ubeckimi metodmi czyli kompromitowaniem kogoś bez brania za swoje słowa odowiedzialności. A tak jest wypadku wymienionych moralizatorów.

odp
Autor: Grzegorz Wszelaczyński
2006-08-30 13:29:20
Nie to nie było przejęzyczenie.

Nie będę polemizował w szczegółach, usciśle tylko to co miałem na myśli. Nie zgadzam sie z Panem, nie przyjmuję tez zarzutu o oszczerstwo - takowej w mojej wypowiedzi nie było.

Zawód, w ogóle to zjawisko, PRowca polega na kreowaniu rzeczywistosci. Podobnie jak zawód dziennikarza. Rzecz w tym, że w założeniach dziennikarz służy prawdzie, PRowiec zas klientowi (co nie wyklucza nieucziwości dziennikarza, ani uczciwości PRowca).

Z definicji więc PRowiec nie pracuje pro publico bono. Natura tego zawodu powoduje, że osoba tym się zajmująca jest stroną sporu i jako taka traci dziewictwo. Diabeł w mojej wypowiedzi nie symbolizuje więc jakiegokolwiek klienta czy też szczególnej zdrożności tego zawodu, a zwykłe kompromisy z rzeczywistością, na które idzie kazdy, kto pracuje dla kogoś. Stąd też zrozumienie - nie ma ludzi wolnych od rozmaitych zalezności.

Pan wykonał krok w stronę większego uzaleznienia. Przechodząc ze słuzby dobru publicznemu do służby dobru klienta obniżył Pan rangę swojego zajęcia. Tyle. Dodawanie do PRu jakiegoś etosu jest nieco sztuczne.

Przepraszam jeżeli poniższe odebrał Pan jako atak osobisty - nie taka była moja intencja.

odpowiedż Grzegorzowi 2
Autor: Rafał Kasprów
2006-08-30 15:07:00
Podział, który Pan zrobił na dziennikarza "z założenia" służącemu dobru publicznemu stojącemu po stronie prawdy i na pijarowca, który z "definicji" idzie na kompromis z rzeczywistością i służy klientowi a nie prawdzie jest zapewne popularny. Tylko, że nieprawdziwy. Nie ma żadnego takiego "założenia" ani "defnicji", o której Pan pisze. To raczej powszechne wyobrażenie, popularne uogólnienie. Chociaż dziennikarze chcieliby aby tak było, tak jak politycy uważają, że należy się im szacunek tylko dlatego, że zostali wybrani do sejmu. "Diabeł", o którym Pan pisze nie tkwi w kompromisie z rzeczywistością pijarowców ale w wyborach jakich dokonujemy zawsze indywidulnie bez względu na zawód. Pan chce indywidualne wybory etyczne i życiowe wartości przypisać wykonywanemu zawodowi. Znam wielu dziennikarzy, którzy z pełną świadomością z powodu osobistych ambicji lub uwikłań nie służą prawdzie i pijarowcow oraz reprezentowane przez nich firmy, którzy choć głoszą prawdę nie są akceptowani gdyż jest ona niewygodna. Jakby Pan chciał dalej dyskutować to prosze na mój osobity email. na tych stronach to na tyle. aha, polecam strony www.mdi.pl .

poprafka :)
Autor: Rafał Kasprów
2006-08-30 15:10:41
błedny adres strony, poprawny to www.mdi.com.pl tam znajdzie Pan też blog w którym sporo przykładów

odp
Autor: Grzegorz
2006-08-30 16:02:58
Szanowny Panie,

nie lubię udowadniać, że nie jestem wielbłądem - odczytuje Pan moje wypowiedzi tak jak Panu wygodnie. Tautologizuje Pan moje wypowiedzi usiłując wywrzec wrażenie, ze Pan z nimi polemizuje. Nie zrozumiał Pan tego co napisałem. Nie ma tam nic z "popularnego postrzegania". Być może po prostu operuje Pan innym paradygmatem.

Pozdrawiam

c.d
Autor: Grzegorz
2006-08-30 17:52:19
Na krótkim tylko przykładzie wykaże Panu niski statut Pańskiego zajęcia.

Nie moze Pan mówić nic innego niż to, że stosuje Pan "czysty" PR i uczciwie informuje o dobrych stronach swoich klientów. Gdyby mówił Pan co innego to automatycznie podważyłby Pan swoją wiarygodność u klienta i wartość swojej pracy na jego rzecz - choćby w oczach gospodarza tego blogu.

Wstepując na taką a nie inną ściezkę zawodową pozbawił się Pan luksusu jakim jest tarcza własnego słowa. Bo Pańskie słowo pracuje teraz narzecz klienta.

Nie mam absolutnie żadnej podstawy by zadać Panu kłam, jednak z definicji do wszystkiego co Pan mówi podchodzić nalezy nieufnie.

Przyznaję jednakowoż rację, że nie jest to temat na wymiane zdań w internecie.



Dla Grzegorza
Autor: Rafał
2006-08-30 22:23:45
naprawdę ostatni raz... Można tak Panu odpowiedzieć:

Jako dziennikarz nie może Pan mówić nic innego niż to, że stosuje Pan czyste dziennikarstwo i uczciwie informuje o wydarzeniach. Gdyby mówił Pan co innego to automatycznie podważyłby Pan swoją wiarygodność u czytelników i wartość swojej pracy na ich rzecz - choćby w oczach gospodarza tego blogu itd...
To co Pan pisze odnosi się prawie do każdego zawodu nie tylko pr.
Posługuje sie Pan, jak dobrze Pan to ujał, innym paradygmatem.
Pan stara się usilnie przypisać jakiemuś zawodowi wartości etyczne a innemu je odebrać. Ja staram się wytłumaczyć Panu, że dziennikarz, ksiądz, czy polityk nie są bliżej prawdy ani nie muszą robić więcej pro publico bono niż pijarowiec, prawnik czy handlowiec. Często jest odwrotnie.

Znam wielu dziennikarzy, którzy słowo nie działa w słusznej sprawie i nadużywają luksusu jaki daje im dostep do mediów. Znam kilku pijarowców, których słowo służy prawdzie.

Co do statusu pijarowca...
Tylko, ze ja nigdy nie pracowałem dla statusu ale dla potrzeby odkrywania prawdy i ciekawości świata. Tak jak i teraz. Jak Pan szuka statusu to dziennikarstwo jest rzeczywiście swietnym miejscem bo nikt nie będzie się starał go Panu odebrać ze strachu przed Pana tubą.... pozdr
rkasprow@mdi.com.pl

a
Autor: Grzegorz
2006-08-30 23:11:27
Nie Panie Rafale, nie zrozumiał Pan. Ale też niespecjalnie zalezy mi żeby przepchnąc się ze swoim oglądem sprawy do Pańskiej i publicznej świadomości. Pan - siła rzeczy chyba - bardzo odnosi to co piszę do siebie co pewnikiem staje na drodze logice. Nic to - miłej nocy życzę.

dobranoc
Autor: Rafał
2006-08-31 00:19:19
osobiscie bo zaczal Pan od "Panie Kasprow", a to chyba dosc osobiste, ale co to zmienia?. Rzeczywisce Pana logika jest mi obca. No ale rzyczenia nocy milej cieplejsze :) Dobranoc.

...opinia.
Autor: Jola
2006-08-31 12:52:31
Panie Grzegorzu, ujął mnie Pan swoją korespondencją i przemysleniami. Chciałabym, jeżeli Pan pozwoli, dodać swoje dwa grosze.
Każdy ma prawo robić w życiu to co uważa za słuszne. I Pan Kasprów również kiedyś podjął wyzwanie i wybrał miejsce dla siebie. Może marzył o tym że stworzy "strefę ciszy" wokół swoich klientów, będąc swoistą tarczą i parawanem przed "złym światem". Może wierzył, że potrafi ochronić , pomóc zrozumieć świat dziennikarzy i rządzące nim prawa. Z pewnością nie podołałby temu zadaniu, gdyby sam w tym świecie przez wiele lat nie istaniał. Podejrzewam że zna "kuchnię" dziennikarstwa , zna ludzi. Lata osobistych doświadczeń w zawodzie dziennikarza, dają mu prawo do legitymacji "przewodnika po świecie mediów". Czy są potrzebni tacy ludzie? Jak postrzegani są przez swoje dawne środowisko? Czy cieszą się zaufaniem ? Czy pozostają autorytetami? A może to jedyni sprawiedliwi, wojujący z niekompetentnymi dziennikarzami, którym nie chce się sprawdzić danych, którzy nie mają czasu na "zbędne" wyjaśnienia pomówionych i oczernianych ludzi.,którzy manipulują wypowiedziami, wyrywają z kontekstu zdania, słowem robią wszystko, aby materiał był "mocny", ale niekoniecznie prawdziwy tak do końca. Niech każdy sam odpowie sobie na pytanie, czy polskie dziennikarstwo jest "czyste"? Czy i jakim zaufaniem cieszą się polscy dziennikarze? Czym kierują się w swojej pracy? Jaki dają przykład? Przecież oni też pracują dla kogoś, mają swoich redaktorów, właścicieli itd. Czym różni się dziennikarz pracujący dla firmy X od pana Kasprówa pracującego dla firmy X? Gdzie jest różnica? Czy pieniądze właściciela gazety mają inny kolor niż pieniądze firm, którym potrzebna jest opieka PR?
Czy firmy faktycznie potrzebują tej opieki i kto jest kreatorem ich rzeczywistych i nierzeczywistych problemów, to już zupełnie inny temat.
Pozdrawiam pana Latkowskiego i życzę mu dalszych sukcesów.

odp
Autor: Grzegorz
2006-09-05 20:03:22
Pani Jolu,

po pierwsze przepraszam za zwłokę w odpowiedzi. Po drugie - niegdy nie pozwoliłbym sobie na komentarz odnośnie Pana Kasprowa osobiście - być może nie dość wyraźnie to podkreśliłem na początku.

Sens mojej argumentacji sprowadza się do konstatacji, że mamy na świecie rózne zawody i - czy ich wykonawcy tego chcą czy nie - mają te zawody rózny status.

Mir społeczny sprzataczki jest mniejszy niż mir księdza - co absolutnie przecież nie oznacza nieprzydatności sprzątaczki czy też nieskazitelności księdza. Podobna zasada działa w diadzie dziennikarz-PRowiec (choć kontrast nie jest tak duży jak w powyższym przykładzie), stąd też - w tym sensie - uprawnione moim zdaniem jest mówionie o przejściu od dziennikarstwa do PR jako degradacji.

Pozdrawiam,
Grzegorz

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski, twórca "Blokersów" "Klatki" i "Śledczaka", tym razem opowiada o świecie seksualnej dewiacji Ten film wywołuje wstrząs. Temat pedofilii powraca do mediów przy okazji kolejnych spraw o wykorzystywanie seksualne dzieci. Pojawiają się artykuły, reportaże, wywiady. Tym razem oglądamy pełnometrażowy dokument. Wszystko zaczyna się sceną rozgrywającą się w samochodzie. Młody gej, świadek w sprawie posądzenia ks. Jankowskiego o pedofilię, opowiada o swoich przeżyciach związanych z tą sprawą. W końcu wyciąga telefon komórkowy i dzwoni do swojej matki, by przyznać się do udziału w tej historii. W trakcie rozmowy mężczyzna zaczyna płakać. Ma świadomość, że środowisko, w którym się wychował ...
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS