menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Czy Polska to Wietnam? 24-11-2006
Trafił do mnie artykuł, który uważam, że dla zasady powinien być spokojnie przeczytany i bez jakichkolwiek inklinacji politycznych rozważony. Mam nadzieję, że po prostu ktoś manipuluje MSZ. Artykuł ukazał się w magazynie Kontarteksty, autorem jest Robert Krzysztoń:
Ambasada szpieguje, MSZ pomaga Robert Krzysztoń :: Polska :: 23 listopada 2006, 06:58
Od redakcji: Poniższy tekst Roberta Krzysztonia ujawnia fakt przekazania przez Ambasadę Wietnamu posłance Alinie Gut (Samoobrona) kopii prywatnego listu autora do Janusza Śniadka. List ten Ambasada Wietnamu uzyskała w drodze podsłuchu elektronicznego, czyli za pomocą działań swojego wywiadu. Oczywisty fakt szpiegowania przez obce państwo obywateli polskich nie tylko nie zdziwił posłanki Gut, przewodniczącej Polsko-Wietnamskiej Grupy Parlamentarnej  (popierającej wietnamskich komunistów) oraz Departamentu Azji i Pacyfiku MSZ, ale postanowili oni wesprzeć starania wietnamskich komunistów o storpedowanie  zjazdu antykomunistycznej opozycji wietnamskiej w Warszawie. Jarosławowi Kaczyńskiemu gratulujemy „odzyskanego" MSZ oraz koalicjantów popierających komunistyczny reżim.
Informowaliśmy już o konferencji wietnamskiej opozycji demokratycznej w Warszawie i o powołaniu Wietnamskiego Komitetu Obrony Robotników.

Przypomnijmy krótko, że konferencja ta jest odpowiedzią na ogromną falę strajków w Wietnamie, na powołanie tam Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych. Fali strajków towarzyszy akcja zbierania podpisów - są ich już tysiące - pod deklaracją demokratyczną, zwaną Deklaracją Ruchu 8406 (od daty publikacji dokumentu).

Wietnamczycy wybrali Polskę jako symbol drogi, na którą świadomie weszli. W Sejmie RP spotkali się przedstawiciele wszystkich nurtów opozycji demokratycznej, reprezentowanych na emigracji. Opozycjonistów z samego Wietnamu zatrzymała w kraju bezpieka, jedną z osób zgarniając już z płyty lotniska.

Wielki to honor dla Polski, że tak bardzo jest obecna w szlachetnym dziele wietnamskiej wolności. Ale zdarzyli się i tacy Polacy, którzy inaczej o tym myślą.

Wobec planów warszawskiej konferencji zaprotestowała Ambasada Socjalistycznej Republiki Wietnamu. Trudno się jej dziwić... Można za to dziwić się panu Jackowi Najderowi (nie, nie, żaden krewny!), dyrektorowi Departamentu Azji i Pacyfiku, który postanowił protest wesprzeć i przysłał do Ministerstwa Gospodarki, na terenie którego miała się pierwotnie odbyć konferencja, opinię, w której uznał organizację imprezy wspierającej walczących o wolność i niechętnej komunistycznej, ludobójczej dyktaturze za niepożądaną na terenie instytucji Państwa. Dyrektor Najder napisał, że nie, nie napisał dlaczego.

Obszernie za to argumentowała swój sprzeciw przewodnicząca Polsko-Wietnamskiej Grupy Parlamentarnej, posłanka Alina Gut („Samoobrona"). 25 października, na trzy dni przed rozpoczęciem konferencji przysłała rzadkiej urody list panu Ministrowi Gospodarki. List zaczyna się od informacji, iż ambasada SRW poinformowała prezydium Polsko-Wietnamskiej Grupy Parlamentarnej o „prywatnej inicjatywie", „wymierzonej przeciwko oficjalnym władzom Wietnamu". Łza się w oku kręci, toż to język z czasów, gdy po raz pierwszy byłem młody. Piętnowano wówczas „prywatną osobę - Lecha Wałęsę". Pani poseł pisze o oficjalnych władzach Wietnamu, ani słowem zaś nie wspomina o władzach nieoficjalnych, więc nie wiem, jak tę „oficjalność" rozumieć.

Dalej komplementuje mnie pani poseł, pisząc, że jestem głównym organizatorem konferencji. Organizował ją Instytut Paderewskiego, organizowało Stowarzyszenie Wolnego Słowa, ale nade wszystko zorganizowali ją wietnamscy inicjatorzy powołania Komitetu Obrony Robotników. Ale dalej pisze o mnie pani poseł mniej ciepło. Przypomina, że „w przeszłości reprezentował już interesy środowisk wietnamskich w Polsce i współpracował z posłami w ubiegłej kadencji. Współpraca ta została zawieszona, gdy okazało się, iż za rzekomo bezinteresowne reprezentowanie Wietnamczyków w Polsce, p. R. Krzysztoń przyjmował pieniądze i próbował poszerzyć swoją strefę wpływów w środowiskach politycznych.". Wyjaśniam, że w poprzedniej kadencji kierownictwo Komisji stanowili posłowie Piotr Gadzinowski i Cezary Stryjak (obaj z SLD, dziś Gadzinowski jest zastępcą posłanki Gut). Jak z nimi współpracowałem, można sprawdzić w archiwum „Kontratekstów", w materiałach prasowych etc. Martwi mnie trochę, że ci panowie oświadczają, iż współpracę ze mną zawiesili. Apeluję, żeby nie odwieszali bo dla mnie obrzydliwa! Zarzuty o łapownictwo posłanka Gut następnego dnia odwołała, więc się nie będę czepiał. Za to nie mogę się oprzeć zachwytowi nad zarzutem „poszerzania swojej strefy wpływów politycznych". Wspaniały, mądry zarzut! Gratuluję, Pani Poseł!

Strasznie ważne są te słowa o mnie, bo, jak pisze posłanka Gut i to wytłuszczonym drukiem „w związku z powyższym, zwracam się z uprzejmą prośbą o nie udzielanie zgody na udostępnienie pomieszczeń Ministerstwa Gospodarki na potrzeby zorganizowania ww. konferencji.". „Powyższe", to ja. Dalej są inne, jak rozumiem, mniej ważne powody.

Wspomaganie działalności antykomunistycznej może negatywnie wpłynąć na dobre stosunki Polski z reżimem wietnamskim. To pierwszy z kolejnych argumentów posłanki Gut. Jak oprzeć się pokusie zacytowania kolejnego zdania pióra Autorki? „Możliwe jest również, że zorganizowanie ww. konferencji na terenie gmachów Ministerstwa ma na celu podniesienia rangi spotkania i może dać do zrozumienia opinii publicznej, że polskie władze wspierają działalność opozycyjną w Wietnamie.". Cóż za przenikliwość! Istotnie, organizowanie ważnej konferencji, odbywającej się w ważnym momencie historii, w prestiżowym miejscu ma na celu podniesienie jej rangi. Obserwatorom, Pani Poseł, aż zapalają się często takie chochliki w oczach. Nawet jeśli konferencja źle wpływa na stosunki.

A dalej jest o tym, że MSZ przychylnie odnosi się do powyższych tez.

Minęło czasu mało - wiele, jeden dzień konkretnie i posłanka Gut pospieszyła z kolejnym listem. 26 października napisała Ministrowi Gospodarki, że „zaszła istotna nieścisłość". Ta nieścisłość to informacja o moich machinacjach finansowych, będąca „jedynie cytatem zasłyszanej w środowisku wietnamskim opinii, nie znajdującej potwierdzenia w faktach". Domyślam się w jakim środowisku „wietnamskim" porusza się pani poseł. Dalej posłanka Gut prosi Ministra o wybaczenie tego, że pomówiła mnie. Bardziej by mi się podobało, gdyby poprosiła o wybaczenie oczernionego, ale dobrze, bez tego wybaczam!


Następnie posłanka Gut oświadcza, iż „podejmując inicjatywę uniemożliwienia zorganizowania konferencji opozycji Wietnamskiej" „działałam w dobrej wierze, a jako przewodnicząca Polsko - Wietnamskiej Grupy Parlamentarnej czuję się zobowiązana do utrzymywania jak najlepszych oficjalnych stosunków polsko - wietnamskich." No, różnie pojmujemy etos polityka i parlamentarzysty... Ale pisanie „opozycji Wietnamskiej" z dużej litery jest już nadmierną kurtuazją, przymiotniki pisze się z małej litery, np. „parlamentarzysta „Samoobrony", ale „samoobronny (?) parlamentarzysta".



Część ponura

Wesołe są listy posłanki Gut, lekko i przyjemnie się je czyta, tylko nie należy pić przy tym kawy, jak ja, bo się można zakrztusić, tak jak mnie to się zdarzyło.

Drugi list zawiera załącznik, opisany przez posłankę Gut słowami następującymi: „Załącznik: List p. R. Krzysztonia informujący o organizowanej konferencji, przekazany Polsko - Wietnamskiej Grupie Parlamentarnej przez Ambasadę Wietnamu w Warszawie.". Ów załącznik to kserokopia listu, który wysłałem do Przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność" Janusza Śniadka. List mówi o konferencji, mówi, po nazwisku, o osobach w nią zaangażowanych, mówi o sytuacji w Wietnamie i o tym, czego należałoby oczekiwać od „Solidarności" w tej sytuacji. Nb. „Solidarność" stanęła na wysokości zadania.

Rzecz w tym, że jest to list PRYWATNY! Posłanka Gut posłużyła się prywatnym listem, upubliczniła go, ani Przewodniczący Śniadek, ani ja jej do tego nie upoważniliśmy! Czy posłanka Gut jest świadoma, że naruszyła prawo? Ale, co ważniejsze, posłanka Gut pisze, że dostała ten list od ambasady SRW. Czy posłanka Gut jest świadoma tego, że tym samym ona dopiero zaszkodziła tym stosunkom Polski z reżimem, które potrzebne nam są, jak koniowi owies? Czy posłanka Gut wie, jak nazywa się taka działalność poselstwa dyplomatycznego, która polega na wchodzeniu w przestępczy sposób w posiadanie różnych dokumentów, dotyczących polityki wewnętrznej państwa, które owo poselstwo gości? Czy aby nie nazywa się to szpiegostwem? Zdałoby się, że dość nawet inteligencji posła „Samoobrony", żeby to pojąć, zanim się palnie, na druku sejmowym, rzecz opatrując własnoręcznym podpisem!

Skoro posłanka Gut tak dobrze życzy stosunkom polsko- reżimowym, po co było ten reżim wysypywać? Teraz już mleko się rozlało i, rzecz jasna, sprawa wędruje do właściwych służb. Polskich...

Robert Krzysztoń
Wstęp i tytuł od redakcji
 
Od redakcji: Komunistyczny reżim w Wietnamie łamie prawa człowieka na wielką skalę. Na porządku dziennym są tortury, skrytobójstwa, cenzura, obozy koncentracyjne. Ofiary wietnamskiego komunizmu liczy się nie w dziesiątkach czy setkach tysięcy lecz w milionach. Wspieranie tego reżimu przez organy niepodległego Państwa Polskiego to hańba.

http://www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=1995


(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS