menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Czy w wojsku nadal malują trawę? 29-12-2006
Natrafiłem na wpis w blogu Roberta Chojnackiego, członka zespołu De Mono, a w nim można przeczytać historyjkę, która pokazuje, że w wojsku czasy malowania trawy na zielono nie minęły. Dla nie wiedzących o co chodzi, przypomnę obyczaj polegający na tym, że w jednostkach wojskowych przed wizytami ważnych dygnitarzami robiono generalne porządki, czasami nawet malowano trawę na zielono tak jak to miało miejsce w latach osiemdziesiątych podczas wizyty generała Wojciecha Jaruzelskiego w jednostce wojskowej w Elblągu.

Zmieniają się systemy, rządy, a w wojsku wszystko po staremu. Media rozdzierają szaty nad wykorzystywaniem policjantów jako taksówkarzy i posłańców z kanapkami, niech zajrzą do koszar. Każda jednostka wojskowa to folwark mniej lub bardziej rozgarniętego, mniej lub bardziej pijącego dowódcy. Testy sprawnościowe ministra Sikorskiego nie zmienią menalności kadry wojskowej. Jeden z wojskowych powiedział mi, że "każdego cywila, czy to prezydent, czy minister, generałowie uziemiają salutowaniem, celebrą, dupowłaztwem. Sikorski tak jak wszyscy także jest łasy na to.”
Robert Chojnacki pisze: „Lecimy do Sochaczewa tam jest lotnisko wojskowe, może damy radę jakoś wylądować. (…)Poruszając się coraz wolniej i tracąc wysokość po kilku minutach w oddali dostrzegliśmy wąski pas lotniska (...) - Zaaresztują nas zobaczysz Stasio warknął sam do siebie - ale nie było już wyjścia. Jakież było nasze zdziwienie gdy podchodząc do lądowania zauważyliśmy kręcące się po pasie samochody z zimowej szkoły jazdy, takich jakich teraz pełno się porobiło (...)

Ostatecznie wszystko się udało i ku zdumieniu wszystkich uczących się przelecieliśmy lotem ślizgowym nad ich głowami, po czym miękko wylądowaliśmy na pasie. Po wyjściu z samolotu wytłumaczyliśmy krótko przyczynę naszej niespodziewanej wizyty i udaliśmy się do namiotu na herbatkę. Po ok.20 min. przyjechał do nas ,widocznie na zwiady samochód z napisem ŻW w celu uzyskania wyjaśnień o tajemniczym lądowaniu niezidentyfikowanego statku powietrznego. Dalej było już nieco "żwawiej" bo zdarzenia następowały w iście "ekspresowym tempie", tj. po następnych 20 min. Przyjechał kolejny samochód który w asyście uzbrojonych po zęby żołnierzy odeskortował nas do sztabu jednostki na przesłuchanie. Jednym słowem było tak jak przewidywał Stasio. Już na miejscu oznajmiono nam , że jesteśmy zatrzymani ponieważ wtargnęliśmy bezprawnie na teren lotniska, i bez pozwolenia z wieży wylądowaliśmy na terenie jednostki wojskowej. Po prostu kula w łeb i już !!! Oczami wyobraźni widziałem siebie skutego kajdanami w stosownym pasiaku jak dużą szczotą ryżową czyszczę za karę na mokro kilkukilometrowy pas startowy i tak codziennie w deszcz i upał do końca mojego marnego żywota

Patrzyłem na to wszystko myśląc - Gdzie ja jestem? Co ja tutaj robię? - To tak jakbym cofnął się w czasie do okresu wczesnego Gierka i Jaruzelskiego. Koniec świata. Nie pomagały żadne nasze tłumaczenia, że samolot miał awarię, że byśmy się pozabijali, że to i owo. Sytuacja robiła się nie ciekawa i tylko cud jakiś mógł nas wybawić z tej opresji. Tym cudem jak się później okazało była i to w całej swojej rozciągłości panna Krysia , sekretarka dowódcy, która akurat wniosła do gabinetu małą kawę dla swojego szefa. Kątem oka spojrzała na nas i widocznie rozpoznała moje skruszone oblicze stojące gdzieś w kącie pod ścianą, bo już za chwilę wyciągnęła z gabinetu dowódcę wraz z jego ordynansami i nie było ich jakąś dłuższą chwilę. Po pewnym czasie całe Towarzystwo wróciło do pokoju a na ich twarzach malował się tajemniczy uśmieszek. Pan Dowódca nieśmiało zagadnął: To Pan to ten śpiewak, czy jak tam? a ja na to , że tak dajmy na to, czy coś w tym stylu. Na to Pan Dowódca: A to bardzo przepraszam Szanownych Panów za poniesione straty moralne, bo widocznie zaszło małe nieporozumienie towarzyskie itp.

(…)Od tego momentu nasza rozmowa przyjęła bardzo pozytywny, wręcz towarzyski charakter. Pan Dowódca jednym telefonem błyskawicznie załatwił odholowanie samolotu do pierwszego wolnego hangaru i ogólnie rzecz biorąc zrobiło się bardzo miło i sympatycznie. Na kolejnym etapie naszej już jakże miłej pogawędki przeleciał błyskawicznie do zupełnie innych, jakże istotnych dla strategii i obronności założeń i tematów stawiając zasadnicze pytanie o fundamentalnym wprost znaczeniu dla naszej wspólnej przyszłości... To czego się napijemy Panowie? czysta czy kolorowa? Jeżeli chodzi o mnie to zawsze czysta, a najchętniej w postaci nisko skondensowanego 42% syropu ziemniaczanego z nalepką LUKSUSOWA na opakowaniu zbiorczym, tj. szklanym. O całym późniejszym Grand Finall nawet nie wspomnę, bo to akurat objęte jest klauzulą "Ściśle Tajne". Reszty zasadniczo też już nie pamiętam, a Wy możecie jedynie się tego domyślać”

(1) komentarzy / + dodaj komentarz
Te czasy nie minęły
Autor: lato05/06
2006-12-29 12:54:44
Jednostki wojskowe nadal stają na baczność gdy ma przyjechać jakiś generałek.Przekonałem się o tym na własnej sierści, gdy rok temu cała codziennie grabiliśmy liście , które następnego dnia znów opadały w niesamowitych ilościach , bo miał przyjechać generał.Generał nie przyjechał , przysłał za to pismo ze swoim podpisem.I nie mówie tu o zwykłej jednostce tylko o jednostce w Lublińcu(zawodowa) a ona jeszcze jakoś wygląda.W zwykłych jest pewnie jeszcze gorzej.

PS.Byliśmy tam jedynymi żołnierzami z poboru.Było nas 30.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS