menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Cała władza w ręce posterunkowego 06-09-2006
Patrząc na pierwsze strony dzienników zastanawiam się, dlaczego nie widać jako głównego wydarzenia próbę ustawowego wprowadzenia powszechnej inwigilacji w Polsce. Czyżby szefowie redakcji żyjący w PRL-u, przyzwyczajeni do cenzury, wchodzenia państwa z butami w życie prywatne, nie widzieli zagrożenia?

Trwają właśnie pracę w sejmie nad nowym prawem telekomunikacyjnym. Operatorzy komórkowi i internetowi przez pięć lat będą musieli przechowywać: treść wszystkich naszych SMS-ów i MMS-ów; wykaz wszystkich naszych połączeń komórkowych (również tych niezrealizowanych); treść naszych e-maili i dane ich adresatów; adresy stron, które odwiedzaliśmy w internecie.

Ktoś powie, nie ma sprawy. Dla naszego bezpieczeństwa warto poświęcić naszą prywatność. Przecież nie tak łatwy będzie dostęp do tych danych. I w tym właśnie tkwi sedno problemu. Ustawodawca chce, by bez zgody sądu, prokuratora generalnego, o dane te mógłby występować zwykły policjant prowadzący postępowanie, w którym pojawić się może każdy z nas, choćby jako świadek. Tak! Nie musimy być podejrzanymi, by nagle nasza intymna korespondencja i zapis sms-ów, rozmów telefonicznych trafił na komisariat policji.
Tak restrykcyjnych przepisów nie ma jeszcze w żadnym kraju europejskim – podaje o marginalnym zasięgu dziennik Metro, a reszta ogólnopolskich mediów milczy.

(10) komentarzy / + dodaj komentarz
Uwaga: Rozmowy kontrolowane!
Autor: Blog Pawlaka Waldemara
2006-09-06 11:46:41
Pawlak w blogu także zwraca uwagę. Czy wszyscy pamiętamy program Big Brother? Wiedzieliśmy wszystko lub prawie wszystko o jego uczestnikach. Za sprawą posłów PiS poważny krok w tym kierunku może zrobić Polska. Chcą zmienić ustawę Prawo Telekomunikacyjne, aby wydłużyć okres przechowywania danych z rozmów telefonicznych (a także sms-ów, e-maili) aż do 5 lat i w dodatku na nasz koszt. Czy bylibyśmy dzięki temu szczęśliwsi?

Ta zmiana jest wprowadzana pod płaszczykiem walki z przestępczością. To tłumaczenie dla naiwnych. Przecież zorganizowana przestępczość doskonale potrafi zadbać o poufność swojej komunikacji. A zwykły obywatel? No cóż, nie dość, że sporo zapłaciłby za długi okres przechowywania treści naszych rozmów, to jeszcze mógłby stać się ofiarą szantażystów.

Tym niekorzystnym zmianom zdecydowanie przeciwstawia się Klub Parlamentarny PSL. W sejmowym stanowisku wygłoszony przez posła Bronisława Dutkę czytamy m. in.:

Odnosi się wrażenie w tej dyskusji, że najmniej istotni to tutaj są obywatele Rzeczypospolitej. Mówi się, że firmy będą miały problem, że coś tam, że prokuratura, że sąd, a przecież jest prawie 40 mln obywateli Rzeczypospolitej, którzy chcą w Polsce czuć się dobrze. Czy my tym im pomagamy?

******

W dyskusji nad tym tematem uznano, że polskie pomysły w tym zakresie to ekstrema. Co teraz z tymi danymi może być? Dzisiejszy dzień przynosi informację, że z IPN wypłynęły dane i prywatny człowiek ma w szafce informacje z IPN, pełne, kompletne teczki, które można wykorzystać. Co będzie, jeżeli te dane znajdą się w nieodpowiednich rękach: przestępców, szantażystów? Przecież dane elektroniczne mają tę cechę, że można z nich stworzyć rozmowy, których nie było, kontakty, których nie było. Czemu to będzie służyło wtedy, jakie jest zabezpieczenie tych danych? Powiedzenie w ustawie, że ma być zabezpieczone, można rozumieć różnie, a dotarcie do nich będzie znacznie łatwiejsze niż do teczek IPN. Jeżeli w innych krajach wystarczy zabezpieczenie danych przez rok czy dwa, to czy polskie służby są tak słabe, że u nas potrzeba 5 razy więcej czasu na to, żeby wykryć takie czy inne przestępstwa? Kto wreszcie zapłaci za te zabezpieczenia? No, zapłaci znowu obywatel Rzeczypospolitej, bo oczywiście operatorzy spokojnie wprowadzą to w koszt, co jest oczywiste i naturalne, bo tak musi być. Wreszcie, kto będzie kontrolował tych, którzy będą kontrolowali nas przez 5 lat? Co się może z tymi danymi stać, jak zostaną wykorzystane i kiedy?

Na razie dzięki sprzeciwowi PSL, SLD, PO i Samoobrony sprawa została odłożona do najbliższego posiedzenia Sejmu. PiS nie rezygnuje ze swojego pomysłu. Czy to zapowiedź powszechnej inwigilacji?
Waldemar Pawlak

Dyrektywa 2006/24/WE
Autor: Olo97
2006-09-07 00:31:21
Proponowane przepisy naruszają Dyrektywę 2006/24/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 roku w sprawie zatrzymywania generowanych lub przetwarzanych danych w związku ze świadczeniem ogólnie dostępnych usług łączności elektronicznej lub udostępnianych publicznych sieci łączności.

Problem wydaje się b-j złożony...
Autor: Veni_Venissa
2006-09-07 10:13:30
"Ustawodawca chce, by bez zgody sądu, prokuratora generalnego, o dane te mógłby występować zwykły policjant prowadzący postępowanie, w którym pojawić się może każdy z nas, choćby jako świadek." - sprawa wydaje się o tyle b-j skomplikowana,że obecnie w Polsce trudno mieć zaufanie nawet do sądownictwa, a nawet prokuratury generalnej.Jaką możemy mieć pewność,że wśród sądziów, czy prokuratorów nie będzie osób współpracujących z mafiami? Jaką możemy mieć pewność,że oni nie będą utrudniać prowadzenia śledzwa? Z tego, co widzę, obecne władze,inspirowane dotychczasowymi doświadczeniami, nierzadko osobistymi, wprowadzają przepisy, które mają być dostosowane do TU i TERAZ, do obecnej sytuacji.Oczywiście, równie dobrze, policjant prowadzący śledztwo, moze okazać się również nieodpowiedzialnym człowiekiem, także współpracującym ze światkiem przestępczym i wykorzystać nasze dane,żeby nas zniszczyć. Wydaje mi się jednak,że Ziobro na tyle jest inteligentnym człowiekiem,że uwzględni różne możliwe okoliczności i wprowadzi odpowiednie ograncizenia dostępu do infomacji. Założenia są dobre, trzeba zadbać o szczegóły. A PO, SLD i PSL, jak zwykle panikują, bo widocznie BOJĄ SIĘ CZEGOŚ, zwłaszcza ci z SLD!

Jeszcze do Olo
Autor: Veni_Venissa
2006-09-07 15:00:25
Jeszcze do Olo
Jak się ma to, co napisałeś poniżej do najnowszych doniesień min. Ziobry (p.wiad. z onetu)?

"Ministerstwo Sprawiedliwości zaproponowało wydłużenie okresu przechowywania danych z rozmów telefonicznych do 5 lat. Szef resortu Zbigniew Ziobro przedstawiając projekt zwrócił uwagę, że billingi wydatnie pomagają policji namierzyć przestępców.
Ziobro występując na konferencji prasowej wskazał, że zobowiązywanie operatorów do wydłużenia okresu przechowywania danych ma miejsce w całej Europie. Podkreślił, że w billingach pozostaje ślad, którego tropem policji łatwo jest podążyć w pościgu za przestępcami.

Zbigniew Ziobro powiedział, że projekt poparli prokuratorzy w całym kraju. Dodał, że Prokurator Krajowy wystosował specjalne listy do wszystkich parlamentarzystów z prośbą o poparcie tego rozwiązania."

cynizmem plucie w twarz
Autor: bialywilk
2006-09-07 16:44:14
Zastanawiam się czemu ci wszyscy miłośnicy wolności w obronie przed totalitaryzmem Pis nie głosują na przyklad na libertariańską UPR; nie głosują na pewno bo UPR w sondażach ledwie dyszy. Odnosze wrażenie, że krytyka tego pomysłu zasadza sie przede wszystkim na chęci obśmiania i zmieszania z błotem obecnego rzadu oraz wiekszosci parlamentarnej. A ci, którzy gardłują, że łamane są wolności obywatelskie itp. są takimi samymi totalniakami jak PiS, ale koniunktura każe im mówić co innego. Notabene kontrola tego typu danych istnieje od dawna, czemu wiec protestów nie było wcześniej? Jesli pozwala się na przechowywanie danych przez dwa lata, to wydłużenie tego okresu do 5 lat jest juz zmianą kosmetyczną, nie podważającą samej zasady. Czy pan Latkowski pisze szczerze czy nie - nie sposób wyczuć. W większości jednak ludzie publicznie krytykujacy ten projekt czestuja nas sporą dawką cynizmu i pogardy.

koniec konfrontacji
Autor: sus
2006-09-07 23:22:13
CZYLI TO MISJA SPECJALNA (A.GARGAS) PANA WYKOŁOWAŁA, po pierwszym odcinku stwoerdzam- aole konfrontacje,nie tylko z powodu dobrej muzyki i lepszej scenografii.

poprawiam literowke
Autor: sus
2006-09-07 23:23:31
wole

Zaraz w Polsce 5 letnia retencja
Autor: http://prawo.vagla.pl/node/6594
2006-09-10 22:33:11
Zaraz w Polsce będzie pięcioletnia retencja
Pn, 2006-08-28 14:01 by VaGla

Jak informowałem niedawno: w Sejmie znajduje się projekt nowelizacji Prawa telekomunikacyjnego. Dotyczy on przechowywania przez operatorów sieci telekomunikacyjnych przez 5 lat danych transmisyjnych dotyczących abonentów. Projekt jest już po drugim czytaniu, a ostateczne głosowanie na razie odroczono (był taki plan, który zakładał, że tę retencję przyjmie się gdzieś w okolicy kontrowersyjnego projektu zmiany ordynacji wyborczej). Głosowanie odroczono, ale nie odłożono projektu. Prace nad nim trwają nadal.
a tu jest reklama (czytaj dalej po przerwie):

Dyrektywa 2006/24/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 roku w sprawie zatrzymywania generowanych lub przetwarzanych danych w związku ze świadczeniem ogólnie dostępnych usług łączności elektronicznej lub udostępnianych publicznych sieci łączności oraz zmieniająca dyrektywę 2002/58/WE w art.12 przewiduje możliwość wydłużenia maksymalnego okresu, o którym mowa w art. 6 tejże dyrektywy (a więc okresu max. 2 lat) przez każde z państw członkowskich pod warunkiem przedstawienia stosownego uzasadnienia (por. niżej).

Na etapie przyjmowania dyrektywy Rzeczpospolita Polska zastrzegła: "Polska oświadcza, iż skorzysta z możliwości przewidzianej w art. 15 ust. 3 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zatrzymywania generowanych lub przetwarzanych danych w związku ze świadczeniem ogólnie dostępnych usług łączności elektronicznej lub udostępnianiem publicznych sieci łączności oraz zmieniająca dyrektywę 2002/58/WE, polegającej na odroczeniu stosowania dyrektywy do zatrzymywania danych z zakresu łączności w odniesieniu dostępu do Internetu, telefonii internetowej i internetowej poczty elektronicznej na okres do 18 miesięcy ponad termin przewidziany w art. 15 ust. 1."

Art. 15 Dyrektywy zaś brzmi:

Artykuł 15 (Transpozycja)
1. Państwa członkowskie wprowadzają w życie przepisy ustawowe, wykonawcze i administracyjne niezbędne do wykonania niniejszej dyrektywy najpóźniej do dnia 15 września 2007 r. Państwa członkowskie informują niezwłocznie Komisję o tych przepisach. Przepisy przyjmowane przez państwa członkowskie zawierają odniesienie do niniejszej dyrektywy lub odniesienie takie towarzyszy ich urzędowej publikacji. Metody dokonywania takiego odniesienia określane są przez państwa członkowskie.

2. Państwa członkowskie przedstawiają Komisji teksty głównych przepisów prawa krajowego, które przyjmą w dziedzinie objętej niniejszą dyrektywą.

3. Każde państwo członkowskie może do dnia 15 marca 2009 r. odroczyć stosowanie niniejszej dyrektywy do zatrzymywania danych z zakresu łączności w odniesieniu do dostępu do Internetu, telefonii internetowej i internetowej poczty elektronicznej. Każde państwo członkowskie, które zamierza użyć niniejszego ustępu, powiadamia o tym Komisję, składając oświadczenie w momencie przyjmowania przedmiotowej dyrektywy. Oświadczenie to zostaje opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej.

To jednak dotyczy odroczenia stosowania dyrektywy. Dla nas ważniejsze jest coś innego. Art. 6 Dyrektywy (Okresy zatrzymywania) przewiduje mianowicie, iż " Państwa członkowskie gwarantują, że wymienione w art. 5 kategorie danych są zatrzymywane na okresy nie krótsze niż 6 miesięcy oraz nie dłuższe niż dwa lata od daty połączenia". Z tym artykułem (stanowiącym generalną zasadę) koresponduje art. 12 Dyrektywy, który świadczy o tym, że tak naprawdę przechowywać można dłużej, ale po spełnieniu pewnych warunków:

Artykuł 12 (Przyszłe środki):

1. Państwo członkowskie znajdujące się w szczególnych okolicznościach, uzasadniających przedłużenie maksymalnego okresu zatrzymywania, o którym mowa w art. 6, o ograniczony okres czasu, może podjąć niezbędne środki. Państwo członkowskie niezwłocznie powiadamia Komisję oraz informuje pozostałe państwa członkowskie o środkach podjętych na podstawie tego artykułu, oraz wskazuje na przyczyny ich podjęcia.

2. W ciągu sześciu miesięcy od powiadomienia, o którym mowa w ust. 1, Komisja przyjmuje lub odrzuca odnośne środki krajowe po uprzednim zbadaniu, czy nie stanowią one środka arbitralnej dyskryminacji lub ukrytego ograniczenia w handlu pomiędzy państwami członkowskimi oraz czy nie będą one stanowiły przeszkody dla funkcjonowania rynku wewnętrznego. W przypadku braku decyzji Komisji w ciągu tego okresu środki krajowe zostają uznane za przyjęte.

3. Jeżeli zgodnie z ust. 2 środki krajowe państwa członkowskiego, stanowiące odstępstwo od przepisów niniejszej dyrektywy, zostają zatwierdzone, Komisja może rozważyć możliwość wprowadzenia zmian do niniejszej dyrektywy.

Zatem wystarczy powiadomienie Komisji, potem Komisja bada czy to uzasadnione, a następnie przyjmuje lub odrzuca. Brak decyzji oznacza przyjęcie, że środki są uzasadnione. Zastanawiam się jaka powinna być kolejność działań. Otóż czy najpierw należy przyjąć ustawę, a potem powiadomić Komisję, czy też najpierw powiadomić Komisję a potem forsować ustawę w Parlamencie?

Przy okazji dwóch tekstów dotyczących procesów sądowych w USA (por. Rząd nielegalnie podsłuchuje obywateli - stwierdził amerykański sąd oraz Sprawa EFF przeciwko AT&T - bitwa o prywatność obywateli) pisałem również o tym, że w Niemczech powstały duże wątpliwości dotyczące tego czy dyrektywa została przyjęta zgodnie z prawem wspólnotowym, a poza tym również wątpliwości czy jej implementowanie na grunt niemieckiego prawa krajowego będzie zgodne z konstytucyjnym porządkiem prawnym tego państwa. U nas - jak się wydaje - projektodawcy nie mają takich wątpliwości. W uzasadnieniu do nowelizacji argumentują nawet, że wymienione tam czynniki stanowią wystarczające uzasadnienie domagania się przedłużenia okresu zbierania danych, o którym mówi Dyrektywa.

Jakoś nikt specjalnie nie mówi o tym, że nie wiadomo kto ma za to zapłacić (i tak w ostatecznym rozrachunku klienci przedsiębiorstw telekomunikacyjnych), że naruszeniu podlegają prawa i wolności obywatelskie, że niewiadomo kto kontroluje tych, którzy kontrolują nas (por. komentarze pod tekstem Handel via skrzynka poczty elektronicznej - a wcześniej co?), że od czasu do czasu mamy do czynienia z gigantycznymi wyciekami danych zbieranych przez przedsiębiorstwa telekomunikacyjne, łącznie z podsłuchiwaniem członków rządów i ich premierów (por Kto tego słucha i dlaczego może to robić? oraz Jak podsłuchiwano polityków w Grecji), że przyjmując dyrektywę o retencji danych - naruszono (być może) procedurę unijną (por. Czy złamano procedurę unijną?), że znacznemu ograniczeniu podlegać będzie teraz chroniona przez system prawa tajemnica dziennikarska, adwokacka i inne tajemnice, że ślady można fałszować (por. Fałszowanie treści SMS'ów i "dowody" cyfrowe)... Mowa o tym, że wobec niewydolności systemu organy ścigania nie mają możliwości sięgać do gromadzonych (i przechowywanych w stosownym czasie) danych, nie mówi się jednak o tym, że - być może - warto popracować nad wydolnością systemu, by dwuletni okres retencji wystarczył do zgromadzenia materiału dowodowego. Czasem ten materiał jest zgromadzony, jak w przypadku warszawskiego bombiarza (por. Pudełka po butach w społeczeństwie informacyjnym), ale niewiadomo do tej pory kto stał za podłożeniem atrap ładunków i za mailami o nich informującymi. To jest właśnie uzasadnienie tezy, że retencja danych nie jest rozwiązaniem problemów.

Wersja polska tekstu Dyrektywy 2006/24/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 r. w sprawie zatrzymywania generowanych lub przetwarzanych danych w związku ze świadczeniem ogólnie dostępnych usług łączności elektronicznej lub udostępnianiem publicznych sieci łączności oraz zmieniająca dyrektywę 2002/58/WE dostępny jest w serwisie internetowym Eur-Lex w formacie PDF.

Dyrektywa
Autor: Zajrzyj
2006-09-10 22:33:43
http://europa.eu.int/eur-lex/lex/LexUriServ/site/pl/oj/2006/l_105/l_10520060413pl00540063.pdf

samoobrona...
Autor: andrzej
2006-09-11 14:49:19
na szczęście stanęła w obronie wolności obywatelskich... i wszyscy SB-cy. I tak informacje typu: kiedy i z jakiego komputera ktoś przeglądał jakąś stronkę są zbierane przez administratora tegoż odwiedzanego serwisu (jeśli tylko admin chce) czy komuś się to podoba czy nie. Oczywiście są metody "obejścia"... a właściwie lekkiego utrudnienia dojścia do gościa ale ślady zawsze pozostają. Osobiście też nie mam powodów aby ukrywać swoje bilingi... no ale p. Latkowski z racji wykonywanego zawodu wolałby nie ujawniać swoich informatorów co też mogę zrozumieć :)

pozdraiwam,
--
andrzej

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS