menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Lustracja na przemiał i dymisja Polaczka? 15-01-2007
Jeśli dalej w ten sposób będzie wyglądała lustracja, za chwilę pójdzie na przemiał, tak jak sobotnie wydanie „Dziennika” z lustrowanym nie tym biskupem co trzeba było. I redaktorzy mogą się nakręcać, żyć tym, ale zwykli ludzie odwrócą się do niej plecami.

Pytany o ostatnie wydarzenia medialne związane z lustracją w dzisiejszym 24 godziny w TVN24. Zbigniew Wasserman powiedział: - „Proces  bardzo potrzebny, potrzebuje jednak bardzo dobrych standardów.”

Jerzy Polaczek, minister transportu, ma być odwołany podaje „Dziennik.” Od miesięcy się o tym mówi i mówi. Polaczek trwa. Do akcji od jakiegoś czasu przystąpili lobbyści, pijarowcy pracujący dla budowlanej firmy S. Pracują i pracują, podają kwity dziennikarzom, rzucają oskarżenia, że Polaczek celowo skomplikował procedury i także nic. A może jednak? Choć na marginesie warto zapytać, dlaczego firma S. zamiast zorganizować konferencję prasową i wyłożyć kawę na ławę bawi się w czarny PR, bo nijak to inaczej można nazwać.

(7) komentarzy / + dodaj komentarz
Święta racja
Autor: SMS
2007-01-15 22:14:08
Kardynał Dziwisz:Lustracja przynosi więcej szkód niż efektów pozytywnych"

Skanska kontra Polaczek
Autor: Mors
2007-01-15 23:46:17
Kawa na ławe. S. to firma Skanska. Sprawa dotyczy autostrady A1. Prawda panie Latkowski? Pozdrowienia z Gdańska.

hmmm...
Autor: to_ja
2007-01-17 10:20:43
nie zeby co, panie Latkowski, ale proces lustracyjny to chyba troche co innego, co se jedna z drugą gazeką napisze... oczywista nie znaczy to, ze gazety same głupoty niepoparte niczy wypisują.

Orliński z Gazety Wyborczej pijaruje dla firmy Skanska?
Autor: Salon42
2007-01-17 15:47:34
Przeczytajcie i oceńcie:Rydzyk nie pojedzie A1. Zdaje się, że można już obliczyć ile kilometrów autostrad wybudują w Polsce kaczyści. Prawdopodobnie zbudują zakontraktowane już około 50 kilometrów A4 na odcinku Krzyżowa - przejście graniczne Jędrzychowice, które według planów ma być oddane we wrześniu 2008 (a że jak zwykle się pośliźnie, wstęgę przetnie już ktoś z lewicy, bo to po wyborach będzie). Można mieć nadzieję, że zaczną coś rozgrzebywać na odcinku A1 Sośnica-Gorzyczki. To będzie następne trzydzieści parę kilometrów. Aczkolwiek, żeby było śmieszniej, gotowa do rozpoczęcia budowy jest tylko połowa tego odcinka, nadająca się w praktyce tylko do realizacji teledysku covera „Road To Nowhere” Talking Heads, autostrada będzie się bowiem gwałtownie urywać w wiosce o nazwie Bełk (population 3358), praktycznie ślepo. Niestety, przygotowania do budowy następnego odcinka są w lesie, bo jeszcze nie wykupili nieruchomości.
Swoje urzędowanie premier Marcinkiewicz zaczął od sparaliżowania budowy odcinka A2 Nowy Tomyśl - granica, bo mu się nie podobała zbyt droga i korupcjogenna formuła koncesyjna. Z tego samego powodu rząd zwlekał z rozpoczęciem budowy najbardziej potrzebnego odcinka autostrady w Europie - Stryków - Konotopa, czyli podwarszawskiego odcinka A2.
Przez rok minister Polaczek szukał innej formuły budowy A2. Nie znalazł. Okazuje się, że nowe odcinki A2 będą budowane w starej formule. Rok został najwyczajniej w świecie zmarnowany i poszedł tradycyjnie w PiS-doo. A nie wiadomo, czy nie zmarnują następnych.
Okazuje się, że to im nie wystarcza i sparaliżować teraz chcą też budowę A1 z Torunia do Grudziądza pod pretekstem, że koncesjonariusz chce budować „za drogo”. „Za drogo”, czyli za 7,4 mln euro za kilometr. GDDKiA rzekomo to samo zrobi taniej.
Dlaczego rzekomo? Kto jechał zbudowaną przez GDDKiA A4 oraz zbudowaną przez koncesjonariusza A2 ten nie ma problemu ze wskazaniem różnicy. GDDKiA po prostu buduje łże-autostrady nie spełniające norm, bez pasów awaryjnych, bez telefonów SOS, bez punków obsługi podróżnych i tak dalej.
W taki sposób pozornie udaje się zbić cenę do ok. 5 mln euro za kilometr, ale to wszystko kreatywna księgowość, bo ktoś kiedyś w końcu i tak musi drogę podnieść do pełnego standardu i wybulić „zaoszczędzone” dwie bańki. Od koncesjonariusza pełnego standardu wymaga się już na starcie.
Podsumowując - kaczyści swoje niesławne rządy zamkną mniej więcej 65 kilometrami autostrady. Raczej pewne są te 50 km A4 do granicy oraz te piętnaście kilometrów „Road To Nowhere” Talking Heads, czyli Sośnica-Bełk. A2 i A1 poszły się kochać.
Najobrzydliwsze jest to, że to pierwszy rząd w dziejach RP, który nie ma problemu z pozyskaniem pieniędzy na budowę dróg. Pol się miotał z rozpaczliwymi manewrami typu winiety, ale w końcu udało mu się zbudować solidny kawał A2. Polaczek ma do dyspozycji unijne fundusze pokrywające ponad 80% kosztów - a zamiast coś zbudować, woli marnować pieniądze podatnikow na bezsensowne procesy z koncesjonariuszem, na wygranie których państwo polskie ma takie same szanse jak w konflikcie z Eureko. Jeśli komuś przychodzą do głowy jakieś niewulgarne słowa na określenie tej polityki, chętnie poznam propozycje, ja nie umiem wymyślić nic łagodniejszego od "banda debili".
http://wo.blox.pl/html

Autostradowy biznes
Autor: Gość
2007-01-19 09:40:41
Autostrady to jeden z lepszych biznesów w Polsce. Mało się narobisz a dużo zarobisz. Legalnie można nawet dać 2 mln na PR, czyli na coś co jest powietrzem.

Grajewski i koledzy?
Autor: Mors
2007-01-19 10:14:04
Według Malickiego za czarnym PR stoją pewne grupy interesów, które straciły na decyzjach ministra. Chodzi m.in. o spółkę powiązaną z SLD-owskimi baronami z Pomorza, a także byłymi pracownikami służb specjalnych PRL, która jest akcjonariuszem konsorcjum odsuniętego od budowy autostrady A1.

Polaczek odebrał koncesję na budowę A-1 firmie GTC
Autor: Mors
2007-01-19 10:16:24
Minister transportu Jerzy Polaczek odebrał koncesję na budowę A-1 dotychczasowemu wykonawcy. Gdańsk Transport Company nie zbuduje całego odcinka autostrady z Gdańska do Torunia. - To opóźni powstanie A-1 o kilka lat - twierdzi GTC. Przedstawiciele ministra utrzymują, że budowa całej A-1 skończy się w 2010 r.

Gdańsk Transport Company zwróci się o ponowne rozpatrzenie decyzji ministra, a potem będzie odwoływać się do sądu, jeśli dalej postanowienie będzie dla GTC niekorzystne. Spory prawne mogą ciągnąć się latami. Tymczasem Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która ma teraz zamiast GTC budować 62-kilometrowy odcinek A-1 z Nowych Marzów do Torunia zapewnia, że nie wpłyną one na tempo prac. Według przedstawicieli GTC zapewnienia GDDKiA to fikcja. GTC buduje w tej chwili 90-kilometrowy odcinek autostrady z Rusocina do Nowych Marzów.

- Niezależnie od sporów z ministrem i ich ostatecznego rozstrzygnięcia ta budowa nie jest zagrożona - uspokaja Aleksander Kozłowski, szef Rady Nadzorczej GTC.
Odebranie koncesji minister Polaczek zapowiadał od momentu objęcia urzędu. Tymczasem w ramach przeglądu resortów, którego dokonuje premier Jarosław Kaczyński mówi się o dymisji co najmniej jednego najsłabszego ministra. Jako kandydaci wymieniani są minister gospodarki Piotr Woźniak i właśnie Polaczek.

Budowa pierwszego, 90-kilometrowego odcinka autostrady z Rusocina do Gdańska, która trwa, jest nie zagrożona - zapewniają przedstawiciele Gdańsk Transport Company. Jednak, ich zdaniem, działania ministra transportu spowodują opóźnienia w dalszej budowie. Przedstawiciele Jerzego Polaczka zaprzeczają.

Będziemy się najpierw odwoływać do samego ministra, a później do sądów, jeśli zajdzie taka potrzeba - mówi o decyzji w sprawie wygaśnięcia koncesji GTC szef Rady Nadzorczej konsorcjum Aleksander Kozłowski.

Jak dodaje, decyzja Jerzego Polaczka - jego zdaniem - jest bezprawna.

- Każda taka decyzja musi być podejmowana zgodnie z procedurami, m.in. minister powinien udostępnić nam wszelką dokumentację w tej sprawie i podać podstawy prawne, na których oparł swoją decyzję. Tu nie było pełnej dokumentacji - powiedział nam Kozłowski. - Podchodzimy do sprawy spokojnie, spodziewaliśmy się takiego obrotu.

W 1997 r. za samą koncesję na budowę pierwszych odcinków A-1 GTC zapłaciło 17 mln zł. Chodzi o 150 km odcinek drogi z Gdańska do Torunia. Obecnie GTC buduje już pierwszy 90-kilometrowy odcinek z Rusocina do Nowych Marzów. Kolejny - 60 km do Torunia - pozostaje kwestią sporną. Jerzy Polaczek chce, aby budowała go Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Uważa m.in., że wykona ona drogę taniej. W 2005 r. GTC wstępnie wynegocjowało z rządem Marka Belki cenę ok. 7,4 mln euro za 60 km drogi z Nowych Marzów do Torunia. Obecnie drogi ekspresowe budowane są za ok. 9 mln euro za km. Tymczasem GDDKiA twierdzi, że wybuduje ten odcinek za 5-6 mln euro.
- Mamy zapewnione finansowanie budowy, opracowywany jest projekt budowlany, projekt wykonawczy i dokumentacja przetargowa na wybór wykonawcy. Wszelkie te postępowania zostaną zakończone na przełomie trzeciego i czwartego kwartału br. - zapewnia Andrzej Maciejewski rzecznik GDDKiA. - Następnie ogłoszony i rozstrzygnięty zostanie przetarg – tak by na początku 2008 r. wykonawca mógł rozpocząć realizację. Budowa potrwa do końca 2010 roku.

Według GTC, obietnice GDDKiA nie zostaną zrealizowane, a decyzja ministra opóźni zakończenie całej A-1 przez spory prawne.
- Dopóki nie zostaną one zakończone, nikt nie będzie finansował budowy - przekonuje Aleksander Kozłowski.

- Jakiekolwiek ewentualne roszczenia GTC nie mogą – zgodnie z prawem – zablokować lub opóźnić budowy tego odcinka autostrady A-1 - odpowiada tymczasem Maciejewski.
Jednak sporów i nieścisłości jest więcej. W oficjalnym komunikacie rzecznik ministra Polaczka Teresa Jakutowicz napisała m.in.:" Jednocześnie przypominamy, że Minister Transportu Jerzy Polaczek przyspieszył termin realizacji inwestycji o 3 lata w stosunku do tego, który deklarował poprzedni rząd i GTC i zgodnie z tą zapowiedzią budowa autostrady A1 będzie zakończona do 2010 roku".

- GTC we wszystkich umowach jako termin realizacji autostrady na odcinku Gdańsk-Toruń ma rok 2010. Nigdy nie mówiliśmy o roku 2013, to kłamstwo - przypomina Marcin Trzciński, rzecznik GTC.

Polaczek jest wymieniany jako jeden z "pewniaków" do odwołania za słabe wyniki swojej pracy w ramach przeglądu resortów, który właśnie kończy premier Jarosław Kaczyński.
- Jeśli będzie nowy minister transportu, zamierzamy zabiegać o zmianę tej złej, być może ostatniej decyzji Jerzego Polaczka - zapowiada już marszałek województwa Jan Kozłowski. - Podejmowanie takich, bardzo złych decyzji na chwilę przed możliwą dymisją budzi zgrozę.

Działania ministra wzbudzają kontrowersje nie tylko wśród pomorskich samorządowców. Zaniepokojenie jego działaniami wyrażały ostatnio sekcja drogownictwa "Solidarności" i zarząd regionu gdańskiego związku.

Michał Lewandowski, Dziennik Bałtycki

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Potężny mężczyzna powolnymi ruchami, nieco leniwie, goli głowę. Opowiada o swoim barwnym życiu, o więzieniu i drużynie rugby. Ale nie jest to kadr z amerykańskiego obrazu "Urodzeni mordercy", a jedna ze scen polskiego filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o chuliganach Arki Gdynia, których teraz bardziej niż rozróby fascynuje męski, twardy sport.
(...) Kamera podąża za bohaterami niemal wszędzie. Jest na treningu, meczu, w szatni, w samochodzie i nawet w łazience.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS