menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Dlaczego nie wystąpiłem z wnioskiem do IPN? 04-11-2006
Bernard zapytał, czy wystąpiłem do IPN z wnioskiem o udostępnienie dokumentów lub zapytaniem o status „pokrzywdzonego”? Po co? Co miałbym zrobić z dokumentem wydanym przez IPN? Oprawić i powiesić sobie na ścianie? Co zyskałbym mając taki dokument? Nie pracuję na żadnym etacie, nie współpracuję z TVP, gdzie współpracownicy są do tego zobowiązani. No może, gdybym mógł to zrobić elektronicznie, poprzez Internet, zrobiłbym to, choć nadal nie wiem, po co? Lata siedemdziesiąte to przedszkole i szkoła podstawowa. Stan wojenny pamiętam z perspektywy ucznia średniej szkoły. Jako dwudziestokilkulatek nauczałem w wiejskiej szkole. Mieszkałem na wsi. Tam wydawałem lokalne pisemko, które próbowałem legalnie zarejestrować, współtworzyłem komitet obywatelski w gminie Ryjewo, dawne województwo elbląskie. Był to jeden z pierwszych komitetów obywatelskich na tym terenie. Za swoją działalność nigdy nie spotkała mnie żadna krzywda. Wtedy walka z PZPR nie wymagała już takiej odwagi. Ludzie albo się angażowali w zmiany albo nie. Pokrzywdzonym byłem jak każdy, komu się przyszło urodzić w PRL-u. Bo każdy urodzony w PRL może dzisiaj powiedzieć, że odebrano mu możliwość rozwoju, szansy na inne życie.

(13) komentarzy / + dodaj komentarz
Czyli nie wystapi Pan do IPNu?
Autor: Bernard
2006-11-04 15:02:30
Panie Sylwestrze,
jestem zwolennikiem lustracji, a lustracji dziennikarzy w szczególności. Uważam, że wszyscy dziennikarze powinni wystapić do IPNu. Oczywiście nie ma sensu, by ludzie zbyt młodzi występowali o taki status. Jednak czynni dziennikarze moim zdaniem powinni wystapic o taki status, nawet jeżeli nie prowadzili działalności opozycyjnej. A to ze wzgledu na to, że moim zdaniem taki moralny obowiązek spoczywa na wszystkich dziennikarzach. A po co Panu taki papier? Może po to by na moje pytanie odpowiedzieć, "tak mam taki papier", albo że "w IPNie nie ma żadnych dokumentów dotyczących mojej osoby".

Oglądałem z dużym zainteresowaniem Pana program w TVP, poruszał Pan bardzo ciekawe i kłopotliwe dla niektórych tematy. I chociażby dlatego powinien Pan moim zdaniem wystąpić o status pokrzywdzonego. Należy dawać dobry przykład, nawet jeśli nie prowadził Pan działalności opozycyjnej.

pozdrawiam
Bernad

Cha, CHAAAAA
Autor: Veni_Venissa
2006-11-04 18:13:58
to i tutaj dotarł nasz Bernardo! Cha, cha! Widzę Bernardo,że 'lustracja' idzie pełną parą! Cha, chaaaaa! :))))))))))))

Do Bernarda
Autor: Veni_Venissa
2006-11-04 18:15:20
Bernardo, a byłeś już u Cejrowskiego? Cha, chaaaaaaa!

WIRTUALNE SPEJCLNOŚCi
Autor: Veni_Venissa
2006-11-04 18:19:02
Ty Bernardo prowadzisz wirtualną "lustrację", a jam specjalistka od sondaży

ZAPRASZAM DO WZIĘCIA UDZIAŁU W SONDAŻU
http://venivenissa.salon24.pl/index.html

Przyduszont Paweł Mielcarek w Salonie24 odpowiada Bernardowi!
Autor: Kotwica
2006-11-04 21:58:11
Czy jestem pokrzywdzony?
Tagi: lustracja IPN status pokrzywdzonego SB

Widzę, że ktoś - Bernard - pyta wszystkich salonowców (chyba wszystkich? nie sprawdziłem dokładnie) o to, czy wystąpili o status pokrzywdzonego. Pyta o to i mnie. Jako przekonany zwolennik przejrzystości w tych sprawach, odpowiadam chętnie - choć niewiele mam do powiedzenia:

Tak, złożyłem do IPNu takie podanie. Mówiąc szczerze, miałem te papiery wypełnione w kilka dni potem jak było możliwe ich składanie - ale życie jest życie, gdzieś to się zatrzymało, papierzyska leżały i się kurzyły. Potem przyszła sprawa "listy Wildsteina" - o ile pamiętam, nie było tam żadnego "Milcarka Pawła" (figuranta czy agenta?), ale tym razem zebrałem się, czas sobie zarezerwowałem i złożyłem swe podanie w IPNie jakiemuś wymęczonemu młodemu pracownikowi, razem z falą innych zainteresowanych.

W podaniu opisałem wszystkie okoliczności, z których mogłoby wynikać, że dla SB byłem kimś interesującym czy wyróżniającym się - wszystko właściwie z czasów ogólniaka, trochę ze studiów. Nic wielkiego tam nie było, ale jednak cośkolwiek: a to współpraca z podziemnym pismem "Solidarności", a to wydawanie niezależnego miesięcznika harcerskiego, a to różne szkolne historie z Reytana, a to udział w nielegalnym ruchu narodowym na studiach. Jak sięgam pamięcią, musiało być tam trochę takich momentów, gdy wyraźnie "wchodziłem w zainteresowanie" bezpieczniaków, a w dwóch-trzech przypadkach (ech, wiem: co to jest!? malutko) wiem z pewnością, że tak było rzeczywiście. Nawet podałem IPNowi nazwisko kolegi, który już dostał od IPNu swoje papiery, gdzie figuruję sobie razem z nim samym w raporcie jakiegoś ubeka.

Ale IPN ma inną wiedzę: że nie ma o mnie w papierach ubecji żadnej wzmianki - w każdym razie nic nie znaleźli. Tu więc pojawia się pewna rozbieżność między moim własnym chłopackim doświadczeniem "kombatanckim" i papierami kolegi z jednej strony - a tym, co stoi czarno na białym w oficjalnej odpowiedzi IPNu. Znajomi znawcy mówią mi, że to wszystko wynika z bałaganu, bo wiele dokumentów nie jest jeszcze uporządkowanych. A może faktycznie nic nie ma? Nie wiem (no może poza tym, że na własne oczy widziałem, jak przesłuchujący mnie "na Mostowie" ubek odczytywał mi fragmenty z jakichś raportów na mój temat, nazywając "pracowitym endekiem" i wymieniając po kolei różnych moich znajomych).

Mam więc swoje skromne wspomnienia - ale bez statusu pokrzywdzonego. No i żyję dalej, obok wielu pokrzywdzonych równocześnie realnych i "dyplomowanych". Pełen nadziei na rozwój archiwistyki Instytutu Pamięci Narodowej oczywiście. :)

"Alergia" na lustrację
Autor: Pirxx
2006-11-05 08:17:56
Wymów tylko słowo lustracja, a już natchmiast podniesie się jazgot nieprzeliczalnej rzeszy jej przeciwników. Tzn nie wprost przeciwników - oczywiście lustracja tak, jak najbardziej, ale nie w tym akurat przypadku, nie w tym wymiarze itp itd.
Panie Bernardzie - w pełni popieram Pana stanowisko. Aby zasady były przestrzegane ważne są też obywatelskie postawy osób,uznawanych powszechnie za autorytety. Dla mnie takim autorytetem jest właśnie Pan Latkowski - i choć rzeczywiście logika podpowiada, że w materiałach IPN nic na jego temat nie będzie - to jednak fakt przeprowadzenia tej "samolustracji" ma też jakiś wymiar. Niebagatelny. Wciąż (i to jest najsmutniejsze - właśnie....) ważny. Mówiący wprost po której jesteś stronie.Osobiście jestem pewien po której stronie należy być dzisiaj. W interesie tego kraju, nas wszystkich. Las ciagle jeszcze płonie, Mości Panowie ......
P.S. Serdecznie pzdr Pana , Panie Sylwestrze wszystkiego najlepszego. Stały bywalec Pana strony - Pirxx

DLA JASNOŚCi
Autor: Veni_Venissa
2006-11-05 09:43:47
Ja też jestem GORĄCĄ ZWOLENCZKĄ LUSTRACJI wszystkich, w tym również dziennikarzy. Już wiele razy wypowiadałam się na ten temat w różnych miejscach. Tylko jakoś tak mam mieszane uczucia co do formy,przyjętej przez Bernardo. Chodzi mi o to,żeby to nie dawało pretekstu innym -WROGOM LUSTRACJI - do całkowitego ośmieszenia tego słowa, no i problemu. Po prostu, akcja Bernardo budzi we mnie jakieś mieszane odczucia: z jednej strony rozbawienie, z drugiej strony niepokój...

Jeszcze raz do Bernarda
Autor: Veni_Venissa
2006-11-06 11:05:56
Wczoraj natknęłam się na fragm. programu Wojewódzkiego Kuby. Oczywiście nie miałam zamiaru oglądać tego szmatławca telewizyjnego w całości, (zwłaszcza jak zobaczyłam,że Kuba Wojewódzki wypluwa kawałek loda na oczach 1000-cy widzów do kubła), ale zdążyłam tylko usłyszeć pytanie, zadane zaproszonej do studia piosenkarce (nawet nie wiem, jak się nazywa; sympatyczna trzeba przyznać; głosik który zaprezentowała bez podkładu muz. całkiem sobie niezły): "Pani X, czy pani rodzice są agentami"? Bernardo, a może tys nie Bernado, tylko sam Kuba Wojewódzki?

Jestem za lustracją
Autor: Bernard
2006-11-06 12:34:24
Veni_Venissa,
jam Bernardo. Zadałem to pytanie wielu dziennikarzom. Najczęściej jest to ignorowane, czasem cenzurowane, czasem spotykaja mnie z tego powodu wyzwiska. Kilka osób potwierdziło, że wystapiło do IPNu. Niektórzy stwierdzili, podobnie jak Pan Latkowski, że nic tam ciekawego nie znajdą, w związku z tym nie ma sensu występować.

Po tych doświadczeniach mam następującą refleksję. Nie będzie lustracji dziennikarzy, jeżeli nie będzie ustawy zmuszającej do tego to srodowisko. Żadna dobrowolna "autolustracja" nic nie da. Generalnie jestem bardzo rozczarowany postawą dziennikarzy, bez względu na ich poglądy polityczne. Moim zdaniem lustracja osób publicznych, a szczególnie dziennikarzy/publicystów jest potrzebna, bez względu czy jakieś paapiery w IPNie są, czy nie. To po prostu daje dobry przykład jawności. I dodatkowo - nie interesuje mnie zawartość teczek, ani nawet to czy jakieś dokumenty są, czy też ich brak - liczy się sam fakt wystapienia.

pozdraiam
Bernard


Do Bernarda
Autor: Veni_Venissa
2006-11-06 21:48:34
W sumie masz rację, to taki niezły teścik psychologiczny, tylko zważ, że to może mieć podobne zabarwienie (w odczuciu niektórych dziennikarzy), jak to pytanie postawione przez Wojewódzkiego
Pozdrawiam

P.S.
A uzyskałeś w końcu odpowiedź M.K. na pytanie dot. tajemniczych taśm z Polsatu?


Jest lista Wildsteina, to czemu nie może być listy Bernarda?
Autor: Salon42
2006-11-08 11:59:09
Bloger Bernard lustruje dziennikarzy
blogosfera | media | lustracja

Dyskusja o lustracji w mediach kwitnie dziś w dziennikarskich blogach (Fot. PAP) Dyskusja o lustracji w mediach kwitnie dziś w dziennikarskich blogach (Fot. PAP)
Janina Paradowska, Maciej Rybiński, Sylwester Latkowski - to tylko niektóre osoby, które próbuje zlustrować internauta o pseudonimie "Bernard". Właśnie grasuje w dziennikarskich blogach.

Na ogół zaczyna się tak jak 4 listopada w blogu Ewy Milewicz z "Gazety Wyborczej". W komentarzach pod tekstem pojawia się taki oto wpis nie na temat:

Pani Ewo, czy wystąpiła Pani o status pokrzywdzonej do IPNu?

pozdrawiam
Bernard

Tego samego dnia identyczne pytanie Bernard zadał Dominice Wielowieyskiej, również publicystce "Gazety Wyborczej".

Jak dotąd, Milewicz i Wielowieyska nie odpowiedziały. Ale w dyskusję z Bernardem wdał się ich redakcyjny kolega Bartosz Węglarczyk. Bernard zaczepił go 5 listopada. Węglarczyk odpowiedział nerwowo:

panie Bernardzie,
póki co co nie ma w Polsce prawa, które nakazuje mi ujawniać, czy to zrobiłem. Więc to nie Pana sprawa. Jeżeli Pan uważa, że brak informacji na temat tego, czy status pokrzywdzonego mam, czy nie, to już Pana problem.
Proszę czytać Nasz Dziennik, Gazetę Polską, Życie Warszawy i Dziennik. Jeśli ktokolwiek w GW jest agentem, prędzej czy później z tych gazet się Pan o tym dowie. Choć myślę, że gdyby byli, to już mielibyśmy czołówki.
Pozdrawiam.

Bernard nie dał za wygraną. I zaczął przyciskać Węglarczyka. Ale ten nie chce odpowiedzieć na lustracyjne pytanie, zasłaniając się m.in. tym, że Bernard występuje anonimowo. I tu zaskoczenie: Bernard wskazał, że swój komentarz pod innym postem Węglarczyka podpisał pełnym imieniem i nazwiskiem. Zgadza się. Bernard podpisuje się jako Bernard Oleszek.

Węglarczyk kłócił się z Bernardem w komentarzach. Za to Maciej Rybiński poświęcił pytaniu dociekliwego internauty cały nowy wpis w blogu. Przytoczył w całości swój artykuł, w którym opisuje jak w latach 80. próbowały go zwerbować wojskowe służby specjalne. "Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam, Bernard" - zareagował wkrótce główny zainteresowany.

Bernardowi odpowiedział wpisem również Sylwester Latkowski. Pisał m.in. tak:

Bernard zapytał, czy wystąpiłem do IPN z wnioskiem o udostępnienie dokumentów lub zapytaniem o status „pokrzywdzonego”? Po co? Co miałbym zrobić z dokumentem wydanym przez IPN? Oprawić i powiesić sobie na ścianie? Co zyskałbym mając taki dokument? Nie pracuję na żadnym etacie, nie współpracuję z TVP, gdzie współpracownicy są do tego zobowiązani. No może, gdybym mógł to zrobić elektronicznie, poprzez Internet, zrobiłbym to, choć nadal nie wiem, po co?

Bernard doczekał się osobnej dyskusji na swój temat w komentarzach pod jednym z wpisów w blogu Janiny Paradowskiej z "Polityki". W kolejnym wpisie sama Paradowska wyraża radość z jego obecności:

Zaniepokoiłam się, że Bernard już na stałe szaleje wyłącznie na blogu Waldemara Kuczyńskiego, ale jednak wrócił. Witam po powrocie.

Sam Bernard też ma bloga. I od 4 listopada prowadzi w nim zestawienie dziennikarzy, którzy w ten czy inny sposób zareagowali (lub nie) na jego lustracyjne pytanie. Oto ta lista:

Dziennikarze, którzy wystąpili do IPNu, lub zostali poddani lustracji:
- Igor Janke
- Krzysztof Leski
- Paweł Milcarek
- Stanisław Michalkiewicz

Dziennikarze, którzy są zbyt młodzi, by ubiegać się o status pokrzywdzonego:
- Łukasz Warzecha
- Jarosław Lipszyc

Dziennikarze, którzy z różnych względów nie ubiegają się o status pokrzywdzonego, lub są przeciwni "autolustrowaniu" się:
- Wojciech Czuchnowski
- Janina Paradowska
- Sylwester Latkowski
- Rafał Ziemkiewicz
- Maciej Rybiński

Dziennikarze, którzy odmawiają udzielenia odpowiedzi, lub udzielają odpowiedzi wykrętnej:
- Adam Szostkiewicz
- Bartosz Węglarczyk

Dziennikarze, którzy ignorują pytania na ten temat:
- Daniel Passent
- Sławomir Siezieniewski

Znak czasów. Była lista Macierewicza, dziś jest lista Bernarda. Blogera Bernarda. Tak oto dzięki internetowi lustracja trafiła pod strzechy

Łukasz Medeksza
http://www.latkowski.com/blog/komentarze/dodaj/id,767

Relax Ryjewo
Autor: jacaca
2006-11-08 20:25:23
Panie Sylwku, czyżby Relax Ryjewo? Grałem z tą zacną drużyną na pięknym klepisku w Ryjewie. Wygraliśmy 8:0

Współczuje ale nie dokońca
Autor: tetryk
2010-11-28 14:39:53
Nie rozumiem dlaczego mam się czuć pokrzywdzony, że urodziłem się w PRLu, taki dobry okres jak każdy inny. A co, mają powiedzieć ci co urodzili się w czasie okupacji niemieckiej? jak na ich zdrowie w płynęła groza jaką przeżywały ich matki kiedy znajdowali się w ich łonach? a to co po tym przeżywali? jak zniknęło zagrożenie niemieckie nastał strach przed =leśnymi= uważanymi dzisiaj za bojowników bez skazy, co nie zawsze było prawdą. Moją ciocie w ciąży +leśni + skopali tak, że poroniła, a ojciec na noc chował w różnych zakamarkach co cenniejsze rzeczy przed każdą nocą bo jak leśni przyjdą to zabiorą i jeszcze stłuką a tak tylko stłuką. A przecież nie należeli do PPR u ani nie dostali nic z reformy rolnej w ogóle nie angażowali się w działalność prokomunistyczną. .A cały ich majątek to kilka morgów kamieni i krzewów. Śmieszy mnie określanie czasów PRLu straszliwymi po okupacyjnej nocy i w pewnym sensie wojnie domowej jaka po tym nastąpiła. Ja uważałem,że żyje w czasach normalnych , mogłem realizować swoje plany w ramach moich zdolności i siły charakteru, ograniczenia mnie zbytnio nie uwierały, możliwości bogacenia się nie odbiegały od dzisiejszych a pożytki z demokracji i wolności porównywalne do obecnych (zagłosuje raz na kilka lat ,na to co napiszą na listach, wpływ na wybrańców zerowy, na zmianę otoczenia jw. jak sobie pozwolę na krytykę to mnie albo oleją albo zgnoją). Pan również pędził żywot w tym \"okropnym\" PRLu przeciętny nie w straszliwych męczarniach w lochu, ci co naruszali ówczesny porządek prawny ponosili tego konsekwencje i to nie zawsze i nie \"straszliwe\" obecnie obdzielają się \"orłami\", żyją w luksusie i piastują najwyższe godności często nie mając do tego żadnych predyspozycji co widać gołym okiem po owocach ich pracy.
NADZIEJ E BUDZĄ TACY LUDZIE JAK PAN, IDĄCY POD PRĄD PRZEKLĘTEJ POPRAWNOŚCI POLITYCZNEJ A NIE JAK WIĘKSZOŚĆ ŻURNALISTÓW Z PRĄDEM OPORTUNIZMU KLAKIERSTWA I WŁAZI D.. ..STWA. TO PAN TWORZY NADZIEJE NA NOWĄ SPRAWIEDLIWĄ JAKOŚĆ NASZEGO PAŃSTWA NIEPRAWA. DZIĘKUJE I PROSZĘ O JESZCZE.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS