menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Ordynacja 24-09-2006
Jak pan skończy film o zabiciu psa, to proszę zabrać się za film o ordynacji, proponuje w komentarzu Adwojnowski i dalej:
- Kogo wybrałem w wyborach do sejmu?
- Nikogo (Jak mogłem kogoś wybrać skoro na karcie wyborczej było prawie 2oo nazwisk??)

- Czy posłowie są odpowiedzialni przed wyborcami?
- Nie. (Jeśli już, to boja się weksli a nie wyborców) .

- Czy posłowie zabiegają o wyborców?
- Nie, jeśli o cos zabiegają to o miejsce na liście w następnych wyborach.

- A kto ich może wpisać na listę?
- Baron.
- A który?
- Aa, tu już trzeba kombinować, kto będzie baronem, a kto nie będzie. Na kogo się wypiąć, a komu się podlizać i za co.

- Czy lokalna społeczność może się zorganizować i wystawić swojego kandydata to sejmu?
- Nie może. Bo trzeba zarejstrować komitet. Bo nie można wystawić jednego kandydata, tylko co najmniej tylu, ile jest miejsc w okręgu. Bo nawet jak ktoś w Pacanowie dostanie 1oo% głosów, to i tak nie zostanie posłem, bo jest prog. 5% w skali kraju. Czyli żeby zostać posłem w Pacanowie, na te sama partie musza głosować ludzie w Wąchącku.

- Czy w jakimkolwiek kraju z partyjna ordynacja zdarzyło się, ze jakąś partia uzyskała mandat do samodzielnego rządzenia?
- Nie, nie zdarzyło się. Takie rzeczy zdarzają się tylko w krajach z inna ordynacja wyborcza, gdzie glosuje się na ludzi a nie na partie (Anglia).

(4) komentarzy / + dodaj komentarz
Zgodnosc wyborow z konstytucja
Autor: jeszcze raz ja :)
2006-09-24 23:32:06
- Czy wybory w okregach jednomandatowych sa proporcjonalne? (Gdyby nie byly, nalezaloby zmienic konstytucje.)

- Tak, sa. Tak samo jak jednomandatowe wybory do Izby Reprezentatow w USA. Liczba reprezentatow danego stanu jest proporcjonalna do liczby ludnosci danego stanu. Kalifornia z 40 mln mieszkancow ma 2 razy wiecej reprezentatow niz stan z 20 mln mieszkancow i 4 razy wiecej niz stan z 10 mln. Zatem mamy proporcje.

Nie sa proporcjonalne jednomandatowe wybory do senatu USA. Kazdy stan ma dwoch senatorow, bez wzgledu na to, czy ma 40 mln czy 1 mln mieszkancow.

Gadajace glowy twierdza, ze wybory jednomandatowe nie sa proporcjonalne. Sabotazysci z PO -- zeby przekonac do tego obywateli -- urzadzili nawet akcje zbierania podpisow w sprawie zmiany konstytucji i referendum o JOW. Zmiana konstytucji nie jest potrzebna.

Najważniejsza debata!!!!
Autor: TadeuszK
2006-09-26 13:23:24
Z niepełnych jeszcze danych wynika, że w Polsce zarejestrowało się w tych wyborach o połowę mniej (!!!) komitetów wyborczych wyborców nież przed rokiem. Oznacza to w praktyce, że ludzie w gminach i miastach są tak zniechęceni, że oddali już pole partyjniakom. Nie mają sił do walki. Rzeczwyiście, jeśli dzisiaj potrzebujemy debaty publicznej, to tylko w sprawie ordynacji wyborczej. Nie istnieje nic pilniejszego! Taki program jest bezwzględnie potrzebny, cała reszta to bajanie. Dom należy budować od fundamentów, a nie od dachu.

jedynym ratunkiem dla Polski są jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW) !
Autor: Wojtek
2006-09-26 13:24:17
Nie pomogą żadne wybory, jeśli nie usunie się fundamentalnej wady ustrojowej w Polsce, tzn. nie zmieni się systemu (ordynacji) wyborczej. Tylko wprowadzenie w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) do Sejmu w ich klasycznej, tzw. brytyjskiej postaci (jedna tura) jest w stanie rozwiązać większość patologii życia politycznego, społecznego i gospodarczego.
System (ordynacja) proporcjonalna oznacza: wielką liczbę posłów w jednym okręgu wyborczym, duże okręgi wyborcze (po około 1 mln mieszkańców), głosowanie na listy partyjne. Kandydatów zgłaszają partie polityczne - wpisanie kandydata na listę wyborczą zależy od kierownictwa partii. Głosując, wyborca dysponuje broszurą z nazwiskami kilkuset nieznanych osób - trudno wybrać, a to skłania do oddania głosu na pierwszego z wybranej listy, czyli osobę wyznaczoną przez kierownictwo partii. Szansa kandydata na wybór zależy od miejsca na liście, a więc od kierownictwa partii. Ze względu na tzw. progi wyborcze i inne sztuczki, do Sejmu często wchodzą ludzie na których prawie nikt nie głosował, a przegrywają osoby na które głosowały tysiące wyborców, czyli głosujesz na jednego, a Twój głos pracuje dla innego. Na przykład do Sejmu Wacław O. dostał się otrzymując 342 głosy (!!!), natomiast Ryszard B. nie dostał się pomimo otrzymania 31162 głosów! Rozmowy z posłami i grożenie im, że się nie będzie na nich głosować nic nie dają, bo poseł wie, że dobre miejsce na liście (i miejsce w Sejmie), zależy od kierownictwa partii, a nie od wyniku wyborów. Partia steruje zachowaniami posłów. Rządy w tym systemie są słabe, bo koalicyjne - koalicjant stosuje szantaże, a liczy się tylko interes partii i oligarchii partyjnej, a nie społeczeństwa. Szanse na wybór mają partie: o których dużo mówi się w telewizji (mediach) - najczęściej partie, które aktualnie są u władzy, o których mówi się dobrze w telewizji, a więc te partie, które rządzą telewizją, partie, które mają duże pieniądze na kampanie wyborczą - bo muszą kampanią objąć cały kraj - a więc te partie, które maja bogatych sponsorów. Przy tej ordynacji posłowie w ogóle nie musza się liczyć z wyborcami - odpowiadają przed partią ponieważ ponowny wybór prawie nie zależy od tego czy dana partia dobrze rządzi w kraju, czy źle, ponieważ telewizja zawsze potrafi ludziom wtłoczyć przekonanie, że to jest dobre, a tamto złe, choć by naprawdę było odwrotnie. Prawdziwi winowajcy są ukryci i mogą być wciąż wybierani (jak to jest obecnie), a posłowie są praktycznie nieusuwalni ! W życiu politycznym liczą się partie oraz inne niejasne powiązania polityków - wspólnicy w interesach, przyjaciele, rodzina...; one decydują o wszystkim. Aby przegłosować w Sejmie ustawę szkodzącą Polsce wystarczy przekupić kierownictwa rządzących partii (w sumie kilkanaście osób). Większość posłów nawet nie musi wiedzieć dlaczego ma głosować na tak niekorzystne dla Polski rozwiązania.
W przeciwieństwie do systemu proporcjonalnego, w jednomandatowych okręgach wyborczych mamy do czynienia tylko z jednym posłem w każdym okręgu wyborczym i małymi okręgami wyborczymi (po około 50-80 tys. mieszkańców) - powiat lub dzielnica miasta. Kandydatów zgłaszają zarówno partie polityczne jak i organizacje, a także grupy obywateli. Kandydaci zabiegają wyłącznie o poparcie wyborców. Do głosowania jest tylko jedna lista wyborcza, kolejność nie ma znaczenia, bo kandydaci, których jest niewielu (najczęściej kilku) są znani mieszkańcom okręgu. Szansa kandydata na wybór zależy od samego kandydata - jak umie sobie zapracować na popularność u wyborców - opinie partii są prawie bez znaczenia - oraz od poparcia wyborców. Do Sejmu wchodzi ten kandydat, który otrzymał największą ilość głosów w danym jednomandatowym okręgu wyborczym. Twój głos pracuje tylko i wyłącznie na rzecz kandydata na którego zagłosujesz. Rozmowy z posłami i grożenie im, że się nie będzie na nich głosować są bardzo skuteczne, bo poseł wie, że ponowny wybór zależy tylko od wyborców, a kontrolę posła zapewniają wyborcy z okręgu wyborczego. Zaraz po wyborach powstaje silny Rząd, bo na utworzeniu takiego zależy posłom - zadowolenie społeczeństwa ułatwi im ponowny wybór (tak wynika z praktyki). Szanse na wybór mają ludzie, którzy znani są z działalności publicznej od dobrej strony oraz ci, którzy sami dobrze prowadzą swoja kampanie wyborczą. Nie musza opierać się na łasce telewizji, bo w powiecie można osobiści objechać wszystkie miejscowości i spotykać się z wyborcami. Niepotrzebni są bogaci sponsorzy, ponieważ kampania na terenie jednego powiatu jest stosunkowo tania. Przy tej ordynacji poseł musi liczyć się z wyborcami przez cały czas sprawowania mandatu, gdyż ponowny wybór zależy tylko od oceny i woli wyborców, szansy nie ma ten poseł, który nie spełnił swoich obietnic wyborczych, a informacje o tym, jak poseł reprezentuje wyborców rozgłosi albo on sam - jeśli może się wykazać dobrą działalnością na rzecz wyborców i kraju, albo inni kandydaci, którzy z nim przegrali - jeżeli nie wypełnia on obietnic wyborczych i szkodzi interesom Polski, albo wyborcy śledząc działalność posła. W życiu politycznym liczą się ludzie zasługujący na uznanie, a partie zabiegają o ich poparcie. Przy systemie JOW, bez działaczy lubianych przez wyborców, partie nie mogą istnieć. By przegłosować w Sejmie ustawę szkodzącą Polsce trzeba by przekupić większość posłów - jest to bardzo ryzykowne dla posła, bo wtedy łatwo o skandal i złą opinie w jego okręgu wyborczym.

ordynacja
Autor: stefan
2006-09-27 08:40:05
"Nasza" ordynacja zwana niesłusznie proporcjonalną, jest najgorszą ordynacją na świecie . Przy pomocy takiej ordynacji łatwo rządzić Polską za pośrednictem kilku bossów partyjnych. Powszechną staje się korupcja. Po II WS alianci zmusili Niemcy, Włochy i Japonię do wprowadzenia tej fałszywej ordynacji - chcieli wówczas zatrzymać rozwój gospodarczy agresorów wojny światowej. Te kraje od dawna wyzwoliły się z tej ordynacji i w różnym stopniu można u nich głosować "na nazwiska", na sobie znanych ludzi, na swoich przedstawicieli. Kto nas zaliczył do agresorów IIWS i podobnie ukarał? Polak zanim zostanie posłem, musi odpowiednio podlizać się szefowi partii, który umieszczając go na pierwszym miejscu listy wyborczej uczyni z niego posła. Nie wyborcy, tylko hirarcha partyjny wybiera swoich posłów. My tylko zapewniamy frekwencję, pierwsza tura już za nami, choć o tym nie wiemy i nie pisze o tym żaden dziennikarz. No zdarzają się drobne wyjątki, że ktoś z pierwszego przepadnie, że z piątego z tysiącem głosów będzie posłem, ale to są drobiazgi. Nawet geniusz nie ma szans, jeśli nie zapisze się do parti i nie będzie "zdyscyplinowany". Szanse mają mierni ale wierni, dlatego wyborami przestajemy się interesować. Nie my wybieramy tych wybranych. My teraz patrzymy, jak nasza młodzież wyjeżdża do krajów, w których wybierają swoich posłów w jednomandatowych okręgach wyborczych, choć oczywiście partie tam funkcjonują, nie biorąc milionów z budżetu na swoje szalone pomysły.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Satyra dokumentalna. Po raz pierwszy kamera zagląda za kulisy szołbiznesu w Polsce. Obok znanych postaci ze sceny muzycznej jak Krzysztof Krawczyk, Marek Kościkiewicz, Robert Leszczyński, Maciej Maleńczuk, Myslovitz , Marek Sierocki, Piotr Metz, Hirek Wrona, Michał Wiśniewski, Negatyw, poznajemy nieznanych szerszej widowni decydentów, szare eminencje polskiego szołbiznesu. Film ukazuje przemilczaną dotąd stronę szołbiznesu w Polsce, w którym normą jest oszustwo, manipulacja.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS