menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Odszedł Ryszard Kapuściński 24-01-2007
Mam wszystkie jego książki. Czytałem je kilka razy. My Polacy nie docenialiśmy tego, kogo mamy. W Polsce jego książki miały nakłady na poziomie Szwecji. Tylko, że tam mieszka sześć razy mniej osób niż w Polsce. I to u nas, za jakiś czas, znajdzie się kolejny „czysty”, który Kapuścińskiego obrzuca błotem jak Herberta. Zawsze się przecież znajdzie jakiś papier, który można tak a nie inaczej sprzedać.

Tak kończy się „Lapidarium V” Ryszarda Kapuścińskiego: „Nietsche, pogardliwie: „służalstwo chwili”. Służalcy chwili – politycy, dziennikarze, ludzie reklamy. Pracują w dziedzinach, w których wszystko szybko przemija. Przemija i nie pozostawia śladu.”

(12) komentarzy / + dodaj komentarz
Odszedł Ryszard Kapuściński
Autor: Pawel S
2007-01-24 11:18:47
Mam nadzieję, że po doświadczeniach z Herbertem, ktoś kto ma zamiar obrzucić błotem Ryszarda Kapuścińskiego znaczniej dłużej się nad tym zastanowi (a chcę wierzyć, że nigdy to się nie stanie).
Mimo nakładów książek Kapuścińskiego na poziomie Szwecji, sądzę, że jednak był Gwiazdą polskiego pisarstwa również i w Polsce. Może tylko mamy nieco bardziej "diskopolowe" społeczeństwo. I stąd te liczby.
Pozdrawiam
Paweł

Takie tam wspomnienia
Autor: Geralt
2007-01-24 14:29:04
"Urodziłem się dnia 4 marca 1932 roku w Pińsku, na Białorusi Zachodniej, wówczas zagrabionej przez sanację". Po wybuchu wojny we wrześniu 1939 roku (pisarz nazywał ją, zgodnie ze stalinowską terminologią, "drugą wojną imperialistyczną") na kresach Wschodnich nastąpiły ogromne zmiany. "Białoruś Zachodnia, a więc i Pińsk, zostały przywrócone władzy Radzieckiej. [...] W szkołach, do jednej z nich uczęszczałem, zaczęły rozwijać się organizacje: Komsomolska i Pionierska. W listopadzie 1939 r. wstąpiłem do Pioniera". Działalność w stalinowskiej organizacji młodzieżowej musiała na nim wycisnąć ogromne piętno, albowiem wspominając wyjazd z matką i siostrą na tereny okupowane przez Niemców, ocenił to bardzo negatywnie: "Nie pojmowałem, że w ten sposób plamię honor pionierski. Całą różnicę między dwoma światami odczułem szczególnie mocno, gdy w kilka dni po przybyciu do tzw. generalnej guberni dostałem od hitlerowca po twarzy".

BRYGADA DZIERŻYŃSKIEGO

Ryszard Kapuściński

Łuną
niebo zapełnia huta.
W łunie -
walki treść
nie odbita.
Hale drżą,
skowyczy gisernia. Tutaj
huczy napięta bitwa.

Stąd
pod nocy obszarem gwiezdnym
kiedy wiatr
zachłystywał się wiosną,
utrudzona i zdarta jezdnia
hutnika młodego niosła. (...)

...Było:
ktoś rzucał plotki przegniłe,
Gwałtowna woda rozdzierała krany.
Niepotrzebnie drętwiały dźwigów linie.
Maszynę opuścił dezerter planu.
Chce
poszarpać wróg
naszą zwartość.
Zwalić to,
co jak ciało bliskie.

Przyszedł
w słowach Sekretarza Partii
na hutę -
Towarzysz Dierżyński.

Nie postacią w płaszczu skórzanym,
nie twarzą z siwiejącą bródką,
lecz
uporem,
czujnością nieznaną,
ludzką wiarą -
w pamięci im utkwił. (...)

http://geralt.blox.pl/html

Geralt masz zapewniony tytuł Hieny roku 2007
Autor: Gość
2007-01-24 21:53:08
Hiena roku 2007 - Geralt. Ze swojego blogu zrobiłeś WC.

czy inteligentny inaczej Geralt....
Autor: Bożena
2007-01-24 22:58:01
zauważa w cytowanym przez siebie na wszystkich możliwych blogach takie jedno ważne słowo wiersza Ryszarda Kapuścińskiego słowo "....Było:" i czy umie je zinterpretować, czy też nie chce?

Hiena Geralt
Autor: Robert
2007-01-25 08:32:05
Psudo prawicowa hiena o ksywie Geralt dotarła i tutaj. Tak jak on zachowywali się komunistyczni komisarze - widać skąd IV RP bierze swoje prawdziwe wzorce.

Do anonimów
Autor: Geralt
2007-01-25 10:03:59
Rozumiem wasze oburzenie gdybym spreparował jakieś Jego wiersze, czy przeinaczył życiorys... Wiem, należy przemilczać niewygodne fakty, bo tak każą prawomyślni. Potraficie odróżnić warsztat pisarski/dziennikarski - bo tu Kapuściński był wielki od ideologii? Dla mnie nie był autorytetem gdy wychwalal Che albo Allende...

PC, czyli chodzace, pseudo-inteligenckie disability...
Autor: ams
2007-01-25 12:41:01
Nie ma nic lepszego niz inteligecja komunistyczna w rodzaju pt. “Bozena”.... Dla tych biednych, bo pozbawionych zdolnosci samodzielnego myslenia istot kazdy, kto mysli inaczej jest “inteligentny inaczej”… A przeciez oni sami reprezentuja nic innego jak tylko chodzace “disability”…

z innej beczki - Błędy polskiej prokuratury w sprawie o zabójstwo gen. Marka Papały
Autor: WKD
2007-01-25 13:31:39
Panie Sylwestrze, zarejstrowal Pan ? I jakie wnioski ? Cos cicho u Pana o sprawie.....

"Błędy polskiej prokuratury w sprawie o zabójstwo gen. Marka Papały

Były szef Prokuratury Krajowej nie będzie podejrzany o bezprawne zwolnienie Edwarda Mazura pięć lat temu. Prokuratura miała za mało dowodów przeciwko biznesmenowi – to najważniejsza wiadomość ostatnich dni w sprawie Edwarda Mazura. O błedach polskiej prokuratury pisze w czwartkowyn wydaniu dziennik „Rezeczpospolita”. Poniżej opublikowany w kraju materiał:

„Okoliczności wypuszczenia Mazura, podejrzewanego o zlecenie mordu na generale Marku Papale w lutym 2002 r. od ponad roku bada Prokuratura Apelacyjna w Katowicach.

O zwolnieniu biznesmena zdecydował pięć lat temu Karol Napierski, ówczesny prokurator krajowy. Prokurator Jerzy Mierzewski kazał wtedy policji zatrzymać w Gdańsku Edwarda Mazura. Mierzewski miał już wtedy obciążające Mazura zeznania Artura Zirajewskiego "Iwana", członka słynnego trójmiejskiego tzw. klubu płatnych zabójców. Jednak Mierzewski bał się sam zdecydować o przedstawieniu Mazurowi zarzutów. Dlatego w gabinecie Napierskiego odbyła się narada z udziałem Mierzewskiego i jego przełożonych z prokuratur Apelacyjnej i Krajowej, którzy nadzorowali śledztwo. W jej efekcie ówczesny prokurator krajowy zdecydował, by wypuścić Mazura bez zarzutu zlecenia mordu na generale.

Jak ustaliła "Rz", oskarżyciel z katowickiej Prokuratury Apelacyjnej doszedł do wniosku, że Napierski miał prawo tak postąpić. Dlatego nie przedstawi zarzutów byłemu szefowi Prokuratury Krajowej.

-Przesłuchaliśmy kilkudziesięciu świadków, sprawdzaliśmy wszystkie okoliczności narad w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nikomu nie przedstawiliśmy zarzutów - powiedział "Rz" rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach Leszek Goławski.

Powód? W 2002 r. prokurator Mierzewski miał za mało dowodów przeciwko Mazurowi. Samo zeznanie Zirajewskiego nie wystarczyło. Jednak najważniejszym argumentem za zwolnieniem Mazura był błąd, który Mierzewski popełnił w trakcie przesłuchania gangstera, gdy ten obciążył biznesmena z Chicago. Prokurator nie uprzedził go, że może nie mówić o sprawach, które narażałaby go na odpowiedzialność karną (wynika to z art. 183 kodeksu postępowania karnego). A Zirajewski ujawnił w trakcie tego przesłuchania, że Mazur proponował mu przyjęcie zlecenia na Papałę, a także znalezienie wykonawców mordu. Gdyby na podstawie tych zeznań Mierzewski przedstawił zarzuty biznesmenowi, to jego prawnicy mogliby je zakwestionować jako nieważne.

Katowicki prokurator ustalił jednak, że ten błąd można było naprawić. W chwili narady u Napierskiego nie minęło jeszcze 48 godzin od zatrzymania Mazura. Wystarczyło jeszcze raz przesłuchać Zirajewskiego, tym razem uprzedzając go, że może nie mówić o faktach, które naraziłyby go na prokuratorskie zarzuty, oraz dopytać o kilka szczegółów. Gdyby świadek powtórzył to samo co wcześniej, wtedy prokurator Mierzewski mógłby przedstawić Mazurowi zarzuty, apotem wystąpić o jego aresztowanie. Jednak w trakcie narady ani Mierzewski, ani żaden z prokuratorów nie wpadli na to. Dopiero po zwolnieniu Mazura poprawiono błędy i zdobyto zeznania, które potwierdziły wersję Zirajewskiego. O tym, czy Mazur trafi do polskiego aresztu, amerykański sąd zdecyduje w kwietniu.

Wobec prokuratora Mierzewskiego, który od 1998 r. prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Papały, nie wyciągnięto żadnych konsekwencji”.

"

Proszę o komentarz...
Autor: inka
2007-01-25 16:53:59
Stanowisko z dn.19.01.2006- "Konfrontacja"
2006-02-01 12:35

Dodał Krzysztof Andrzejewski

Stanowisko NIK dotyczące tezy autorów programu "Konfrontacja" o istnieniu korupcji w NIK
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://www.nik.gov.pl/news.php?cod=18
Pozdrawiam.

W blogu 26.04.06 odniosłem się do tego
Autor: Sylwester Latkowski
2007-01-25 18:09:16
Kto skontroluje NIK?
26-04-2006 12:16
W Polsce są instytucje, ich szefowie, którzy uważają, że nie podlegają krytyce, szermują wtedy takimi słowami, jak deprecjonowanie autorytetu, działanie na szkodę demokracji. Itp. Okazuje się, że szefostwo Najwyższej Izby Kontroli także wyznaje taki pogląd. Nie podlega krytyce, kontroli społecznej.

Kilka miesięcy temu poświęciłem jeden z programów Konfrontacja, m.in. Najwyższej Izbie Kontroli - Kto skontroluje NIK? Gośćmi w studio byli m.in. Julia Pitera, Przemysław Gosiewski, Wojciech Wierzejski. Właśnie dotarła do mnie wiadomość, że za zapowiedź tego programu została ukarana negatywną oceną kwalifikacyjną główna specjalistka kontroli państwowej NIK Danuta Bodzek. To kolejne reperkusje wywoływane samą zapowiedzią programu. Za zapowiedź programu „Układ medialny”, podała mnie do sądu firma King&King. Teraz szefostwo NIK-u kara swego urzędnika, ale co ciekawe za to, że przez kilkadziesiąt sekund inspektor Danuta Bodzek stała w milczeniu obok mnie. W programie już nie wzięła przecież udziału.

W uzasadnieniu negatywnej oceny czytam, że Danuta Boczek przekazała „wiele nieprawdziwych informacji przedstawicielom środków społecznego przekazu”. Dowodem na to jest notatka służbowa rzecznika prasowego NIK Małgorzaty Pomianowskiej. To nieprawdopodobne, ale z naszych rozmów, towarzyszyli mi współautorzy programu: Mariusz Gierszewski (Radio Zet), Wojciech Sumliński (Wprost), sporządzono notatkę, która była dowolną interpretacją naszych pytań, rzucanych luźno tez. Tym bardziej jest to zaskakujące, bo na prośbę pani rzecznik przyjęliśmy, że nasza półoficjalna rozmowa nie będzie przez nas wykorzystana w programie. Ale jak widać Małgorzata Pomianowska specyficznie pojmuje swoje kontakty z dziennikarzami.

A więc w NIK możesz być ukarany za to, że stoisz w milczeniu przy zapowiedzi programu oraz za notatkę służbową, będącą luźną, nie zweryfikowaną relacją rzecznika prasowego z naszych rozmów. Relacją, której prawdziwość nikt nie sprawdził. Nie wiadomo, czy pani rzecznik oddała w niej prawdziwy obraz naszej rozmowy. A może ta notatka stała się kolejnym elementem walki z niepokornym urzędnikiem? Na marginesie, w tej sytuacji warto od razu w kontaktach z panią rzecznik mieć przy sobie urządzenia rejestrujące i nagrywać, by pozostał autentyczny ślad z rozmów, a nie jej dowolna interpretacja, obarczona jeszcze takimi wadami jak właściwości pamięci pani rzecznik, które nie są powszechnie znane.

Rzecznik NIK, jak i rozmawiający z nami inni urzędnicy NIK doskonale wiedzieli, że opieramy się o dokumenty i to je weryfikowaliśmy. I to dokumenty, które nie dotyczyły sprawy wyłącznie Danuty Bodzek.

O co w tej sprawie właściwie chodzi? W pierwszym programie „Układu lekowego” natrafiliśmy na kontrolę szpitala przy ulicy Niekłańskiej. Na kontrolę, która zapoczątkowła całą serię zdarzeń, które pokazują, co tak naprawdę daje dziś siłę osobom łamiącym prawo. Wbrew pozorom nie jest to kij bejsbolowy, ani karabin maszynowy, ale bezsilność przedstawicieli rozmaitych agend rządowych i instytucji w walce z wszechobecnym układem i korupcją – jak wspomniał Wojtek Sumliński, w programie Konfrontacja.

Cała historia zaczęła się wiosną 2002 roku, gdy kontroler NIK, Danuta Bodzek, natrafiła na nieprawidłowości w fundacji działającej na bazie szpitala przy ulicy Niekłanskiej. Pojawiają się tam takie nazwiska jak były minister zdrowia Marek Balicki, obecny prezes holdingu farmacetycznego Andrzej Kleszczewski, Bogdan Skwarka, były szef Kancelarii Senatu, a dziś dyrektor departamentu prawnego Najwyższej Izby Kontroli, Jacek Ciszecki. Dziwne powiązania, których nikt do tej pory nie mógł przeciąć.

Sprawa ciągnie się w prokuraturze od marca 2005 roku kiedy wszczęto śledztwo. Chodzi o dwa wątki, w tym jeden dotyczący - niedopełnienia obowiązków przez kontrolerów NIK, które miało polegać na tym, że nie została zawiadomiona ani prokuratura ani policja, o tym że zaistniało przestępstwo obietnicy udzielenia korzyści majątkowej głównemu specjaliście NIK.

Mariusz Gierszewski ustalił, że postępowanie istnieje, są przesłuchiwani pracownicy NIK którzy przeprowadzali kontrole, ale także ci pracownicy którzy mogą cos wiedzieć na temat notaki służbowej złożonej przez Panią Bodzek.

W programie miałem czelność zapytać: Jak to jest, że nawet NIK lekceważy doniesienia o korupcji? Czy potem należy się dziwić, że przodujemy w rankingu krajów skorumpowanych?

W sprawie kontroli „układu lekowego” widzimy przez cały czas dość dziwną postawę niektórych funkcjonariuszy NIK. NIK wniósł o wszczęcie postępowanie przygotowawczego przeciwko Andrzejowi Kleszczewskiemu o złamanie tzw. ustawy antykorupcyjnej dopiero 22 maja 2003, po interwencjach poselskich i nagłośnieniu tego przez media? Kto wstrzymywał w NIK te wnioski? Jak się to ma do wniosku prokuratora o warunkowym umorzeniu postępowania karnego, w którym uzasadnieniu czytamy, że „okoliczności popełnienie przez Andrzeja Kleszczewskiego zarzucanego mu czynu nie budzą wątpliwości”. NIK te wątpliwości posiadał. Tłumacząc je niepoważnym - ironicznym brzmieniem notatki sporządzonej przez swojego pracownika, który informował o próbie korupcji.

Wojciech Sumliński zadał w programie kolejne pytania:

W tej sprawie pojawiają się jednak pytania bez odpowiedzi. Jak to możliwe, że dyrektor NIK, pan Józef Kalisz, nie nada jej urzędowego biegu, schowa ją do akt i tym samym nie pozwolił, by oceną jej wiarygodności zajęła się prokuratura? Jak to możliwe, że O istnieniu takiej notatki departament prawny NIK dowiedział się dopiero od dziennikarzy? Jak to możliwe, że wiedział O tym wiceprezes NIK, Piotr Kownacki i nic z tym nie zrobił? Czy to tylko przypadek, że wieloletni współpracownik Piotra Kownackiego, Józef Mikosa były dyrektor generalny NIK, jest zarazem wieloletnim współpracownikiem Andrzeja Kleszczewskiego i pracuje dziś na stanowisku dyrektora generalnego w Holdingu Farmaceutycznym?


Po programie oprócz ukarania Danuty Bodzek, Najwyższa Izba Kontroli w swoim biuletynie zamieściła komunikat rzecznika prasowego Małgorzaty Pomianowskiej, w którym oskarżono nas – moją osobę, Mariusza Gierszewskiego (Radio Zet), Wojciecha Sumlińskiego (Wprost) o manipulację, naruszenie zasad etyki dziennikarskiej. Nie ważne, że zamieściliśmy wypowiedź pani rzecznik NIK, co więcej była przez cały czas na żywo w łączeniu telefonicznym, z czego korzystała i odnosiła się do dyskusji w studio. Z zaproszenia do studia przecież nikt z NIK nie przyjął.

Ponieważ pani rzecznik źle wypadła w programie, uznała, że może napluć na nas pod szyldem Najwyższej Izby Kontroli. Wiedziała, że szefostwo NIK ma za sobą. Szefostwo uznało, że trzeba także jeszcze bardziej przykręcić śrubę głównemu specjaliście kontroli państwowej Danucie Bodzek i wystawiono jej negatywną ocenę za pracę w 2005 roku, za co grozi jej wydalenie z Najwyższej Izby Kontroli.

Kto skontroluje Najwyższą Izbę Kontroli? Warto po raz kolejny o to zapytać.

Prośba
Autor: Admin
2007-01-25 18:11:23
Prośmy o nie zamieszczanie komentarzy nie mających nic wspólnego z tematem wpisu. Z Sylwestrem Latkowskim można się także kontaktować e-mailem.

Nowakowski w TVP1 już pluje
Autor: Gość
2007-01-28 19:45:54
Właśnie Marek Nowakowski z Wprost powiedzial w programie "Z refleksem" na
TVP1, iz wiedza Kapuscinskiego o Rosji byla znacznie daleka od
rzeczywistosci, ktorą to rzeczywistosc Nowakowski zna oczywiscie lepiej.

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS