menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Biznes to biznes? 02-11-2006
Pani Teresa z Drobina postanowiła dorobić sobie na zainteresowaniu porwaniem Krzysztofa Olewnika. Koło Drobina leży rodzinna wieś Krzysztofa Świerczynk. Skserowała artykuł z lokalnej gazety i sprzedawała po 50 groszy zainteresowanym. Spotkała ją za to krytyka na forum internetowym. Urażona, szybko odpowiedziała na portalu Drobin ONline:  „SZCZERE WYRAZY WSPółCZUCIA CAłEJ RODZINIE OLEWNIK - składa Teresa Satkowska.
 Dot. 2 komentarzy na temat ,,zarabiania pieniędzy na cudzym nieszczęściu".Wyjaśniam: Prowadzimy małą firmę, która m.in. świadczy usługi ksero:
- format A4 - 0,25 zł za stronę
- format A5 - 0,50 zł za stronę.
Przeprowadzamy kazdą sprzedaż w/w usługi przez kasę fiskalną.
Mamy szyld i ,,Zaświadczenie o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej" Nr R.RG-6411-931/04-06.
Jest mi niezmiernie przykro że zostałam posądzona o nieuczciwość. Otórz jedno co mi przychodzi do głowy w związku z tymi komentarzami to,że ,,siła konia i głupota ludzka- to dwie rzeczy do końca nie zbadane".
A może w tym wszystkim chodziło o ,,wylizywanie" się rodzinie Olewnik- to życzę sukcesów.
ZARABIAM UCZCIWIE I WYOBRAź SOBIE, żE WCALE SIę NIE WSTYDZę. 
Jeszcze coś: pracownikiem Telekomunikacji nie jestem już od 5 lat i nazywam sie Satkowska a nie Szatkowska.
Z poważaniem Teresa Satkowska.” (Pisownia oryginalna.Źródło:http://www.drobin.mazowsze.pl/portal/content/view/34/)

Przyznam, że kilkakrotnie czytałem oświadczenie pani Teresy i nie wiem, jak je skomentować? O co mi zresztą chodzi? O co chodziło krytykującym ją internautą? Pani Terasa ma szyld. Zgłoszenie prowadzenia działalności gospodarczej. Świadczy usługi ksero. Więc w czym problem? Nie w tym przecież, że powielała artykuł bez zezwolenia redakcji i autora. Stojący przed cmentarzem sprzedawcy zniczy i kwiatów także zarabiają. Autor artykułu także zarobił na tekście, tak jak i gazeta zwiększyła swoją poczytność w regionie. Odczuwam jednak niesmak. Może zbyt blisko tej tragedii była pani Teresa, by tak na zimno podejść do sprawy, uznając, że wszystko to biznes?

(8) komentarzy / + dodaj komentarz
Tylko dobre wiadomości
Autor: Kama
2006-11-02 15:16:50
Znalazłam w dziwnym blog. Poruszył mnie. Pisze go dziennikarka: Wierzyłam, że prędzej czy później jedno z najbardziej tajemniczych porwań w Polsce będzie wyjaśnione.
Wierzyłam, bo głęboko wniknęłam w tę sprawę. Zdarzyło się nawet, że miedzy mną, a ojcem i rodziną porwanego zadzierzgnęła się swoista nić zrozumienia. Spotykaliśmy się a to w ich firmie, w Drobinie, a to pomagałam w kontaktowaniu się z posłami w Sejmie (podczas jednego ze spotkań z pewnym posłem, pan poseł zdradził mi później, że nagrywał całą rozmowę, tylko nie wiem po co, bo i tak palcem w tej sprawie nie kiwnął), a to spotykaliśmy się w moim mieście, do którego Włodzimierz Olewnik przyjeżdżał, z plikami dokumentów, zrozpaczony i bezsilny.

Pamiętam rozmowę z nim w jego gabinecie, bardzo nowoczesnym i zaprojektowanym przez najlepszych pewnie projektantów. Gabinecie, którego okna wychodziły na posiadłość jego syna.

Spoglądaliśmy na przepiękny dom syna, młodego mężczyzny, który przed porwaniem rozwijał skrzydła w biznesie i oboje milczeliśmy.

Ciężko było patrzeć na ojca – jego biznes, który zatrudniał i de facto utrzymywał przy życiu większość mieszkańców Drobina, przestał być dla niego samego ważny. Ogarnięty jedną myślą: „Co się stało z moim synem?”, podporządkował temu całe swoje życie. Pukał do drzwi polityków, do osób najważniejszych w państwie. Wydał miliony złotych. Nieźle obłowiła się na nim firma znanego skądinąd detektywa Rutkowskiego. Wykorzystany był przez najróżniejszych oszustów; obiecywali mu informacje na temat syna, na temat szczegółów jego porwania (które potem okazywały się funta kłaków warte), płacił i czekał. Czekał i błagał. Apelował do mediów. Pisał do poszczególnych ministrów. Prosił o przeniesienie sprawy do olsztyńskiej prokuratury, która miała sukcesy w śledztwach dotyczących porwań i okupów. Zapłacił porywaczom niewyobrażalnie wysoki okup za swojego syna. Wszystko bez skutku. Mało tego – wszystkie akta sprawy jego syna, zapis przesłuchań, zeznania świadków (wśród nich prominentnych osób związanych na przykład z płockim przemysłem naftowym) zginęły pewnego dnia wraz z policyjnym radiowozem, sprzed komisariatu.

I nawet wtedy się nie poddał.

Ostatni raz spotkaliśmy się rok temu. Drżącymi rękoma wyjmował dokumenty.

- Niech pani jeszcze zaczeka z ich opublikowaniem – powiedział wtedy.

Patrzyłam na niego, bezradnie zaciskając pięści, wiedząc, że przez kilka lat walił głową w mur. Nie mogłam pojąć. Nie mogłam zrozumieć, co takiego kryje się za tym porwaniem.

Do dziś tego nie wiem.

Ale dziś wiem, że w sobotę olsztyńscy policjanci odnaleźli zwłoki jego syna.

Zadzwoniłam do niego.

To nie są łatwe rozmowy.

Głos mu się łamał, jego rozpacz ogarnęła i mnie.

- Nic jeszcze nie wiem, prócz tego, że mój syn nie żyje – powiedział.

Wyobrażam sobie, jak ta śmierć, tak straszliwa i męczeńska śmierć Krzysztofa Olewnika wielkim jest ciosem dla jego rodziców, sióstr. Ale mam też nadzieję, że będzie i ulgą – bo w końcu wiadomo. Bo sprawiedliwość nierychliwa, ale pokaże swoje oblicze.

Bo oni w końcu będą mogli zapalić świeczki na grobie Krzysztofa.
07:39, good_news
http://goodnews.blox.pl/html

Hiena cmentarna
Autor: ABC
2006-11-02 16:20:43
Pani Teresa jest hieną cmentarną i tyle słów.

dla iteligentnych....
Autor: gość
2006-11-03 20:05:33
zwracam uwagę na "format A4 - 0,25 zł za stronę - format A5 - 0,50 zł za stronę"

Polska to kraj pełen pań Teresek
Autor: Nec
2006-11-03 20:59:30
A5 z historią porwania jest przecież droższa niż A4 z ksero zgody na prowadzenie działalności przez pania Tereskę. Śmiesznie i straszno.

odnośnie usług P.Teresy
Autor: MM
2006-11-03 21:01:55
Zyjemy w małym, popieprzonym miasteczku, gdzie wszyscy są sobie wrogami. Nie wiem co ludzie mają przeciw usługom w/w, przecież każdy z nas zna sprawę Krzyśka i myślę, że każdy chciałby mieć gazetę z informacją o tak przełomowym (co prawda przykrym i tragicznym)wydarzeniu w śledztwie. Nie wiem możliwe, że zabrakło egzemplarzy gazety i dlatego p. Teresa kserowała ten artykuł zainteresowanym. Przecież gdyby takich nie było to na pewno tego by nie robiła. Ludzie od razu robią z igły widły, ciekawe czy ktoś, kto ma w domu możliwość skopiowania takich informacji zrobiłby to i to zupełnie za darmo. A może chodzi o zazdrość konkurencji, że to nie oni zarobili na tym pieniądze??? Ludzie ocknijcie się robicie z innych krwiopijcze bestie, a sami nie jesteście lepsi. Gdyby ktoś sprzedawał gadżety z wizerunkiem zmarłego albo jego rodziny to byłoby zarabianie na ludzkim nieszczęściu i godne pożałowania i wstydu.
"Choćby twa dusza darła się na strzępy, choćby twe serce z bólu pęknąć miało, to pokaż swój uśmiech bo ludzie to sępy, wykpią, wyszydzą i jeszcze im mało."
Ten cytat chyba najlepiej opisuje naszą małomiasteczkową, popieprzoną społeczność.

Tereska na radną. Radni zaradni.
Autor: Wieści z Drabina
2006-11-03 21:14:32
Pani Tersesa startuje na radną. Ciekawe czy z PIS? SLD? PO? LPR? Samoobrony?

Czy wystąpił Pan do IPNu o status pokrzywdzonego?
Autor: Bernard
2006-11-04 12:34:14
Panie Sylwestrze,
czy wystąpił Pan o status pokrzywdzonego do IPNu?

pozdrawiam
Bernard

A czym się różni...
Autor: tvscream
2006-11-08 12:07:58
(poza ewentualnym naruszeniem praw autorskich) sprzedawanie ksero artykułu z gazety od sprzedawania samej gazety. A jeżeli złe jest sprzedawanie gazety z artykułami o porwaniach (śmierci, problemach osobistych i innych dramatach, które wypełniają większość będących w obiegu szpalt) to złe jest również sprzedawanie takich informacji w inny sposób, w tym np. za reklamy telewizyjne i abonament. Rada Etyki Mediów powinna się zatem podać do dymisji jako współdziałająca z instytucjami z gruntu i całkowicie nieetycznymi, a autor powyższego tekstu zamilknąć jako kolega po fachu pani Teresy.
No bo przecież pani Teresa też miała pewnie szlachetne pobudki i misję, którą urzeczywistniała wśród mieszkańców lokalnej społeczności. Zarobek był przecież symboliczny, a cel szczytny - informowanie, uczulanie na cudze nieszczęście, etc. Zarabiała ponadto jawnie, poza szarą - często spotykaną -strefą powiązań medium - zainteresowany w sprawie.

No ale oczywiście small biznes pani Teresy to nie to co Agora, Axel S. i inne giganty słusznej sprawy.


Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS