menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Jak wylatuje się na bruk? 15-11-2006
Właśnie miałem dziś okazje zapoznać się technika wywalania w mojej firmie. Poleciał dyrektor pionu - dosyć ważna figura - kilkunastu podwładnych, wysoka pensja, samochód, bonusy etc. O 11 miałem u niego spotkanie – omawialiśmy projekty na najbliższe tygodnie, miał szerokie plany. O 15 praktykantka z HR przyniosła mu kopertę, w środku tekst: w związku z reorganizacja zostaje zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Dostał 1/2 h na spakowanie, hasła do systemów wyłączono natychmiast, telefony tez, z dołu przylazł ochroniarz, niby pomagać w noszeniu kartonów, wszelkie służbowe dobra musiał zdać od razu. Jak na 8 lat pracy w firmie całkiem uprzejme potraktowanie, w końcu mogli go skopać po schodach nie? (Zainteresowany1)
Kasia9634: dostałam wypowiedzenie pocztą i ani słowa po przyjściu do pracy.

Ania: Mój kolega dostał w niedzielę wypowiedzenie SMs'em.

Anmar123: Też miałem "miłe" rozwiązanie stosunku pracy. W Sylwestra miałem "dyżur" czyli miałem byś do końca racy jako jeden z działu. W dziale kadr też siedziała koleżanka. Chciała mi wręczyć wypowiedzenie. Odmówiłem przyjęcia, Była wściekła, bo musiała jeszcze z tym iść na pocztę - polecony. 2 stycznia portierka na powitanie powiedziała: Panie M. nie mogę pana wpuścić na teren zakładu.
Krzysztof: kiedyś pracowałem w firmie, która 2-m pracownicom przysłała wypowiedzenia poczta kurierska - dostały i pokwitowały odbiór przesyłki w sobotę, czyli rozpoczął im się 2-tygodniowy okres wypowiedzenia.

Reo: A mnie wywalił z firmy nowy szef polskiego oddziału. Najpierw przez godzinę słuchał mojej prezentacji, zadawał rzeczowe pytania itp. a na koniec mówi – oto wypowiedzenie. Byłem mocno zaskoczony.
Ale ponieważ nie miałem już nic do stracenia przynajmniej mu powiedziałem co o
nim myślę - ty ch..u!

REP: Miałam podobnie...wezwano mnie meilem, cały zespół miał omawiać strategie marketingową dla swoich regionów na następny rok, miał być dyrektor firmy i się przysłuchiwać...ważne miało być ...przygotowywałam się długie godziny. Po przyjeździe okazało się, ze nikt nic nie wie o żadnym spotkaniu. W firmie stawić
miałam się po wypowiedzenie, jak się okazało po godzinie...nie potrafiłam się pozbierać przez lata...depresja po utracie pracy, która była dla mnie wszystkim, utrata wiary w ludzi, potem rozpad rodziny ...

Zofia: Mnie powiadomiono przez telefon. Na dzień przed wygaśnięciem umowy. I tak miałam szczęście, bo w tej firmie zdarzały się przypadki, że ludzie przychodzili do pracy, przebierali się w robocze ubrania, a dopiero potem się dowiadywali, że mogą sobie iść do domu. Wierzę w to, że te sk....., które tak
traktują ludzi, też poznają smak takiego "pożegnania".

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=51931063&v=2&s=0

(8) komentarzy / + dodaj komentarz
nazwać po imieniu
Autor: kapitan hak
2006-11-15 23:16:26
dlaczego nie nazwać po imieniu firm, które dopuszczają się tak nieludzkich praktych - nie mowie o nieludzkości zwolnienia z pracy, bo to w sumie normalne, ale o formie. Dlaczego chować sie za trzyliterowymi akronimami poszkodowanych. Nazwać rzecz po imieniu, pokazać firmę ktora to zrobiła, zaprosić przełożonego który dopuścił się sponiewierania pracownika, niech się broni w obecności zwolnionego. Dać przekazowi platformę medialną.
W świecie w którym wszysko ma postać rachunku zysków i strat należy mówić wartościami pieniężnymi, a zła opinia o firmie będzie się ciągnąć jak smród po gaciach, ani dobrzy pracownicy do niej nie przyjdą (pomni przykładu), pewna część klientow sie odwróci, a menagerowie którzy w ten -sposób postąpili trafią - niewątpliwie - na czarną listę head-hunertów.
Nie bać się.
Moje hasło: Na pohybel sku...synom!

Samo życie ...
Autor: FFWD
2006-11-16 00:19:05
Ja miałem wypadek w pracy. Robiliśmy ostro po godzinach 22 i dalej przy słabiutkim oświetleniu w dole po łydki w błocie. Kawał ciężkiej rury złamał mi dwa palce. Na drugi dzień się okazało, że właśnie skończyła mi się umowa. Taki niefart ;-) Przeciągnąłem p. kierownika 1.5 roku na chorobowym. Był na mnie zły i obrażony - jak ja tak mogłem. Ech ... Podobał mi się jeden z pomysłów p. Korwina-Mikke aby różnych takich "kierowniczków" zamykać na środku miasta w dyby i chłostać ku uciesze gawiedzi. Pozdrawiam.

Pozegnanie
Autor: janmucha
2006-11-16 06:56:44
Te zwyczaje zwalniania znienacka przyszly wraz z transformacją. Od lat mieszkam w Kanadzie i tutaj to niespodziewane zwalnianie jest na porządku dziennym. Tym częściej stosowane im wyzszą pozycję zajmował pracownik. Myślę, że wiąże się to z firmowymi systemami komputerowymi, którym sfrustrowany perspektywą (zapowiedzianą) zwolnienia pracownik mógłby wyrządzić krzywdę i narazić firmę na poważne straty. Pierwszy raz, gdy mnie tak potraktowano - miałem wrażenie, że dostałem ciężkim kijem baseball'oym po głowie. Za drugim czy trzecim razem to już stało się rutyną i nie robiło wrażenia. Tym bardziej, że zawsze przysługiwała odprawa, która dawała czas na poszukanie nowego miejsca pracy. Tak już jest, że los lub Pan Bóg (zależnie od światopoglądu) jedne drzwi zamyka, by później inne otworzyć. Ważne by z tych nowootwieranych drzwi potrafić korzystać
Tak więc nie dramatyzowałbym na miejscu zwolnionego, poszedłbym na piwo do pubu, wyjechał na krótki wypoczynek, by później zabrać się za rozglądaniem za nowymi możliwościami życiowymi.
W życiu naprawdę jest tak, że fortuna kołem się toczy i raz się jest na wozie, innym razem pod wozem. Są lata tłuste, ale są i chude. I te ludowe czy biblijne mądrości mają swoje głębokie uzasadnienie. Ważne by się nie załąmywać i nie tracić wiary w swoje siły i możliwości.
Pozdrawiam serdecznie

Jeszcze jedna sprawa
Autor: janmucha
2006-11-16 07:19:49
Chciałbym jeszcze dodać do tego co napisałem powyżej, że na pewno nie warto identyfikować się z pracodawcą czy zakładem pracy. Trzeba pracodawcę traktować jak usługobiorcę, a siebie jak usługodawcę. Bez związków emocjonalnych, a jedynie relacje profesjonalne. Taki stosunek do pracy nie obniży jej jakości, natomiast na pewno złagodzi ewentualne uczucie zawodu, poczucia "bycia niepotrzebną nikomu śrubką" w chwili zwalniania z pracy.
Innymi słowy należy postępować w myśl starego anglosaskiego powiedzenia - do not mix business with pleasure. Moja praca to biznes, w którym nie kieruję się emocjami ale interesem. Dlatego nie będę miał żadnych skrupułów zmiany pracodawcy, gdy otrzymam lepszą ofertę i odwrotnie - przyjmuję za naturalne, gdy pracodawca pozbędzie się mnie bez zmrużenia oka, gdy będę niepotrzebny.
Cała reszta - forma, w jakiej to wypowiedzenie z pracy jest dokonane jest rzeczą w gruncie rzeczy drugorzędną. A może takie zwalnianie, o jakim pisze autor blogu i inni dyskutanci jest lepsze? Przynajmniej pozbawione jest zawsze poniżającej hipokryzji.

Zwolnienie
Autor: kp
2006-11-16 09:10:17
W piatek prezes mówił że w związku wykupieniem naszej firmy nie mamy się czego bać a w poniedziałek dostaliśmy z kolegami wypowiedzenia podpisane przez prezesa... tak bywa.

A co w tym dziwnego?
Autor: abst
2006-11-16 11:34:46
A co właściwie w tym wszystkim dziwnego? Sam tak zwalniałem pracowników i sam też raz zostałem tak zwolniony. Nie mam tu na myśli sms-ów i tym podobnych numerów, a tylko to, że rzecz całą załatwia się raz-dwa. Krótka rozmowa, kilka minut na uporządkowanie swoich rzeczy, zdanie telefonu, samochodu i człowiek jest wolny. Przy wyższych stanowiskach z reguły ma się trzy miesiące laby – czyli okres wypowiedzenia bez konieczności świadczenia pracy. W tym czasie informacje do których miało się dostęp trochę się dezaktualizują i ew przejście do konkurencji wiąże się z odrobinę mniejszym ryzykiem dla byłego pracodawcy. Na koniec jeszcze tylko wszystkie oddziały obiega mail z informacją, że od dnia dzisiejszego Iksinski już dla nas nie pracuje. Ot i tyle…
Nie ma nad czym rąk załamywać. Jak niby miało by to wyglądać? Uprzedzić kogoś dwa tygodnie wcześniej, że dostanie wypowiedzenie? Podejrzewam, że 90% tak uprzedzonych natychmiast by się od tego stresu przewlekle rozchorowało ;)

to nie je bajka..
Autor: inka
2006-11-16 18:05:12
Jak w życiu. Raz na wozie, raz w nawozie / którego coraz więcej/ Pozdrawiam!

zwolnienie
Autor: Bo
2006-11-22 13:11:03
Ja zostalam zwolniona w bardzo "humanitarny" sposob; kilka tygodni wczesniej przygotowywalm sie w firmie na targi, to bylo siedzenie ponad norme w pracy; odbyly sie targi i jak szef upewnil sie ze zamknelam ostatnie pudelko...poprosi mnie ,przez kolege, abym przyszla na chwile; i dostalam wypowiedzenie; nie wkurzylo mnie wypowiedzenie,bo firmy nielubilam , sypala sie w rekach tego zapatrzonego w siebie idioty o seksiarskim dowcipach ( zawsze ziewalam przy nich) , ale o chwile w ktorej wreczono mi wypowiedzenie; po zapierdolu parotygodniowym , do konac trzymano mnie ,abym jeszcze cos robila; padajac prawie na glebe ,wezwano mnie zby wreczyc mi wypowiedzenie ... W SOBOTE O 20.30 !!! ludzie naprawde trzeba miec troche klasy; ale czego spodziewac sie po burakach, ktorzy upatrywali oszczednosci w firmie ... w zakupie olowkow( z ktorych juz prawie niekorzysta sie); zenada...

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Satyra dokumentalna. Po raz pierwszy kamera zagląda za kulisy szołbiznesu w Polsce. Obok znanych postaci ze sceny muzycznej jak Krzysztof Krawczyk, Marek Kościkiewicz, Robert Leszczyński, Maciej Maleńczuk, Myslovitz , Marek Sierocki, Piotr Metz, Hirek Wrona, Michał Wiśniewski, Negatyw, poznajemy nieznanych szerszej widowni decydentów, szare eminencje polskiego szołbiznesu. Film ukazuje przemilczaną dotąd stronę szołbiznesu w Polsce, w którym normą jest oszustwo, manipulacja.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS