menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Nie będzie trzęsienia ziemi w polskich mediach 28-01-2007
Ostatnio jedna z dziennikarek zapewniała mojego znajomego, że nigdy nie zostanie upublicznione jej nazwisko w raporcie WSI, pomimo, że tam się znalazło. Prezydent utajni? Wyczernią jej nazwisko, bo współpracowała dla dobra kraju? Nagroda za obecne dokonania? Mam nadzieję, że tylko się jej tak wydaje.

Zastanawia mnie także, czy na pewno poznaliśmy wszystkich ludzi mediów współpracującymi z WSI? I nie jest to pytanie rzucone ot tak sobie. Znam dwie osoby, które od wielu lat były w zażyłych stosunkach z oficerami WSI, które w swojej pracy wielokrotnie oddały im przysługę. Będą w raporcie?
Warto też postawić pytanie: Czy znajomość z członkami komisji likwidacyjnej WSI mogło mieć wpływ na to, czy się ukaże nazwisko? A jeśli już to w jakim kontekście? Nie zastosowano zasady równi i równiejsi.

Upublicznienie raportu z likwidacji WSI nie wywoła trzęsienia ziemi w polskich mediach, jak sądzą niektórzy. Ten raport nie zawiera całej prawdy o gangrenie toczącej środowisko mediów. Co z UOP, ABW, Agencją Wywiadu, CBŚ? Dzisiejsi współpracownicy służb są gorsi od współpracowników dawnego SB, bo groźniejsi. To oni obecnie bezkarnie wyrządzają najwięcej szkód.

Polskie media nie zostały uwolnione z oddziaływania służb. Te nadal mogą przeprowadzić dzięki swoim dziennikarzom akcję. Wywołać aferę, zdyskredytować, inspirować, wpłynąć na rzeczywistość przekazywaną przez media społeczeństwu.

(11) komentarzy / + dodaj komentarz
Macierwicza szanuje Rosja.
Autor: Putin i ska
2007-01-28 16:26:14
Za zasługi w niszczeniu polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego.

Wśród dziennikarzy byli i będą agenci
Autor: Opus
2007-01-28 17:06:55
Nigdy żadne służby nie zrezygnują z agentów. Odstrzeliwanie niesłusznych agentów wywoła tylko niechęć do współpracy z nimi. Zostali im jednak agencjo z Agencji Wywiadu - najważniejszy garnitur wśród dziennikarzy i ABW. O dziennikarzach Maciarewicza nie warto wspominać, bo oni praktycznie są już zdekonspirowani. Spójrzcie na autorów przecieków i wszystklo jasne.

A on ma się dobrze i ma gdzieś raporty, lustracje
Autor: TW Alek
2007-01-28 19:53:14
TW „ALEK” – A. KWAŚNIEWSKI,Dokumenty przesłane przez UOP w sierpniu 2000 roku
do sądu lustracyjnego stwierdzały, iż 23 czerwca 1982 roku Kwaśniewski został
zarejestrowany przez Wydział XIV Biura „B” pod nr 72204 w kategorii „zaba”,
czyli zabezpieczenie, następnie 29 czerwca 1983 roku zmieniono kategorię
rejestracji na TW „Alek” i 3 grudnia 1983 roku przeniesiono rejestrację na
stan Wydziału VII - ochrona dziennikarzy i mediów z wyjątkiem Interpresu,
Departamentu III MSW i dopiero 7 września 1989 roku, a więc już po wyborach,
dokonano wyrejestrowania z powodem rezygnacji. Uznano, że agent „Alek”
pracował w „Życiu Warszawy”, prezydent argumentował, że nie pracował w tej
gazecie. Zygmunt WYTRWAŁ, który w latach 1983-1984 utrzymywał ,,oficjalne
kontakty" z niektórymi redaktorami naczelnymi prasy młodzieżowej, w tym z
Aleksandrem Kwaśniewskim, szefem ,,Sztandaru Młodych” i prowadził agentów
w ,,Życiu Warszawy'', ,,Przeglądzie Tygodniowym" oraz ,,Rzeczpospolitej",
zeznał, iż TW „Alek” – A. Kwaśniewski nigdy nie wykonał swoich zadań TW.
Wytrwał oczywiście nie bał się WSI i konsekwencji innego zeznania, bo III RP
jest państwem prawa, a on sam jest z natury prawdomówny. Sąd lustracyjny
orzekł, że Kwaśniewski nie skłamał w swoim oświadczeniu, ale że został
zarejestrowany jako TW: „zabezpieczenie operacyjne” w materiałach służby
bezpieczeństwa i późniejsza zmiana jego kwalifikacji na „tajnego
współpracownika” o pseudonimie „Alek” dotyczą Aleksandra Kwaśniewskiego. Nie
było natomiast możliwości sprawdzenia, czy zakwalifikowanie Kwaśniewskiego
jako TW było zgodne ze stanem rzeczywistym, ponieważ sąd nie otrzymał ani
kart rejestracyjnych, ani teczki personalnej tajnego współpracownika, czyli
nie wiadomo czy wykonywał zadania TW zgodnie z interpretacją ustawy przez Sąd
Najwyższy; innymi słowy mógł donosić ale jeśli nie ma podpisanej deklaracji,
to w myśl ustawy nie był tajnym i świadomym współpracownikiem organów
bezpieczeństwa państwa.

www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2277&token=

A Ziobro zamilkł
Autor: mojapierwszaencyklopediaWSI
2007-01-28 19:59:58
Macierewicza robi dzisiaj to samo, o co oskarżają WSI. Dostarcza wygodne dla nich dokumenty. Po tym przecieku powinna być konferencja prasowa ministra sprawiedliwości Minister Ziobro nie ma ochoty jednak ścigać w tych sprawach. Nie trzeba być jasnowidzem by powiedzieć jaki będzie wynik śledztwa. Sprawa umorzona.

Warto przeczytać
Autor: http://dokwadratu.blogspot.com/
2007-01-28 22:06:55
Wojskowi dziennikarze informacyjni. Uważny widz i słuchacz zdawał sobie w ciągu ostatnich kilkunastu lat sprawę z nieobiektywności wielu programów informacyjnych i publicystycznych, widział materiały robione na polityczne zamówienie czy najdelikatniej mówiąc marginalne traktowanie polityków i publicystów nie kojarzonych z poprawnym politycznie salonem. Czy 1 lutego poznamy nazwiska tych, którzy stali za dezinformacją i manipulacją opinią publiczną w środkach masowego przekazu? Właśnie okazało się, że Wojskowe Służby Informacyjne miały wśród dziennikarzy aż 115 agentów i prawdopodobnie jeszcze więcej nieformalnych współpracowników.

Nie przeceniałbym ich roli. Nazwiska największych manipulatorów i propagandzistów są przecież doskonale znane. Wielu "obiektywnych" dziennikarzy dało wcześniej czy później jasne świadectwo swoich politycznych sympatii i antypatii. Te wszystkie Gembarowskie, Lisy, Olejnikowe, Kolendy-Zaleskie, Sekielskie, Morozowskie, Durczoki, Żakowskie i im podobne "gwiazdy" były dla setek innych dziennikarzy wyznacznikiem tego, że tylko jedynie słuszny ogląd rzeczywistości politycznej jest przepustką do salonów IV władzy III RP. Podejrzewam więc, że tych stupiętnastu, których nazwiska mamy poznać, to raczej drugi dziennikarski garnitur. Być może nawet są to głównie ci, którzy bezpośrednio dziennikarstwem się nie parali - czyli np. producenci i obsługa techniczna. Jedni i drudzy decydują przecież o tym, jakiego typu materiały idą w eter. W myśl zasady, że obraz przekazuje więcej (dez)informacji niż 1000 słów - można np. odpowiednim ujęciem poprawić lub zniekształcić wizerunek wybranych postaci.

Zastanawiająca jest jednak skala zjawiska. Tym bardziej, jeśli tych stupiętnastu agentów zwerbowanych w mediach porówna się z.. jednym(!) zabezpieczającym naszą wschodnią granicę. Włosy dęba stają na głowie na taką statystykę, choć w kontekście tym nie jest już dziwny fakt, że WSI nie wykryły przez cały okres swojego istnienia ani jednego szpiega. A po tym, jak to cywilne specsłużby ujawniły kilku kretów wewnątrz samych WSI, nikt (z wyjątkiem samych szpiegów) nie poniósł za to odpowiedzialności. To, gdzie WSI widziały największe zagrożenie, sądząc z liczby agentów, świadczy jednoznacznie o kompletnym wypaczeniu roli, jaką tego typu służby powinny pełnić w demokratycznym państwie. Przy okazji upadł kolejny mit głoszony przez środowisko "Gazety Wyborczej" - mówiący o tym, że rozwiązanie WSI odsłoni Polskę na penetrację obcej agentury.

Wielu zadaje sobie pytanie: jak bardzo tych 115 dziennikarzy będących na usługach WSI przysłużyło się do skrzywienia przekazów prasowych? Zapewne trudno to będzie stwierdzić, bo arsenał manipulacyjnych środków jest niezwykle szeroki a wiele z nich, jeśli są wyjęte z szerszego kontekstu, może być zupełnie niezauważalna. Manipulacyjny może być nie tylko komentarz ale sam porządek ukazujących się w serwisie materiałów - kolejność, czas trwania, pomijanie lub bagatelizowanie jednych informacji a wybijanie na czołówkę innych itd. Między bajki, czy jako kolejną celową dezinformację, można więc włożyć to, że agenturę WSI w mediach ujawnić się powinno dopiero po tym, jak sąd udowodni złamanie prawa.

Dziennikarz - agent wojskowych służb informacyjnych - pomylił nie tylko front. Jakich to informacji o wojskowym znaczeniu miałby dostarczać z kraju macierzystego dla specsłużb? Pomylił też powołanie zawodowe. Zarówno etyka jak i prawo prasowe chronią źródła informacji dziennikarza, natomiast specyfiką pracy specsłużb jest gromadzenie i przekazywanie do centrali wszelkiego typu informacji z personaliami włącznie.
http://dokwadratu.blogspot.com/

A to pamiętacie?
Autor: http://kataryna.blox.pl/html
2007-01-28 22:10:50
Agentura w mediach może spać spokojnie

Jan Rokita: "Jeśli istnieje potrzeba ujawnienia ludzi, którzy prowadzili jakiekolwiek złe rzeczy w środowisku dziennikarskim, to niech to ureguluje ustawa, która da takie uprawnienie sądowi."

No to postesbecka agentura w mediach może spać spokojnie, nie będzie żadnego ujawniania dziennikarzy pracujących dla UOP i WSI. Nie będzie ujawniania bo nie sposób go przeprowadzić procedurami sądowymi - przecież dziennikarze realizujący zlecenia służb nie łamali prawa, nie ma żadnego paragrafu na to co w ramach współpracy ze służbami robili więc z jakiej racji miałyby się nimi zajmować sądy? Nie mówiąc już o tym, że jeśli sądy zajmą się tym tak energicznie jak lustracją Oleksego, i tak rzetelnie jak lustracją Jurczyka, możemy się na zawsze pożegnać z marzeniami o mediach wolnych od agentury (czynnej czy nie, wszystko jedno - kto raz się sprzedał nie jest już dziennikarzem). Nie będzie czyszczenia mediów z agentury, nie będzie ani teraz, ani tym bardziej w przyszłości, jak już wreszcie nastaną wyczekiwane z takim utęsknieniem przez ludzi bardziej niż ja światłych rządy PO-SLD (bo nie muszę dodawać, że SLD też nie chce ujawnienia agentów, podobnie zresztą jak Samoobrona). Nawet Rokita, do niedawna zwolennik pełnej jawności i upubliczniania każdego świstka z IPN, także spraw intymnych, porzuca jawnościową retorykę i ramię w ramię z SLD i Samoobroną będzie bronił agentury w mediach przed ujawnieniem. Bo pomysł z sądami tym właśnie jest - bronieniem agentury przed dekonspiracją, nie da się ujawnienia agentury przeprowadzić za pomocą sądów, nie ma też takiej potrzeby, wystarczyłaby rozsądna procedura pozasądowa (rozsądna, czyli na pewno nie taka jaką zaproponował prezydent w wywiadzie dla Dziennika). Tyle, że najpierw trzeba chcieć a opozycja nie chce, i nawet trudno jej się dziwić, przecież agentura w mediach - zwłaszcza agentura walcząca o życie i rozpaczliwie broniąca się przed zdemaskowaniem - to najlepszy sojusznik w walce z kaczyzmem. Ilu ich jest, tych dziennikarzy mających osobisty inters w tym, żeby PiS sobie czym prędzej poszedł i nigdy nie wracał? Chyba sporo, skoro nawet Siemiątkowski się dziwił, że tylu agentów ma UOP w mediach. Co robią dzisiaj, gdy perspektywa zdemaskowania i śmierci zawodowej staje się coraz bardziej realna? Siedzą cichutko i czekają na egzekucję? Obawiam się, że wątpię. Opozycja naprawdę nie ma żadnego interesu w czyszczeniu mediów z agentury i czyścić nie zamierza. I przestaje udawać, że jest inaczej. Znamienne jest to "Jeśli istnieje potrzeba ujawnienia". "Jeśli". Jakby ta potrzeba była dyskusyjna.
"[Rokita] podkreślił, że ostatnia zapowiedź Lecha Kaczyńskiego o zamiarze ujawnienia przez niego agentów WSI, skupia jak w "soczewce" to wszystko o obecnej władzy, przeciwko czemu PO musi się przeciwstawić"

Podziwu godna szczerość.
http://kataryna.blox.pl/html

Wystarczyło przejść na ich stronę
Autor: Salon42
2007-01-28 23:14:36
PIS próbuje zbudować sobie własny szwadron dziennikarzy. Z nowego narybku i starego, któremu daruje publiczną egzekucję zwaną lustracją, raportem WSI, ITP.

Ma pan rację, nien podadzą
Autor: Celebrities
2007-01-29 00:39:59
W komisji weryfikacyjnej ciągle trwają dyskusje, które nazwiska agentów WSI wśród dziennikarzy powinny znaleźć się w raporcie - do takich informacji dotarł DZIENNIK. "Pracujemy pod presją polityczną i presją czasu. W takich warunkach można popełnić błędy" - dowiadujemy się ze źródeł zbliżonych do komisji.

Okaże się czy Strzembosz miał rację z Gargas?
Autor: pcdc
2007-01-29 20:29:38
Miała czy nie miała kontakty z WSI?

:)
Autor: agentWSI
2007-01-30 09:56:11
A Macierewicz siedzi i zawija we sreberka.

A na czyje zlecenie pracuje Wroński?
Autor: wsi działa
2007-01-30 14:46:56
Komunikat w sprawie publikacji Gazety Wyborczej z dn. 31 .03. 2006r. pt.
„Polityka historyczna fundament IV RP”

30 marca br. w Instytucie Pamięci Narodowej odbyła się debata zatytułowana
„Polska polityka historyczna”, w której uczestniczyli: Marszałek Sejmu RP
Marek Jurek, prof. Andrzej Nowak („Arcana”), poseł Arkadiusz Rybicki z PO, dr
Paweł Skibiński (MKiDN) oraz prezes IPN dr hab. Janusz Kurtyka i dyrektor
Biura Edukacji Publicznej IPN dr hab. Jan Żaryn.
„Gazeta Wyborcza” (31 marca) poświęciła tej debacie obszerny materiał
składający się z dwóch tekstów pióra Pawła Wrońskiego. Jeden z nich opatrzono
tytułem „Komentarz”. Można domniemywać, że drugi ma charakter informacji. W
komentarzu z natury rzeczy Autor prezentuje swoje interpretacje i poglądy. Nie
sposób jednak nie odnieść się do informacji, która jest nieuczciwa i wypacza
przebieg dyskusji.
Paweł Wroński, obecny na sali, zmienił nawet sam tytuł debaty. Napisał:
„Organizatorzy sesji IPN poświęconej polityce historycznej nazwali ja
przewrotnie »Wybierzmy przeszłość«”. Tytuł sesji „Polska polityka historyczna”
podany był na stronie internetowej www.ipn.gov.pl oraz na plakatach, także na
plakacie widocznym na zdjęciu umieszczonym w „GW”. W dalszej części tekstu
redaktor Wroński wybiórczo przytacza wyrwane z kontekstu cytaty, które mają
uzasadnić z góry założoną – jak się wydaje – tezę, ujawnioną w pełni w
komentarzu: „projekt »polityki historycznej« jest de facto projektem
prowadzącym do deprawowania historyków. Próbą przekształcenia ich w
propagandzistów, którzy będą przedstawiali wygodne dla ideowego przesłania
rządzących tezy”.
Jest to przykład skrajnej manipulacji, gdyż nikt z dyskutantów nie postulował
podporządkowania historycznych badań naukowych polityce i władzy państwowej. W
dyskusji podkreślano wielokrotnie, że fundamentem polskiej polityki
historycznej, musi być prawda. Prezes IPN w osobnej dłuższej wypowiedzi
podkreślał oczywistość zasady wolności badań naukowych, dzięki którym państwo
może mieć (jeżeli zechce) możliwość kreowania opartej na prawdzie i wiedzy
polityki historycznej. Politykę taką prowadzi obecnie każde państwo w Europie.
Sugerowanie przez red. Pawła Wrońskiego, iż IPN zagraża wolności badań
naukowych jest wyjątkowo niesmacznym nadużyciem. Czytelników „GW”, którzy chcą zapoznać się z tym, o czym naprawdę dyskutowano
w IPN odsyłamy do majowego numeru „Biuletynu IPN”, w którym zostanie
opublikowany pełny zapis dyskusji.

dr hab. Janusz Kurtyka
Prezes IPN
dr hab. Jan Żaryn
dyrektor BEP IPN

www.ipn.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=245&id=4123&search=22671

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film opowiada o aktualnej sytuacji panującej w polskich aresztach śledczych. Zdjecia rozpoczęto 1 września 2003 roku, ich zakończenie planowane jest w maju.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS